Bloog Wirtualna Polska
Są 1 268 074 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Oczywiście, że herbata....

poniedziałek, 27 lipca 2015 15:23

Herbata

mam swoja herbatę
już od lat
jedynąkawa.jpg
pijam ja od święta
z cytryną
i odrobiną
słodyczy waniliowej liany
czuję
nastrój przychodzi
ciepłym aromatem
znad
wschodniej porcelany
i płyną obrazy
jak fatamorgany
nirwana lotosem
zakwita na twarzy
woda bulgoce
herbata się parzy...
monsun dobrych myśli
wspaniale się marzy!

Znalezione w Internecie

Lipiec, zazwyczaj bywa niespokojny, jednak  w tym roku jest wyjątkowo kapryśny.  Za oknem albo leje się żar z nieba, albo płyną gwałtowne potoki wody. W moim ogrodzie kwiaty szybko przekwitają pod wpływem wysokiej temperatury lub tracą  płatki z każdym silniejszym porywem wiatru. Taka pogoda mnie przygnębia. Dla poprawy nastroju potrzebuję przede wszystkim odrobiny kofeiny.

Dlatego mój dzień w pracy, zwłaszcza, gdy za oknem jest szaro i buro, zaczyna się zazwyczaj standardowo od dialogu

progi-raju.jpg

– Pijesz tylko herbatę?

   Nie potrzebujesz kawy, aby

   stanąć na nogi?

– Nie piję kawy - odpowiadam

– Jak to, tak wcale?

– Wcale

– Dlaczego przestałaś pić kawę?

– Nigdy nie zaczęłam.

–Nigdy? To niemożliwe. Ale dlaczego? Nie smakuje ci?

Dobre pytanie. Właściwie dlaczego nie znam praktycznie smaku kawy?

Owszem lubię zapach kawy o poranku, ale żeby ją pić? Do tego nie dałam się przekonać. Po co? Tak naprawdę nie mam ochoty się uczyć rozpoczynać dzień od tego napoju.

Od lat obserwuję rano ludzi. Są zaspani, nieprzytomni, nie odpowiadają jasno na pytania…. Stoją w kolejce do ekspresu, a w głowie kołacze im jedna myśl – jak najszybciej zaczerpnąć choć łyczek z tego czarnego źródła kofeiny. A ja, chociaż mam niedociśnienie i jak najbardziej wskazany byłby taki zastrzyk porządnej kofeiny, spokojnie piję herbatę i cieszę się, że nigdy takie uzależnienie mi nie grozi. A nawet, gdy potrzebuję mobilizacji do działania, to herbata stawia na nogi bardzo skutecznie.
Tak wiem, że niektórzy mogą pomyśleć, że rzadko można spotkać taki okaz jak ja, który praktycznie nie zna smaku kawy.

Herbata jest jednak nieodzownym towarzyszem mojego życia. Nie zdarzyło się jeszcze, abym była tak zajęta, abym nie miała czasu nawet napić się herbaty.

201838_filizanka_herbaty_bukiecik_stokrotek_ksiazka.jpg

Herbatę piję gdy:

- zaczynam rano dzień,

- jestem w pracy,

- czytałam książkę,

- rozmawiam dłużej przez telefon,

- zmarznę zimą,

- na dworze jest gorąco,

- ma padać deszcz, pada lub padało.

- nie wiem co ze sobą zrobić (chociaż takie chwile prawie się nie zdarzają).

Jednak, gdy tak obejrzę się wstecz i przypomnę sobie mój pierwszy kontakt z herbatą w przedszkolu, to dochodzę do wniosku, że jej nie cierpiałam. Była to bowiem bawarka, z dodatkiem słodkiego mleka, który był moją jeszcze większą zmorą. Długo trwało, zanim przekonałam otoczenie, że bawarka, mleko, kakao, czy też kawa zbożowa, to nie są moje napoje i że mogę pić tylko herbatę.

Jaka powinna być herbata?

Mocna, słodka i tylko gorąca. Tak nawet, gdy jest upał:

herbara.jpg

nie lubię
zimnej herbaty
nijakich potraw
letnich uczuć

taka herbata
nie ugasi pragnienia
taka potrawa
nie podrażni podniebienia
takie uczucie
nie uskrzydli

Alicja Marzec

Dlatego, gdy jestem w domu nalewam ją do ulubionego kubka i stawiam na podgrzewaczu, aby szybko nie wystygła. W pracy mam specjalny kubek, który długo trzyma ciepło. A w gościach… I tu zaczyna się problem, zwłaszcza, gdy jestem u kogoś po raz pierwszy. Nienawidzę po prostu, gdy bez pytania co piję, podają mi słabiutką „herbatę” w ogromnej szklance. Po pierwsze nigdy nie wypiję tak dużej ilości płynu. No może dałabym radę, ale wówczas napój nie byłby już gorący. Po drugie herbata pita ze szklanki mi nie smakuje. Cóż jednak mam zrobić? Robię tylko uprzejmą minę i przez całe spotkanie piję tylko parę łyków i ku niezadowoleniu gospodarzy cała zimna już herbata zostaje w szklance.

Jednak coraz więcej jest osób, które chociaż spytają co piję, gdy jednak proszę o herbatę w filiżance, robią zdziwioną minę, bo cóż to za różnica, w czym jest herbata.

Na szczęście bywam zazwyczaj u osób, które podobne sytuacje mają już za sobą i albo przynoszą mi herbatę w pięknej filiżance, albo zapraszają do kredensu i proponują, abym sama sobie taką wybrała. Ba, u niektórych mam nawet przywilej zaparzenia sobie sama herbaty.

Uważam, że będąc w gościach herbatę należy pić w filiżankach, najlepiej z cienkiej porcelany, najlepiej rozszerzanych do góry. Dlaczego? Piękna filiżanka, to sama przyjemność, a taki kształt filiżanki pozwala uchwycić aromat napoju.

Herbaty nie powinno się serwować w szklankach, po pierwsze nie jest to wygodne, parzy w dłonie, a po drugie po prostu nieeleganckie. Czasy picia herbaty z przezroczystego szkła powoli mijają. Jednak w wielu domach można jednak spotkać się ze szklankami. Zapewne każdy z nas znajdzie w domu kilka wiklinowych koszyczków czy metalowych uchwytów na szklanki

Tak wiem, może mogłabym zacisnąć zęby i wypić "herbatę" ze szklanki. Jednak dlaczego miałabym to robić? Przecież przy następnej wizycie znowu cierpiałabym. A może jednak powinnam się powstrzymać i nie robić kłopotu?

A przecież rodzaj naczynia, jego kształt mają wpływ nie tylko na smak i aromat herbaty, ale także na moje samopoczucie.

Jaką herbatę piję? Przede wszystkim czarną. Jednak chętnie delektuję się białymi, zielonymi, czerwonymi. Po przebudzeniu i przed snem nie pogardzę herbatkami ziołowymi. Ale czy je można nazwać herbatami?

 

Gdzie Herbata Różą Pachnie...
Znam taką jedną herbaciarnię
w małym domku na końcu świata
Tam właśnie zaprosić Cię chcę
tam Różą pachnie herbata

herbata.jpg

Czajnik z napisem "Batumi"
kipi już dla nas wrzątkiem
Czy to prawda,czy mi się śni?
Obojętnie...
tej herbaty napić się chcę.

 

Już filiżanki napełnione
łyżeczkę cukru wsypuję

patrzę na Twoje Dłonie
one drżą...ja to czuję.

 

Jeden maleńki herbatki łyczek
Jeden maleńki ruch ustami.
Powoli upływa nam życie,
tak...herbatka pachnie Różami
R.J M – znalezione w Internecie

Tak czarna herbata z dodatkiem róży, a zwłaszcza z konfiturą z płatków róży jest niepowtarzalna. Taką mogłabym pić codziennie.

Jednak bez filiżanki czarnej herbaty, trudno byłoby mi przetrwać dzień.

T’ien Yiheng:

„Herbatę się pija, by zapomnieć o hałasie świata.”

William Gladstone:

„Jeśli jet ci zimno, herbata cię ogrzeje.

Jeśli jest ci gorąco, herbata cię ochłodzi.

Jeśli jesteś pobudzony, herbata cię uspokoi.”

Regina Helker:

„Gdzie jest herbata tam jest nadzieja.”

 Lu Tung:

„Nie interesuje mnie nieśmiertelność,

interesuje mnie tylko smak herbaty.”

Catherine Douzel:

„Każda filiżanka herbaty jest wyimaginowaną podróżą.”

 



Zaszumiało (12) | Zostaw myśl

Mój zaczarowany świat

niedziela, 12 lipca 2015 6:18

Munro_3.jpg

PRZYJACIEL NA CAŁE ŻYCIE
Nie trzeba molem być książkowym,
grzbietu nad stołem ciągle schylać,
od kartek nie odrywać głowy
i książki w rękę brać co chwila.
Lecz w dzień powszechni czy w niedzielę
sam na sam z książką usiąść sobie,
witać się z nią jak z przyjacielem,
długo się bez niej nie móc obejść.
Nie trzeba bać się, że czasami
zmęczy nas książka albo znuży.
Bo ona chce pogadać z nami,
namówić chce nas do podróży,
pocieszyć chce, rozśmieszyć nieraz,
chce pożartować, bawić, uczyć
i kolorowych świat otwierać
czarną literą – cennym kluczem.

Hanna Łochocka

Książki, a raczej ich czytanie to duża część mojego życia. Kocham czytać książki, lubię uciekać  w inny świat całym swoim sercem i duszą. 

Książki dają mi możliwość odcięcia się problemów życia codziennego, dają mi niezapomniane wrażenia.  

Nie wyobrażam sobie mojego życia bez książek. Bez telewizji, bez Internetu tak, ale nie bez książek.  Nawet na urlop zabieram ze sobą kilka. Co prawda mam go dopiero we wrześniu, trudno mi już cierpliwie czekać, ale już staram się sobie coś przygotować. A zapewne do tego czasu stosik jeszcze urośnie?

Od książek byłam, jestem i będę uzależniona, jakkolwiek czasy by się nie zmieniły. Po prostu wyniosłam to z dzieciństwa i nic tego nie zmieni.  

Ostatnio dzięki  upałom, które panowały i nieźle dały mi się we znaki, wpadły mi ręce książki Alice Munro. I cóż mogę napisać? Zachwyciły mnie jej opowiadania.  

munro1.jpg

Kim jest ta pisarka?  

Urodziła się w 1931 roku, wychowywała się w południowo-zachodnich lasach prowincji Ontario, w rodzinie pobożnych protestanckich farmerów.  

Gdy Alice – wówczas jeszcze Laidlaw – ma osiem lat, do jej rodzinnego Wingham przyjeżdża Lucy Maud Montgomery (moja ukochana pisarka z lat młodzieńczych). Na Alice duże  wrażenie robi j „Emilka ze Srebrnego Nowiu”. W 1989 roku, już jako Alice Munro, pisze posłowie do nowego wydania tej powieści, jej zdaniem jednej z najwybitniejszych spośród kanadyjskich. Podkreśla motyw przemiany dziewczynki w pisarkę: „Emilka pod koniec książki mówi, że musi pisać – choćby nie wiadomo co – i my widzimy nie tylko, jak uczy się pisać, ale także jak odkrywa pisanie jako sposób na ocalenie samej siebie w świecie”. Nieprzypadkowo: pisanie jako sposób na (prze)życie wpisane jest także w jej biografię.  W swoich książkach Montgomery zaledwie szeptała o tym, o czy Alice mówi głośno.

Alice Munro to chyba druga po Lucy Maud Montgomery sławna pisarka, która w swojej literaturze prezentuje odległą nam Kanadę i jej najważniejszy region, czyli Ontario.
Kilkunastoletnia Alice, czując, że nigdzie nie pasuje, szuka swojego miejsca  i znajduje je w literaturze, najpierw jako czytelniczka. Pisze wiersze, odsyłane – jak w przypadku Emilki – przez czasopisma. Pisanie daje jej poczucie własnej wartości, stanowi rodzaj terapii pozwalającej odreagować problemy – biedę, w jaką po kryzysie i II wojnie światowej popadła rodzina Laidlawów, a przede wszystkim ciężką chorobę matki.  

Studiowała na University of Western Ontario, równocześnie pracując m.in. jako kelnerka, bibliotekarka, a nawet zbieraczka tytoniu.  

Pierwsze jej opowiadanie ukazało się na łamach studenckiego czasopisma, ale jego autorka nie zagrzała długo miejsca na uniwersytecie. Porzuciła uniwersytet na początku lat pięćdziesiątych, gdy poznała swego pierwszego męża, i wraz z nim przeprowadziła się do Kolumbii Brytyjskiej 

W wieku 26 lat miała już dwie córki i mieszkała w Vancouver u boku męża, Jamesa Munro. Dawne ambicje zeszły na dalszy plan, choć Alice nadal tworzyła, konsekwentnie starała się zapisywać określoną liczbę stron każdego dnia. 

W latach siedemdziesiątych, wraz z drugim mężem, powróciła do Ontario, gdzie mieszka do dziś. Wykładała gościnnie na wielu kanadyjskich uczelniach.  

Na sukces musi  jednak czekać. Opowiadania, które pisze wracają tak szybko. Trzydziestoletniej Alice  ktoś z rodziny sugeruje, żeby rzuciła  pisanie. Alice jednak nie posłuchała. I słusznie, było warto. Przełomowy okazuje się rok 1968 i nagrodzony prestiżową Governor General’s Award debiutancki tom „Dance of the Happy Shades”, wydany w momencie, gdy zaczyna się rozpadać jej pierwsze małżeństwo. Po rozwodzie z pierwszym mężem pisanie staje się dla Alice Munro dosłownie sposobem na przeżycie.

Alice zawsze trzymała się na uboczu współczesnego świata, nie udzielała wywiadów.

Pytana, dlaczego pisze opowiadania, mówiła: ''Tak widzę życie. Ludzie zmieniają się, kształtują na nowo po kawałku, robiąc rzeczy, których nie rozumieją. Powieść ma spójność, której nie widzę wokół siebie'' 

 Znana amerykańska pisarka Cynthia Ozick nazwała Alice Munro - „naszym Czechowem”. Również John Updike przyrównał ją nawet do Czechowa. 

Rzeczywiście, Alice Munro wykazuje się niezwykłą wrażliwością, prostotą stylu i wspaniałą techniką pisarską. 

Od rosyjskiego mistrza niewątpliwie nauczyła się słuszności maksymy "sztuka pisania jest sztuką skracania". Dobrze czuje się w krótkich formach.  

munro2.jpg

Jednak dla mnie blisko jej do autorki „Ani z Zielonego Wzgórza” . Podobnie  jak Lucy Maud Montgomery snuła opowieści z Avonlea, tak Alice Munro snuje opowieści z owej kanadyjskiej prowinicji lat czterdziestych i pięćdziesiątych. Poznajemy historie kobiet i dziewcząt,  które są tak naprawdę historiami na wskroś uniwersalnymi.  Pisarka pokazuje trudy i pułapki wkraczanie w dorosłość. Obserwujemy dorastanie bohaterek, ich zmaganie się ze sobą, z codziennością.  Wraz z nimi obserwujemy otaczające je kobiety: młode i stare, wierzące i niewierzące,  wariatki i te, co uchodzące za normalne, mężatki i stare panny, podlotki i dojrzałe kobiety, ciotki, nauczycielki, sąsiadki, koleżanki. Pisarka mierzy się ze wszystkim tym, o czym zwykle się nie mówi lub nie chce się mówić.

Niekiedy można odnieść wrażenie, że w jej opowiadaniach to mężczyzna jest stroną optymistyczną, która wiąże się z pozytywnym nastawieniem do świata. Rzadko jest outsiderem, żyje w zgodzie ze światem. Inaczej jest z kobietami.  Zajmują one szczególne miejsce w tekstach pisarki. Nieraz płacąc wysoką cenę za naruszenie konwencji, wyjście poza rolę, jaka została im narzucona. Są sfrustrowane i nie chcą przystawać do tradycyjnych ról. Często czują się zagubione, przytłoczone smutną rzeczywistością, zmagają się z codziennymi problemami. Szukają własnej ścieżki, próbują znaleźć choć odrobinę prawdziwego uczucia. Czasami jednak decydują się bronić swej godności.

Munro opisuje zwykłe życie, społeczne relacje, dylematy i wybory postaci pozbawionych wszelkiego heroizmu. Bezbarwność małych miasteczek, przeistaczająca potęga seksu i problemy kobiet starających się zrobić coś po swojemu w świecie rządzonym przez mężczyzn.

Bohaterowie opowiadań Munro to zwykli ludzie. Nawet i ja odkryłam wiele moich cech, problemów, odczuć. W każdym z nich jest coś, co każe zatrzymać się na chwilę zastanowienia. Każde z nich kończy się pewnym niedopowiedzeniem, że można sobie samemu opowiedzieć swój własny dalszy ciąg. Pozostawienie takiej możliwości bardzo mi się podoba. Dzięki temu te opowiadania wcale tak szybko się nie kończą, ale trwają w czytelniku jeszcze przez jakiś czas po przeczytaniu.

Jednak sama pisarka nie lubi, gdy mówi się, że nikt tak jak ona nie potrafi dostrzec niezwykłości życia zwykłych ludzi: ''Nie rozumiem pojęcia zwykli ludzie. Wszyscy jesteśmy wyjątkowi''. Może to i prawda….. 

 Alice Munro, jedna z najważniejszych autorek opowiadań swojego pokolenia, tworzy historie, które są gęste i bogate niczym powieści: skupia całe życie na kilkunastu stronicach, ukazując przemiany, którym podlega miłość... Michiko Kakutani "The New York Times"

 Nawet opis prostego życia u Munro zyskuje psychologiczną głębię.   "The Observer"
Munro jest iluzjonistką, której sztuczek nie da się rozszyfrować. "The Washington Post"

Alice Munro należy cytować, bo cytat lepiej niż opis odda szlachetną spontaniczność jej prozy. "The New York Times"

Alice Munro daje niezbity dowód, że jak nikt inny potrafi uchwycić istotę ludzkiej natury w najróżniejszych naszych zachowaniach. Trudno sobie wyobrazić żywszy zmysł obserwacji . „Houston Post”

Munro podgląda swoich bohaterów zatrzymanych w kadrach pomiędzy poobiednim zmywaniem naczyń a decyzjami, które na zawsze zmienią ich los.  Piotr Stasiak, „Polityka”

"Alice Munro to autorka, która przede wszystkim szanuje czytelnika. Literatura jest tu tym, czym była od zawsze – komunikatem między autorem a odbiorcą, który widzi, czuje i stara się zrozumieć bohaterów opowiadań. " - Wojciech Chmielewski

"O Munro mówi się, że jest mistrzynią anegdoty, i właśnie wokół anegdoty buduje ona treść swoich opowiadań, porównywanych do miniatur Vermeera – jest w nich zawarta  cała gama emocji, wszystkie odcienie relacji międzyludzkich" - Katarzyna Kazimierowska
''Niektóre z tych historii są bliższe mojego życia niż inne, ale żadne nie są tak blisko, jak ludziom wydaje się, że są. Zawsze jednak piszę o momencie życia, w którym jestem'' – Alice Munro



Zaszumiało (7) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 25 września 2017

Przemknęło:  404 930  

Ziarenka myśli

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 404930
Zostawione myśli
  • liczba: 491
  • komentarze: 4610
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4139 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Kobieta