Bloog Wirtualna Polska
Są 1 253 892 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wiosna w pełni

czwartek, 13 kwietnia 2017 10:14

w-ogrodzie.jpg

Nagle,
jakby wiosna powróciła z dali,
Odżyły lilie, fiołki,
tulipany i róże.
Radością,
której tysiąc tęcz
cudem się pali.
I zaśpiewały źródła
i ptaki w lazurze.

Leopold Staff

Pani Wiosna zadomowiła się u nas na dobre i pewnie dlatego wszystkim cieplej na duszy. Wraz z rodzącą się dożycia przyrodą przybywa nam sił i chęci do życia. Łatwiej nam funkcjonować i nawet nie trzeba zbytnio motywować się do pracy. I tak to już jest co roku, gdy gdy wszystko dookoła rozkwita, gdy ogrzewają nas coraz cieplejsze promienie słońca. Zaczynamy spoglądać na świat bardziej optymistycznie. Królewna Wiosna nastraja nas pozytywnie, daje siłę, wywołuje uśmiech i sprawia, że dzień jutrzejszy widzimy w jaśniejszych barwach. Budzi się w nas nadzieja, że wszystko musi się ułożyć i że damy sobie radę z tymi kłodami, które czasem znajdujemy pod nogami.

Można powiedzieć, że panowanie Pani Wiosny to czas nadziei. Dla każdego z nas, to właśnie nadzieja jest siłą napędową do podejmowania różnych działań w przeświadczeniu, że osiągniemy cel, że wszystko przebiegnie zgodnie z naszymi planami, że wszytko będzie dobrze.

Często mówimy, że "nadzieja jest matką głupich", ale przecież bez nadziei nie umielibyśmy żyć. Ale przecież towarzyszy nam przez całe życie i dodaje sił. W trudnych, czasem już beznadziejnych sytuacjach powtarzamy, że "nadzieja umiera ostatnia".

Przybycie królewny Wiosny niewątpliwie budzi w nas nadzieje. Nadzieja jest oczekiwaniem na coś, czego bardzo chcemy, pragniemy. To szczególny czas w przyrodzie i naszym życiu.

Dookoła zaczyna się czas rozwoju, czas wzrostu, czas nowego, pięknego i dobrego. Dlatego liczymy na spełnianie się naszych marzeń. Wierzymy, że wystarczy tylko dołożyć odrobinę pracy i wysiłku pracy, a cel zostanie osiągnięty.

Przybycie Pani Wiosny powszechnie jest początkiem nowej nadziei na odmianę. Kiedy przyroda budzi się do życia łatwiej jest możemy rozwijać się razem z nią. Częściej się uśmiechamy, pozytywnie spoglądamy dookoła, jesteśmy bardziej pewni siebie. I jak co roku wierzymy, że ponowne przybycie Wiosny odmieni coś w naszym życiu.

Kiedy wszystko się budzi do życia, nadchodzi Wiosna, my także świętujemy. Z przybyciem Pani Wiosny związane są także najważniejsze święta w religii chrześcijańskiej, święta nadziei, Święta Zmartwychwstania Pańskiego, które tak jak Wiosna związane są z nowym życiem i nadzieją.

 

Wiara, Nadzieja, Miłość

 

Człowiecza dola
płatkami róży
rzadko bywa usłana,
kark zgina ciężar,
tragedii brzemię
wytrwać pomaga

- Wiara. 

Płatki uwiędną,
wiatr je rozrzuci,

wiara.jpgczas nosi czapkę złodzieja,
wtedy, gdy bardzo
mroczno na duszy

ciemność rozjaśnia

- Nadzieja. 

Cierniową drogą
kroczy samotni
codzienna życia zawiłość,
wyciągnij ręce
otwórz ramiona
światu ofiaruj

- Miłość. 

Mroki złej nocy
świt dnia rozjaśni
i życie bardzo uprości
gdy z sercem mądrość
dojdzie do głosu
wiary, nadzieji, miłości.

Krystyna Kunigiel-Jabłońska

Jednak Wiosna to także czas pracy w ogrodzie i na balkonie. Każdy ogród, balkon, podobnie jak wszystko dookoła, po okresie zimowego spoczynku potrzebuje odświeżenia i uporządkowania. I te prace lubię najbardziej. Przyroda jednak nie uznaje spóźnień i wszystko musi być zrobione w swoim czasie, aby później prawie do zimy cieszyć nas swoim widokiem

Nie tylko w ogrodzie i na balkonie, ale i w życiu, nadzieja i praca gwarantują sukces i zadowolenie. Sama nadzieja to za mało.Wiosna to dobry czas, aby odświeżyć, uporządkować swoje życie i poukładać wszystko od nowa w naszym domu, ogrodzie, głowie....Może i mi nareszcie się to uda i znowu ruszę przed siebie?

Nie można jednak zapomnieć o odpoczynku, aby może choć na chwilę zachwycić się światem dookoła.

Dlatego przypomina mi się obraz Williama McTaggarta "Wiosna". Zapamiętałam ten obraz, bo bardzo lubię impresjonistów, a William McTaggart wyraźnie pozostawał pod ich wpływem. Obraz jest pełen spokoju, optymizmu, dziecięcej beztroski. Przypomina pogodną pocztówkę z wakacji mojego dzieciństwa. Patrząc na ten obraz można na chwilę zapomnieć o biegnącej do przodu codzienności, zatrzymać się i odpocząć. Ale czy tylko na chwilę?

 

Wiosna w ogródku

Grabie i łopaty zimą spały w szopie
Wiadomo , że wtedy grządek nikt nie kopie.
Nagle przyszła wiosna na dwór je wygnała,
Kiedy pracowały ,ona planowała .
Tu i tam zieleń dam .Szaro-bure zniknie .Spring_by_William_McTaggart.JPG
Ani się obejrzysz jak wszystko rozkwitnie .

W zielonym ogrodzie będą rosły drzewa ,
Kwiaty będą kwitnąć , ptaki będą śpiewać.
Słońce grzać zaczęło z coraz większą mocą .

Grabie i łopaty męczą się i pocą.
Taczki i konewki także się zwijają
Wszyscy pani wiośnie dzielnie pomagają.
Tu i tam zieleń dam .Szaro-bure zniknie .
Ani się obejrzysz jak wszystko rozkwitnie .
W zielonym ogrodzie będą rosły drzewa ,
Kwiaty będą kwitnąć , ptaki będą śpiewać.

znalezione w Internecie



Zaszumiało (6) | Zostaw myśl

Noworoczne myśli

sobota, 09 stycznia 2016 9:35

nowy-rok 1.jpgKiedy dziecko się rodzi i na świat przychodzi
Jest jak Bóg, co powietrzem nagle się zakrztusił
I poczuł, że ma ciało, że w ciemnościach brodzi
Że boi się człowiekiem być. I że być musi
Wokół radość. Kolędy szeleszczące złotko
Najbliżsi jak pasterze wpatrują się w Niego
I śmiech matki - bo dziecko przeciąga się słodko
A ono się układa do krzyża swojego
Ernest Bryll

Mamy już Nowy Rok. Witamy tego młodego człowieka z nadzieją, że przyniesie nam tylko same dobre dni.

Jednak z początkiem roku jest jak z dzieckiem. Narodziny dziecka zmieniają nasz świat. Czekamy na nie z radością, ale i niepewnością. Są bowiem chwile radosne, ale są również takie, które wzbudzają niepokój.

W każdej rodzinie następuje wielka zmiana, gdy maleńkie dziecko przychodzi na świat. Na początku prawie wszyscy dookoła traktują je jak zabawkę, jako coś, co im sprawia radość. Potem jednak przyjemność i radość schodzą na drugi plan i zastępuje je troska i niepokój o przyszłość dziecka.Chociaż w otoczeniu dziecka nadal pozostają osoby, dla których będzie ono zabawką. Ale to temat na inny wpis...

NOWY ROCZEK

NOWY ROK JUŻ MALUTKIM STUPKAMI
STAWIA PIERWSZE KROKI NIEŚMIAŁO,
JUŻ WCISKA SIĘ PO TROSZKU ZA NAMI
DO NASZEGO ŻYCIA,WYTRWALE,POMAŁU.

ALE SYLWESTER TUŻ TUŻ NADCIĄGA
I ŚMIELEJ SOBIE ZACZYNA POCZYNAĆ
TEN NASZ ROCZEK NOWY,Z DZIECIĄTKA
JUŻ ZACZYNA DOROŚLEĆ ,SIĘ ZMIENIAĆ. nowy-rok.jpg

JUŻ DOSTAŁ BAKCYLA SŁAWY I ZABAWY,
JUŻ SIĘ PRAWIE ROZCHULAŁ NA CAŁEGO,
TAŃCE ,KARNAWAŁ I JUŻ JEST PORWANY
DO TANGA DEMONA,CHOCHOŁA WIECZNEGO.

 

CO ON PRZYNIESIE NAM W ŻYCIE NASZE ?
CZY ZNÓW NIEPEWNOŚĆ STAREGO ROKU?
NOWE UDRĘKI I BIEDY NOWY PŁACHEĆ?

CZY TYLKO BANKOWCOM DODA OBROKU.

CZY TEŻ ODEJDZIE WE WSTYDZIE I ŻALU,
ŻE ŚWIAT POGRĄŻYŁ W TAKIM CHAOSIE,
JAK STARY ROK CO ZACZĄŁ SAM POMAŁU
KRYZYS JAKO NORMALNOŚĆ SOBIE GŁOSIĆ.

MOŻE NOWY ROK NIE BĘDZIE BEZNADZIEJNY
I NOWĄ JAKOŚ PRZYNIESIE NAM NIEDŁUGO,
I POKAŻE JAK LOSEM NASZYM,Z UŚMIECHEM
I MARZENIAMI SPRZECIWIĆ SIĘ BIEDY PASKUDOM.

znalezione w Internecie

Wszyscy radośnie hucznie witali Nowy Rok.

Może się to wszystkim wydawać dziwne, ale ja nie lubię sylwestra i Nowego Roku. Nie rozumiem, dlaczego tej nocy muszę czekać ze wszystkimi przynajmniej do północy. Nie mam na myśli żadnych bali, prywatek (o przepraszam..... domówek). Na takie na pewno nie wybrałabym się, bo nie lubię tańczyć, nie znoszę dymu papierosowego, nie przepadam za szampanem, należę do skowronków....... Powodów mogę wymienić jeszcze sporo.

Dlaczego więc zmuszam się i trwam do północy, chociaż przymusu zdecydowanie nie znoszę? Dobre pytanie. Przede wszystkim jeżeli Sylwestra spędzam w moim Domu, to nie chcę sprawić zawodu domownikom. Nie mogłabym też zasnąć w takim hałasie, jaki panuje dookoła.

A potem w Nowy Rok kręcę się po Domu trochę otumaniona, jakbym bawiła się całą noc. Ten pierwszy dzień w kalendarzu jest dla mnie zawsze zmarnowany. No poza koncertem noworocznym z Wiednia. On zawsze poprawia mi humor.
 

Nowy rok

Idzie Nowy Rok

lasem, miastem, polem.

Za nim idzie czworo dzieci,

każde z pięknym parasolem.

nowy-rok2.jpg

Jeden parasol – niby łąka:

kwiaty na nim i biedronka.

A na drugim kłosy żyta,

mak jak promyk w nich zakwita.

Na tym trzecim nie ma kłosów

ani kwiatów i biedronek,

 

tylko liście kolorowe -

złote rude i czerwone.

Czwarty – pięknie haftowany,

srebrne gwiazdki błyszczą na nim.

Idzie Nowy Rok

lasem, miastem, polem…

Teraz nazwij wszystkie dzieci,

które niosą parasole!

H. Bechlerowa

Szanowny Nowy Roku! Mam prośbę do Pana! Proszę mnie nie zawieść! Proszę o zdrowie i siłę do życia!



Zaszumiało (10) | Zostaw myśl

W zaczarowanym ogrodzie

sobota, 27 czerwca 2015 11:10

Przyjście lata  

I cóż powiecie na to,
Że już się zbliża lato?

Kret skrzywił się ponuro: roze4.jpg
„Przyjedzie pewnie furą”.

Jeż się najeżył srodze:
„Raczej na hulajnodze”.

Wąż syknął: „Ja nie wierzę.
Przyjedzie na rowerze”.

Kos gwizdnął: „Wiem coś o tym.
Przyleci samolotem”.

„Skąd znowu - rzekła sroka -
Nie spuszczam z niego oka
I w zeszłym roku, w maju,
Widziałam je w tramwaju”.

„Nieprawda! Lato zwykle
Przyjeżdża motocyklem!”

„A ja wam to dowiodę,
Że właśnie samochodem”.

„Nieprawda, bo w karecie!”
„W karecie? Cóż pan plecie?
Oświadczyć mogę krótko,
Przypłynie własną łódką”.

A lato przyszło pieszo -
Już łąki nim się cieszą
I stoją całe w kwiatach
Na powitanie lata.

Jan Brzechwa 

Właśnie cieszymy się najdłuższymi w roku dniami. Chociaż niestety dnia zaczyna już ubywać. Czerwiec w pełni. Czy jednak na pewno przyszła do nas królewna Lato? Za oknem często szaro, deszczowo, chłodno. Najchętniej zwinęłabym się w kłębek i śniła o ciepłych dniach. Nie czuję nadchodzącego lata.

Może tylko czerwone, słodkie truskawki i aromatyczne, rumiane czereśnie przypominają nam o panującej porze roku?

To prawda, że płowowłosa córka króla Słońce powoli budzi się do życia. Może siłę i energię czerpie z minut, które stopniowo , zabiera nam każdego dnia? Szkoda mi jednak, aby ten czas przesiedzieć w domu. Przecież dookoła, zwłaszcza w moim Ogrodzie jest najpiękniej.

Piękno przyrody w moim Ogrodzie jest moją ucieczką od realiów świata w którym żyjemy. Lubię tutaj uciekać, jednak niestety nie zawsze jest na to czas. Ja jednak staram się sobie ten czas znaleźć. Bez tego pewnie nie miałabym siły, aby każdego dnia zmagać się z codziennością.

Wszyscy dziwią się, że w każdy weekend wstaję o tak "barbarzyńskiej" porze, kiedy inni starają się wyspać zapewne jedyny raz w danym tygodniu . Ale przecież tylko wtedy można zachwycić się tym codziennie malowanym od nowa obrazem.  Teraz najpiękniejsze w moim Ogrodzie są róże.

Lubię patrzeć, jak pierwsze promienie słońca nieśmiało oświetlają moje róże. Pną się lekko po krzaku, przenikają jego  gałęzie  i muśnięciem budzą do życia pąki kwiatów. .

roze2.jpg

Przyroda
Słońcem raduje się niebo
Bo już przecież mamy lato
W koło świat się mieni kwieciem
I czerwieni się owocem

Lipy także już zakwitły
Mimo że dopiero czerwiec
Woń zwabiła tutaj pszczoły
Te owady pracowite

Miło siedzieć w ciepły dzionek
W cieniu lipy pośród woni
Słuchać brzęczenia i szmeru
Co utuli nas do snu

Znalezione w Internecie

To moment, gdy noc odchodzi z blaskiem poranka, przemienia się w dzień.

To wtedy ptaki śpiewają najgłośniej, radosnym głosem witają nadchodzący dzień. Słońce budzi się powoli, przecierając oczy zaspanymi dłońmi. Przecież jeszcze mgła ziemię otula, pozostawiając perełki rosy, które migoczą na igiełkach naszego trawnika. Ale to właśnie one są najlepszym kosmetykiem dla mnie i dla słońca. 

Świt wstaje na nowo i w jego spokojnym i słonecznym blasku znika złe wczoraj i rodzi się nadzieja na dobry dzień.

Bez problemów wstaję więc rano i podziwiam ten cud natury, chociaż nie każdego dnia jest mi to dane.

Kocham ten czas o wschodzie słońca, gdy oprócz ptaków i mnie wszyscy śpią, z świat jeszcze zaspany, powoli budzi się do życia. Odpowiada mi ten czas, gdy dookoła wszystko toczy się w zwolnionym tempie.

 

Ogrody, ogrody

Ogrody, ogrody, zielone azyle,
tu dzień twój zmęczony przysiądzie na chwilę,

tu w cieniu altany jest pora dla zdrowia
prostują się sprawy w tym gąszczu listowia.

roze1.jpg

Kamienna ławeczka ma miejsce dla ciebie,
tu rybka ci złota pomoże w potrzebie,

 

tu koper, maciejka i krzaczek lawendy
otulą ci zmysły, ukoją ci nerwy.

Tu zapach trawnika ściętego wieczorem
napełni ci piersi zielonym kolorem.

Ogrody, ogrody jak barwne motyle
świat z bajek dziecięcych wyjęty na chwilę,

gdy raz zauroczy cię swoim oddechem
poczujesz jak stajesz się innym człowiekiem.

Tu czas się zatrzymał i spokój zamieszkał,
tu szczęście odnajdziesz na grządkach i ścieżkach.

Znalezione w Internecie

Jestem osobą, która do końca nie może zrozumieć pędzącego świata, która z trudem za nim nadąża. Może takie życie w dużym mieście nie jest dla mnie? Ostatnio byłam w małym, spokojnym miasteczku i zaczęłam się zastanawiać, czy nie powinnam mieszkać w takiej małej miejscowości, gdzie czas płynie spokojnie i jest częścią natury. W mieście, czas na każdym kroku jest zmierzony, dzielony na godziny, minuty, sekundy. Tam każda chwila jest ważna, nie można jej zmarnować na rzeczy błahe i nieważne.

Najchętniej zostałam w moim ogrodzie na zawsze.  W bezpiecznym świecie, w którym pozbawione kolców róże rozkwitały każdego dnia.

Niech życie biegnie. Ja dziś odpocznę, zatrzymam się, złapię ciszę....

Wstaje kolejny piękny dzień. Świat dookoła uśmiecha się do mnie. Trudno się nie odwzajemnić.

Teraz chciałabym tylko powiedzieć:

Nadeszło lato
Rozszalały się pszczoły w ogrodzie,
jedna drugiej coś brzęczy do ucha.
Lato dziś przyszło o wschodzie,
nektarowa więc w lipie zawierucha!

Zboża dostojnie pręża swe kłosy
na pełne radości spotkanie, roze3.jpg
trawa na łące rozczesuje włosy,
ach, przyszła pora na kochanie!

Wiśnie wiśniowo usta malują,
truskawki kwaszą się nieco,że przez
czereśnie, trochę za wcześnie
w zapomnienie z wiosną ulecą.

W parkach ćwierkaniem się rozćwierkało,
powietrze drganiem faluje,
żyto do góry ziarnem strzeliło
świat wypiękniał, aż nie pojmuje.

A lato nic sobie z tego nie robi,
zajęte jedzeniem jagódek,
zielenią łąki oplata swe nogi,
maliną brudzi podbródek.

Na skrzydłach motylich wysoko wzlatuje,
słonecznikom zagląda w nasiona,
w obłokach białych zwiewnie szybuje,
słońce trzymając w ramionach. 

Znalezione w Internecie



Zaszumiało (11) | Zostaw myśl

W moim Ogrodzie

środa, 15 kwietnia 2015 7:53

Zaczarowany_ogrod.jpg

WIOSNA
 Przyszła wiosna cichuteńko,
Przyszła wiosna na paluszkach
I na wierzbie, wśród gałęzi
Zatańczyła w żółtych puszkach
Zdjęła z jezior tafle lodu,
Pościągała z róż chochoły,
Dała drzewom świeżą zieleń,
Obudziła w ulach pszczoły
Wlała w ziemię zapach deszczu,
Pobieliła słońcem ściany
Namówiła do powrotu
Wilgi, czaple i bociany
Dzikie śliwy i czeremchy
Obsypała białym kwiatem
I na łące, w blasku słońca
Czeka na spotkanie z latem
Strzałkowska M.

Wiosna... Wszystko zaczyna się zielenić, kwitnąć dookoła. Kolory i zieleń na wiosnę nas obłaskawiają, aby potem zniknąć zniknąć z pola widzenia na długie, białe miesiące. Tęsknimy za nią, szukamy jej namiastek w kwiaciarniach. Ale to nie wystarcza. Dopiero ogrodowa zieloność potrafi wlać w moją duszę spokój.

Nareszcie przyszła wiosna, dni są dłuższe, słońce mocniej świeci, wstawanie o świcie zaczyna mieć jakiś sens. Chociaż szkoda tej zmiany czasu. Teraz poranek byłby dłuższy i mogłabym spokojnie podziwiać każdego dnia wschody słońca. Dziś trochę później zachwycałam się wstającym dniem i niespotykanym, urzekającym widokiem budzącej się natury. Gdyby nie zmiana czasu o 5-tej byłoby jasno. Jednak do czerwca niektórym śpiochom coraz trudniej będzie się załapać na ten widok.

O świcie, gdy niebo zaczyna nabierać kolorów, tuż przed wschodem słońca ptaki potrafią zamilknąć, aby w ciszy czekać na pojawienie się słońca. Cały świat na chwilę wstrzymywał oddech nie mając pewności,czy słońce ponownie obdarzy nas swoim uśmiechem. Większość sąsiadów śpi. Jest cicho i spokojnie.

Ja także uspakajam swoje goniące myśli i czekam na ten zwykły, codzienny cud natury. Gdy na ziemię pada pierwszy promień, ptaki ponownie odzywają się radosnym chórem, a poranna senność i otaczająca je mgła rozpływa się.

Niektórzy dziwią się, że wstaję o tak "nieludzkiej" porze i nie wysypiam się. Ale przecież tylko wtedy można zachwycić się tym codziennie malowanym od nowa obrazem. Bez problemów wstaję więc rano i podziwiam ten cud natury, chociaż nie każdego dnia jest mi to dane. Postanowiłam, że będę to robić w miarę możliwości kierując się też znalezionym cytatem:

"Obiecałam sobie cieszyć się zawsze wraz ze wschodem słońca, każdego ranka na nowo. Dostrzegać przyszłość, ale nigdy nie poświęcać dla niej teraźniejszości. Przyjmować miłość, ilekroć spotkam ją na swej drodze, i przenigdy nie odkładać niczego, co może mnie uradować."

Lubię ten czas o poranku, gdy świat jest jeszcze zaspany, a wszystko toczy się jakby w zwolnionym tempie. Czasem myślę, że życie w dużym mieście nie jest dla mnie. Może powinnam urodzić się w małej miejscowości, albo na Wschodzie, gdzie czas płynie spokojnie jak rzeka i jest częścią natury. W mieście, na Zachodzie czas jest zmierzony, podzielony na godziny, minuty, sekundy. Każda chwila jest cenna.

Dlatego i ja cenię sobie o poranku każdą taką spokojną chwilę. Staram się cieszyć każdą minutą. Nie lubię przeżywać czegoś szybko. Chcę się nasycić, napawać, dojrzewać.... Lubie jak to uczucie we mnie narasta.

 Świat, ogród o świcie wyglądają jakby z obrazów impresjonistów. Kocham te palety barw. Jednak w przeciwieństwie do obrazów ja mogę w moim Ogrodzie usłyszeć śpiew ptaków i przenoszony przez wiatr szept drzew.

Drzewa owocowe już zaczynają stroić się w biało-różowe powiewne sukienki, delikatnie skrapiają się perfumami. Dziś zachwycają swoim wyglądem, aby latem kusić i rozpieszczać swoją szczodrością

Czasem trzeba spojrzeć na świat nie tylko z pozycji fotela przed monitorem.
Przyszła wiosna

Przyszła wiosna na podwórko,

Zagląda do sieni:

-Dalej, grabie i łopaty,

Do roboty w ziemi!

chnskie.jpg

 

Jak się mamy, pani miotło,

Czeka cię robota,

Nie chcę ja mieć na podwórku

Odrobiny błota!

Przyszła wiosna do ogródka,

 

Patrzy pod opłotki;

-Ruszajcie no z ziemi prędzej,

Mlecze i stokrotki.

Będą teraz ciepłe noce,

Jak i ciepłe dzionki,

Okrywajcie się kwiatami,

 

Grusze i jabłonki!

Chodzi wiosna po podwórku

I porządki czyni.

Będzie pięknie, bo z tej wiosny

Dobra gospodyni.

Hanna Ożogowska

 

Kocham te chwile w moim Ogrodzie. Najchętniej zostałabym tu na zawsze. Zresztą nawet praca w ogrodzie jest dla mnie nie tylko przeżyciem, ale też terapią na trudne chwile. Chińskie przysłowie mówi" jeżeli chcesz być szczęśliwy całe życie zostań ogrodnikiem". I to potwierdza, że myśli ludzi Wschodu są mi bliskie.

Niektórzy biegają, chodzą na siłownię, a ja lubię pracować w moim Ogrodzie. Gdy przekopuje ziemię, sadzę, a nawet wyrywam uporczywe mlecze wyłączam się, zapominam o całym świecie i wszystkich smuteczkach.

Najchętniej zostałabym tu na stałe. Kocham otaczający mnie tu świat. wszyscy mnie tu znają, mamy wspólne wspomnienia. Siedząc w Ogrodzie lubię patrzeć na domy sąsiadów. To trzyma mnie tutaj.

To miejsce, w którym zatracam się, tutaj odpoczywam, podziwiam rezultaty mojej pracy, tutaj naprawdę żyję.         

Kiedy czuje ziemię pod palcami, kiedy widzę że rozwinął się nowy pąk, kiedy wdycham zapach róż, moje zmartwienia rozpływają sie w powietrzu tak szybko, że że w ogóle nie rozumiem, dlaczego wcześniej byłam przygnębiona.

Ogród  jest moją ucieczką od świata w którym żyjemy. Niestety nie zawsze mogę tu być,  nie zawsze jest na to czas.  
Żyję ogrodem. Zima w tym roku nie dała nam się we znaki, więc rośliny dobrze przetrwały. Każdą chwilę spędzam w moim Ogrodzie. Te kwiaty, ten zapach, szum wiatru, życzliwy uśmiech sąsiadów..... cóż więcej potrzeba do szczęścia? To zawsze poprawia mi nastrój i dodaje pozytywnej energii. Praca wśród roślin jest dla mnie jak balsam dla ducha i ciała. Ogród... moje miejsce na Ziemi, ucieczka od zgiełku, bezpieczne schronienie, które otula kolorem, zapachem, szumem wiatru…

Najchętniej zostałabym tu na stałe i nie wracała do szarej codzienności.  

Tu czuję, jak bardzo potrzebuję kontaktu z przyrodą, jak dobrze jest zyć bez wiecznego pędu. Może powinnam wreszcie robić w życiu to, co chcę? Przecież jestem już trochę za dojrzała, żeby ciągle się dostosowywać, gonić, aby dotrzymać kroku młodszym… Chciałabym żyć wolniej. Nie chce być poganiana przez cywilizację. Gdy świat zwalnia nabiera bardziej wyrazistego smaku.

Jestem człowiekiem który potrzebuje stałego domu. Chcę sadzić kwiaty pod płotem, rozmawiać z sąsiadami.

Przyzwyczajam się do miejsc. I nie tylko do miejsc, do ludzi też. Nie jest to chyba dobre, bo nie lubię jak później mi ich brakuje. Ciężko jest tez zerwać, rozstać się.

A przecież podstawowa zasada to "nie przywiązuj się do rzeczy, miejsc, ludzi..." Ja jednak regularnie łamię tą zasadę. Jestem jak drzewo, które zapuściło głęboko korzenie i którego nie powinno się przesadzać właśnie przypomniała mi się opowieść, którą przeczytałam:

- Mamo, a dlaczego nie należy przesadzać starych drzew?
- A dlaczego nie należy wyrywać kartek z zeszytu?
- Bo pozostaje po nich puste miejsce i źle to wygląda.
- Podobnie jest z drzewami. Drzewo rośnie długo, przyzwyczajamy się do niego. Jeśli z jakiegoś powodu zniknie z naszego widoku, to czujemy, że czegoś brakuje, że pozostała po nim pustka. Brakuje nam jego rozłożystych gałęzi, cienia, czy szelestu liści. Spróbuj wyobrazić sobie nasz dom, gdyby ktoś chciał przesadzić nasz dąb, który rośnie w ogrodzie.
- On tam rośnie odkąd pamiętam. Każdego roku jesienią zbieram pod nim żołędzie. Nie dam go nikomu przesadzić.
- Ten dąb rośnie w naszym ogrodzie od bardzo dawna. Kiedy ja byłam małą dziewczynką, to dąb już rósł. Ja również zbierałam pod nim żołędzie. Ja też nie dam go nikomu przesadzić.

Pamiętam jak bolała mnie serce, gdy drzewa w sąsiednim ogrodzie, które podziwiałam przez lata, wycięto.
Ludzi także nie powinno się przesadzać, wycinać tylko dlatego, że przeszkadzają.

To prawda nie jesteśmy drzewami. Czasami jednak ludzie, podobnie jak drzewa, przyzwyczajają się do swojego otoczenia i nie chcą go zmieniać. I tak jest ze mną. Zawsze cieszę się, że mogę powrócić do moich ukochanych miejsc.

Niestety te chwile w moim Ogrodzie nie trwają wiecznie. Szara codzienność zawsze zaczyna przypominać o sobie. Z ciężkim sercem opuszczam to moje miejsce. wiem jednak, że za parę dni znowu tu powrócę i będę łapać chwile szczęścia.
Znowu wróciłam do rzeczywistości, do której nie było

mi spieszno. Wyjścia jednak nie ma. To zawsze jest nieuniknione.

A może tylko to był sen? Bo  nagle kolory wszystkie roznieprzywiazuj.jpgmyły się w szarość i czerń.

Jedynie co przypomina mi o tych szczęśliwych chwilach, to żółte tulipany w zwykłym wazonie. W moim Domu zapewne byłby to kryształowy wazon

TULIPANY

Kolorowym przepychem

pokój się rozpromienił

czerwono - złote race

wystrzelają z ziemi.

To mama postawiła

na stole tulipany,

pełne tęczy po brzegi

jak kryształowe dzbany

Maria Konopnicka



Zaszumiało (11) | Zostaw myśl

Jesień

poniedziałek, 27 października 2014 8:05

 

Zanurzyłam się głęboko w jesieni —

w pustym parku zbudzonym nad ranem,

ułożyłam na żwirowej alei

z martwych liści Twoje imię kochane.

 

Już za chwile

wstanie słońce,

zliże z liści

na śniadanie

krople rosy

jesien.jpg

— brylantami się rozświecą.

Na dzień dobry

zgodnym chórem

zawtórują ptaki, które

nie zdążyły

i już nigdy nie odlecą.

 

Zanurzyłam się głęboko w jesieni,

brzoza płaczem zaniosła się niemym,

gdy radosna wkładałam na głowę

welon mgły, sięgający do ziemi.

 

Już niedługo

przyjdą śniegi,

świat okryją.

Białym pledem zaśnie słońce,

ptaki zaczną coraz ciszej...

Z okna znów

powieje chłodem,

mróz oddechem

pełnym lodu

Twoje imię

gdzieś na szybie wypisze.

W. Jarosz

Kończy się wyjątkowo ciepły październik w tym roku. Ciepło leniwego lata czasem jeszcze wisi w powietrzu, jednak zdecydowanie przegrywa walkę z chłodem poranka, który pojawia się znów wieczorem.
Dni płyną jeden za drugim niczym suche liście opadające z drzew.

Późny październik. Wiatr dyryguje symfonią wirujących liści złotych, czerwonych, pomarańczowych... Jedyna zieleń to potężne, silne drzewa iglaste. Niebo jeszcze zachowuje głęboki czysty błękit, ale niedługo pojawią się szarości.

Zastanawiam się dlaczego niektórzy nie lubią, a wręcz obawiają się nadejścia królewny Jesieni. Ja też mogę bez namysłu wymienić za co jej nie lubię, co mi się w niej nie podoba. Jesień to nie tylko piękna pogoda i ciepłe kolory. Istnieje przecież zupełnie inne jej oblicze.Jesień oznacza koniec lata, zbliżanie się chłodu i zimy. Królewna Jesień jednak powoli usypia przyrodę, powoduje obumieranie roślin, przygotowuje nas do pory zimowej. Potrafi być szara, mglista, mokra, wietrzna i zimna. Zdarzają się kilkudniowe opady siąpiącego deszczu, porywistego i zimnego wiatru. Marzną ręce, nogi przemakają, wiatr szarpie parasolki....Jesienią jak deszcz pada, to nie wiadomo kiedy skończy. A ja tak nie lubię moknąć i marznąć. Moknąć wolę wiosną lub latem gdy deszcz jest ciepły i pachnący....

Królewna Jesień przynosi nam w darze coraz krótsze dni i dłuższe noce, brak światła, nagie drzewa... Czasem zastanawiam się dlaczego zrywa liscie z drzew, odstrasza ptaki....

Jesień silniej przypomina nam też o tych co już odeszli, zaprasza na cmentarze. A my to zaproszenie przyjmujemy. Dzień Wszystkich Świętych i Zaduszki powodują, że chcąc nie chcąc praktycznie pod presją  społeczną idziemy na cmentarz. Przynajmniej raz w roku sprzątamy, zbieramy suche liście, wymieniamy kwiaty, zapalamy nowe znicze... Czy gdyby nie te świąteczne dni, znaleźlibyśmy czas na taką wizytę? Przecież ci co odeszli są z nami cały czas.

Jednak zapominamy o nich.

Cmentarze są jednak martwymi miastami. Nie poczęstują nas tutaj ciepłą herbatą, ale nie hałasują, nie śmiecą, nie kłócą się sąsiadami... Cóż tutaj przestaje być ważne kogo masz za sąsiada. Cmentarze ożywają zwłaszcza jesienią, gdy odwiedzają je tłumy ludzi, a migoczące płomienie świec nie pozwalają im zasnąć nawet w nocy. Można tu spotkać wspomnienia wielu ludzi. A ja lubię wspominać.

W alejach smutku, wśród zieleni

Kwiaty na grobach ktoś położył.

Znicze gdzieniegdzie jeszcze dymią,

Zmarli w pamięci żywych żyją.

 

Ktoś tam przechodzi, a ktoś przystaje,

Czasem w kondukcie ludzie idą.

Ciszę spłoszony ptak zakłóci

Bo dom tu ptaków a nie ludzi.

jesien_991538.jpg

 

Aleją smutku, wspomnienia chodzą

Chodzą, przechodzą, błądzą czasem

Nikt ich nie straszy świata hałasem.

Dobre ze złymi przechodzą czasem.

 

I ciągle ludzie znicze stawiają

Lub siedzą cicho gdzieś na ławeczce

Ciszę im kasztan czasem zakłóci

Gdy wiatr go z drzewa na ziemię zrzuci.

 

W alejach smutku jesień już widać

Kwiaty na grobach więdną powoli

A znicz wygasły na straży stoi

Ciszy cmentarza, co smutek koi.

znalezione w Internecie

Miało być jednak o Jesieni.

To prawda można jej nie lubić. Ale czy zawsze?W długie wieczory lubię zawinąć się w ciepły koc i słuchać deszczu, spadających kropli, które sprawiają, że czas zwalnia. Do tego każdą książkę lepiej lepiej się czyta, słuchając akompaniamentu wiatru i deszczu za oknem.

Lubię zapach perfum Pani Jesieni. Jesienne powietrze jest chłodne i wilgotne, ale przynosi zapach dymu płonących ognisk, który zawsze przenosi mnie zawsze w inne czasy.

Jesienią najpiękniejsze są jednak kolory. Uwielbiam spacery jesienią. Świat pomalowany jest jest ciepłymi barwami. Najlepsze spacery są wtedy kiedy tym kolorom towarzyszy jesienne słońce i błękitne niebo. Słońce nie jest już tak gorące, ale jednak dodaje nam pozytywnej energii. Niestety zimno , wiatr i deszcz wygrywają.

Dlatego cieszę się, jak już włączą ogrzewanie. Wówczas, gdy dopadnie mnie zimna i mokra pogoda, gdy wiatr targa mi włosy to szczęśliwie otwieram drzwi mojego ciepłego i suchego mieszkania. I sobie tylko patrzę przez okno jak paskudnie jest na zewnątrz. Jesienią można docenić ciepło własnego domu, aromat gorącej herbaty i czegoś słodkiego...

Wówczas królewna Jesień może sobie rozpaczać za oknem.
Zanurzać zanurzać się

w ogrody rudej jesieni

i liście zrywać kolejno

kolor-i-mgla-i-jesien.jpg

jakby godziny istnienia

 

Chodzić od drzewa do drzewa

od bólu i znowu do bólu

cichutko krokiem cierpienia

by wiatru nie zbudzić ze snu

 

I liście zrywać bez żalu

z uśmiechem ciepłym i smutnym

a mały listek ostatni

zostawić komuś i umrzeć

Edward Stachura



Zaszumiało (16) | Zostaw myśl

Matka Natura

piątek, 20 czerwca 2014 9:16

lato.jpg

Idzie lato po łąkach, w rękawie ma skowronka
A w kieszeni kapoty słońca dukacik złoty.
Włosy ma całe w rosie i piegów sto na nosie
Łapcie plecione z łyka, czereśni pół koszyka.
Łany przed nim w pokłonie
szumiące chylą skronie
a ono jak źrebak młody
z wiatrem biegnie w zawody
Włosy ma całe w rosie i piegów sto na nosie
Łapcie plecione z łyka, czereśni pół koszyka.
Zmęczone przed wieczorem,
Przysiada nad jeziorem
I z zachwytem najszczerszy
Słucha koncertu świerszczy
Włosy ma całe w rosie i piegów sto na nosie
Łapcie plecione z łyka, czereśni pół koszyka.
Znalezione w Internecie
Czerwcowa pogoda jest bardzo zmienna. Chyba córki króla Słońce nie mogą dojść do porozumienia. Królewna Wiosna, najmłodsza z sióstr i chyba najbardziej rozpieszczana przez ojca, nie może się pogodzić, że jej panowanie się kończy. Rozpacza i wylewa łzy, podobnie jak co roku robi to Jesień, przed nadejściem najstarszej siostry Zimy. Ale czy też królewna Lato pospieszyła się ze swoim nadejściem? Dlaczego jest taka niecierpliwa?
A może wszystko jest w porządku, siostry żyją w jak największej zgodzie, tylko, gdy królewna Lato zastanawia się co ubrać kalosze i ogrodniczki, czy też zwiewną sukienkę. A w tym czasie jakieś chochliki co chwilę odkręcają wszystkie krany w chmurach i na ziemię spływa krótka, gwałtowna ulewa.
A może to po prostu daje o sobie znać Matka Natura. Postanowiła odkręcić kurek w niebie. Poprzez ten pokaz przypomina nam o swojej sile i potędze. Ludzie często zapominają, że raczej nie da się jej pokonać. Coraz częściej narzekamy na nią, staramy się w nią ingerować.
Kiedy pada deszcz szukamy schronienia, kulimy się pod parasolem.... Narzekamy na mokre, nogi, na kałuże.... Tęsknimy do słońca. Jednak, gdy zaświeci mocniej słońce, jest nam za gorąco, szukamy cienia, chłodnej wody......Trudno nam dogodzić.I ja często narzekam na pogodę.
Ale czy rzeczywiście Matka Natura robi nam na przekór?
Myślę, że jesteśmy nieprzygotowani do zmiany pogody, trudno nam dogodzić, a narzekanie mamy we krwi.
Jednak lubię obserwować to, co dzieje się za oknem. Często spoglądam na niebo. Z mojego ostatniego pietra widok jest imponujący, ale i ten w moim Ogrodzie jest urzekający. Jednak niebo to nie wszystko.Jest jeszcze ziemia z jej darami, które mnie zachwycają.... Zwłaszcza te w moim Ogrodzie. Ale, aby mogły zachwycać, najpierw trzeba było włożyć dużo pracy.
Według poradników angielskich trzeba czekać całe życie, aby ogród wyglądał naturalnie, pod warunkiem, jeżeli człowiek nie zajmuje się niczym innym niż pielęgnacją. Nawet jeżeli ma być to dziki ogród, wszystko należy zaplanować.
Jeśli, tak jak w większej części mojego Ogrodu, słońce kładzie cień, to nie należy się upierać, że w pełni rozkwitną tam rośliny słońcolubne.
Jednak głownie od Matki Natury zależy to, co urośnie, a co zmarznie lub wyschnie. To ona ma ostatnie słowo.
To nic, że latamy w kosmos, wznosimy wielkie budowle, ujarzmiamy rzeki, przedłużamy życie.... Staramy się zapanować nad Matką Naturą... Ale do czasu. Zawsze przychodzi taki moment, gdy Matka Natura jednym uderzeniem jasno daje nam do zrozumienia, kto tu rządzi.
Może więc zamiast walczyć z nią, lepiej pokochać, no chociaż polubić.

 

Matka naturaNatura.jpg
Łzy z rannej rosy,
Usta ze słodkich malin,
A włosy to żyta kłosy,
Śpiew słowika brzmi wśród kalin.
Oczy ma koloru nieba,

Jej dziećmi są ludzie,zwierzęta,rośliny i drzewa,
Suknia jej z tęczy jest uszyta,

Przeplatana nićmi z blasku księżyca.
Każdy zaznał jej matczynej miłości,
Jej troskliwość w naszych
sercach gości,

Niech żyje miliony lat,
Bo z nią umarłby cały świat.
Znalezione w Internecie



Zaszumiało (17) | Zostaw myśl

Boso do szczęśćia

niedziela, 26 maja 2013 11:49

Róża
W tym parku pobladłym,
bez śmiechów i gości,

przy róży rozkwitłej stoję.
Otośmy jedynymi świadkami piękności -
ja jej, a ona mojej.
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Tak było każdego roku w końcu maja. Niestety w tym roku róża nie zakwitła jeszcze. Jestem w moim Domu, w jego zaczarowanym ogrodzie. Na te ostatnie dni majowe postanowiłam wziąć urlop od pracy, codzienności, życia... Chcę na chwilę zapomnieć o stresującej codzienności, odpocząć, wrócić z nową siłą do życia. Jednak tak do końca nie to nie jestem pewna, czy tak naprawdę chcę wrócić do tego, co zostawiłam na ten tydzień za sobą. Jednak przywiozłam ze sobą bagaż obaw, lęków, niepokojów, który zostawiłam u furtki, z nadzieją, że może ktoś go zabierze. Ale tym będę myśleć w niedzielę. Teraz chcę świętować okrągłe urodziny mojego Domu, święto mojej mamy i na koniec majowych dni moje imieniny. Może w Boże Ciało uda mi się wyjść "na pola", narwać kwiatów i sprawdzić, czy cywilizacja znowu nie zabrała kolejnej wolnej przestrzeni.
To trochę smutne, że zapominamy o świeceniu roślin w Boże Ciało. Dla mnie to jedna z najpiękniejszych ludowych tradycji. Dziś kwiaty święcimy głównie 15 sierpnia. Dawniej robiono to również w oktawie Bożego Ciała. Obecnie Boże Ciało kojarzy się nam tylko z procesjami. Ale to święto dopiero za parę dni.
Teraz chciałabym delektować się moim szczęściem, jakby było dobrze przyrządzonym koktajlem, drinkiem. Sączyć je powoli, aż do ostatniej kropli na dnie szklanki. .
Dlatego chwytam każdą piękną chwilę w Domu, ogrodzie i staram się jej tak prędko nie wypuścić.
Każdy dzień tutaj jest idealny. Każdego ranka, gdy Dom jeszcze śpi, wychodzę na słońce, patrzę z zachwytem na błękitne niebo, puszyste chmury do których chciałabym się przytulić i położyć głowę.

Tylko brać
Jak pięknie jest rano,
gdy jeszcze nie wszystko się stało,
i wszystko może się stać,
tylko brać.

Jak pięknie jest wiosną,
gdy jeszcze nie wszystko wyrosło,
i wszystko może się stać
tylko brać, tylko brać...

Jak pięknie jest w maju,
Gdy ryba się kąpie w ruczaju
i wszystko może się stać,
tylko brać.

Jak pięknie jest rano,
gdy jeszcze nie wszystko się stało,
i wszystko może się stać,
tylko brać, tylko brać, tylko brać...

Jak pięknie bywa na wiosnę,
gdy ziarnko bawi się w sosnę,
kamień pod łodzią, łódź z powodzią,
koza się śmieje z osłem...

Jak pięknie jest rano,
gdy jeszcze nic się nie stało,
i wszystko może się stać,
tylko brać, tylko brać.
Agnieszka Osiecka
O świcie powietrze pachnie świeżością, słońce powoli wspina się coraz wyżej, a ukryte w trawie krople rosy w południe powoli parują tworząc lekkie, ledwo widoczne jak pajęczyna obłoczki mgły.
Jak dobrze, że moja mama rano  jeszcze śpi. Zawsze w takich chwilach strofuje mnie niczym małe dziecko. Nie może patrzeć spokojnie, gdy biegam boso po trawie okrytej błyszczącą pelerynką utkaną z chłodnych, w tym roku wyjątkowo, kropel rosy. A przecież jako czarownica instynktownie wiem, co jest dobre.
Medycyna ludowa, naturalna wiąże leczenie z bezpośrednim kontaktem z Naturą, Ziemią. Właśnie chodzenie boso jest jedną z takich metod leczenia.
Kontakt z Ziemią ma działanie psychoterapeutyczne. Wystające kamyki, trawa, grudki ziemi masują stopy, czyli jest to swego rodzaju akupresura stóp. Chodzenie w obuwiu sprawia, że stopy stają się wrażliwe i nieodporne na czynniki zewnętrzne, co jest przyczyną wielu schorzeń. Chodzenie bez obuwia stymuluje pracę wszystkich organów i reguluje krążenie krwi. Chodzić boso mogłabym chodzić od wiosny do jesieni. Skarpetki zakładałabym tylko wieczorem, przed pójściem spać. bez nich raczej nie zasnę.
Zostawiam wszystkie moje myśli daleko za sobą, bym mogla iść nawet boso po rosie o poranku
Zostawiam wszystkie swe złe myśli, bym mogla cieszyć się dobrymi
Zostawiam wszystkie swe myśli, które zatruwają mnie...
Znalezione w Internecie
O zmierzchu, gdy dzień ma się ku końcowi, a kolory blakną pod naporem nadchodzącej nocy, siadam na huśtawce i patrzę jak idealny dzień kapituluje przed nocą.
Spoglądam na gwiazdy, którymi obsypane było niebo. Migoczą nie zwracając na mnie uwagi, zajęte swoimi gwiezdnymi sprawami. Jak niewyobrażalnie wielka odległość dzieli je od ziemi, choć jednocześnie wydaje się, że jeśli sięgnę ręka.....Siedz, kołysałam się i zastanawiałam się, kiedy na to miałam ostatnio czas.
To niesamowite jak miasto ogranicza świat. Jesteśmy zaprzyjaźnieni z betonem, elektrycznością i nic nie wiemy co straciliśmy. Miasto zagłusza wszystko. Łuna świateł przyćmiewa gwiazdy, a hałas głosy natury,
Tak, tu w Domu zawsze jest tak dobrze, bezpiecznie. Tutaj zanurzam się w szczęściu niczym w ciepłym, spokojnym morzu. Zamykam się tutaj jak w kokonie, przez który nie dociera do mnie szara codzienność.

Bujam się z życiem-
raz jestem w dole, a raz na szczycie.
Taka huśtawka-
dwa sznurki, ławka.
Jak spadnę to się podniosę,może z rozbitym nosem…
A może stanę na nogi
gotowa do dalszej drogi

i do zabawy z losem?
Bujam się z życiem.
jakie to proste,
sami widzicie.
znalezione w Internecie

Czy rzeczywiście jest to takie proste? Przecież to co piękne zawsze szybko mija. Może szczęście znajdzie także drogę do mojego mieszkanka na ostatnim piętrze? Czy zna mój adres?

 

Dziecko-człowiek
Schylone, wznosi w najszczerszym zapale
Budowlę z piasku - choć wie doskonale,
Że przypływ morza bliski. Zda się cieszyć
Na piękną chwilę,
Gdy dzieło jego wartkie zgarną fale..
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska



Zaszumiało (10) | Zostaw myśl

Majowe kwiaty

niedziela, 12 maja 2013 9:28
Lubię po deszczach zieleń soczystą,
w której konwalia biel kryje czystą,
gałązki długie w dzwoneczkach całe
zerwę, bo lubię te kwiatki małe.

Ich słodki zapach będzie w krąg płynął,
wdzięczne bukiety
wiosny godziną
 
Ach te konwalie śnieżnobiałe
ukryły w liściach dzwonki małe
perełki rosy mokrodrżace
zapachy słodkie i kojące.

Bukiet olbrzymi dziś zerwałam
i kuchnia -majem zapachniała
Znalezione w internecie

 

Za oknem wiosna, wszystko kwitnie i śpiewa, jedna smuteczki nie chcą mnie opuścić. Co prawda, gdy na początku maja byłam w moim Domu, to również zrobiły sobie majówkę i odpłynęły. Teraz jednak przypomniały sobie o mnie. Może zbyt mnie lubią, albo wiedzą, że nie mam takiej siły, aby raz na zawsze je przegnać.

Amerykanie o stanach przygnębienia mówią "blue devils" - niebieskie diabły, i kto wiej może w tym określeniu kryje się część prawdy. Może przyczyną tego stanu są nieprzyjazne, niezbadane siły? Przed wynalezieniem pigułek szczęścia ludzie ratowali się przed przygnębieniem przystosowywaniem swojego otoczenia w taki sposób, aby emanowało z niego jak najwięcej pozytywnej energii.

W czasach renesansu i średniowiecza uważano, że w dobry nastrój wprawia kolor czerwony i złoty. W późniejszym okresie za barwę przynoszącą radość uznawano kolory słoneczne, wszystkie odcienie żółci, a także pomarańczowy. Podobne stanowisko zajmują współcześni psychologowie. Dobrą energię można więc czerpać z żółtej sukienki, ścian pokoju, pościeli czy zasłon. Cóż... kiedyś w dzieciństwie miałam pokój pomalowany na pomarańczowo, z zasłonkami w maki, które do dziś pamiętam i muszę przyznać, że energia rozpierała mnie aż za bardzo. Dlatego potem w szkole średniej miałam już zielone ściany,

Dawniej za przedmioty poprawiające nastrój uważano obrazy przedstawiające mitologiczne sceny - wyspy szczęśliwe, Arkadię, nimfy w orszaku Apollina czy Dionizosa, bukiety pięknych kwiatów z piwoniami i rozkwitłymi różami na czele. Humor poprawiano sobie także pijąc kawę, herbatę czy czekoladę z porcelanowych filiżanek zdobionych motywem wschodzącej jutrzenki, tańczących nimf czy pięknymi końmi. I to jest prawda. Nic tak nie mi poprawia nastroju, jak dobra, gorąca herbata z ukochanej filiżanki.
Stan przygnębienia może oznaczać też, że przepływ energii w domu, w pracy nie jest korzystny. Można więc zmienić ustawienie mebli. Brigitte Bardot, kiedy miała napady smutku, które nazywała oryginalnie "kring-krong", robiła przemeblowanie w domu. Czasem trwało to przez cały dzień, jednak nie przestawała, dopóki nie poczuła, że pomieszczenie stało się dla niej przyjazne. Wtedy przygnębienie mijało i nie powracało przez jakiś czas.

Dzisiaj panuje przekonanie, że najwięcej pozytywnej energii dają rośliny, przede wszystkim kwiaty rosnące w doniczkach, które nawet w zimne i szare zimowe i jesienne dni przywodzą na myśl słoneczny
Astrologowie od wieków próbowali znaleźć zapachy, które mogą pomóc ludziom w stanach przygnębienia. Ich dobór przyporządkowali znakom zodiaku. Osoby urodzone w znaku Koziorożca (to właśnie ja), mające wyjątkową skłonność do smuteczków, powinny im zapobiegać, obcując z aromatem żywicy drzew iglastych. Nieodporny na smutki Wodnik może im zaradzić, wąchając lewkonie, fiołki i rozmaryn. Rozchwiane emocjonalnie Ryby rozluźni i rozweseli zapach roślin i owoców wodnych - np. melona, a także jaśminu.

Według włoskiej uczonej Marii Immacolaty Maciotti, ludzie dla poprawienia nastroju powinni często obcować z zapachem bzu. Woń kwiatów tej rośliny ma bowiem posiadać niezwykłą moc pobudzania pozytywnej energii, radości życia i wiary we własne siły.


RWANIE BZU
Narwali bzu, naszarpali
Nadarli go, natargali
Nanieśli świeżego, mokrego,
Białego i tego bzowego.

Liści tam – rwetes, olśnienie,
Kwiecia – gąszcz, zatrzęsienie,
Pachnie kropliste po uszy
I ptak się wśród zawieruszył.

Jak rwali zacietrzewieni
W rozgardiaszu zieleni,
To się narwany więzień
Wtrzepotał, wplątał w gałęzie.

Śmiechem się bez zanosi:
A kto cię tutaj prosił?
A on, zieleń śpiewając,
Zarośla ćwierkami zanosił.

Głowę w bzy – na stracenie,
W szalejące wiezienie,
W zapach, w perły i dreszcze!
Rwijcie, nieście mi jeszcze!

Julian Tuwim

W moim ogrodzie pachną bzy i konwalie..... Tak one teraz są najlepsze na smuteczki.

Konwalie... Kiedyś już pisałam, że dla jednego wiersza o tych kwiatach, kupiłam cały tomik poezji. Nawet już nie pamiętam, które obrazki, wiersze i historie o nich zamieszczałam na moich stronkach. Pewnie będę się powtarzać.

Czy konwalie powstały z łez Ewy, kiedy ta została wygnana z raju? Czy może są one, jak powiadają Irlandczycy, drabinkami wróżek, po których wbiegają i zbiegają krasnoludki, dzwoniąc dzwoneczkami?

Konwalia symbolizuje czystość i pokorę. U zarania chrześcijaństwa poświęcona była Najświętszej Maryi Pannie. W Wielkiej Brytanii i Francji nazywano ją nawet "Łzami Matki Boskiej" (A to ciekawe, bo moja babcia, a teraz mama i ja "łzami NMP" nazywamy inną roślinę.
Przed pierwszą niedzielą maja we Francji zbierano w lesie konwalie i zdobiono nimi okna i drzwi domów. W kraju tym jest też tradycyjnie sprzedawana na ulicach w dniu 1. maja: w święto konwalii, podczas którego członkowie rodzin obdarowują się wzajemnie bukietami tych kwiatów. W Niemczech podczas kwitnienia konwalii urządzano w lasach festyny ludowe, podczas których wrzucano kwiaty konwalii do ognisk jako ofiarę dla bogini wiosny.

Chińska medycyna stosowała korzeń i ziele konwalii już w starożytności do leczenia różnych schorzeń.

Zielarze w XVI wieku parzyli kwiaty konwalii w winie dla poprawienia pamięci oraz łagodzenia zapalenia oczu. Te lekarstwa nazywane złotą wodą, były tak wysoce cenione, że trzymane były w złotych lub srebrnych naczyniach. Za czasów Mikołaja Kopernika była symbolem wiedzy i sztuki medycznej. Dawniej w Rosji sokiem z korzenia konwalii dziewczęta nacierały sobie policzki aby nabrały rumieńców.

Taka mała, delikatna konwalia, a jak potrafi poprawić nie tylko nastrój.

Wierzę, że te majowe kwiaty spowodują, że moje smuteczki odpłyną.



Zaszumiało (18) | Zostaw myśl

Nie tylko wielkanocnie

środa, 27 marca 2013 10:37
Wielkanocny pacierz
Nie umiem być srebrnym aniołem -
Ni gorejącym krzakiem -
Tyle Zmartwychwstań już przeszło-
A serce mam byle jakie.

Tyle procesji z dzwonami -
Tyle już alleluja -
A moja świętość dziurawa
Na ćwiartce włoska się buja.

Wiatr gra mi na kościach mych psalmy -
Jak na koślawej fujarce -
Żeby choć papież spojrzał
Na mnie - przez białe swe palce.

Żeby choć Matka Boska
Przez chmur zabite wciąż deski -
Uśmiech mi Swój zesłała
Jak ptaszka we mgle niebieskiej.

I wiem, gdy łzę swoją trzymam
Jak złoty kamyk z procy -
Zrozumie mnie mały Baranek
Z najcichszej Wielkiej Nocy.

Pyszczek położy na ręku -
Sumienia wywróci podszewkę -
Serca mojego ocali
ks. Jan Twardowski

Wielkimi krokami zbliża się najważniejsze w naszej tradycji święto - Zmartwychwstanie. Czas szczególny, kiedy śmierć i nadzieja odrodzenia są odzwierciedleniem tego, co dzieje się w przyrodzie. Nieprzypadkowo Święta Wielkanocne obchodzimy wiosną, kiedy uśpiona jeszcze przyroda, świat po długiej zimie budzą się do życia. Równonoc wiosenna, to znak nadejścia wiosny, która obejmuje panowanie nad światem, przynosząc nową nadzieję. Ale czy w tym roku przyroda obudzi się i wraz z Wielkanocą przyniesie nam nadzieję?
Patrząc przez okno w moim Domu właśnie obserwuję śmierć mojego ukochanego widoku za oknem. Dom został zburzony, część drzew została wycięta, a na sercu coraz ciężej. Nie zobaczę już mojej ukochanej smukłej brzozy o drobnych liściach i pniach białych niczym kartka papieru, poplamiona ciemnymi kleksami. Rosła kilkadziesiąt lat, a wyrwana została w sekundę niczym chwast.

Nie było nic piękniejszego dla mnie niż właśnie to, co kiedyś mogłam podziwiać za oknem. Przez lata widok za oknem zmieniał się wraz porami roku i wraz z wielkością drzew. Tu niestety nie ma już nadziei na to, że widok będzie koić serce, radować oczy...

Uwielbiałam siedzieć przy oknie z kubkiem gorącej herbaty, w ciepłych skarpetkach i grubym sweterku i patrzeć jak z nieba spadają miękkie płatki śniegu okrywając puszystą kołderką wszystko dookoła. Kiedy spoglądałam na otaczający mnie zimowy krajobraz za oknem, na drzewa ubrane w koronkowe, białe sukienki, na buszujące w karmniku sikorki to zawsze w sercu czułam niesamowity spokój.

 

  

Wiosną wyglądając przez okno dostrzegałam odradzający się świat, wszystko dookoła budziło się z zimowego snu. Na drzewach pojawiały się nieśmiało pączki, powoli rozwijające się w liście, które zaczynały szumieć opowiadając zimowe sny drzew. W okna zaglądała powoli soczysta zieleń. Mogłam godzinami patrzeć na miejsce, które kocham i które jest mi tak bliskie.

 


Latem, gdy drzewa nabierały dojrzałych kolorów, świat zaczynał tętnić życiem. Wszystko dookoła cudownie falowało w promieniach słońca, a w przypadku upału zawsze można się było schować w cieniu drzew. Wieczorem wychodziłam na balkon, patrzyłam na zachód słońca nad drzewami jednocześnie delektując się zapachem ściętej trawy

 

Gdy nadchodziła jesień, patrząc przez okno, mogłam zaobserwować jak z dnia na dzień wszystko nabiera złocistych, czerwonych i brązowych barw. Każdy silniejszy jesienny podmuch wiatru targał koronami drzew, ale one dzielnie się trzymały, czasem otulając się welonami mgieł i nieprzerwanie szumiały snując pradawne historie, które zrozumieć mogli tylko wtajemniczeni. A kiedy dni stawały się coraz krótsze i chłodniejsze drzewa zaczęły zrzucać swoje kolorowe sukienki, które spływały na ziemię żółto-czerwonymi wstążkami.

 

I znowu wracała zima.

 

Jak bardzo wszystko kocham, zwłaszcza to, co nietrwałe: oszałamiającą bielą zimę, świeżą i kolorową wiosnę, kruchy lot motyli latem nad urzekającymi kwiatami, niepowtarzalne barwy i zapachy jesieni, zachwycające zachody słońca.....

Ten widok to nie tylko inne czasy, to inna już planeta.Zamykam oczy, aby zatrzymać ten obraz jak najdłużej i jak najdokładniej w pamięci.

 

Niestety pamięć nie jest wehikułem czasu, nie przeniesie mnie do przeszłości, nie sprawi, że nadal ten widok będę mogła podziwiać.

Przeszłość pozostanie w moim sercu i na dysku mojego komputera. Tam nie znikną, będą tylko uśpione i kiedyś znowu niespodziewanie wydobędę ją z ukrycia

Może za bardzo przyzwyczajam się do miejsc, drzew, widoków.

Przeszłość odeszła i pozostała tylko przyszłość. Ale jaki będzie ten widok za kilka miesięcy?

Ale przeszłość przetrwa i kiedyś znowu wychyli się z ukrycia



Zaszumiało (11) | Zostaw myśl

Jesienią, jesienią....

wtorek, 02 października 2012 7:44

Goście z nieba

 

Przyleciały do miasteczka
jesienne anioły
jeden chyba całkiem dziki
drugi oswojony

Pierwszy w lot za barem
stanął i już piwo leje
drugi bardziej jest zmęczony
i rzadziej się śmieje

Gości z nieba nam potrzeba
bo bez gości wielka bieda
może znajdą jakiś sposób
i pomogą wyjść z chaosu

Może znajdą jakąś radę
aby nasze twarze blade
choć trochę się rozchmurzyły
trzeba nam anielskiej siły

Piwo z pianką dla każdego
pierwszy anioł stawia
anioł drugi zaś do pracy
wyraźnie namawia

Pierwszy zaraz ma kolejkę
bo każdy chce piwo
u drugiego
całkiem pusto
i czuć popeliną

Gości z nieba nam potrzeba
bez aniołów straszna bieda
może znajdą jakiś sposób
i pomogą wyjść z chaosu

Może znajdą jakąś radę
by dogadać się z sąsiadem
jak nie radę to pożyczkę
na aniołów wszyscy liczą

Piwo w głowie zaszumiało
więc chwalą anioła
a drugiego nie chcą słuchać
i fora ze dwora

Odleciały już z miasteczka
jesienne anioły
więc w miasteczku zima mieszka chyba do tej pory

Gości z nieba nam potrzeba
i cud by się przydał
a na razie śnieg się kładzie
i wciąż trzyma zima

Ludzie drzemią dziś w miasteczku
bo aniołów brakło
w sen zimowy by zapadli
lecz boją się zasnąć. Adam Ziemianin

Dziś wspomnienie Świętych Aniołów Stróżów. To święto napełnia mnie zawsze nostalgię i nadzieją. W pewien sposób jest to też powrót do wcześniejszych lat. Modlitwa do Anioła Stróża to mój pierwszy wieczorny pacierz. Już od dziecka zawsze czułam jakąś niewidzialną opiekę nad sobą, a 2-go października kilka lat temu wszystko na dobre odwróciło się w moim życiu, kiedy już było źle i nadzieja powoli zaczęła gasnąć. Teraz też staram się pamiętać o moim Aniele Stróżu.

W taki dzień jak dziś jesteśmy bardziej świadomi obecności Anioła Stróża, który przecież zawsze jest z nami. Przez całe nasze życie od narodzin czuwa nad nami chociaż nie zawsze wierzymy, odczuwamy, że jest.

Każdy z nas z pewnością ma momenty, gdy chciałby poczuć się trochę dzieckiem, którego ochrania jego Anioł Stróż
Anielska jesień

Jesienne anioły są zawsze zdziwione:
że ziemia zasypia zbyt wcześnie wieczorem,
że szare podwórko, i droga i pole,

że płoty zaspane, dzieciaki skwaszone...

Jesienne anioły pod starą jabłonią
szukają ostatnich, zmarszczonych jabłuszek,
a potem jak koty na miedzach się gonią,
udając mgły srebrnej stargany kłębuszek.

Jesienne anioły w służbowych kaloszach
nie boją się kałuż ni pierwszych przymrozków,
jesienne depresje zbierają do kosza,
by zrzucić je zaraz na nos, prosto z mostu...

Jesienne anioły nieludzkiej urody,
cierpliwi zesłańcy, co czasu nie liczą,
to dowód najlepszy, że Pan Bóg jest młody,
bo jesień osłodził anielską słodyczą.
Magda Anioł

Od kilku dni panowanie na ziemi objęła królewna Jesień! Zaczynamy czuć ją w powietrzu i w kościach. Na łąkach zbierają się bociany, ławki w parkach pustoszeją. Bociany odlecą do ciepłych krajów, spacerowicze z ławeczek przeniosą się do ciepłych mieszkań. Pomału szukamy skarpetek, cieplejszych swetrów, kurtek. Jednak na szczęście słońce jeszcze świeci radośnie Dlatego staram i trzeba się cieszyć tą porą roku. Dlatego staram się Łapać słońce póki jeszcze jest i grzeje.

Lubię to wczesne panowanie rudowłosej córki króla Słońce. Nie jest tak żywiołowa jak wiosna i gorąca jak lato. Jest dojrzała, jeszcze pewna swojej wartości, niczym kobieta, która wiele już przeżyła, ale z drugiej strony wiele ma do zaoferowania.
Sama jestem w miarę już dojrzałą kobietą - jak więc mam nie lubić i nie rozumieć jesieni? Zwłaszcza tej ciepłej, złoto - czerwonej, która mam nadzieję jeszcze przede mną...
Każdego dnia na chodniku tułają się zółte liście. Uwielbiam szuranie nogami w tym wielobarwnym kobiercu. Wyczekuję chwili, gdy nie ma w pobliżu nikogo (bo widok kogoś w moim wieku rozrzucającego szeleszczące hałdy, mógłby dziwić) i wracam do radosnych chwil mojego dzieciństwa.
Przynajmniej w mieście nie muszę ich sprzątać. Opanowanie tego żywiołu w moim ogrodzie nie napawa mnie już taką radością, wzruszeniem ani nostalgią .
Lubię iść w żółtym świetle, gdy żółć chrzęści pod stopami, a twarz oblewa żółte ciepło jesiennego słońca. Tylko żółć: nad głową żółty parasol, pod stopami żółty dywan, a cały świat pachnie na żółto.
Kocham złote rudości, brązy i czerwienie w różnych odcieniach. Lubię patrzeć na zmienność kolorów drzew, które przyjmą z biegiem czasu kolory ognia.

Jesień to pora roku, która przepełnia mnie nostalgią. W jesienny wieczór lubię usiąść wygodnie w fotelu, otworzyć tomik prozy lub poezji i zaczytać się...

Zaraz znowu biegnę na spacer. Owijam się w ciepły sweter, skarpetki na nogi - chociaż za oknem słońce, ale już jesienne. Chciałabym pójść do sadu, bo tam dopiero czuje się piękno królewny Jesieni. Barwy, zapachy….. Czas na gruszko i jabłko-branie! Chciałabym mieć ich cały koszyk.

Jesienią, jesienią

Sady się rumienią;
Czerwone jabłuszka
Pomiędzy zielenią.

Czerwone jabłuszka,
Złociste gruszeczki
Świecą się jak gwiazdy
Pomiędzy listeczki.

— Pójdę ja się, pójdę
Pokłonić jabłoni,
Może mi jabłuszko
W czapeczkę uroni!

— Pójdę ja do gruszy,
Nastawię fartuszka,
Może w niego spadnie
Jaka śliczna gruszka!

Jesienią, jesienią
Sady się rumienią;
Czerwone jabłuszka
Pomiędzy zielenią.
Maria Konopnicka


Zaszumiało (12) | Zostaw myśl

Już za parę dni.....

piątek, 24 sierpnia 2012 11:19

Bądź gotowy dziś do drogi, drogi, którą dobrze znam,
bądź gotowy, poprowadzę cię tam.
Weź podróżny, stary worek i butelki Coli dwie,
jutro, lub we wtorek wezmę cię.
Bądź gotowy dziś do drogi, nie znasz chwili, nie znasz dnia,
bądź gotowy, zaprowadzę cię tam.
Weź podróżny, stary worek i na drogę buty dwa,
jutro, lub we wtorek przyjdzie czas.

Znam plażę, która nie ma końca,
nikt nie wie, gdzie się rozpoczyna,
od wschodu do zachodu słońca
można tym szlakiem piany iść!

Bądź gotowy dziś do drogi, drogi, którą dobrze znam,
bądź gotowy, poprowadzę cię tam, aha ha-a!
Weź podróżny, stary worek i butelki Coli dwie,
jutro, lub we wtorek wezmę cię.

Znam wyspę snów, gdzie oprócz ptaków
i marzeń dzieci, nikt nie wchodził.
Można tam z mydła puszczać bańki,
albo pojeździć na wielbłądzie!

Bądź gotowy dziś do drogi, drogi, którą dobrze znam,
bądź gotowy, poprowadzę cię tam, aha ha-a!
Weź podróżny, stary worek i butelki Coli dwie,
jutro, lub we wtorek wezmę cię.

Bądź gotowy dziś do drogi, nie znasz chwili, nie znasz dnia,
bądź gotowy, poprowadzę cię tam.
Weź podróżny, stary worek i butelki Coli dwie,
jutro, lub we wtorek wezmę cię.


Ostatnio często zawieszałam się jak komputer. Teraz jednak zupełnie wysiadło mi zasilanie.

Na szczęście parę dni spędziłam w Domu i tam naładowałam moje akumulatorki.

Tak, tak jestem jak księżyc, który cyklicznie się odradza. Moje życie także zatacza kręgi, ale takie tygodniowe.

Mój Ogród jest dla mnie jak whisky dla alkoholika. Napawam się tym, że istnieje, że po każdym tygodniu jest dla mnie obietnicą spokoju, radości którą ze ze sobą niesie.Każdego piątku cieszę się jak dziecko z tego kawałka ziemi. Jednak teraz w sierpniu jest tutaj wyjątkowo.

Rano mój zielony dywan pokryty jest rosą, po której nie zważając na zimno, biegam na bosaka. Na szczęście wszyscy jeszcze śpią i nikt nie narzeka, że mogę się przeziębić. Przyjemnie schylić się i zerwać późna malinkę prosto z krzaka i zjeść ją ze smakiem nie oglądając się na to że jest nieumyta.

W każdy weekend cieszę się, że jest lato, że świeci słonce, że pada deszcz, że trawa jest zielona, rano budzą ptaki, że wieczorem mogę podziwiać gwiazdy, a usypia mnie koncert świerszczy.... Tutaj świat uśmiecha się do mnie każdego rana.

 Jednak te weekendy nie wystarczają. jest mi potrzebny dłuższy odpoczynek.

Dla wszystkich mijają już wakacje, a ja dopiero zaczynam myśleć o wyjeździe. Już niedługo praktycznie nie będę spoglądać na zegarek i być w ciągłym biegu.Przede mną piękne dni całkowitej wolności. Rano jedynym budzikiem będzie dla mnie śpiew ptaków za oknem.Może każdego dnia powitam wschodzące słońce, a już na pewno każdy dzień pożegnam patrząc na zachód słońca.

Gdzie jadę? Jak co roku w to samo miejsce.

Wszyscy, zwłaszcza mój bratanek, pytają, czy nie pora zmienić kierunek, poznać inny kawałek świata... Jednak ja nie mogłabym odpoczywać gdzieś indziej. Może jestem "za stara" lub leniwa na szukanie nowego miejsca. Nie chciałabym szukać nowych hoteli, poznawać nowych przyjaciół.... Wszystko co kocham, za czym tęsknię przez cały rok jest właśnie tam. Często wracam myślami do tych miejsc. Nie chcę przyjąć do wiadomości, że życie toczy się tam beze mnie. Powinno się ono zatrzymać w chwili mojego wyjazdu i czekać na mnie. Ale z drugiej strony lubię odkrywać coś nowego, szukać co się zmieniło...... Chociaż nie wszystkie zmiany mnie zachwycają. Ostatnio niemile się zdziwiłam, gdy na miejscu mojej ukochanej księgarni otworzono bank. Dla tubylców wszystko zmienia się powoli, a dla mnie wszystko jest jak..... Ale co tam wszystko mnie mile zaskoczy, taką mam nadzieję.

Jeszcze tylko to pakowanie... Jak ja nie lubię się pakować. Nigdy do końca nie wiem, czy zabrałam wszystko. Czy znowu jak co roku przesadzę i wezmę to, co potem i tak nie wyjmę z torby?

Ale co tam, za chwilę będę miała to już za sobą, a potem już tylko moje kochane złoto-czerwone uliczki. Przede mną dni do wędrowania, radosnych wrażeń, tyle pięknych chwil do zapamiętania. Za chwilę będę jechać ku światłu. Ku marzeniom, ku tym wszystkim rzeczom, które będą mnie poruszały.....



Zaszumiało (12) | Zostaw myśl

Nie czekam na....

wtorek, 24 maja 2011 8:19
Żyj intensywnie
Nie trać czasu
Nie narzekaj
Żyj intensywnie
Chwytaj te chwile, co zbyt ulotne są
Na innych się nie oglądaj
Przed Tobą wciąż tyle dróg
To, co wczoraj - dziś nieważne
Ważne, że żyć umiesz znów
Gotowa jesteś na wszystko,
Co do Twych stóp rzuci los
I pamiętaj, że wciąż jeszcze masz szansę by zrobić coś
Nie trać czasu na smutki i zmartwienia.
Nie narzekaj i od siebie zacznij zmieniać świat!
Żyj intensywnie.
Chwytaj te chwile, co zbyt ulotne są
Rozkoszuj się małym szczęściem
Wielki apetyt na życie miej
Niech się stanie wyzwaniem dla Ciebie jutrzejszy dzień!
Zarażaj ludzi uśmiechem
Nawet gdy powodów do radości brak
A przeszkody pokonuj zamiast wciąż omijać je!
Nie trać czasu na smutki i zmartwienia
Nie narzekaj i od siebie zacznij zmieniać świat!
Żyj intensywnie
Chwytaj te chwile, co zbyt ulotne są!
Nie trać czasu, spełniaj swe marzenia
Nie narzekaj i przed siebie biegnij z całych sił
Żyj intensywnie
Chwytaj te chwile, co zbyt ulotne są
Na drobne nie rozmieniaj się
Możesz mieć wszystko czego chcesz
A wszystkie Twe czarne myśli w złote będą zmieniać się!
Nie trać czasu na smutki i zmartwienia
Nie narzekaj i od siebie zacznij zmieniać świat!
Żyj intensywnie
Chwytaj te chwile, co zbyt ulotne są
Nie trać czasu, spełniaj swe marzenia
Nie narzekaj i przed siebie biegnij z całych sił
Żyj intensywnie
Chwytaj te chwile, bo zbyt ulotne są
Kasia Cerekwicka

Dziś poranne słońce wyraźnie kontrastowało z moim nastrojem. Powolnymi kroczkami Wiosna zbliża się do  końca maja, do mojego kolejnego roku pisania i zaraz potem do moich imienin.

W tym roku nie urządzam przyjęcia. Teraz nikt praktycznie nie obchodzi imienin. Trochę mi tego szkoda. Dobrze jeszcze pamiętam spotkania rodzinne, a do których czasem tęsknię. Chociaż niektórzy nie mają już czasu, aby przyjść.

W słoneczne majowe popołudnie będę chodzić boso po trawie w moim ogrodzie i sama będę sobie składać życzenia. Tym razem nie będzie życzeń, które tak naprawdę są radami i pouczeniami, a które nigdy nie sprawiały mi przyjemności. Może jakiś ptaszek zaśpiewa mi w prezencie piosenkę, biedronka połaskocze w rękę, a kolorowy motyl szepnie coś miłego do ucha? Wiem, że jak co roku zakwitnie dla mnie róża w moim ogrodzie, a może i jaśmin u sąsiadów pospieszy się z życzeniami.

Chciałabym, aby ten dzień nadszedł i aby nie minął w mgnieniu oka. Aby pozostawił mnie na dłużej ukrytą w moim ogrodzie bez żadnych zakłóceń.

W moim ogrodzie będę jak zawsze spokojna i wyciszona.  To moje miejsce. Bez pośpiechu, chaosu, stresu. Ten czas spędzony sam na sam z moim ogrodem jest moim magicznym czasem, godziną czarów, a niekiedy jedynym ratunkiem, kiedy dookoła wszystko zaczyna iść nie tak. Wiem dobrze, że spokój przychodzi zazwyczaj od wewnątrz, a nie pocztą, ani przez sms.

Nie spodziewam się nic innego. Nie chcę, aby oczekiwania mną zawładnęły. To prawda, że czasem z czekania można czerpać przyjemność. Moim zdaniem nie należy jednak zbyt wiele się spodziewać z góry. Niektórzy zbyt często spodziewają się najgorszego lub najlepszego. Jedno i drugie nie jest dobre. Nic nie działa tak paraliżująco jak czekanie. A nadzieja… to czasem straszna rzecz. Sprawia, że żyjemy w innym miejscu i czasie, które tak faktycznie nie istnieje. Ten, kto czeka jest pasywny, zależny od sytuacji i innych ludzi. Życie złożone jest jednak z czekania... Wciąż czekamy, wciąż na coś lub na kogoś. Tyle jest niespełnionych życzeń i miłych niespodzianek.

Ja jednak nie przepadam za niespodziankami. Jestem niecierpliwa i nie lubię czekania. To moja największa wada, że tracę cierpliwość, jeżeli ktoś się spóźnia. Przecież można całe życie czekać i się nie doczekać. A jeśli czeka się na kogoś lub coś ważnego, to czas potrafi się niemiłosiernie dłużyć.

 Zgadzam się z Małgorzatą Linde, że błogosławieni, którzy na nic nie czekają, albowiem nie doznają rozczarowania Chociaż przyznam, że  takie czekanie na weekend, wyjazd może być całkiem przyjemne. I tu przyznam rację Ani z mojej ulubionej książki, że oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa przyjemności.

 A może jednak w wazonie pojawi się  pachnący bukiet lub w mój szary smutek wedrze się kolorowy, rajski ptak, który weźmie mnie na swoje skrzydła i uniesie daleko stąd. Mogłabym wówczas zamknąć moje żale w kufrze i żyć dalej, podchodząc do wszystkiego z radośniejszym sercem. Chciałabym pozbyć się pozy Kłapouchego. Jestem chyba trochę podobna do tego osiołka, trochę, bo o wiele częściej jest opanowany i rozsądny: Jednak najbardziej zachwyca mnie, że pomimo swojego smętnego nastroju, czasem się uśmiechnie, wówczas ten uśmiech jest najpiękniejszy. Dlaczego zatem chciałabym się pozbyć jego pozy?  Czy rzeczywiście jest mi z tym aż tak źle?

Przecież w moim ogrodzie zawsze jestem szczęśliwa i wolna, a godziny tam spędzone zawsze płyną spokojnym strumieniem. Jednak czy dojrzałam do czegoś więcej niż ziemia i szpadel?

Ogród, ziemia… uczą spokoju i czekania. Mówi się, że tak jak w przyrodzie cykle się zmieniają i wszystko co dobre zawsze powraca. Po zimie zawsze jest wiosna. Niczego nie da się przyspieszyć, zwłaszcza problemów i smuteczków.  Kwiat rozwija swój pąk też dopiero wtedy, gdy będzie na to gotowy. Może i tak będzie z moimi radościami?



Zaszumiało (19) | Zostaw myśl

Już wiosna

środa, 30 marca 2011 7:44

"Wiosna idzie"

 Przyleciały skowroneczki
 z radosną nowiną,
 zaśpiewały, zawołały
 ponad oziminą:
 - Idzie wiosna! Wiosna idzie!

   Śniegi w polu giną!

 Przyleciały bocianiska
 w bielutkich kapotach,

 klekotały, ogłaszały
 na wysokich płotach:
 - Wiosna! Wiosna idzie!
   Po łąkowych błotach!

 Przyleciały jaskółeczki
 kołem kołujące,
 figlowały, świergotały
 radośnie krzyczące:
 - Idzie wiosna! Wiosna idzie!
   Prowadzi ją słońce!

Szelburg - Zarembina Ewa

Ostatnie dni spędziłam w moim Domu, w moim ogrodzie… Tam życie toczy się zupełnie inaczej.

Już o 6-tej rano budziły mnie głośne śpiewy za oknem. Ten radosny koncert na powitanie królewny Wiosny rozpoczynał każdy mój dzień.

Ostatnio cały czas miałam tak niskie ciśnienie, że mogłabym tylko spać i spać… Na szczęście po pobycie w Domu całe moje znużenie pofrunęło za odchodzącą Zimą. Wystarczyło kilka dni pracy w moim ogrodzie. Nareszcie doczekałam się, że mogłam pogrzebać w ziemi, poprzesadzać, popodlewać.  Dla mnie praca w ogrodzie jest najlepszym lekarstwem na wszelkie smutki i troski. Nic tak nie poprawia samopoczucia, chociaż czasem marzy mi się własny dom z dużym ogrodem. Jednak cieszę się tym co mam.

Przez te wolne dni starałam się czuć, że niczego więcej do szczęścia mi nie trzeba. Tylko Dom, spokój, praca w ogrodzie. Na chwilę zbladły wszystkie codzienne problemy i niepokoje, których nie skąpi nam świat. Zostawiłam je w moim mieszkanku i nie zabrałam ze sobą. Wystarczy, że na co dzień  muszę o tylu sprawach pamiętać, pilnować, aby zawsze zdążyć wszędzie tam, gdzie muszę.

Tam właśnie nareszcie spotkałam Wiosnę. Poczułam ciepło i słońce. Bardzo mi tego brakowało po długim panowaniu Zimy. Tak, tak królewna Wiosna spóźniła się w tym roku. Długo na nią czekaliśmy. W końcu Zima na dobre wróciła do domu swojego ojca, zostawiając panowanie swojej najmłodszej siostrze.

Jeszcze chwila i wszystko zacznie na dobre znowu się zielenić. Przyroda wróci do życia po długim zimowym odpoczynku. W moim ogrodzie już kwitną pierwsze kwiaty, którym nie straszne były ostatnie chłodne dni. Z ziemi uśmiechają się do słońca śnieżynki, pierwiosnki a już niedługo za płotem na żółto zaiskrzą forsycje.

 Wiosna jeszcze na dobre nie zaczęła swojego panowania, a ja już chciałabym, aby rozkwitła    w pełni.

Nie mogę się już doczekać, kiedy drzewa osypią się biało – różowymi kwiatkami, kiedy będę mogła usiąść i wystawić twarz do słońca….

Wiosna zadomawia się powoli. Jednak, wiem że „w marcu jest jak w garncu”, ale na szczęście

dni stają się coraz dłuższe i cieplejsze. Słońce z większą śmiałością wygląda zza chmur, na drzewach pojawiają się pierwsze pąki, wszystko budzi się do życia.

Tak, tak Wiosna dopadła mnie i gra mi na lirycznej nucie. Jednak, teraz po powrocie do codzienności muszę być bardziej uodporniona, na to co dzieje się za oknem. Po ponad tygodniowym pobycie w Domu i codziennych spotkaniach z przyrodą pora powrócić do obowiązków. Nie jest jednak łatwo wrócić do pustego, cichego mieszkanka. Wiem jednak, że za parę dni moje smuteczki odpłyną i znowu powróci zwykłe, codzienne życie.

Wierzę jednak, że Wiosna także i dla mnie ma w darze wszystko co najpiękniejsze, że wraz z jej nadejściem to, co najlepsze jeszcze się wydarzy, że ponownie cały świat uśmiechnie się do mnie.



Zaszumiało (16) | Zostaw myśl

Moje Drzewo

środa, 17 listopada 2010 8:52

Pomyślałam, że ostatnio mój wzrok zawodzi. Ostatnio przecież dużo pracowałam, nie spałam dobrze, więc nie byłoby nic dziwnego, gdyby moje zmęczone oczy wprowadziły mnie w błąd. Ale nie….to co widziałam działo się naprawdę.

W sklepach zaczęły się już święta. Bombki, choinki, aniołki…… Z dnia na dzień bożonarodzeniowych stoisk, rozbrzmiewają kolędy, zaczynają dominować świąteczne reklamy. O nadchodzącym "magicznym czasie" każą nam myśleć wszyscy, ale tylko po to, aby wprowadzić nas w nastrój sprzyjający kupowaniu.

A przecież to dopiero środek listopada.

Dlaczego co roku powoli zabija się tradycję związaną z adwentem, który powinien zaczynać się na 4 tygodnie przed świętami. Przecież nikt tak wcześnie nie sprzeda nam szczęścia, nie stworzy wymarzonej atmosfery. A wręcz przeciwnie, wszystko to sprawia, że tradycyjna przedświąteczna atmosfera zaczyna mam powszednieć.  Gdybym tylko mogła, to zakazałabym wydłużana tego terminu.

Dlatego kończę ten temat. O świętach pomyślę, jak tylko zacznie się prawdziwy adwent.

JESIENNE WIERSZE
jesienne wiersze spłakane deszczem
bębnią o szyby kroplami dżdżu
trącane wiatrem pachnące wrześniem
szeleszczą liśćmi pożółkłych brzóz
nitką babiego lata osnute
w jesiennych swetrach w kolorze blue
pełne tęsknoty pragnień i wzruszeń
na wrzosach kładą głowy do snu

Dziś jeszcze panuje nam miłościwie królewna Jesień, która nie myśli, że jej czas się kończy. Wręcz przeciwnie.

Co prawda Jesień powoli zdejmuje swoją złoto-purpurową sukienkę i zakłada smutny szaro - bury płaszcz, ale nadal można jednak na nim dojrzeć kolorowy ścieg. To nic, że czasem listopadowe smuteczki snują się nad ziemią. To nic, że zaczęły się ponure jesienne dni. Dlatego trzeba szukać też światła wewnątrz i na zewnątrz siebie. W te szare dni zdarzają się przecież chwile skrzące się ciepłem i uśmiechem, gdy spotykamy bliskie nam sercu osoby lub gdy zrobimy coś dobrego dla samego siebie.

Dlatego znowu na parę dni zamknęłam drzwi na klucz i pojechałam do mojego Domu. Nie chce mi się wierzyć, że właśnie minęło …naście lat od kiedy wyprowadziłam się z niego i rozpoczęłam samodzielne życie. A przecież jeszcze tak niedawno miałam swój zielony pokój z widokiem na moje ukochane drzewa.

Od lat listopad jest dla mnie czasem spotkań z rodziną. Ostatnio mój nastrój pełen był smuteczków, melancholii… W Domu natomiast odpędziłam wiatr przywiewający nostalgiczne nastroje. A raczej nie miał on takiej możliwości. Nikt do po prostu nie zaprosił, a gdyby nawet, to i tak nie było dla niego miejsca. To nic, że za oknem drzewa walczyły z nieproszonym wiatrem, z trudem utrzymując swoje gałęzie, chociaż liście umierały i spadały na ziemię.

 

jesienny żart
Klon krwawy i żółta lipa
liście, listeczki sypią.

Zrzuca je ptak lecący,
strąca osa niechcący.
Wiatrowi na płacz się zbiera,
że liście się poniewiera;
chodzi dołem i górą
i zbiera je oburącz,
i płacze nad nimi deszczem,
po gałęziach je mokrych wiesza.
Nic z tego ... Oczywiście.
Potem mówią, że wiatr zrywa liście.
Kazimiera Iłłakowiczówna

Piłam herbatę z mojego kubka i patrzyłam przez okno na moje drzewo, które zachwyca mnie, intryguje od zawsze. Moje drzewo jesienią płonie i ostatnie zrzuca liście, pokrywając cały trawnik i chodnik.

Czasem w takich chwilach staję się także dzieckiem. Lubię zanurzyć się w jesiennych liściach i rozsypać je na wszystkie strony. Każdy z nas potrzebuje przecież takiej chwili wolności.

Potem oczywiście grabimy opadłe liście, zbieramy do worków lub czasem palimy, aby się ogrzać lub sprawić radość moim bratankom. Jesienią w powietrzu wszędzie unosi się zapach dymu palonych liści i suchych gałązek drzew i krzewów. Ten zapach zawsze kojarzy mi się z Domem i dzieciństwem.

Moje drzewo to jest czymś więcej niż zwykłym drzewem. Chociaż rośnie za ogrodzeniem mojego Domu jest wiernym towarzyszem mojego życia. Nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek mógłby go ściąć. Wszyscy szanujemy to drzewo, chociaż czasem narzekamy, że w cieniu jaki rzuca na ogród tak niewiele może urosnąć. Jednak latem traktujemy je jak dobrotliwą starszą damę, która swoim szumem opowiada nam historie ze świata zasłyszane od odpoczywających wśród liści ptaków. Błogosławimy, gdy w upalne dni w jego cieniu odpoczywamy i czasem zapadamy w sen. Liście mojego drzewa prowadzą nas przez wszystkie pory roku, poczynając od bladozielonych pączków na przedwiośniu, przez intensywnie zielone liście wiosną, które latem zaczynają bordowieć, aby jesienią stopniowo brązowieć, aby w końcu pozostawić gołe gałęzie.

 JESIEŃ
Nie ma słońca,
co świeci i grzeje.
Nie ma kwiatu,
Co szerzy swe wonie.
Tylko wicher
Po pustym zagonie
Z przeraźliwą monotonią wieje
Jan Kasprowicz

Kocham ten  widok z okna mojego Domu. Jak wiele zmieniło się przez te wszystkie lata. A drzewa stoją niezmiennie, nieporuszone od tego czasu. Są tylko większe, silniejsze na przekór zmiennym, kapryśnym córkom Króla Słońce. Drzewo nie smagane wichrem  rzadko kiedy wyrasta silne i zdrowe. To one dodają mi energii i siły do życia. Są wiernymi towarzyszkami mojego życia. Od dawna wierzono, że drzewa są związane z magią. Ale o tym już innym razem…



Zaszumiało (6) | Zostaw myśl

Ucieczka do jesieni

niedziela, 10 października 2010 8:08

Uśmiechnij się do swoich smutnych myśli

Gdy pada deszcz i jesień czmycha z sadu,
Gdy pada na me czoło smutku cień,
Gdy pada chleb bez przerwy masłem na dół,
A pełny los nie pada w pusty dzień...

Uśmiecham się, to mogę robić zawsze,
Nim dni łaskawsze przyjdą - uśmiecham się.

Uśmiecham się do moich smutnych myśli,
Uśmiecham sie do szarych, nudnych spraw
I wraca smak - smak ciepłych słońcem wiśni,
Co został hen, za morzem czarnych kaw...

Do marzeń mych, co się na wietrze chwieją
Co dzień, z nadzieją, pierwsza uśmiecham się!

A więc i ty
Uśmiechnij się do swoich smutnych myśli,
Uśmiechnij się do szarych, smutnych dni,
Najlepszy sen na jawie ci się wyśni,
bo wielka moc w uśmiechu szczerym tkwi...
Do ludzi - tych, co nigdy sie nie śmieją
Co dzień, z nadzieją, pierwsza uśmiechnij się...

Wojciech Młynarski

 

Bardzo potrzebuję teraz odpoczynku. Tak wiem, byłam ostatnio na urlopie, ale teraz chciałabym pojechać tam, gdzie cisza i spokój. Tęsknię za powolnym włóczeniem się, spacerowaniem tam, gdzie tylko wzrok i nogi poniosą.

Urlopu potrzebują moje komórki mózgowe, które ostatnio pracują na pełnych obrotach. Mam nadzieje, te obroty troszkę zmniejszyć, bo nie chciałabym, aby zbytnio się przegrzały. Szukam ciszy.

 Najchętniej jak co roku pojechałabym w góry. Tam panująca nam już od pewnego czasu Królewna Jesień jest najpiękniejsza. Chociaż jej ojciec Król Słońce mówi o niej, że potrafi być szalona. Może i jest w tym trochę prawdy, bo w jej barwnej radości często pojawiały się łzy. Rano potrafi być promienna, kąpiąc się w soku z winogron, jedząc soczyste gruszki i jabłka. Tak, w przypadku owoców potrafi być nienasycona i rozrzutna - drzewa i krzewy uginają się pod ciężarem owoców. Jednak wieczorem Królewna Jesień często łka gdzieś w mokrej trawie.

Ruda córka Króla Słońce najchętniej ubiera się zwiewny płaszcz, narzuca na ramiona w szal utkany z babiego lata. Przystrojona jest koralami z czerwonych jarzębin.... Tak rzeczywiście potrafi mnie urzec barokowym przepychem barw złoconych słonecznym muśnięciem. Nikt tak jak ona nie potrafi ubrać świat w purpurę i złoto.

Drzewa, niczym tańczące dziewczyny ubrane w kolorowe sukienki są pełne uroku i barw. Na początku października mieszają się jeszcze style i pory roku. Wśród bogatych, ciepłych, jesiennych sukni, we wszystkich odcieniach żółci, czerwieni i brązów, plączą się jeszcze zielone, delikatne i  zwiewne, zielone stroje Królewny Lato. Soczysta zieleń przechodzi stopniowo w pełną gamę ciepłych barw począwszy od żółtego, poprzez czerwień, a kończąc na brązach. Tylko Królewna Jesień potrafi tak łączyć kolory, dzięki czemu liście mienią się tak intensywnie.

 Jesień jest chyba najbardziej sentymentalną i  nostalgiczną córką Króla Słońce. To prawda, że ogrody o tej porze roku są przepiękne całe skąpane w żółtych, czerwonych i pomarańczowych barwach. Niestety szybko zaczynają szarzeć.

Jesienią Król Słońce także szybko wraca do swojego pałacu. Lubię patrzeć z mojego okna jak popołudniu zatrzymuje się na minutę nad horyzontem, a potem nagle zapada się niczym kolorowy głaz. I z każdym dniem robi to coraz wcześniej.

Pewnie dlatego czasem Królewna Jesień jest smutna i tęskni nie wiadomo za czym.

Staram się jednak zatrzymać urodę Jesieni w kolorowych bukietach i słoikach pełnych owoców i warzyw, które przyniosła nam jesień.

Teraz jednak spróbuję zrobić sobie urlop od codzienności, obowiązków, myślenia i wybrać się na spotkanie z barokową jesienną królewną.



Zaszumiało (7) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 24 czerwca 2017

Przemknęło:  401 212  

Ziarenka myśli

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 401212
Zostawione myśli
  • liczba: 489
  • komentarze: 4599
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4046 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl