Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 889 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Windą do nieba

poniedziałek, 27 czerwca 2011 15:39

Mój piękny panie raz zobaczony w technikolorze
piszę do pana ostatni list
Już mi lusterko z tym pana zdjęciem też nie pomoże
pora mi dzisiaj do ślubu iść

Mój piękny panie ja go nie kocham, taka jest prawda
pan główną rolę gra w każdym śnie
ale dziewczyna przez świat nie może iść całkiem sama
życie jest życiem pan przecież wie.

Już mi niosą suknie z welonem
już cyganie czekają z muzyką
koń do taktu zamiata ogonem
Mendelsonem stukają kopyta

Jeszcze ryżem sypną na szczęście
gości tłum coś fałszywie odśpiewa
złoty krążek mi wcisną na rękę
i powiozą mnie windą do nieba

Mój piękny panie z tego wszystkiego nie mogłam zasnąć
więc nie mógł mi się pan przyśnić dziś
i tak odchodzę bez pożegnania jakby z znienacka
ktoś między nami zatrzasnął drzwi.

Już mi niosą suknie z welonem
już cyganie czekają z muzyką
koń do taktu zamiata ogonem
Mendelsonem stukają kopyta

Jeszcze ryżem sypną na szczęście
gości tłum coś fałszywie odśpiewa
złoty krążek mi wcisną na rękę
i powiozą mnie windą do nieba

Ostatnio byłam na ślubie koleżanki ze szkolnej ławy.... Tak, tak ławy i to dosłownie. Kiedy byłyśmy w pierwszej klasie naprawdę siedziałyśmy w takiej typowej, już dzisiaj niespotykanej ławce.

Nie spodziewałam się, że w "naszym" wieku można jeszcze spaść z ambony, a potem w białej sukni pod rękę z ojcem kroczyć do ołtarza. Nie znaczy to, że uważam, że tylko tylko do pewnego wieku można wychodzić za mąż. Nic z tych rzeczy. Po prostu uważam, że trzeba mieć dużo odwagi, aby zdecydować się na całą tą oprawę mając..... lat. A właśnie jaki właściwie wiek wyznacza tą granicę? Nigdy nie jest za późno na miłość i ślub, ważne, żeby znaleźć odpowiedniego kandydata.

Jeszcze całkiem niedawno, o pannie w tym wieku mówiono "stara panna", dzisiaj niewiele osób się spieszy z wejściem w stałe związki.

Ale chyba istnieje jakaś niewidoczna granica. Kiedyś słyszałam pełne ciekawości pytania rodziny, jednak od pewnego czasu chyba już raz na zawsze umilkły pytania…

Tak się teraz nad tym zastanawiam, dlaczego od najmłodszych lat wmawia się nam, że ślub to najpiękniejsze, najważniejsze i najszczęśliwsze wydarzenie w życiu każdej kobiety?

Kiedyś małżeństwo było koniecznością. Małżeństwo było uważane za obowiązek społeczny. Stare panny i kawalerowie byli często przedmiotem drwin.

Dzisiaj małżeństwo nie jest już koniecznością, nikt nie dokucza singlom, ale nadal osoby samotne są postrzegane jako "niekompletne". W świadomości ludzi ciągle jest obecny typowy model rodziny.

Dlatego niektórym trudno jest nie przejmować się gadaniem innych. Zwłaszcza jak przykleja im się łatkę egoisty, który boi się zaryzykować i wejść w związek. Oczywiście osoby samotne są bardziej skupione na sobie i swoich potrzebach. O wiele im trudniej zwrócić uwagę na drugą osobę. Jednak czy życie w pojedynkę niesie ze sobą tylko beztroskę i swobodę. Czy jest to aż tak negatywny egoizm?

Tak naprawde życie w pojedynkę to nie jest proste.

Samotni spotykani na ulicy nie trzymają nikogo za rękę, nikt nie czeka na nich w domu, nikomu tak naprawdę nie mogą na bieżąco opowiedzieć, co wydarzyło się w ciągu dnia...

Tak naprawdę nikt z nas do końca nie chce być sam. Jesteśmy tak stworzeni, że pragniemy obecności drugiego człowieka. Każdy chce kochać i być kochanym.

 Dlaczego więc tyle osób żyje samotnie? Dlaczego ja też jestem sama? Czy był to mój świadomy wybór? Pewnie w pewnej części tak, ale czy aż do końca? Zapewne tak jak większość osób nie chcę się przyznać do tego, że chyba także była to konieczność i innego wyboru nie było….

Wielu twierdzi, że jest to ich własny wybór. Czasami jednak decydują za nas nasze własne obawy i lęki, które skazują nas na samotne życie. Nie wszyscy jednak chcą się do tego przyznać, chociaż nadal szukają kogoś i miotają się pomiędzy swoim lękami, a chęcią zachowania niezależności. Zazwyczaj jednak obawa zwycięża i wybieramy podróż w samotność. Wybieramy z pozoru swój mały uporządkowany świat.... Ale tylko na wierzchu. Pod nietkniętą powierzchnią istnieje rysa…..Nikt nie chce jednak jej odsłonić. Znajomym mówimy, że potrzebujemy więcej przestrzeni, że mamy trudny charakter, że trudno z nami wytrzymać, że….

Jednak czy wszyscy są w stanie w coś takiego uwierzyć?



Zaszumiało (15) | Zostaw myśl

Trzeba umieć zapomnieć???

wtorek, 07 czerwca 2011 8:01
 Przy piwoniach
Piwonie kwitną, białe i różowe,
A w środku każdej, jak w pachnącym dzbanie,
Gromady żuczków prowadzą rozmowę,
Bo kwiat jest dany żuczkom na mieszkanie.
Matka nad klombem z piwoniami staje,
Sięga po jedną i płatki rozchyla,
I długo patrzy w piwoniowe kraje,
Dla których rokiem bywa jedna chwila.
Potem kwiat puszcza i, co sama myśli,
Głośno i dzieciom, i sobie powtarza.
A wiatr kołysze zielonymi liśćmi
I cętki światła biegają po twarzach.
Czesław Miłosz

Moja szuflada wspomnień ponownie się otworzyła i uwolniła zamkniętą tam nostalgię i melancholię. Mija kolejna smutna rocznica. Nie chce mi się wierzyć, że to już tyle lat nie ma z nami mojej Babci.  Osoby, która oprócz moich rodziców kochała mnie najbardziej na świecie i dziś byłaby zapewne moim najlepszym przyjacielem.

Czasem chciałabym zostawić dawne dzieje za sobą. Jednak historia trwa. Po moich przodkach odziedziczyłam wiele. Od Babci dostałam dary bez podatku spadkowego. Odziedziczyłam po niej wieczny lęk, niepewność, poczucie winy, melancholię…

Staram się dzisiaj przypomnieć układ roślin w ogrodzie babci. I tak naprawdę mogę określić dokładnie, gdzie co rosło.

Na działkę prowadziła furtka okolona różyczkami. Róże nad furtką wyginały się w łuk. Były silne, różowe, pachnące,  a zarazem też delikatne.

Na grządkach rosły marchewki, pomidory, sałata i oczywiście kalarepka z zielonym groszkiem, za którymi przepadałam i nadal przepadam.

Były tam krzaki agrestu i porzeczek które nieraz musiałam zbierać i obierać. Do dzisiaj jednak nie lubię tego robić. Jednak wszystko bym oddała, aby znowu łuskać zielone kuleczki groszku.

Było tam zacisznie i słonecznie. Ale pod rozłożystą śliwką, rodzącą pyszne, soczyste śliwki zawsze można było znaleźć cień. Obok na ganku zawsze robiliśmy przerwę na coś dobrego upieczonego przez babcię. Mieliśmy też czas, aby pozachwycać się kwiatami. Wiem, że kwitły tam pachnące piwonie, floksy i gladiole. To kwiaty, które zawsze kojarzyć będę z Babcią. Kwiaty te zawsze czekały, aby zakwitnąć na mój wakacyjny przyjazd. Piwonie witały mnie dostojnie, ale na mój widok potrafiły cudownie spąsowieć, floksy kusiły zapachem, a gladiole ciekawie wyciągały długie szyje, aby sprawdzić, czy przez miniony rok znowu urosłam.

Babcia lubiła ścinać kwiaty i wkładać je do wazonu, aby swoim urokiem i zapachem przyciągały uwagę domowników i gości.

Teraz za każdym razem widząc te kwiaty, chrupiąc groszek lub kalarepkę… wspominam Babcię i jej dom owiany zapachem kwiatów, pieczonego ciasta… Całe moje dzieciństwo, to zapach kwiatów w ogrodzie Babci, smak świeżych jarzyn z ogrodu…

Podążając  za nią dziś myślami cała jestem owiana zapachem piwonii i floksów.

Jednego tylko żałuję…. Nie zdążyłam porozmawiać z Babcią o czymkolwiek ważnym, czy też nie. Ani o kwiatach w ogrodzie, ani poważnie o życiu. Tylko Babcia zrozumiałaby moje nastroje, mój zachwyt nad ogrodem. Razem z nią moje wspomnienia byłyby znacznie bogatsze.

Gdyby żyła martwiłaby się nadal o nas i tym wszystkim co dzieje się dookoła. Cieszę się jednak, że dożyła spełnienia przepowiedni z wiersza Słowackiego. I lepiej, że nie doświadczyła stanu wojennego. Nie…Wcale nie lepiej… Śmierć to najgorsze co może zdarzyć się między ludźmi. Śmierć pozbawia nas wszystkiego. Tak bardzo

chciałabym pokazać jej moje mieszkanko, balkon …. Opowiedzieć jej o moich marzeniach, radościach, obawach, niepokojach…

 

A może:

Trzeba umieć zapomnieć nareszcie,
Nie powtarzać bez końca i znów
O młodości, miłości i mieście,
Które kiedyś nazywało się…..

Chyba nie chciałabym tego. To prawda, że czasem udaje się zamknąć na klucz moje odległe, bolące wspomnienia. Staram się oszukać w ten sposób samą siebie, bo przecież jak się gdzieś nie zagląda, to tak jakby tego nie było. Nie potrafię jednak tego tak na zawsze zrobić. Przecież te wszystkie przeżyte i zapamiętane chwile są dla mnie niczym delikatne, unikalne kwiaty, które należy pielęgnować wciąż od nowa, bo są tego warte. Są przecież częścią mojej prawdziwej historii.

Kończę… Ekran przysłania mi mgiełka utkana nie tylko z moich wspomnień.



Zaszumiało (14) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 23 września 2017

Przemknęło:  404 059  

Ziarenka myśli

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 404059
Zostawione myśli
  • liczba: 491
  • komentarze: 4610
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4137 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Kobieta