Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 897 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Świat o świcie

poniedziałek, 04 lipca 2016 11:29
lato1.jpg
Kto przyniósł lato
Kto nam przyniósł lato???
Kto je przyniósł do nas?
Może dobra wróżka,
pięknie opalona?
A może czarodziej
dał nam lato w darze,
bo na pustej plaży
zimą je wymarzył?
Spytałem motyli
Tańczących nad łąką,
a motyle na to:
- Przyniosło je słonko!!!
znalezione w Internecie
Za oknem wędruje pracowita królewna Lato, którą pamiętam jeszcze z mojego dzieciństwa. Ubrana jest w kolorową sukienkę ozdobioną dzwoneczkami. Tak jak każdego roku swoje panowanie pani Lato rozpoczyna dźwiękiem białych i fioletowych dzwonków.
W przeciwieństwie do swojej najmłodszej siostry nie rozprasza się i nie przerywa swojej wędrówki, aby  odpocząć na posłaniu z mchu.
To także czas najkrótszych nocy, chociaż wraz z przyjściem Lata stają się one coraz dłuższe i tak będzie aż do moich urodzin.
Dlatego staram się wykorzystać to jak najlepiej. Wstaję o świcie, kiedy cały świat trwa jeszcze w bezruchu, niezmącony hałasem dnia codziennego. Cieszę się, że mam możliwość wstawania o brzasku wraz z pierwszymi promieniami słońca. Lubię te moje poranki w moim Ogrodzie za spokój, rześkie powietrze, śpiew ptaków.... Czasem pojawia się skrzecząca sroka, często ze swoją koleżanką i tłukąc się na dachu lub wśród gałęzi świerku wyrażają swoje niezadowolenie. I może mają rację, bo przecież trawnik o tej porze zawsze należał do nich.
Jest mi tak dobrze. Mogłabym zatrzymać wskazówki zegara i sprawić, że na zawsze będzie letni poranek, a ja będę w moim Ogrodzie. Jednak, czy staruszek Czas się na to zgodzi, czy przysiądzie obok na ławeczce? Powinien.... Zapewne jest zmęczony tym nieustannym pędem, ale podobnie jak nie ma czasu na odpoczynek. A przecież warto wstać wcześniej i zachwycić się niepowtarzalnością letniego poranka.
lato2.jpg
Koncert o świcie
Promienne słońce wstaje o świcie,
a chłodna rosa pod stopami.
Patrzymy stojąc w cichym zachwycie
na obraz, co jawi się przed oczami.

Widok tak piękny, że dech zapiera.
Właśnie zaczyna się koncert świata,
reflektor oświetlił scenę, a teraz
śpiewa i tańczy wszystko co lata.

Setki motyli na pięknych kwiatach,
te wszystkie barwy to wprost rozpusta,
zlatują się tutaj aż z końca świata,
a kwiaty z podziwu rozchylają usta.

Nad kończynami brzęczące osy,
muzyka ptaków pod dachem nieba,
fryzjer wiaterek modeluje włosy,
do szczęścia więcej nic mi nie trzeba.
lato-woda-swit.jpg
Z nadmiaru szczęścia aż drży powietrze.
Mogłabym tu zostać, słuchać i marzyć:
Czy taka chwila spotka mnie jeszcze?
Czy taki koncert mi się przydarzy?

Przyjdziemy tu jeszcze raz jutro rano,
w cieniu pod wielkim klonem siądziemy,
gdy świat nam jutro zagra tak samo,
uśmiechem za koncert podziękujemy.

Przyjdziemy tu jeszcze raz o świcie,
by później długo tą chwilą żyć,
złożyć w pamięci co daje życie,
zachować wszystko na szare dni.
Hanna G.
A ja zwolniłam, a nawet przystanęłam. Moje życie na zakręcie uspokoiło się, stało się jednak bardziej monotonne.
Staram się cieszyć całą sobą, całym sercem z tego co mam. Z tego, że panuje nam pracowita królewna Lato, że jej ojciec król Słońce często spogląda z okna pałacu na Ziemię, że czasem pada ciepły deszcz, że trawa przystroiła się w perełki rosy, że ptaki ćwierkają, że kwiaty pachną jak nigdy....
Jak dobrze, że znowu pada. Każda kropla deszczu oznacza zielony, błyszczący liść, kolejny rozkwitający kwiat i kolejne kiełkujące źdźbło trawy.
Ale czy jestem zadowolona z życia? Szczęście docenia się wówczas, gdy zniosło się tyle niespodziewanych darów losu. Pokonałam już kilka zakrętów i również teraz chciałabym wędrować zwykłą, prostą drogę... Ale wciąż jestem na zakręcie i wiem, że jeszcze tu trochę zostanę.
Często, gdy jestem na zakręcie, gdy coś zaczyna się sypać, to myślę o tym, żeby gdzieś uciec, zostawić wszystko i zamieszkać z dala od pędzącej cywilizacji.

Jednak to pozostaje w sferze marzeń. Ich realizacja nie jest taka prosta...

Musiałabym spakować moje życie do walizek, pudełek.... Potem trzeba byłoby udać się na pocztę wysłać to daleko, do celu ucieczki. Problem jednak w tym, że nie mam tak dużych walizek i pudełek, a wybór najpotrzebniejszych rzeczy byłby bardzo trudny. Najważniejsze że:

 lato.jpgJuż się nie spieszę
Nie pędzę
Nie biegnę
Żyję wolniej
Spokojniej
Bez tempa
Nie dlatego
Że nie mam się do czego spieszyć
Po prostu wiem
Że i tak nie zdążę
znalezione w Internecie.

 Jednak końcówkę bym zmieniła:
 
Nie dlatego
Że i tak nie zdążę
Po prostu wiem
Że nie mam się do czego spieszyć


Zaszumiało (8) | Zostaw myśl

Znowu jestem na zakręcie

piątek, 22 kwietnia 2016 7:02

pani-wiosna.jpgA gdy idzie wiosna
O cichej północy,
To błyszczące gwiazdy
Ma w swojej karocy.

A tak lekko tańczy
Wśród leśnej polanki,
To się dla niej w wieńce
Zwijają sasanki.

A kiedy podąża
Wśród pól oziminy,
Ma suknię zieloną
Z traw i koniczyny.

A kiedy wód fale
Ramieniem otoczy,
To ma czoło z lilii
i błękitne oczy.

Zna ją każdy zagon,
Każdy gaj i miedza,
Jeno próg serc ludzkich
Tak rzadko odwiedza.
Ćwierk Konstanty

Patrzę przez okno na otaczający mnie świat i uśmiecham się. Nareszcie do mojego Ogrodu przyszła ciepła i słoneczna królewna Wiosna. Wierzę, że długo taka będzie, chociaż dobrze wiadomo, że najmłodsza córka króla Słońce potrafi być kapryśna. Nawet w tym roku mogłam się o tym przekonać.
 Wszystkie barwny Wiosny zachwycają. Są takie świeże i pastelowe. Jak tylko się pojawiają cieplej robi się mi na duszy. Nie mogę przejść obok nich nie można obojętnie. Kolory pojawiają się i znikają, aby ustąpić miejsca nowym. Królewna Wiosna przyszła do nas w płaszczyku poprzetykanym białymi przebiśniegami i żółto-fioletowymi krokusami. Miała już też fiołkową pelerynkę. Teraz jest ubrana w słoneczno-żółtą sukienkę z forsycji, żonkili i mleczów. Międzyczasie przymierza już tą zieloną z czerwono-żółtymi  tulipanami. Do czerwca nadworna krawcowa króla Słońce uszyje Wiośnie jeszcze kilka sukienek. Zawsze jednak zwracają moją uwagę, zwłaszcza te dwa dominujące – zielony i żółty. Jednak dla mnie każdego roku Wiosna ma sukienkę utkaną z kolorów nadziei.

Gdy na nią patrzę, to wierzę, że może i dla mnie zaczynie się czas nowego, pięknego i dobrego. Liczę, że spełnią się moje oczekiwania i wszelkie obawy, niepokoje odpłyną wraz z powiewem wiosennego wiatru.

Nadzieja jest teraz dla mnie najważniejsza. Dzięki niej mam poczucie jako takiego bezpieczeństwa,chociaż niepewność nadal mi towarzyszy.

To właśnie nadzieja sprawia, że staram widzieć świat i przyszłość w jaśniejszych barwach.

Bez nadziei każdy następny dzień napełniałby mnie niepewnością. Wierzę, że przyjdzie dzień, kiedy minę wszystkie zakręty, a moje ścieżki się wyprostują. Przecież już niejeden zakręt mam za sobą i dobrze wiem, że kiedyś droga stanie się prosta. Wówczas wszystko wróci na swoje tory.

zakret.jpg

Na zakręcie

moje życie zwolniło na zakręcie
 coś zazgrzytało
 coś się popsuło
 już nie da się przyśpieszyć
 

moje życie zwolniło na zakręcie
jak złapać oddech
by wyjść na prostą
i znów się życiem cieszyć

czas wyjść z zakrętu
czas zebrać siły
by życie ruszyło powoli
coś zoperować
coś nasmarować
nie myśleć, że bardzo boli

czas wyjść z zakrętu
czas dodać gazu
by życie ruszyło z kopyta
śmiać się i bawić
i gnać przed siebie
nie słuchać, że coś tam zgrzyta

Znalezione w Internecie

Zwrot "być na życiowym zakręcie" zazwyczaj oznacza trudny moment w życiu. Ma zdecydowanie znaczenie negatywne. To często konieczność zmiany dotychczasowego życia, chociaż  jeszcze nie do końca wiadomo, w którym kierunku należy ruszyć dalej. Niestety nie ma możliwości powrotu na stare, wydeptane już ścieżki.

To pora, aby ruszyć nową drogą, którą musimy wybrać. Jednak czy tak naprawdę chcę zobaczyć, co kryje się za zakrętem. Teraz co prawda tkwię w jednym punkcie, ale jest spokojnie, bezstresowo... Jest mi dobrze. Cały świat dookoła pędzi na złamanie karku, zmierza do wyznaczonego celu. A ja tak naprawdę nie lubiłam tego wyścigu. Czy tak naprawdę znowu chcę biec? Przecież droga, która mnie czeka za zakrętem nie będzie łatwa. Znowu będą na niej kamienie, koleiny, dziury. Czasem pojawią się rozwidlenia, które zmuszają do wyborów.One mogą zaprowadzić do ślepej uliczki lub nad przepaść.Wówczas trzeba zawrócić i szukać dobrej drogi. Owszem, niektórzy próbują przeskoczyć przeszkodę lub wybudować most, ale czy ja zdecyduję się na coś takiego?

No właśnie. Tak naprawdę nikt do końca nie wie co się kryje za kolejnym zakrętem i czy dojdzie do końca zaplanowanej przez siebie drogi.

 Co z nami będzie

 Kiedy znajdziemy się na zakręcie,
co z nami będzie?
Świat rozpędzi się niebezpiecznie,
co z nami będzie?
nawet jeśli życie dawno zna odpowiedź,
może lepiej gdy nam teraz nic nie powie... /2x

zakręt.jpg

Nasz każdy pełen przygód rok,
każdy miesiąc drogi nasz,

Każdy nowy dzień jak szansa i
każda chwila trwogi nasz,
każdy zachód słońca nasz,

każdy podniesiony ton,
każdy naprawiony błąd,
i czy musimy stracić to?

Kiedy znajdziemy się na zakręcie,
co z nami będzie?
Świat rozpędzi się niebezpiecznie,
co z nami będzie?
nawet jeśli życie dawno zna odpowiedź,
może lepiej gdy nam teraz nic nie powie...

W żywym ogniu, niełatwych pytań, topimy plany i sami nie wiemy,
Po co chcemy przeczytać cały scenariusz,
Szukamy błędów, przewidujemy najgorsze,
że nie dojdziemy do happy endu,
A to dopiero początek, tyle przed nami,
Po co się pytać na starcie,
Co będzie z nami?
I nawet jeśli, to życie zna już odpowiedź,
będzie dużo ciekawiej,
Gdy teraz nic nam nie powie.

Tyle miejsc odkrytych gdzie, inni nie dotarli wciąż
Tyle krętych dróg pod prąd i czy musimy stracić to?

Kiedy znajdziemy się na zakręcie,
co z nami będzie?
Świat rozpędzi się niebezpiecznie,
co z nami będzie?
nawet jeśli życie dawno zna odpowiedź,
może lepiej gdy nam teraz,nic nie powie.

 Sylwia Grzeszczak

Wierzę, że jak moja droga się wyprostuje, to będę mogła ruszyć nią spokojnie i bez pośpiechu. Jednak, czy jest to możliwe? Dookoła przecież wszyscy biegną, za wszelką cenę dążą do zamierzonego celu. Nigdy nie brałam udziału w tym wyścigu i nadal nie chcę. Wiem, nie wszyscy mogą to zrozumieć, niektórzy uważają, że brak mi ambicji.  Ale , czy tak naprawdę ten pęd do sukcesu jest ważniejszy od najbliższego otoczenia?  W ostatnich miesiącach utwierdziłam się w przekonaniu, że nie.
Mam więc tylko nadzieję, że jak znowu ruszę w drogę, to będzie to spokojny marsz równym krokiem. Owszem spodziewam się, że pojawią się przeszkody, ale chcę je pokonywać bez pośpiechu. Nie lubię się spieszyć. Zresztą pośpiech ma na mnie zły wpływ. Nigdy nie wychodzi mi na dobre.

Chciałabym tak jak Wiosna ubrać sukienkę utkaną z kolorów nadziei i ufnie ruszyć w dalszą drogę. Postaram się więc z resztek nadziei uszyć bezpieczny strój. Ale przecież ja nie potrafię szyć..... Co zatem będzie?

Kolory nadziei

bywają chwile szczęśliwe
jednak zbyt szybko mijają
są takie troski zmartwienia
które natrętnie wracająnadzieja_zycie.jpg

chociaż się czasem nie uda
znów zaczynamy od nowa
jeszcze się wszystko ułoży
pomysłów wciąż pełna głowa

będziemy cieszyć się życiem
to wiosna skrzydeł nam doda
rozkwitną drzewa i kwiaty
ożyje śpiąca przyroda

ziemia odmieni swą szatę
świat zamaluje zielenią
kolorem świeżej nadziei
dni szare się rozpromienią

 Znalezione w Internecie



Zaszumiało (11) | Zostaw myśl

Zatrzymana w biegu

sobota, 30 stycznia 2016 14:55
 
Biała dama, sroga zima
białym puchem świat okryła,
zamieniła wodę w sople,
błyszczą w słońcu srebrne krople.
bałwany.jpg

Płatki śniegu tańczą lekko,
opadają cicho, miękko,
drzewa mają czapy białe
i puszyste śnieżne szale.

Ref.
Biała dama, sroga zima
śniegiem ziemię otuliła
Sroga zima, biała dama
mrozem straszy nas od rana

Sroga zima, biała dama,
mrozem straszy nas od rana

 

ale mróz to nie przeszkoda,
by z kuligiem gnać przez pola,

ciepłe buty, czapka, szalik,
można się na śniegu bawić.
Sanki, łyżwy oraz narty
rozgrzewają nie na żarty,

znalezione w Inernecie

Jeszcze kilka dni temu.
Za oknami biało i spokojnie. Królewna Zima przypomniała sobie o nas z pewnym opóźnieniem i okryła świat białą, puchową kołderką. Zmieniła świat nie do poznania, a jej mroźne poranki sprawiały, że każdy chciał zostać w domu pod ciepłym kocem. Może dlatego spoglądając przez okno miałam wrażenie, że prawie cały świat właśnie tak uczynił. Nawet ptaki, które codziennie przylatują po małe co nieco, nagle zniknęły.

A może część z nas zrealizowała swoje marzenia, zrobiła sobie przerwę od życia i wyjechała do cieplejszych zakątków?

Kto z nas nie marzy, aby zostawić wszystko i wyjechać gdzieś? Najlepiej na czas nieokreślony. Każdy z nas chciałby żyć bez zobowiązań, problemów dnia codziennego, pośpiechu. Najchętniej zamieszkalibyśmy w jednym kraju, potem może w następnym....

Rzucić wszystko i pojechać na rok na koniec świata....Obecnie nie jest to już niespełnione pragnienie. Coraz częściej jest ono realizowane

Jednak większość ludzi mówi, że chce zwiedzać świat, ale chyba nie odważyłoby się zostawić wszystkiego i wyjechać w przynajmniej roczną podróż.

Czy warto jednak rzucić wszystko i wyjechać w długą podróż?

W życiu zdarzają się chwile, w których czujemy się bezradni, przyparci do muru. Problemy w pracy, nieporozumienia w rodzinie, niesprawiedliwe przepisy, zbyt szybkie tempo życia....

To sprawia, że zaczynamy zastanawiać się, czy rzeczywiście miejsce, w którym przebywamy jest dla nas przyjazne. Z czasem, jak te pytania nawarstwiają się nabieramy coraz większej pewności, że najchętniej zostawilibyśmy wszystko za plecami i po prostu bez oglądania się za siebie wyjechali. Czy warto to zrobić?

Ja chętnie bym to zrobiła, ale chyba tylko na chwilę.

 

Na czas nieokreślony wyjeżdżambałwanki-1.jpg
By zdobyć życie jakiego nie znam.
By poczuć zieleni soczystej woń
By zobaczyć oceanu błękitną toń...

Odjeżdżam, choć nie wiem czy wrócę.
Najwyżej... czas życia skrócę.

..być może na stałe odjadę
szmat drogi na marne przejadę

Jeszcze nie tak dawno:

Stale byłam w biegu, nie miałam na nic czasu. Wolne chwile pojawiały się sporadycznie. Nic tylko pogoń za uciekającą codziennością. Zastanawiałam się jak długo jeszcze wytrzymam życie w takim pędzie. Marzyłam, aby mieć święty spokój.

Czasami Los bywa bardzo przekorny i przewrotny. Wówczas obdarza nas niespodzianką, która troszeczkę spełnia nasze pragnienie. Ale czy tak naprawdę nas zadowala?

Dzięki przypadkowemu zdarzeniu zatrzymałam się, a życie pobiegło dalej. Biegnie tak szybko i ucieka mi. A moze po prostu wysiadły mu hamulce i nie umie zwolnić?

Czy wkrótce uda mi się je dogonić i zacząć ponownie?

 Przystanek życie
Już postanowiłam, żyć zacznę od jutra,
teraz mi się uda, znam życia fortele,
pajęczyny zdejmę pochowam do kufra,
nowe stworzę w tydzień, odpocznę w niedzielę.

bieszczady.jpgMorze łez podzielę i przejdę jak Mojżesz
znajdę swoją ziemię, oraz mannę z nieba,

może nawet ciebie wśród aniołów dojrzę,
znów mi "Perfect"zagrasz a ja ci zaśpiewam.

Nie ma tam uprzedzeń, dusze chodzą w parach,
wszyscy się kochają a płacz nie istnieje,
nikt nie wie co zemsta, kłamstwo ani kara

czas twarzy nie drapie i dzban zawsze pełen.

I tak kilka lat już w drogę się wybieram,
kilka ujęć z życia starannie prasuję,
składam uśmiech w kostkę, ze szczęściem materac,
- znowu tydzień minął a ja...ciągle żyję.

znalezione w Internecie



Zaszumiało (7) | Zostaw myśl

Majowych myśli szum

sobota, 30 maja 2015 10:58

ogrĂłd róşany.jpgMajowe świty pachną słodko,

gdy słońce radość intonuje;

brzask się zakrada w moje okno,

obłoki stroją się w purpurę.

Rozwieszam na nich swoje wiersze,

w odcieniach różu im do twarzy,

wiatr je potarga zwiewnym gestem,

by mogły lepiej się rozgwarzyć

ciepłotą uczuć, którą z rana

chciałam cię dzisiaj obdarować.

Melodia wersów delikatna,

refren powtarza się w dwóch słowach.

A kiedy dzień na dobre wstanie,

usłyszysz z góry lekki poszum;

strofy miłością rozśpiewane

sfruną do ciebie, jak puch z topól.

Ewa Pilipczuk

Majowy czas upływa bardzo szybko. Staram się w jednak w tej codziennej gonitwie zatrzymać się, rozejrzeć się i zachwycić tym czym dookoła czaruje nas majowa natura.

Miło jest móc nacieszyć się kolorami i zapachami kwiatów, zielenią drzew i trawników, porannym śpiewem ptaków. Każdą chwilę chciałabym zatrzymać na dłużej. Jednak z tygodnia na tydzień wszystko dookoła w przyrodzie się zmienia. Podobnie jak w naszym życiu. Bzy już przekwitły, spadają płatki akacji, nie ma już nieśmiałych konwalii..... Na szczęście są zachwycające barwą i zapachem piwonie, a także moje ukochane irysy. Za chwilkę jak co roku na moje imieniny zakwitną róże.

Ale to wszystko się zmienia, biegnie do przodu. Dlaczego nikt i nic nie chce się zatrzymać? Żyjemy w miastach, codziennie wykonujemy praktycznie te same czynności, ale brakuje nam czasu aby zatrzymać się i zastanowić  dokąd to nasze życie zmierza. Gonimy za sukcesem, pieniądzem i zapominamy o rzeczach ważnych. A przecież czasami tak mało nam do szczęścia potrzeba. Wystarczy uśmiech, dobre słowo,. zapach kwiatów, szum wiatru...

Może powinnam zatrzymać czas i wszystkich biegnących do przodu? A może wystarczy tylko wyrzucić wszystkie zegary, bo chwili raczej nie złapię?

A może to ja powinnam uciec do miejsca, gdzie czas płynie wolniej, a może po prostu zatrzymał się? Ale czy jest takie miejsce na ziemi, gdzie nie ma wyścigu szczurów  i człowiek żyje w zgodzie z naturą?

 

Chcę uciec daleko stąd,
Tak gdzie nikt mnie nie znajdzie...
Tam gdzie nikt mnie nie zna...ucieczka.jpgDlaczego? Bo tam będę szczęśliwa!
Poszukuję...
Bo wiem, że gdzieś jest moje miejsce,
Bo wiem, że ono będzie dla mnie szczęściem...
Bo wiem, że będę tam sama...
A oni? Ich tam nie będzie!
Chcę uciec daleko stąd....
Tam gdzie nikt mnie nie pozna...
Tam gdzie nikt mi nie zada cierpienia...
Dlaczego? Bo tam będę szczęśliwa!

Znalezione w Internecie

Często obserwuję pociągi przejeżdżające obok mojego bloku. Niedaleko mojego Domu także słychać gwizd lokomotyw.

Jak słyszę i patrzę na pociągi, to zastanawiam się czy mkną do mojego miasteczka, do mojego dzieciństwa.
Chętnie już dzisiaj wsiadłabym ponownie do pociągu i pojechała tam.

Jako dziecko nie wyobrażałam sobie, że wakacje mogłabym spędzić gdziekolwiek indziej. Z chwilą wybrzmienia ostatniego dzwonka mama pakowała nam walizkę i odwoziła do babci i dziadka . Do dziś to mieszkanie, ta działka są dla mnie do dziś kwintesencją wakacji, odpoczynku, beztroskiego czasu dzieciństwa.

Niestety to minęło, nie mam już tam prawie nikogo.

Jednak przejeżdżające pociągi wywołują tęsknotę, potrzebę rzucenia tego wszystkiego i ucieczki do ukochanego miejsca. Za chwilę mam imieniny. Może więc jako trochę spóźniony prezent imieninowy zafunduję sobie taką wycieczkę?

uciec.jpg

Chcę uciec !
Do miejsca, w którym cisza i spokój.
Chcę uciec !
Tam, gdzie wykrzyczeć można ból,
który w sercu drzemie.
Chcę uciec!
Gdzie za przeszłość
oceniać mnie nie będą.
Chcę uciec !
Z miejsca, w którym plotki
to życie każdego.
Chcę uciec !
Ze świata rzeczywistego.

znalezione w Internecie



Zaszumiało (7) | Zostaw myśl

Nie jestem sama

poniedziałek, 18 maja 2015 15:27

 Niedawno minęła 80 rocznica urodzin Haliny Poświatowskiej. Poetka urodziła się 9 maja 1935 roku. W polskiej poezji Halina Poświatowska zajmuje miejsce wyjątkowe, ale chyba niestety coraz bardziej zapomniane.

Ja jednak pamiętam. Pamiętam też, jakie wrażenie zrobiła na mnie przeczytana jeszcze w szkole "Opowieść dla przyjaciela". To autobiografia poetki i kobiety. To pięknie napisana historia miłości, choroby i wielkiej pasji życia. To także poruszająca opowieść o krótkim, lecz intensywnym życiu. Życiu, które jest wszystkim – mimo cierpienia i bólu...
 Wiersze, które pisze Halina Poświatowska tworzone są z potrzeby serca. Serca słabego i chorego. Każde jego uderzenie od wczesnego dzieciństwa przypomina o kruchości zycia. Przy każdym szybszym kroku pozbawia ją oddechu, uniemożliwia normalne funkcjonowanie: zabawy z rówieśnikami w dzieciństwie, studiowanie.....

Serca, które mimo swoich ograniczeń, a może właśnie z ich powodu, każe jej gnać przez życie bez opamiętania. Poetka świadoma kruchości swojego życia, stara się nie tracić czasu, wychodzi życiu na przeciw. Stara się z niego czerpać jak najwięcej, chwyta każdą chwilę, zachwycała się światem…Im bardziej choroba daje się we znaki, tym intensywniej starała się żyć, na przekór temu co nieuchronne. Nie da się jednak streścić tej niesamowitej książki. Trzeba ją przeczytać. Zastanawiam się tylko, czy po latach, gdybym ponownie po nią sięgnęła, to zrobiłaby na mnie podobne wrażenie? Może powinnam spróbować?

Ostatnio przeczytałam wiersz Haliny Poświatowskiej

*** (nie jestem sama...)

nie jestem sama

gerl.jpg

ze mną jest woda

która patrzy moimi oczyma

uśmiecha się moimi ustami

i nasłuchuje

tysiąca słów złotych słonecznych

uskrzydlone słowa

ptactwo pierzaste

chmury was nade mną

jak pocałunki

garniecie się do rąk do ust

i wszystko płonie

rozsypane w słońcu

nie jestem sama

ze mną jest trawa

której każde źdźbło

powtarza kształt moich palców

Halina Poświatowska

To mi przypomniało, że już od dawna chodzi za mną temat singli we współczesnym świecie.

Co oznacza jednak słowo "singiel"

Singiel w muzyce to płyta zawierająca jeden lub kilka utworów, a także sam utwór promujący dany album

Singiel w grach karcianych to jedyna karta w danym kolorze przy rozdaniu

Singiel w sporcie to potoczna nazwa gry pojedynczej.

Singiel oznacza też osobę żyjącą w pojedynkę z własnego świadomego wyboru lub z przyczyn losowych. I na tym znaczeniu dzisiaj się skupię. 

Słowo to, pochodzące z języka angielskiego, pojawiło się pierwotnie w gwarze młodzieżowej, z której przeszło do języka potocznego i jest uważane za bardziej neutralne niż określenia budzące negatywne skojarzenia jak "stara panna" czy "stary kawaler".  

W wieku XXI takie określenia jak staropanieństwo i starokawalerstwo wyszły właściwie z użycia. Teraz zastąpił je singiel, współczesny samotnik.

Jednak w niektórych środowiskach nadal pokutuje pogląd, że osoba samotna jest "gorsza" niż osoby żyjące w zalegalizowanym związku. Zapewne wynika to jeszcze z dawnych tradycji. W naszej kulturze standardem było małżeństwo i założenie rodziny. Zwłaszcza dla kobiet było to miarą sukcesu, pozycji w społeczeństwie.

Dawniej uważano, że mężczyzna powinien się ożenić przed ukończeniem 30. roku życia, kobieta przed 25. Dlatego rodziny młodych ludzi starały się znaleźć drugą połówkę dla swoich dzieci odpowiednio wcześniej. Sami zainteresowani też nie próżnowali. Jeżeli im się nie powiodło to traktowano ich niezbyt przychylnie, szc zególnie w małych miasteczkach.

Czytałam, że np. w okresie międzywojennym w ostatki karano pannę za zbyt długie pozostawanie w stanie wolnym, wywożąc ją w towarzystwie niemężatek i starych kawalerów na taczance. Był także zwyczaj brudzenia okien tego domu, w którym mieszka panna.
Pannę karano, a świeżo upieczoną mężatkę z radością nagradzano. Przyjmowano ją równocześnie do zamkniętego kręgu gospodyń.

Od pewnego wieku panieństwo uchodziło za poważną wadę u kobiet i służyło za wytłumaczenie wszelkich dziwnych zachowań. Prawie n

ie zadawano sobie trudu wyjaśnienia przywar i słabostek, jakie miewają wszyscy ludzie, czymkolwiek innym niż dziwactwem, które miało się przytrafić ty

m kobietom jak choroba.

Do dzisiaj niestety ludzie używają określenia "stara panna" w negatywnym i pogardliwy znaczeniu.

Także dla mężczyzn ożenek był ważny. Co prawda samotni panowie mieli dużo więcej swobody od samotnych kobiet, które często były skazane na życie przy rodzinie i piastowanie dzieci sióstr czy kuzynek.

Jednak życie singli nie było łatwe. Było im trudniej pod względem finansowym jak i towarzyskim. Singiel był postrzegany jako dziwak, nieudacznik, osoba drugiej kategorii.

Stara panna i stary kawaler nie byli traktowani na równi z pozostałą częścią społeczeństwa. Nie chwalili się zbyt chętnie swoim stanem cywilnym, a rodzina samotników robiła wiele, aby stanął na ślubnym kobiercu zanim przekroczy określony wiek.

Jednak pomimo wielu zmian w dalszym ciągu jesteśmy społeczeństwem prorodzinnym, promałżeńskim. Osoby, które są same, nie mają rodziny są postrzegane negatywnie. W dalszym ciągu wzorem, prawidłowością jest stworzenie stałego związku, a bycie singlem powinno być tylko krótkotrwałym stanem przejściowym.

Niestety często w sporach, kłótniach fakt, że druga oso

ba jest singlem może być jest dodatkowym atutem dla drugiej strony. Jeśli zabraknie argumentów, można usłyszeć, że całym kłopotem jest to, że singiel jest sam i nic nie rozumie. Osobom samotnym trudno jest się bronić w takich sytuacjach, nie da się tu nic rozsądnego szybko odpowiedzieć. Dlatego bycie samemu jest czasami dla samych singli zawstydzające i wiele osób ukrywa ten fakt, aby nie być krytykowanym czy lekceważonym.

Cóż dopóki osoba samotna sama wierzy, że z powodu bycia samotnym jest gorsza, częściej będzie podatna na takie uwagi.

Na szczęście powoli się to zmienia.

girl.jpg

singiel

S jak samolubna

I jak ignorantka
N jak nachalna
G jak gruba beczka
I jak inteligentna
E jak egoistka
L jak lekceważąca
znalezione w Internecie

Na próżno szukać dziś starych panien i starych kawalerów. Poważnych samotników i zgorzkniałych dam. Wiek XXI należy do singla. Pewnego siebie, szybko odpowiadającego na krytykę. Panuje opinia, że singiel jest skupiony tylko na sobie, chętnie robi sobie przyjemności i kupuje drogie gadżety. Ale czy rzeczywiście wszyscy są tacy? Na pewno nie. Często zdarzają się sytuacje, w których trudno im sobie poradzić.

Są bowiem dziedziny, gdzie single są nadal dyskryminowane.  

Wyjazd na wakacje to poważne obciążenie dla budżetu osoby samotneji. Wycieczka dla nich jest często kilkadziesiąt procent droższa niż dla par lub rodzin. Każdy mysli, że singiel zarabia nie wiadomo ile. Po co więc tworzyć dla niego nowy produkt, podejmować ryzyko? Łatwiej sprzedać produkt standardowy, za podwójną cenę.

Dla wielu pracodawców single są dobrym materiałem na pracownika. Brak rodzinnych zobowiązań, brak zwolnień z powodu chorób dzieci - to korzyść dla pracodawcy. Jednak prawie każdy singiel doświadczył przynajmniej raz sytuacji, w której zmuszony był zostać po godzinach w pracy, w zastępstwie za „zajęte” matki i żony. Typowe są też problemy z urlopem w okresie wakacyjnym czy przedświątecznym. Osoby samotne często mogą mieć czuć się pokrzywdzeni, że pracodawca, koledzy oczekują od nich więcej ponieważ są samotni.

A w rodzinie? Cóż przy niedzielnym obiedzie można się spodziewać "zatroskanych" pytań ciotek i wujków. Wszyscy dookoła "z dobrego serca"próbują singla wyswatać. Dobrze wiem, że czasem może to być męczące i denerwujące, jednak z doświadczenia wiem, że lepiej na nie nie reagować, bo z czasem na pewno one osłabną, pytającym znudzą się pytania pozostawione bez odpowiedzi. 

Jednak takie sytuacje często mogą wprowadzić w zły nastrój.  

Ja na szczęście dawno wyrosłam już z wieku, kiedy otoczenie stara się mnie uszczęśliwić. Świetnie daję sobie radę. Potrafię zrobić wiele rzeczy, które zazwyczaj robi mężczyzna. Jednak faktycznie, czasem, gdy np. potrzebna jest wiertarka wołam o pomoc. Staram się jednak być samodzielna. Chociaż czasem..... 

Zosia Samosia

Jest taka jedna Zosia,
Nazwano ją Zosia Samosia,
Bo wszystko
„Sama! sama! sama!”
Ważna mi dama!

Summer_Girl.jpg

Wszystko sama lepiej wie,
Wszystko sama robić chce,
Dla niej szkoła, książka, mama
Nic nie znaczą - wszystko sama!
Zjadła wszystkie rozumy,

Więc co jej po rozumie?
Uczyć się nie chce - bo po co,
Gdy sama wszystko umie?

A jak zapytać Zosi:
- Ile jest dwa i dwa?
- Osiem!
- A kto był Kopernik?
- Król!
- A co nam Śląsk daje?
- Sól!
- A gdzie leży Kraków?
- Nad Wartą!
- A uczyć się warto?
- Nie warto!

Bo ja sama wszystko wiem
I śniadanie sama zjem,
I samochód sama zrobię,
I z wszystkim poradzę sobie!
Kto by się tam uczył, pytał,
Dowiadywał się i czytał,
Kto by sobie głowę łamał,
Kiedy mogę sama, sama!
- Toś ty taka mądra dama?
A kto głupi jest?
- Ja sama!

Julian Tuwim 



Zaszumiało (8) | Zostaw myśl

Niśmiała Wiosna???

niedziela, 01 marca 2015 9:27
kwiatki.jpg

Przedwiośnie
Gdy poćwierkuje ptak,
bo śpiew mu w gardle jeszcze się nie rodzi,
dzwoneczek słyszę, lekko padający:
wstawajcie, trawy, przebudźcie się, śpiący,
od ziemi po obłoki!

Jakie to wspaniałe,
rano się przeciągnąć!
I rzeki się przebudziły, splotły ręce za głową,
za głową, za morzem, w którym długo spały -

krokusy.jpg
o roso, gdzież to idziesz?
Idę niebo w błękit wzniecać.
Idę głosik dać dzwonkom, leciutko padajacym:
wstawajcie, trawy, przebudźcie się, śpiący,
przebudźcie się, kwiecia!
Jiri Orten

Każdego dnia można dostrzec coraz to nowe zwiastuny nadejście królewny Wiosny. Jednak jej starsza, stateczna siostra Zima daje o sobie znać. Nawet dzisiaj poczułam ukąszenie zimnego poranka, a szare niebo wtuliło się w ziemię, nie dopuszczając do niej słońca.
Zimą świat roślin ma niewiele do zaoferowania. Można tylko zaobserwować nagie drzewa pokryte kolorem popiołu
Wszystko cichnie, biegnie swoim wolniejszym torem. Ja także zwolniłam, chociaż nie zawsze jest to możliwe. Zatem jakoś pedałuję do przodu, aby nie zostać z tyłu.
Chociaż wolałabym konsekwentnie płynąć spokojnym strumieniem niż runąć wodospadem przez chwilę. Ale świat wymaga od nas szybkości, zdecydowanie, odwagi. A mnie tego czasem brakuje.
Zastanawiam się, czy osoby nieśmiałe, lękliwe, nie mogące się zdecydować chcieliby kupować odwagę, gdyby była sprzedawana w aptekach. Mogłaby być wydawana bez recepty i kosztować niewiele. Ale niestety pewnie jak każde lekarstwo miałaby dla nas efekty uboczne. Jednak w sytuacjach niebezpiecznych pomogłoby opanować strach.
Życie osoby nieśmiałej składa się ze zmarnowanych okazji. Można je liczyć w setkach zaczynając od szkoły i gorszych stopni. Nieśmiali często wiedzą więcej niż inni, ale nie powiedzą. Tracą szanse zdobycia lepszej pracy i wyższych zarobków.
Pamiętam, że zawsze byłam dużo lepiej przygotowana do lekcji niż mój brat. Ale to on przekazał, opowiedział więcej, chociaż jego wiedza była uboższa. Prace pisemne wychodziły mi zdecydowanie lepiej.
 
 
Nieśmiałość
Chciałaby mocno pragnąć,

niesmialy.jpg
 niestety się boi,
chciałaby biec, a drepcze,
 
albo w miejscu stoi.
Chciałaby mówić głośno,
lecz cichutko mruczy,
chciałaby się nauczyć,
zaledwie się uczy,
chciałaby spytać nieraz,
a się zastanawia,
dwa słowa bąknie ledwie,
choć pragnie rozprawiać.
Chciałaby się przyglądać,
tymczasem spogląda,
tylko prosi cichutko,
kiedy trzeba żądać.
Chciałaby trwać do końca,
lecz odchodzi wcześniej,

 
pragnie siebie odmienić,
a niestety nie śmie!
znalezione w Internecie
  
Jednak największym problemem osób nieśmiałych jest to, że pragną one kontaktu z innymi, ale nie wierzą, że są w stanie korzystnie się zaprezentować i sprawić, by inni byli z nich zadowoleni.
Ich codzienne życie przypomina scenę w teatrze, na której ustawiona jest scenografia, gdzie czekają inni aktorzy, a na widowni siedzi publiczność. Nie ma tylko aktora grającego główną rolę. On zamiast wyjść na scenę, stoi z tyłu, za kurtyną i nie chce się pokazać. Z zazdrością patrzy jak inni swobodnie operują słowami, swoją rolę grają najlepiej jak potrafią i oklaski.
W codziennym teatrze życia trema zamienia się w lęk, panikę przed wystąpieniem przed publicznością, która ma wydać opinię, ocenić.....
Człowiek jest przekonany, że inni wnikliwie go obserwują i oceniają. Nie zawsze też wypadnie tak, jakby chciał, nie zawsze zdobędzie serca widzów, nie zawsze zasłuży na oklaski. To z tej niepewności rodzi się trema. Wyrasta z poczucia, że można nie dać rady, nie spodobać się, nie ukazać się w korzystnych świetle, że można być wygwizdanym. W rezultacie taki aktor więcej na mój spektakl może nie przyjść.
Ja także wychodząc na scenę, gdzie już czeka publiczność, każdego dnia zakładam maskę. Potrzebuje jej codziennie.
Nie chcę, aby inni widzieli, jak łatwo można mnie zranić, zawstydzić, wprowadzić w zakłopotanie..... Chcę, aby myśleli, że podchodzę z dystansem do ich opinii, życia… Staram się być sobą, ale nie chciałabym, aby ktoś łatwo mnie zranił. Chciałabym być odważniejsza i właśnie ta maska mi w tyn w pewien sposób pomaga…Tak jest łatwiej…Nie chcę nikogo oszukiwać. Jeżeli ktoś chce, jeżeli naprawdę się postara to pozna moją prawdziwą twarz…To chyba nie jest trudne, prawda? Czy nadejdzie jednak taki czas, że nie będzie mi wtedy już potrzebna? Nie wiem…
Teraz jednak czekam na wiosnę. Na Ciepłe promienie słońca, kolorowe kwiaty, świergot ptaków. Ona zapewne jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki sprawi, że wyjdę z domu, oczywiście do mojego Ogrodu, bez maski.
 
Przedwiośnie

Nim ptaki zanucą,
A dzień się rozrośnie,
Na tym bożym świecie
Panuje przedwiośnie.

przedwiosnie.jpg

Jeszcze się nie cieszę
Z zielonych gałęzi
I już się nie smucę,
Bo lód rzeki więzi.

Słońce się nie kryje

Za mgłami szaremi,
Lecz kwiatów daremnie
Szukam na tej ziemi.

Nim ludzkości serca
Zabiją radośnie
Wprzód w piersi tysiąca
Panuje przedwiośnie.

Chociaż wicher mroźny
Jeszcze w nas uderzy,
Przecież w lepsze jutro

Duch narodu wierzy.

Nie masz takiej zimy,
Ni takiej zawiei,
W której by dla szczęścia
Zabrakło nadziei.

Jeszcze chłód.. i promień
Słońca mknie ukośnie,
Lecz trwajmy w pokoju,
Bo to już przedwiośnie.
Ćwierk Konstanty


Zaszumiało (12) | Zostaw myśl

Ulotne motyle

niedziela, 08 czerwca 2014 12:54
motylek.jpg
PIERWSZY MOTYLEK

Pierwszy motylek wzleciał nad łąkę,
W locie radośnie witał się ze słonkiem,

W górze zabłądził w chmurkę i w mgiełkę,
Sfrunął trzepocząc białym skrzydełkiem.

A gdy już dosyć miał tej gonitwy,
Pytał się kwiatków, kiedy rozkwitły?

Pytał się dzieci, kiedy podrosły?
Tak mu upłynął pierwszy dzień wiosny.
Władysław Broniewski
Już czerwiec, a ja dopiero teraz zobaczyłam pierwszego motyla w tym roku. Właśnie siedziałam w moim Ogrodzie na mojej ulubionej huśtawce, gdy kolorowy motyl przysiadł obok. Nie wiem dlaczego, ale w tym roku mało motyli, prawie jak na lekarstwo.
Czytałam, że w wielu krajach istnieją przepowiednie związane z pierwszym napotkanym motylem. Zwykle najlepszą wróżbą jest motyl kolorowo ubarwiony. Może więc nadchodzące lato będzie dla mnie pełne kolorowych wrażeń? Jednak wolałabym chyba zobaczyć żółtego cytrynka. On na pewno zapewniłby mi słoneczne i ciepłe lato. Zresztą podobno Muminki wierzyły, a wręcz twierdziły, że gdy pierwszy ujrzany motyl, będzie koloru żółtego, to lato będzie wesołe. Czy to prawda?
Na pewno nie chciałabym spotkać czarnego motyla.... Ale o tym napiszę innym razem.
Motyl od dawna jest symbolem duszy, szczęścia, natchnienia, lekkości, piękności i przemiany. Zawsze zachwycał i poruszał człowieka.
Według jednej wersji z mitologii greckiej Atena, skuszona i przekonana poprzez Prometeusza, który ulepił człowieka, kładzie człowiekowi motyla na języku i w ten sposób daruje mu duszę.
Również w obrazach chrześcijańskich spotykamy się z duszą, którą Bóg kładzie Adamowi na języku, przedstawianą często jako skrzydła motyla.
Kiedyś gdzieś czytałam, że na nagrobkach chrześcijańskich pojawiały się motyle jako znak zmartwychwstania. Motyle były odzwierciedlane w czasach romantyzmu na grobach, jako symbol metamorfozy od larwy - przez poczwarkę - do motyla.
Motyl jest też symbolem własnym zwolenników "New Age". Tak jak gąsienica zawija się w kokon, przemienia się i wychodzi w formie motyla, tak ludzkość przechodzi z dawnej epoki w nową erę. Gąsienica oznacza minioną epokę, w której ludzkość żyła według tradycji.
Dla mnie motyl kojarzy mi się z delikatnością, pięknem, wrażliwością, ulotnością, kruchością, ale też siłą.
ludzie-sa-jak-motyle.jpg
Motyl musi się przecież wydostać ze skorupy swojego życia. To ona była dość mocna, aby go chronić przed innymi owadami, jaszczurkami, wiatrem deszczem.... Przed wszystkim co mogło go zniszczyć. Któregoś dnia motyl uświadamia sobie. ze pora rozbić kokon i stać się kimś nowym, silniejszym, jest też ciekawy tego, co dzieje się poza tą skorupą. Jednak kokon, to nie jest pokój z drzwiami. Walka, którą musi stoczyć jest ciężka, ale dla obserwatora inspirująca. Czasem chciałoby się mu pomóc. Przecież dla nas tak łatwo jest zerwać te kilka nitek, które tak pilnie i silnie zaplotła gąsienica. Niestety, to musi to zrobić sam motyl.
Czasem myślę, ze chyba taką właśnie gąsienicą jestem. Mam swój kokon, w którym czuję się bezpieczna. Ciekawi mnie i interesuje świat zewnętrzny, chciałabym znaleźć się tam choć na chwilę, ale z drugiej strony boję się zrobić ten krok i opuścić moją skorupkę. Mój Ogród i Dom to kokon, w którym czuje się najlepiej, w którym bezpiecznie przechowuję wspomnienia.
Przypominają mi się też słowa papieża Franciszka:|
„Jakie jest moje serce? To serce, które wydaje się być tancerzem kierującym się raz w jedną, raz w drugą stronę; czy też motylkiem, co obecnie bardzo się podoba… motylkiem w ciągłym ruchu. Jest to serce, które napawa się lękiem w obliczu życiowych realiów, ukrywa się (...) Jest to serce mężne, czy też pełne obaw, które cały czas stara się ukryć? O co nasze serce się troszczy? Co jest skarbem, do którego nasze serce jest przywiązane? Czy to serce zakotwiczone w stworzeniu, w problemach, które wszyscy mamy?”.
 
DUSZA JAK MOTYL
Szukasz siebie
w swoim wnętrzu
komórka po komórce,
przeszukujesz własny mózg
docierasz aż do szpiku kości
i ciągle nic
śladu żywego ducha.

Twoje ciało, żywa natura
doskonałość i uroda, wiesz
że mieszka w nim dusza
znalazła schronienie
od chwili urodzenia
jeszcze tylko chcesz
uwolnić się od cierpienia ...
lecz kiedy nie poznasz bólu
nie poczujesz smaku życia.

Przebudź się z własnego snu
uwolnij się z wieczności
kot-motyl.jpg
ziemskiego mroku
twój umysł kreuje
destruktywne myśli.

Nie rozpoznasz
co jest dobre a co złe ...
dopóki dopuszczasz do głowy
własny intelekt.
 
Twoja statua ciała
żyje w świecie materii
będziesz toczyć walkę ...dotąd
dopóty nie odnajdziesz
sensu istnienia .

Nie bądź ślepcem
nie goń za martwym organizmem
odnajdź na łące żółtego motyla
pewnie przycupnął gdzieś
na płatku jesiennego kwiatka
choć jego skrzydła takie kruche
to jednak od niego możesz
uczyć się fruwać.

Naródź się od nowa
niech twa dusza rozkruszy kokon
twojej cichej ignorancji.
Twoje ciało nic nie znaczy
znaczą tylko twoje myśli.

Twój duch -
rzeczywistość czy mit
chociaż dusza i ciało
żyją w jednej parze
mają się do siebie
jak miłość i nienawiść.

Otwórz serce swe
odkryj, że ty też potrafisz być
kimś wyjątkowym.
Jeśli opuścisz kokon swój
narodzisz się jak ten motyl
Otworzysz serca próg
a rubinu promień
wymaluje w nim, twój
doskonały portret.
Wiesława Vancouver


Zaszumiało (13) | Zostaw myśl

Moje miejsce na ziemi

niedziela, 16 marca 2014 9:13

przedwiosnie.jpg

Urodziło się przedwiośnie 

Urodziło się pod krzakiem przedwiośnie,
całkiem małe, maciupeńkie - i rośnie.
Wydłubało drobne kiełki spod ziemi
o chuchało, by im dodać zieleni.

Przedwiośnie, przedwiośnie, przedwiośnie
wiosnę przyprowadzi,
a wiośnie, a wiośnie, a wiośnie
wszyscy bardzo radzi!

Wydobyło chyłkiem kwiatek z kieszeni
i podparło go słonecznym promykiem,
obudziło parę żuczków nad ranem
przecierają żuczki oczka zaspane.

Przedwiośnie, przedwiośnie, przedwiośnie
wiosnę przyprowadzi,
a wiośnie, a wiośnie, a wiośnie
wszyscy bardzo radzi!

Hanna Łochocka

Co roku nie mogę doczekać się nadejścia wiosny. Wiosna tego roku powoli nadchodzi, nie spieszy się, ale i też nie spóźnia. Wiosna idzie niosąc z sobą ciepło słońca, błękit nieba, śpiew ptaków, zapach kwiatów, nieśmiałą, delikatną zieleń traw. Pąki czekają już pełne gotowości, nabrzmiałe i ciężkie, aż królewna Wiosna opuści na gałęzie zieloną, delikatną pajęczynę.

Marcowe słońce śmiało już migoce odblaskami światła od szyb. Można już odnieść wrażenie, że wiosna w pełni. Jednak, gdy spojrzy się w dół wrażenie pryska. Dookoła szarość.... Za tydzień, może dwa kolory zastąpią szarość. Ale pewnie jeszcze wróci mokra, szara zima, odbierając nam dobry nastrój.
Teraz moje serce wyrywa się do wiosny na mojej ulicy.
Od czasu mojej wyprowadzki z Domu zawsze tęsknie do mojej ulicy. Od tamtej pory w każdy weekend ''wpadam'' na moją ulicę. Sprawdzam co się zmieniło, zastanawiam się czy wypiękniała. Moje ulica to nie stojące domy, to ludzie. Cieszę się, że jak będę w Domu to na mojej ulicy znowu zobaczę znajome uśmiechnięte twarze, które zimą chowają się w swoich domach. Kocham iść moją ulicą, przystawać, aby porozmawiać z sąsiadami, którzy zawsze mają dla mnie dobre słowo. Te spotkania nieodmiennie wzruszają mnie, wlewają dużo ciepła do mojego serca. Dla nich pozostanę na zawsze tą małą, chudą dziewczynką, bawiąca się z chłopakami z sąsiedztwa. Wszyscy się tu znają od kilkudziesięciu lat, ale mama i sąsiadki nigdy nie przeszły na "ty" (no poza nielicznymi wyjątkami).
Kiedyś wszyscy mieszkańcy mówili sobie "dzień dobry", znali się z nazwiska, wiedzieli gdzie kto mieszka.

 
Znam ulicę niedługą, nieładną,
Która dla mnie została stworzona,
Na podwórku piłkarski stadion,
Przy śmietniku Reduta Ordona.
Kto na lody w upał pożyczy,
Da parasol gdy pada deszcz?
Tylko chłopak z naszej ulicy
I dziewczyna czasami też.

O te bruki potłukłeś kolana,
Grając dzielnie na lewej obronie,
Tu dłużyła się noc przepłakana,
czar_1836455[1].jpg
Gdy dozorca cię z pasem dogonił.
I na kogo można tu liczyć
Gdy nieszczęście kłuje jak jeż?
Na chłopaków z naszej ulicy,
Na dziewczyny czasami też.

Czas w pośpiechu figle nam płata,
Piłka toczy się w bramkę pustą,
Wyrósł człowiek już z małolata
I do kina puszczają na ósmą.
Głupia wiosna kwiatami krzyczy,
Czyjeś włosy pachną jak bez,
Patrzą chłopcy z naszej ulicy
I dziewczyny na chłopców też.

Potem człowiek zdoroślał ze szczętem,
Został kimś, czyli zszedł na manowce,
Już magistrem czy może docentem
Albo nawet obcokrajowcem.
Lecz gdy sprawy masz zasadnicze,
Tak się składa, że zajrzeć chcesz
Do chłopaków na naszą ulicę
I do dziewczyn czasami też.

Czy ulica stoi jak stała,
Czy gitary w zaroślach umilkły,
Rozsypała się stara wiara
Ale przecież ludzie nie szpilki.
I bez żadnych ubocznych przyczyn
Dopomoże ci w świecie gdzieś
Starszy pan, niegdyś z naszej ulicy,
Starsza pani czasami też.

Chciałabym cofnąć taśmę zdarzeń. Jednak życie, to nie taśma filmowa, czy też magnetofonowa. Nie można go cofnąć. Nie można przeżyć jeszcze raz tego co było.
Czasem jednak budzą się we mnie wspomnienia, gdy wędruję ulicą mojego dzieciństwa. Cóż nie jest ona duża i kiedyś dla moich koleżanek leżała na końcu świata. Do tego brak dostępu do telefonu czynił ją jeszcze bardziej niedostępną.
Teraz powoli się to zmienia, jednak na mojej ulicy nadal większość osób zna się od zawsze.
Gdy mieszkasz na ulicy wśród ludzi, którzy od zawsze cię znają, od zawsze interesują się twoim losem, nigdy nie czujesz się sam. Z drugiej strony nie istnieje nic takiego jak tajemnica. Wieści roznoszą się niczym rozsiewane przez wiatr. Tak też było z ostatnimi wiadomościami, które boleśnie ścisnęły mi serce.
A przecież jadąc do Domu czułam, życie otwierało przede mną radośnie drzwi. Niestety drzwi zatrzasnęły się niespodziewanie, a w duszy pozostał smutek. Dźwięk zamykanych drzwi zawsze wywołuje u mnie niejasny przelotny smutek, nawet jeśli wiem, że za chwilę się znowu otworzą. Niestety nie tym razem.
Znowu ktoś bliski odszedł z mojej ulicy. Niestety za często się to ostatnio zdarza.
Cóż ludzie odchodzą z różnych powodów. Umierają, wyjeżdżają, zrywają z nami kontakt, zapominają o nas. Ludzie najczęściej odchodzą w milczeniu i bez słowa. Ukrywają powody swojego odejścia i w milczeniu spędzają resztę życia bez nas. Jednak, gdy tylko wyjeżdżają, to zawsze możliwe jest, że kiedyś wrócą, że przypomną sobie o nas. Pozostaje w nas tylko nadzieja, że kiedyś ktoś wróci. Jednak gdy umierają, to tracimy ich bezpowrotnie. Wiemy wówczas, że ktoś już do nas nie wróci i w żaden sposób nie będziemy w stanie sprawić, aby zechcieli wrócić.

chcialabym_moc_cofnac_czas.jpg

moja ulica

na mojej ulicy
nie ma kolorowych neonów
na mojej ulicy
nie śpieszy się nikomu
nawet wiatr leniwie kołysze liście

po mojej ulicy
nie pędzą limuzyn sznury
po mojej ulicy
spaceruje kot szarobury
taka ulica jest chyba w każdym mieście

do tej ulicy
człowiek tęskni będąc w podróży
do tej ulicy
człowiekowi powrót się dłuży
a gdy tu dotrze to szepnie – nareszcie

znalezione w Internecie

Kto wie, co przyniesie przyszłość? Może jeszcze raz tu zamieszkam na stałe?
Jednak wszystko bezpowrotnie odeszło, taka jest kolej rzeczy. Wszystko zmienia się, płynie jak rzeka zgodnie ze swoją naturą. Nie wszystko można ze sobą zabrać. Wiele rzeczy trzeba zostawić, inne- nowe poznać i zabrać ze sobą w dalszą drogę. Wiele wody już przepłynęło, wiele się w moim życiu zmieniło. Moja ulica trwa, ale też się zmieniła. Podobnie jak nasze życie ustępuje miejsca nowemu. Ale czy lepszemu?
Zdaje sobie sprawę, że nic nie jest nam dane na zawsze, wszystko powoli odchodzi. Prędzej czy później stracimy bezpowrotnie tych na których nam najbardziej zależy. A przecież to dzięki nim tak naprawdę nie zmieniamy się. Dla nich zawsze pozostaniemy dziećmi, które kopią piłkę na ulicy. Niestety życie idzie stale do przodu i nie robimy się młodsi. Szumią o tym drzewa rosnące na mojej ulicy, które pamiętają, że ulica, dom , a także i my się starzejemy. Niby wszystko jest jak było. Jednak nic nie jest jak było.
Ja jednak zawsze będę z tej ulicy. STĄD



Zaszumiało (17) | Zostaw myśl

Listopadowe wieczory

poniedziałek, 25 listopada 2013 8:30

deszcz.jpg

Listopad i listonosz

Jest listopad czarny, trochę złoty,

mokre lustro trzyma w ręku ziemia.

W oknie domu płacze żal tęsknoty:

Nie ma listów! Listonosza nie ma!

Już nie przyjdzie ni we dnie, ni w nocy,

złote płatki zawiały mu oczy,

wiatr mu torbę otworzył przemocą,

list za listem po drodze się toczy!

Listonosza zasypały liście,

serc i trąbek złocista ulewa!

ach i przepadł w zamęcie i świście

list, liść biały z kochanego drzewa!...

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Niespodziewana długa, spokojna i kolorowa jesień, ustąpiła miejsca słocie, chłodowi i szarości, które spowiły świat posępnym, smutnym nastrojem.

Kolory listopada w porównaniu z ciepłą paletą października są rozmyte i coraz bardziej nijakie. Niedługo zniknie namalowana przez październik ostatnia kolorowa plamka niczym z obrazów ekspresjonistów Gauguina, van Gogha.... Coraz więcej teraz się szarości, czerni, grafitów jak u Gericaulta.

Świat pozbywa się swoich kolorów. Cóż taka to już kolej w naszym świecie. Królewna Jesień jest nie tylko piękna, ciepła, kolorowa, pogodna. Gdy już na dobre się u nas zadomowi , pokazuje swoje zupełnie inne oblicze. Staje się coraz bardziej kapdeszcz_1_.gifryśna, szara, mglista i zimna. Potrafi rozpaczać przez kilka dni z rzędu płacząc nieprzerwanie drobnymi kroplami i zawodząc między gałęziami drzew. Świat ulega jej nastrojom i zaczyna być smutny, szary, senny...

Jednak czy szarość jest taka zła. Ostatnio przeczytałam, że biel i czerń nie są dla ludzi, a tylko kolor szary jest bezpieczny. Może rzeczywiście jest w tym ziarenko prawdy?

Właśnie szarość powoli rozpełzła się po moim pokoju. Chciałabym zapaść w długi sen i obudzić się w lepszym, weselszym świecie po moim pokoju. To naturalne, że listopad usypia wszytko dookoła. Stajemy się powolniejsi, smutniejsi, ale mamy nadzieję, że znowu przyjdzie wiosna i obudzimy się na nowo. A przecież kiedyś trzeba zwolnić tempo, nabrać sił na następny cały rok.

Zaczynam się zastanawiać, co można robić w te długie wieczory. Listopad to miesiąc smutny, kiedy złoty urok jesieni przeminął i nieuchronne nadejście coraz krótszych, ciemniejszych i zimnych dni staje się oczywiste aż do bólu. Listopad to miesiąc nie dający nadziei. Błoto i deszcz, które w marcu są zwiastunem ciepła i nadziei, w tym przedzimowym okresie przynoszą smutek i w_deszczu.jpgprzygnębienie.

Najchętniej chciałabym zapaść w długi sen i obudzić się w lepszym, weselszym, jaśniejszym świecie.

Ale to przecież normalne, że królewna Jesień nucąc swoje kołysanki usypia wszystko dookoła, rośliny, zwierzęta i czasem człowieka. Jej zadaniem jest przygotowanie natury do trudnej pory zimowej. A Najstarsza córka króla Słońce nieubłagalnie do nas prędzej czy później zawita.

Do optymistów nie należę, ale potrafię w tym szarym czasie znaleźć również zalety. Przecież kiedy, jak nie w listopadowe wieczory można docenić ciepło własnego domu i wygodę ulubionego fotela? Teraz można bez wyrzutów sumienia zatopić się w świecie ukochanej prozy. Do tego gorąca mocna herbata, małe co nieco, ciepły płomień świeczki i niech tam wiatr targa włosy zawodzącej smutno królewny Jesieni.

Dziś mogę roztopić się w tej szarości snującej się po ulicach za oknem.

 L i s t o p a d

Złote, żółte i czerwonelistopad.png

Opadają liście z drzew,

Zwiędłe liście w obcą stronę
Pozanosił wiatru wiew.

Nasza chata niebogata,

Wiatr przewiewa ją na wskroś,

I przelata i kołata,

Jakby do drzwi pukał ktoś.

W mokrych cieniach listopada

Może ktoś zabłąkał się?

Nie, to tylko pies ujada.

Pomyśl także i o psie.

Strach na wróble wiatru słucha,

Sam się boi biedny strach,

Dmucha plucha-zawierucha,

Całe szyby stoją w łzach.

niepada.gif

Jakiś wątły wóz na szosie

Ugrzązł w błocie aż po oś,

Skrzypią, jęczą w deszczu osie,

Jakby właśnie płakał ktoś.

Mgły na polach, ciemność w lesie,

Drga jesieni smutny ton,

Przyjdzie wieczór i przyniesie

Sny i mgły, i stada wron.

Wyjść się nie chce spod kożucha,

Blady promyk światła zgasł,

Dmucha plucha-zawierucha,

Zimno, ciemno, spać już czas.

Jan Brzechwa



Zaszumiało (12) | Zostaw myśl

Nadzieja....

środa, 13 marca 2013 11:37
 Wiosna ma smak tęsknoty
I blado-żółtych liści
Miejskiego kurzu zapach
Piwa w podziemnym przejściu
Wiosna się ciągle waha
I spóźnia się jak tramwaj
I niespokojną zimę
Odsypia w miejskich parkach

Wiosna ma zapach żalu
I spalin na ulicach
I spóźnia się jak tramwaj
I ciągle każe czekać
Na pierwszy dotyk Słońca
Na kolor na ulicy
I na wiewiórki w parku
I szepty ciche

A ja mam dość,
Ja tańczę po niebieskim niebie
I szlaki już przecieram
Ode mnie do Ciebie
I niecierpliwie myśli zbieram do podróży
Żeby w podróży wolnością je odurzyć
 
Słowom uchylam cicho przeogromną przestrzeń
By jeszcze nie zasnęły, nie zasnęły jeszcze
I żeby tańczyć mogły po niebieskim niebie
Już im szykuję drogę ode mnie do Ciebie
A ja mam dość
Po niebieskim niebie
A ja mam dość
Ode mnie do Ciebie
I niecierpliwie myśli zbieram do podróży
Żeby w podróży wolnością je odurzyć

Na początku marca po raz pierwszy w tym roku udało się uwierzyć w nadejście wiosny. W promieniach słońca, w dźwiękach, w zapachach czuć było obietnicę zmiany.

W powietrzu wisiało nieokreślone przeczucie zbliżającej się wiosny

Jednak ten "początek wiosny" był niewiarygodnym oszustem. Drzewa nie były pokryte pąkami, nie było śladów tulipanów odważnych lub głupich, aby przebić się przez warstwę śniegu. Jedynie śnieżynki niemrawo rozwinęły dzielnie swoje białe, ciekawe świata główki. Jeżeli w dzień pojawiało się słońce, to wieczorem i nocą temperatura spadała gwałtownie. Data w kalendarzu drwiła ze wszystkich i wszyscy dookoła czuli się oszukani. Przecież Wiosna już królowała. Można to było zobaczyć także na Ścieżkach Nagietka.
Wiosna jedynie otworzyła drzwi i zatrzymała się na ich progu. Jest chłodno i pada deszcz. Dziś znowu wyciągnęłam zimową kurtkę. Nie ma się jednak czemu dziwić. W marcu królewna Wiosna zazwyczaj kaprysi i nie chce przyjść na dobre.

Ta zmieniająca się pogoda ma także wpływ na mnie. Mój nastrój, samopoczucie podobne są do pogody marcowej. Nie wiadomo czego danego dnia, godziny mogę się spodziewać. Jednak z tą przewagą, że częściej wieje, pada, jest zimno i pochmurno.

Trudno jest rano wstać i zmusić się do wyjścia z domu. To duży wysiłek sprawiać wrażenie, że jest się w dobrym nastroju, że ma się siłę do życia..... Ktoś kto nigdy nie zaznał takiego uczucia pewnie powiedziałby "weź się w garść". A jak się wziąć skoro tej garści nie ma? Do tego trudno jest przyznać się do takiego stanu, zresztą i tak praktycznie nikt by tego nie zrozumiał. Człowiek przestaje wierzyć w siebie i swoje umiejętności. Zaczyna nawet rozczarowywać to, co do niedawna wydawało się ważne i sprawiało radość.

Nie opuszcza mnie przekonanie, że czegoś mi brakuje. Przypomina to niewielką rysę na ścianie, która praktycznie nie psuje efektu, ale jest obecna, zwłaszcza, gdy o niej myślę.

Chętnie rzuciłabym to wszystko, uciekła, ale nie mam żadnej dobrej alternatywy, a przecież żyć dalej trzeba.

Teraz  jestem Domu. Dobrze jest wędrować cichymi i pustymi ulicami, prawie nikogo nie spotykać, nikomu nie tłumaczyć dlaczego tu jestem o tej porze. Jednak uśmiech sąsiadów i krótkie "dzień dobry" jest miłym początkiem dnia.

Ale co dalej?Powinnam więc zacisnąć zęby i robić swoje, Ale czy warto się męczyć?

Tak, teraz mam ogromny węzeł do rozsupłania. Nie jest to jednak proste. Od czego mam zacząć? Jeśli pociągnę za niewłaściwą nitkę, to węzeł jeszcze bardziej się zacieśnia już nic nie da się zrobić. Może podobnie jak Aleksander Macedoński jednym cięciem powinnam rozwiązać problem? Czy wystarczy radykalne, ale proste, niebanalne, trochę też nietrzymające się reguł posunięcie?

A może powinnam powtórzyć za Markiem Aureliuszem:

Boże, daj mi cier­pli­wość, bym po­godził się z tym, cze­go zmienić nie jes­tem w sta­nie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżniła jed­no od dru­giego.

Próbuję się bronić, zawrzeć umowę z Bogiem. Usiłuję się przekonać, że jest jeszcze jakieś wyjście.

A czas ucieka …

Jednak dopóki pali się ostatnia świeca, wciąż jest nadzieja.

 

 

 

NIE UCIEKAJ MI NADZIEJO

Jakbyś wczoraj przyszła na ten świat,

jakbyś nie przeżyła tylu lat,

mała, naiwniutka,

jak milcząca nutka

i płochliwa jesteś, niby ptak.

 

Jakbyś nie wiedziała, jak to jest,

jakbyś nic nie znała, oprócz łez.

W kącie chcesz się zaszyć,

byle strach cię straszy,

nocą spać nie dajesz , zrywasz się.

 

Nie uciekaj mi nadziejo!

Czemu ptasie serce masz?

Póki łąki się zielenią,

daj zaufać jeszcze raz.

Nie uciekaj mi nadziejo,

choć wiatr w oczy wieje nam!

Aniołowie ziarno sieją,

nie bój się i nie drżyj tak.

 

Jakbyś zapomniała, że to znasz,

jakbyś umierała pierwszy raz.

Tyle już przetrwałaś,

tyle przepłakałaś,

szumiał nam nie jeden ciemny las.

 

Jakby nigdy cud nie zdarzył się,

jakby tylko popiół był na dnie.

Wszystko wiesz o smutkach,

nie bądź więc głupiutka,

jak maleńkie dziecko, w gęstej mgle.

 

Nie uciekaj mi nadziejo!

Czemu ptasie serce masz…

Grażyna Orlińska

 

 



Zaszumiało (11) | Zostaw myśl

Już listopadowo

środa, 31 października 2012 8:09
 Pora wesoła
Kto powiedział, że jesień jest smutna,
Że ma kolor szarego płótna,
Że jej prawie nie widać we mgle?
Kto to wszystko powiedział?
Ja nie!
Dla mnie jesień to pora wesoła,
Roześmiana i gwarna jak szkoła!
Lśniąca skórką kasztana na trawie,
W odlot ptaka wpatrzona ciekawie.
Jesień – roztargniona malarka
Gubi farby po lasach i parkach,
A ja biegam wciąż za nią z ochotą
I znajduję brąz, czerwień i złoto!
Marek Głogowski

Dla mnie jesień tego roku jest raczej smutna. Zbliża się przecież listopad, a ja jeszcze nie byłam w górach i pewnie już nie będę. A szkoda, przecież królewna Jesień najpiękniejsza jest właśnie tam.

Cóż nie zawsze można sobie pozwolić na wszystko, co sprawia nam radość, dodaje energii, pozytywnie nastawia do życia.

 Jednak w mieście Jesień też potrafi ubrać się w piękną, kolorową sukienkę. Liście także tutaj płoną czerwienią. Przyciąga mnie jej rudziejący czar, zamglony smutek... Razem z nią robię się zamglona, owiana smuteczkami. Dopóki są to stany kontrolowane, to nawet lekko ocieplają moja duszę i serce. Jednak czasem wymykają się spod kontroli i wówczas robi się niebezpiecznie.

Liście spadają z drzew coraz szybciej, ranki są mgliste, wieczory pukają do drzwi zbyt wcześnie.... Tak nieuchronnie zbliża się zimna, szara i smutna pora roku. . Ja jednak staram się łudzić, że to co nieuchronne wcale nie jest nieuchronne, że może to czego się obawiam nie nadejdzie.

 W listopadzie
Lecą liście zmartwiałe, znużone...
Z prochuś powstał jak one, człowiecze,
W proch się kiedyś obrócisz jak one.
 
Ale pomnij, że w stworzeń godzinie
Bóg w proch ziemski Swojego tchnął Ducha,
A co z Boga poczęte – nie zginie,
Jeno w niebo jak płomień wybucha!
 
Z drzew na ziemię wśród deszczu, co siecze,
Lecą liście zmartwiałe, znużone...
Z prochuś powstał jak one, człowiecze,
Lecz nie samym tyś prochem jak one.
Ewa Szelburg-Zarembina

Zbliża się listopad. W Święto Wszystkich Świętych lubię chodzić z rodziną po cmentarzu i patrzeć na migające znicze, ludzi spotykających się przy grobach swoich bliskich. Nam, żyjącym potrzebne jest to święto, żeby wiedzieć, że ktoś tam otacza nas opieką.

Wracamy do czasów naszej młodości, dzieciństwa. Wspominamy ludzi, których już z nami nie ma. Moim bratankom opowiadamy o ich pradziadkach.Nawet parę dni temu z Kajtkiem robiłam nasze drzewo genealogiczne. Udało się nam dotrzeć nawet do siódmego pokolenia. Przeglądaliśmy stare fotografie, świadectwa szkolne, akty ślubów....

Przywołujemy z pamięci nieliczne już wydarzenia, zacierające się obrazy.

Czasami tylko żałuję, że już nie mogę wysłuchać tych co odeszli, mogę tylko szepnąć, że mieli rację.

Lubię te wspomnienia o tych, których już nie ma przy mnie. One zawsze są piękne. Często zwracam się do nich w chwilach smutnych, niedobrych, gdy nie mogę znaleźć właściwej drogi. Szukam u nich wsparcia, pomocy, natchnienia...Na zawsze pozostaną moimi wspomnieniami, do czasu gdy sama będę już tylko wspomnieniem. Dobrze jeśli będzie to miłe wspomnienie, długo przechowywane....

Święto Wszystkich Świętych jest smutne, ale jakże rodzinne. Bardzo lubię te rodzinne spo tkania przy grobach najbliższych. jest to dobry moment na refleksje, nad przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Jest to okazja do wspomnień, a przede wszystkim także nad własnym życiem. Przecież to czas pełen zadumy, refleksji, ciepła i nadziei... Nadziei.... Tego teraz trzeba mi najwięcej

 Zaduszki
Na naszym cichym cmentarzu
pożółkłe, stare drzewa.
Zły wiatr listopadow
w zeschniętych liściach śpiewa.
 
Cichymi alejami
snuje się tłum w żałobie.
Goreją jasne światła
na każdym prawie grobie.
 
Pachną nieśmiertelniki,
choina w wieńce zgięta,
bo dzisiaj są Zaduszki –
umarłych naszych święta.
Ewa Szelburg-Zarembina


Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

lato w pełni, a ja....

niedziela, 22 lipca 2012 11:04

 Wystarczy być
 Gdy dzień uchyla drzwi
Wsłuchany w sen Twój często myślę jak mam żyć
Los układa się jak dźwięk, na klawiaturze cień mej ręki
Tam świat już szczerzy kły, a w tej ciepłej dobrze cicho, dom jeszcze śpi
Niech dwa dźwięki plotą się w harmonii zwykłych dni jak ten

Aby życie miało smak, wystarczy być
Nieuchwytnie pieścić czas, wystarczy być
Niech sobie pędzi wielki świat, wypada z szyn
Niech gdzie indziej wyścig trwa, a Ty bądź koło mnie, tylko bądź bo wiesz, wystarczy być

Jak żyć, nie powiem Ci, nie trzeba pachnieć, wodzić, kraść, wystarczy być
Trwać w powozie zwykłych dni, na przeciw swego wi, za nic

Aby życie miało smak, wystarczy być
Nieuchwytnie pieścić czas, wystarczy być
Niech sobie pędzi wielki świat, wypada z szyn
Niech gdzie indziej wyścig trwa, a Ty bądź koło mnie, tylko bądź bo wiesz, wystarczy być
Ryszard Rynkowski

Od dawna wiem, że coraz bardziej zaniedbuję pisanie. Mogłabym szukać usprawiedliwień, ale to przecież niemądre. Doskonale wiem, dlaczego nie piszę tak często jak poprzednio. Do tego za oknem lato, najpierw upał,  teraz brak windy, a ja mieszkam na 7 piętrze. Wyłączyli ją na 2 tygodnie, a moja kondycja… Może pracuję za dużo? Ale przecież inni pracują jeszcze ciężej. Tak wiem stale narzekam na zmęczenie. Jednak chociaż dbam o siebie, przyjmuję witaminki, to mój organizm i tak nie wszystko wchłania. I to jest mój największy problem.

Często zmęczona tym codziennym pędem przystaję i zadaję sobie pytania „Po co i dokąd? Czy warto? Czy biegnę w dobrym kierunku?” Przecież świat dookoła jest taki piękny.

Jednak jeżeli tego nie zrobię, to co mnie czeka w przyszłości? I tak kółko się zamyka. Dlaczego musimy dostosować się do tego co nas otacza, chociaż nas to nie uszczęśliwia?

Wokół mnie toczy się „normalne” życie. Wszyscy niczym mrówki biegną w poszukiwaniu upragnionego celu. Ciężko pracują i nie zwracają uwagi na życie obok, na inne osoby, na piękno natury….
Trzeba cieszyć się każdą radosną minutą, gdy coś nam się uda, gdy porozmawiamy z kimś bliskim.
Niby wszystko w porządku. Wieczory długie i ciepłe, a człowieka ogarnia dziwny niepokój.
Chciałabym wreszcie chwycić koniec nitki trzymać go mocno. Po nitce  jak do kłębka chciałabym dotrzeć do celu. Jednak czasem muszę nauczyć się odpuszczać. Nie mogę trzymać wszystkich sznurków. Czasem trzeba odpocząć, odetchnąć.

Chciałabym każdą minutę rozciągnąć do długości, jaką osiąga w oczekiwaniu. Może wówczas zdążyłabym ze wszystkim.  Ale kiedy coś szwankuje czasem nie trzeba nic robić. Natura sama sobie poradzi. Trzeba jej zaufać i zbytnio nie wtrącać się.

Jednak każdy weekend w Domu zawsze dodaje mi siły i energii, które muszą wystarczyć na cały roboczy tydzień. Kocham te pobyty w Domu. Przyjemnie jest pojechać „na pola” lub  pospacerować wśród kwitnących łąk, zerwać malinkę lub poziomkę  w ogrodzie…..

Przyjemność wyciągania chwastów rękami uspakaja mnie. Lubię uczucie, gdy chwast traci przyczepność i korzeń wychodzi.  Jak dobrze potem obmyć ręce pod strumieniem wody.

Moim ogrodzie zawsze czuję się bezpiecznie. Tu jest cisza i spokój, harmonia, kwiaty, śpiew ptaków, szum drzew, wschód i zachód słońca. To miejsce w którym mogę pomyśleć, odpocząć…. Do tego tesknę przez cały pracowity, zagoniony tydzień.

W sobotę w Domu poczułam się znowu świeża i rześka jak tulipan po majowym deszczu. Z dumą skierowałam twarz do słońca, oddżyłam. A dziś już jestem wyciszonoa, spokojna.... Cóż może to też opieka mojej patronki, która dziś ma swoje święto?

 Zachwyt

 Zachwyt ulotny jak tiul,
zachwyt zaborczy jak sznur,
co łapie cię nagle za gardło
i czujesz że warto jest żyć.
Zachwyt muśnięcie dwóch serc,
zachwyt wzruszenie do łez
i nie mów mi że to niemodne
i nie wstydź się że tego chcesz.
Kiedy, no kiedy, no kiedy to miałeś,
było minęło, na śmierć zapomniałeś.
Zachwyt, co ma chwyt tak mocny jak miłość,
nie mów to było, powiedz to jest.
Zachwyt otwiera cię świat
jachty rzucone na wiatr,
to jakbyś dotykał marzenia,
i nagle wystrzelił do gwiazd.
Kiedy, no kiedy, no kiedy to miałeś,
było minęło, na śmierć zapomniałeś.
Zachwyt, co ma chwyt tak mocny jak miłość,
nie mów to było, powiedz to jest.
Nie daj złamać się
gdy nad głowa masz niebo z nafty,
spróbuj przeżyć coś, co wyzwoli cię,
przeżyj zachwyt,
nie daj zgasić się, w życiu kochaj się
walcz o miłość,
nie mów to było, powiedz to właśnie jest.
Ryszard Rynkowski


Zaszumiało (10) | Zostaw myśl

When I'm 64

piątek, 30 marca 2012 8:47
Ja byłam zatrudniona,
w wesołej pewnej rewii,
niestety był niewypał,
aktorzy zawiedli.
Nie mieli nadziei,
że biznes ten się uda,
więc biznes diabli wzięli,
bo nikt nie wierzył w cuda.
Bo trzeba mieć nadzieję,
że biznes się opłaci,
że będzie z niego zysk,
a firma nic nie straci.
Bo to co nas podnieca,
to się nazywa kasa,
a kiedy w kasie forsa,
to sukces pierwsza klasa.
Bo to co nas podnieca,
to czasem też jest seks,
a seks plus pełna kasa,
to wtedy sukces jest.
Lecz jeśli nie masz głowy,
lub brak ci też talentu,
to odpuść interesy,
i nie rób w nich zamętu.
Jest pewne sztywne prawo
Tak jasne, jak to słońce,
że jeśli robisz biznes,
to zrób też i pieniądze.
Bo trzeba mieć nadzieję...

Ostatnio dużo myślę o mojej przyszłości. Powiem, a raczej napiszę otwarcie, że marzę o emeryturze… Może w moim wieku takie myśli wydają się śmieszne, ale dla mnie jak najbardziej jest to poważny temat. Zwłaszcza teraz, gdy zrobiło się o tym tak głośno dookoła.

Na emeryturze ludzie odpoczywają, mają więcej czasu dla siebie. . Wstają kiedy chcą, wkładają ciepłe kapcie, piją powoli ciepłą herbatę z ulubionego kubka, słuchają radia, patrzą przez okno na świat i spokojnie planują dzień. Teraz nigdy nie mogę sobie na to pozwolić. Wszystko praktycznie robię w biegu. Każda chwila dnia jest dla mnie cenna i w pełni wykorzystywana. A tak miałabym więcej czasu na obejrzenie ulubionego serialu, poczytanie gazety, rozmowę z sąsiadką, spacer, posiedzenie na  ławeczce w parku…..

Jednak z drugiej strony miałabym mniej siły, bolałyby mnie stawy, łamałoby mnie kościach, miałabym siwe włosy….. Chociaż to ostatnie aż tak by mi nie przeszkadzało. Najważniejszy byłby dla mnie czas i brak pośpiechu. Odkąd pamiętam, nigdy nie miałam na nic czasu. No może kiedy jeszcze chodziłam do szkoły, na studia…. Ale i wówczas nie było aż tak idealnie. Jednak nie powinnam narzekać. Teraz dzieci mają gorzej. Codziennie mają dodatkowe lekcje pływania, angielskiego, szachów, pianina…. i tak ciągle, codziennie, bezustannie. Czy tak powinno wyglądać życie dziecka? Gdzie beztroska?  

Znowu zbaczam z tematu. Miałam przecież pisać o emeryturze. 

„Kiedy planujesz przejść na emeryturę?” Na to pytanie zadawane w różnych stronach świata najczęściej padała odpowiedź: w wieku 65 lat lub później. Wcześniejsza emerytura wybierana była przez największe grupy respondentów tylko w nielicznych krajach, naturalnie także w Polsce.

Zastanawiam się jednak, czy to wynik optymizmu czy pesymizmu Polaków. Czy boimy się, że jak będziemy  starsi, to nie znajdziemy pracy lub zdrowie będzie już nie te. A może wierzymy, że na emeryturze nareszcie będziemy prowadzić życie, o jakim teraz marzymy.

60 proc. pięćdziesięciolatków chce odejść na emeryturę jak najszybciej. I nic dziwnego, przecież ponad jedna trzecia zdrowych osób w Polsce w wieku 50 - 64 lat już jest na emeryturze

Wydaje się zatem, że praca nie jest naszym ulubionym zajęciem. Boimy się jednak do tego przyznać nawet sami przed sobą, bo nie mamy wyjścia – musimy zarabiać. Pracujemy dla pieniędzy. Polacy kwestię finansową skromnie pomniejszają, przekonując, że w pracy cenią przede wszystkim jej sensowność, możliwość rozwoju. A jednak tylko stosunek do pieniędzy jest w stanie wyjaśnić paradoks, że chociaż 78 proc. Polaków deklaruje zadowolenie z pracy, to jednocześnie 60 proc. jej nie cierpi, bo chętnie czmychnęłaby na emeryturę przy pierwszej sposobności. Ja chyba także…. Niestety muszę jeszcze poczekać. Tylko czy dotrwam w pełni sił?

Pamiętasz, obiecałem Ci,
że przyjdą dla nas lepsze dni.
Choć czasem w oczy tylko wiatr,
a nadzieja poszła spać.
Nie pytaj mnie, czy to ma sens,
podobno wszystko po coś jest.
Choć świat nie pokazuje kart,
jutro Tobie wygrać dam.
Więc nie mów mi, że sił już brak,
I wszystko jakby na złość, jest nie tak.
Przecież dobrze wiesz, na dobre i na złe, ktoś obok jest.
Więc nie mów mi, że znowu deszcz,
i wszystko jakby na złość, jest na 'nie'.
Przecież dobrze wiesz, na dobre i na złe, masz obok mnie.
 A gdyby tak, oszukać czas,
udawać, że nie dotknie nas.
Na życie znaleźć nowy plan,
w którym zaczniesz znów się śmiać.
Złe chwile schowam gdzieś na dnie,
straconych szans zapomnę smak.
Do tamtych wspomnień zgubię klucz,
żeby nie wróciły już.
Więc nie mów mi, że sił już brak,
I wszystko jakby na złość, jest nie tak.
Przecież dobrze wiesz, na dobre i na złe, ktoś obok jest.
Więc nie mów mi, że znowu deszcz,
i wszystko jakby na złość, jest na 'nie'.
Przecież dobrze wiesz, na dobre i na złe, masz obok mnie.
Rafał Brzozowski


Zaszumiało (12) | Zostaw myśl

Już ciepła nie ma w nas

piątek, 13 stycznia 2012 8:00

Dni stają się powoli coraz dłuższe, ale ja jeszcze nie przyspieszam, wręcz przeciwnie spowolniałam, co widać po moich Zielonych Szumiących Stronkach. Chętnie zapadłabym w sen zimowy. .

Przyznam się szczerze, że dopadło mnie totalne zmęczenie i związana z nim całkowita niechęć do wszystkiego. No, może nie niechęć, a raczej brak siły, czasu  na cokolwiek. Zniknął gdzieś cały mój zapał do działania. Nie wiem tylko, czy to wina pogoda za oknem, czy też skutek mojego osłabienia z powodu braku witamin.

Dlatego ostatnio rzadko wędruję po wirtualnym świecie, a najchętniej zawijam się w coś ciepłego i odpoczywam. Jednak nawet w takich chwilach nie zawsze mam spokój.
Styczeń  to dla nie również czas smutnych rocznic, wspomnień o osobach, których już nie spotkam, nie uśmiechnę się do nich, nie usłyszę ich ciepłego słowa.

Dlatego, pewnego dnia, gdy piłam ciepłą herbatkę, siedząc w moim ulubionym fotelu do mojego okna na 7 piętrze delikatnie zapukała przeszłość. To pukanie przeszłości tym razem wcale nie było smutne, nostalgiczne. Wręcz przeciwnie, pełne było ciepła i uśmiechu. Poczułam to od razu, gdy tylko otworzyłam okno. Pomimo chłodu przeszłość była jak zwykle ubrana w zwiewną, ulotną sukienkę.  Szybciutko przemknęła koło mnie i otworzyła dawno niedawno zamkniętą szufladę, w której właśnie zasnęły wspomnienia.

Najpierw poczułam zapach…. Zapach, o którym zapomniałam, o którym myślałam, że już straciłam. Ten zapach sprawił, że się rozczuliłam i pomimo panującego chłodu zrobiło mi się ciepło na sercu. Zaraz też przypomniały mi się słowa wypowiedziane w filmie Bezsenność w Seattle - Zima musi byś straszna dla tych, którzy nie mają ciepłych wspomnień.
Niestety nie tylko zimą brakuje nam takiego wewnętrznego ciepła
.


Ach, panie, panowie,
ach, panie, panowie,
ach, panie, panowie,
czemu ciepła nie ma w nas?
Co było, to było,
co było, to było,
co było, to było,
nie wróci drugi raz.
Ach, panie, panowie,
ach, panie, panowie,
ach, panie, panowie,
już ciepła nie ma w nas.
Co było, to było,
minęło jak miłość,
prześniło, przelśniło -
wyśniło się do dna...

Agnieszka Osiecka

Często zastanawiam się dlaczego tak rzadko oglądamy się do tyłu. Biegniemy przed siebie, spoglądamy w niebo, szukając czasem niemożliwego.  Nawet kiedy potykamy się o leżący kamień, szybko podnosimy się, strzepujemy kurz i biegniemy dalej co chwila spoglądając na niebo. Często zastanawiam się kogo gonimy, co chcemy za wszelką cenę osiągnąć? Może gdybyśmy czasem spojrzeli do tyłu, to zobaczylibyśmy jeszcze tych, którzy z każdym dniem nikną. Tak ich obraz coraz bardziej się rozmazuje. A przecież życie naszych przodków czasem nieświadomie naśladujemy. Jednak wolimy nie oglądać się do tyłu, szkoda nam na to czasu. Przecież musimy biec dalej, czasem z nadzieją spoglądając w niebo szukając tam niemożliwego.

Może powinnam uczynić podobnie? Wierzę, że dam radę…. Życie musi toczyć się dalej. Nie należy oglądać się do tyłu.  No tak…. Wspomnienia rozwiewają się powoli i znowu odpływają do szuflady. Ulotniła się gdzieś atmosfera dawnych lat. Niewiadomo kiedy znowu pojawi się przeszłość i zaprowadzi mnie do miejsc, osób, za którymi tęsknię. Czy aby na pewno będę znowu za nią ponownie podążać? Na pewno tak.  

Znowu zamknęłam moje fotografie, wspomnienia w szufladzie.  Szkoda, że czasem nie mogę upchnąć teraźniejszości.



Zaszumiało (15) | Zostaw myśl

Jesienne nastroje

wtorek, 22 listopada 2011 8:16
 Przyda się taka chwila
Daj nam oddechu pełną garść
Na chwilę - Boże zwolnij czas
Niech choćby czasem maj nam trwa
Tyle co stycznie trzy lub dwa
Daj nam miłości pełną garsć
Na chwilę - Boże zwolnij czas
Niech nie ucieka tak jak mgła
Niech się dodaje dzień do dnia
Czasu Ci Boże nie ubędzie
Ty wszystko możesz jesteś wszędzie
A nam się przyda taka chwila
Żeby nad życiem się zatrzymać
Adam Ziemianin

Mija dzień za dniem, tydzień za tygodniem… Nic szczególnego się nie dzieje - zwykła szara codzienność. Czy aby na pewno zwykła? Nic mnie nie cieszy specjalnie, nie interesuje, nie potrafię wywiązać się z obietnic, które sama sobie złożyłam… Robie tylko to co muszę. Wiem, nikt nie lubi, kiedy ktoś wiecznie narzeka i jest złym nastroju. Ja też nie przepadam za takimi osobami. Zazwyczaj taka nie jestem i staram się cieszyć życiem, korzystać z każdej dobrej chwili, która jest mi ofiarowywana.

Jednak w naszym życiu są góry i doliny, ukwiecone łąki i cierniste zagajniki….Nie  wiem, czy w tej chwili jestem w zamglonej dolinie czy też w mrocznym lesie. Wiem jednak, że jestem gdzieś, gdzie nie widzę drogi, którą mogłabym podążać ku słońcu.  Z daleka słyszę pogodne głosy, czasem dotrze do mnie czyjś śmiech, ale jak się rozejrzę to wiem, że jestem sama. A przecież lubię, kiedy ktoś uśmiecha się do mnie zupełnie bezinteresownie. Na przykład pani w sklepie wydając resztę, staruszek, któremu ustąpiłam miejsce w autobusie lub dziewczyna stojąca ze mną w długiej kolejce do okienka…. To przecież nic nie kosztuje ale  jak poprawia nastrój.

W pracy jest tylko pęd i nacisk na sukces. Czuję się jak mysz zagoniona do kąta, która nie ma gdzie się schować, przed polującą na nią miotłą. Kiedy zaczynałam pracę miałam mnóstwo energii, byłam pełna chęci działania i przez dłuższy czas wszystko wydawało się takie optymistyczne.

A teraz…. Odpoczywam oglądając telewizje, czasem złapię parę chwil na książkę. Zakupy, gotowanie to robię z koniczności, zazwyczaj gdy w lodówce już nic nie ma. Do sprzątania zmuszam się dopiero wtedy, gdy zaczynam się już o coś potykać. O podlaniu kwiatków przypominam sobie w ostatniej chwili. Brak mi siły na wszystko. Nic mi się ni chce.  

Za mało mam czasu dla siebie, na moje życie. Niestety świat dookoła wywiera presję. Aby żyć muszę biec, bo jak zwolnię, zagapię się, to coś mnie ominie. Trzeba więc się spieszyć, aby cokolwiek osiągnąć. Jednak ten pośpiech przeszkadza w życiu, realizacji marzeń. Czy marzeniem jest wspaniała praca, dużo pieniędzy? Zapewne tak. Ale najważniejsza powinna być szczęśliwa rodzina, przyjaźń, spokój….

 A przecież życie nie po to jest, aby przelatywało przez palce, to nie bieżnia, to nie tor przeszkód... Czy liczą się tylko zwycięzcy?  Co z tymi, którzy zajęli dalsze miejsca, z tymi co zostali w tyle? Teraz panuje przekonanie, że jeśli nie będziesz w czołówce, to przestajesz się liczyć, niewiele będziesz znaczyć. A wówczas gdy zabraknie pochwał, uznania dookoła robi się coraz szarzej i życie traci z dnia na dzień sens.

Może już jestem tak zagoniona, zmęczona, że nie widzę innych możliwości działania, odpoczywania. Jak mam się wydostać się z tego kołowrotka?

Ale wszyscy dookoła wszystko robią w biegu, chociaż wiedzą, że pośpiech jest złym doradcą, żyją w biegu...

Najchętniej wyjechałabym do mojego Domu i została tam na dłużej. Tam nie dopadają mnie smuteczki a i życie nie pędzi aż tak szybko. Niestety  brakuje mi czasu, aby mieć czas dla tych, co chcą zabrać mi czas.  



Zaszumiało (12) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 24 czerwca 2017

Przemknęło:  401 300  

Ziarenka myśli

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 401300
Zostawione myśli
  • liczba: 489
  • komentarze: 4599
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4046 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl