Bloog Wirtualna Polska
Są 1 268 074 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Ponownie książki

sobota, 13 maja 2017 13:20

 

czytanie-ksiazek.jpg

 

Prośba książki

 

Złożona na półce, dla ciebie nieznana,

Leżę wciąż bezczynna, smutna, zapomniana,

A choć jestem niema, to prawie ze łzami

Wołam wciąż na Ciebie swymi tytułami:

Weź mnie tu z tej półki , kup, pożycz, przeczytaj!

Ja Ci wszystko powiem, tylko się mnie pytaj,

Ja wtedy z wdzięcznością w wiedzę Cię uzbroję,

Że będzie wokoło sławne imię Twoje. Dam Ci taką siłę, że wielkie kolosy

Wydrzesz z łona ziemi tam ukryte płody,

 

Wprzęgniesz w pracę słońce i ujarzmisz wody.

 

Ja ziemię jałową zamienię Ci w chlebną

I przypnę Ci skrzydła na jazdę podniebną.

Tajemnic wszechświata ja zdradzę Ci wiele

I jeszcze po pracy ja Cię rozweselę.

Ja wszędzie nad Tobą roztoczę swa pieczę

 

Dając Ci kulturę, ja Cię uczłowieczę,

Ja wskażę Ci drogę do każdego celu,

Tylko mnie z półki zabierz, przyjacielu!

Jan Klich

Niedawno pojawił się kolejny raport o czytelnictwie w Polsce, który dostarczył nam informacji o tym, czy Polacy czytają i po co sięgają najchętniej.

Niestety dane są przygnębiające.

Od 2000 roku spadła liczba zarówno osób sięgających po co najmniej jedną książkę rocznie, jak i osób czytających co najmniej siedem książek rocznie.

W 2016 roku 37% badanych sięgnęło po co najmniej jedną książkę, a 10% po co najmniej siedem.

Po jakikolwiek tekst dłuższy niż 3 strony sięgnęło 46% badanych. Niestety aż 16% oznajmiło, że nie przypomina sobie, by przeczytało jakikolwiek tekst objętości przynajmniej trzech stron - uwzględniając czasopisma i wiadomości w sieci.

Co ciekawe, respondenci coraz rzadziej odpowiadają, że przestali czytać niedawno, a coraz częściej, że to postawa ugruntowana, a czytali jedynie w szkole i na studiach.

Najczęstszym źródłem, z którego czerpiemy książki, pozostaje pożyczenie lub prezent od znajomego, kupno oraz księgozbiór domowy. Marginalnym źródłem pozostaje internet (zarówno pobrania legalne, jak i nielegalne). Od 2012 roku na popularności stopniowo tracą też biblioteki.

Niestety aż w 22% gospodarstw domowych nie ma żadnego księgozbioru. 64% Polaków ma w domu mniej niż 50 książek, zaś jedynie 2% ma ich ponad 500. W niektórych zbiorach znajdują się wyłącznie podręczniki i książki dla dzieci. Aż 66% procent respondentów w roku 2016 przyznała, że nikt w ich gospodarstwie domowym nie kupił ani jednej książki. 12 i więcej książek kupił 1% badanych.

Jednak aż 7% respondentów przynajmniej raz w 2016 roku czytało książkę w postaci elektronicznej, a kolejne 7% - słuchało jej w postaci audiobooka. Około 3% badanych korzysta z książek wyłącznie w postaci cyfrowej lub dźwiękowej - a to oznacza, że uczestnicy w kulturze książki bez pośrednictwa druku.

Najpopularniejszym pisarzem był Henryk Sienkiewicz, drugie miejsce przypadło E.L. James, trzecie Pauli Hawkins, a czwarte Stephenowi Kingowi. Polacy wybierają literaturę popularną: kryminały, romanse. Szczególnie chętnie sięgają po książki będące podstawą do ekranizacji. Masową popularność zdobywają nowe powieści polskich twórców.

A jak ja wypadam na tle tego raportu?

W 2016r przeczytałam dużo więcej książek niż 7. Były to książki pożyczone z biblioteki, bo moje regały z trudem pomieszczą nowe pozycje. Do tego, gdybym chciała kupić każdą książkę, mój budżet by tego nie wytrzymał. I rzeczywiście nie kupiłam ostatnio żadnej książki, ale i tak mój księgozbiór się powiększył. Może jednak na imieniny kupię sobie coś nowego?

Niestety, a może stety, nie przeczytałam żadnej książki w postaci elektronicznej.

Pierwsza dziesiątka najpopularniejszych pisarzy również nie odzwierciedla moich preferencji. Swoją uwagą zaszczyciłam tylko jednego autora.

Nie rozumiem jednak, jak można w roku przeczytać zaledwie jedną książkę? Strach pomyśleć, że są osoby, które nie sięgnęły po żadną.

Jak można nie czytać? Nie rozumiem tego.

Książki, a raczej ich czytanie to duża część mojego życia. Są dla mnie niczym świeże powietrze pośród zaduchu cywilizacji. Książki dają możliwość odcięcia grubą kreską problemów życia codziennego, dają niezapomniane wrażenia.

Książka to nie tylko lekarstwo na problemy dnia codziennego. Potrafią być jak jak towarzysze podróży. Niektóre otwierają nam oczy na świat. Czasem są jak przyjaciel, który okryje ciepłym kocem, gdy za oknem szaruga niosąca melancholię. Niektóre znowu tylko przez chwilę zamącą nam w głowie i pozostawią z niczym.

Ostatnio natchnęłam się na książkę, która mnie zaskoczyła.

Przypadek spowodował, że zdecydowałam się sięgnąć po książkę Moniki Jaruzelskiej "Towarzyszka panienka".

 

jaruzelska_pakiet.jpg

- Mamo, to w końcu wierzysz w życie pozagrobowe?

- Wyłącznie.

- Jak to?

- Bo tu i teraz jest życie pozagrobowe. Kiedy chodzimy, jemy, oddychamy, wszystko to dzieje się poza grobem. Kiedy umieramy, trafiamy do grobu, więc możemy powiedzieć, że teraz cały Czas żyjemy życiem pozagrobowym.

- Fajnie to wymyśliłaś, mamo.

- Nie ja, natura.

 

Na początku podeszłam do niej z pewną rezerwą. Nie sądziłam, aby to była książka dla mnie. Nie wiedziałam czego się spodziewać. W końcu za namową pani z biblioteki postanowiłam po prostu sprawdzić, czy proza Moniki Jaruzelskiej mi się spodoba. Ale zdziwiłam się pozytywnie.

Książka okazała się autentyczna i… zwyczajna. Niespodziewane lekkie pióro i humor nadają jej specyficznego charakteru. Do tego wszytko zawarte w zwięzłej formie. Autorka porusza różne tematy, wiele bliskich każdemu z nas, a na pewno mojemu pokoleniu. Dlatego sięgnęłam po kolejne części. "Rodzina" i "'Oddech" to też zbiór migawek z życia, krótkich scenek, ale z każdym rozdziałem coraz bardziej zmuszają do refleksji. Zwłaszcza ostatni tom jest bardziej poruszający i intymny.

Pewnie nie każdemu spodoba się ta oszczędna forma i poczucie humoru autorki.

Zastanawiam się też, czy czytalibyśmy ją równie chętnie, gdyby na początku usłyszymy nazwisko autorki. Przecież i ja musiałam zostać zachęcona. A teraz polecam ją sama.

 O książkach i książeczkach

Książka to ten

Niewidzialny świat

Pełen barw

Dziecięcy, magiczny

Bez wad.ksiazka_z_roza.jpg

Każda historia

Choć w podtekście niezmiennym

„za górami”

Sens swój odkrywa,

Tak mało słów,

A tak wiele treści, jak często bywa.

Wystarczy ją tworzyć,

Dotknąć kruche stronice,

Poczuć zapach jej drogi przebytej,

By zanurzyć się w falach domysłów

Złudzeń,

Utopii dopiero odkrytej.

Jedna bawi

Druga uczy

Trzecia pyta,

Każda czar swój nieodparty

W wersach zamyka.

W” królestwie literatury”

Prym zgodnie wiodą,

Zapełniając półki,

Wnętrza domów zdobią.

Oczywiście każdej

Marzą się ambitne wyprawy,

Z lekka zniszczona to i żywot bardziej ciekawy…

I każdego dnia wołają do młodych

Głosem pełnym boleści:

„Czy w jednej na tysiąc głowie,

Choć tytuł się zmieści?”

Znalezione w Internecie



Zaszumiało (7) | Zostaw myśl

Opowieść o dębie

wtorek, 28 marca 2017 10:25

Idę sobie zamaszyście
i opada ze mnie życie jak jesienne liście.
Jakie liście? - dębu, brzozy, topoli,
ale to boli.
No cóż? było kilka miłości
i trwoga, i noce bezsenne,dab_slowianin.jpg
było dużo tkliwości i złości,
wszystko zmienne.
No i lecą liście, liście,
a każde: imię.
Powiedz je uroczyście,
wymień.
Ach, nie! To już nagie gałęzie
chwytliwe.
Kiedy serce i myśl na uwięzi,
jak być szczęśliwym?
I ostał się pień nagi,
nad nim zamieci kłąb.
Odwagi!
To ja - dąb.
Władysław Broniewski
Od początku roku, w związku z nie przemyślaną do końca zmianą prawa, trwa „narodowa wycinka drzew”. Teraz każdy na własnej działce może wyciąć wszystko, nie pytając o zgodę nikogo. Jak pozwolili to na co czekać? Trzeba ciąć! Niestety ludzie myślą dziś wyłącznie kategoriami ekonomicznymi, a nie ekologicznymi czy estetycznymi.Niestety poziom świadomości ekologicznej polskiego społeczeństwa jest zerowy. Byle tylko wyciąć jak najwięcej, bo drewno można sprzedać i na nim zarobić. Można nim także palić w piecu, aby ogrzać domu. Można też sprzedać pusty plac, aby powstały na nim kolejne inwestycje. Liczy się tylko zysk, korzyść. A smog? A letnie upały? A hamowanie coraz szybciej wiejących wiatrów? A zanikająca podziemna woda? Kto by się tym przejmował! Pozwolili, to tniemy!
Niestety taka postawa naszego społeczeństwa jest efektem zaniedbywania od wielu lat kształcenia przyrodniczego w szkołach. Przedmioty biologia, przyroda, geografia, fizyka, chemia są zaniedbywane metodycznie. Nauczyciele nie prowadzą już lekcji w terenie, przy szkołach zniknęły ogrody....
Sama pamiętam konkurs plastyczny w szkole podstawowej. Jego tematem był plakat o lesie i jego ochronie. Mój plakat przestrzegał "las płonie szybko, a rośnie wolno". Teraz wystarczy to hasło zmienić "las wycina się szybko, a rośnie wolno"
Drzewo, po człowieku jest dla mnie najwspanialszym wytworem Natury. Można też napisać inaczej: drzewo jest najwspanialszym dziełem Pana Boga, porównywalnym z człowiekiem, którego Bóg wprowadził do Edenu wypełnionego drzewami.
Jak pisałam już (rok i dwa lata temu również na wiosnę) drzewa otaczano czcią w wielu kulturach. Często wyobrażano je sobie jak oś, wokół której uporządkowany był świat czy filar podtrzymujący niebo.To właśnie Indianie wierzyli, że drzewa podtrzymują niebo. Należy więc o nie dbać, bo wyginięcie drzew oznacza zagładę całej Ziemi. Gdy drzewa przestaną podtrzymywać niebo, to ono runie i zniszczy naszą planetę
Kult drzew odgrywał też ważną rolę w mitologii celtyckiej. W tej kulturze cała natura była postrzegana jako sfera sacrum. Celtowie na samym początku oddawali cześć drzewom, a dopiero potem zaczęli rzeźbić boskie wizerunki. Z początku były to tylko ledwo ociosane pnie, z czasem podobizny bogów zaczęto wykuwać w kamieniu i metalu. Jednak nawet wtedy bóstwa noszą albo liściaste korony albo maski w kształcie liści.
Drzewa symbolizowały mądrość i długowieczność. Powołując się na ich przykład, druidzi nauczali, że śmierć nie jest końcem życia. W zimie drzewo liściaste obumiera, ale tylko pozornie, gdyż wraz z nadejściem wiosny znów pojawiają się na nim liście, pąki i powraca do życia. Ta właściwość wpłynęła na powiązanie kultu drzew z boginiami matkami. Na ołtarzach im poświęconych pojawiają się bowiem motywy związane z drzewami.
Drzewa czczone przez Celtów to zatem cisy, jesiony, dęby, brzozy, buki, jabłonie, jarzębiny, leszczyny i wiązy. Mimo iż w świadomości potocznej panuje przekonanie, że najświętszym drzewem Celtów był dąb, nie ma na to dostatecznego potwierdzenia, choć oczywiście cieszył się on wielkim szacunkiem. Dąb pozwalał ponadto poznać boskie wyroki, bowiem jedzenie surowych żołędzi wywoływało halucynacje.

 

Śpiący dąb
W szczerym polu ,blisko wsi
w pełnym słońcu dąb się lśni,
ma już blisko tysiąc lat
i olbrzymi z niego chwat.

Rozłożysty wielki dąb
niewiadomo jak i skąd,
pośród starych swych gałęzi
żołędziową armię więzi.

Wojsko w czapki przyodziane
w gąszczu liści jest schowane
i głęboko smacznie śpi,dab duĹźy.jpg
nawet kiedy burza grzmi.

 

Z drugiej strony tejże wioski
wyrósł sobie klon beztroski.
Nie tak duży , nie tak stary,
znacznie mniejsze miał konary.

Dużo młodszy oczywiście,
miał palczaste śliczne liście.
Kwitł pięknymi skrzydlakami
- klonowymi żołnierzami.

Raz skrzydlate wojsko klonu
Nadleciało po kryjomu,
korzystając z wiatru siły
dąb w około usidliły.

I gdy minął jakiś czas
wokół dębu wyrósł las.
Chociaż dąb nad nim góruje
las klonowy nie próżnuje

Rośnie szybko coraz gęściej
śmiejąc się do siebie częściej.
Czuje się zupełnie swojsko,
- bo wciąż śpi dębowe wojsko.
Leszek Sulima Ciundziewicki
Od początku był dąb…
Celtowie znali pojęcie Drzewa Życia, które to drzewo porządkowało cały ład kosmiczny. Dawne przekazy wspominają, iż roślinami sakralnymi, czczonymi przez irlandzkich Celtów, były dąb, cis i jabłoń i jemioła. Jednak największą cześć Celtowie oddawali mocarnemu dębowi, który uważany był za wcielenie najwyższego boga. Zresztą cześć dla dębu bywała znana u wszystkich ludów indoeuropejskich, również na terenach Polski.
To drzewo uważane było za święte i jeśli dobrze przeszukać lamusy historii, okaże się, że dąb towarzyszy człowiekowi od początku istnienia. W mitach wielu kultur to drzewo symbolizuje wytrzymałość, długowieczność, nieśmiertelność, siłę, mądrość. Stoi na straży zasad moralnych. Nieprzypadkowo właśnie pod dębem gromadziły się plemienne rady starszych, wolni wojownicy.
Celtowie twierdzili, że rosło w samym centrum świata, łącząc niebo i ziemię. Pod jego korą mieszkały driady, nimfy-opiekunki, a w gałęziach grały drzewne cykady. Pewnie dlatego Grecy uznali go za drzewo opiekuńcze Zeusa. Celtowie adorowali dąb. Ich kapłani, druidzi, których nazywano ludźmi dębu, zbierali jemiołę – kwiat dębu, pierwszego dnia nowego roku kalendarza celtyckiego, szóstego dnia po nowiu, zaraz po przesileniu zimowym. Ten kwiat symbolizował nowe życie, odnowę, nieśmiertelność duszy. Wtedy jemioła była niezwykle rzadka i jej znalezienie było niezwykłym wydarzeniem. Pliniusz dokładnie opisuje ogromną rewerencje Celtów dla jemioły: "nie ma nic świętszego dla druidów od jemioły i drzewa, na którym ta rośnie, szczególnie o ile jest to dąb"
Żołędzie dębu zawierały niewielkie ziarenka, z których rodziły się dożywające kilkuset lat drzewa. Dlatego dąb to symbol płodności, dobrobytu i długowieczności. Celtowie doceniali walory lecznicze jemioły. Ekstrakt i napar przez całe lata był uznawany za lek przeciwko kaszlowi, nieżytowi żołądka i jelit. Jej gałązki skutecznie chroniły przed upiorami i demonami.
Co ciekawe, słowo "druid" w wolnym tłumaczeniu z celtyckiego – oznacza właśnie maga dębu. Człowiek czerpał swoją siłę i mądrość z natury, utożsamiając się z dębem. Jego potęgą wspierali się Tezeusz i Herkules, których dębowe maczugi siały popłoch wśród wrogów. Majestatyczny dąb uznawany był przez człowieka za najstarsze z drzew, w którego koronie zamieszkują dusze przodków, służące potomkom radą w trudnych wyborach.Według niektórych mitów dąb był ojcem człowieka. Bo człowiek jest twardy i nieugięty, jak dąb wystawiony na szarżę wichury. Wiele jest analogii między ludzkim istnieniem, a trwaniem i potęgą dębu.

O dębie, co żołędzie rozdawał
Przyszła pod dąb wiewiórka:
- Dębie, dębie mocarny,
daj żołędzie do spiżarni. –
I dąb dał.
Dąb-bezszypułkowy.jpg
Przyszedł do dębu borsuk:
- Dębie, dębie mój miły,
już żołędzie mi się śniły.
Daj żołędzi!
I dąb dał.

Przyszła do dębu myszka:
- Dębie, dębie znajomku,
daj żołędzi do domku! –
I dąb dał.

Przyszły do dębu świnki:
- Dębie, dębie bogaczu,
świnki z głodu aż płaczą.
Daj żołędzi! –
I dąb dał.

Przyszła do dębu babcia:
- Dębie, dębie łaskawy,
daj żołędzi na kawę. –
I dąb dał.

Chociaż dawał niemało,
jeszcze pięć mu zostało!
A te w ziemi się skryły,
by z nich nowe dęby były
Lucyna Krzemieniecka"
W Polsce wciąż możemy podziwiać piękne okazy starych dębów, choć z coraz częściej pojawiają się informacje o tym, że ktoś postanawia wyciąć te wspaniałe drzewa. Bolesław, Chrobry, Bartek, Świętopełk, Poganin, Wojsław, Warcisław, Beczka, Car, dąb Bażyńskiego czy też dęby Rogalińskie – to tylko te starsze i bardziej znane pomniki przyrody, a przecież młodsze dęby, otaczające nas niemal na co dzień, też potrafią oczarować swym niewątpliwym urokiem.
A czy my każdego dnia zwracamy uwagę na rosnące w pobliżu drzewa? Czy możemy sobie wyobrazić, że otacza nas świat bez drzew? Pewnie nie, bo drzewa są od zawsze. To przecież ogrody, parki, sady, lasy.... Tutaj spacerujemy, biegamy, wypoczywamy, chowamy przed słońcem lub deszczem.... . Zachwycamy się pięknym krajobrazem.
Wielu z nas wierzy, że drzewa obdarowują nas dobrą energią.
Jednak jak długo będziemy z tego korzystać? Może za chwilę zastąpią je kamienne budowle? Nie ma co się dziwić. Sami podcinamy sobie gałąź, na której siedzimy.

 

Dąb
Zaszumiało, zawrzało, a to właśnie z dąbrowy
Wbiegł na chóry kościelne krzepki upiór dębowy
I poburzył organy rąk swych zmorą nie zmorą,
Jakby naraz go było wespół z gędźbą kilkoro.
Rozwiewała się, trzeszcząc gałęzista czupryna,

dąb.jpg

I szerzyła się w oczach niewiadoma kraina,
A on piersi wszem dudom nastawił po rycersku, A w organy od ściany uderzał po siekiersku!
Grajże, graju, graj

 

Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!

Bił prawicą na lewo, a lewicą za prawo,
Pokrzyżował ryk z jękiem, a lamenty ze wrzawą,
Aż z tej dudy - marudy dobył dłonią sękatą
Pieśń od wnętrza zieloną, a po brzegach kwiaciatą.
Wyszli święci z obrazów, bo już mają we zwyku,
Że się garną śmierciami do śpiewnego okrzyku.
I Bóg przybył skądinąd, niebywały w tej porze,
Niebywały, lecz cały zasłuchany! O, Boże!

Grajże, graju, graj
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!

Grał ci drzewne obłędy, sen umarłej zieleni,
Rozpacz liści, porwanych wirem zimnych strumieni,
I grał marsze żałobne muchomorów, co kroczą
Jedną nogą donikąd, kiedy zgon swój zaoczą.
I grał o tym, jak mszary jeno milczą,
Jak śmierć leśna śpi na wznak pod jagodą, pod wilczą,
I jak rosa beż oczu swymi łzami się nęka,
I jak drzewo pod ziemią w nagły żal się rozklęka!
dąb-szypułkowy.jpg
Grajże, graju, graj
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!

A gdy śpiew mu uderzył durem leśnym do głowy,
Grał wszystkimi jarami wszystkie naraz parowy!
Aż ten ołtarz zlękniony, gdzie wyzłota się święci,
Chciał już runąć na ziemię, lecz potłumił swe chęci.
A on wpodłuż organy, stare miażdżąc im koście,
Porozpędzał swe dłonie, jak te nogi po moście,
I rozwiawszy tłum dźwięków po pieśniowym rozłogu,
Wygrzmiał z miechów to wszystko, co las myśli o Bogu!

Grajże, graju, graj
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!

Między Bogiem a grajem znikła inszość i przedział,
Skoro Bóg się o sobie snów dębowych dowiedział.
"Odkąd żyje na świecie, a wszak jestem wieczysty,
Nigdym dotąd nie słyszał takiego organisty!"
Grajek znawstwu bożemu na pamiątkę i chwałę
Porozbujał pieśń górą w dwa ruczaje niestałe,
Rozmurawił ją dołem, aż się kościół zielenił,
A cienistym przyśpiewem twarz słuchacza ocienił!

Grajże, graju, graj
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!

I Bóg słuchał wzruszony, słuchał duszą bezkreśną,
A w tej duszy mu było ruczajno i leśno,
I coś jeszcze miarkował i coś dumał na stronie
I biegł żywcem do grajka i wyciągał swe dłonie!
Święci, wiedząc, co czynią, w nagłej cudom podzięce
Poklękali radośnie wziąwszy siebie z ręce,
Bo od kiedy świat światem, a śmierć jego obrębem,
Po raz pierwszy Bóg płacząc obejmował się z dębem!

Grajże, graju, graj
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!
Bolesław Leśmian



Zaszumiało (8) | Zostaw myśl

Nasze miasteczka

sobota, 04 marca 2017 10:46

 ANI MIASTO, ANI WIEŚ

Gdy je mijasz to przyciskasz gaz
Bo cóż może dziś obchodzić nas
Miasteczko?
Przez lusterko czasem zerkniesz w tył
Gdy pokrywa je już drogi pył
Jak wieczko
I zostaje w tyle gdzieś
Ni to miasto, ni to wieś
Wyspa wśród morza zbóż
Gdzie wypada oddać cześć
Tym, co padli nucąc pieśń
Mocno sterani już
Wódeczką

Małe sprawy, które jakby znasz
Mały ratusz, a w nim pełni straż
Biureczko
panorama.jpg
By przed światem im nie było wstyd
Ktoś się martwi o miasteczka byt
Ktoś z teczką
Czasem zjawi się wśród snów
Europa - szkoda słów
Ten egzotyczny gość łzę się otrze - bywaj zdrów!
Kiczowato zajdzie znów
Bardziej czerwone coś
Słoneczko

Więc gdy się przez te miasteczka gna
Czasem w głowie się zapali ża. . . . .
róweczka:
Nie lekceważ tych ni wsi, ni miast
Bo w nich jest każdego z nas
Cząsteczka
Jan Wołek
Każdy ma swoje miasteczko. Takie zdanie przeczytałam niedawno.
Wielu z nas wywodzi się z malutkich miasteczek lub wiosek przycupniętych nad spokojnymi wodami jezior i rzek.
Jeżeli o mnie chodzi, to prawda.
Wszystkie wakacje spędzałam kiedyś w świecie, który byłam w stanie sama do końca zobaczyć i przejść. To było dla mnie naturalne. To było miasteczko, gdzie praktycznie nikt nie zamykał drzwi na kilka zamków, a sąsiedzi odwiedzali się bez wcześniejszej zapowiedzi. Zawsze mieli czas na kawę lub herbatkę i nie dawali się zwariować pędzącemu czasowi. Sąsiadki mojej Babci często już z podwórza wołały, że niosą ciasto i proszą o nastawienie wody.
Teraz z perspektywy lat wydaje mi się, że za mało ceniłam to życie w małym miasteczku.
Mieszkaniec dużego miasta, a zwłaszcza metropolii, gdzie rodzi się i wychowuje, nie jest w stanie w całości zobaczyć swojego świata.Nigdy, no chyba, że bardzo się uprze i poświęci na to całe swój czas. A jak człowiek wie, gdzie się świat kończy, to jest on dla niego bezpieczny, nie przeraża.
Miasto jest niesamowicie anonimowe. Można przeżyć całe lata , nie poznając go w całości i nie spotykając swojego sąsiada, znajomego.... To nieraz ma swój plus, ale jednak czasem przeszkadza. Mój dziadek idąc przez swoje miasteczko co chwila słyszał pozdrowienia. Pamiętam, że bardzo fascynowało mnie to,"wszyscy znają mojego Dziadka" myślałam z dumą. W mieście, w którym mieszkam od urodzenia jest to niemożliwe.
Ale miasto też może dawać poczucie bezpieczeństwa, wygody... Od urodzenia mieszkam w dużym mieście. Jestem zadowolona, że wszystko mam na miejscu. Nie muszę udawać się do innego miasta w poszukiwaniu lekarza, urzędu, sklepu..... W małych miasteczkach nie zawsze wszystko jest.
 Smutne miasteczko
Raz państewko mi się przyśniło
otoczone górami w koło,
co od innych tym się różniło,
że w nim strasznie było wesoło.
Żarty brzmiały na każdym kroku,
żartowali duzi i mali,
ludzie całkiem nie mieli boków,
bo ze śmiechu je pozrywali.
Aż szef państwa rzekł do ministrówklasztor.jpg
co tych żartów słuchali bladzi :
"Szkodliwemu temu zjawisku
jakoś wiecie, trzeba zaradzić !"
Do państwa tego stolicy,
co leżała nad krętą rzeką,
sprowadzono więc zza granicy
Objazdowe Smutne Miasteczko.
Karuzela się nie kręciła,
a mechanik na pryczy chory
ludziom wciskał na siłę
swój jedynie słuszny życiorys.
Dostrzec można było tam bubka
w oprychówie i ocieplaczu,
co zachwalał ludziom przeróbkę
beczki śmiechu na beczkę płaczu.
Śmiech istotnie przygasł w narodzie,
a radosna ministrów rada
zakrzyknęła :" Oto nam chodzi !
Ta koncepcja nam odpowiada ! "
A widz pewien pod płaczu beczką
do sąsiada szepnął : "Sąsiedzie,
to jest tylko smutne miasteczko,
ono sobie kiedyś pojedzie... "
Lecz znał widać życie za mało
albo patrzył na świat za prosto,
bo miasteczko nie pojechało,
lecz zostało i się rozrosło
Wojciech Młynarski
To prawda, że życie w mieście to ciągły pośpiech, stres, hałas i zanieczyszczone powietrze.... Jednak ludzie często wybierają życie w dużym mieście ze względów praktycznych. Mieszkanie w mieście to dużo możliwości, wszystko jest na wyciągnięcie ręki Miasto oferuje lepszy dostęp do opieki medycznej, edukacji, kultury.... to wyższa jakość życia. W mieście łatwiej jest znaleźć satysfakcjonującą pracę. Ale czy życie w ciągłym stresie i codzienna gonitwa w miejskiej dżungli nie ma wpływu na nasze zdrowie? Mieszkańcy miast o wiele częściej narażeni są na zmęczenie, różne choroby i zaburzenia psychiczne. Długotrwałe życie w stresie jest szkodliwe. Naukowcy twierdzą, że spowodowane jest to między innymi koniecznością dostosowywania się do dużej ilości reguł społecznych, którymi rządzą się wielkie skupiska ludności. Im więcej ludzi, tym więcej zasad i reguł społecznych, a co za tym idzie jesteśmy bardziej zestresowani. Mieszkańcy miast o wiele silniej reagują na stres, a ich reakcja jest zależna od tego jak dawno mieszkają w mieście. Zaobserwowano, że reakcje lękowe u osób wychowanych lub żyjących w miastach są aktywniejsze, niż u mieszkańców małych miejscowości. Szalone tempo życia, przewlekły stres, wielkomiejski zgiełk i wszechobecne zanieczyszczenia – to wszystko ma destruktywny wpływ mieszkańców miast. Często jednak perspektywa dobrej pracy i wyższych zarobków w wielkim mieście na dalszy plan odsuwają zanieczyszczone powietrze, has, życie w ciągłym biegu i samotność.
Niektórzy uważają, że nie ma nic gorszego niż urodzić się i mieszkać w małym miasteczku. Nie jest to wieś, gdzie życie spokojnie płynie blisko natury, ani miasto, gdzie wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Co bowiem oferuje małe miasteczko?
Życie w małym mieście ma zarówno wiele wad i zalet. O wadach zapewne mogą przede wszystkim wypowiedzieć się mieszkańcy. Ich życie często nie jest usłane różami, mało rzeczy jest na wyciągniecie ręki. Jednak jest to miejsce, w którym na przykład spokojnie wychowuje się dzieci, mieszka na emeryturze...... z dala od miejskiej dżungli. Nie dziwi zatem, iż wiele osób, które kiedyś mieszkały w małym mieście i wyjechały do dużego miast, z sentymentem wspomina swoje rodzinne strony. Małe miasteczko, to przecież często pełna uroku przestrzeń, gdzie można spokojnie oderwać się od zgiełku życia codziennego. Zazwyczaj otoczone jest lasami lub parkami, które umożliwiają długie spacery na świeżym powietrzem lub wycieczki na rowerze. Właśnie, rower to podstawowy środek komunikacji w takim miasteczku.
Jednak życie w małym miasteczku brzmi dla wielu jak wyrok. Wielu uważa, że ludzie mieszkający tam nie są tak "na czasie", jak ci z wielkich miast.Myślę jednak, że bogactwem małych miejscowości są właśnie ludzie którzy w nich mieszkają. Ci nie zapominają skąd pochodzą. I ja nie zapominam o moim miasteczku, w którym spędzałam wakacje i cieszę się, że są małe szanse, aby kiedyś zostało przyłączone do dużego miasta.
jezioro-gac.jpg
Malutkie Miasteczko
Malutkie miasteczka
pachną jak stara komoda babci
Piernikiem i zasuszoną ciszą
Tutaj
gołębie gruchają szeptem
Wypatrując okazji do lotu...
Tutaj
uśpiony codziennym spokojem zegar Wskazuje jedną wskazówką czas przeszły...
w zapomnianych miasteczkach ludzie pamiętają o bliźnich
w zapomnianych miasteczkach czas płynie inaczej...
Tutaj
Uśpiony Codziennym spokojem zegar
wskazuje jedną wskazówką czas przeszły
wskazuje jedną wskazówką czas przeszły ,
Marek Biskup


Zaszumiało (6) | Zostaw myśl

Pożegnanie rudego koloru

środa, 30 listopada 2016 9:40

Rudy wiersz
Już się rudo robi w lesie.
Rudo, bo jest ruda jesień.
Już zrudziały drzewom liście,
rudo jest i uroczyście.liście rude.jpg
Ruda jesień – rudy las.
Rude są liściaste drzewa,
także chmura, gdy się gniewa,
mrówki, igły też są rude
i odlatujący dudek.
Ruda jesień, liść i chmura,
rudy dudek – rudy las.
Liście lecą jak przez sito.
Lis jest rudy z rudą kitą.
Tylko świerki są zielone,
a dąb rudą ma koronę.
Ruda jesień, liście, chmura,
mrówka, lis i dudka pióra,
rudy dąb – i rudy las.

J. Kierst 

 

Złote korony drzew oraz szeleszczące dywany suchych liści to już przeszłość. Niestety rudowłosa Jesień odeszła na dobre. Schowała do szafy swoje barwne sukienki. Nie będzie już nas cieszyła ciepłem i kolorami. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odmieniła się pogoda dookoła. Zrobiło się szaro, ponuro, dżdżysto... . Na niebie coraz częściej napływają gęste chmury. Chłód przenika ciało. Zaczęły się pierwsze nocne przymrozki.Chociaż kolory nie tylko w moim ogrodzie też zgasły, to jednak obrazy malowane listopadową kredką mają w sobie także wiele uroku. I jeszcze więcej tajemniczości. 

lawka.jpg W dal odeszła jesień kolorowa

W dal kolorowa odeszła jesień,
Liście na wietrze walca nie tańczą,
Październik słońca promienie schował
I posługuje się deszczu tarczą.

Krople strugami płyną po szybie,
Kałuże rosną, trzeba je minąć,
Smutno, lecz czerwień mej parasolki,
Nie daje myślom słonecznym zginąć.

Stoi samotna ławeczka w parku,
Chociaż zaprasza, nikt nie przysiądzie,
Pośród gałęzi wiatr zawadiaka
Harce wywija, lecz nie pobłądzi.
znalezione w Internecie

Na szczęście rudowłosa Pani Jesień pojawi się znowu za rok. Nie zniknie na zawsze, w przeciwieństwie do rudowłosych ludzi. Chyba nie tylko ja zaobserwowałam to zjawisko, ale od dawna że na świecie rodzi się coraz mniej rudych dzieci.
Nawet ja pamiętam jeszcze ze szkoły podstawowej, że prawie w każdej klasie można było spotkać rudzielca. Teraz jak w szkole znajdzie się dóch czy trzech to jest dobrze.
Zjawisko to zaobserwowali naukowcy badający tzw. gen rudych włosów.
Obecnie na świecie zaledwie 1,5 proc. ludzi ma rude włosy, ale w Szkocji stosunkowo dużo osób ma taki właśnie kolor owłosienia. Jest to aż 13 proc., a "rudy" gen nosi aż 40 proc. populacji.
Jak odkryli naukowcy, gen, który odpowiada za pojawienie się rudych włosów, ma coraz większy kłopot w ocieplającym się klimacie. To wina mniejszego zachmurzenia, a więc większej ilości słońca - mówią naukowcy i sugerują, że za kilkaset lat na świecie może już nie być naturalnie rudowłosych ludzi.
Jak można wytłumaczyć tę dziwną zależność?
Szkoci żyją w zimnym, nieprzyjaznym klimacie, z małą ilością słońca dzięki grubej warstwy chmur okalających szczelnie niebo przez większość roku. Dzięki takiemu klimatowi przez wieki jej mieszkańcy "zaadaptowali się", przyjmując m.in. ognistoczerwony kolor włosów. Rude włosy i niebieskie oczy nie potrafią się przystosować odpowiednio do ciepłego klimatu. Im będzie cieplej, tym mniej ludzi z tymi cechami będzie się rodzić.
Trochę szkoda.
Ktoś mógłby powiedzieć, że przecież na rynku są farby do włosów, a nawet kredki do malowania piegów. Moim jednak zdaniem nic nie zastąpi oryginalnej, marchewkowo-rudej czupryny i tych kilku uroczych promieni słońca na nosie…
Fakt, że rudy kolor włosów występuje u ludzi najrzadziej, spowodował, że wokół osób obdarzonych tą cechą wyglądu urosło wiele mitów, wierzeń i przesądów. Najpopularniejszy jest stereotyp, że rudy człowiek to człowiek fałszywy, chytry i złośliwy. Równocześnie jednak ludzie rudowłosi uznawani są za osoby z dużym temperamentem, otwarte, a także namiętne!

rudzielec.jpg

Rudzielec
pomieszałeś kolory
oranż rozmazana
miały być blond loczki
buzia roześmiana

a powstało nieuczesane
z nosem zadartym
pogodnie rozbiegane
wesołe, uparte
figlarnie ryża czupryna
z piegami na zatrzaski
z uśmiechów stworzona mina
w oczach gwiazdek blaski
Znalezione w Internecie

W dawnych czasach włosom przypisywano właściwości magiczne.
Według legendy, pierwszym rudowłosym człowiekiem był książę Iddon, późniejszy władca Gwent. Kiedy dokonał odkrycia Atlantydy, padły na niego promienie zachodzącego słońca, w wyniku czego na jego twarzy pojawiły się piegi, a włosy przybrały rudą barwę.W starożytnym Egipcie rude włosy były uznawane za pechowe, zaś starożytni Grecy wierzyli, że rudowłosi po śmierci przeobrażają się w wampiry.W Rzymie ludzie z miedzianym kolorem włosów byli najdroższymi niewolnikami. W XVI i XVII wieku, podczas polowania na czarownice, wiele rudych kobiet zostało spalonych na stosie tylko dlatego, że były rude. Wszystko to spowodowane jest faktem, że o ile dzisiaj wyjątkowość to cecha na wagę złota, kiedyś każda inność była podejrzana i budziła obawy.
Rudy kolor włosów zawsze był wyjątkowy. Ludzie z rudymi włosami zawsze wyróżniają się w tłumie. Kolor ten zawsze budzi żywe emocje. O ile blondynów czy brunetów traktujemy neutralnie, o tyle o rudym kolorze, mamy wyrobione zdanie. Rudy albo lubimy, albo nie.
Od wieków rudowłosi byli narażeni na zderzenie z niesprawiedliwymi stereotypami. Rudzielec, wiewiórka, marchewka to najpopularniejsze określenia, które zazwyczaj słyszą za sobą w szkole osoby o tym kolorze włosów. Od czasów Judasza po Anię z Zielonego Wzgórza rudzielce nigdy nie miały łatwego życia. Dyskryminacja a nawet znęcanie się nad osobami o rudych włosach, to zjawisko obecne od zawsze. W starożytnym Egipcie byli paleni żywcem na stosie, podczas reformacji uznawani za przyjaciół szatana.
Jednak historycy zauważyli, że rudzi, mimo swojej małej liczebności, znacząco wpływali na losy świata. Wśród takich postaci są m.in. Neron, król Dawid, Helena Trojańska, Napoleon Bonaparte, Thomas Jefferson, Vincent Van Gogh, Mark Twain, Galileusz i Winston Churchill. Angielska królowa Elżbieta I wręcz wprowadziła modę na rudy.
Nie można też zapomnieć o rudzielcach z literatury i filmu. Na pierwszym miejscu oczywiście Ania z Zielonego Wzgórza. Potem Pippi Långstrump, Marek Piegus, Pomysłowy Dobromir ....
Ale to już historia lub fikcja. Teraz trudno jak z rękawa sypnąć nazwiskami współcześnie znanych rudych postaci.
Cóż należy mieć tylko nadzieję, że rude lisy i wiewiórki nie zmienią swojego koloru.

wiewiorka_snieg_zima.jpgWiewiórka
Ruda wiewiórka, ruda wiewiórka
skacze wesoło z drzewa na drzewo.
Z chwiejnej gałązki w zieleń da nurka,
machnie ogonkiem w prawo i w lewo.
Zeszła na ziemię, nic się nie boi,
wie, że orzeszki mamy w kieszonkach.
O, z ręki bierze! O, przy mnie stoi
chwiejąc puszystym końcem ogonka.
Nikt jej nie skrzywdzi, nikt jej nie spłoszy
taka jest śliczna, zręczna i żywa!
Zjadła orzeszków za kilka groszy,
na pożegnanie ogonkiem kiwa.

Władysław Broniewski

 



Zaszumiało (6) | Zostaw myśl

Opowieść o brzozie

niedziela, 13 marca 2016 9:51

 

brzoza.jpg

Drzewo

Byli szczęśliwi

dawniejsi poeci

Świat był jak drzewo

a oni jak dzieci

Cóż ci powieszę

na gałęzi drzewa

na które spadła

żelazna ulewa

Byli szczęśliwi

dawniejsi poeci

dokoła drzewa

tańczyli jak dzieci

Cóż ci powieszę

brzozy.jpg

na gałęzi drzewa

które spłonęło

które nie zaśpiewa

Byli szczęśliwi

dawniejsi poeci

pod liściem dębu

śpiewali jak dzieci

A nasze drzewo

w nocy zaskrzypiało

I zawisło na nim

pogardzone ciało

 znalezione w Internecie

Na temat drzew, ich cechach, zaletach, magii....  napisano już wiele.

Zgodnie w wierzeniami każde drzewo ma duszę oraz wielką moc, którą może się z nami podzielić. Nie bez przyczyny wierzono niegdyś, że ułamanie gałęzi, zadarcie kory, bądź świadome uszkodzenie liści, było równoznaczne z zadaniem mu bolesnej rany. W Irlandii, gdzie leszczyna uchodziła za święte drzewo, za jego samowolne ścięcie groziła kara śmierci. Zgodnie z tradycją, drzewa były także najlepszymi sprzymierzeńcami człowieka: pomagały odzyskać równowagę ciała i umysłu, dodawały sił, wspierały procesy odnowy organizmu.

Drzewa działają na człowieka nie tylko poprzez własne piękno lub zawartość sporządzanych z kory czy liści fitoterapeutycznych naparów. Otaczające je silne pole energetyczne wpływa na duszę i na emocje. Pobudzają nas lub uspokajają, martwią lub cieszą, wywołują myśli i uczucia, łagodzą stresy. Wystarczy pobyć w ich pobliżu, posiedzieć w cieniu, przytulić się do pnia i powierzyć im swoje problemy. Wszak, tak jak każda żywa istota mają one własne pole energetyczne, które może współgrać z naszym i wzmocnić zarówno ciało jak i ducha.

W zależności od rodzaju drzewa, pojawiają się w duszy człowieka różne stany wywołane obecnością charakterystycznej dla rośliny energii.

Zapewne rodzaj energii towarzyszącej danemu gatunkowi harmonizuje z przesłaniem opiekującego się nim ducha natury. Niemniej każdy z nich wzmacnia i wspiera rozwój człowieka i dodaje mu zdrowia. Przez systematyczne zasilanie energią drzew można zwiększyć odporność organizmu, polepszyć samopoczucie, przywrócić optymizm, wpłynąć dodatnio na twórczą aktywność i pracowitość.

O drzewach można pisać w nieskończoność.

Ostatnio snułam opowieść o wierzbie. Dziś bohaterką będzie brzoza.

 

Brzozo nazbyt wieśniacza aby rosnąć w mieście

dyskretny grabie w sam raz na szpalery

brzoza1.jpg

 

jarzębino dla drozdów dzwoniących i szpaków

akacjo z której nie zlote tylko białe miody

olcho co jedna masz przy liściach szyszki

głogu co chronisz gajówkę krewniaczkę słowika

jesionie co pierwszy tracisz liście zbliżając nam jesień

Poproście Matkę Bożą, abyśmy po śmierci

w każdą wolną sobotę chodzili po lesie

bo niebo nie jest niebem jeśli wyjścia nie ma

ksiądz Jan Twardowski

Brzoza znana była już w starożytności.

W wierzeniach plemion germańskich, słowiańskich i nadbałtyckich brzoza uważana była za drzewo święte, symbolizowała czystość.

W starożytnym Rzymie używano jej gałązek w obrzędach związanych z obchodami świąt noworocznych, które rozpoczynały się 1 marca, a sławne rózgi liktorskie, symbol władzy najwyższych urzędników, to po prostu gałązki brzozowe owinięte rzemieniami.
Lecznicze właściwości brzozy znano już w średniowieczu, opisywali je wielcy znawcy zielarstwa tamtych czasów: św. Hildegarda z Bingen, Konrad de Megenburg i Mathiolus.

Brzoza
– drzewo święte

Stoi…
nad całą leśną gromadą wzniesiona
wysmukłością kibici i barwy powabem:
Brzoza biała ...

Tak niezwykłą urodę tego drzewa opisał Adam Mickiewicz w księdze III poematu „Pan Tadeusz”. .

Była też symbolem wiosny i odradzania się życia. Tę symbolikę przejęło chrześcijaństwo, stąd zwyczaj zdobienia jej gałązkami ołtarzy na Boże Ciało i na Zielone Świątki.

Słowianie uważali brzozę za zwiastunkę wiosny i symbol wieczności. Tradycja ludowa przypisywała brzozie magiczną moc. Uważano, że jest ona skutecznym środkiem chroniącym zabudowania i ludzi. Jej gałązkami przystrajano domy, zagrody, zatykano je na polach, by chroniły przed złem. Wierzono, że takie właściwości mają również przedmioty wykonane z brzozy. Miotła wykonana zrobiona z jej gałęzi spełniała nie tylko funkcje użytkową, lecz postawiona przed domem, miął zabezpieczać wejście przed demonami i złodziejami.

LUDOWA LEGENDA O BRZOZIE

Ludowa legenda opowiada, że kiedy Święta Rodzina uciekała do Egiptu przed prześladowaniem Heroda,  brzoza otuliła swoimi gałązkami uciekinierów, chroniąc ich od deszczu.

W nagrodę Stwórca dał jej delikatną, wdzięczną postać i sprawił, że w drzewo to nigdy nie uderza piorun.

Brzozę uważano za roślinę leczniczą, Cenionym napojem wzmacniającym i czyszczącym krew była "oskoła", czyli sok brzozowy, używany też przy chorobach płucnych i na porost włosów. Sok taki nazywano również "brzozownikiem" i uważano za "napój boski", służący do utrzymania siły, piękność i jędrności ciała. Zbierano go z drzew starych, co najmniej dziesięcioletnich, spuszczając go wyłącznie od strony południowej pnia. Zabiegu tego dokonywano tylko na drzewach przeznaczonych do wyrębu, w ściśle ustalony sposób, zabezpieczając jednocześnie drzewo przed uschnięciem. Sok taki zalecany był szczególnie na złą przemianę materii. Z kory brzozowej wycinano wkładki do butów, jako "skutecznie wstrzymujące poty nóg i prędko od wyczerpania uwalniające".

Brzoza znana była i ceniona od najdawniejszych czasów, nie tylko z powodu swego piękna.
Brzoza to typowe drzewo Północy, ale występuje także na południu Europy.
Obecnie w lecznictwie stosowany jest surowiec pozyskiwany z dwóch gatunków: brzozy brodawkowatej i brzozy omszonej – z rodziny brzozowatych. W Polsce rośnie 12 gatunków z tej rodziny, należących do 4 rodzajów. Rodzaj Betula liczy około 120 gatunków, w polskim środowisku naturalnym występuje

 

Brzoza gryżyńska

W bliskości rzeki Obry leży wieś Gryżyna; o kilka staj za nią stoi kościół Św. Marcina zupełnie zrujnowany, a przy nim wznosi się niezmiernej wielkości brzoza.

Przed wielu laty zmarło tu dziecię i pochowano je na cmentarzu pod kościołem, aż pewnego dnia grabarz, co grób kopał, przybiegł do plebana dając mu znać, że to dziecię, co przed tygodniem zmarło, wciąż rączkę białą wysuwa spod mogiłki. Pleban wziął natychmiast krzyż i stulę i pobiegł zażegnać to dziwo, ale co ziemi przyrzucał, co się namodlił, nic nie pomogło, zawsze na wierzch wychodziła rączka. Nie wiedząc innej rady, kazał w dzwony uderzyć, aby się gromada zbiegła; a gdy go otoczyła kołem, odezwał się do matki zmarłego dziecięcia, aby wyjawiła tajemnicę, bo musi być tajemnica, dla której to niebożątko nie ma spokoju w grobie. Na to wezwanie matka zanosząc się od płaczu zeznała, iż jedynego synaczka psuła swymi pieszczotami, za co jej źle odpłacił, bo raz w gniewie odważył się ją uderzyć.

— Bierz więc tę rózgę — rzekł pleban — i bij rękę syna, która domaga się spełnienia ziemskiej kary.

Posłuszna rozkazowi uderzyła różdżką po rączce i oto natychmiast schowała się pod ziemię. Na tę pamiątkę ksiądz pleban zatknął ową różdżkę na grobie i wyrosła z niej ogromna brzoza, którą pokazują na przestrogę niedobrej dziatwie.

 Symbolem Rosji biała brzózka jest od wieków. Nie można wyobrazić sobie rosyjskiego pola bez smukłej samotnej brzozy, albo nawet gęstego gaju. Nie można wyobrazić sobie bez brzozowych witek także rosyjskiej bani. Co więcej - bez niej nie można wyobrazić sobie Rosji.

Według lingwistów słowo brzoza (береза) pochodzi od czasownika беречь, czyli chronić. Wynika to z tego, że Słowianie uważali brzozę za dar Bogów, który chroni człowieka. Według innej wersji nazwa brzozy powstała od słowa "берегиня", czyli od imienia słowiańskiej bogini, uważanej za matkę wszystkich dobrych duchów i sił oraz symbol płodności. Dlatego też sama brzoza stałą się później symbolem dziewiczego piękna oraz kobiecości.

W słowiańskim kalendarzu ludowym brzoza zajmowała najbardziej honorowe miejsce. W owych czasach rok rozpoczynał się nie 1 stycznia, a 1 marca, i ten właśnie wiosenny miesiąc nazywał się berezeń (березень). Zresztą do dziś w języku ukraińskim marzec to właśnie березень. Brzoza pojawia się w także starosłowiańskim określeniu kwietnia - berezozoł (березозол). Słowo to jest połączeniem wyrazów береза i зол, czyli zielenieć. Dosłownie berezozoł oznacza zieleń brzozy, a więc był to miesiąc, w którym brzoza się zieleni.

W dawnych pogańskich obrzędach brzoza była "drzewem majowym" - świąteczną rośliną, ściśle związaną z zielonymi świątkami. Na to wiosenne święto, poświęcone urodzajowi, brzozę dekorowano różnobarwnymi wstążkami i tańczono wokół niej w korowodach. Dziś ten obyczaj zaadaptował się w kulturze prawosławnej jako święto Trójcy, które obchodzone jest 50 dni po Wielkanocy. Na Trójcę do dziś domy dekoruje się gałązkami brzozy. Pęczki brzozowych witek święci się w cerkwi i pozostawia w domu do kolejnego święta. We wschodniosłowiańskiej mitologii brzoza była uznawana za drzewo święte, zwłaszcza podczas wiosennego święta Siemik (Семик), które później, jak już było wspomniane, zlało się z Zielonymi Świątkami, czyli świętem Trójcy. W czasach pogańskich podczas obchodów święta do wsi wnoszono rozkwitające drzewo, a dziewczęta zaplatały wianki z jego gałązek, aby przypodobać się przepowiadającym przyszłość rusałkom, które huśtały się na gałęziach.

Wieczorem wianki wrzucano do rzeki – wianek, który dopływał do drugiego brzegu oznaczał rychłe zamążpójście. Jeśli zatonął, przepowiadał właścicielce śmierć. Po święcie zdejmowano dekoracje z brzóz, przygotowywano kukłę symbolizującą rusałkę i obnoszono ją po całej wsi, a następnie niszczono i palono w lesie.

Według Słowian to właśnie brzoza jest Drzewem Świata. Wśród fal morza-oceanu leży rajska wyspa Bieriezań (Березань), na której rośnie słoneczna brzoza - w dół gałęziami, w górę korzeniami. Brzoza w roli Kosmicznego Drzewa występuje również u szamanów syberyjskich. Jest świętym drzewem górnych bóstw-demiurgów wielu narodów syberyjskich, m. in. u Udmurtów i Mansów.

W azjatyckiej części Rosji kult brzozy jest szeroko rozpowszechniony. Ludzie wierzyli, że w tym świętym drzewie drzemie dobry duch - patron danego terytorium i miejscowej ludności. Jakuci wybierali na miejsce kultu potężną starą brzozę, stojącą samotnie na skraju lasu lub na kurhanie. Zwracali się do niej z prośbami, ozdabiali ją barwnymi wstążeczkami i strzegli świętej brzozy jak oka w głowie. Nikomu nawet do głowy nie przychodziło skrzywdzić drzewo. Każdy wiedział i wierzył, że łamiąc jej gałąź, ściągnie się śmierć na członka rodziny, a ścięcie drzewa miało powodować śmierć całego rodu winowajcy.

Dawni wschodni i zachodni Słowianie wierzyli, że sadząc brzózkę pod oknem odstraszy się złe duchy i ochroni przed uderzeniem pioruna, a także przyniesie szczęście nowo narodzonemu dziecku. Jako ślad kultu brzozy można odczytywać również dawne słowiańskie imię Bierioza (Береза). W II poł. XIX wieku na korze brzozowej pisano prośby do leśnych duchów i przybijano do drzew.

Co ciekawe, według niektórych wierzeń słowiańskich brzoza mogła być nośnikiem i złych mocy. Zabobonów dotyczących brzozy jest wiele. Niegdyś wierzono, że paląc w piecu tylko brzozowym drewnem, ściągnie się do domu pluskwy i złe duchy, a jeśli rodzina posadzi brzozę koło domu, to małżeństwo się rozpadnie. Z kolei Białorusini wierzyli, że w smutnej brzozie, której gałęzie zwisały aż do ziemi, kryje dusza tragicznie zmarłej niewinnej dziewczyny.

Brzoza jest obecnie jednym z ważniejszych Rosji. Trudno wyobrazić sobie szerokie rosyjskie przestrzenie bez białej brzózki. To piękne drzewo ma też swoje miejsce w twórczości wybitnych rosyjskich artystów - malowano je na obrazach, pisano o nim wiersze i śpiewano piosenki. Biała brzózka - to poetycki żeński symbol, liryczny obraz wiosny, światła i dziewiczej czystości u Słowian, Na Rusi zawsze kojarzona była ze skromną piękna dziewczyną, i samą Rosję, pełną brzozowych zagajników, wielki piewca piękna przyrody Siergiej Jesienin nazywał "krainą brzozowych perkali".

 

Opowieść o brzozie

Mała brzózka rosła na podlaskim polu,

gdzie ziemia jałowa i wody niewiele,

brzozy1.jpg

zmagając się z wiatrem, kaprysem przyrody,

mimo przeciwności puściła korzenie.

 

Ludzie się dziwili, jak pieknie wyrosła,

 

zielone listeczki tańczyły na wietrze.

Zatańcz walca z wiatrem - doradziła sosna;

pomyślała wtedy, że zatańczy pięknie.

 

Lecz niesforny wicher szarpał drzewko młode,

powalił na ziemię, połamał gałęzie

nie bacząc na piękno i jego urodę

zostawił na polu obdarte i gołe.

 brzoza.jpg

Ktoś przesadził drzewo na nieznanej ziemi,

daleko od wspomnień o diabelskim wietrze,

gdzie zdawać się mogło, że słońce zaświeci,

ogrzeje listeczki, zagubione w świecie.

 

Trudno jest na nowo wypuścić korzenie

z daleka od ziemi, na ktorej wyrosła.

Ciągle drżała z zimna, choć świeciło slońce,

z żalu za Podlasiem smutno było brzozie.

 

Lecz po wielu latach ciepły wietrzyk przywiał,

zaszeleścił z cicha, pieszcząc liście drzewa.

Już złote - jesienne na nowo ożywił

i hymn o miłości przepięknie zaśpiewał.



Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

Rok Ognisyej Małpy

niedziela, 21 lutego 2016 10:11

 

Smuteczku mój

Smuteczku mój, cichutki domowniku
Od dawna już przyjaźnię z tobą się
Kłopotów mych rój i zmartwień bez liku
Wciąż powierzam ci i mniej mi źle
Smuteczku mój, serdeczny powierniku
Ileż to lat ta przyjaźń już trwa
I świadkuje jej często w chwili złejrok-kozy-2015.jpg
Na ustach słona łza

I tak ze mną będzie i zawsze, i wszędzie

 

Że ślicznie się przędzie życie me w tonacji moll
Tak nieustanie się zdarzało
Gdy mnie szczęście - choćby małe -
Choć na chwilę chciało wziąć na hol
Tyś oczywiście hol przecinał osobiście
Smuteczku mój, smuteczku mój, smuteczku mój

Smuteczku mój, z nadzieją i radością
Zmieszałeś się, przeinaczyłeś je
Nie dałeś się mi nacieszyć miłością
Wciąż odmieniasz los i życie me
Smuteczku mój, więc za co ja cię lubię
Choć w oku mym przez ciebie lśni łza?
Może za to, że życie znasz i mnie
Ty jeden znasz, ty mnie znasz do cna

A co jest niezwykłe, że są szanse nikłe
Że całkiem nie zniknę w życiu tym w tonacji moll
Że przerwę kiedyś raz milczenie
Krzyknę: "Szczęście, sfruń na ziemię
Spróbuj me istnienie wziąć na hol"
I uroczyście hol ten chwycisz osobiście
I wręczysz mi na długie dni, smuteczku mój

No jasne, tak będzie...
Smuteczku mój

Wojciech Młynarski

Zgodnie z horoskopem chińskim minął rok Kozy, zwany też rokiem Owcy. Po szalonym roku Konia wszyscy oczekiwali odrobiny wytchnienia. Czy jednak rzeczywiście tak było?
Wyczytałam, że w roku Kozy Koń (czyli ja) powinien zwrócić szczególną uwagę na swoje zdrowie. W tym czasie mogą mu grozić pewne dolegliwości. I rzeczywiście.... „Rozbrykana Koza”, nie dała się kontrolować. Wynikało to z faktu, że dziką kozicę nie jest łatwo okiełznać, zwłaszcza, że kieruje się emocjami i ma czasem nieco bezmyślną naturę. Zresztą ja także jestem na swój sposób Kozą. Przecież Koziorożec, to nic innego jak dzika koza, która również lubi sobie "pobrykać". Właśnie, gdyby kózka nie skakała.... A
I ja także nagle musiałam zwolnić, ba nawet zatrzymać się gwałtownie. „Rozbrykana Koza” niespodziewanie zamieniła się w "spokojną Owieczkę". Widać nie bez przyczyny ubiegły rok w kalendarzu chińskim nazywany jest zamiennie rokiem Kozy lub Owcy.
Ale do Owieczki raczej się nie porównam. Owszem, zwolniłam i zatrzymałam się w biegu. Posmutniałam.... Jednak czy Koń jest w stanie taki stan długo wytrzymać? Dziki Koń potrzebuje przestrzeni i ruchu,. A ja raczej domowym Koniem nie jestem.
Jaki zatem będzie dla mnie, Ognistego Konia, Rok Ognistej Małpy? Mam cichą nadzieję, że dobry, stabilny, bez ostrych zakrętów i gwałtownego hamowania.

 

Nadzieja
Jest nadzieja

rok-malpy.jpg

Co choć zbita z tropu
Wciąż powraca aby nas odmienić
Tak potrzebna do wysokich lotów
I bezcenna gdy chodzisz po ziemi
Choć tak wiele rzeczy ma blask

 

Odróżnimy prawdę od złudzeń
Najważniejszy teraz jest każdy z nas
Przede wszystkim ty przede wszystkim ludzie

Choć tak wiele rzeczy ma blask
Odróżnimy prawdę od złudzeń
Najważniejszy teraz jest każdy z nas
Przede wszystkim ty przede wszystkim ludzie

Ta nadzieja
I pogoda serca ciepły uśmiech
Mądrość słów i myśli
Odszukanie w życiu swego miejsca
Niech się zdarzy tobie i mnie nam wszystkim

Choć tak wiele rzeczy ma blask
Odróżnimy prawdę od złudzeń
Najważniejszy teraz jest każdy z nas
Przede wszystkim ty przede wszystkim ludzie

Choć tak wiele rzeczy ma blask
Odróżnimy prawdę od złudzeń
Najważniejszy teraz jest każdy z nas
Przede wszystkim ty przede wszystkim ludzie

Dorota Czupkiewicz

Od kilkunastu dni mamy chiński Rok Ognistej Małpy.
Małpa w chińskim zodiaku symbolizuje nieokiełznaną ciekawość świata oraz kreatywną energię. Jest znakiem poszukiwaczy,którzy chcą odkrywać nowe drogi rozwoju. Jej umysł jest wyjątkowo rewolucyjny. Małpa jest inteligentna i czasem może uchodzić za geniusza. Jednak często jet to mylone ze zwyczajnym sprytem, przebiegłością, psotliwością...
To oznacza, że naprawdę wszystko może się zdarzyć, ponieważ Małpa jest ze swej natury nieprzewidywalna. Stawia ona wszystko na głowie. Niczego nie można być pewnym.
A ja nie znoszę niepewności, niespodzianek, nieprzewidywalności. Jednak...
Zgodnie z horoskopem chińskim Konia czeka w roku Małpy dużo niespodzianek. Będą one pozytywne i przyniosą wiele korzyści.
Przynajmniej tyle. Negatywnych, niespodziewanych prezentów losu, chyba bym już nie udźwignęła.
To powinien być dobry rok dla Konia. Uda mu się zrealizować część marzeń – tych, które od dawna spędzały mu sen z powiek. Teraz pojawi się okazja na osiągnięcie tego, co do tej pory ciągle wymykało mu się z rąk.
Dobrze by jednak było, aby Koń nieco bardziej na siebie uważał (o tym już wiem, zdążyłam się przekonać, że należy się pilnować, uważać...)
Jednak ten rok będzie dla Konia na tyle szczęśliwy, że troski go nie dosięgną. Dlatego Koń może więc być trochę lekkomyślny (w to nie wierzę, wole nie kusić ponownie losu, ale z drugiej strony szczęście i każdy dobry traf losu przyjmę z otwartymi ramionami).
Zgodnie z horoskopem Koń w tym roku będzie niezwykle silny. Będzie pełen energii, a co za tym idzie, może przenosić góry. Przynajmniej tak mu się wydaje. Dlatego też niech nikt się nie dziwi, jeśli Koń zacznie brać na swoje barki poważne zobowiązania. Jest bowiem przekonany, że podoła każdemu zadaniu (i znowu w to nie wierzę. Zawsze byłam mało energetyczna, a siły potrzepuję bardzo. Nie mam jej zbyt dużo.
Jednak Małpa to specjalista od rozwiązywania problemów. Dlatego wierzę, że dzięki jej energii, sile uda mi się wyprostować ścieżki i znowu pewnie wyruszyć w drogę.
No, byle tylko zbytnio nie wtykała nosa wszędzie, jak to ma w zwyczaju. To może być naprawdę irytujące.

 

Trzeba tylko wierzyć, ze będzie lepiej
Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej!
Już od pierwszych godzin dnia,
Gdy noc pójdzie spać!rok konia.jpg
Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej!

Tak, jak ja do ciebie,

Jutro twój szczęśliwy los o sobie da ci znać.
Już dzisiaj pożegnaj twe smutki,
Niech dyskretnie ulotnią się gdzieś,
Bo żywot twych smutków jest krótki,

Jeśli ty sam tego chcesz!
Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej!
Już od pierwszych godzin dnia,
Na słowo uwierz mi!

Kazimierz Winkler



Zaszumiało (5) | Zostaw myśl

Opowieść o chryzantemie

poniedziałek, 09 listopada 2015 15:40

 

Wspomnienia.
Wspominam,
choć pamiętam,
wciąż spoglądam za siebie,
po co to robię,
sama nie wiem...
Przecież nie można
żyć tylko wspomnieniami,
życie toczy się
własnymi drogami.
Ale zdarzyć się kiedyś może,
póki pamięć jeszcze
nie zawodzi, anioły.jpg
że spotkam wspomnienie
właśnie na tej drodze...
I przywitam je radosna,
otoczę ramieniem,
przytulę,
utulę,
podzielę się marzeniem...
By nie zapomnieć,
by nigdy ich nie utracić,
tych moich wspomnień...
Wszystkich,
tych trudnych też,
one zbudują most,
przęsło po przęśle,
w przestrzeni,
między dawnymi
a nowymi dniami...
most brukowany
nie spełnionymi pragnieniami...
Ale może kiedyś,
gdzieś,
ktoś...
z pragnieniem pod rękę
przemierzy cały ten most...
A my, hołdując wspomnieniom,
oddajmy pokłon nowym dniom.

Rzuchowska Tamara

Jesień jest dla mnie chyba najbardziej sentymentalną i nostalgiczną córką Króla Słońce, zwłaszcza w listopadzie. Jeszcze w październiku parki i ogrody są skąpane w żółtych, czerwonych i pomarańczowych barwach. Niestety z początkiem listopada szybko zaczynają szarzeć.
Właśnie minęły właśnie Zaduszki, dzień jest coraz krótszy, wokół snuje się zapach leżących liści... Nic dziwnego, że w moim sercu gości nostalgia, nie tylko związana z listopadowymi wspominkami.
Szarość zaczyna panować dookoła. Jedynie migające płomyki zniczy i złote głowy chryzantem ocieplają krajobraz. Jednak chryzantemy to dość specyficzne kwiaty. Wiele osób zastanawia się czy wypada je wręczać komuś w prezencie? Mogłoby to jednak wywołać konsternację i zostać odebrane jako nietakt.

Przecież w naszym kręgu kulturowym, chryzantemy są symbolem listopadowych dni poświęconych zmarłym, kojarzą się z przemijaniem, smutkiem...

 Biała chryzantemachryzantema.jpg

Z szarym niebem zlał się listopad
Krople kruków opadły na ziemię
Staliśmy w ciszy -
W tym dniu mówiła
Przeszłość.
W rytm bijącego serca zapalonych zniczy
Kapały liście
Wiatr plątał włosy: nasze z wierzbowymi
A potem dmuchnął i rozwiał wspomnienia
"Wieczne odpoczywanie" - mówiliśmy cicho

Kładąc wśród liści -
Białą chryzantemę.
Katarzyna Szczepańska

Jak jest jednak naprawdę? Jeszcze pamiętam, że znajomy co roku przynosił mojej mamie na imieniny piękne, smukłe chryzantemy i nikt tego nie uznawał za nietaktowne.

Czy zatem chryzantemy nadają się tylko na cmentarz lub do naszego ogródka?

Przecież chryzantema podbiła swoim urokiem prawie cały świat.
Amerykanie wyhodowali odmianę ,Garden Mums’, z której można tworzyć kwietne dywany.
Pospolita chryzantema o białych płatkach występuje na łąkach i brzegach lasów. W Tatrach, w Pieninach rośnie niespotykany gdzie indziej złocień Zawadzkiego - o białych płatkach i żółtym środku.
Złocień dalmatyński czyli maruna szarolistna, zwana też bertramem występuje u wybrzeży Morza Adriatyckiego, złocień kaukaski czy też perski zadomowił się na Kaukazie i w północnym Iranie. Złocienie w dzikim stanie można spotkać także np. w Mongolii i Korei.

chryzantemy-zlociste.jpgchryzantemy

Chryzantemy jesienne kwiaty
puszyste, przysiadłe
jak ptaki na zielonych łodygach
aż po brzegi dzbanów
barwy wzięły z jesieni
z rdzy, żółci, kasztanów
biel tylko od aniołów
od tych co serca czyste
oddali matce ziemi
by do nieba przez czyściec
zanieść Bogu ofiarę

Znalezione w Internecie

Jednak kolebką uprawy chryzantemy są Chiny i Japonia. Chiny i Japonia to dwie wielkie ojczyzny chryzantemy. Dziko rosnąca chryzantema pojawiła się najpierw w Chinach. Były tam w takiej estymie, że jedno z prastarych miast nosi nazwę Ju-xian, czyli Chryzantemowe Miasto.

Pierwszą informację o tych roślinach podał 500 lat p.n.e. Konfucjusz.

Z Chin kwiat dotarł do Japonii. Chryzantema przywędrowała do Kraju Kwitnącej Wiśni w VIII wieku i stała się rzadkim przypadkiem, kiedy roślinę niewystępującą naturalnie na danym obszarze, wybrano na emblemat narodowy.

Chryzantema o 16 płatkach w kolorze złota została uznana za herb japońskich cesarzy i nieoficjalne godło państwa, dlatego widnieje na fladze cesarskiej, pieczęci cesarza oraz na japońskich paszportach. Kształt kwiatu wyraźnie odwzorowuje tarczę słoneczną, jak również nawiązuje do bogini, która jest patronką japońskiej dynastii. W przeszłości symbolem 16-płatkowej chryzantemy opatrywano znaczki pocztowe, a nawet karabiny używane podczas II wojny światowej.

Tylko cesarz ma prawo używać w swojej pieczęci znaku stylizowanej złotej chryzantemy z szesnastoma płatkami, uzupełnionymi wychylającymi się płatkami w drugim rzędzie. On też nadaje szczególnie zasłużonym osobom Wielki Order Chryzantemowy. Ma to miejsce podczas święta chryzantemy 9 września.
Członkowie rodziny cesarskiej używają pieczęci z chryzantemą czternastopłatkową. Do dziś znaczek ze znakiem szesnastopłatkowej (bez uzupełnień drugiego rzędu) chryzantemy noszą parlamentarzyści japońscy.

Nieprzestrzeganie tych drobnych, wydawałoby się różnic, jest postrzegana prawie jak świętokradztwo i takie podejście jest głęboko ukorzenione w kulturze tego narodu. Jedynie świątynie shinto, tradycyjnej religii japońskiej, mogą sobie pozwolić na wystawianie emblematu cesarskiego, lub jego włączenie do własnego symbolu. Nawet stojący poza prawem członkowie mafii, czyli jakuzy, choć często włączają kwiaty chryzantemy do tatuaży, którymi zwykle mają pokryte prawie całe ciało, nie ośmielili by się użyć emblematu szesnastopłatkowego. Chryzantema, symbol słońca i cesarza jest bardzo poważana, ale i lubiana za piękno i radość jaką przynosi w coraz krótsze, jesienne dni.

bukiet_bialych_chryzantem.jpgChryzantema
Uwalnia moc kolorów
i pod gwiazdami
tuli uczucia płatków
kołysanych snami...
Piękna złotem
z uśmiechem różowa
muska kwiatem
rosę, brzaskiem perłowa...
Pamięta urok spotkania
i ławeczkę we dwoje
chryzantema dziewicza
- popatrz w serce swoje...
Aleksandra Baltissen

Powszechnie używa się małych jej kwiatków do ozdoby bento - czyli pudełek z obiadem oraz półmisków sushi. W supermarketach znajdziemy paczki z chryzantemami używanymi właśnie do tego celu.

Kwiat ten przypadł do gustu Japończykom ze względu na spokojne, powolne i regularne rozwijanie się płatków, reprezentujące perfekcję. Sam Konfucjusz sugerował, że właśnie ten proces powinien być obiektem medytacji.

Dla Chińczyków chryzantema to także symbol wiedzy, niezłomności charakteru, silnej woli.
Chryzantema w azjatyckiej kulturze jest pełna optymizmu, bo symbolizuje szczęście i długie życie. Jako symbol Słońca przynosi radość i pogodę ducha.

W Japonii chryzantema uchodzi nie tylko za symbol Słońca i szlachetności. Stanowi także skuteczny talizman, który chroni przed gniewem bogów i demonów w czasie podróży. Ponadto zarówno Japończycy, jak i Chińczycy wierzyli, że zapewnią sobie zdrowie i długie życie, jeśli zażyją kąpieli w rosie zebranej z płatków chryzantem. Gwarantem szczęścia w miłości było, według nich, obmycie twarzy w kroplach chryzantemowej rosy. Nie mogło być inaczej, skoro japońskie przysłowie ludowe głosi, że jeśli chcemy żyć, długo, zdrowo i pomyślnie - powinniśmy pielęgnować chryzantemy w swoim ogrodzie. Chryzantemę opiewano także w literaturze i sztuce japońskiej

Chryzantema odgrywa też ważną rolę w japońskiej kuchni oraz medycynie domowej, ponieważ młode liście i płatki są dodawane do zup i innych potraw.

Smażone i marynowane podnoszą smak rozmaitych potraw (np. z mięsa węża). Ponoć doskonale komponują się z cielęciną, drobiem, dziczyzną, służą jako urozmaicenie smakowe sałatek.
Kwiat chryzantemy stanowi ozdobę pudełek obiadowych (tzw. bento) i półmisków sushi. Odpowiednie do takich celów chryzantemy kupuje się w marketach.

Chryzantema dla Chińczyków to roślina lecznicza i jako takiej bronili przed wywozem. Napar z gotowanych korzeni ponoć pomaga zwalczyć ból głowy, dojść do pełni sił po grypie. W starym porzekadle mówiło się ,,jeśli chcesz żyć długo, zdrowo i w radości pielęgnuj ogród chryzantemowy”.

Starą japońską tradycją są też Festiwale Szczęścia i święto Cesarskiej Chryzantemy (9 września), podczas których przyrządza się chryzantemowe wino i ciasteczka.

Do grudnia w japońskich miastach i miasteczkach trwają festiwale z chryzantemami w roli głównej. Hodowcy pokazują chryzantemowe bonzaje, turyści piją specjalne chryzantemowe herbatki, patrząc na chryzantemowe widowiska teatralne, w których aktorzy ubrani są w stroje z żywych chryzantem!

Tymczasem u nas jesienią trwają chryzantemowe ,,żniwa” w szklarniach i kwiaciarniach i na przycmentarnych targowiskach. Może już jednak czas odczarować chryzantemy i spojrzeć na nią inaczej niż zwykle. ? Może już pora, aby ,,Dziewczynka z chryzantemami” z obrazu Olgi Boznańskiej uśmiechnęła się? Chociaż z drugiej strony właśnie taka poważna zachwyca.

Poeci także nie oparli się urokowi tego kwiatu: o chryzantemach pisali m.in. Władysław Bukowiński (1871-1927), Mieczysław Jastrun (1903-1983), Konstanty Ildefons Gałczyński (1905-1953) czy Zbigniew Maciejowski, autor tekstu znanego tanga z roku 1939 pt. Chryzantemy złociste, śpiewanego przez Janusza Popławskiego i będącego również muzycznym motywem filmowym.

Chryzantemy złociste
Chryzantemy cudne, szczerozłote
Na wystawie czekały co dzień,
Wysyłając w przestrzeń swą tęsknotę
Od poranku aż po wieczorny cień.
chryzantemaa.jpg
l przyszedł ktoś tak smutny, zadumany,
Co w oczach miał kryształy srebrnych łez,
l w jesienny ranek zapłakany
Wyczekiwań chryzantem nadszedł kres. Chryzantemy złociste
W kryształowym wazonie
Stoją na fortepianie,
Kojąc smutek i żal.
Poprzez łzy srebrnomgliste
Do nich wyciągam dłonie,
Szepcząc wciąż jedno zdanie:
Czemu odeszłaś w dal?
Nic mnie dzisiaj nie cieszy,
Gdy skończyły się sny.
Któż me serce uleczy
l otrze z oczu łzy?
Chryzantemy złociste,
Uśmiechnijcie się do mnie,
Może wśród dawnych wspomnień
Zaginie żal.

Chryzantemy są pełne temperamentu, ich barwy są niczym płomienie ognia: intensywnie czerwone, pomarańczowe, żółte, choć także różowe lub białe.To kwiaty bardzo silne i wytrzymałe, ponieważ ich okres kwitnienia może sięgać nawet do połowy grudnia.

Stare przysłowie mówi: "Jeśli chcesz żyć długo, zdrowo i w radości... pielęgnuj ogród chryzantemowy"

Chryzantema to jedna z najpiękniejszych i bardzo tajemniczych kwiatów. Zatem spójrzmy na nią troszkę inaczej niż zwykle.

 chryzantemy

Na zanik chryzantem cierpię tej jesieni.
Kulistych dorodnych w kolorze złocistym,
są żółte i białe gdzieś fiolet się mieni,
może ktoś je schował - pod zwiędnięte liście.

W ogrodach ich nie ma, szklarnie zieją pustką,
listopad wylewa wody z nieboskłonu.

chryzantemy.jpgA życzliwi szepczą: "Już nie szukaj - ustąp.
Niezliczone drobne, podaruj je komuś".

 Pospolite małe - natychmiast się złoszczę.
Szukam tych; stanowczych, indywidualnych.
"One wyginęły' - znów słyszę ripostę.
"Jeśli gdzieś przeżyły - to też skończą marnie".

Obecnie nie trzeba tych dużych złocistych.
Tradycyjne piękno nie służy nikomu.
Małe oduczone samodzielnie myśleć.
Nad przyszłością kwiatów - już tylko się pomódl.



Zaszumiało (5) | Zostaw myśl

Już za parę dni, za dni parę....

piątek, 28 sierpnia 2015 5:56

 

 

Jeszcze sierpniowy wieje wiatr
i noc nie prześcignęła dnia,
a gdzieś za lasem cicho grzmi,
jeszcze kumkanie słychać żab,
ktoś na harmonii cicho gra
panience, co w hamaku śpi.
A przecież słońce już zachodzi
i nie da się na wędkę złapać,
srebrnym skrzydełkiem muska wodę
ostatnia ważka tego lata.
Nie ma już malin do obiadu,
topnieje cisza niby wosk,
gdy kropla deszczu nagle spada
na pierwszy wrzos.

ptaki.JPEGJeszcze daleko światła aut,
maciejka pachnie jak we śnie,
dzięcioł zastukał raz - i znikł.
Jeszcze cię plecak pije w kark
i komar tuż za uchem tnie,
kiedy się wspinasz na sam szczyt.

A przecież słońce już zachodzi
i nie da się na wędkę złapać,

srebrnym skrzydełkiem muska wodę
ostatnia ważka tego lata.
Nie ma już malin do obiadu,
topnieje cisza niby wosk,
gdy kropla deszczu nagle spada
na pierwszy wrzos.
Jeszcze przydrożny szczeka pies,
nie rani ucha disco-bzdet
i ciurkający nocą kran.
Pod pianą fali mruga leszcz,
pod ziemią dróżkę robi kret,
przez łąkę panią goni pan.
A przecież słońce już zachodzi
i nie da się na wędkę złapać,
srebrnym skrzydełkiem muska wodę
ostatnia ważka tego lata.
Nie ma już malin do obiadu,
topnieje cisza niby wosk,
gdy kropla deszczu nagle spada
na pierwszy wrzos,
na pierwszy wrzos.
Andrzej Brzeski


Mam urlop. Stop.

Wyjeżdżam. Stop.

Wracam niebawem. Stop. Pozdrawiam


I na tym dzisiaj powinnam zakończyć. Krótka, konkretna informacja. Przecież tera tylko takie wiadomości się liczą. Ale jak dla mnie to za mało. Nie potrafiłabym na tym poprzestać. Więc:
Stało się!. Doczekałam się!
Nadeszła chwila, na którą z niecierpliwością czekałam. Zamykam moją błękitną (cóż koloru prezentu nie można zmienić) walizkę i jadę w kierunku tak dobrze mi znanym od lat.
Przede mną kilka dni przygotowań się do wyjazdu. Niby aż tyle dni na pakowanie nie potrzebuję, bo cóż to za problem spakować najpotrzebniejsze rzeczy? To nie jest trudne. Jednak muszę kupić różne rzeczy, załatwić parę spraw, ogarnąć mieszkanie..... Nie jest to takie proste, ale trudności nie sprawi. Muszę w nadchodzącym tygodniu odrobić zamiany w harmonogramie nadzorów, zrobić rozliczenia lipca. Zwykle nie mam zbytniej ochoty do tego typu prac, ale jeśli mają mi one zapewnić komfort odpoczynku, to zabieram się do nich ze zdwojoną energią.
Mam nadzieję zostawić wszystkie problemy za sobą, zapomnieć o wszystkim, co ostatnio mnie dręczyło..... Chcę odpocząć z dala od codzienności, gazet, telewizji, Internetu.... Z dala od trosk. Tylko słońce przeglądające się w nurcie rzeki, niebieskie niebo, stare uliczki, czerwone dachy kamienic....
Byłam już w tam wielokrotnie, od kilku lat jeżdżę tam ponownie co roku. Jednak uwielbiam tam wracać. Gdybym tam nie pojechała znowu, czegoś by mi zabrakło. To miasto ma jak dla mnie niepowtarzalny klimat, a poza tym czuję się tam jak w domu.

Sierpień
Lubię sierpniowe pogody,
upały bez żaru lipca,
łagodne wieczorne chłody,
i fiolet na wrzosowiskach.

Astrów zapach w ogródkach,
z tym dawnym, wiejskim urokiem,

i noce co jeszcze zbyt krótkie,
by serce napełnić mrokiem.

Ref: W niebo sierpniowych gwiazd
patrzę gotowy na jesień,
urlop.jpg
lata dopełnia się czas,
ptak złote jabłka niesie.
Spełniają się życzenia,

owoce zaokrąglają,
coś z raju ma w sobie ziemia,
w człowieku budzi się anioł.


Jest sierpień czasem spokoju,
zwalniają swój rytm zegary,
nie spieszy się nikomu,
do szkoły czy na wagary.

Ref:
Nie spieszy się do słoty,
do świerszcza za kominem,
nie spieszy do tęsknoty,
za czasem co przeminie.
Maciej Świątek
Zresztą wolę mieć urlop na przełomie sierpnia i września, niż w kapryśnym lipcu. Pogoda jeszcze nigdy w tym terminie nie sprawiła mi zawodu. Mam nadzieję, że i tym razem nie rozczaruje mnie.
Końcówka sierpnia, początek września to chłodniejsze wieczory i poranki. Królewna Lato jest już spokojniejsza, bardziej dojrzała, bardziej skora do odpoczynku. Powoli złoci świat kolorami jesieni, a dzieci wzywa do szkół. W takie dni najlepiej wędruje się po zabytkowych uliczkach, gdy nie spotyka się już tak hałaśliwego tłumu turystów.
Wakacyjne tłumy wnikają w każdy zakamarek, rozpływają się na boki.  Rozgladają się wszędzie. Gdy odchodzą letnie dni, znika wartkość uliczek. Na ulicy zostają mieszkańcy, wędrujący w ustalonych kierunkach, załatwiający swoje zwykłe sprawy. Toczy się zwykły codzienny dzień.
Już cieszą mnie dni, które będą inne niż wszystkie. To dni w których można pozwolić sobie na coś innego niż zwykle.
Chwilowe oderwanie się od wszystkich znanych rzeczy.
Spojrzenie na piękny świat wokół. Piękno jest wszędzie, jeśli się patrzy oczyma duszy, to można je dostrzec. Już tęsknię, za dniami, kiedy nic nie musi być zaplanowane, gdy nie trzeba nigdzie gonić.
Wierzę, że wyjazd będzie udany. Jednak zobaczymy.... nie chwalmy dnia, a raczej nie chwalmy końcówki sierpnia przed wrześniem

przerwa.jpgSierpień
Sierpień ma to do siebie ,
że słonko już niżej na niebie,
że prawie skończono żniwa,
że ciutek dnia, co dnia ubywa.
I trawa już nie tak zielona,
bo zieleń jest słońcem zmęczona...

Rozdzwoniły się polne dzwonki
na skraju lasu i łąki.
Rozdzwoniły się nie bez racji,
bo dzwonią na koniec wakacji.
Do wtóru stuk - puka im dzięcioł.
Echo po lesie się niesie
i opowiada dzieciom:
- Hop, hooop! Już zbliża się jesień...
Znalezione w Internecie



Zaszumiało (11) | Zostaw myśl

Opowieść o wierzbie

poniedziałek, 30 marca 2015 15:22

Drzewa od zarania dziejów pełniły w życiu człowieka znaczącą rolę. Karmiły swoimi owocami, otaczały cieniem, leczyły, dawały materiał do budowy domu.
Ponieważ były najpotężniejszymi z roślin, często były przedmiotem kultu. Wspominają o nich wszystkie mitologie: stanowiły siedziby bóstw, łączyły ziemię i niebo, uchodziły za symbol życia i płodności, a ich owoce stanowiły największą pokusę. Często pełniły funkcję wyroczni, do drzew zwracano się również w trudnych sprawach, które wymagały rozwagi i podjęcia właściwych działań.
W ich lecznicze właściwości wierzono od dawna. Ta wiedza przetrwała tysiąclecia, jest wciąż obecna i stosowana w ziołolecznictwie.
Dawno temu ludzie tworzyli świątynie w lasach i gajach, stawiając ołtarze pod świętymi drzewami. W cieniu gałęzi ustawiano stoły weselne, wierząc że roztaczać będą one opiekę nad nowożeńcami. Na drzewach zawieszano kołyski zniemowlętami, pozwalając by wiatr szumiąc w liściach i kołysząc gałęziami bujał dziecko do snu.
Trudno zresztą nie docenić dobroczynnego wpływu drzew i zalet wypoczynku w ich cieniu. Uczynił to już Jan Kochanowski w fraszce

„Na lipę”:

Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!

Nie dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie,

Choć się nawysszej wzbije, a proste promienie

Ściągną pod swoje drzewa rozstrzelane cienie.

Tu zawżdy chłodne wiatry z pola zawiewają,

Tu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają.

Z mego wonnego kwiatu pracowite pszczoły

Biorą miód, który potym szlachci pańskie stoły.

A ja swym cichym szeptem sprawić umiem snadnie,

Że człowiekowi łacno słodki sen przypadnie.

 Jabłek wprawdzie nie rodzę, lecz mię pan tak kładzie

Jako szczep napłodniejszy w hesperyskim sadzie.

W dzisiejszych czasach i my coraz częściej czerpiemy z wiedzy naszych przodków.

Każdy gatunek posiada inne właściwości i jego oddziaływanie na człowieka jest inne.

Postanowiłam czasem zamieszczać tutaj opowieści o drzewach.
Ponieważ wiosną pierwsza zieleni się wierzba, dzisiaj zatem opowieść o tym drzewie.

Wierzba rośnie szybciej niż inne krzewy, a w dodatku potrafi się rozwijać nawet w złych warunkach.Wierzbę nazywano zatem rośliną „miłująca życie", jej żywotność i siła napawały optymizmem, więc w symboliczny sposób starano się przekazać jej energię ludziom i zwierzętom.|
Znanych jest około 400 gatunków tego drzewa. W naszym kraju rośnie około 30 gatunków. U nas najpopularniejsza jest wierzba zwyczajna, płacząca, biała, której gałązki wykorzystuje się do przygotowania palmy wielkanocnej.
Wkrótce mamy Wielkanoc i zapewne w naszych domach stoją palmy z gałązkami wierzby lub inne dekoracje z baziami.
Gałązki wierzby w symbolice Kościoła Katolickiego to znak nieśmiertelności duszy oraz zmartwychwstania
Mało kto wie, że zanim te pierwsze, wiosenne gałązki stały się przedmiotem liturgicznym Kwietnej, Palmowej Niedzieli, służyły głównie do zabiegów magicznych, mających na celu zapewnienie zdrowia,dostatku i … płodności.

Według starej legendy litewskiej, pierwsza wierzba powstała w dość dramatycznych okolicznościach. Pewna kobieta o imieniu Blinda, mieszkająca w pobliżu rzeki,  co rok wydawała na świat liczne potomstwo. Matka Ziemia  zatrwożyła się o swoje pierwszeństwo i postanowiła zareagować. Kiedy Blinda, szła wzdłuż rzeki ugrzęzła w błocie, a ziemia tak mocno ścisnęła ją za nogi, że nie mogła się z niej uwolnić. Wrosła w to miejsce na zawsze i stała się wierzbą. Dlatego wierzba po litewsku nazywa się „blinde”.

Kolejna legenda.
Dawno temu wierzono, że w dziuplach starych, spróchniałych wierzb stojących na rozstajach dróg, przesiadują diabły, diabliki oraz wszelkie złośliwe duchy drzewne. Czyhały one na przejeżdżające wozy, łamały dyszle, zrywały obręcze z kół, kradły koniom podkowy, usypiały woźniców lub sprowadzały ich na manowce. Stąd być może wzięło się powiedzenie…Śmieje się jak diabeł na suchej wierzbie…|
Stare wierzby rosnące na podmokłych łąkach, na brzegach rzek i stawów były królestwem diabła polnego Rokity, który wyskakiwał gdy człowiek za blisko podszedł. Taplał nieszczęśnika w bagnie i topił pijaków. Wszystkie stworzenia żywe, nie lubią Rokity oprócz wrony, z którą diabeł wprzyjaźni żyje. I kiedy na starej, rosochatej wierzbie w pobliżu rzeki siedzi samotna wrona…. można być pewnym, że w dziupli, lub między gałęziami Rokita mieszka…

Wierzba nad urwiskiem [fragmenty]wierzba.jpgNa urwisku, zgarbiona i krzywa
Z pniem rozdartym stoi wierzba siwa
Cała naprzód podana, schylona
ponad przepaść wyciąga ramiona
i spogląda hen, w dal, ku dolinie,
kędy rzeki złocisty szlak płynie,
każdej wiosny, z gór lecą strumienie,
podmywając wierzbowe korzenie;
co dzień ziemia z pod nóg jej ucieka,
wierzba żyje i patrzy i czeka.
Czasem jeno, kiedy cichą nocą
Gwiazd girlandy na niebie migocą,
A słowicza pieśń płynie z oddali,
Zofia Rogoszówna

W Tygodniku Ilustrowanym z 1863 r. wydrukowano cykl artykułów dotyczących. Jako pierwszy pojawił się tekst Józefa Grajnerta poświęcony wierzbie. 

Jest ona tem między drzewami u nas, czem wróbel między ptakami, chleb między pokarmami, kolor biały między barwami, krakowiak między śpiewami, jednem słowem jest najpowszedniejszem, najwięcej napotykanem drzewem w podaniach i w życiu.
Wierzba stroi żywym płotem ogródki i podwórka wiejskie, szumi nad stawami i strumykami, płacze nad grobami cmentarzy, rozwesela oko i chłodzi podróżnego śród skwaru, użycza opału, gałązek na kosze i fujarek do wygrywania. Dla tych przymiotów kocha ją wieśniak i rad o niej w podaniach, piosenkach i przysłowiach wspominać. Zieleniejącą się na wiosnę wierzbą, lud nasz rad przyrównywać do młodej, nadobnej dziewczyny. Ztąd też w krakowiakach często jest wyśpiewywaną, np:
Po zielonej wierzbie skacze sobie sroczka:
Spodobały mi się u Marysi oczka.
Obcięta wierzba z gałęzi aż po sam pień, złamana, lub też bez korzenia utkwiona w ladajakiej ziemi, wyrasta łatwo i zieleni się szybko. Ta jej bujność i płodność dała początek mytologicznemu, litewskiemu podaniu, które tu przytaczmy:

a podanie czeskie i o białej wierzbie wspomina.(...)
Jest u nas podanie, że wykręcona piszczałka wierzby rosnącej w ciemnym, niedostępnym borze, gdzie ani szum wody, ani pianie koguta, nieprzyjaznego widmom i złym duchom, słyszeć się nie dały, śpiewała ludzkim głosem i poruszała się do tańca umarłych, skoro na niej zagrano. A któżnie zna owego cudownego podania o wierzbie zasadzonej na grobie dziewicy przez siostrę rywalkę, z której to wierzby zrobiona piszczałka wygrała
pastuszkowi wszystko, co nSielank.jpgieszczęśliwe dziewczę w lesie na malinach spotkało? Wszakżeż to Słowacki osnuł na tem podaniu prześliczną swą Balladynę, a Aleksander Chodźko ułożył wierszem pierwszą legendę. Pierwsze słowa, które pastuszkowi fujarka wygrała, tak nam pieśń ludowa podaje: 

Graj pastuszku, graj!
Bóg ci pomagaj!
Starsza siostra mnie zabiła,
Młodsza siostra mnie broniła,
Graj pastuszku, graj!

Bóg Ci pomagaj. (...) 

Wierzba – drzewo tak popularne w naszym kraju, że aż stało się symbolem naszego krajobrazu. Wszędzie jej pełno.

Wierzba jest obecna również w literaturze i malarstwie.

„Gdzie polem powiewa wierzbina, wiem że się Polska kończy, lub zaczyna…” pisał Kazimierz Laskowski. Natomiast współcześnie – Jan Pietrzak śpiewa:

Jest takie miejscebazie.jpg
U zbiegu dróg,
Gdzie się spotyka

Z zachodem wschód…
Nasz pępek świata,
Nasz biedny raj…
Jest takie miejsce,
Taki kraj.

Nad pastwiskami
Ciągnący dym
Wierzby jak mary

W welonach mgły

Obecnie wierzbę docenia się głównie za jej walory zdrowotne.Wywar z jej kory ma działanie napotne i przeciwgorączkowe, a także uśmierza bóle reumatyczne. Kora wierzby to wspaniały surowiec leczniczy, który był wykorzystywany już w starożytności. W tamtym czasie osoba cierpiąca na ból głowy lub gorączkę żuła korę wierzby

aleja.jpg

„Szepty i łzy” 

Pójdę daleko
Pójdę na łąki
Malowane złotem i rdzą
Zwierzę się wierzbom
Z naszej rozłąki
Wierzby wierzą
Szeptom i łzom

Anna-Maria Jopek



Zaszumiało (13) | Zostaw myśl

W stronę gwiazd

piątek, 13 marca 2015 8:18

Moje gwiazdy
Tam wysoko nad głowami,
ciemne niebo jest z gwiazdami.
Tych gwiazdeczek są tysiące,
tak jak kwiatów na mej łące.

Kolorami wciąż się mienią,
świecąc jasno ponad ziemią.
Uśmiechają się do siebie,
goniąc w berka gdzieś po niebie.

Dech ciekawość mi zapiera,astrologia.jpg
co gwiazdeczka ta zawiera?

Czy się cieszy? Może smuci?
Jeśli spadnie, to czy wróci?

Stara baśń nam opowiada,
że gdy gwiazda z nieba spada.
Jeśli będziesz chciał szalenie,
wtedy spełni twe życzenie.

Więc wpatruję się czasami,
w czarne niebo z gwiazdeczkami.
Czekam, może jedna spadnie
by życzenie spełnić dla mnie.

Leszek Sulima Ciundziewicki

Ostatnio wyczytałam, że nie możemy się nazwać racjonalnie myślącym społeczeństwem. Co drugi ponoć Polak wierzy w horoskopy, a co trzeci w magiczną moc znaków zodiaku. Coraz więcej osób korzysta z porad wróżek.
Jak świat światem, ludzie zawsze chcieli poznać niepoznane, jednak czy rzeczywiście jest to dobrze znać swoją przyszłość? Pewnie byłoby można zapobiec wielu niechcianym zdarzeniom. Jednak czy jest sens uciekać przed naszym przeznaczeniem, które prędzej czy później nas dosięgnie?
 Czy można odkrywać ludziom sekretne, boskie mechanizmy ich losu? Jeśli ktoś się przewraca w ciemnym pokoju, to można mu tylko zapalić światło i pokazać, o co się przewrócił. Niczego nie należy narzucać. Nie należy mówić ludziom, co mają robić. O tym każdy musi zdecydować sam.
Astrologia nie jest ani religią ani przedmiotem kultu, lecz pradawnym systemem empirycznej wiedzy, którą w miarę łatwo można zweryfikować.
Ludzie od wieków starali się zajrzeć za zasłonę przyszłości i odkryć to, co przed nimi zakryte.
Astrologia u starożytnych narodów Wschodu znajdowała poczesne miejsce nie tylko w zastosowaniu do każdej niemal dziedziny wiedzy, lecz również była używana w zarządzaniu państwem oraz była ściśle związana z religią, tworząc jej podstawowe założenia.
Astrologia narodziła się w Mezopotamii. Gwiazdozbiory zostały wyodrębnione i nazwane. Prognozy astrologiczne dotyczyły królów, władców, a więc były związane z losami narodów.|
W Egipcie - od 2778 roku przed n.e. posługiwano się kalendarzem najdokładniejszym w starożytności. Rozpoznano rzekome powiązanie spodziewanego przyboru Nilu ze wschodem gwiazdy Syriusz. Wiele prognoz politycznych starano się wyprowadzić z położenia tej gwiazdy. Powstał wtedy zodiak egipski.
W Ameryce - Aztekowie i Majowie stworzyli 260-dniowy kalendarz księżycowy służący do obliczania terminów świąt religijnych.
W Chinach - państwie środka - cesarz był czczony jako przedstawiciel nieba. Astrologia chińska stworzyła 28-dniowy kalendarz księżycowy oraz wyodrębniła pas zodiakalny. Chińscy astrolodzy obserwowali już przed n.e. kometę Halleya, a od 28 roku p.n.e. plamy na Słońcu. Powstał wtedy zodiak chiński.
W Indiach - w drugim tysiącleciu przed n.e. teksty Wedy zawierają powiązania obserwacji astronomicznych z systemem filozoficznym i obrzędami religijnymi. Astrologia była uważana za najwyższy stopień wiedzy.
W Europie - około 2000 p.n.e powszechnie znana potężna budowla megalityczna (kromlech) Stonehenge była prawdopodobnie miejscem kultu, związanym z obserwacjami ciał niebieskich, przede wszystkim Słońca i Księżyca. Wielki kamienny krąg. Powstał zodiak celtycki.
W Starożytnej Grecji dopiero Simplikios wprowadził rozróżnienie pomiędzy astrologią a astronomią. Grecy przejęli od Babilończyków pojęcie planet, jednak Słońce traktowali jako najważniejsze. Po włączeniu Grecji do cesarstwa rzymskiego astrologia znajduje odbicie w alchemii, gnozie, manicheizmie.
Ze okresu średniowiecza zachowały się nieliczne księgi astrologiczne, na przykład rękopis nr 3731 z roku 1431 z kolekcji Harleian - jest to zbiór rękopisów w Muzeum Brytyjskim zgromadzony przez Roberta Harleya i jego syna Edwarda w początku XVIII wieku.
W renesansie nastąpił ponowny rozwój astrologii jako kontynuacja tradycji hellenistycznych. Wielcy astronomowie często zajmowali się astrologią (Kopernik, Tycho de Brahe, Galileusz, Johannes Kepler).
Astrologia była wówczas wyżej ceniona jako nauka, astronomia była jedynie jej nauką pomocniczą. Mikołaj Kopernik we wstępie do swojego epokowego dzieła "O obrotach" pisze o "Nauce, którzy jedni zowią astrologią, inni astronomią, a wielu spośród starożytnych szczytem matematyki".
Astrologii używano przede wszystkim do prognozowania pogody oraz wyznaczania szczęśliwych dni. Większe przepowiednie, jeśli były trafne, przynosiły sławę i bogactwo. Nietrafione niejednokrotnie kończyły się śmiercią astrologa. Stąd astrolodzy dbali o to by były dostatecznie niejasne i pozostawiające jak największą możliwość interpretacji.
Aż do XIX w. astrologia zachowuje swe znaczenie w najwyższych warstwach społecznych.
Astrologia nazywana jest czasem "wiedzą królewską". Królewskość jej bierze się jednak nie od wyższości nad innymi dziedzinami, lecz z historycznych zaszłości. Od początku bowiem nielicznych wówczas astrologów można było znaleźć tylko na dworach królów i władców.

Moja astronomia
Wokół słońca
pieca kuchennego
krąży matka
z księżycem-medalikiem
astrolabium-astrologii.jpg

na szyi
dalej ojciec
o marsowym obliczu

Wreszcie ty ze mną
dwie zgodne planety
zapatrzone w siebie

/niech ci będzie
że jesteś Wenus/
Dalej wszechświat

inne galaktyki
tak bardzo trudne
do uchwycenia

Adam Ziemianin

Natomiast chrześcijaństwo potępiało wszelkie wróżbiarstwo. Przepowiadanie przyszłości jest potępione w nauce Kościoła.
Warto podkreślić, że do XVII w. kościół w pełni akceptował astrologię, jednak wraz z pogłębiającą się wiedzą na ten temat oraz powstaniem rozmaitych ruchów religijnych, narodziła się niechęć, a następnie stopniowe wyparcie astrologii, przez co jej wiarygodność zmalała. Pojawiły się również wątpliwości, czy rzeczywiście planety mają jakikolwiek wpływ na losy człowieka.
Wypada zadać pytanie: dlaczego te, zdawałoby się niegroźne praktyki, są tak zdecydowanie potępione? Przecież wróżenie jest stare jak świat.
Co chwila w radio, telewizji, czasopismach pojawiają się horoskopy. Jesteśmy bardzo podatni na wróżby i magię. Wiara w układ gwiazd czy kart może mieć zgubne konsekwencje, zwłaszcza jeśli ktoś serio próbuje wyczytać z nich swoją lub cudzą przyszłość. Od zarania dziejów ludzie chcieli poznać przyszłość.
Horoskopy w gazetach czyta 55% Polaków, a 46% z nich przyznaje, że kieruje się zawartymi tam wskazaniami, co trzeci bierze je pod uwagę często, zaś co siódmy robi to czasami, a co czwarty rzadko. Co siódmy mieszkaniec kraju, w którym główną religią jest katolicyzm, przyznaje się, że odwiedził kiedyś wróżkę.
Dlaczego w czasach rozwiniętej nauki i technologii wróżby, horoskopy i przepowiednie są tak popularne, że niektórzy nie potrafią bez nich żyć?
Człowiek z natury jest religijny i potrzebuje czcić coś lub kogoś większego od siebie i do niego odnosić swe życie.
Na Wschodzie astrologia zawsze odgrywała duże znaczenie w życiu ludzi i to pozostało niezmienne – niezależnie od rozwoju cywilizacyjnego i postępu technologicznego, mistyka i duchowość stanowi ważny aspekt życia codziennego mieszkańców Wschodu. Jednak również Zachód zaczyna poszukiwać w niej wskazówek, czego wynikową jest lawinowo rosnąca liczba publikacji i wystąpień w mediach.
Dzisiaj z usług wróżek korzysta coraz więcej osób. Człowiek XXI wieku chociaż jedną nogą jest już na Księżycu, a to drugą nadal tkwi w jaskini - mówi jeden z socjologów. Oczywiście ci, którzy sięgają po horoskopy, twierdzą, że traktują je z przymrużeniem oka.
Astrologia ma tyluż zwolenników, co i przeciwników.

Ci pierwsi twierdzą, że to nie my jesteśmy reżyserami swojego życia, drudzy intuicji przeciwstawiają rozum. Świat coraz szybciej pędzi naprzód, a najbardziej tajemna z nauk ma się coraz lepiej.
Magia wydaje się świetnym lekarstwem na kłopoty codziennej egzystencji. Dlaczego?
I to miał być dzisiejszy temat, ale jak to zwykle u mnie bywa, wstęp okazał się za długi. Zatem kolejny temat będzie czekał na swoją kontynuację, tak jak ja czekam na przyjście Wiosny.
Dość mam mglistych, szarych dni bez słońca, dość przygnębiających poranków bez śpiewu ptaków. Chciałabym cieszyć się zielenią drzew, kolorami kwiatów. Natomiast zamiast natarczywego dzwonka o poranku powinno mnie budzić radosne ćwierkanie ptaków, które wraz z muskającym mnie ciepłym promieniem wschodzącego słońca, pozytywnie nastrajałoby mnie do życia. A do optymistów to ja nie należę.  

 Przedwiośnie
Szczerniały dachy i pola,
na drodze - błoto do kolan.
Gołębie gruchają dziś głośniej:
Przedwiośnie!

gdzie wiosna.jpg

Przedwiośnie!
I wróble ćwierkają inaczej,
i wrona inaczej dziś kracze.
I bałwan się skurczył od rana,
że... prawie już nie ma bałwana!
Nos tylko mu sterczy żałośnie...
Przedwiośnie!
Przedwiośnie!

Przedwiośnie!
Przebiega kot przez podwórze,
ostrożnie omija kałuże:
-Brrr! Wszędzie woda i woda,
to nie dla kota pogoda!

gdzie-jestes-slonce.jpg

Jest mokro. Jest szaro. Nieznośnie.
Przedwiośnie...
Wiadomo, przedwiośnie!
A wiosna, gdzież się podziewa?
Za jakie skryła je drzewa?
W leszczynach się chowa czy klonach,
słoneczna, promienna, zielona?
Na razie są tylko bazie.
I kotki na wierzbie - na razie...
A potem już może za tydzień,
na stałe się wiosna rozgości.
Widzicie? Już idzie! Już idzie,
bo pąki pękają z radości.

Maria Terlikowska



Zaszumiało (12) | Zostaw myśl

Wrzosami jesień się zaczyna

piątek, 26 września 2014 17:30

Jesienne wrzosy

Już do schyłku lato zmierza ,
zboża z pola są zebrane.magiczne-wrzosowisko.jpg
Dnia krótszego noc domierza
w lesie liście malowane.

Na polanie pod mym borem ,

jest przepiękne wręcz zjawisko.
Fiolet mieni się kolorem,
to po prostu wrzosowisko.

Jak kobiercem wymoszczona,

na nim perły - krople rosy.
Zapach miodu się unosi ,
tak cudownie pachną wrzosy.

Nad polaną zachód słońca,
jak odbicie wrzosowiska.
Fiolet róż jakby w pląsach,
widać jesień bardzo bliska.

Znalezione w Internecie

Dziewiąty miesiąc zawdzięcza swoje imię fioletowym wrzosom. Kwitną one w lasach, ogrodach przypominając, że za drzwiami czyha już złota jesień, z tańczącym babim latem. Wrzos - kwiat ziemi i symbol przemijania lata. Ten w kolorze lilaróż kojarzy się nie tylko z wrześniem, ale także z końcem wakacji i lata. Pewnie dlatego towarzyszy mu tęsknota i melancholia. A może jednak to wina szkockich wrzosowisk, które rozsławiły "Wichrowe wzgórza", nadając wrzosowi symbol tragicznej miłości.
Dla Celtów był rośliną magiczną (Czy już wspominałam, że Celtowie są mi szczególnie bliscy?). Kojarzyli go z pasją i miłością oraz umiejętnością zachowania duchowej równowagi. Ostrzegał przed zatraceniem się w emocjach, uczył opanowania.
Celtowie uważali też, że wrzos włożony pod poduszkę sprowadza prorocze sny. I to jest całkiem możliwe, bo na jego listkach żyją niewielkie grzyby o właściwościach halucynogennych. Druidzi wierzyli, że roślina ta otwiera bramy między światami.
Szkoci uważają, że kolor wrzosu pochodzi od krwi przelanej w walkach klanowych i dzięki temu noszona przy sobie roślin a ma przynosić szczęście, chroniąc zwłaszcza przed przemocą. Natomiast spanie na wypełnionej wrzosem poduszce ma sprowadzać sny przepowiadające szczęście. Palenie gałązek wrzosu wraz z liśćmi paproci może ponoć sprowadzić deszcz, a w Irlandii jest też stosowane do wywoływania duchów śmierci. W Irlandii wzywano duchy zmarłych, paląc wrzosowe kadzidła. Natomiast pasterze okadzali nimi zwierzęta w noc letniego przesilenia, by chronić je przed chorobą. Miało to zapewnić obfite plony i płodność krów.
Kto zasnął upojony wonią kwitnącego wrzosu na ustronnym wrzosowisku mógł spotkać elfy, które to miejsce sobie bardzo upodobały. Wianki i ozdoby z wrzosu były też atrybutami czarownic oraz wróżek z legend celtyckich.
W Walii wrzos jest przynoszącym szczęście składnikiem ślubnych bukietów. Jest on bowiem poświęcony boginiom miłości. Czytałam, żadna szkocka panna młoda nie odważy się iść do ślubu bez fio letowych kwiatów we włosach lub chociaż w ślubnym bukiecie. Pomagają dochować czystości serca, a więc wierności sobie i złożonym przysięgom.
Natomiast biały wrzos wyjątkowy i dość rzadki, jest uważany za znak szczęścia. Ofiarowany dziewczynie bukiecik z białego wrzosu, to zapowiedź wiernej i prawdziwej miłości. Biały wrzos szczególnie sprzyja zakochanym i małżonkom, ta wiecznie zielona roślina, która potrafi niejedno wytrzymać, wróży wierność oraz stałość uczuć w związku.
 Wrzos można spotkać w całej Europie, zarówno na dalekiej północy, jak i w centrum oraz na południu. Co ciekawe jednak, można go również znaleźć w północno-wschodniej części Stanów Zjednoczonych, połud niowo-wschodniej części Kanady, a nawet w odległej Nowej Zelandii.
Jednak na dawnej Litwie wrzosy kojarzono z odchodzeniem i łzami. Wierzono, że na wrzosowiskach można spotkać wiedźmy, a w same roślinki wcielają się dusze nie mogące odejść z tego świata. Używano więc wrzosu w kadzidłach i obrzędach zaduszkowych. Dzisiaj też, jeśli poprosimy bukieciarkę, żeby stworzyła bukiet zaręczynowy, ślubny lub urodzinowy, w którym będą królowały wrzosy możemy spotkać się z odmową, bo podobnie jak kiedyś, uważa się, że wrzosy przynoszą pecha

wrzos.jpg

Najbardziej jednak znane wrzosowiska, to mgliste i tajemnicze wrzosowiska Szkocji, które opisała Emily Jane Brontë.
W Szkocji wrzos pokrywa powierzchnię regionu na skalę niespotykaną nigdzie indziej. Odpowiada mu zarówno klimat, jak i gleba, na której niewiele poza wrzosem może urosnąć. Surowe szkockie warunki sprawiły, że wrzos stał się tam surowcem wielce pożądanym. Wrzosem pokrywano chaty, wypychano materace, a także zamiatano podłogę miotłą zrobioną z wrzosowych pędów Nawet łacińska nazwa wrzosu pochodzi od greckiego kalluno – „czyszczę”, „zamiatam”, „upiększam”.

Wrzos jest też ważnym składnikiem wielu produktów spożywczych i leczniczych: miodu, naparu z wrzosu czy piwa.
Miód wrzosowy należy do najlepszych miodów kwiatowych. Posiada on ciemno rubinowo-pomarańczowe zabarwienie i jest spośród miodów najbardziej gęsty. Jest bardzo esencjonalny i posiada silny naturalny zapach dzięki zawartości olejków eterycznych.
Miód wrzosowy, może być świetnie się sprawdza, jako dodatek do potraw. Sosy słodko-kwaśne, mięsa w zalewie miodowej czy nawet jogurt, urozmaicone dodatkiem miodu- mają niepowtarzalny i oryginalny smak.
A  ja tak uwielbiam miody.
Do dziś w Szkocji produkuje się napój o nazwie: fraoch, który bazuje na dawnych recepturach piwa wrzosowego. Jego nazwa oznacza w języku gaelic „wrzos”.
Poza tym wrzos był głównym źródłem pokarmu dla owiec, używano go również do farbowania wełny.
Właśnie kwitną wrzosy. Nasze ogrody, parki, lasy płoną głównie liliowym kolorem wrzosowych dywanów. Można też często u nas spotkać jego białe odmiany.
Jednak w Szkocji biały wrzos jest najrzadszy. Panuje przekonanie, że prawdopodobnie rośnie w miejscach, w których nie przelano krwi. Albo też wskazuje groby Faerie, czyli Pięknego Ludu. Ale czy to prawda? Nie wiem.
Biały wrzos jest najcenniejszy. Uważa się, że chroni przed niebezpieczeństwami. Że skuteczniej niż fioletowy przyciąga szczęście.

Wrzesień kwitnący wrzosami jest oznaką kończącego się lata. Lubię tą porę roku. Jest jeszcze ciepło, dojrzewają wszelkie owoce w lesie i w sadzie, a słoneczne dni przeplecione chłodnymi porankami z rosą i mgłą pajęczyn zachęcają do spacerów. Krajobraz nabiera innych barw, a szczególnie zmieniają go kwitnące wrzosy.
I właśnie w tym czasie zazwyczaj powraca moja niespełniona tęsknota. Marzę o szkockich wrzosowiskach. Chciałabym kiedyś raz w życiu pospacerować po bezkresnych wrzosowiskach.

Jesienne wrzosy

wrzosy.jpg

Już do schyłku lato zmierza,
zboża z pola są zebrane.
Dnia krótszego noc domierza
w lesie liście malowane.

Na polanie pod mym borem ,
jest przepiękne wręcz zjawisko.
Fiolet mieni się kolorem,
to po prostu wrzosowisko.
 
Jak kobiercem wymoszczona,
na nim perły - krople rosy.
Zapach miodu się unosi,
tak cudownie pachną wrzosy.
 
Nad polaną zachód słońca,
jak odbicie wrzosowiska.
Fiolet róż jakby w pląsach,
widać jesień bardzo bliska.
- Cezary Berdych - Prymus


Zaszumiało (12) | Zostaw myśl

Sierpniowe myśli

niedziela, 10 sierpnia 2014 8:55

 

O sierpniu
I
Stanęły pod mym oknem
jak wiejscy muzykanci
gwiazdy.
zielonooki
sierpień po sadzie tańczył.

Księżycem całowany
sad się rozrzewniał,
lekki był i cygański
taniec sierpnia.

Raz złocistość w korze drzew drżała,
tu cień ją płoszył,
ludzie mrużyli, noc otwierała
oczy.

II
Zaciemniły się świerki,
nad każdym wzeszła gwiazda,

noc-spadajacych-gwiazd.jpg

noc jak ty: przytula i rozchmurza;

światło zorzy dalekiej
jest jak miasto daleki
błyskające gwiazdami od wzgórza.

Łzy, co nam z oczu zlecą,
ziemi o nas powiedzą,
chodźmy w drogę, łzy w drodze obeschną;

łzy nie przynoszą ulmy
a my w tę noc wędrujemy
roziskrzoną, rozśpiewaną bezkresną.

Trzcina śpi na jeziorze,
znieruchomiały zorze
i wiatr się uspokoił.

Gwiazdy srebrnoramienne,
świecą gwiazdy promienne,
i nad świerkiem swoim.

III
Nastaw czapki: gwiazdy lecą ładnie
jak świąteczne cacka pozłacane;
nastaw czapki: może która wpadnie
i zaniesiesz ją do ukochanej.

A gdy skłamią, że jej w domu nie ma
chora - różne bujdy takie,
gwiazdę rzucisz z powrotem do nieba
czapką naciśniesz na bakier.

IV
Szum
Szumi wiatr -
odwieczny wiatr, beztroski wiatr, wiatr nieustanny.

Ciepły sierpień ogrody rozszerzył, rozmarzył i ogrzał.
Szumi wiatr.
W szumie wiatru jestem na śmierć zakochany.

W szumie wiatru jestem na śmierć zakochany.
Jeszcze spróbuję, jeszcze raz,
w zieloną noc sierpniową...

zielony ptak sierpnia
na czarnej wieży nocy
przysiadł.

Wieża ma okna srebrne,
skrzydłami bije sierpień,
głową kręci.

V
Popatrzcie, ileż gwiazd na niebie dzisiaj,
a każda dobra jest jak matki uśmiech -
i szumi wiatr, i polski sierpień skrzy się
i człowiek musi długo marzyć, zanim uśnie.

VI
Ty mówisz: - Nie chodź tam nocą
tą skośną ulicą, pochyłą, po co
chodzisz po pochyłej ulicy?

A ja na to: - Jesteś głupia dziewczyna.
Chodzę, bo mi się wtedy przypomina
ulica Towarowa z księżycem
nad elektrownią.

VII
Powróciłem tutaj jak z podróży
po ulicach, po zaułkach krętych.
Tak, to tu - ten księżyc taki duży.
Tak, to tu - ta furtka i sztachety.

Wyszła matka z pomarszczoną twarzą,
popatrzyła na mnie niewesoło.
- Synku, mówi, jakżeś się postarzał.
Byłeś sokół, teraz jesteś gołąb.
Konstanty Ildefons Gałczyński

Sierpień.... Miesiąc który chyba kocham najbardziej. Chociaż każdy miesiąc ma dla mnie swój urok. Ale sierpień jest chyba szczególny. To czas spadających gwiazd i mojego ulubionego święta Matki Boskiej Zielnej.
Ostatnio przeczytałam, że sierpień jest miesiącem ulubionym przez romantyków, którzy zadzierają głowę do góry i podziwiają spadające gwiazdy. Czy ja taka jestem? Przecież co roku piszę o tym, że w pierwszej dekadzie sierpnia św. Wawrzyniec zaczyna rzewnie płakać, a w połowie tego miesiąca święcimy bukiety ziół i kwiatów. Co jeszcze nowego mogę wymyślić? Czy mam się powtarzać? Ile można przecież pisać o tym samym? A może warto o tym przypominać każdego roku? Kto dziś wie co to są łzy św. Wawrzyńca lub skąd się wzięło święto Matki Boskiej Zielnej? Chyba niewiele osób może odpowiedzieć na to pytanie.
Jednak dziś nie będę się powtarzać. W tym roku będzie trochę inaczej. Znalazłam w wirtualnym świecie bajkę napisaną przez Reginę Sobik o tym jak Matka Boża Zielna pomogła pewnemu gospodarzowi. Pozwolę sobie ją zacytować.
Była przepiękna ciepła sierpniowa noc. Na niebie księżyc świecił tak jasno jakby chciał blaskiem dorównać słonku, które spało w najlepsze gdzieś z jakimś kątku nieba. Na rżysku pomiędzy snopami pszenicy i żyta uwijała się jakaś kobieca postać. Blask księżyca oświetlał ją całą. Na głowie zamiast chustki miała wianek. W ręku trzymała nieduży pleciony koszyk do którego zbierała kłosy i w znanym tylko sobie porządku układała zebrane plony. Potem poszła na miedzę zrywając piołun. Kiedy koszyk już był pełny kobieta skierowała się do niedalekiej przydrożnej kapliczki, a księżyc jak światło latarni morskiej cały czas oświetlał jej drogę. Nieznajoma Pani bo tak ją będę nazywać zatrzymała się obok kapliczki .Usiadła na chwilę na ziemi,żeby odpocząć a koszyk postawiła u stóp kamiennej figurki Matki Bożej. Po krótkim odpoczynku wzięła inny pusty koszyk i ruszyła na łąki i pola gdzie rósł pachnący kwieciem rumianek. I tu sytuacja powtórzyła się. Nieznajoma zbierała rumianek i układała w koszyku a potem skierowała się do pobliskiego ogródka pewnego starszego samotnego gospodarza, by tam nazbierać pachnące świeżością listki mięty i rozmarynu oraz innych roślin i kwiatów, które mogą być pożyteczne dla zdrowia człowieka. Kobieta pracowała calutką noc i nawet nie zauważyła kiedy pierwsze promyki słonka zaczęły budzić ze snu zaspaną ziemię. Teraz dopiero okazało się, że kobieta jest boso ubrana w zieloną sukienkę ozdobioną żywymi czerwonymi makami i błękitnymi chabrami. Głowę zdobił upleciony wianek z ziół i kwiatów. Kiedy kogut zaczął piać a, psy przy budzie szczekać nieznajoma położyła koszyk napełniony ziołami na schodach samotnego schorowanego gospodarza i ruszyła w kierunku przydrożnej kapliczki . Zbudzony hałasem starszy Pan wyszedł przed dom. Nie mogąc uwierzyć przecierał oczy ze zdumienia.
Przed drzwiami na schodach stał pełniutki koszyk wypełniony ziołami i kwiatami z jego ogrodu. Ucieszył się bardzo bo ze względu na wiek nie był w stanie nazbierać ziół na święto Matki Bożej Zielnej. Bo trzeba Wam wiedzieć,że to właśnie w to Święto w kościołach i kaplicach święci się zebrane zioła i kwiaty. Szybko jak tylko mógł ubrał się i ruszył do pobliskiego kościółka śpiesząc się bardzo bo właśnie dzwony biciem wzywały wiernych na mszę. Kiedy przechodził obok przydrożnej kapliczki z figurką Matki Bożej zauważył na jej kamiennej sukience żywy czerwony kwiat maku. Na głowie zamiast korony znajdował się świeżutki zielony wianek. Wtedy zrozumiał kto zrobił mu taki prezent. Uklęk z szacunkiem przed figurką Matki Bożej i podziękował za tak wspaniały dar oraz za opiekę nad ziołami przed nadmiernym słońcem gradem i deszczem bo dzięki temu ludzie będą mogli zrobić sobie lekarstwa które będą ich chronić przed chorobami. Zauważył też albo mu się zdawało ,że kamienna figurka Matki Bożej uśmiechnęła się do niego radośnie. Pełen wdzięczności i nadziei w sercu ruszył w kierunku kościoła rozpowiadając sąsiadom co mu się przydarzyło tego świątecznego ranka.

Matka_Boza_Zielna.jpg

I płyną modlitwy
Naręcza piołunu pachnący rumianek
składa dziś lud wierny w Matki Bożej dłonie
a maki i chabry wdzięcząc się przymilnie
niczym wieniec chwały oplatają skronie
Rozśpiewane serca bijąc równym tonem
dziękują za hojne Matki Ziemi dary
pobłogosław Pani to co cieszy oko
a ciału da zdrowie i siły bez miary
I płyną modlitwy z prośbą do Matuli
by wciąż ochraniała od klęsk i powodzi
Królowo ziół kwiatów i przedziwna Pani
otaczaj opieką to co Ziemia rodzi
Matko Boża Zielna lasów pól Królowo
O brzasku poranka Matka Boża Zielna
kropelkami rosy poi wonne zioła
żeby przed ołtarzem godnie wyglądały
kiedy je zaniesie pielgrzym do kościołach
Z naręczami kwiatów zerwanych na między
z serca darowanych znojem wypełnionych
ubierze ołtarze modlitwą dzienkczynną
świeżymi ziołami i kwieciem zdobionych
Matko Boża Zielna lasów pól Królowo
niech to piękno które Stwórca ofiarował
będzie Ci zapłatą za wszystkie starania
gdyż trudno wyrazić wdzięczność w samych słowach

 

jasinski_zdzislaw-w_świÄ™to_matki_boskiej_zielnej.jpg

Dla Matki Bożej Zielnej
Pierwszym promykiem zorzy
zbudzisz sierpniowy poranek
z owoców tego lata
upleciesz zdrowia wianek
Dasz ziołom zapach słonka
a listkom świeżość wiosny
zaś kwiatom podarujesz
tęczy koszyczek radosny
Ciepłem nakarmisz zioła
żar chłodem wiatru ukoisz
kroplami rosy srebrzystej
pragnienie zaspokoisz
Rozlejesz woń po ogrodzie
rumianku i lawendy
ususzysz skwarem południa
liście szałwii i mięty
Królowo ziół i kwiatów
niech ten bukiecik złożony
u Twych stóp będzie od nas
wdzięcznością wypełniony
Jak staruszka przy drodze
ciężarem lat przygarbiona
stoi stara kapliczka
samotna ,opuszczona...
Tylko człowiek
który tu szuka ciszy
opuszczonej kapliczki
bicie serca usłyszy"
Regina Sobik
Cóż jeszcze mogę dodać? Chyba tylko to, że marzę, aby powędrować od kapliczki do kapliczki. Przecież nie brak ich na naszych polskich ścieżkach. Muszę jednak znaleźć czas na to.
Teraz tylko 15 sierpnia o świcie pójdę na pola, zrobię kolorowy bukiet i zaniosę go do kościoła. Potem powieszę go przy drzwiach wejściowych. Na ten tradycyjny spacer czekam cały rok. Ale może za rok będę o tej porze wędrować do kapliczki stojącej na rozdrożu dróg lub w polu tuż za jakąś wsią.
Wierzę, że kiedyś się to uda.



Zaszumiało (7) | Zostaw myśl

Czas Wielkiego Postu

wtorek, 15 kwietnia 2014 8:06

pulchny.jpg

Anioł Wielkiego Postu

 Pewnie ta historia bardzo was poruszy:

był raz wielki grzesznik, co miał wielkie uszy!

I, gdyby rzec prawdę, zważając na słowa,

to te uszy były... jak... stąd do Krakowa!

Mówicie: „eee... bajki!”... Ho, ho, moi złoci!

Te uszy urosły... z anielskiej dobroci!

Bowiem w Wielkim Poście grzesznika wielkiego

Anioł za te uszy odciągał od złego!

Odciągał za uszy, a potem pomału

skrzydełkiem zaganiał do konfesjonału...

Ileż to roboty! I ile gadania...

Grzesznik nie chce, wierzga, poprawić się wzbrania!

Ale Anioł wierny, jak osioł uparty

wciąż ciągnie za uszy! Skończyły się żarty..
Grzesznikowi wielka grzeszność tak obrzydła,
że zamienił uszy na anielskie skrzydła!
Magdanioł

Zbliżają się Święta Wielkiej Nocy. Powoli kończy się czas postu.
Czasem zastanawiam się, czy tak naprawdę zastanawiamy się nad potrzebą postu, nad jego sensem. Przecież to nie jest wymysł tylko naszej religii. Nie bez powodu największe religie na świecie na czas duchowego skupienia, od wielu tysiącleci zalecają swoim wyznawcom różnego rodzaju posty.
Indianie pościli przed różnego rodzaju inicjacjami i wtajemniczeniami, podobnie jak buddyści przed wstąpieniem do klasztoru. Z przekazów pisanych dowiadujemy się, że Platon i Sokrates przeprowadzali 10-dniowe głodówki. Plutarch zwykł mówić: zamiast w chorobie brać leki, lepiej głodować, choćby i jeden dzień. Paracelsus uważał głodowanie za największe lekarstwo. Pitagoras głodował przez 40 dni przed swoim egzaminem i rozpoczęciem nauczania na Uniwersytecie Aleksandryjskim.
Antyczni Grecy pościli w okresach misteriów, a także z okazji uroczystości liturgicznych w świątyniach. Egipcjanie powstrzymywali się od spożywania mięsa i wina podczas misteriów ku czci bogini Izydy. Także Rzymianie znali rozmaite posty publiczne o charakterze religijnym.
W buddyzmie i w hinduizmie post stanowi jedną z podstaw drogi ascezy; jeszcze dzisiaj buddyjscy mnisi, zgodnie z regułą, nic nie jedzą od południa do świtu następnego dnia. W islamie, jak wiadomo, całkowity post trwający miesiąc (Ramadan) obowiązuje wszystkich muzułmanów, którzy mają wtedy powstrzymywać się od jedzenia i picia od wschodu do zachodu słońca, a ponadto islam przewiduje wiele innych nieobowiązkowych dni postu w ciągu roku. Koran, a za nim cała islamska religijność, nadają taką wagę postowi — jako czynnikowi duchowej i cielesnej ascezy, a także pokuty i miłości do Boga — że czynią zeń jeden z Pięciu Filarów określających samą istotę islamu. 
Pierwsi chrześcijanie, zanim zostali przyjęci do Kościoła, przed ceremonią chrztu, również dłuższy czas pościli.
Czy była to pokuta i ofiara? Czy też akt pokory przed swoim Bogiem? Może miał to być trening siły woli lub raczej zalecenie dietetyczne? Czy post był dla Kościołów tylko sposobem narzucania swojej władzy wiernym?

Ze Starego Testamentu możemy wyczytać, że Żydzi traktowali post, posypywanie głowy popiołem, rozdzieranie szat, rzucanie się na ziemię, gdy spotkało ich nieszczęście, jako pokazanie swojej marności Panu, w nadziei, że wzbudzą miłosierdzie.
Z Biblii wynika, że post stanowił jedną z najstarszych, naturalną metodę leczniczą. Był także czasem oczyszczenia, nabierania sił witalnych. Wielcy tego świata pościli przed wydarzeniami dużej wagi - w ten sposób przygotowywali się do osiągnięcia stanu koncentracji, przejrzystości umysłu. Mojżesz zanim spisał dziesięć przykazań przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy nie jadł chleba i nie pił wody. Jezus przed ogłoszeniem Ewangelii również pościł przez czterdzieści dni na pustyni.

Podobnie w kulturach bardzo odległych od naszej, jak konfucjanizm i religia aztecka, panowała powszechna praktyka zachowywania postu i niespożywania pewnych pokarmów. Przetrwała ona do dzisiaj prawie we wszystkich religiach i kulturach, zarówno w religiach wielkich, jak i w tak zwanych prymitywnych. Post znają ludy Afryki, Indianie z Ameryki, aborygeni z Australii; co więcej, często — tak jak to bywa wśród licznych ludów afrykańskich — właśnie w warunkach krańcowego ubóstwa materialnego i niedostatku pokarmu z tym większą surowością praktykuje się post.
A jak jest u nas? Post ustanowiony na okres przedświąteczny pomiędzy środą popielcową, a Wielkanocą, w ubiegłych wiekach, był bardzo ściśle przestrzegany przez wiernych.

 

Wraz z czasem, kościelne reguły postów zostały zliberalizowane. Pozostały jako oderwana od duchowych treści tradycja, która już przez niewielu jest przestrzegana. Może dlatego mamy tak często do czynienia z otyłością i chorobami z tym związanymi.

 

Chory kotek

Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku,

 

I przyszedł pan doktor: „Jak się masz, koteczku”!

— „Źle bardzo...” — i łapkę wyciągnął do niego.

Wziął za puls pan doktor poważnie chorego,

I dziwy mu śpiewa: — „Zanadto się jadło,

Co gorsza, nie myszki, lecz szynki i sadło;

Źle bardzo... gorączka! źle bardzo, koteczku!

Oj! długo ty, długo poleżysz w łóżeczku,

dieta-cud.jpg

I nic jeść nie będziesz, kleiczek i basta:

Broń Boże kiełbaski, słoninki lub ciasta!”

— „A myszki nie można? — zapyta koteczek —

 

Lub z ptaszka małego choć z parę udeczek?"

— „Broń Boże! Pijawki i dieta ścisła!

Od tego pomyślność w leczeniu zawisła”.

I leżał koteczek; kiełbaski i kiszki

Nie tknięte, z daleka pachniały mu myszki.

Patrzcie, jak złe łakomstwo! Kotek przebrał miarę;

 

Musiał więc nieboraczek srogą ponieść karę.

Tak się i z wami dziateczki stać może;

Od łakomstwa strzeż was Boże!

Stanisław Jachowicz

Post niewiele mówi dzisiejszemu katolikowi. Zmiany w kościelnej dyscyplinie sprawiły, że dzisiaj post został ograniczony do kilku dni w roku, a jego duchowe znaczenie również zanika. Tymczasem w liczącej dwa tysiące lat tradycji chrześcijańskiej post był zawsze uważany za fundamentalny element drogi wiary i praktykowano go z wielką gorliwością i surowością.

Nasz sposób odżywiania wpływa na nasze emocje i stan umysłowy. Wiele osób głęboko wierzy w stwierdzenie "jesteś tym co jesz". i

Jak zatem ma wyglądać dieta człowieka, który w harmonijny sposób rozwija się duchowo?

Jasnowidząca doktor psychologii Doreen Virtue, w książce „Anielska dieta” opowiada o związku między duchowością a wegetarianizmem.

Duchowe podejście do życia sprawia, że nasze nastawienie staje się bardziej pozytywne. Zgodnie z Prawem Przyciągania zaczynamy doznawać poczucia bezpieczeństwa, jedności z Bogiem i światem duchowym, unikamy negatywnie oddziałujących na nas ludzi i sytuacji. Ogólnie rzecz biorąc poprawiamy jakość swojej egzystencji. Niektórzy odczuwają także potrzebę zmiany sposobu odżywiania.

 

 „Jeśli ktoś próbuje medytować, a wciąż spożywa mięso,chory.jpg

to jakby zamykał oczy i krzyczał na cały głos,

a później na dodatek twierdził, iż nic nie słyszał.”

fragment starożytnego tekstu buddyjskiego Surangamy Sutry

 

 Powstrzymanie się od spożywania mięsa to bardzo osobista decyzja, podejmowana w oparciu o wiele czynników.

Dieta.... Coś wiem na ten temat. Sama musiałam wykluczyć z mojej diety niektóre produkty. I rzeczywiście czuję się lepiej, chociaż muszę przyznać, że łatwo nie było, a i teraz czasem mam ochotę "zgrzeszyć". Cóż nie jestem Aniołem.

A właśnie co jedzą Anioły? Przecież wśród delikatnych, bladych, poważnych Aniołów można spotkać te pulchniutkie, różowiutke i uśmiechnięte.

Jaka więc powinna być nasza dieta? Anielska? Bo tak naprawdę bez Aniołów byłoby nam trudno

Anioł kwietniowy

Wiosna... ziemia pachnie... w słońcu drzemią wrony,

mgłą zieloną kwiecień gałęzie zasnuwa,

a ten Anioł wcale nie jest roztargniony!Zuzia-pelna-wdzieku-aniol.jpg

 

Zamiast się rozmarzyć - bezustannie czuwa!

Wiosna... piszą wiersze po nocach poeci,

zakochani listy, podatnicy PIT-y...

Na trzepakach wiszą roześmiane dzieci...

 

A ten Anioł stoi! Wciąż stoi jak wryty!

Wiosna... więc bez butów biegam po kałużach,

zapominam płaszcza, kluczy, parasola...

Jak dobrze, że obok mam Anioła Stróża!

Co ja bym zrobiła wiosną bez Anioła?!

Magdanioł



Zaszumiało (15) | Zostaw myśl

Konie, moje konie

czwartek, 30 stycznia 2014 8:52

 

 

Swoboda
Koń bryzgiem srebrnych dzwonków parska

w zieloną ruń jak wodę miękką
kwiaty przynoszą w barwnych garstkachkonia rok.jpg

świt gęstych rek na sutkach dźwięku
Drzewa są wolne w rudych lasach
przebiega koń przez płynność polan
różowo gra rozbiegiem oczu

balony nozdrz gnie do klan
a kiedy wbiegnie w dźwięczne stepy

w rozlany łan błękitem świeży
stanie wysoko wyzwolony
i wchłonę słońce wolne zwierzę ...
Krzysztof Kamil Baczyński

Ostatnio pisałam ogólnie o rożnych tradycjach związanych z Nowym Rokiem na świecie. Dzisiaj, podobnie jak w zeszłym roku o tej porze, zatrzymam się na początku roku w Chinach.
Nowy Rok to najważniejsze święto w chińskim kalendarzu. To połączenie starożytnych zwyczajów i nowoczesnej zabawy. Ponieważ początek roku w Chinach ustalany jest według kalendarza księżycowego, to jest to święto ruchome. Rozpoczyna się wraz z nowiem księżyca i kończy po 15 dniach w czasie jego pełni. W świetle opartej na kalendarzu księżycowym astrologii chińskiej, ludzie przynależą do 12 znaków zodiaku, a każdy znak rządzi całym rokiem. Rok 2013 był pod panowaniem Węża, a 31 stycznia rozpoczyna się w Chinach rok Konia.
Do obchodów Nowego Roku Chińczycy przygotowują się dużo wcześniej. W ósmy dzień ostatniego miesiąca starego roku cała rodzina przystępuje do generalnych porządków w domu, po to by wygnać z niego wszystkie złe duchy. Wielu Chińczyków stara się też spłacić wszystkie długi i rozwiązać problemy.
W tym czasie ulice miast przyozdobione są na czerwono. Kolor czerwony jest w Chinach kolorem szczęścia, powodzenia i miłości, ochroną przed złem. Chińczycy rozsypani po całym kraju zjeżdżają do rodzinnych domów i ostatniego dnia starego roku spotykają się podczas uroczystej kolacji całą rodziną. Głównym daniem są pierożki jiaozi, w których przyrządzeniu bierze udział cała rodzina. Jiaozi, nadziewane są nietypowym nadzieniem, sporządzonym z jajek i krewetek. Na stole tradycyjnie powinna się też znaleźć ryba. Po wspólnej kolacji Chińczycy udają się do świątyń gdzie modlą się o powodzenie w nowym roku.
2014 rok należy do Konia. Związanym z Koniem żywiołem będzie Drewno. Według chińskiej tradycji rok Drewnianego Konia przyniesie spełnienie długookresowych planów, jak także wiele szans na dalekie podróże i nieoczekiwane przygody.
Niektórzy ludzie będą czuli się końmi, inni jeźdźcami. To czas wyścigu, dlatego nie zwalniamy tempa, pędzimy. Konie to przecież najpiękniejsi biegacze świata. Galopują przez stepy, łąki, a wiatr rozwiewa ich grzywę. Uosabiają siłę i delikatność zarazem. Trudno nie podziwiać ich smukłej sylwetki, płynności ruchów, ognistego temperamentu. Są piękne, szybkie, zwinne, wolne...

 

Mój koń
Niemało koni jest na świecie
Odważnych, lotnych, urodziwych,
Ale takiego nie znajdziecie
Jak mój Kasztanek złotogrzywy.
rok konia.jpg

Kasztanek gwiazdkę ma na czole,
Sprężyste nogi, piękny ogon.
A kiedy niesie mnie przez pole,
Ludzie napatrzyć się nie mogą.

Ileż odbyliśmy podróży,
Ileśmy lądów przejechali,
A on mi zawsze wiernie służył
W Afryce, w Azji, w Australii.

Gdy w pióropuszu Indianina

 

Lekko uniosę się w strzemionach,
Kasztanek, pędząc jak lawina,
Każdą przeszkodę w lot pokona.

A kiedy rankiem w drogę rwie się,
Napięty ogon lśni jak struna.
Gdzie tylko zechcę, wnet mnie niesie
Poczciwy koń mój na biegunach.

Igor Sikirycki

Rok Konia to jeden z lepszych okresów według horoskopu chińskiego. To czas wspaniałych przygód, rozpoczynania projektów i realizacji przedsięwzięć. W tym okresie wszelkiego rodzaju działania osiągają większą skuteczność. To czas zdrowego rozsądku i dobrego nastroju, który służy wszystkim.
Czy tak będzie? Bardzo bym chciała, aby właśnie moje długookresowe plany się spełniły. Jednak czy dzisiaj można cokolwiek planować na dłuższy okres? A co do tego pędu, to nie mam ochoty na szybszy bieg. Tak wiem, jestem spod znaku konia i nie powinien być to dla mnie problem, ale jest inaczej. Podobnie jak koń kocham wolność, swobodę, niezależność, przestrzeń, bieg.... Nie lubię jednak wyścigu.
Najbardziej ze wszystkiego pragnęłabym zwolnić i zaznać spokoju. Żyć zgodnie z porami dnia, fazami księżyca, porami roku. Chciałabym, aby moje życie pozbawione było hałasu, korków ulicznych.
Chciałabym czasem zwolnić, podelektować chwilą, dobrą książką, mocną i gorącą herbatą, porozmawiać z kimś bliskim.... Niestety to jest niemożliwe. Zawsze trzeba zabierać się za kolejne zadanie. Nie można ot tak odłożyć je na później.
Nie da się zatrzymać czasu. Jest on dla nas nieubłagalny. Dopiero był poniedziałek, a tu już jest piątek, weekend i od nowa… Zegar wybija sekundy, minuty, godziny. Z dnia na dzień wydaje mi się, że czas pędzi jeszcze szybciej niż wczoraj. Dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu. Ciągle naprzód i naprzód. Czas nie ma się czasu zatrzymać, nawet dla nas.
Dlatego powinniśmy czerpać z życia, z każdego dnia, z każdej chwili tego co najlepsze, za co warto żyć. Niestety z dnia na dzień jesteśmy coraz starsi i zmęczeni otaczającym nas światem.
Czasu nie da się zwolnić, zatrzymać, cofnąć... Może jedynie jest to możliwe tylko we wspomnieniach. jednak i one potrafią być ulotne.
No tak, zatrzymałam się, zamyśliłam, a czas pobiegł już naprzód jak koń w galopie
Z drugiej strony nie należy się dać ponieść koniowi. Koń przecież zbyt szybko się płoszy i łatwo może nas zrzucić.
Wschód słońca w stadninie koni
Słońce nad stadniną,
w końską grzywę chowa twarz,
wstęgą nad łąkami
jeszcze się unosi mgła...
2014 kon.jpg
Stoją napięte
jak strzała gdy drży,
nim cięciwy świst
znów do lotu ją poderwie.

Konie, dumne konie,
zasłuchane w szumy traw,
lekkie i swobodne,
jak na czystym niebie ptak.
Kiedy tak patrzę,

do biegu się rwą
chciałbym uciec stąd,
chciałbym gnać za swą tęsknotą...

Tam, gdzie lśni horyzont,
drga niebieską linią
wprost w otwarte wrota chmur,
siwych chmur,
tam, gdzie w kuźni słońca
dzień powstaje nowy,
gdzie wytycza drogi
rytm - serca rytm.

Konie, dumne konie
w blasku wstającego dnia,
czułe i szalone,
czemu was uwielbiam tak?
Nieraz poniosą,
poniosą jak wiatr,
czasem bywa tak,
jak z dziewczyną...

Krzysztof Dzikowski



Zaszumiało (15) | Zostaw myśl

Nowy Rok

środa, 01 stycznia 2014 9:05

2014.jpg

 

Na nowy rok 

Słyszycie? Północ już bije,
Rok stary w mgły się rozwiewa,
Jak sen przepada...
Krzyczmy: Rok Nowy niech żyje!
I rwijmy z przyszłości drzewa
Owoc, co wiecznie dojrzewa,
A nie opada.
Rok stary jak ziarnko piasku
Stoczył się w czasu przestrzenie;
Czyż go żałować?

Adam Asnyk

Nie chce mi się wierzyć, ze mamy już Nowy Rok. A przecież jeszcze wczoraj zaczynał się 2013r.

Czy spełniły się moje postanowienia? Chyba nie.... W minionym roku chciałam być tylko szczęśliwa. Niestety ponad połowa roku była dla mnie dużym stresem. Styczeń był jeszcze jako taki, ale od lutego rozpoczął się zjazd do...

Tak jak przewidywałam rok Węża nie będzie dla mnie najlepszy. A przecież chiński Nowy Rok zaczyna się z końcem stycznia lub na początku lutego.

W Chinach Nowy Rok połączony jest z obchodami święta Wiosny. Tam jest to najważniejsze święto w całym roku i aż pierwsze 3 dni chińskiego roku są dniami wolnymi od pracy

Nowy Rok zwykle jest bardzo hucznie świętowany na całym świecie. Niesie ze sobą nie tylko zabawę sylwestrową, ale także pierwszy dzień nowego kalendarzowego roku.

Nowy Rok świętowano już w czasach starożytnych, jednak nie ustalono jednej daty w związku z różnicą w kalendarzach. Obchody Nowego Roku są kultywowane przez różne narody o różnych porach roku.

Nowy Rok w większości świętuje się 1 stycznia. Nie jest to jednak reguła. Tak naprawdę może on różnicować się ze względów wyznaniowych – wiele religii zupełnie inaczej odlicza nowy rok, inaczej też jest on świętowany w różnych krajach.

W wielu kulturach Nowy Rok łączy się z obchodami święta wiosny, które mają swoje korzenie w dawnych babilońskich świętach ku czci Bala i Isztar.

W starożytnym Egipcie Nowy Rok celebrowano pod koniec września, gdy wylewał Nil. Było to niezwykle ważne wydarzenie, gdyż to wokół delty Nilu koncentrowało się życie starożytnych Egipcjan. Ludzie śpiewali, grali na trąbkach, tamburynach, bębnach, w pochodzie zbliżali się przed oblicze Faraona. Obchody trwały aż miesiąc.

Muzułmanie ustalają datę Nowego Roku wg kalendarza księżycowego i przypada ona w marcu lub kwietniu.

Celtycki Sylwester nazywany był samhain, a Nowy Rok świętowano na koniec lata. Obchody trwały dziewięć dni. Podczas samhain nikt nie mógł być samotny – wierzono, że jeśli ktoś nie miał tego dnia towarzystwa, jego dusza zostanie potępiona. W wigilię Nowego Roku obchodzono święto zmarłych. Wierzono, że tego dnia dusze zmarłych przebywają razem z żyjącymi.

Babilończycy rok rozpoczynali wiosną w porze deszczowej, kiedy to natura budziła się do życia, również odradzali się ludzie. Obchody trwały aż 10 dni. Król Babilonii przechodził rytuał upokorzenia. Kapłan bił władcę w twarz, co miało odkupić jego winy, na trzy dni odbierano mu władzę, po tym czasie zostawał rozgrzeszany i organizowano huczne przyjęcie dla podwładnych.

Żydowski Nowy Rok (Rosz Haszana) przypada na pierwszy dzień miesiąca Tiszri (pierwszy dzień siódmego miesiąca). Według hebrajskiego kalendarza 4 września rozpoczął się 5774 rok. W Rosz Haszana nie jada się gorzkich lub kwaśnych posiłków. Powszechnym zwyczajem stało się spożywanie chałki i jabłek maczanych w miodzie. Spożywanie słodkich pokarmów w czasie tego święta ma symbolizować błogosławieństwo i obfitość.

postanowienia.jpg

Stary rok, nowy rok

Kolejny rok znowu minął
Kolejny rok jest już historią
Nowa liczba starą przegoniła
I datę w kalendarzu zmieniła
Każdy z nas jest o rok starszy
Lecz czy dojrzalszy?
Nie jednemu poleci łza
Że tak szybko mija czas
Sentyment w tym dniu wszystkich ogarnie
Coś się kończy coś zaczyna
Tego, co już było nie da się zatrzymać
Przyszedł dzień na podsumowanie
Co dobrego się zdarzyło
A co złego nas spotkało
Z nowymi postanowieniami
I czystymi myślami
Robimy do przodu krok
Z nadzieją, że będzie
To dobry rok

Znalezione w Internecie

Juliusz Cezar ustalił datę rozpoczęcia kolejnego roku na 1 stycznia w 46 r. p.n.e. Wcześniej starożytni Rzymianie obchodzili święto 1 marca. Obrzędy nocy sylwestrowej związane były z rytmem natury, a obchody trwały zwykle dłużej niż jedną noc.

W tradycji chrześcijańskiej święto związane jest z datą śmierci papieża Sylwestra I, który zmarł 31 grudnia 335 roku. Pierwszy raz noc sylwestrowa była obchodzona w 999 roku. Ludzie obawiali się końca świata związanego z wejściem w nowe millenium. Kiedy wybiła północ i nie doczekano zapowiadanej apokalipsy, zaczęto świętować. Ludzie wyszli na ulice, śpiewali, tańczyli. 1 stycznia 1000 roku papież Sylwester II dał wiernym błogosławieństwo „urbi et orbi” („miastu i światu”), co stało się tradycją i funkcjonuje do dzisiaj. Święty Sylwester jest patronem zwierząt domowych. Łacińska nazwa stycznia ‚lanuaris’ pochodzi od imienia rzymskiego boga Janusa, przedstawianego jako postać o dwóch głowach, jedną skierowaną w tył, spoglądającą w przeszłość, drugą w przyszłość.

A ja w którą stronę powinnam spoglądać? tak wiem, trzeba iść do przodu, a nie patrzeć w przeszłość. Ale to nie takie proste

Powiedziałem do człowieka który stał u bramy Nowego Roku "Daj mi światło, abym bezpiecznie mogła wkroczyć w nieznane. A on mi odpowiedział: "Wejdź w mrok i weź za rękę Boga. Będzie to dla Ciebie lepsze, niż światło i bezpieczniejsze niż znana droga"

"Bóg wie" M.L. Haskins

 

Pasjans 1990
W starej szkatułce dwie talie kart
szkatułka z perłowej masy
pokryte kurzem o wielu lat
czekają na lepsze czasy
damy królowie i cały dwór

janus.jpgsen taki śnią najczęściej
że jest tam gdzieś zielony stół
i graczy czyste ręce
Tyle razy na łopatki wyłożeni
W nieudanych pasjansach
Z głębokimi impasami pogodzeni
W brydżach i w preferansach
W starej szkatułce dwie talie kart

szkatułka z perłowej masy
pokryte kurzem o wielu lat
czekają na lepsze czasy
i my czekamy na lepsze dni
na złotą mannę z nieba
która po nocach wciąż się śni
i której tak nam potrzeba
Tyle razy na łopatki wyłożeni
W nieudanych pasjansach
Z głębokimi impasami pogodzeni
W brydżach i w preferansach
Tyle razy na łopatki wyłożeni
W nieudanych pasjansach
W dziwnym tańcu zapłakani, zagubieni
Choć nikt nie prosił do tańca

Andrzej Sikorowski



Zaszumiało (17) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 25 września 2017

Przemknęło:  404 944  

Ziarenka myśli

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 404944
Zostawione myśli
  • liczba: 491
  • komentarze: 4610
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4139 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Kobieta