Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 897 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Czas upływa....

środa, 30 czerwca 2010 7:34

 Nie słuchaj nocy

Nie słuchaj nocy
ona złym doradca
wzmaga niepokoj
zasiewa zwatpienie.

Nie słuchaj podszeptów
ciemność złym doradcą
zwiększa frustrację
moralne cierpienie.

Noc ma wielkie oczy
wszystko wyolbrzymia
myśli mgłą zasnuwa
złe podszepty czyni.

Zajrzyj w swoje serce,
poradź się sumienia,
poczekaj do świtu
na jasność spojrzenia.

Krystyna Kunigiel-Jabłońska

Właśnie pożegnaliśmy wyjątkowo kapryśną tego roku królewnę Wiosnę i parę dni temu powitaliśmy jej krzepką, pracowitą siostrę Lato. Jak co roku przyszła do nas w prostej sukience, a jej ozdobę stanowiły czerwone korale.

Nie zwlekając ani chwili królewna Lato zabrała się do pracy. Pomogła zrzucić drzewom płatki kwiatów, aby zastąpić je powoli dojrzewającymi owocami. Zapukała do wiejskich chat, aby wraz ludźmi ruszyć w pole, aby zebrać to co zasiała jej siostra.

Tak, czas biegnie nieubłagalnie. Przecież jeszcze nie tak dawno podziwiałam najstarszą z sióstr, kiedy bieliła krajobraz za moim oknem.

Przecież wiadomo, że z wiekiem czas biegnie szybciej i nie pozwala na zatrzymanie się, aby nacieszyć się każdą chwilą. Niestety.... Zaczynam obserwować inne symptomy uciekających dni, miesięcy... Prawie zupełnie straciłam zainteresowanie meczami MS w piłce nożnej, a przecież kiedyś było to nie do pomyślenia, abym zrezygnowała z jakiegokolwiek meczu.  I nie jest to związane z tym, że nasza drużyna nie bierze udziału w tej imprezie. Zawsze raczej kibicowałam również innej drużynie. Liczyła się przede wszystkim dobra gra. Teraz jednak moje zainteresowanie tymi rozgrywkami minęło. Może rzeczywiście z wiekiem powoli wszystko w zyciu się zmienia.

Coraz częściej zaczynam myśleć o przyszłości, o tym co życie mi przyniesie. Nie da się nie myśleć o tym co będzie. Myśli napływają same, bez pozwolenia. Przychodzą i napawają mnie niepokojem. Zaczynam się wówczas zastanawiać, jak dam sobie radę w przyszłości zdana tylko na siebie.

Powinnam powyganiać te wszystkie przytłaczające mnie myśli. Przecież nie lubię tego wewnętrznego niepokoju, który wychodzi po cichu na powierzchnię. Tak, wiem, nie ma sensu martwić się na zapas, tylko jak to zrobić, żeby tego nie robić?

Pracuję w firmie jakich wiele, gdzie prze wszystkim rządzi pieniądz i młodość. Ja też muszę być młoda. Nikogo nie obchodzi, że ludzie mający po 20 lat są dyletantami, a osoby mające pewien bagaż doświadczeń są mądrzejsze, bardziej odpowiedzialne i zaangażowane.

Niestety swoją wartość muszę potwierdzać nie tylko tym co wiem i potrafię, ale także tym jak wyglądam, jakie mam poglądy... Gdzie mądre, pracowite osoby, ale powoli starzejące się znajdą nową pracę?

Chciałabym jednak tego co wydaje się nierealne. Chciałabym mieć zapewnioną pracę, aby nie lękać się każdego nadchodzącego dnia i zarabiać tyle, żeby czuć się finansowo bezpiecznie. Nie chcę z utęsknieniem czekać na koniec każdego miesiąca i przeliczać każdej wydanej złotówki. Na szczęście nie jest tak źle. Mogę sobie pozwolić jeszcze na małe szaleństwa dla przyjemności. Jednak to rozwarstwienie społeczeństwa, jakie obserwuję dookoła napawa mnie lękiem.

Zbliżająca się powoli starość jest jednak jak odległy żaglowiec , który właśnie wyłonił się zza horyzontu i zmierza w moją stronę, nie zważając na burze, wysokie fale, a czasem brak wiatru. Powoli, ale systematycznie płynie w moim kierunku. Może się wydawać, że jest jeszcze  daleko, ale się zbliża

Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

Goniąc narzenia

niedziela, 20 czerwca 2010 7:29

Gonić marzenia...
Na włóczęgę już wyruszyć przyszła pora.
Las nas goni śpiewem ptaków, szumem drzew.
I wołają nas już pola i jeziora.
Zeszłoroczny nasz wesoły pomnąc śpiew.

Ludzie mają swoje sprawy, ludzie lubią się bogacić.
Pełne brzuchy mają, chcą mieć pełen trzos.
A ja gonię, a ja gonię swe marzenia.
Szczęścia szukam, gdzie kaczeńce i gdzie wrzos...

Tym, co iść nie lubią, mówię: do widzenia,

Za dni kilka, może znów powrócę tu.
Idę w świat, by tam dogonić swe marzenia.
Aby spełnić kilka swoich złotych snów.


Więc z dziewczyna swą pod rękę,
I z gitarą, i z piosenką...
Precz mi troski, przecz przykrości, słońce świeć!
Idę gonić, idę gonić swe marzenia...
I spokoju szukać pośród starych drzew...

Tak, to proste, że i gadać szkoda czasu.
Lepiej plecak wziąć i iść przed siebie wprost.
Szukać wiatru i zapachu szukać lasu.
Jak najdalej zadymionych wielkich miast.

Zrozum bracie, tak to trzeba.
Łóżkiem trawa, dachem drzewa
Z wiatrem biegać i z ptakami śpiewać w glos.
Trzeba gonić, trzeba gonić swe marzenia.
A nie czekać ile trosk przyniesie los.

Bułat Okudżawa

Czerwiec to miesiąc najkrótszych nocy. To możliwość wstawania z łóżka o brzasku wraz z pierwszymi promieniami słońca. A przecież po przeciwnej stronie bieguna w grudniu ciężko nawet przy terkoczącym głośno budziku podnieść się siódmej. A rześki, świeży pachnący i rozświergotany  czerwcowy poranek potrafi zachęcić do wyjścia na balkon z ciepłym kubkiem herbaty.

Kto jednak jest na tyle jeszcze zwariowany, aby o tej porze witać wraz ze mną dzień? Nie znam nikogo. Jednak to wczesne letnie wstawanie mam po mojej prababce, której imię przyjęłam na bierzmowaniu. Z opowiadań mojej cioci, wiem, że prababka wstawała o świcie, aby zająć się kwiatami, w tym pelargoniami (nawiasem pisząc ich prapra..... przodkowie kwitną na moim balkonie - to taka więź łącząca mnie z prababką, przekazana mi przez jej najmłodszą córkę))

W czerwcu napełniam duszę nadzieją i urzekającymi, prawdziwymi zapachami róż, akacji, piwonii, jaśminów...

Najbardziej jednak napływają marzenia przed nocą św. Jana. Warto wówczas zatrzymać zegarek, powiesić problemy na kołku i pójść do lasu w poszukiwaniu kwiatu paproci, A może go tak naprawdę nie ma?

Jednak warto w to wierzyć i dążyć do spełnienia marzeń

Marzenia...czym byłoby życie gdybyśmy nie mogli marzyć, śnić?

Dobrze jest czasem  pomarzyć i mieć nadzieję na spełnienie.

Zazwyczaj wszystkie marzenia spełniają się tylko w bajkach, a w rzeczywistości nic samo łatwo nie przychodzi.

Najczęściej jednak nasze marzenia są zamknięte w pudełkach, które okryte kurzem naszej szarej codzienności leżą zapomniane na półkach. Często o nich zapominamy, nie odkurzamy.... Taka przechowalnia z zapomnianymi marzeniami. Może kiedyś znajdę kwitek i zabiorę je od Staruszka z długą siwą brodą, który każdego dnia je pilnuje i nie pozwala im wyfrunąć i odlecieć w  świat. Ten Staruszek z długą siwą brodą wierzy, że kiedyś przechodząc koło przechowalni, zatrzymam się i zabiorę pozostawione u niego na przechowanie pudełko.

Dlatego każdego dnia, gdy przechodzę obok uśmiecha się do mnie i stara się o czymś powiedzieć.

Może o tym, że chyba o kilku moich marzeniach zapomniałam.

Moje marzenia leżą już tak długo na pólkach pokrytych kurzem. Tak, wiem powinnam je znowu zabrać z przechowalni. Nie powinnam o nich dłużej zapominać.

 Moim największym, niespełnionym marzeniem jest posiadanie własnego, małego domku z ogródkiem gdzie w takie czerwcowe długie dni można posiedzieć napawając się zapachami mieszającymi się dookoła. Domku z przestronną, jasną kuchnią, ze świeżymi ziołami na parapetach. Domku z kominkiem w dużym pokoju....

Staruszek, który Czas się nazywa kiedyś mi powiedział: „Marzenia nigdy nie umierają. Jak myślisz, że są już martwe, to się mylisz. One tylko zapadły w długi sen zimowy, jak niedźwiedź. Jednak pamiętaj, gdy to marzenie drzemie za długo, to potem nagle budzi się głodne i złe jak miś."

Nie mogę też zapomnieć mówić głośno o swoich marzeniach. Ne tylko Staruszek Czas jest dobrym słuchaczem. Wystarczy, że rozejrzę się dookoła i  z pewnością znajdę obok osoby, które pomogą mi je spełnić

Zaszumiało (20) | Zostaw myśl

Przyjaciel

niedziela, 06 czerwca 2010 8:00
Przyjaźń

Nie szafuj słowem - przyjaźń
bo ono znaczy wiele,
znajomych pełno dokoła,
nieliczni to przyjaciele.

Życie razów nie szczędzi,
kark pochylają cierpienia,
ten co pomoże powstać,
wart miana przyjaciela.

Toczysz swój głaz pod górę,
on spada prawie na szczycie,
trzeba zaczynać od nowa
to syzyfowe życie.

Człowiek naprawdę życzliwy
- nie w chwale i brzęku mamony -
poda swą rękę pomocną
z kawałkiem chleba na dłoni.

Poda swe mocne ramię
i plecy prostować pomoże,
wesprze cię słowem i czynem,
na nim polegać możesz.

Kto szczęście z tobą podzieli
i losu zawiłe koleje,
tak w dobrej jak i złej dobie
na pewno jest przyjacielem.

Nie szafuj więc słowem - przyjaźń,
bo ono znaczy zbyt wiele,
znajomych pełno dokoła,
- nieliczni to przyjaciele.

Krystyna Kunigiel-Jabłońska

Jutro mija kolejna smutna rocznica. Nie chce mi się wierzyć, że to już tyle lat nie ma mojej babci.  Osoby, która chyba kochała mnie najbardziej na świecie i dziś byłaby zapewne moim najlepszym przyjacielem.
Przjacielem....

Chyba każdy miał w dzieciństwie najlepszego, pierwszego przyjaciela...takiego jeszcze z "piaskownicy". Ja mam taką przyjaciółkę, chociaż nie z „piaskownicy”. To wspo mnienie jest jednym z moich najsympatyczniejszych z okresu mojej wczesnej młodości…. Pamiętam dzień, w którym się poznałyśmy, jakże mogłabym go zapomnieć, chociaż minęło już ponad 20 lat. Poznałyśmy się, gdy obie stałyśmy samotnie na korytarzu, czekając na pierwsze zajęcia. Nie wiem co mną kierowało, że podeszłam właśnie do niej, a przecież obok było jeszcze kilka osób w podobnej sytuacji.

Agnieszka… Imienniczka mojej zmarłej babci. Miała długie ciemne włosy zielone oczy i tajemniczy uśmiech…  Teraz myślę, że przyciągnął mnie do niej jakiś magnez, przeznaczenie…. Bo gdybym znała jej wszystkie cechy charakteru, to pewnie nigdy bym nie wybrała jej świadomie. A przecież zostałyśmy przyjaciółkami, pomimo różnic w naszych usposobieniach. Każda z nas jak przystało na rogaciznę, miała swój charakterek. Jednak przez te lata przyzwyczaiłyśmy się do naszych wad, które nas czasem zapewne denerwowały.

Dla mnie jednak ona była najważniejsza. Liczył się  czas który mogłyśmy spędzać. Wspólna nauka, wspólne wyjazdy, wspólne spacery, gotowanie….

Gdy byłyśmy razem nie ważne były dla mnie inne osoby. Z nią było troszkę chyba inaczej, jednak wiedziałam, że zawsze mogę na nią liczyć.

Jednak więź jaka wytworzyła się pomiędzy nami była wyjątkowa.

Niestety, obecnie nasz kontakt nie jest tak intensywny. Jednak wiem, że nadal jestem dla niej kimś ważnym. I w każdej chwili mogę na nią liczyć.

Wczoraj na chybił trafił otworzyłam moją Księgę Myśli i trafiłam na słowa Herberta:

ŻYCIE BEZ PRZYJACIÓŁ JEST ŚMIERCIĄ BEZ ŚWIADKA.

Może to natchnęło mnie do tych przemyśleń...



Zaszumiało (11) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 24 czerwca 2017

Przemknęło:  401 278  

Ziarenka myśli

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 401278
Zostawione myśli
  • liczba: 489
  • komentarze: 4599
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4046 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl