Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 247 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Idzie maj

środa, 29 kwietnia 2009 8:14


Maj rozpoczyna się magicznie. Noc z 30 kwietnia na 1 maja przez długie wieki uważana była za czas czarów i czarownic. Panowało przekonanie, że wiedźmy spotykają się na sabatach. W czasie takich zlotów tańczyły i naradzały się z szatanem, komu ze śmiertelników wyrządzić w najbliższym czasie szkody, a kogo wodzić na pokuszenie. Aby zabezpieczyć się przed złą mocą czarownic, palono tej nocy kukły ze słomy symbolizujące wiedźmy, bydłu dawano do picia wywary z poświęconych ziół, a progi domów skrapiano wodą z cudownych źródeł. W tę noc nieszczęśliwie zakochani zbierali zioła. Wyjątkową moc miał zerwany wówczas lubczyk, stokroć czy przewrotnik, rosnące na rozstajach dróg i w miejscach, gdzie kiedyś stały pogańskie świątynie.

Później przyrządzano z ziół napój zaprawiony lipcowym miodem i podawano go ukochanej osobie, najlepiej w czasie, kiedy Księżyc był w majowym nowiu lub w rozkwicie wiosennej pełni.

Pierwszy maja był natomiast od wieków świętem miłości. Zakochani obdarowywali się bukiecikami konwalii. We Francji do dzisiaj urządzane są z tej okazji festyny i zabawy na wolnym powietrzu, podczas których uczestnicy przypinają sobie do lewego ramienia bukieciki tych kwiatów.

Czary miłosne odprawiano również w inne dni maja. Wierzono, że zioła zerwane w tym miesiącu w czasie nowiu i dodane do wina są w stanie roznamiętnić nawet najbardziej cynicznego i obojętnego mężczyznę - zakocha się w pierwszej dziewczynie, na którą spojrzy po wypiciu magicznego napoju.

Przesąd, że związki małżeńskie, które składały przysięgę w maju, często kończą się rozstaniem lub przedwczesną śmiercią męża lub żony, rozwinął się w końcu XVIII wieku, choć już w czasach rzymskich niektórzy uważali, że maj jest miesiącem nieszczęśliwym, gdyż był poświęcony zmarłym. Generalnie jednak panowało przekonanie, że rządzony przez Wenus znak Byka, który panuje na niebie do 21 maja, sprzyja tym, którzy chcą stanąć na ślubnym kobiercu, obdarzając ich darem trwałej miłości, a niekiedy także licznym potomstwem.

Dopiero w dziewiętnastym stuleciu, wraz z uczynieniem maja miesiącem kultu Marii Dziewicy, zaczął panować pogląd, że dziewczyny nie powinny w tym czasie stawać się kobietami, nawet jeśli miałoby to nastąpić po uroczystej przysiędze małżeńskiej, gdyż mogło to przynieść nieszczęście.

Maj sprzyjał natomiast składaniu ślubów przez nowicjuszki w zakonach żeńskich. Włożenie w tym czasie po raz pierwszy welonu zakonnego zapewniało wyjątkową opiekę Najświętszej Marii Panny i niezwykłą siłę duchową.

Za wyjątkowo szczęśliwe uważano dzieci, które w tym miesiącu przyszły na świat. Miały być mądre, rozważne i umieć dbać o swoje interesy.

Z dawnych czasów wywodzą się również najrozmaitsze rytuały odprawiane w maju, które miały na celu sprowadzenie materialnej prosperity (nie na darmo astrolodzy nazywali rządzący w tym czasie znak Byka znakiem dobrej fortuny). W maju więc starano się kłaść kamienie węgielne pod nowe domy i w ogóle kupować nieruchomości. Uważano, że budowle, których wznoszenie zakończono w tym miesiącu w znaku Byka, przetrwają wieki. Francuski astrolog, historyk i psycholog Michael Gauqulin zbadał daty zakończenia prac przy budowie słynnych francuskich zabytków i odkrył, że prawie 70 procent słynnych budowli właśnie wtedy oddano do użytku.  

W renesansowych Włoszech w maju rozpoczynała działalność zdecydowana większość banków, kantorów czy lombardów oraz instytucji parających się lichwą. Ich właściciele wierzyli, że dzięki temu będą one przynosić zdecydowanie większe zyski.

Na maj czekali z niecierpliwością również hodowcy zwierząt koni, bydła czy owiec. Przełom maja i kwietnia był uważany za czas parad i wyścigów konnych. Wtedy też odbywały się kościelne uroczystości, podczas których oddawano w opiekę Bogu źrebne klacze i ich potomstwo, które przyszło na świat w ostatnich tygodniach. Na początku maja, w dzień poświęcony św. Filipowi, który w średniowieczu był patronem stadnin, w wielu miastach organizowane były końskie targi. Majowe potomstwo klaczy i krów uważano za bardziej odporne na choroby i w przyszłości piękniejsze niż zwierzęta, które przyszły na świat w innych miesiącach roku.

Kiedy w XIX stuleciu rozpoczęto metodyczne badania zjawisk parapsycholodzy zauważyli, że w maju częściej niż w innych miesiącach pojawiają się fantomy. Wtedy właśnie pojawiały się w zamkach i pałacach białe damy i rycerze, a w ruinach klasztorów zjawy mnichów. Maj na odprawianie swoich magicznych rytuałów wybrali sobie również wyznawcy mistycznego ruchu "vicca", nawiązującego do pradawnych celtyckich rytuałów i magii.. Miejscem mistycznych medytacji, palenia ognisk i tańca są dawne święte miejsca druidów.



Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

Niespodziewana wizyta???

niedziela, 26 kwietnia 2009 8:42

Puk.. puk... Otwieram drzwi, a za drzwiami pusto. Rozglądam się, patrzę, czy przypadkiem jakiś skrzat nie chowa się gdzieś w kąciku, ale nie. Za progiem nie ma nikogo. Właśnie, nikogo.

Zamknęłam drzwi, wróciłam do pokoju, a tam już poczułam obecność mojego niezapowiedzianego gościa o smutnych oczach, który czasem lubi wpadać do mnie z niezapowiedzianą wizytą. No, tak.. Zaraz jak zwykle zacznie się panoszyć i zaglądać ciekawie do każdego kąta, szukając miejsca, gdzie mógłby wygodnie zamieszkać. Nie zwraca na mnie uwagi i tylko chyba przeszkadzam.

No, tak nie pozostanie mi nic innego jak zaszyć się w moim fotelu, z kubkiem ciepłej herbaty i czymś słodkim, dla polepszenia humoru. Może zajrzę do zapomnianych książek, zdmuchnę kurz ze starych fotografii, puszczę starą płytę

 Na niebo spojrzyj na samotność gwiazd,

W bezdenną noc bez dnia.

Czy gwiazdy wiedzą co to lęk,

Czy gwiazdy znają strach?

Serca gwiazd - twardy lód.

Pod żarem schowany szklany chłód.

Serca gwiazd - twardy lód,

Pod złotym morzem ognia,

Lęk się czai, tak jak zbrodnia
Serca gwiazd - diament, szron,
Świeć gwiazdo samotna, blask swój chroń,

Chroń swój chłód - dobrze wiesz,
Że miłość znaczy śmierć.

Tak łatwo spłonąć od kłamstw,
Tak łatwo spłonąć od prawd,

Lecz najokrutniej jest żyć
Z samotnym sercem gwiazd.
Tak łatwo spłonąć od słów,

Tak łatwo spłonąć od łez,
Chciałam ocalić swój chłód,

Samotnie znaleźć kres.
Czy jestem jeszcze komuś potrzebna, czy jest dla mnie gdzieś miejsce? Może jutro mój nieproszony gość pójdzie, poszuka sobie kogoś innego... Ale dlaczego miałabym komuś życzyć takiej wizyty?


Niedawno przeczytałam:
"... gdy zdarzy się nam zanurzyć w samotności, choćby i nie z własnego wyboru, tylko od nas zależy, co zrobimy z tym niespodziewanym podarkiem od losu. Zamkniemy przed nim serca i myśli czy też dostrzeżemy, że ta chłodna dama, jaką wydaje się być samotność, zawitała do naszego życia nie przez przypadek, ale po coś. Według filozofów jest jedynym sprawdzianem naszego istnienia. Dzięki niej uspokajamy duszę i karmimy ją tym, co w nas najpiękniejsze, najważniejsze i najlepsze. Wymaganiami wobec siebie i innych, potrzebą bycia kimś lepszym i dojrzalszym. A gdy już zaspokoimy uczuciowy głód, to samotność znudzi się naszym towarzystwem i odejdzie w poszukiwaniu kogoś innego, komu z lękiem przed nią też będzie do twarzy. Chwilowo."
Ta smutna dama nawiedza mnie czasem i wówczas wyraźnie czuję jej obecność.

Wówczas myślę wadach życia w pojedynkę, o powrotach do pustego mieszkani, o chwilach słabości kiedy nikt mnie nie przytuli, nie powie ciepłego słowa, w chorobie nie poda szklanki herbaty.

Samotność przeraża wiele osób. Dlatego za  wszelką cenę uciekamy od niej, szukamy towarzystwa, tkwimy w związkach bez przyszłość. Robimy wszystko, aby nie stracić czyjejś sympatii, aby stale być w kręgu zainteresowania, aby stale być potrzebnym.

Jednak czy osoba samotna zgodnie z panującymi steorotypami jest gorsza, mniej szczęśliwa? Przecież jest niezależna, nie musi stale rezygnować z własnych planów i dostosowywać sie do innych.

Jednak czasem, gdy ta nieproszona dama zapuka do naszych drzwi zdajemy sobie sprawę, że nikt nas nie kocha, nie stara sie zrozumieć. Przestajemy być być  silni, energiczni...

Potrzebujemy ramienia, na którym moglibyśmy się pewnie oprzeć. Na szczęście takie niezapowiedziane wizyty zdarzają sie rzadko.

Nigdy  nie czułam się gorsza, czy też pokrzywdzona przez los ze względu na moja samotność. To był świadomy wybór, Zawsze lepiej czułam się we własnym towarzystwie, unikałam tzw. imprez. 

Ludzie umiejący być samotnymi cenią i pragną towarzystwa innych, ale nie są od nich uzależnieni, bo czują się dobrze również sami ze sobą.

Zła samotność to samotność ludzi, którzy sami ze sobą nie umieją być prawdziwie blisko, którzy czują się jak na bezludnej wyspie, ciągle spragnieni bliskości z innymi, uznania, akceptacji, nie potrafiący cieszyć się tym, co w danej chwili przynosi życie.

Mam nadzieję, że moja dama nie pomieszka u mnie długo i zatęskni za szerokim światem, w który jest wiele ludzi, którzy pędzą do przodu z komórka przy uchu, nie spoglądają na otaczający ich świat. To oni potrzebują wizyty nieproszonego gościa.



Zaszumiało (11) | Zostaw myśl

Potrzeba ciszy?

wtorek, 21 kwietnia 2009 7:41

Rozmowa z ciszą

Teraz z ciszą porozmawiam sobie,
W nocnej dobie.

W tej ciszy wszystko słyszę
Co szepce mi rozum.
Natychmiast chwytam,

Dodatkowo się pytam
O wyjaśnienia.
Dlaczego Bóg tak postanowił?

Dlaczego świat się nie odnowił?
Co się teraz dzieje?
Nie mam wątpliwości cienia,

Że odżywają nasze nadzieje.
Zapytałem mojej woli,
W tej wieczornej ciszy,
Co ją boli,
Jakie są jej plany.
Boże kochany,
Jak ja wszystko słyszę.

Ksiądz Jan Warchał


Od wczesnego ranka otaczają mnie ludzie,  słowa, hałas...

Ledwie się zbudzę, włączam radio.Jem śniadanie spoglądając przez okno na przejeżdżające pociągi i ludzi biegnących do pracy. Jadę do pracy w towarzystwie tłumów słuchających swojej głośnej muzyki. Spędzam  parę godzin w firmie również wśród ludzi.Biegnę do domu, robię zakupy i także spotykam ludzi.Niestety jem kolację przy telewizorze i zasypiam słuchając rozmów dobiegających z radia.

Od zawsze słyszę te same informacje, że sytuacja gospodarcza nie jest dobra, że jeden kraj zagraża drugiemu, że komuś zarzucono nieuczciwość, że jakiś kraj dotknęła klęska...Czy te informacje coś zmienią w moim życiu? Czy mam jakikolwiek wpływ na te wszystkie wydarzenia?

Nagle uświadomiłam sobie, że trudno jest mi sobie przypomnieć, kiedy ostatnio rozmawiałam sama ze sobą. Kiedy posłuchałam ciszy i zatopiłam się w moich myślach?
Dlategojak dziś, jutro  wrócę do domu nie włączę TV, radia, komputera .... Wszystko może poczekać.

Wieczorem z kubkiem ciepłych ziółek usiądę przy kuchennym oknie. Lubię w ciszy patrzeć na zmieniające się zachody słońca, księżyc, gwiazdy...To mnie uspokaja, wycisza.  Po wschodach słońca moja ulubiona pora dnia. Czasami wydaje się, ze szkoda czasu na spanie, chociaż oczy domagają się odpoczynku. Dobrze jest potem spokojnie zasnąć i znowu rankiem powitać budzący się powoli świat.

Dobrze jest czasem zamknąć się samotnie w swoim domku na szczycie góry, bez potrzeby widzenia kogokolwiek. Jednak taki azyl bez ludzi się nie może trwać długo.

Taka przedłużająca się cisza bywa męcząca, denerwująca. Każdy z nas bardzo potrzebuje drugiego człowieka. Wystarczy czasem wyjść z ukrycia i zamienić parę słów z innym człowiekiem. Te kilka słów potrafi zmienić, ocieplić cały dzień. Jeśli mam szczęście, to czasem usłyszę coś, co rozjaśnia moją twarz i wypełnia puste miejsce w sercu.

Jest mi bardzo miło, gdy spotykane osoby otwierają przede mną kawałek siebie, zapraszają do rozmowy. Może podobnie jak ja dzisiaj nie miały jeszcze okazji do nikogo się odezwać i potrzebują tego bardziej niż ja? Może też czekają na ciepłe słowo ode mnie. Chcieliby także zostać zauważeni, docenieni... 

Wiem, nie jestem sama w tym osamotnieniu.

Naprawdę tak niewiele potrzeba do szczęścia. Wystarczy jedno miłe słowo i świat natychmias staje się kolorowy.

Nasz świat, zwany też globalną wioską, który miał skrócić odległość miedzy ludźmi  coraz bardziej powoduje, że zaczynamy się izolować od innych, że coraz więcej osób jest samotnych w tłumie.



Zaszumiało (10) | Zostaw myśl

Wyróżnienie

sobota, 18 kwietnia 2009 16:18

Przed świętami zajrzałam na moje Zielone Szumiące Stronki i pomimo pochmurnej pogody w sercu słonko zaświeciło i na duszy zrobiło się cieplej.

Krakowianko (Marysia Krakowianka)sprawiłaś mi dużą niespodziankę swoją nominacją, a przede wszystkim słowami:

„...ja chętnie wyróżnię troszkę inny blog. .szimena.bloog czyli Ismenka. To inny jakby świat. To szumiący blog ciepłym wiatrem. Delikatny, pachnący ogrodem, marzycielski. Tam czuje się świat dzieciństwa, świat marzeń i bajek. Nastrojowość. I za ten niepowtarzalny klimacik daję to wyróżnieni."

Marysiu jeszcze raz dziękuję za to co napisałaś. Wiem, że chociaż czasem chcesz uchodzić za drapieżnego Smoka, ale tak naprawdę w środku tkwi ciepło i wrażliwość.

Piszę przede wszystkim dla siebie i życzę sama sobie spokojnych, ciepłych  myśli, abym umiała cieszyć się każdą najmniejszą rzeczą, tak jak potrafią, to dzieci.

Jednak to miłe, że ktoś jeszcze to czyta, komentuje. Szkoda tylko, że czasem osoby, do których się przywiązuję nagle znikają. Może nie warto się przywiązywać? Ale jak to zrobić?

Kogo powinnam wyróżnić? Wybór jest trudny. Każda ze stronek ma swój specyficzny klimat, jest inna. Każdą lubię odwiedzać, czytać. Wiem, że zawsze mogę liczyć na ciepłe słowo.

Niektóre stronki już dostały nagrodę:

Małgosia która wie, że warto pisać choćby tylko, dla samej siebie

Olga starająca się żyć optymistycznie, niczego nie żałując

Pleciuga bajdurząca lekkim piórem

Różowa Basia  żyjąca na co dzień z klawiaturą, chociaż życie czasem nie jest różowe  


Najchętniej wyróżniłabym

Dominikę, za to co pisze w komentarzach na moich stronkach. Niestety nigdy nie podała mi adresu swoich stronek i z tego co wiem, czego się domyślam już na nich nie pisze. Dominiko, może jednak się zdecydujesz. W porównaniu z Tobą, moje pisanie jest takie niedoskonałe. Dobrze wiesz, że jesteś moim Natchnieniem, Inspiracją. Dzięki Tobie wspomnienia mają swój czar i nie zostają zamknięte w szkatułce, do której zagląda się tylko od święta. Warto, aby także inni poznali Twój kunszt.


Na wyróżnienie zasługują także

Ismenka moja imienniczka z duszą poety

Tomek który bacznie śledzi wydarzenia na świecie i mimo wszystko

           wie, że najważniejsza jest radość

Margo chociaż zawsze w biegu czasem znajduje czas na przemyślenia

Dzwoneczek za opis świata pięknymi zdjęciami

Rozmarzona Luzi za marzenia, które czasem przebijają się przez

                         pędzącą rzeczywistość

Wilczyca za wytrwałość i nieustające natchnienie

Karri Angel - za szczerość i kolor stronek

Kobietka za to, że jest


Mogłabym wymienić jeszcze kilka stronek. Wszystkie lubię czytać. Ale przecież to miał być tylko jeden adres stronek. Wybrałam jednak szczęśliwą siódemkę



Zaszumiało (13) | Zostaw myśl

i już po świetach

środa, 15 kwietnia 2009 7:32

Święta, święta i po świętach. Jak zwykle minęły szybko, ale za to były ciepłe i bardzo rodzinne, tradycyjne. .

Jednak w świętach najbardziej lubię ten przedświąteczny czas oczekiwania. Jest to czas odrodzenia, przebudzenia się nie tylko przyrody, ale także nas samych. Wiosenne porządki należy także zacząć w nas samych. Wiem, po świętach łatwo podejmuje się decyzje, ale czy równie łatwo jest z ich dotrzymaniem? ...

Moja rodzina z moją dużą pomocą stara się podtrzymać panujące zwyczaje, które niestety powoli już zanikają zwłaszcza dla młodszego pokolenia. Takie święta pełne zwyczajów ludowych mają swój urok, długo potem o nich pamiętamy.

Z żalem przyznaję, że moi rówieśnicy nie starają się przekazać tradycji swoim dzieciom. Ważne jest tylko święcenie koszyczków, śniadanie w niedzielę i śmigus dyngus...

Kultura masowa powoduje niestety zanik tradycji ludowych. Potrzeby rynku sprawiły, że w koszyczku wielkanocnym pojawiły się czekoladowe zajączki, koguciki, pluszowe kurczaczki. Mało kto robi teraz coś własnoręcznie. Na przykład kupujemy gotowe farbki, naklejki i „pisanki" Mamy gotowe w pięć minut.

A przecież barwniki przygotowywano z roślin: żółty - z cebuli (i dziś powszechnie stosowany), fioletowy - z listków malwy, zielony - z odwaru widłaków lub kotek osiki z ałunem, z listków jemioły czy młodego żyta, czarny - z bzu czarnego, czerwony - z odwaru buraków czerwonych.

Nie przestrzegamy także postu. Kiedyś podstawowym posiłkiem w czasie postu były śledzie oraz żur. Niestety nie potrafimy się obyć bez odrobiny mięsa, nie potrafimy przegłodzić się przez jeden dzień. Dlaczego? Przecież przed świętami to tylko powinno wyjść nam na zdrowie.

Czy ktoś jeszcze pamięta o Palmowej Niedzieli, Popielcu, Drodze Krzyżowej. Ostatnio zabrałam mojego Kajtka właśnie na jedną z ostatnich dziecięcych Dróg Krzyżowych. Mały, chociaż jeszcze przedszkolak był zachwycony. Potem jak rozmawialiśmy o tym, to umiał wymienić ponad połowę stacji. Szkoda, że zabrałam go tak późno. W przyszłym roku postaram się go zabierać częściej na te dziecięce kościelne msze, nabożeństwa....

Może właśnie dzięki temu za kilkanaście lat ktoś jeszcze będzie pamiętał naszych zwyczajach.

W czasie świąt zapomniałam o wszystkich moich problemach i czasie rodzinnego spaceru za miastem starałam się choć na chwilę wtopić się w żółto-zieloną naturę. Żółty i zielony to dla mnie kolory, które najbardziej kojarzą
mi się z wiosną.

Przytuliłam się do puszystych kotów bazi, ogrzałam twarz w słońcu, posłuchałam ciszy przerywanej jedynie świergotem ptaków i śmiechem moich bratanków.

Szkoda tylko, że te chwile nie mogą trwać wiecznie. Chętnie przeniosłabym się do takiego świata na stałe i nie wracała do pustego mieszkanka w centrum miasta.



Zaszumiało (13) | Zostaw myśl

Magiczny czas świąt

czwartek, 09 kwietnia 2009 15:34


W przeddzień swego zmartwychwstania, w przeddzień żywota

Bóg, leżąc w mogile, żmudne liczy chwile,

A przykuła go do ziemi ciała ciężkota.

Śmierć mu w oczy wieje, a on samotnieje.

I śni mu się na wprost lica

Betlejemska błyskawica

I żłób i siano.

I śni mu się brzeg jeziora ozieleniały,

A smuga od łodzi po jeziorze chodzi,

I śnią mu się owe gaje, co tak szumiały,

Choć gajom boleśnie być marami we śnie!

A to wzgórze, to oliwne,

We wspomnieniach takie dziwne,

Takie dalekie!

I śnią mu się nasze twarze, niby niczyje,

Ręce nasze krwawe i lewe i prawe -

I to życie, co po śmierci nie wie, gdzie żyje,

Jeno szuka siebie po własnym pogrzebie.

Mówmy wobec jego zgonu

To, co mówi dzwon do dzwonu

Późnym wieczorem.

 Nie zakłóćmy snu bożego, bożej niemoty!

Któż Boga obudzi pierwszy spośród ludzi?

Kto rozepnie w jego cieniu swoje namioty?

Cień się jego szerzy w bezbrzeż po bezbrzeży,

A my stójmy zwartym kołem

I śnijmy się Bogu społem,

Póki czas jeszcze.

Bolesław Leśmian

 Dzisiaj mogłam poczuć prawdziwą wiosnę w powietrzu. Słońce nareszcie przebudziło się z zimowej drzemki i dzielnie przebiło się  przez uparte chmury, przetarło zaspane oczka, ziewnęło i uśmiechnęło się na przywitanie wiosny, która już ubrała kolorową sukienkę.

Za chwilę wszystko wybuchnie kwiatami i zapachem. Przyroda Trawa zacznie żyć barwami zielonej trawy, żółtych żonkili, czerwonymi tulipanami, kępkami fioletowych bratków... Świat zaczyna radośnie żyć od wszechobecnego ciepła i coraz dłuższego dnia.

To czs narodzin, początków, odnowy. Czas, gdy powstaje coś, czego jeszcze sekundę wcześniej nie było. Czas prawdziwej magi. Gdy na świat przychodzi dziecko, gdy w sercu wybucha uczucie, gdy w myślach rodzi się nowa idea...
Wiosna. Wielkanoc.

W święta Wielkiej Nocy magia pochodzi od samej natury, która przybiera się w zieloną sukienkę, dyryguje chórem ptaków, zaprasza słońce do współpracy.

Ze świętami Wielkanocnymi najczęściej kojarzymy jajko - symbol początku życia, tajemniczej siły istnienia i odradzania się w przyrodzie.
Sama przyroda podsuwa właśnie człowiekowi myśl o życiu wiecznym. Jestem przekonana, że osoby, które są mocno związane z przyrodą ze szczególną wrażliwością odbierają te święta.

Mamy  wiele nadziei związanych z tym świętem. Każdy chce rozpocząć nowy, lepszy etap w swoim życiu, zapewne dlatego wiele w tych dniach ślubów, chrzcin...Na drzewach pojawiają się pąki, kiełkuje trawa, rozkwitają kwiaty...Nawet gdy mroźna zima zniszczy roślinę, zalążek jej istnienia, ukryty w korzeniu, czeka cierpliwie, by się odrodzić.

W żołędziu śpi dąb, z jajka wykluje się pisklę.

Także i my wiemy, że wszystko można zacząć od nowa, że wszystko może się znowu udać, że nie warto pamiętać o tym, było powodem naszego zmartwienia.

W naszej duszy budzą się powoli marzenia, które są nasionami rzeczywistości. 

Przed nami jeszcze tyle możliwości. Wystarczy tylko rozłupać kokon, w którym się ukryliśmy, wyjrzeć na świat i śmiało zrobić pierwszy krok. Należy wierzyć, że uda się nam dotrzeć do celu. Nadzieja jest potężnym źródłem energii. 

Wszyscy dążymy w tym samym kierunku. Na początku drogi każdy otrzymuje od Pana Boga mapę z punktem docelowym. Jednak drogę musimy wybrać sami i możemy mieć tylko nadzieję, że nasz Anioł Stróż nas nie opuści.



Zaszumiało (8) | Zostaw myśl

Przed świętami

niedziela, 05 kwietnia 2009 8:23

MODLITWA

Chroń, Panie, wątłą mojej duszy zieleń

Od podeptania i martwych spopieleń,

Abym wśród życia Ostatniej Wieczerzy

Czuł jej aromat balsamiczny, świeży.

I niech, rozpięty na krzyżu konania,

Nie widzę słońca, co w pomrok się skłania,

Lecz niech mi wiara, Matka Boleściwa,

Wskaże dal, gdzie się świt nowy odkrywa.

Leopold Staff


Ostatnie dni przed świętami. Czas porządków, zakupów, gotowania....

Wszystko po to, by w ten szczególny poranek w roku rozpocząć wspólne śniadanie.

Śniadanie celebrowane powoli, stopniowo przechodzące w obiad.

Na takie chwile czekamy niecierpliwie, to praktycznie jedyny moment, kiedy udaje się nam wszystkim wspólnie usiąść przy stole.

Niestety są ludzie, którzy nawet takich chwil nie mają. Zawsze przy okazji świat nawiedzają mnie myśli o ludziach samotnych. Pewnie dlatego, że na co dzień mieszkam sama i takie rodzinne spotkania są dla mnie wyjątkowo cenne.

Nawet nie zdajemy sobie sprawy, ile mamy szczęścia mając na co dzień przy sobie rodzinę. To nic, że czasem działamy sobie na nerwy, że czasem nie zamienimy ze sobą słowa, że stale się mijamy....

Jednak wokół nas pełno jest samotnych ludzi, dla których nawet najmniejszy odruch ludzkiego serca jest czymś drogocennym.

W takie dni świąteczny rodzinny nastrój boli najbardziej.

Może to dziwne, że właśnie teraz nachodzą mnie takie myśli. Może pewnie dlatego, że nachodzą mnie wspomnienia i pojawia się tęsknota za świętami z minionych lat, za bliskimi, z którymi nigdy już nie usiądę przy wspólnym stole. To także spojrzenie w przyszłość. Jakie będą te moje święta za kilka lat?

Przeczytałam, że wszystkich widoków najpiękniejsze są te na przyszłość. Każdy chciałby je mieć. Ale są tacy, którzy całe życie chodzą z głową w chmurach i mają ograniczoną widoczność. Moją chmurę wiatr cały czas zwiewa w przeszłość.

Jednak tyle w życiu się zmienia. Może warto zaufać przeznaczeniu.

Przyszłość jest nie zapisaną księgą. Przecież tam w przyszłości nawet jak powieje smutkiem, to zawsze znajdzie się czas na radość, po każdej burzy zaświeci słońce.

Nie warto zabierać wszystkiego w przyszłość. Może zapakuję złą przeszłość w kufer i w dalszą podróż zabiorę tylko to co dobre? Ale to przecież to te miłe wspomnienia trzymają mnie w miejscu i nie popychają do przodu.



Zaszumiało (12) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 25 czerwca 2017

Przemknęło:  401 351  

Ziarenka myśli

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 401351
Zostawione myśli
  • liczba: 489
  • komentarze: 4599
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4047 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl