Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 888 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Już wiosna

środa, 30 marca 2011 7:44

"Wiosna idzie"

 Przyleciały skowroneczki
 z radosną nowiną,
 zaśpiewały, zawołały
 ponad oziminą:
 - Idzie wiosna! Wiosna idzie!

   Śniegi w polu giną!

 Przyleciały bocianiska
 w bielutkich kapotach,

 klekotały, ogłaszały
 na wysokich płotach:
 - Wiosna! Wiosna idzie!
   Po łąkowych błotach!

 Przyleciały jaskółeczki
 kołem kołujące,
 figlowały, świergotały
 radośnie krzyczące:
 - Idzie wiosna! Wiosna idzie!
   Prowadzi ją słońce!

Szelburg - Zarembina Ewa

Ostatnie dni spędziłam w moim Domu, w moim ogrodzie… Tam życie toczy się zupełnie inaczej.

Już o 6-tej rano budziły mnie głośne śpiewy za oknem. Ten radosny koncert na powitanie królewny Wiosny rozpoczynał każdy mój dzień.

Ostatnio cały czas miałam tak niskie ciśnienie, że mogłabym tylko spać i spać… Na szczęście po pobycie w Domu całe moje znużenie pofrunęło za odchodzącą Zimą. Wystarczyło kilka dni pracy w moim ogrodzie. Nareszcie doczekałam się, że mogłam pogrzebać w ziemi, poprzesadzać, popodlewać.  Dla mnie praca w ogrodzie jest najlepszym lekarstwem na wszelkie smutki i troski. Nic tak nie poprawia samopoczucia, chociaż czasem marzy mi się własny dom z dużym ogrodem. Jednak cieszę się tym co mam.

Przez te wolne dni starałam się czuć, że niczego więcej do szczęścia mi nie trzeba. Tylko Dom, spokój, praca w ogrodzie. Na chwilę zbladły wszystkie codzienne problemy i niepokoje, których nie skąpi nam świat. Zostawiłam je w moim mieszkanku i nie zabrałam ze sobą. Wystarczy, że na co dzień  muszę o tylu sprawach pamiętać, pilnować, aby zawsze zdążyć wszędzie tam, gdzie muszę.

Tam właśnie nareszcie spotkałam Wiosnę. Poczułam ciepło i słońce. Bardzo mi tego brakowało po długim panowaniu Zimy. Tak, tak królewna Wiosna spóźniła się w tym roku. Długo na nią czekaliśmy. W końcu Zima na dobre wróciła do domu swojego ojca, zostawiając panowanie swojej najmłodszej siostrze.

Jeszcze chwila i wszystko zacznie na dobre znowu się zielenić. Przyroda wróci do życia po długim zimowym odpoczynku. W moim ogrodzie już kwitną pierwsze kwiaty, którym nie straszne były ostatnie chłodne dni. Z ziemi uśmiechają się do słońca śnieżynki, pierwiosnki a już niedługo za płotem na żółto zaiskrzą forsycje.

 Wiosna jeszcze na dobre nie zaczęła swojego panowania, a ja już chciałabym, aby rozkwitła    w pełni.

Nie mogę się już doczekać, kiedy drzewa osypią się biało – różowymi kwiatkami, kiedy będę mogła usiąść i wystawić twarz do słońca….

Wiosna zadomawia się powoli. Jednak, wiem że „w marcu jest jak w garncu”, ale na szczęście

dni stają się coraz dłuższe i cieplejsze. Słońce z większą śmiałością wygląda zza chmur, na drzewach pojawiają się pierwsze pąki, wszystko budzi się do życia.

Tak, tak Wiosna dopadła mnie i gra mi na lirycznej nucie. Jednak, teraz po powrocie do codzienności muszę być bardziej uodporniona, na to co dzieje się za oknem. Po ponad tygodniowym pobycie w Domu i codziennych spotkaniach z przyrodą pora powrócić do obowiązków. Nie jest jednak łatwo wrócić do pustego, cichego mieszkanka. Wiem jednak, że za parę dni moje smuteczki odpłyną i znowu powróci zwykłe, codzienne życie.

Wierzę jednak, że Wiosna także i dla mnie ma w darze wszystko co najpiękniejsze, że wraz z jej nadejściem to, co najlepsze jeszcze się wydarzy, że ponownie cały świat uśmiechnie się do mnie.



Zaszumiało (16) | Zostaw myśl

Kto dzisiaj czyta?

środa, 09 marca 2011 15:11

Jak wiersze czytać

 Siądź z książką na fontanny krawędzi kamiennej,
W której ogród odbija się i błękit czysty,
Połóż przy sobie uschły kwiat, pożółkłe listy,
Wstążkę i mandolinę, instrument piosenny.


I kiedy słońce kończyć będzie bieg swój dzienny,

Najsłodszy ranek szczęścia przypomnij świetlisty
I wieczór najsmutniejszych łez, gdy ametysty
Niebios zlewały na cię zmierzch bólem brzemienny.

I gdy dwie łzy upadną na kwiat, listy, wstążkę,
Oparłszy skroń na dłoni, otwórz cicho książkę,

A zrozumiesz, co znaczą słowa: zmierzch, żal, smutki.

I gdy podniesiesz czoło po zadumie długiej,
Zaznacz tę stronę modrym kwiatem niezabudki
I nigdy już nie czytaj jej w życiu raz drugi.

Leopold Staff

Od pewnego czasu pogoda jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiadomo, na co danego dnia się trafi. Raz jest ciepło, innego znowu zima szczypie w nos.

Dlatego co dnia patrzę przez moje okno, nasłuchuję odgłosów toczącego się życia. Jednak za szybą nadal panuje szarość. Jak wszyscy o tej porze roku czekam na uśmiech Wiosny, który przystroi świat w kolorowe sukienki.

Dziś także wróciłam zmarznięta, na szczęście do ciepłego domu.

Na rozgrzewkę przygotowałam sobie kubek gorącej herbaty i na chwilę postanowiłam odpocząć w moim ulubionym fotelu. Oczywiście nie zapomniałam o krótkiej lekturze, która tym razem dała mi do myślenia.

Przeczytałam artykuł na temat czytelnictwa w Polsce. Wyniki badań nie napełniają optymizmem

Aż 56% Polaków nie przeczytało w zeszłym roku żadnej książki. Dla porównania w Czechach odsetek osób, które w zeszłym roku nie przeczytały żadnej książki, wynosi zaledwie 17%.

Od lat czytelnictwo w naszym kraju lat utrzymuje się na bardzo niskim poziomie. W ubiegłym roku przeczytanie jednej lub większej liczby książek zadeklarowało 44% Polaków. Książek nie czytają przede wszystkim osoby z wykształceniem podstawowym i zawodowym, mieszkańcy wsi, osoby starsze, rolnicy, emeryci i renciści oraz ubodzy. Jednak w zeszłym roku ani jednej książki nie przeczytało także aż 25% osób z wykształceniem wyższym, 33% uczniów i studentów, 36% kierowników i specjalistów, 50% pracowników administracji i usług.

Polskę dzieli przepaść od innych krajów europejskich. We: Francji, czyta 70% obywateli, w Czechach 80%. Daleko nam nawet do naszej średniej z lat 90-tych , kiedy czytała ponad połowa Polaków. Dzisiaj proporcje są dokładnie odwrotnie: 56 proc. nie czyta. A zaledwie 12 proc. Polaków czyta więcej niż sześć książek rocznie (Francuzów - 35 proc.). Jedyne pocieszenie, że odsetek czytających sporadycznie (do sześciu książek rocznie) wynosi 32 proc. i to jest o 7 proc. więcej niż w 2008 r. Jednak zastanawiam się, czy jest to wynik optymistyczny? Ten wzrost to raczej skutek rozszerzenia definicji książki o e-booki, albumy, słowniki i poradniki. Czyli większy odsetek czytających niekoniecznie oznacza wzrost czytelnictwa, bo część respondentów dwa lata temu po prostu nie uważała wydawnictw poradnikowych i albumów za książki

Respondentów zapytano również, , czy w ostatnim miesiącu przeczytali tekst dłuższy niż trzystronicowy: chodziło nie tylko o tradycyjne papierowe wydawnictwa, ale także artykuły internetowe.

Jednak ponad połowa nie zdołała nawet dotrzeć do trzeciej strony.

Z niedowierzaniem uzmysłowiłam sobie, że w ojczyźnie Sienkiewicza  można uczyć się, nie czytając żadnych książek. Jak w takim razie zdobywamy wykształcenie?

Zastanawiam się jakie będą wyniki badań za

kilka lat.

Owszem, uczymy dzieci czytania, ale nie dbamy o to, by lubiły czytać. Nie rozbudzamy w nich ochoty do sięgnięcia po książkę, nie staramy się, aby czytanie stało się dla nich przyjemnością. Dzisiaj wielu dzieciom książka kojarzy się z przymusem, obowiązkiem. Nic więc dziwnego, że wybierają telewizję, Internet.

Dlatego nawyku czytania i miłości do książek należy uczyć się jak najwcześniej.

Ja na szczęście miałam kontakt z książkami odkąd pamiętam.



Zaszumiało (11) | Zostaw myśl

Marzec, marzec

wtorek, 01 marca 2011 8:53

Marzec
Wybiegł zając z lasu,

szukał oziminy.
Spotkał się ze sroczką:
- Jakie masz nowiny?
- Przyszedł dzisiaj marzec,
przyszedł w chmurek tłumie.
Chce pogodą rządzić,
lecz rządzić nie umie.
Pomaga mu zima
i wiosenka młoda:
rano deszcz ze śniegiem,
w południe pogoda.
Nocą szczypie mrozik,
że trudno wytrzymać...
Sama teraz nie wiem,
wiosna to czy zima...
- Nie martw się tym, sroczko,
nie martw się, ptaszyno,
te marcowe rządy
już niedługo miną.
Będzie królowała
ta wiosenka hoża!
Zakwitną nam łąki
i zaszumią zboża!

Ludwik Wiszniewski

Rozleniwiłam się kilkoma wolnymi dniami, ogrzałam w domowym ciepełku. Jednak co jak wszystko co dobre, te chwile szybko się skończyły i znów musiałam przypomnieć sobie o codziennych wędrówkach do pracy w te zimowe dni. Nie lubię wychodzić z domu, kiedy jest tak zimno i muszę włożyć na siebie nie wiadomo ile rzeczy.

Zima…. Znowu ostatnio otworzyła okno w pałacu swojego ojca Króla Słońce, spojrzała na powoli nabierającą ciepła naturę. To nic, że wszystko dookoła tęskniło do Wiosny. Słysząc to Zima stawała się jeszcze sroższa i zmroziła drzewa, ptaki i nas. Tęsknię już za Wiosną, za tym co ciepłe i kolorowe. Tęsknię za złotymi promieniami słońca, za jasnymi dniami.

Co takiego Wiosna ma w sobie, że tak na nią czekam? Czy rzeczywiście potrafi odmienić moje spojrzenie na świat? Wierzę, że wraz z jej nadejściem za Zimą pobiegna moje smuteczki i zmęczenie, a na ich miejcu zagosci optymistyczna energia.

Tak wiem, nie czas jeszcze na panowanie królewny Wiosny, jednak coraz głośniej ćwierkające ptaki za oknem coraz częściej mi o niej

przypominają. Pewnie jak każdy czekam już na radosną i słoneczną najmłodszą córkę Króla Słońce. Nie chce mi się jednak wierzyć, że Zima zakończy swoje panowanie. Czekam, kiedy szare, zesztywniałe z zimna gałęzie pokryje obłok zieleni. Niestety, gałęzie nadal pokryte są lekką pajęczyną szronu i jak wszystko dookoła kulą się przed zimnym wiatrem, który skutecznie rozwiewa nadzieje na nadejście Wiosny.

A przecież powinnam lubić Zimę. To ją ujrzałam, gdy tylko pojawiłam się na świecie. Mama zawsze się smieje, że uparcie czekałam na najdłuższą noc w roku,

Owszem, lubię zimę, ale tą piękna, bajkową w górach. I tylko za taką tęsknię. Dawno tam jednak nie byłam o tej porze roku. A przecież kiedyś każde ferie spędzałam w górach. Co więc staje na przeszkodzie, aby powrócić do tego co wspominam z rozrzewnieniem? Przecież jestem czarownicą, może trochę marną, ale przecież mogłabym przy pomocy mojej czarodziejskiej miotełki pofrunąć, tam, gdzie tęskni moje serce, Jednak niestety moja miotełka jest już zmęczona odgarnianiem śniegu, którego w tym roku królewna Zima nam nie żałowała.

Jednak, tak poważnie pisząc, to już nie ma tych mroźnych zim z dużą ilością śniegu, które dobrze pamiętam z czasów mojego dzieciństwa. I nie jest to kwestia śniegu i mrozu. Nie było ważne jakie masz narty, kombinezon, gogle… (i czy je w ogóle masz). Liczył się tylko sam udział w zabawie. Teraz wszystko się zmieniło. Nie wszystkich stać, nawet na krótki wyjazd. Jeżeli natomiast uda się już wyjechać, to w górskich miejscowościach, nie ma już tej atmosfery, którą pamiętam z dzieciństwa. Owszem wówczas brakowało wypożyczalni, wyciągów, zaplecza gastronomicznego… Jednak teraz dla odmiany wszystkiego jest za dużo.

Dlatego teraz czasem siadam przy moim oknie, obok ciepłego kaloryfera i daję się ponieść wspomnieniom. Pomału pojawiają się niegdysiejsze śniegi, ośle łączki, znajome zaróżowione od mrozu buzie i na chwilę robi się ciepło...


„Uciekaj zimo”
Wsiadaj, zimo na sanki
i uciekaj już.
Zabierz śnieżne bałwanki,
zabierz wiatr i mróz.
Rękawiczki i czapki
pochowamy do szafki.
Na spacerek pójdziemy,
nie zmarzniemy już. /bis
A ty, zimo uciekaj
za górę, za las.
I nie marudź, nie zwlekaj,
już na wiosnę czas.
Rękawiczki i czapki
pochowamy do szafki.
Na spacerek pójdziemy,
nie zmarzniemy już. /Bis
sł. A.Galica


Zaszumiało (11) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 23 września 2017

Przemknęło:  404 098  

Ziarenka myśli

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 404098
Zostawione myśli
  • liczba: 491
  • komentarze: 4610
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4137 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Kobieta