Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 888 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Nie tylko syzyfowe prace

poniedziałek, 25 czerwca 2012 17:10
 Syzyf
Syzyf swój głaz pchał do góry
Już po raz niewiadomo który
Może już milionowy raz
Przed szczytem tuż wypuszczał głaz
Aż spiął się, sprężył, chyba zbyt
Popchnął i wtoczył głaz na szczyt
Pot z rozgrzanego czoła otarł
Usiadł i został bez roboty
Pomyślał – za co tu się brać?
Głaz zepchnął, zaczął znowu pchać.
 Jonasz Kofta

 

Ostatnio znowu  żyję pracą. Mam tak mało czasu, że gdy wracam do domu, robię tylko to co konieczne, by dom nie wyglądał jak śmietnik. Porządki polegają głównie na upychaniu wszystkiego do szafy lub po kątach.

Każdego dnia toczę mój kamień, kiedy się nie udaje ponawiam próbę i zaczynam od nowa. Dzień po dniu, tydzień po tygodniu. Tylko ja nie wtaczam głazu, ale próbu­ję osiągnąć szczęście, spokój…. Gdy widzę już mój cel, to zawsze jednak znaj­dzie się coś, co spro­wadza mnie na dół (dlaczego nie do samego początku – dzieciństwa?).  

 Dlatego za  każdym razem wspinając się pod górę coraz częściej ogarnia mnie przeczucie nieuniknionej powrotu do początku. Boję się coraz bardziej, że znowu pobiegnę za spadającym kamieniem, trzymając cieniutką nitkę nadziei.  Cóż historia Syzyfa to dla mnie nic szczególnego. Tak jak on mozolnie dźwigam ciężar życia.
Czasem mnie ta wędrówka pod górę zniechęca, przygnębia. Jednak życie każdego zwykłego człowieka jest raczej ciężkie. Każdy ma swój głaz, który usiłuje wtoczyć na górę. Czasem pytam siebie, czy cały czas mamy być skupieni na naszych zmartwieniach,  problemach, kłopotach… Może trzeba zostawić głaz na dole przed kolejną wspinaczką i oderwać się od tego wszystkiego.

Po majowym urlopie nie ma śladu.  Przepadł niczym snieżynka  pod dotykiem ciepłych promieni słońca.

Jednak tak jak kwiaty po nocnej ulewie potrafię szybko nabrać sił. Rano leżą na ziemi z ciężkimi główkami. Są przygięte, znokautowane przez ostre krople deszczu. Jednak wraz z pierwszymi promieniami słońca kwiaty powoli podnoszą głowę, prostują się i uśmiechają do świata. Są niepokonane, aż do przekwitnięcia. Jednak powracają zawsze każdej następnej wiosny. Ze mną jest tak samo.

Praca w ogrodzie przypomina modlitwę. Wycisza, każe się skupić na chwili obecnej, pozwala dostrzec piękno natury.

Gdy jestem w ogrodzie, to chcę zamienić się w gąbkę i wszystko wchłonąć..

Ogród bez drzew to żaden ogród

Tu jestem absolutnie szczęśliwa, Wystarczy klęczeć i babrać się w ziemi, siejąc pachnący i zielony groszek, pietruszkę…. Ziemia to balsam dla dłoni ciepły, wilgotny i tłusty. Zadziwiające, że tak niewiele potrzeba mi do szczęścia. Wystarczy, że moje ręce poczują grudki ziemi, jak mój wzrok spocznie na kojącej zieleni. Klęczę i grzebię w ziemi szczęśliwa jak ryjówka, krecik. Bezcenna radość robienia tego co mnie uszczęśliwia. Dlaczego nie mam tego każdego dnia?

Ziemia uczy spokoju i cierpliwości. Mówi, że cykle się zmieniają, że wszystko co dobre powraca. Po zimie zawsze przychodzi wiosna. Niczego nie można popędzać – zwłaszcza problemów, smuteczków, zmęczenia… kiedyś miną i znowu zaświeci słońce. Kwiat wystawia swoją głowę do nieba dopiero wtedy, gdy bedziena to gotowy.

Dlatego często nie piszę, nie odzywam się. Wsiąkłam w ogrodzie. Po tygodniu pracy biegnę i grabię, pielę, podlewam… Dlaczego jednak mam na to tak mało czasu?

Lubię ciszę mojego ogrodu
rankiem, rosę na kwiatach liści
słońce wschodzące na horyzoncie
świergot ptaków na drzewach czereśni.

Lubię ciszę mojego ogrodu
kiedy słońce w zenicie na niebie
promieniami pieści me kwiaty
my siedzimy tak obok siebie

Ty nalewasz mi kawę pachnącą

do mojego kubeczka z kotkiem
pszczoła krąży nad krzewem malin
i kukułkę słychac z oddali

Georginie, piwonie i róże
kulami swych kwiatów ogromne
wysokie, smukłe i dumne mieczyki
malwy moje pod oknem dostojne.

Prezentują kolory wszelakie
do słońca kierując swe kwiaty
nasturcji pnącza długie, wijące
wokół dużej kwiecistej rabaty.

Goździki , nagietki , irysy
i inne gatunki bez liku
na grządkach, klombach i wazach
a nawet w wiszącym koszyku

Lubię ciszę mojego ogrodu
kiedy zmrok otula me kwiaty
księżyc wschodzi nad dachem domu
i nie widzisz już żadnej rabaty

Ale czujesz won kwiatów i trawy
i maciejki zapach cudowny
świerszczaa granie dobiega z oddali
i ten wietrzyk jak oddech łagodny

Delikatnie pieści twe włosy
czuły niczym kochanki ręka
żaby rechot ze stawu liści
jest dla ucha niczym piosenka

Lubię ciszę mojego ogrodu
w każdym dniu i o każdej porze
bo to raj mój maleńki, własny
zbudowany na własnym ugorze
 Eryk Maver


Zaszumiało (6) | Zostaw myśl

Byłam w raju

niedziela, 03 czerwca 2012 12:32
 Z Tobą chcę oglądać świat
wśród wysokich błądzić traw
Wtedy to wszystko to, to co widzę, czuję
naprawdę jest
Kwitnie sad, powiał wiatr, tak jak śnieg
sypnął kwiat, wszystko to naprawdę jest
Z Tobą chcę oglądać świat, jaki piękny księżyc, patrz
Widzisz to , to co ja, jakie to jest proste
wystarczy być
Jaki świt, jaki blask, jaki śpiew, jaki ptak
wszystko to, to wszystko w nas
Gdy ty i ja, cały świat jest dla nas
gdy ty i ja
 Zapach łąk, plaży piach, nocy mrok
światło dnia
wszystko to, gdy ty i ja
Wiem to, czuję, życie mnie nie mija
Obok Ciebie ważna każda chwila
Żyję znów, gdy jesteś tu
W obłoku snów
Piękny świat dziś znów ma sens
Naprawdę jest to takie proste
Spójrz jak wszystko się niezmiennie zmienia
Nigdy dosyć tego zachwycenia
Widzisz spójrz, znów zakwitł bez
To wszystko jest
Znów widzę sad , kwitnący sad
gdy płatków śnieg na nasze głowy spadł
Z tobą chcę oglądać świat
Wciąż niezmiennie zmienny
Z tobą chcę oglądać świat
Co dzień niecodzienny świat

Chcę powiedzieć, jestem, istnieję….

Urlop minął, nawet nie zauważyłam kiedy.

Wróciłam z jednego z najpiękniejszych zakątków świata, otulona pięknem tego miejsca, które chyba na dłużej pozostanie w mojej pamięci.
Na szczęście pogodę miałam wspaniałą, sprzyjającą wędrówką brzegiem morza, podziwianiu widoków z cudowną roślinnością , wędrówkom po starych, wąskich  uliczkach, zachwytom poruszającej serce architektury…  Tak , tak byłam w raju. Głowę mam jeszcze pełną obrazów lazurowego morza, błękitnego nieba, słońca….

 Spod codziennej skorupy zmęczenia udało mi się wyłonić uśmiechniętą twarz. Przez parę dni przestałam byś mrówką zmagającą się z życiem i na chwilę stałam się barwnym motylem, który ma czas, aby przysiąść na kwiatku, aby zachwycić się pięknem świata dookoła.  Zachwycały mnie też rzeczy, które innym wydawały się nieważne, nieinteresujące.

Z zachwytem spoglądałam na błękitne niebo, lazurową wodę, delektowałam się zapachem mięty, lawendy, tymianku, rumianku…. Jeszcze teraz, gdy zamykam oczy moje serce raduje się kolorową roślinnością rosnąca wśród malowniczych kamienistych wzgórz.  Obrazy napływają stale, jeszcze wyraźne, nierozproszone. Gdy wszyscy spali, a słońce taktownie wschodziło po cichu,  mogłam  porozmawiać z ptakami, kwiatami i wiatrem muskającym mi twarz,  złapać rozgrzewający promień słońca.

Każdego dnia szłam wypełniona oczekiwaniem ujrzenia kolejnych, nieznanych jeszcze miejsc. Mijałam kolorowy tłum turystów. Tutaj nikt się nie spieszył. Otulona byłam przez melancholijne lenistwo,  jeden z tych staromodnych grzechów głównych.   Te dni były zupełnie inne od tych zwykłych, kiedy dźwięk budzika wyrywał mnie z marzeń sennych i przypominał o szarej rzeczywistości. Dlaczego na

co dzień jesteśmy uosobieniem pośpiechu?

Nareszcie żyłam bez ciągłego spoglądania na zegarek, nigdzie się nie spieszyłam, nie miałam dostępu do wirtualnego świata, nie słuchałam wiadomości… Najpiękniejsze, najcudowniejsze było jednak obserwowanie zachwytu mojego bratanka. Dla niego była to pierwsza taka wyprawa.

Niestety za pięknie by było gdyby mój spokój, pobyt w raju mógł trwać wiecznie.

Zastanawiam się jak mogę funkcjonować z tym natłokiem obrazów w sercu. Obrazy kłębią się i nabrzmiewają. Jak mogę zrobić miejsce dla codzienności? Jak zatrzymać wspomnienia?  Niestety wiele rzeczy się zapomina, tak wiele z tego co się widziało znika. Rzeczywistość zawsze zwycięża. Proza życia już mnie złapała w swoje ręce, jednak nie dam się tak łatwo.



Zaszumiało (15) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 23 września 2017

Przemknęło:  404 096  

Ziarenka myśli

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 404096
Zostawione myśli
  • liczba: 491
  • komentarze: 4610
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4137 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Kobieta