Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 248 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wiosenne porzadki i nie tylko

wtorek, 30 marca 2010 12:34


Wiosenne porzadki
Wiosna w kwietniu zbudziła się z rana.
Wyszła wprawdzie troszeczkę zaspana.
Lecz zajrzała we wszystkie zakątki:
Zaczynamy wiosenne porządki.
Skoczył wietrzyk zamaszyście,
poodkurzał mchy i liście.
Z bocznych dróżek, z polnych ścieżek
powymiatał brudny śnieżek.
Krasnoludki wiadra niosą,

myją ziemię ranną rosą.
Chmury, płynąc po błękicie,
urządziły wielkie mycie.
A obłoki miękką szmatką
polerują słońce gładko.
Aż się dziwią wszystkie dzieci,
że tak w niebie ładnie świeci.
Bocian w górę poszybował,
tęczę barwnie wymalował.
A żurawie i skowronki
posypały kwieciem łąki.
Posypały klomby, grządki
i skończyły się porządki.
Jan Brzechwa

Nadszedł czas niezwykły, magiczny. Sama natura nam o tym przypomina. Wszystko dokoła budzi się do życia.

Nic więc dziwnego, że radosne Święto Zmartwychwstania obchodzimy u progu Wiosny.

Ten czas zaczyna się przed Wielką Nocą, kiedy przygotowujemy się do świat.

W dorosłym życiu rzadko dajemy ponieść się przedświątecznej magicznej chwili. Zbyt dużo obowiązków spada bowiem na naszą głowę. Kiedy wracamy po całym dniu z pracy musimy zatroszczyć się o zakupy, a potem w domu zakasać rękawy i posprzątać, ugotować. 

Przedświąteczne porządki nie są robione tylko po to, aby nasz dom lśnił i pachniał czystością i świeżością. Nie po to, żeby nie spotkać się z krytyką innych. Dzięki takim porządkom wymiatamy z domu zimę, a wraz z nią wszystkie problemy i choróbska, które zagnieździły się we wszystkich kątach.

Nie pozostaje nic innego jak tylko zebrać siły i echhhh…. Wytrzeć zalegający kurz z podłóg, wytrzepać dywany, umyć okna…. Na szczęście nie mam w domu firanek i zasłon, bo przez to pewnie bym już nie przebrnęła.

Jak co roku wyciągnę w moim Domu z szafy zapomniany koszyczek z kurczaczkami i drewnianymi jajeczkami.

Na szczęcie omija mnie siedzenie nad mendlem jaj, które i tak w większości zostaną pomalowane w łupinach cebuli na ciepły czerwony kolor. Wyjątek będą stanowiły pisanki skomponowane przez moich bratanków.

Omija mnie też stanie przy kuchni przy piekarniku i zerkanie co chwila, czy ciasta nabrały już odpowiedniego kolorytu, a mięsa pokryły się chrupiącą skorupką.

Najbardziej ze wszystkiego lubię przysiąść w kąciku kuchni i zająć się komponowaniem przeróżnych sałatek, galaretek, deserów.

W sobotę zapewne zabiorę moich bratanków na spacer i pójdziemy na pola poszukać bazi.

Dla siebie i dla mojej rodziny staram się podtrzymywać atmosferę świąt, chociaż teraz to spoczywa przede wszystkim na moich Rodzicach.

Każdego roku  uczę się jednak tej trudnej sztuki, bo zapewne w przyszłości na mnie spadnie ten miły obowiązek podtrzymywanie tradycji.

Jadę jutro do Domu, ale wrócę za jakiś czas. Może będę trochę inna, odmieniona? Bo przecież Zmartwychwstanie, to nie tylko czas porządków w domu, ale także i w duszy.
Spokojnych i powtarzalnych Świąt wszystkim życzę. Powtarzalnych, bo w tym tkwi ich prawdziwa magia...



Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

Wiosna, Wiosna ach to Ty

czwartek, 25 marca 2010 15:54


Dzisiaj rano niespodzianie zapukała do mych drzwi
Wcześniej niż oczekiwałem przyszły te cieplejsze dni
Zdjąłem z niej zmoknięte palto, posadziłem vis a vis
Zapachniało, zajaśniało wiosna, ach to ty
Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty
Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty

Kilka dni temu Wiosna otworzyła okno w pałacu swojego ojca Króla słońce i spojrzała na szarą, zmarzniętą Ziemię. Zima właśnie szykowała się do odejścia i zdejmowała białe, puchowe kołderki z łąk, trawników, ogrodów... Dzięki temu, tam gdzie padło ciepłe spojrzenie jej najmłodszej siostry zakwitały pierwsze kwiaty, a małe ziarenka ukryte w ziemi zaczęły ciekawie wyglądać do góry, czy aby na pewno królewna Wiosna schodziła na Ziemię.

A ona przyszła jak zwykle radosna, odziana w cienką kolorową sukienkę, lekko stąpając na bosaka po niedogrzanej jeszcze ziemi. Nic więc  dziwnego, że na początku sw ojej wizyty zawsze łapie ją katar. Dlatego w marcu jak to w garncu. Raz słońce, raz deszcz... A wszystko od tego jak czuje się Wiosenka.

Słońce także przebudziło się z zimowej drzemki. Na początku trochę leniwie przebiło się  przez zamglone i zachmurzone niebo, przetarło zaspane oczy i uśmiechnęło się radośnie.

Nic więc dziwnego, że i ja właśnie tak się ostatnio czuję, chociaż daleko mi do beztroski najmłodszej córki Króla Słońce. Moje samopoczucie, nastroje zmieniają się niczym pogoda za oknem. Raz od rana świeci słoneczko zapowiadające piękny dzień, a za chwilę wiatr rozwiewa chłodne krople deszczu. .

Jednak jak tylko nabiorę siły wyniosę z piwnicy cebulki i nasionka kwiatów, które schowałam tam ostatniej jesieni, by odpoczęły w cieple. Już od kilku dni myśli o nich nie dawały mi spokoju. I nie pomyliłam się w moich przeczuciach. One także dosyć już miały tych ciemności i tęskniły już do słońca i świeżego powietrza.  

Teraz słońce już takie, takie ostre świecące prosto w oczy.  I ten wiatr marcowy przywiewa radość i optymizm.

Wiosną wszystko zaczyna rozkwitać. Najpierw nieśmiało, powoli jak te przebiśniegi krokusy w moim ogrodzie,  nagle przez jeden moment nastąpi wybuch natury. Wydawać się będzie, że w jednej chwili, której nie zdążymy uchwycić, pękną wszystkie pąki i drzewa pokryją się świeżą, delikatną zielenią, a ziemia przykryje się kolorowym szalem, tkanym wszystkimi barwami kwiatów.

Teraz także powoli zaczyna u mnie zakwitać radość. W drodze uśmiecham się sama do siebie, bo czuję słońce, słyszę śpiew ptaków. Wiosna..... Całą sobą ją czuję, że ona już się zaczyna. Jak dobrze jest ogrzać się w cieple promieni słonecznych i choć przez chwilkę zmrużyć oczy i spróbować znów spojrzeć w tą złotą tarczę. .

Czuję, że wraz z budzącą się przyrodą, ja również powoli nabieram sił, optymizmu....

Staram się na dobre przegonić moje smuteczki i prawie mi się to udaje. Pozostał jescze ten jeden, ten najmniejszy, który przycupnął sobie w kąciku i nie daje się wymieść, nawet moją zaczarowaną miotełką.



Zaszumiało (7) | Zostaw myśl

W oczekiwniu na Wiosnę

środa, 17 marca 2010 15:51

Psie Smutki - Jan Brzechwa

Na brzegu błękitnej rzeczki
Mieszkają małe smuteczki.

Ten pierwszy jest z tego powodu,
Że nie wolno wchodzić do ogrodu,

Drugi - że woda nie chce być sucha,
Trzeci - że mucha wleciała do ucha,
A jeszcze, że kot musi drapać,
Że kura nie daje się złapać,
Że nie można gryźć w nogę sąsiada

I że z nieba kiełbasa nie spada,
A ostatni smuteczek jest o to,
Że człowiek jedzie, a piesek musi biec piechotą.

Lecz wystarczy pieskowi dać mleczko
I już nie ma smuteczków nad rzeczką.

Przez ostatnie dni słońce bawi się ze mną w chowanego. Raz świeci całkiem wiosennie, chociaż jeszcze nie daje ciepła. Dziś jednak słońce znowu schowało się za chmurami i nie chce od rana obdarzać nas swoimi ciepłymi promyczkami.

Ostatnio snują się u mnie jakieś takie  smuteczki, w sumie nie jakieś tylko przez S.

Tak... Wiem, nikt nie lubi, kiedy ktoś stale narzeka i jest wiecznie smutny.  Ja też nie przepadam za takimi osobami. . Normalnie nie jestem taka. Raczej wolę cieszyć się życiem, korzystać z chwili i wynajdywać powody do radości w każdej sytuacji.

Dziś nie miałam okazji, aby z kimś porozmawiać. Mijałam ludzi, czasem uchwyciłam uśmiech, ale cały czas czułam się sama. A przecież jest nas na świecie kilka miliardów.

Co rzeczywiście wiemy o drugim człowieku? Tak naprawdę nic nas nie obchodzi oprócz nas samych?

Jak co dnia patrzę przez moje okno i słucham odgłosów toczącego się za oknem życia. Za szybą jednak sama  szarość jak to o tej porze roku w mieście. Nagie drzewa kulą się przed chłodnym wiatrem, pocierając gałązkę o gałązkę i czekają na uśmiech Wiosny, który przystroi je w zielone sukienki.

Zimny wiatr przewiał moją nadzieję w nadejście Wiosny. Dziś wróciłam znowu zmarznięta do ciepłego na szczęście domu.

Podobnie jak wszyscy zmęczona jestem tą pogodą, zmęczona lękiem, zmęczona smuteczkami, zmęczona bezsilnością, zmęczona samym zmęczeniem.

 Marzy mi się, aby znów było jak za dawnych dobrych lat, kiedy to o tej porze uśmiechały się do mnie pierwsze wiosenne kwiaty. Jednak tak naprawdę to chyba nie wszyscy pamiętamy, o tym co było, a tylko na wyścigi, na łeb i na szyję biegniemy w przyszłość

Dzisiaj jednak moja dusza błąka się jednak po bezdrożach w poszukiwaniu Pani Wiosny.

Od kilku dni miało pachnieć w powietrzu, miało świecić słońce, miały kwitnąć pierwsze kwiaty...

Wiosna spóźnia się skandalicznie. Tak na nią czekam. Wiosna niesie przecież ze sobą wszystko co  najpiękniejsze. Dlatego wierzę, że z jej nadejściem wszystko, co najlepsze chociaż  jeszcze się nie wydarzyło, jeszcze się wydarzy.

Od kilku Jednak dni chochliki posypują mój balkon płatkami śniegu lub zalewają moje okno strugą lodowatego deszczu. Nic  dziwnego, że wszystko, co chce wykiełkować, nie wystawia nosa na świat i śpi powierzchnią ziemi.

Tak,  tęsknię za Wiosną,  za tym co dobre, ciepłe i kolorowe. Tęsknię za złotymi  promieniami słońca, za jasnymi dniami.

 Każdego dnia o poranku , chociaż już słyszę głosy, że już jest blisko, już się zbliża...

Ale Wiosna zwleka z przyjściem do nas.

Co takiego ta Wiosna w sobie ma, że tak na nią czekam? Czy to Wiosna rzeczywiście potrafi odmienić moje spojrzenie na świat? Może wraz z przestawieniem czasu również przestawię moje zimowe smuteczki i rozleniwienie na słoneczną, optymistyczną energię?

Wiosno gdzie jesteś? Przecież już za chwilkę, za momencik Twój dzień urodzin.



Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

Byle do Wiosny

środa, 10 marca 2010 8:34

"Przebiśnieg"
Za śniegowej chmury
słońce ledwie błyśnie
a już się spod śniegu
przebija przebiśnieg.

Wychyla się główka
w śniegu sztywnej kryzie...
Byle na powietrze!...

Byle słonka bliżej!...

Rozgniewał się marzec
sypnął gęsto śniegu...

Nie czas jeszcze wiosnę
witać przebiśniegu!

Lecz przebiśnieg - kwiatek
drobny, niepozorny,
przebił się na przekór.
Mały ... a zadziorny.

Ponad kryzą śniegu
białym kwiatem błysnął...
Czas już, panie Marcu,
bo wiosna już blisko!

Szayerowa Halina

Jak ten czas strasznie szybko leci. Dzień za dniem, prawie ciągle to samo, szare, bure, chłodne dni... Mam już dość białego i szarego koloru za oknem. Pomimo dominującej i absorbującej zimy tego roku nie przywykłam do tej pogody i nie zapominam marzyć o wiośnie. Zima mnie nie uśpiła.

Codziennie rano, kiedy idę do pracy patrzę na drzewa rosnące wzdłuż ulicy i zastanawiam się nad upływem czasu. Tak sobie wówczas myślę, że drzewa są praktycznie nieśmiertelne. Każdego roku gubią liście, zamierają i na wiosnę odradzają się ponownie.

Czekam już na ciepło, na jasne, długie dni. Nie mogę się doczekać pierwszych liści na drzewach i rozkwitających kwiatów. Chciałabym poczuć w powietrzu wiosnę, budzić się każdego ranka wraz z ptasim śpiewem. Czekam na Królewnę Wiosnę ... Niech już przyjdzie... I zostanie...

Niestety nadal jest zimno, mokro, szaro..... Nad moim oknem wiszą ciężkie chmury, przez co  widok za oknem jest smutniejszy niż zazwyczaj.

Może już pora, aby Pani Zima wróciła do pałacu Króla Słońce?

 Tak też myślała jego niecierpliwa najmłodsza córka Wiosna. Parę dni temu otworzyła swoje okienko i spojrzała na świat w dole. Tam gdzie padł jej wzrok, tam rozkwitły pierwsze kwiaty, nawet w moim Ogrodzie. Ale jeszcze nie nadszedł czas na Wiosnę. W kalendarzu nadal bowiem panuje Zima, która  bez litości przysypała pierwiosnki, nie zważając na łzy najmłodszej siostry. Król Słońce pociesza pewnie swoją płaczącą córkę, ale rację przyznaje tej najstarszej.

Tak wiem, pewnie za rok, gdy nadejdzie Pani Jesień i zapłacze listopadowo z radością powitam najstarszą z sióstr i będę się zachwycała białym puchem, a mrozem ubierającym drzewa w srebrzyste koronki
Dziś jednak chciałabym, aby Zima powiedziała nam "Do widzenia i udała się na zasłużony odpoczynek.

Jednak cieszę się, że w nocy jeszcze trochę mrozi.. Dzięki temu idąc do pracy nie brodę w błocie, które tak ostatnio dał mi się we znaki. I tak po tej zimie moje stare, kochane buty będę musiała wyrzucić do kosza, Kolejnej zimy na pewno juz nie przetrwają.

Czasem myślę, że chciałabym zapaść w sen i obudzić się już po minięciu tych szarych, przygnębiających marcowych dni.

Bardzo mnie przygnębia ten przejściowy czas, podobnie jak moment przejścia jesieni w zimę. Ale cóż trzeba to przetrwać - do wiosny...



Zaszumiało (11) | Zostaw myśl

Uśmiech potrzeby od zaraz

wtorek, 02 marca 2010 10:28
Szczęście
Co to jest szczęście ? - częste pytanie.

Odpowiedź złożona, ja jednak odpowiem,
bo dla mnie szczęściem, móc dawać coś z siebie
dla tych których kocham, i obcych w potrzebie.
Każda życzliwie wyciągnięta ręka,

uśmiech na twarzy i w oczach zmęczonych,
drobny gest wdzięczności - to przecież tak mało,
a znaczy tak wiele w szarej codzienności.
To dom rodzinny, ściany, cztery kąty
i jego progi przyjaźnie skrzypiące.
Po dniu pełnym zmagań, po trudach i znoju,

spieszymy do portu - oazy spokoju.
Szczęściem jest dzień jasny, co po nocy wstaje
i wieczór wytchnienia w gronie osób bliskich
i czyste sumienie, gdy bez żadnych wahań,
zapiszę spełnione uczynki - na zyski.
Szczęściem samo życie, które nam jest dane,

jeżeli rozważnie kierujemy sterem,
wszakże tyle piękna można dostrzec wokól
i tak dużo dobra, gdy dobro się sieje.
Daleko szukamy co mamy tak blisko,
wciąż się rozglądamy, chcemy z życia wszystko.
Tyle w świecie złego, zawiści i krzyku,
a szczęście przysiadło cichutko w kąciku.
Krystyna Kunigiel-Jabłońska

Śnieg skutecznie potrafi wymazać kolory z krajobrazu i jednocześnie ukryć całą szarość otaczającego nas świata.
Wszyscy niecierpliwie czekaliśmy na pierwsze oznaki Pani Wiosny. Jednak pierwsze promyki słońca odkryły całą brzydotę krajobrazu. Wokół na chodnikach tylko błoto, woda w szczelinach, brudne resztki śniegu i niestety całe stosy śmieci, istny krajobraz po bitwie.
Mój nastrój zmienia się ostatnio jak w kalejdoskopie, podobnie jak pogoda za oknem. Jednak to nie pochmurny dzień i widok szarego świata za oknem przywiewa do mniesmuteczki, a czynią to promyki nieśmiałego słońca za oknem.
Bida z Nędzą wciąż się wpraszają z niezapowiedzianą wizytą. Chociaż zamknęłam drzwi znalazły szparkę i wcisnęły się do środka. Chyba dobrze im tutaj, bo nie chcą opuścić moich niegościnnych progów. Trudno mi znieść i wytrzymać tą wizytę. Chociaż w domu panuje o dziwo spokój, to ja nie mam go w sobie. Wewnątrz jestem rozdygotaną istotą, która stara się szukać różnych ścieżek, ale w efekcie pozostaje wciąż na tej samej. Wędruje po niej powoli prosto przed siebie, jednak z dnia na dzień punkt do którego dążę jest coraz bardziej niewidoczny, niepewny. Brakuje mi nowych dróg, w które można by skręcić. A może raczej nie mogę ich teraz szukać. Na szczęście proste czynności potrafią czasem leczyć z melancholii. Ważne, aby czuć się potrzebnym. Kiedy jestem w moim Domu to najbardziej uspokaja mnie gotowanie. Lubię wówczas opanować kuchnię i przyrządzić coś całkiem nowego. Wiem jednak, że z tymi kuchennymi eksperymentami nie mogę przesadzić, bo moja rodzina ma raczej tradycyjny gust i wszystko należy wprowadzać stopniowo, powoli. Zresztą jak są dzieci, to o eksperymentach nie ma mowy, nie wspominając już o czymkolwiek zielonym pływającym w zupie. Właśnie zupy.... Lubię kroić warzywa i potem słuchać jak bulgocze pachnąca zupa. Jednak ostatnio brakuje mi pomysłów na coś nowego, ale zbytnio nieodbiegającego od tradycyjnego gotowania. Dobrze jednak czuć się potrzebną. Lubię, kiedy ktoś się do mnie uśmiecha i to całkiem bezinteresownie. Każdego dnia można się przekonać, że jeden uśmiech potrafi sprawić wiele, a na pewno poprawia humor na resztę dnia. Uśmiech...to przecież nic nie kosztuje a jak bardzo wpływa na dobre samopoczucie


Zaszumiało (13) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 25 czerwca 2017

Przemknęło:  401 362  

Ziarenka myśli

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 401362
Zostawione myśli
  • liczba: 489
  • komentarze: 4599
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4047 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl