Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 888 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Może ponownie za rok, za rok cały....

niedziela, 16 września 2012 6:36

Jestem, wróciłam.... Znów wszystko minęło zbyt szybko.

A przecież dopiero "wczoraj" jechałam do mojego ukochanego miejsca pozbierać kolejne wspomnienia, aby po powrocie do domu "zapasteryzować' je na kolejny rok.

Czy stale, co roku muszę jeździć w to samo miejsce? Przecież są inne zapewne jeszcze bardziej zachwycające miasta.

Ja jednak kocham to moje miejsce na ziemi. Każdą z jego ulic, kamieniczek, mostów..... Wszystko tu jest przesiąknięte moja miłością. I wiem, że chyba trochę z wzajemnością.

Chciałabym ubrać w słowa moje wrażenia z tej wyprawy, ale opisanie tego co widziałam, przeżyłam jest niemożliwe. Nie chcę, aby to co naturalne, żywe stało się sztuczne, nieprawdziwe. Nie wysyłałam nawet kartek pocztowych, bałam się, że pisząc ją pomniejszę to co na prawdę przeżyte. Przez pisanie nieraz zabijamy to co kochamy. A ja nie chce tego uśmiercać.

Tym razem postanowiłam chłonąć każdy widok, każdą chwilę, nawet kosztem tego, że mniej zobaczę. Jednak z każdejchwili chciałam wycisnąć przynajmniej dwie, nie roniąc przy tym żadnej kropelki.

Każdego ranka jechałam do miasta. Chciałam jak najdłużej wszystkiego posłuchać, skraść wszystkie kolory, poczuć zapach późnego lata. Zawsze siadałam na moich ławeczkach, a jest ich kilka w tym mieście, jadłam śniadanie i zatapiałam się w budzącym się mieście. Parzyłam jak wiatr delikatnie zapraszał resztki snującej mgły do tańca, a "skrzydlate anioły" rozwiewały srebrne szale na niebie, a wschodzące słońce stopniowo odkrywało całe piękno miasta. Gdy tak siedziałam i zachwycałam się, miałam wrażenie, że nigdy stąd nie wyjeżdżałam, że jakaś moja cząstka mieszka tu na zawsze uwięziona niczym duch pomiędzy ścianami domów, wtopiona między cieniami drzew....

Tak sobie siedziałam i nie zwracałam uwagi na mijający czas.

Czasem na ławeczkach obok przysiadali ludzie, ale zazwyczaj gdzieś się spieszyli. Nawet turyści nie zdążali nacieszyć się pięknem miasta. Wkoło było tylko słychać: szybko, presto, schneller, bystrieje.... Tacy turyści którzy zwiedzają byle jak, stale gonią do przodu. Nie widzą kolorów, nie czują smaków i zapachów. Ja tak nie potrafiłam. No cóż, mnie zupełnie nie interesują wycieczki typu: byłam, zobaczyłam...

To były cudowne dni, gdyby tylko udało się rozłożyć nad nimi parasol.

Te piękne, spokojne dni minęły zbyt szybko.

Wieczorem z ciężkim sercem żegnałam moje miasto. Słońce powoli stawało się czerwonym wspomnieniem ciepłych promieni na zachodzie za dachami domów, a wieczór zarzucał na domy szarą pelerynę. Za oknem w oddali gasły światła jedno po drugim. Patrzyłam na nie z lekkim smutkiem, bo właśnie zrozumiałam, że już zaczynam je wspominać. Ponieważ wrócę tu najwcześniej za rok, o ile los na to pozwoli, wiem że jestem skazana by śnić o tym miejscu i raz po raz odtwarzać jego wspomnienia w pamięci.

Często będę wracać myślami do tych miejsc. Nie chcę przyjąć do wiadomości, że życie toczy się tam już beze mnie. Powinno się ono zatrzymać w chwili mojego wyjazdu i czekać na mnie. Jednak z drugiej strony nie mogłabym za każdym razem odkrywać czegoś nowego, chociaż niektóre zmiany mnie rozczarowują, denerwują, zasmucają....

Dla tubylców wszystko zmienia się powoli, a dla mnie wszystko jest za nagłe....

Tak, tak.... Powinnam być szczęśliwa, że dane mi było je poznać, ponownie wędrować jego uliczkami, zatopić się w błękicie nieba, otrzeć się o jego piękno.

Przymykam oczy starając się zachować jego obraz na zawsze

 na karlowym moście
Ten most Karola
W niebie się kończy
Na grzbiecie kaczek
Cud pływający

Korowód świętych
Trąby wzniesione
Do Pragi wiodą
Mosty Karlowe!

I na swą stronę
Diw wielkie wieże
Most przeciągają
Szóste stulecie

Bada grunt włócznią
Strażnik praw miejskich
Swe nogi włożył
W wełtawski cebrzyk

I dwa szeregi
Świętych jak szpaki
Co narzekają
Na grzeszne światy

Przed każdym świętym
Stoi latarnia
Ten czyta księgi
Ów zbija sandał

U Nepomuka infuły
Wełtawy zielone wstęgi
Biskup palcem popycha
Małe statków muszelki

Franciszek rybom
Głosi kazania
Żeby słuchały
Cesarza pana

W berecie lwo
Warkoczem chmury
Błękitem ciągnie
Złote kopuły

I rankiem na rzece
Łuszczy się Praga
Niewiele święty
Jeszcze poprawia

Miasto na mieście
Praga na Pradze
Spiętrza się serce
Spiętrza tarasem

Mury zarosłe
Gęstym listowiem
Pną się do nieba
Tłustym aniołem

Chorały kopuł
Pod wieków parą
Grzmi w złoty kocioł
Ten praski barok

Jak na gobelinie
Pływają same
Zielone wyspy
Po Wełtawie
 
I tutaj muza
Mówi nam prosto
Że najważniejsze
Bracie rzemiosło

Że co po mitrze
Rzeźbionej brodzie
Kiedy jest ciasny
Sandał na nodze

Że najważniejszy
Jest bracie detal
Że krzywy cherub
Nie będzie leciał

Cherubom skrzydła
Wyciąć skrzydlacie
Trzeba samemu
Na swym warsztacie

I wielki wicher
Co w nich zaszumi
Spod naszej ręki
Ucieszy tłumy

Skaczą po świętych
Świateł Pragi świerszcze
Cherub na moście
Siadł jak na wierzbie

I prawie macha
Sobie nogami
I kaczek puszcza
Zielony kamyk

Skrzydła i loki
Wiosną rozwiane
I kufel z chmurą
Trzyma jak Pragę

jerzy harasymowicz


Zaszumiało (10) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 23 września 2017

Przemknęło:  404 071  

Ziarenka myśli

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 404071
Zostawione myśli
  • liczba: 491
  • komentarze: 4610
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4137 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Kobieta