Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 897 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Telefony, telefony....

sobota, 29 marca 2014 9:27

 

Zieleń w mieście

Zieleń w mieście
ledwie się mieści.
Mało jej ogródków na przedmieściach.
To ciasnota jej doskwiera
na skwerach.zapomnieć.jpg

To ją dusi dym.
To bruk ją uwiera.
Tyle —

 

że wyściubia trawkę spod chodnika.
Tyle —
że zza płotu listek wytyka.
Tyle —

 

że wysunie się brzózką nad rynną.
Tyle —
że tam będzie,
gdzie jej być nie powinno.
Otwórzmy jej drzwi i okna
na przestrzał —
żeby mogła wejść swobodnie
do mieszkań.

Joanna Kulmowa

Przyszła Wiosna. Pajęczyną zieleni otuliła gałęzie drzew.
W czasach pogańskich Wiosna uchodziła za początek roku. Wierzenia te wynikały z obserwacji natury i przyrody. Wiosną wszystko dookoła budzi się do życia, zwierzęta i rośliny. W niepamięć odchodzą zimowe, długie wieczory, nadchodzi okres nadziei i radości. Dni stają się coraz dłuższe.
Postanowiłam zastanowić się, co mi jest jeszcze potrzebne do szczęścia w ramach tej wszechogarniającej wiosny.
W te pogodne, słoneczne dni chciałabym się zatrzymać, wysiąść z pędzącego pociągu i popatrzeć na zieleniejący dokoła świat. Marzę, aby zostawić współczesny świat i uciec. Tylko gdzie? Może na koniec świata lub na inną planetę?
Jednak takie oderwanie od życia jest dobre, ale nie na długo. Zawsze wracamy do tego co zostawiliśmy, do czego już zdążyliśmy się przywyknąć. Nie wystarczy zaśpiewać "ja wysiadam, przez życie nie chcę gnać bez tchu ". Nie można tak po prostu uciec od codzienności i udawać, że dotychczasowe życie nie istnieje. Niestety nasza pamięć i przywiązanie do osób, rzeczy, miejsc na to nie pozwoli.Zresztą nie tylko...
Sami założyliśmy sobie smycze, zwłaszcza te elektroniczne. Lubimy czuć ich naprężenie, bo wówczas wydaje się nam, że jesteśmy bezpieczni, chociaż mniej swobodni. Nie umiemy już bez nich żyć. Szczególnie jesteśmy uzależnieni od telefonów komórkowych
Jeszcze kilka lat temu trudno było przewidzieć, jak zmieni się nasze życie za sprawą telefonów komórkowych.
Ja pamiętam, że moi rodzice chociaż mieszkają w mieście, telefon dostali dopiero, gdy ja wyprowadzałam się z domu. A było to w ro po moich studiach.
Wiele osób teraz nie może sobie wyobrazić życia bez komórki. A my żyliśmy bez telefonu stacjonarnego przez wiele długich lat i było dobrze. Pewnie brak telefonu odczuwali moi rodzice, zwłaszcza w nagłych wypadkach, a mieszkaliśmy na peryferiach miasta, gdzie komunikacja nie funkcjonowała tak często i punktualnie.
Ale dzięki temu mieliśmy wspaniałe miejsce spotkań - jedyną na osiedlu budkę telefoniczną. Tam, nawet jak telefon nie działał, a tak było zazwyczaj, to i tak można było trafić na znajomych (to jednak temat na inny wpis)

telefonow_komorkowych.jpg

Smycz...

Zerwałam się ze smyczy.
Nie wzięłam telefonu.
Mogę pójść gdzie zechcę.
Nic do tego nikomu.

Zerwałam się ze smyczy.
Złość i niepokój narasta.
Ta chwilowa swoboda,
zaczyna mnie przerastać.

Zerwałam się ze smyczy.
Nie wzięłam telefonu.
Jak przeżyję dzień cały,
znalezione w Internecie

Teraz nie możemy wyobrazić sobie dnia bez komórki. Ba.... dnia? Często trudno nam nawet wytrzymać przez kilka godzin.
Większość z nas rzuca wszystko, aby odebrać telefon, czasem drugi telefon i przez moment rozmawia przez oba. Albo są przy okienku w urzędzie, niezważając na osobę po drugiej stronie.
Osoba, która głośno oświadcza, że komórki nie posiada, bo nie jest jej ona do niczego potrzebna, budzi zdziwienie. Mam koleżankę w innym kraju, z którą zawsze się widzę, gdy jestem u niej w mieście i chociaż nie ma ona komórki, to zawsze udaje się nam spotkać. Chociaż przyznam, że do tej całej sytuacji na początku podchodziłam z rezerwą. Teraz przestałam się dziwić.
Zresztą i ja nie jestem tak bardzo przywiązana do mojego telefonu. W pracy telefonów nie odbieram, wyłączam komórkę na noc. Jednak bez niej na co dzień nie czułabym się niepewnie
Ale czy aby na pewno możliwość posiadania telefonu komórkowego jest dla nas tylko czystym szczęściem? Na pewno nie w przypadku telefonu służbowego.
Jednak...
Jednak jak zawsze odeszłam od tematu. Przecież miało być o wiośnie i moim Ogrodzie. Natchnęła mnie do tego moja ostatnia tam wizyta. Było ciepło i słonecznie. Niestety pogoda zmieniła się i moje myśli również powędrowały w innym kierunku.

ogrĂłd.jpg

Telefony

Własny telefon miał Antoni,
a może nawet własną rentę,
lecz gdy zadzwonił do Pomponii,
odpowiedziano mu: Z a j ę t e.

Przemknęły lata jak na koniach;
jej coś nie wyszło, on był inny...
i zadzwoniła don Pomponia,
odpowiedziano: już N i e c z y n n y.

Tak przeszło znów parę stuleci,
starzał się świat przeinaczony,
nie rozumiały ojców dzieci;
ponieważ numer był: Z m i e n i o n y.

Technika naprzód szła i przemian
tysiące gasło w gwiezdnych pyłkach.
I spytał Księżyc: - Czy to Ziemia?
Odpowiedziano mu: P o m y ł k a.

Konstanty Ildefons Gałczyński



Zaszumiało (10) | Zostaw myśl

Moje miejsce na ziemi

niedziela, 16 marca 2014 9:13

przedwiosnie.jpg

Urodziło się przedwiośnie 

Urodziło się pod krzakiem przedwiośnie,
całkiem małe, maciupeńkie - i rośnie.
Wydłubało drobne kiełki spod ziemi
o chuchało, by im dodać zieleni.

Przedwiośnie, przedwiośnie, przedwiośnie
wiosnę przyprowadzi,
a wiośnie, a wiośnie, a wiośnie
wszyscy bardzo radzi!

Wydobyło chyłkiem kwiatek z kieszeni
i podparło go słonecznym promykiem,
obudziło parę żuczków nad ranem
przecierają żuczki oczka zaspane.

Przedwiośnie, przedwiośnie, przedwiośnie
wiosnę przyprowadzi,
a wiośnie, a wiośnie, a wiośnie
wszyscy bardzo radzi!

Hanna Łochocka

Co roku nie mogę doczekać się nadejścia wiosny. Wiosna tego roku powoli nadchodzi, nie spieszy się, ale i też nie spóźnia. Wiosna idzie niosąc z sobą ciepło słońca, błękit nieba, śpiew ptaków, zapach kwiatów, nieśmiałą, delikatną zieleń traw. Pąki czekają już pełne gotowości, nabrzmiałe i ciężkie, aż królewna Wiosna opuści na gałęzie zieloną, delikatną pajęczynę.

Marcowe słońce śmiało już migoce odblaskami światła od szyb. Można już odnieść wrażenie, że wiosna w pełni. Jednak, gdy spojrzy się w dół wrażenie pryska. Dookoła szarość.... Za tydzień, może dwa kolory zastąpią szarość. Ale pewnie jeszcze wróci mokra, szara zima, odbierając nam dobry nastrój.
Teraz moje serce wyrywa się do wiosny na mojej ulicy.
Od czasu mojej wyprowadzki z Domu zawsze tęsknie do mojej ulicy. Od tamtej pory w każdy weekend ''wpadam'' na moją ulicę. Sprawdzam co się zmieniło, zastanawiam się czy wypiękniała. Moje ulica to nie stojące domy, to ludzie. Cieszę się, że jak będę w Domu to na mojej ulicy znowu zobaczę znajome uśmiechnięte twarze, które zimą chowają się w swoich domach. Kocham iść moją ulicą, przystawać, aby porozmawiać z sąsiadami, którzy zawsze mają dla mnie dobre słowo. Te spotkania nieodmiennie wzruszają mnie, wlewają dużo ciepła do mojego serca. Dla nich pozostanę na zawsze tą małą, chudą dziewczynką, bawiąca się z chłopakami z sąsiedztwa. Wszyscy się tu znają od kilkudziesięciu lat, ale mama i sąsiadki nigdy nie przeszły na "ty" (no poza nielicznymi wyjątkami).
Kiedyś wszyscy mieszkańcy mówili sobie "dzień dobry", znali się z nazwiska, wiedzieli gdzie kto mieszka.

 
Znam ulicę niedługą, nieładną,
Która dla mnie została stworzona,
Na podwórku piłkarski stadion,
Przy śmietniku Reduta Ordona.
Kto na lody w upał pożyczy,
Da parasol gdy pada deszcz?
Tylko chłopak z naszej ulicy
I dziewczyna czasami też.

O te bruki potłukłeś kolana,
Grając dzielnie na lewej obronie,
Tu dłużyła się noc przepłakana,
czar_1836455[1].jpg
Gdy dozorca cię z pasem dogonił.
I na kogo można tu liczyć
Gdy nieszczęście kłuje jak jeż?
Na chłopaków z naszej ulicy,
Na dziewczyny czasami też.

Czas w pośpiechu figle nam płata,
Piłka toczy się w bramkę pustą,
Wyrósł człowiek już z małolata
I do kina puszczają na ósmą.
Głupia wiosna kwiatami krzyczy,
Czyjeś włosy pachną jak bez,
Patrzą chłopcy z naszej ulicy
I dziewczyny na chłopców też.

Potem człowiek zdoroślał ze szczętem,
Został kimś, czyli zszedł na manowce,
Już magistrem czy może docentem
Albo nawet obcokrajowcem.
Lecz gdy sprawy masz zasadnicze,
Tak się składa, że zajrzeć chcesz
Do chłopaków na naszą ulicę
I do dziewczyn czasami też.

Czy ulica stoi jak stała,
Czy gitary w zaroślach umilkły,
Rozsypała się stara wiara
Ale przecież ludzie nie szpilki.
I bez żadnych ubocznych przyczyn
Dopomoże ci w świecie gdzieś
Starszy pan, niegdyś z naszej ulicy,
Starsza pani czasami też.

Chciałabym cofnąć taśmę zdarzeń. Jednak życie, to nie taśma filmowa, czy też magnetofonowa. Nie można go cofnąć. Nie można przeżyć jeszcze raz tego co było.
Czasem jednak budzą się we mnie wspomnienia, gdy wędruję ulicą mojego dzieciństwa. Cóż nie jest ona duża i kiedyś dla moich koleżanek leżała na końcu świata. Do tego brak dostępu do telefonu czynił ją jeszcze bardziej niedostępną.
Teraz powoli się to zmienia, jednak na mojej ulicy nadal większość osób zna się od zawsze.
Gdy mieszkasz na ulicy wśród ludzi, którzy od zawsze cię znają, od zawsze interesują się twoim losem, nigdy nie czujesz się sam. Z drugiej strony nie istnieje nic takiego jak tajemnica. Wieści roznoszą się niczym rozsiewane przez wiatr. Tak też było z ostatnimi wiadomościami, które boleśnie ścisnęły mi serce.
A przecież jadąc do Domu czułam, życie otwierało przede mną radośnie drzwi. Niestety drzwi zatrzasnęły się niespodziewanie, a w duszy pozostał smutek. Dźwięk zamykanych drzwi zawsze wywołuje u mnie niejasny przelotny smutek, nawet jeśli wiem, że za chwilę się znowu otworzą. Niestety nie tym razem.
Znowu ktoś bliski odszedł z mojej ulicy. Niestety za często się to ostatnio zdarza.
Cóż ludzie odchodzą z różnych powodów. Umierają, wyjeżdżają, zrywają z nami kontakt, zapominają o nas. Ludzie najczęściej odchodzą w milczeniu i bez słowa. Ukrywają powody swojego odejścia i w milczeniu spędzają resztę życia bez nas. Jednak, gdy tylko wyjeżdżają, to zawsze możliwe jest, że kiedyś wrócą, że przypomną sobie o nas. Pozostaje w nas tylko nadzieja, że kiedyś ktoś wróci. Jednak gdy umierają, to tracimy ich bezpowrotnie. Wiemy wówczas, że ktoś już do nas nie wróci i w żaden sposób nie będziemy w stanie sprawić, aby zechcieli wrócić.

chcialabym_moc_cofnac_czas.jpg

moja ulica

na mojej ulicy
nie ma kolorowych neonów
na mojej ulicy
nie śpieszy się nikomu
nawet wiatr leniwie kołysze liście

po mojej ulicy
nie pędzą limuzyn sznury
po mojej ulicy
spaceruje kot szarobury
taka ulica jest chyba w każdym mieście

do tej ulicy
człowiek tęskni będąc w podróży
do tej ulicy
człowiekowi powrót się dłuży
a gdy tu dotrze to szepnie – nareszcie

znalezione w Internecie

Kto wie, co przyniesie przyszłość? Może jeszcze raz tu zamieszkam na stałe?
Jednak wszystko bezpowrotnie odeszło, taka jest kolej rzeczy. Wszystko zmienia się, płynie jak rzeka zgodnie ze swoją naturą. Nie wszystko można ze sobą zabrać. Wiele rzeczy trzeba zostawić, inne- nowe poznać i zabrać ze sobą w dalszą drogę. Wiele wody już przepłynęło, wiele się w moim życiu zmieniło. Moja ulica trwa, ale też się zmieniła. Podobnie jak nasze życie ustępuje miejsca nowemu. Ale czy lepszemu?
Zdaje sobie sprawę, że nic nie jest nam dane na zawsze, wszystko powoli odchodzi. Prędzej czy później stracimy bezpowrotnie tych na których nam najbardziej zależy. A przecież to dzięki nim tak naprawdę nie zmieniamy się. Dla nich zawsze pozostaniemy dziećmi, które kopią piłkę na ulicy. Niestety życie idzie stale do przodu i nie robimy się młodsi. Szumią o tym drzewa rosnące na mojej ulicy, które pamiętają, że ulica, dom , a także i my się starzejemy. Niby wszystko jest jak było. Jednak nic nie jest jak było.
Ja jednak zawsze będę z tej ulicy. STĄD



Zaszumiało (17) | Zostaw myśl

W tłumie?

wtorek, 04 marca 2014 8:18
w tłumie.jpg
Moim sąsiadem jest anioł
on strzeże ludzkich snów
dlatego wraca późno do domu
Na schodach słyszę dyskretne kroki
i szelest zwijanych skrzydeł
On rano staje w moich drzwiach
otwartych na oścież
i mówi:
Twoje okno znowu świeciło długo
w noc
Halina Poświatowska
Ostatnio pisałam o braku czasu. Jak zauważyłam jest to chyba choroba naszych czasów.
Kiedyś, nawet niedawno, bo przecież jeszcze pamiętam te czasy, ludzie mieli więcej czasu dla innych. Żyliśmy bliżej siebie. Jednak tamten świat już odszedł, minął. Czasem jego klimat odnaleźć w małych miasteczkach, a już najczęściej na stronach książek, obrazach lub kadrach filmu.
Teraz wszyscy skupieni są na tym, czy znajdą się w gronie najlepszych, najszybszych, najzdolniejszych... Gonią do przodu, byle prędzej i szybciej. A jak znajdą chwile czasu, to najczęściej zamykają się w domu.
Ludzie żyją zamknięci w swoich mieszkaniach. Często za elektronicznymi płotami, w zamkniętych osiedlach. i nawet nie wiedzą kto mieszka obok nich, nad nimi, czy pod nimi. Żyją tylko własnym życiem, nie interesują ich sąsiedzi
Dawniej było inaczej, ludzie byli ze sobą bardziej zżyci, a kontakty sąsiedzkie kwitły na dobre.
Pamiętam pobyty u moich Dziadków. Tam, w małym miasteczku nie było takiego wyobcowania. Kiedy szliśmy z Dziadkiem uliczkami, nie mogliśmy się nadziwić, że prawie co druga osoba mówi nam "dzień dobry". Do Babci często wpadały bez zapowiedzi sąsiadki, krewne, znajome. Także i my często odwiedzaliśmy innych. Nikt nie dzwonił, nie informował o takich wizytach. To było całkiem naturalne.
No tak, teraz prawie każdy ma komórkę, internet, komunikatory i inne nowoczesne środki komunikacji, to zawsze można uprzedzić o takim najściu. Ale i tak ich nie odwiedzają. Bo po co, skoro są te wynalazki cywilizacji? Dawniej ludzie odwiedzali się wchodząc przez drzwi. Dziś najczęściej robią to przez Okna. Cóż ja też idę z tym nurtem. Nie lubię niespodzianek, a przede wszystkim takich niezapowiedzianych wizyt.
Nic więc dziwnego, że coraz częściej pojawia się samotność w tłumie. Niby tak dużo ludzi dookoła, a jakby nikogo nie było.
 
ANIOŁ STRÓŻ
Tajemniczą minę
ma mój anioł stróż
gdy spokojnie krąży
nad mą głową tuż
wizyty.jpg
wciąż śledzi moje kroki
bym bezpiecznie szedł
w czas zły i w czas dobry
wciąż pilnuje mnie
ten mój anioł stróż
Ciężki kawał chleba
ta anielska straż
nalatać się trzeba
choć marny ktoś jak ja
gdy w obłokach kiedyś przy mnie stanie
dzięki szepnę mu
oj niewdzięczne na ziemi zadanie
dał ci szef – Pan Bóg
aniele stróżu mój
aniele stróżu mój
JAROMIR NOHAVICA
tłumaczenie - Jacek Lewiński
Tak naprawdę jednak nie jestem sama. Jest nas dwoje. Ja i mój Anioł Stróż. Miły z niego chłopaczek. A może to dziewczynka? Dlaczego z góry zazwyczaj mówimy o nim on?
Czasem czuję, że jest to raczej kobieta, która codziennie częstuje mnie słodyczami z pudełka. Najbardziej lubię dostawać od niej galaretki w cukrze. Niestety najczęściej trafiają się mi czekoladki, zwłaszcza te gorzkie. A przecież wiadomo, że ja czekoladek nie jadam, nawet tych mlecznych. O gorzkich już nawet nie wspomnę. Dlaczego więc jest ich najwięcej? Może dba o moje zęby, bo przecież wiadomo czekoladki nie ruszę.
Cóż mój Aniołek każdego dnia ma już dla mnie przygotowany łakoć, a że w przeciwieństwie do mnie lubi niespodzianki, zawsze mnie zaskoczy.
Jednak nie oczekuję rzeczy niemożliwych. Wiem, że stara się on robić dla mnie wszystko co w jego mocy.
Najbardziej lubię te dni kiedy mój wyspany Aniołek od rana jest w dobrym humorze i serwuje mi moje ulubione galaretki.
No tak zapomniałam o moim towarzyszu mieszkającym w moim mieszkanku od późnej jesieni.
Co roku mieszka u mnie biedronka. Wędruje po moich parapetach w kuchni pomiędzy moimi fiołkami i od czasu do czasu spogląda przez okno na świat dookoła. Podobnie jak ja czeka na wiosnę, która jest już pewnie tuż tuż. Tylko, że ona wyfrunie, a ja zostanę. Jednak mój Anioł jest koło mnie...

Zawsze obok mnie
Nie mówił nigdy, ze już musi iść
Po prostu cicho ruszał w dal
Czasem padał deszcz
Czasem wstawał dzień
sasiad.jpeg
Odezwać miął się gdy osiągnie cel
Czekaliśmy wiece
Przecież mówił, że wszystko uda się

Wierzę w to, że mój anioł jest tuż obok
Wierzę w to, żę już zawsze będę sobą
Wierzę w to, że do celu zawsze znajdę drogę
Wierzę w to, że odmienić wszystko mogę
Wierzę w to…

Nie mówił nigdy dokąd tak się rwie
Nam wystarczało, ze wciąż z nami był
Chociaż obok gdzieś
Zawsze obok gdzieś
Tak długo kazał czekać, że aż w nas
Wszystko dziś zmieniło się
I każdy gdzieś tam gna
Powtarzając tak;

Wierzę w to, że mój anioł jest tuż obok
Wierzę w to, że już zawsze będę sobą
Wierzę w to, że do celu znajdę drogę
Wierzę w to, że odmienić wszystko mogę
Wierzę w to…

Że ni zniknę bez śladu
Że ktoś będzie pamiętał to, w co chciałem grać
Grać w niezgodę na czas
Wygasanie gwiazd
Na milczenie, gdy ważny każdy gest
Ktoś zostanie tu pośród moich map
I odczyta i uwierzy w to co ja!

Wierzę w to, że mój anioł jest tuż obok
Wierzę w to, że już zawsze będę sobą
Wierzę w to, że do celu znajdę drogę
Wierzę w to, że odmienić wszystko mogę
Wierzę w to…
Krzysztof Kiljański


Zaszumiało (13) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 24 czerwca 2017

Przemknęło:  401 282  

Ziarenka myśli

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 401282
Zostawione myśli
  • liczba: 489
  • komentarze: 4599
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4046 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl