Bloog Wirtualna Polska
Są 1 268 074 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Już za parę dni, za dni parę....

czwartek, 25 sierpnia 2011 16:15

W wielkim mieście niebo jasne
i wiadomo żyć nie łatwo
w wielkim mieście
oto widać idą ludzie przy wystawach
i o cudzie myślą i nareszcie
nad głowami anioł leci od tej pory
komuś w życiu będzie znacznie lepiej
kto nie poznał tych radości
niech spróbuje
znów pokochać kogoś jeszcze prościej
i ja
doczekam kiedyś takiej chwili
i nie mogę się nadziwić
że ja
doczekam tego dnia
by osłodzić sobie życie mały złodziej
tuż przed kasą kradnie
kokosowy baton
zanim zdążą go przyłapać zje go i
przestanie płakać bo już za plecami
to policjant jak sam anioł w samą
porę będzie mógł się teraz
wstawić za nim
i przebaczy to co może i zapomni
przecież inni robią jeszcze gorzej
w wielkim mieście rośnie balon
wielkich marzeń które pracę znów
gwiazdorom dają
a gwiazdorzy te marzenia
noszą w workach
po kieszeniach czasem coś sprzedają
i tramwajem jadą w święta
aż do nieba
tylko po co tak daleko jechać
gdyby któryś ruszył głową można
by choinkę
nocą znowu ukraść z lasu
w wielkim mieście gasną światła
i wiadomo
żyć nie łatwo w wielkim mieście
oto widać nikną ludzie jeszcze
ktoś przez
popołudnie przejdzie i nareszcie
nad głowami leci anioł co szczęśliwsze
dzieci z gwiazdorami rozmawiają
kto nie poznał tych radości
niech spróbuje
znów pokochać kogoś jeszcze prościej
 

Szykuję się powoli do wyjazdu. Nareszcie…. Pod koniec tego tygodnia moje ramiona wyjątkowo obciążone są zmęczeniem ostatnich miesięcy. Ciężko wchodzę po schodach, z trudem zasypiam, a jeszcze trudniej wstać rano do pracy. Taką mam ochotę nic nie robić, nie myśleć… Chcę nareszcie uciec od codziennego zmęczenia, drobnych, czasem  nieistotnych spraw, które pochłaniają moją energię. Czasem najtrudniejsze są właśnie dla mnie rzeczy proste, codzienne: W świecie pełnym coraz to nowych produktów czasem czuję się bezradna i zagubiona. Staram się nadążać, aby nie pozostawać w tyle. Jednak dochodzę do wniosku, że życie jest dla tych co są na bieżąco z najnowszymi wynalazkami cywilizacji. Moje umiejętności wyniesione ze szkoły są już przestarzałe. Niedawno nawet przeczytałam, że w pewnym mieście USA dzieci nie potrzebują długopisów, bo pisanie wychodzi z mody. Zamiast tego mają uczyć się szybszego pisania na klawiaturze komputera. Co to w ogóle za pomysł?

Współczesne młode pokolenie przyzwyczajone do komputerów, komórek i zaczyna uważać odręczne pisanie za archaiczną, nikomu niepotrzebną umiejętność. Z duchem czasu postanowiły właśnie iść władze stanu Indiana w USA. Trudno mi jednak sobie wyobrazić pokolenie młodych ludzi, którzy potrafią pisać smsy z szybkością światła, ale nie umieją podpisać. Zresztą patrząc na mojego bratanka i jego kolegów dochodzę do wniosku, że dzieci nie przykładają już uwagi do charakteru pisma. Piszą nieuważnie, spieszą się, robią błędy. Teraz w świecie korektorów, nikt tego od nich nie wymaga. Czasy starannego pisania, kiedy szanowało się każdą napisaną literkę odchodzą w niepamięć… Mam tylko nadzieję, że tak szybko jego unicestwienie nie nastąpi. Zastanawiam się tylko, czy skoro uczniowie nie będą uczyli się pisać ręcznie, będą w stanie odczytać odręczne pismo. Dla mnie cała ta sprawa jest kompletnym nieporozumieniem.

Teraz jednak najważniejszy jest mój urlop.

Chcę się wyspać, a przede wszystkim wyrwać się na parę dni, aby powstrzymać tą wewnętrzną gonitwę a znaleźć spokój.

Będę w moim ukochanym mieście siedzieć rano w małej kawiarence, pić herbatę i patrzeć na ludzi biegnących do pracy, odprowadzających dzieci do przedszkola lub biegnących po prostu do sklepu po ciepłe bułeczki.  Będę szczęśliwa, że nigdzie nie muszę pędzić.

Chciałabym się zatrzymać. Stanąć nagle na ulicy i trwać w tym przez…..

Potem znowu przysiądę sobie na chwilkę na rynku lub innym placu, może pod fontanną  i znowu będę przyglądać się wszystkim twarzom, które tylko przechodzą przez to miejsce. Mogłabym zmieniać ławki, jedną za drugą.

Dla mnie osobiście każda podróż, nawet w to samo miejsce co roku,  jest inna, każda z nich wnosi do mojego życia coraz to więcej radości, harmonii i spełnienia. Uwielbiam odkrywać coraz to nowe zakątki, których jeszcze nie poznałam, ale powrót na stare. Wydeptane już uliczki też jest dla mnie ogromną radością.

Już nie mogę się doczekać.

Jeszcze tylko parę ostatnich listów i już za chwilę czas na pakowanie...  Szafa już otwarta, a walizka jak co roku uśmiecha się do mnie wyczekując i zachęcająco. Dobrze wie, że nie lubię się pakować. Nigdy nie wiem, czy uda mi się zabrać tylko same najpotrzebniejsze rzeczy. Do tego lato tego roku jest bardzo kapryśne.

Cóż nie pozostaje mi nic innego jak tylko porządnie się sprężyć i jak najszybciej mieć pakowanie za sobą. Perspektywa najbliższych dni jest taka zachęcająca, że warto włożyć w to trochę wysiłku…



Zaszumiało (14) | Zostaw myśl

Jak zwykle o tej porze....

czwartek, 11 sierpnia 2011 19:16
 Kwiaty z pół okolicznych uszczknięte i zioła,
Przenajmilsze ofiary pracowitej wioski
Przyniosły swe zapachy do wnętrza kościoła,
Przyniosły przed oblicze dobre Matki Boskiej.
 
W górze jako głos starczy, organ przepowiada,
W dole z piersi ludu płynie pieśń kościelna,
U stóp Twych, jasna Pani, wieś swe dary składa,
Opół rządczyni mądra, o królowo zielna.
 
Przed ołtarzem ksiądz szepcze łacińskie wyrazy,
Woń kwiatów coraz żywiej nad głowy się wznasza:
Ochraniaj nas od klęski, chorób i zarazy,
Królowo ziół przedziwna, pół rządczyni nasza!
 
Rozśpiewały się usty, organ wciąż przewodzi,
Ten w piersi się uderza, ten znak krzyża czyni:
Obraniaj nas od wojny, ognia i powodzi.
O ziół królowo można, naszych pól rządczyni.
Wacław Rolicz-Lieder ,W Matkę Boską Zielną

 

„Każdy kwiatek woła – Weź mnie do kościoła”.

 

Zbliża się Święto Matki Boskiej Zielnej. Bardzo lubię to święto, chociaż w mieście ludzie już nie niosą "pierwocin ziemi" do pobłogosławienia, nie dziękuja za dary, które dała nam Matka Natura. Na szczęście mój Dom należy do malutkiej parafii, gdzie jeszcze zachował się zwyczaj święcenia tego, co urosło, zakwitło....

Trochę jednak żałuję, że ta tradycja powoli zanika. Za kilkanaście lat pokolenie moich bratanków nie będzie już celebrowało tego święta.  Może dlatego prawie co roku piszę o tym dniu. Nie wiem, co jeszcze nowego mogę napisać na ten temat. Zapewne się powtarzam, ale lubię ten dzień i chcę aby co roku był on świętowany. 

W Kościele katolickim w Polsce uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny nazywana jest Świętem Matki Boskiej Zielnej, Matki Boskiej Znakomitej w Kongo, Matki Boskiej Korzennej w Czechach.

Fakt, że w naszym społeczeństwie ta druga nazwa jest bardziej powszechna, świadczy o tym, że nasz katolicki kraj, swoje korzenie ma w czasach pogańskich.

Religia dawnych Słowian była ściśle związana z kultem przyrody. Jej święta wyznaczał naturalny cykl upraw i zjawisk atmosferycznych. Od narodzin wiosny, poprzez letni rozkwit, jesienny zbiór plonów i zimowy odpoczynek. Podstawowe kulty wiązały się z naturą: kult Słońca, Ognia, Matki - Ziemi. Dzisiejsze święto Matki Boskiej Zielnej jest naturalnym przedłużeniem kultu Matki - Ziemi. Matka Boska jest uważana właśnie za patronkę Ziemi. W naszym kraju od V wieku 15 sierpnia tradycyjnie przynoszono do kościołów płody ziemi: zioła, zboża, kwiaty, owoce, warzywa. Wierzono, że poświęcone w tym dniu wiązanki nabierają szczególnych mocy. Ułożone pośród pola miały przynieść dobre plony w roku następnym, ustawione w domu wróżyły szczęście i spokój domostwa. Wszystkie te praktyki mają tak naprawdę więcej wspólnego z pogaństwem niż z religią chrześcijańską. Cieszę się jednak, że wpisały się tak mocno w naszą tradycję. Nie sposób wyznaczyć już granicę, która oddziela zwyczaje pogańskie od chrześcijańskich.

Naturalnym procesem zachodzącym podczas ekspansji nowej religii, jest przejmowanie niektórych cech i obrzędów wierzeń wcześniejszych. W ten sposób łatwiej przekonać ludzi do nowej wiary. Nawet współcześni misjonarze, chcąc nawrócić nowe plemiona, nie wywracają ich świata duchowego do góry nogami. Nie twierdzą, że to wszystko, w co od wieków wierzyli ich przodkowie i w co oni dziś tez wierzą to nieprawda. W ten sposób nikogo nie da się nawrócić. Co innego, jeśli powoli przemyca się nowe treści do starych obrzędów. W ten sposób niektóre pogańskie zwyczaje zachowały się po dziś dzień i są już mocno wpisane w tradycje chrześcijańskie, że wielu wydaje się, że właśnie z tej tradycji to się wywodzi. Tymczasem połowa obrzędów towarzyszących, na przykład Świętom Wielkanocnym pochodzi z czasów pogańskich i ma związek z kultem ziemi.

Skoro to święto dla mnie tak wiele znaczy, to może w poprzednim wcieleniu byłam „praktykującą poganką”? Może? Chyba raczej na pewno, ale o tym może później…



Zaszumiało (8) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 25 września 2017

Przemknęło:  404 932  

Ziarenka myśli

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 404932
Zostawione myśli
  • liczba: 491
  • komentarze: 4610
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4139 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Kobieta