Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 889 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Czas Aniołów

czwartek, 24 września 2009 7:51

 Anioły są takie ciche
Zwłaszcza te w Bieszczadach
Gdy spotkasz takiego w górach
Wiele z nim nie pogadasz
Najwyżej na ucho ci powie
Gdy będzie w dobrym humorze
Że skrzydła nosi w plecaku
Nawet przy dobrej pogodzie
Anioły są całe zielone
Zwłaszcza te w Bieszczadach
Łatwo w trawie się kryją
I w opuszczonych sadach
W zielone grają ukradkiem
Nawet karty mają zielone
Zielone mają pojęcie
A nawet zielony kielonek
Anioły bieszczadzkie, bieszczadzkie anioły
Dużo w was radości i dobrej pogody
Bieszczadzkie anioły, anioły bieszczadzkie
Gdy skrzydłem cię trącą już jesteś ich bratem
 Anioły są całkiem samotne
Zwłaszcza te w Bieszczadach
W kapliczkach zimą drzemią
Choć może im nie wypada
Czasem taki anioł samotny
Zapomni dokąd ma lecieć
I wtedy całe Bieszczady
Mają szaloną uciechę
Anioły bieszczadzkie, bieszczadzkie anioły...
Anioły są wiecznie ulotne
Zwłaszcza te w Bieszczadach
Nas też czasami nosi
Po ich anielskich śladach
One nam przyzwalają
I skrzydłem wskazują drogę
I wtedy w nas się zapala
Wieczny bieszczadzki ogień
Anioły bieszczadzkie, bieszczadzkie anioły...
...Gdy skrzydłem cię musną już jesteś ich bratem
Anioły bieszczadzkie, bieszczadzkie anioły...
...Gdy skrzydłem cię musną już jesteś ich bratem
Anioły bieszczadzkie, bieszczadzkie anioły...
...Gdy skrzydłem cię musną już jesteś ich bratem

Stare Dobre Małżeństwo

 

Koniec września i początek października to czas Aniołów.

Mam ich w domu kilka i może niedługo przybędą nowe? Oficjalnie nie zbieram Aniołków, to jednak z roku na rok mam ich coraz więcej

Uśmiechają się do mnie ze swoich półeczek. Każdy jest inny, niezwykły i jeden ładniejszy od drugiego.  Mają różne miny, pozy, sukienki. Każdy jest wykonany z innego materiału.

Często, kiedy jest mi smutno  patrzę na ich pyzate buzie i zastanawiam się czy te skrzydlate cherubiny, zaklęte w maleńkich figurkach mogą mnie rozweselić, wlać ciepło do mojego serca?

Anioły... Co w nich takiego jest, że przyciągają mój wzrok? Czy chcą mi przypomnieć, że tak naprawdę, to te niewidoczne dla oka czuwają nade mną i troszczą się o mój los. Niewidzialne, ale stale obecne.

Przecież nieraz wyczuwam ich muśniecie skrzydła, kiedy chcą mnie przestrzec przed zbliżającym się niebezpieczeństwem, przed popełnieniem kolejnego błędu.

Ze skruchą musze przyznać, że często nie ułatwiam im pracy. Tak one nigdy nie będą przy mnie bezrobotne. Czasem nie zwracam uwagi na ich ciche szepty i pakuję się w kłopoty. Dlatego nie ze zdziwione, a może zasmucone otwierają szeroko oczy i z rezygnacją puszczają skrzydła. Jak to możliwe, że znowu nie posłuchałam mojej intuicji?

Jednak tylko na chwilę zrezygnowane i zmęczone swoim kolejnym niepowodzeni em przysypiają w swoim kąciku na półce. Jednak nie na długo dają mi odczuć, że zabrnęłam w ślepy zaułek z którego nie ma już wyjścia. Gdy się budzą, mój świat znowu przybiera barwę nadziei. Znowu czuję się pewniejsza, radośniejsza, gdy one są przy mnie i znowu obdarzają mnie swoim uśmiechem.

Często, gdy przechodzę koło wystawy sklepowej przyciągają mój wzrok i już po chwili wiem, że chciałabym je mieć, zabrać do domu i ustawić na półeczce w mojej sypialni. Przecież nie zaszkodzi, aby jeszcze jeden Anioł czuwał nad moim snem i nie tylko...

Może tym razem będzie to Anioł spotkany w górach, co prawda nie w Bieszczadach, gdzie wybieram się krótką wędrówkę?



Zaszumiało (12) | Zostaw myśl

Jaka jestem

czwartek, 17 września 2009 8:30
 W słonecznikach
gra wciąż jeszcze
pszczela muzyka
niżej liczne biedronki
wdzięcznie narzekają
zaś samym dołem
łąkę ujeżdżają
koniki polne

Tu kwiat dyni
jakimś cudem
w owoc przechodzi

Tu lato cierpliwie
na jesień się godzi

Lato się pomału kończy. To sprawia, że znowu nawiedza mnie melancholijny nastrój. Ostatnio zastanawiam się jaka jestem, jaka być powinnam?

Nie ma we mnie nic niezwykłego. Ubieram się podobnie jak wszyscy, staram się podobnie zachowywać.. Powinnam pasować do reszty. A jednak nie pasuję do tej ogólnej układanki. Czy jestem niewłaściwego koloru, kształtu...? Może słucham nieodpowiedniej stacji radiowej, czytam niewłaściwe książki, nie chodzę do kina, nie lubię imprez, kocham zacisze domowe... Może rzeczywiście jestem inna?

 Ale może przez to nie rzucam się zbytnio w oczy? Najchętniej ubieram szatę szarej myszki, która w wełnianej czapce i rękawiczkach prawie zawsze przemknie niezauważona. Wówczas pozostaję tak jakby niewidzialna. Jednak niestety są sytuacje, kiedy szarości wywołują wręcz odwrotny skutek. Czasem warto przystroić się w piórka miejscowych ptaków zginąć w różnokolorowym, pstrokatym tłumie. Wówczas miasto mija mnie obojętnie, bez zbędnych pytań, jednego spojrzenia. Czasem trzeba właśnie stać się kolorowym ptakiem, podobnym do innych, aby nie zwracano na nas uwagi.

Jednak nie chciałabym być klonem, który jednak wtapia się w tło. Cudak, osoba niepodobna do innych odcina barwna plamą, nawet jeśli ta plama jest szara. Ale cudakiem też nie chcę być.

Wciąż jestem nie zbyt dobra, nieprzystosowana. Żle czuję się w tłumie, kiedy nikt nie zwraca na mnie uwagi i kiedy zwracają ją wszyscy.

Naprawdę jaka jesteś nie wie nikt
Bo tego nie wiesz nawet sama Ty ...
Te słowa są o mnie. Jaka jestem naprawdę? Przecież mam kilka twarzy, a może po prostu w zależności od okoliczności nakładam odpowiednią maskę?

Inna jestem w domu, inna w pracy, inna wśród przyjaciół.....

Tak było od zawsze odkąd sięgam pamięcią. W domu - czort, w przedszkolu, szkole - aniołek. W szkole stale mnie chwalono, za polność, spokój, dobre wychowanie. Stawiano mojemu bratu za wzór. Natomiast w domu prawdopodobnie zrzucałam tą anielską pelerynkę i dawałam się we znaki moim rodzicom.

 A przecież cały czas jestem tą samą osobą.

Dlaczego więc zachowuję się w zależności od okoliczności? Gdyby osoby mnie znające zobaczyły mnie na innym gruncie, na pewno musiałyby zmienić zdanie na mój temat.

Sama nie potrafię rozumieć samej siebie. Przecież lubię siebie, ale czasem chciałabym być  inna, inaczej się zachować. Jednak wówczas nie byłabym do końca sobą i to by mi się  nie spodobało.

Ale może właśnie tak należy postępować i zakładać maski w zależności od okoliczności? Ale czy nie my wszyscy jesteśmy tacy skomplikowani, chwilami pełni sprzeczności? Widzimy tylko to, co na zewnątrz, tylko to nie jest zasłonięte. Może dlatego nie znamy się zbyt dobrze i tak naprawdę prawie nic o sobie nie wiemy?

Zakładam maskę dla niepoznaki,  a może aby ukryć się przed losem, samą sobą?



Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

Czas ucieka

czwartek, 10 września 2009 15:18

Szybko, zbudź się, szybko, wstawaj!
Szybko, szybko, stygnie kawa!
Szybko, zęby myj i ręce!
Szybko, światło gaś w łazience!

Szybko, tata na nas czeka!
Szybko, tramwaj nam ucieka!

Szybko, szybko, bez hałasu!
Szybko, szybko, nie ma czasu!

Na nic nigdy nie ma czasu?


A ja chciałbym przez kałuże
iść godzinę albo dłużej,
trzy godziny lizać lody,
gapić się na samochody
i na deszcz, co leci z góry,
i na żaby, i na chmury,
cały dzień się w wannie chlapać
i motyle żółte łapać
albo z błota lepić kule
i nie spieszyć się w ogóle...

Chciałbym wszystko robić wolno,
ale mi nie wolno?

Danuta Wawiłow

Nie mogę się przyzwyczaić, że czas tak szybko mija... Kolejne lato, jedno z wielu szybko mija. Ucieka mi za szybko, a ja wciąż mam wrażenie niedosytu. Mamy już wrzesień, a przecież jeszcze nie tak dawno z niecierpliwością czekałam na lato - pełne kolorów, dojrzałych owoców, ptasich koncertów. Prawdziwe delikatne, soczyste i żółte lato spadło na nas dość późno. Nie było dane cieszyć się nim zbyt długo. Teraz już

świerszcze zaczynają grać preludium do jesieni.

W sierpniu doczekaliśmy się typowego lata. Wszystko dokoła się uspokoiło, rozpogodziło, stało się leniwe, dojrzałe. Zrobiło się nam ciepło,  nie tylko na sercu. Takie właśnie lato od św. Anki najbardziej lubię.

Ale te chwile powoli przemijają, jak wszystko inne dookoła.

Ostatnio przeczytałam „Można okiełznać czas i podróżować z nim jak na skrzydłach orła, albo pozwolić, aby cię zdmuchnął z obranej drogi."

Czas ucieka, zmienia ludzi.  Nasz świat chce mu dorównać kroku i dlatego pędzi, ciągle chcąc być lepszym od tego co już minęło. Ale ja nie chcę tak gonić. Czy muszę? A może to po prostu ja nie mogę nadążyć?

 Często odruchowo spoglądam na zegarek i nie mogę uwierzyć, że niektóre godziny biegną tak szybko. W pracy czas się dłuży niemiłosiernie, godziny wolne upływają bardzo szybko.

Nie ma się co łudzić. Czasu nie zatrzymam, nie jestem w stanie dotrzymać mu kroku, nie sprawię aby stał się bardziej rozciągliwy, ... chociaż jestem ponoć czarownicą, ale czy na pewno umiem czarować? Chyba jednak jakąś nieudolną czarownicą jestem. Próbuję zaczarować czas, macham różdżką, żeby zniknęły wszystkie problemy dnia codziennego, ale czas nie chce się zatrzymać, a kłopoty nie chcą mnie tak na zawsze opuścić. Uparte są bardzo, ale może jest im dobrze u mnie?

Ale może dzisiaj spróbuję jeszcze raz poczarować? Najpierw jednak polatam na miotle, pozaglądam do okien, spojrzę na świat z góry, a wieczorem jak zaparzę ziółek, to otworzę moją księgę i wyszepczę zaklęcie w księżycową noc? Może tym razem się uda?

Chciałabym poczuć swobodę wyboru, wiedzieć, że nic nie muszę zrobić właśnie teraz. Czy choć raz wszystko może potoczyć się spontanicznie, bez planów i napiętych terminów?

Czasem wydaje mi się, że ten codzienny pęd nigdy się nie skończy. Tyle rzeczy mi umyka...Tyle rzeczy jeszcze by się chciałabym zrobić. Chciałabym chociaż każdego dnia wstać o świcie i powędrować łąką, aż po horyzont na powitanie budzącego się słońca. Tyle chciałabym jeszcze doświadczyć......Czasami to już chciałabym już być na emeryturze.

Jedno jest pewne. Skoro nie mogę z czasem podróżować do przodu tym samym tempem (zbyt często oglądam się do tyłu), to jednak wiem, że nie pozwolę, aby zdmuchnął mnie z mojej drogi. Bardziej podoba mi się zdanie „Nie goń za szczurami, podążaj za motylami"



Zaszumiało (11) | Zostaw myśl

Było, minęło, ale wróci

czwartek, 03 września 2009 8:32

 Lubię was, stare mury, oplecione w bluszcze,
Mchem zielonym porosłe dachówki i cegły,
Opodal szara rzeka  monotonnie pluszcze
I przez stęsknione oczy myśli wstecz wybiegły.

Jak cicho tu się żyło i jak błogo pewnie,
W tych ścianach, skąd gra echem mowa dawnych ludzi,
Dni płynęły, jak bajka o śpiącej królewnie,
Na którą wciąż się czeka, która wciąż się budzi.

Furty, których jak gdyby nikt już nie otwiera,
Okna, gdzie dzikie wino wije się jak wiło, -
I tu widzisz dokładnie, że nic nie umiera,
Że wszystko jest jak było i będzie jak było.

Życie tu się tak dziwnie uczuciem nasila
I jak skraca się przestrzeń lat wielu, snów wielu,
Że wieki, które przeszły, są jak jedna chwila,
Co właśnie w dniu dzisiejszym stanęła u celu.

Gdy zbłądzisz w te kąty o wieczornej porze,
Kiedy wnikliwa cisza nad miastem przepływa,
To tak, jakbyś się ocknął w innej czasów porze,
Która jest twemu sercu jedynie właściwa.

Lubię was krętych ulic korytarze,
Stare domy zaułków, szare i posępne,
Godziny na zamkowym bijące zegarze
I odwiecznych kościołów wieże wniebowstępne.

I choć tak po królewsku ubarwił się Rynek,
Wy zostańcie, jak teraz, w swojej mgle szarości,
Jak lat, które minęły, zmurszały wspominek,
Może smutny, lecz godny i czci i miłości.
Artur Oppman "Zaułki" - trochę zmienione

Czasem udaje się nam szarą prozę życia zamienić w barwną poezję. Wówczas wydaje się nam, że złapaliśmy uciekający czas za skrzydło, a raczej jego piórko - chwilkę, z których składa się nasze życie.  Właśnie ostatnio trzymałam w dłoniach te kolorowe piórka, które najchętniej chciałabym zatrzymać na zawsze i a ich kolory przechowywać jak najdłużej w mojej szufladzie wspomnień.

Rozleniwiłam się bardzo przez ostatnie dni. Myśli nie chcą mi się poukładać w słowa i słucham muzyki.
Zupełnie nie wiem jak mam wrócić do siedzenia przy biurku po całodziennych wędrówkach i wieczornych rozmowach przy lampce czerwonego wina. Było wspaniale spokojnie... aż do dnia dzisiejszego... Żeby przypadkiem za długo nie było mi za dobrze. Znowu muszę się przestawić na szybko upływające godziny w mojej zwykłej szarej codzienności. Przez tych parę dni było mi tak dobrze... Zupełnie oderwałam się od zwykłego życia, jego problemów i nieustającego biegu.  Wydaje mi się, że przez te ostatnie dni miałam zupełnie inne życie, żyłam w innym świecie.

 Wędrowałam złotymi uliczkami wolna jak ptak. Najczęściej wstawałam już o świcie, aby zobaczyć wschód słońca i móc nacieszyć się jeszcze wolnym od turystów miastem.  Czasem, gdy schodziłam z góry rozkładałam ręce i i zbiegałam na dół, starając się wyprzedzić pędzący za mną wiatr.

Dzisiaj wracam do codzienności. Było pięknie, ale skończyło się.

Wciąż jeszcze słyszę gwar rozmów przy kawiarnianych stolikach, widzę niespotykane kolory zachodzącego za czerwonymi dachami słońca. Białe, czyste, cudne obłoki wisiały mi nad głową. Wówczas pojawiało się wspomnienie z dzieciństwa. Był taki czas, że niebo i chmury wydawały mi się bardzo bliskie.

Muszę znowu zacząć żyć pędzącą codziennością. Na początek udało mi się uporać z wielką górą prania. Przede mną teraz prasowanie.... Tego nie lubię najbardziej.

Niedługo czeka mnie szary, pracowity, wypełniony po brzegi tym, co konieczne dzień. Taki najnormalniejszy dzień na świecie. Cieszę się, że dzień dzisiejszy jest wolny od pracy. Tak dawno nie miałam okazji, aby posiedzieć w moim ogrodzie. Stęskniłam się za nim, za zapachem kwiatów, koncertem świerszczy i cieniem rzucanym przez drzewa.

Nierzeczywiste wydaje mi się, że kilka dni temu, siedziałam w kawiarence na starym mieście i mogłam bez końca, bez zegarka patrzeć na biegnące obok życie. Powrót do zwykłego życia jak zwykle nastąpił w sposób mało delikatny .

Na szczęście poranne słońce zagląda mi w okno i z uśmiechem mobilizuje mnie do codziennej aktywności.

Może jednak uda mi się zatrzymać trochę tego wakacyjnego spokoju?
Przez cały rok czeka się na coś, co mija tak szybko,  a więc do następnego roku... 



Zaszumiało (10) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 23 września 2017

Przemknęło:  404 040  

Ziarenka myśli

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 404040
Zostawione myśli
  • liczba: 491
  • komentarze: 4610
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4137 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Kobieta