Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 247 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Nie tylko wiosenne wzruszenia

czwartek, 31 marca 2016 15:02

Przyszła wiosna

Przyszła wiosna na podwórko,

Zagląda do sieni:

-Dalej, grabie i łopaty,

Do roboty w ziemi!

Jak się mamy, pani miotło,

wiiosenka.jpg

Czeka cię robota,

Nie chcę ja mieć na podwórku

Odrobiny błota!

Przyszła wiosna do ogródka,

Patrzy pod opłotki;

-Ruszajcie no z ziemi prędzej,

Mlecze i stokrotki.

Będą teraz ciepłe noce,

Jak i ciepłe dzionki,

Okrywajcie się kwiatami,

Grusze i jabłonki!

Chodzi wiosna po podwórku

I porządki czyni.

Będzie pięknie, bo z tej wiosny

Dobra gospodyni.

Hanna Ożogowska

Kończą się zimowe miesiące.Powoli mija Marzec. A ja z utęsknieniem czekam na to, aby do moich drzwi zapukała królewna Wiosna w żółto-zielonej sukience utkanej z nadziei. Jednak pogoda nie jest do końca wiosenna, ale już widać, że najmłodsza córka króla Słońce coraz częściej otwiera pałacowe drzwi i wybiera się na coraz dłuższe przechadzki. Tam, gdzie spojrzy natura budzi się do życia.
Na drzewach powoli rozwijają się pąki, kwiaty wychylają ciekawie główki, ptaki radośnie śpiewają, słońce coraz cieplej grzeje. Codziennie budzi się coś nowego do życia. Natura rozkwita całym swym bogactwem. Dostrzegamy to wszystko i umiemy się cieszyć tymi chwilami. Wszyscy lubimy Wiosnę i każdego roku o tej porze czekamy na nią niecierpliwie. A im lat nam przybywa, tym bardziej do niej tęsknimy.
Chcemy dać się porwać jej delikatnym jak wiosenny wiatr powiewom
Zawsze rozczula mnie Wiosna, która przywraca światu zapachy i barwy, wita orzeźwiającymi porankami. Cieplej robi mi się na duszy, gdy przychodzi taka świeża, pełna nadziei, optymizmu i niewinności.

WIOSNA
Przyszła wiosna cichuteńko,
Przyszła wiosna na paluszkach
I na wierzbie, wśród gałęzi
Zatańczyła w żółtych puszkach wiosna-krokusy-bialo.jpg
Zdjęła z jezior tafle lodu,
Pościągała z róż chochoły,
Dała drzewom świeżą zieleń,
Obudziła w ulach pszczoły
Wlała w ziemię zapach deszczu,
Pobieliła słońcem ściany
Namówiła do powrotu
Wilgi, czaple i bociany
Dzikie śliwy i czeremchy
Obsypała białym kwiatem
I na łące, w blasku słońca
Czeka na spotkanie z latem
znalezione w Internecie

Nie tylko porusza mnie niosąca nadzieję budząca się do życia natura. Wzruszam się przy czytaniu książek, oglądaniu filmów.... Także niektórzy bohaterowie historii pisanych przez życie wywołują u mnie podobne emocje.
Pamiętam, że bardzo przezywałam zakończenia filmów "Tacy byliśmy", "Skrzypek na dachu" , "Doktor Żywago" , 'Love Story", "„Skazani na Shawshank"..... Mogłabym tak jeszcze wymieniać.
Dziś tylko o moim pierwszym i ostatnim wzruszeniu.
Doskonale pamiętam jednak pierwszy film, który mnie poruszył do łez. Długo nie mogłam otrząsnąć się po obejrzeniu tej historii. Jest to film z 1974 roku "Zapamiętaj imię swoje", który opowiada o losach Zinaidy Worobiowej i jej syna. W 1943 roku Zinaida Worobiowa i jej kilkuletni syn Gieńka trafiają do obozu w koncentracyjnego, gdzie zostają rozdzieleni. Wcześniej jednak matka poucza syna aby zapamiętał swoje imię. Mimo, że są rozdzieleni Zinaida jak tylko może pomaga synowi, podrzucając mu gorące ziemniaki.
Po wyzwoleniu słaby i chory Gieńka trafia do polskiego domu dziecka. Tam jedna z nauczycielek, Halina Truszczyńska, postanawia go adoptować. Dla małego Eugeniusza Truszczyńskiego nastają szczęśliwe dni. Przybrana matka wychowuje go jak własnego syna. Chłopiec kończy szkołę, potem trafia do marynarki handlowej.
W tym czasie pomimo upływu lat Zinaida Worobiowa szuka syna. Po latach starań matka i syn odnajdują się. On jest oficerem polskiej marynarki handlowej, ona mieszka w Mińsku. Od tej pory Eugeniusz będzie miał dwie matki, dwa domy. Bimię.jpgo kogo miałby wybrać?
Scenariusz filmu powstał na podstawie autentycznych wydarzeń. Niezwykła historia inżyniera Eugeniusza Gruszczyńskiego i jego rosyjskiej matki została tylko nieznacznie zmieniona.
Gdy tak dzisiaj myślę o filmie "Zapamiętaj imię swoje", to sądzę, że mimo upływu lat niektóre sceny również i dziś mogą mnie wzruszać do łez.
Łzy
Podaj mi płaszcz - - - deszcz pada...
koniec z pogodą, niestety...
To nie deszcz? Nie, to łzy spadły
z jakiejś dalekiej planety...
Pawlikowska-Jasnorzewska Maria

A co mnie poruszyło ostatnio?
To „Droga do przebaczenia”, która opowiada histortię, która mogła się wydarzyć wszędzie.
W pewien wrześniowy wieczór rodzina Learnerów wraca ze szkolnego koncertu, na którym grał nastoletni Josh.
Po drodze zatrzymują się na chwilę na stacji benzynowej. Ta jedna, przypadkowa decyzja zmieni ich życie na zawsze...
Przejeżdżający tuż obok samochód potrąca śmiertelnie stojącego przy drodze, zamyślonego nastolatka.
Sprawca wypadku ucieka. Pogrążony w rozpaczy ojciec postanawia za wszelką cenę odnaleźć zabójcę syna.Mocne, silne uderzenie na samym początku opowieści do końca trzymało mnie w swoich ramionach. Przed oczami miałam bowiem mojego nastoletniego Kajtka, równie utalentowanego, ale w innej dziedzinie.
Śmierć dziecka to zawsze tragedia dla najbliższych. A szczególnie, gdy ginie ono nagle, bez żadnego ostrzeżenia i bez pożegnania. Jeszcze wczoraj byliśmy dumni z jego osiągnięć, umiejętności.... A już następnego dnia nie możemy się pogodzić z jego odejściem.
Ze śmiercią syna nie może się pogodzić Ethan, który postanawia odszukać zabójcę Josha. Gdy w końcu spotyka sprawcę wypadku podejmuje decyzję, która w pierwszej chwili mnie zaskakuje. Jednak potem zaczynam go rozumieć.

To tylko dwie historie, które mnie poruszyły, pierwsza i ostatnia. A między nimi było ich tak wiele.
Nie wiem jednak, czy teraz, po latach nadal po policzkach płynęłaby mi łza. Tyle już przecież w moim życiu przeżyłam, widziałam.... Jednak chyba tak do końca się nie uodporniłam na nasz często brutalny świat. A chyba najbardziej poruszają mnie łzy dziecka.
A nadal wzruszają mnie zapachy, smaki, widoki.... Ale to już inna opowieść

 

Łzy
Nic to, nic. Dusza zniesie wszystko, co znieść trzeba.
Wiemy to, od dzieciństwa się tego uczymy,
Że nie na to są gwiazdy, aby brać je z nieba.

O smutki ocieramy się, które jak dymy
W krąg się kładą; o boleść, co się chyłkiem czai
Za węgłem - żałobniki my i dróg pielgrzymy.

I już w końcu nie dziwne łzy i nikt nie tai,
Że nawet nie tak ciężkie, by go znieść nie można,
Jest życie. Przyzwyczai się myśl, przyzwyczai.

Jak rodzące się dziecię odbiera położna
Na świat przezorną dłonią, tak każdy dzień nowy
Cichymi dłońmi dusza przyjmuje ostrożna:

Wiedząc, że tu nie wieniec go czeka godowy,
Że rodzi się na boleść, znoje i znużenie,
Że go otoczą inne dnie smutne jak wdowy.

A jednak nie poskąpią mu słońca promienie
Złota swego ni łąka kwiecia, ni las śpiewu
Ptaków, ani tęcz cudnych chmury i marzenie.

Znoje, pot i tęsknota rodzą z swego siewu
Znoje, pot i tęsknotę wieczystą za zmianą,
Ale sen koi serce tchnieniem swego wiewu.

Wiemy to, od dzieciństwa uczym się co rano...

droga do.jpg

Aż w noc jakąś poczujesz, żeś się nagle o wiek
Postarzał i na głowie włosy ci powstaną...

Jeno w tej chwili jednej nie otwieraj powiek,
Nie patrz, nie pytaj: "czemu?", i niech Bóg cię strzeże
Pomyśleć jedno słowo, jedno słowo: Człowiek.

Bo zawrót głowy chwyci cię jak dzikie zwierzę
I zatoczysz się niby wariat-pijanica,
Rozszerzając źrenice w okropnej niewierze!

Bo w słowie tym ci błyśnie, jakby tajemnica
Dostojna i straszliwa, że na moc, wesele
I szczęście urodziła syna ziem-rodzica.

I że straszliwa, ślepa krzywda... - O, za wiele
Słów niebezpiecznych zna język ludzki! Zbyt łatwa
Jest mowa, chociaż iskry w niej śpią jak w popiele.

Uczym się wciąż i nawet drobna wie już dziatwa,
Że nie tak ciężkie życie, a łzy nie dziwota...
Jeno dzień dziś tak cudny i myśl mi się gmatwa...

Dzień ten nazbyt ma w sobie rozkoszy i złota,
Zbyt szczęśliwe się zdają dzisiaj drzewa w sadzie,
Wiatr, ptaki, dal i stare psy śpiące u płota.

I niebiosa, i fale z brzegami w naradzie -
...A może winne temu nocne oczy moje
Lub to, żem się urodził późno; w listopadzie.

Łzy są zbyt częste, aby rodzić niepokoje
W serću. Dusza przywyknie. Nie tak ciężkie życie...
Lecz czemuż na gościńcu tu stoję i stoję?...

Na przydrożnym kamieniu tym zaszedłem skrycie
Człowieka, co ukrytą miał twarz w dłonie obie.
Gdy odjął je, widziałem: łzy ciekły obficie.

W niejednym miejscu-m widział i w niejednej dobie
Płaczących. Dolę ludzką znieść można, choć smutna.
Łzy płyną w dzień narodzin, łzy płyną w żałobie.

Pieluchy niemowlęce i śmiertelne płótna
Z jednego lnu utkali niewiadomi tkacze.
Lecz nigdy mnie, jak dzisiaj, zgroza tak okrutna

Leopold Staff



Zaszumiało (7) | Zostaw myśl

Opowieść o brzozie

niedziela, 13 marca 2016 9:51

 

brzoza.jpg

Drzewo

Byli szczęśliwi

dawniejsi poeci

Świat był jak drzewo

a oni jak dzieci

Cóż ci powieszę

na gałęzi drzewa

na które spadła

żelazna ulewa

Byli szczęśliwi

dawniejsi poeci

dokoła drzewa

tańczyli jak dzieci

Cóż ci powieszę

brzozy.jpg

na gałęzi drzewa

które spłonęło

które nie zaśpiewa

Byli szczęśliwi

dawniejsi poeci

pod liściem dębu

śpiewali jak dzieci

A nasze drzewo

w nocy zaskrzypiało

I zawisło na nim

pogardzone ciało

 znalezione w Internecie

Na temat drzew, ich cechach, zaletach, magii....  napisano już wiele.

Zgodnie w wierzeniami każde drzewo ma duszę oraz wielką moc, którą może się z nami podzielić. Nie bez przyczyny wierzono niegdyś, że ułamanie gałęzi, zadarcie kory, bądź świadome uszkodzenie liści, było równoznaczne z zadaniem mu bolesnej rany. W Irlandii, gdzie leszczyna uchodziła za święte drzewo, za jego samowolne ścięcie groziła kara śmierci. Zgodnie z tradycją, drzewa były także najlepszymi sprzymierzeńcami człowieka: pomagały odzyskać równowagę ciała i umysłu, dodawały sił, wspierały procesy odnowy organizmu.

Drzewa działają na człowieka nie tylko poprzez własne piękno lub zawartość sporządzanych z kory czy liści fitoterapeutycznych naparów. Otaczające je silne pole energetyczne wpływa na duszę i na emocje. Pobudzają nas lub uspokajają, martwią lub cieszą, wywołują myśli i uczucia, łagodzą stresy. Wystarczy pobyć w ich pobliżu, posiedzieć w cieniu, przytulić się do pnia i powierzyć im swoje problemy. Wszak, tak jak każda żywa istota mają one własne pole energetyczne, które może współgrać z naszym i wzmocnić zarówno ciało jak i ducha.

W zależności od rodzaju drzewa, pojawiają się w duszy człowieka różne stany wywołane obecnością charakterystycznej dla rośliny energii.

Zapewne rodzaj energii towarzyszącej danemu gatunkowi harmonizuje z przesłaniem opiekującego się nim ducha natury. Niemniej każdy z nich wzmacnia i wspiera rozwój człowieka i dodaje mu zdrowia. Przez systematyczne zasilanie energią drzew można zwiększyć odporność organizmu, polepszyć samopoczucie, przywrócić optymizm, wpłynąć dodatnio na twórczą aktywność i pracowitość.

O drzewach można pisać w nieskończoność.

Ostatnio snułam opowieść o wierzbie. Dziś bohaterką będzie brzoza.

 

Brzozo nazbyt wieśniacza aby rosnąć w mieście

dyskretny grabie w sam raz na szpalery

brzoza1.jpg

 

jarzębino dla drozdów dzwoniących i szpaków

akacjo z której nie zlote tylko białe miody

olcho co jedna masz przy liściach szyszki

głogu co chronisz gajówkę krewniaczkę słowika

jesionie co pierwszy tracisz liście zbliżając nam jesień

Poproście Matkę Bożą, abyśmy po śmierci

w każdą wolną sobotę chodzili po lesie

bo niebo nie jest niebem jeśli wyjścia nie ma

ksiądz Jan Twardowski

Brzoza znana była już w starożytności.

W wierzeniach plemion germańskich, słowiańskich i nadbałtyckich brzoza uważana była za drzewo święte, symbolizowała czystość.

W starożytnym Rzymie używano jej gałązek w obrzędach związanych z obchodami świąt noworocznych, które rozpoczynały się 1 marca, a sławne rózgi liktorskie, symbol władzy najwyższych urzędników, to po prostu gałązki brzozowe owinięte rzemieniami.
Lecznicze właściwości brzozy znano już w średniowieczu, opisywali je wielcy znawcy zielarstwa tamtych czasów: św. Hildegarda z Bingen, Konrad de Megenburg i Mathiolus.

Brzoza
– drzewo święte

Stoi…
nad całą leśną gromadą wzniesiona
wysmukłością kibici i barwy powabem:
Brzoza biała ...

Tak niezwykłą urodę tego drzewa opisał Adam Mickiewicz w księdze III poematu „Pan Tadeusz”. .

Była też symbolem wiosny i odradzania się życia. Tę symbolikę przejęło chrześcijaństwo, stąd zwyczaj zdobienia jej gałązkami ołtarzy na Boże Ciało i na Zielone Świątki.

Słowianie uważali brzozę za zwiastunkę wiosny i symbol wieczności. Tradycja ludowa przypisywała brzozie magiczną moc. Uważano, że jest ona skutecznym środkiem chroniącym zabudowania i ludzi. Jej gałązkami przystrajano domy, zagrody, zatykano je na polach, by chroniły przed złem. Wierzono, że takie właściwości mają również przedmioty wykonane z brzozy. Miotła wykonana zrobiona z jej gałęzi spełniała nie tylko funkcje użytkową, lecz postawiona przed domem, miął zabezpieczać wejście przed demonami i złodziejami.

LUDOWA LEGENDA O BRZOZIE

Ludowa legenda opowiada, że kiedy Święta Rodzina uciekała do Egiptu przed prześladowaniem Heroda,  brzoza otuliła swoimi gałązkami uciekinierów, chroniąc ich od deszczu.

W nagrodę Stwórca dał jej delikatną, wdzięczną postać i sprawił, że w drzewo to nigdy nie uderza piorun.

Brzozę uważano za roślinę leczniczą, Cenionym napojem wzmacniającym i czyszczącym krew była "oskoła", czyli sok brzozowy, używany też przy chorobach płucnych i na porost włosów. Sok taki nazywano również "brzozownikiem" i uważano za "napój boski", służący do utrzymania siły, piękność i jędrności ciała. Zbierano go z drzew starych, co najmniej dziesięcioletnich, spuszczając go wyłącznie od strony południowej pnia. Zabiegu tego dokonywano tylko na drzewach przeznaczonych do wyrębu, w ściśle ustalony sposób, zabezpieczając jednocześnie drzewo przed uschnięciem. Sok taki zalecany był szczególnie na złą przemianę materii. Z kory brzozowej wycinano wkładki do butów, jako "skutecznie wstrzymujące poty nóg i prędko od wyczerpania uwalniające".

Brzoza znana była i ceniona od najdawniejszych czasów, nie tylko z powodu swego piękna.
Brzoza to typowe drzewo Północy, ale występuje także na południu Europy.
Obecnie w lecznictwie stosowany jest surowiec pozyskiwany z dwóch gatunków: brzozy brodawkowatej i brzozy omszonej – z rodziny brzozowatych. W Polsce rośnie 12 gatunków z tej rodziny, należących do 4 rodzajów. Rodzaj Betula liczy około 120 gatunków, w polskim środowisku naturalnym występuje

 

Brzoza gryżyńska

W bliskości rzeki Obry leży wieś Gryżyna; o kilka staj za nią stoi kościół Św. Marcina zupełnie zrujnowany, a przy nim wznosi się niezmiernej wielkości brzoza.

Przed wielu laty zmarło tu dziecię i pochowano je na cmentarzu pod kościołem, aż pewnego dnia grabarz, co grób kopał, przybiegł do plebana dając mu znać, że to dziecię, co przed tygodniem zmarło, wciąż rączkę białą wysuwa spod mogiłki. Pleban wziął natychmiast krzyż i stulę i pobiegł zażegnać to dziwo, ale co ziemi przyrzucał, co się namodlił, nic nie pomogło, zawsze na wierzch wychodziła rączka. Nie wiedząc innej rady, kazał w dzwony uderzyć, aby się gromada zbiegła; a gdy go otoczyła kołem, odezwał się do matki zmarłego dziecięcia, aby wyjawiła tajemnicę, bo musi być tajemnica, dla której to niebożątko nie ma spokoju w grobie. Na to wezwanie matka zanosząc się od płaczu zeznała, iż jedynego synaczka psuła swymi pieszczotami, za co jej źle odpłacił, bo raz w gniewie odważył się ją uderzyć.

— Bierz więc tę rózgę — rzekł pleban — i bij rękę syna, która domaga się spełnienia ziemskiej kary.

Posłuszna rozkazowi uderzyła różdżką po rączce i oto natychmiast schowała się pod ziemię. Na tę pamiątkę ksiądz pleban zatknął ową różdżkę na grobie i wyrosła z niej ogromna brzoza, którą pokazują na przestrogę niedobrej dziatwie.

 Symbolem Rosji biała brzózka jest od wieków. Nie można wyobrazić sobie rosyjskiego pola bez smukłej samotnej brzozy, albo nawet gęstego gaju. Nie można wyobrazić sobie bez brzozowych witek także rosyjskiej bani. Co więcej - bez niej nie można wyobrazić sobie Rosji.

Według lingwistów słowo brzoza (береза) pochodzi od czasownika беречь, czyli chronić. Wynika to z tego, że Słowianie uważali brzozę za dar Bogów, który chroni człowieka. Według innej wersji nazwa brzozy powstała od słowa "берегиня", czyli od imienia słowiańskiej bogini, uważanej za matkę wszystkich dobrych duchów i sił oraz symbol płodności. Dlatego też sama brzoza stałą się później symbolem dziewiczego piękna oraz kobiecości.

W słowiańskim kalendarzu ludowym brzoza zajmowała najbardziej honorowe miejsce. W owych czasach rok rozpoczynał się nie 1 stycznia, a 1 marca, i ten właśnie wiosenny miesiąc nazywał się berezeń (березень). Zresztą do dziś w języku ukraińskim marzec to właśnie березень. Brzoza pojawia się w także starosłowiańskim określeniu kwietnia - berezozoł (березозол). Słowo to jest połączeniem wyrazów береза i зол, czyli zielenieć. Dosłownie berezozoł oznacza zieleń brzozy, a więc był to miesiąc, w którym brzoza się zieleni.

W dawnych pogańskich obrzędach brzoza była "drzewem majowym" - świąteczną rośliną, ściśle związaną z zielonymi świątkami. Na to wiosenne święto, poświęcone urodzajowi, brzozę dekorowano różnobarwnymi wstążkami i tańczono wokół niej w korowodach. Dziś ten obyczaj zaadaptował się w kulturze prawosławnej jako święto Trójcy, które obchodzone jest 50 dni po Wielkanocy. Na Trójcę do dziś domy dekoruje się gałązkami brzozy. Pęczki brzozowych witek święci się w cerkwi i pozostawia w domu do kolejnego święta. We wschodniosłowiańskiej mitologii brzoza była uznawana za drzewo święte, zwłaszcza podczas wiosennego święta Siemik (Семик), które później, jak już było wspomniane, zlało się z Zielonymi Świątkami, czyli świętem Trójcy. W czasach pogańskich podczas obchodów święta do wsi wnoszono rozkwitające drzewo, a dziewczęta zaplatały wianki z jego gałązek, aby przypodobać się przepowiadającym przyszłość rusałkom, które huśtały się na gałęziach.

Wieczorem wianki wrzucano do rzeki – wianek, który dopływał do drugiego brzegu oznaczał rychłe zamążpójście. Jeśli zatonął, przepowiadał właścicielce śmierć. Po święcie zdejmowano dekoracje z brzóz, przygotowywano kukłę symbolizującą rusałkę i obnoszono ją po całej wsi, a następnie niszczono i palono w lesie.

Według Słowian to właśnie brzoza jest Drzewem Świata. Wśród fal morza-oceanu leży rajska wyspa Bieriezań (Березань), na której rośnie słoneczna brzoza - w dół gałęziami, w górę korzeniami. Brzoza w roli Kosmicznego Drzewa występuje również u szamanów syberyjskich. Jest świętym drzewem górnych bóstw-demiurgów wielu narodów syberyjskich, m. in. u Udmurtów i Mansów.

W azjatyckiej części Rosji kult brzozy jest szeroko rozpowszechniony. Ludzie wierzyli, że w tym świętym drzewie drzemie dobry duch - patron danego terytorium i miejscowej ludności. Jakuci wybierali na miejsce kultu potężną starą brzozę, stojącą samotnie na skraju lasu lub na kurhanie. Zwracali się do niej z prośbami, ozdabiali ją barwnymi wstążeczkami i strzegli świętej brzozy jak oka w głowie. Nikomu nawet do głowy nie przychodziło skrzywdzić drzewo. Każdy wiedział i wierzył, że łamiąc jej gałąź, ściągnie się śmierć na członka rodziny, a ścięcie drzewa miało powodować śmierć całego rodu winowajcy.

Dawni wschodni i zachodni Słowianie wierzyli, że sadząc brzózkę pod oknem odstraszy się złe duchy i ochroni przed uderzeniem pioruna, a także przyniesie szczęście nowo narodzonemu dziecku. Jako ślad kultu brzozy można odczytywać również dawne słowiańskie imię Bierioza (Береза). W II poł. XIX wieku na korze brzozowej pisano prośby do leśnych duchów i przybijano do drzew.

Co ciekawe, według niektórych wierzeń słowiańskich brzoza mogła być nośnikiem i złych mocy. Zabobonów dotyczących brzozy jest wiele. Niegdyś wierzono, że paląc w piecu tylko brzozowym drewnem, ściągnie się do domu pluskwy i złe duchy, a jeśli rodzina posadzi brzozę koło domu, to małżeństwo się rozpadnie. Z kolei Białorusini wierzyli, że w smutnej brzozie, której gałęzie zwisały aż do ziemi, kryje dusza tragicznie zmarłej niewinnej dziewczyny.

Brzoza jest obecnie jednym z ważniejszych Rosji. Trudno wyobrazić sobie szerokie rosyjskie przestrzenie bez białej brzózki. To piękne drzewo ma też swoje miejsce w twórczości wybitnych rosyjskich artystów - malowano je na obrazach, pisano o nim wiersze i śpiewano piosenki. Biała brzózka - to poetycki żeński symbol, liryczny obraz wiosny, światła i dziewiczej czystości u Słowian, Na Rusi zawsze kojarzona była ze skromną piękna dziewczyną, i samą Rosję, pełną brzozowych zagajników, wielki piewca piękna przyrody Siergiej Jesienin nazywał "krainą brzozowych perkali".

 

Opowieść o brzozie

Mała brzózka rosła na podlaskim polu,

gdzie ziemia jałowa i wody niewiele,

brzozy1.jpg

zmagając się z wiatrem, kaprysem przyrody,

mimo przeciwności puściła korzenie.

 

Ludzie się dziwili, jak pieknie wyrosła,

 

zielone listeczki tańczyły na wietrze.

Zatańcz walca z wiatrem - doradziła sosna;

pomyślała wtedy, że zatańczy pięknie.

 

Lecz niesforny wicher szarpał drzewko młode,

powalił na ziemię, połamał gałęzie

nie bacząc na piękno i jego urodę

zostawił na polu obdarte i gołe.

 brzoza.jpg

Ktoś przesadził drzewo na nieznanej ziemi,

daleko od wspomnień o diabelskim wietrze,

gdzie zdawać się mogło, że słońce zaświeci,

ogrzeje listeczki, zagubione w świecie.

 

Trudno jest na nowo wypuścić korzenie

z daleka od ziemi, na ktorej wyrosła.

Ciągle drżała z zimna, choć świeciło slońce,

z żalu za Podlasiem smutno było brzozie.

 

Lecz po wielu latach ciepły wietrzyk przywiał,

zaszeleścił z cicha, pieszcząc liście drzewa.

Już złote - jesienne na nowo ożywił

i hymn o miłości przepięknie zaśpiewał.



Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 25 czerwca 2017

Przemknęło:  401 333  

Ziarenka myśli

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 401333
Zostawione myśli
  • liczba: 489
  • komentarze: 4599
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4047 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl