Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 248 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Sierpniu zatrzymaj się!

środa, 31 sierpnia 2016 10:47

kapelusz1.jpg

usiadł sierpień odpoczywa
po gorącym lecie.
Skosił trawy,
skosił żyta.
Czeka już na jesień

Teresa Ferenc

 

Może trudno w to uwierzyć, ale właśnie zaczynam zachwycać się królewną Lato, opaloną, z piegami na twarzy i rozjaśnionymi od słońca włosami. Od św. Anki, kiedy są już chłodne wieczory i ranki. Pani Lato skraca dni i wydłuża noce. Jednak dla mnie wówczas jest najsympatyczniejsza i jak zaczyna się sierpień, to można po prostu się w niej zakochać. Sierpień nie jest tak obfity w kolory, zapachy i inne cuda jak maj, czy czerwiec.  Uwielbiam jednak ten czas dojrzałych owoców i warzyw.
Sierpniowa Pani Lato obdarza nas aromatem dojrzałych owoców, Ciepłą barwą kwiatów. Niestety zmieniają się kolory otaczającej nas natury. Świeże i soczyste kolory Pani Wiosny znikają. Zieleń drzew i traw z zaczyna płowieć i coraz częściej pojawiają się pierwsze odcienie rdzy na liściach. Zaczynają dominować kolory z palety. Powoli pojawia się nutka jesieni.

Jednak lubię sierpień, bo wówczas zaczyna się czas mgieł. Sierpniowe poranne mgły i chłodne wieczory zapowiadają niewątpliwe przyjście jesieni.Ależ zrobiło się melancholijnie. A to wszystko przez uciekający czas. Chciałabym zawołać: sierpniu nie uciekaj mi, zatrzymaj się na chwilę....

Sierpień
Paprocie płyną jak rozgwiazdy.
Zanurzam stopy w noc sierpniową.sierpeń.jpg
Niebo sypnęło pyłem jasnym,
chcę stąpać po nim razem z tobą.

Możemy się tu ukryć, schować,
okryć ciemnością tak jak kocem,
znam takie światłoczułe słowa
które się szepcze tylko nocą .

Księżyc strumieniem pełnym blasku
wysrebrza w mroku ciała złote,
spłukuje na przybrzeżne piaski
gorący wstyd zmieszany z potem.

Czas się zatrzymał tu i teraz,
znów go dotykam, znów go czuję,
znów własnym kluczem noc otwieram
i znów się sama zatrzaskuje.

Przyszłość z gwiazdami wchodzi w zmowę,
wróżbami karmi nas nieszczerze.sierpniowa.jpg
Sam chcę wytyczać ścieżki nowe,
jeszcze próbuję, jeszcze wierzę.

Jeszcze okruchy marne składam
w siłę, by wracać tu czasami,
bo moją ścieżką własne ślady
i noc sierpniowa pod stopami.

Znalezione w Internecie

Mam ochotę złapać sierpniową Panią Lato za rękę i nie puścić. Bo gdzież ona tak biegnie?
Sierpniowe dni są przecież leniwe, spokojne i stateczne, Dlatego co roku zachwycają mnie. Dlatego co roku mój urlop planuję na koniec sierpnia i początek września. Tylko w tym czasie odpoczywam z największą radością.Sierpień jest dla mnie czasem wakacji, swobody, odpoczynku. To miesiąc dojrzały i aromatyczny. We wrześniu królewna Lato co prawda powoli robi się zmęczona, ale nadal ma jeszcze siłę, energię, aby malować na żółto, pomarańczowo, czerwono... dojrzewające owoce i warzywa. Wszystko dookoła nabiera przedsmaku jesieni. Dlatego kocham te moje wędrówki w towarzystwie dojrzałej Pani Lato. Co roku o tej porze żyję przygotowaniami do podróży.

 

Dojrzałe lato

Pomiędzy kłosami rozgrzane powietrze
dźwięczy w sygnaturach dojrzałego lata; sierpniowe.jpg

ponad kwietną łąką zbłękitniała przestrzeń
utonęła w słodkich, zielnych aromatach.

Lipiec w szwach już pęka od nabrzmiałych wiśni,
malinowym sokiem tryskają ogrody,
cykady w nokturnach postradały zmysły
w srebrzystej poświacie księżycowych drożyn.

Ja po czubek głowy w lecie zakochana,
zanim czerwień maków jesień mgłą rozbieli,
wierszem ci wyśpiewam – choć to może banał
aksamitną miłość, jak skórka moreli.

Ewa Pilipczuk

Niestety w tym roku będzie inaczej. Nie wyjeżdżam. Nadal jestem na zakręcie i nie widzę jeszcze prostej drogi przede mną. A chętnie bym taką drogą powędrowała. Dlatego trochę mi szkoda, że nie będę patrzyć jak wędruje słońce nad czerwonymi dachami mojego ukochanego miasta. Plątająca się miedzy domami i drzewami mgła otulała wszystko dookoła, sprawiając, że świat nabierał pewnej tajemniczości. Jednak sierpniowe mgły przede wszystkim pragną na chwilę schłodzić miasto, które już za chwilę ogrzeje codzienne życie, a potem dodatkowo ogarnie turystyczna gorączka.Zawsze lubiłam zaczynać dzień, kiedy jeszcze trochę zaspany król Słońce rozpoczynał swoją wędrówkę. Jednak poranna mgła unosząca się nad rzeką muskała nas po twarzy i skutecznie budziła nas do końca.
Lubię takie przebudzenia. Król Słońce po przemyciu twarzy ziewał i wzdychał po raz ostatni, a mgły odpływały w dal. Król Słońce przeglądał się z zadowoleniem w lustrze rzeki, po chwili zaplątywał się w gałęziach drzew, aby z potem z pełną energią wbiec na górkę z obietnicą kolejnego słonecznego dnia. Dlatego potem już z pełną uwagą spoglądałam na miasto powoli budzące się do życia.
Także i wieczory, kiedy dzień powoli gaśnie, są godne uwagi. Król Słońce zapewnia jedyne i niepowtarzalne światło i kolor. Taka paleta barw na niebie zapiera dech w piersiach. Czerwień, pomarańcz, żółć, fiolet, błękit.... Każdego dnia inna mieszanka, która w końcu zabarwiała się na szaro i granatowo.

W sierpniowe wieczory, gdy najczęściej spadają gwiazdy, patrzę na to praskie niebo i wymyślam sobie różne życzenia. Może za rok ten wyjazd znowu stanie się rzeczywistością?
Czasem warto czekać na coś pięknego, niezwykłego. Bo to gdzieś jest, czeka. Nie wszystko można dostać od razu. Im później, tym bardziej to doceniamy.

 

kiedyś zamieszkam w pradze
kiedyś zamieszkam w pradze
w życiu trzeba mieć jakiś cel kochanie więc to będzie to
zamieszkam blisko wyszehradu
i blisko przystanku tramwaju linii numer siedemnaście
żebym mógł jeździć tam i z powrotem wzdłuż spokojnej
rzeki przyglądając się spokojnym ludziomsierpniowa Praha.jpg
nauczę się ich języka który śmieszy
moich rodaków ale mnie się podoba
to prosím vás jest łagodne a mnie
potrzeba łagodności kochanie
i będę popełniał czeskie błędy cokolwiek one znaczą
i oglądał czeskie filmy
a w kieszeni nosił kamyki dla františka k.
i będę wypatrywał ciebie kochanie bo w życiu trzeba mieć jakiś cel
grzegorz kozera



Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

Dawna wakacyjna codzienność

piątek, 05 sierpnia 2016 6:33

 

 Lato
Lato w słomkowym kapeluszu
Chodzi po polach,liczy kłosy.
To młodzian pełen animuszu-
Młodości nigdy dosyć.

kapelusz-wiosna.jpg
W szczodrości sypie złote ziarno,
Chabry rozdaje wiejskim pannom

I chce, by zawsze go kochano
Ten chłopak miodowłosy.


Ugryzie w sadzie papierówkę,
W dłoniach ukryje bożą krówkę,
W duszy mu tylko śpiew i granie-
Wesoły przebieraniec.

Nad wschodem słońca zadumany
Liczy skowronki i bociany
I z polnym strachem idzie w tany
Bo w miejscu nie ustanie.

Anna Zajączkowska

Wstał kolejny letni, cichy, orzeźwiający świt. Jak zazwyczaj był złocisty, lecz dziś jakby odrobinę blady. Dodaje mi jednak energii i siły przed kolejnym upalnym dniem, które do wieczora znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ale przecież wiadomo od świętej Anki chłodne wieczory i ranki. I jak dla mnie tylko one mogłoby być. Po co te upalne południa i popołudnia? Przecież sierpniowe wieczory i ranki są najpiękniejsze. A spadające gwiazdy w noc św. Wawrzyńca ponoć spełniają marzenia.
Podziwiam królewnę Lato, że w taki dzień ma silę pracować w polu, ogrodzie.... Od dawna wiadomo, że to najpracowitsza córka króla Słońce.
Jednak znowu odeszłam od tematu, przecież nie o tym chciałam pisać.
Minął kolejny ranek otulony mgiełką nostalgii.
Jak każdego roku o tej porze powracają wspomnienia o moich dziadkach.
Znowu błądzę myślami w poprzednim wieku.
Często teraz mieszkam we wspomnieniach. W świecie, który już nie istnieje.
Trudno się znowu cofnąć do kalendarza sprzed wielu lat. A przecież dobrze go pamiętam. Tuż przy drzwiach w kuchni Dziadków wisiał kalendarz, z którego codziennie Babcia lub Dziadek wyrywali kartkę. To był nawet taki rytuał. W lecie, kiedy tam przebywałam, kalendarz stracił już trochę na swojej wadze, ale z uporem dążył do szczuplejszej figury. Pod koniec roku był już chudziutki, tak że znikał i a jego miejsce zajmował następny, gruby i ciężki, który radośnie odmierzał kolejne dni i dostarczał również ciekawych informacji - kulinarnych, ogrodniczych, astrologicznych... Czasem zdarzało się nawet, że opowiadał dowcip lub pokazywał żart rysunkowy. Bardzo lubiłam ten codzienny rytuał i z niecierpliwością czekałam, co też można przeczytać lub zobaczyć na drugiej stronie kartki.
 
Kartki z kalendarza
Kartkę z kalendarza, wyrywasz codziennie.
kalendarz.jpg
Czynność tę od lat, powtarzasz niezmiennie.
Lecz każda karteczka, powie coś innego,
Kiedy ją przeczytasz, wiesz już coś nowego.


Wiesz o imieninach, jaką mamy datę,
Ale też i o tym, czym nakarmić tatę.
Również o tym kiedy, wiosna nas przywita,
O tym, że agawa, raz w życiu zakwita.

Są tam też rocznice, ważne i mniej ważne
I opisy z życia, też na niepoważnie.
Kartki z kalendarza, choć tak bardzo małe,

Wiedzę nam poszerzać, będą przez rok cały.
znalezione w Internecie
W domu Dziadków były też inne rytuały.
Na wprost łózka w sypialni wisiał zegar. Dziadek o stałej porze ciągnął za łańcuchy, na których zawieszone były obciążniki. Gdy tylko podjeżdżały do góry, zegar oddychał z ulgą, uśmiechał się i potakiwał nam wahadłem. Znów miał siłę liczyć kolejne minuty i godziny. Tik tak, tik tak..... A przy każdej godzinie donośnie wołał bim bam, bim bam.... Dzisiaj, jak go wspominam z rozrzewnieniem, to zastanawiam się, jak to możliwe, że udawało się nam spać w nocy. Teraz pewnie nie zdecydowałabym się na taki eksponat. Jednak gdyby to był ten jeden, jedyny, to kto wie... Ale pewnie wyłączyłabym to bicie.

 

Stary zegar od pradziada
Stary zegar od pradziada
Nic nie robi, tylko gada...
Ledwie skończył – już zaczyna;
Co godzina – to nowina.

zegar.jpg

„Ej, wy dziatki ! Czy wy wiecie,
Jak bywało niegdyś w świecie?
jak bywało na tej ziemi

Przed latami, przed dawnymi?...

Tarcza moja, tak jak słońce,
Biła sercem szczerozłotym,
Sławnych godzin sta, tysiące
Wydzwoniłem swoim młotem.

Miałem w piersi głos ogromny:
Grałem marsze i mazurki,
I polonez wiekopomny

O tym królu, co bił Turki.

Dziś mi nikt już nie poradzi,
Z wiatrem poszło moje zdrowie...
Zapytajcie tylko dziadzi,
To on resztę wam opowie’’.

Stary zegar mruczy w ciszy,
Zgięta skrzypi w nim sprężyna
Ledwo idzie, ledwo dyszy
Przecież znowu bić zaczyna.

znalezione w Internecie

Codziennie Dziadek czytał regionalną gazetę. Wędrówka z Babcią lub Dziadkiem do pobliskiego kiosku zawsze była dla mnie atrakcją. Z czasem sama po nią biegałam i z ciekawością zaczęłam przeglądać. Teraz jak jestem w tamtych stronach, to staram się do niej zajrzeć.Każdego dnia siedziałam na taborecie w kuchni i patrzyłam jak Babcia rozpala ogień w piecu i nastawia wodę na ziemniaki. To nic, że obok stała kuchenka gazowa. Z pieca zawsze wszystko smakowało lepiej, a dla takiej dziewczynki jak ja było też ciekawsze.

Prawie codziennie wędrowaliśmy na drugi koniec miasteczka. Tam znajdowała się działka Dziadków. Zdecydowanie jednak wolałam, jak jechaliśmy z Dziadkiem samochodem. Było wówczas wygodnie i szybko.
Wówczas droga ta wydawała mi się bardzo męcząca. Najpierw długa droga boczną, nieasfaltową drogą, potem marsz tuż przy torach kolejowych, następnie wspinaczka uliczką pod górkę i już było blisko.
Najbardziej fascynował mnie marsz wąską ścieżką tuż przy torach. Najciekawiej było, jak zbliżał się pociąg.
Dobrą minutę przed przyjazdem pociągu słyszeliśmy jak szepczą i mruczą tory. Potem zaczynały śpiewać. Na początku było cichutkie mormorando, potem głośniejsze zawodzenie. Tutut, tutut, tutut.... lubiłam i nadal lubię ten dźwięk. Może dlatego, że zawsze mieszkałam blisko torów kolejowych.
Po chwili stukot i huk narastał. Jak nie udało się nam wcześniej dojść do uliczki, schodziliśmy ze ścieżki i czekaliśmy w bezpiecznej odległości. Nadjeżdżała ogromna lokomotywa spocona, groźna, z trudem ciągnąca wagony. Nagle rozlegał się gwizd, buchała para i pociąg stopniowo zwalniał, przejeżdżał pod mostem, zgrzytał hamulcami i zatrzymywał się na dworcu. To było niesamowite przeżycie, które zdarzało się bardzo rzadko, w porównaniu z marszem na działkę... Teraz niestety śpi na bocznicy lokomotywa....
 
Lokomotywa
Śpi na bocznicy lokomotywa,
Wielka, ogromna, rdza po niej spływa,
A nie oliwa.
Śpi i nie sapie, nawet nie dmucha,
Żar z jej zimnego brzucha nie bucha.
Wagonów nigdy już nie pociągnie,
Już o podróżach musi zapomnieć.

A przecież w czasach swojej młodości,
Woziła bardzo dostojnych gości:
Jaśnie hrabiego z jaśnie hrabiną,
pociąg.jpg
Pana sędziego z żoną sędziną,
Oraz ministra, trzech generałów,
Premiera, a z nim doradców paru,
I jeszcze pomnę, razu pewnego,
Pana prezesa Banku Rolnego.

Warszawa-Wiedeń, Wiedeń-Warszawa,
Wieźć takich gości, to była sprawa!
Na stacjach tłumy, krzyki i kwiaty,
Grały orkiestry, grzmiały wiwaty.
Pociąg witano i odprawiano
Z wielkim przepychem wieczorem, rano.
Ciągle po szynach raźno się toczył,
We dnie
Lub w nocy,
We dnie
Lub w nocy.

Śpi na bocznicy lokomotywa,
Drzew gąszcz zielony szczelnie ją skrywa.
I tylko we śnie wspomina tak:
Tak, to-to, tak,
Tak, to-to, tak…
znalezione w Internecie
Tych naszych rytuałów, codziennych czynności  było więcej... Jednak powoli się one zacierają w pamięci. Powinnam częściej myśleć o Dziadkach. W mojej pamięci jest dużo miejsca dla Dziadków. Powinnam pielęgnować te wspomnienia, aby się nie rozmyły. Kto powiedział, że lepiej koncentrować się na teraźniejszości? Bo cóż ma mi ona do zaofiarowania dzisiaj?


Zaszumiało (8) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 25 czerwca 2017

Przemknęło:  401 384  

Ziarenka myśli

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 401384
Zostawione myśli
  • liczba: 489
  • komentarze: 4599
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4047 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl