Bloog Wirtualna Polska
Są 1 268 074 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Magia Nowego Roku

niedziela, 28 grudnia 2008 10:05


Czas przemija tak bardzo szybko, z niedowierzaniem spoglądam za siebie, by przekonać się, że jego nieubłagany upływ staje się rzeczywistością.

Niedługo ostatni dzień tego roku i wkrótce staniemy na progu drzwi, które są jednocześnie wyjściem i wejściem, przejściem z jednego etapu do drugiego. Jeden rok się kończy, inny rok się zacznie. Jednak czy to tylko zmiana daty, cyfry? Wydaje się , że  wszystko inne pozostanie niezmienne. Przecież nasze życie płynie dalej, wyznaczane kolejnymi szarymi, codziennymi dniami.
Wszystko co było naszym udziałem przez ostatnich dwanaście miesięcy, jest tym, za co odpowiadamy, pod czym mamy się teraz podpisać i co na zawsze pozos
tanie w naszej "kartotece".
Z Nowym Rokiem otrzymujemy nowy początek, przyszłość która nie ma jeszcze konkretnych kształtów.
Każdy nowy dzień to nadzieja na wędrowanie wygodniejszą drogą, może nie usłaną różami, ale obsadzoną drzewami, których owoce zbierać będziemy codziennie.
Może więc jest to dobry moment, aby coś zmienić na lepsze, zaczarować? Może warto pożegnać stary rok i przywitać nowy z odrobiną magii?

Pierwszy dzień roku zawsze należał do dni uważanych za wyjątkowo magiczne. Jest symbolicznym początkiem nowego okresu w życiu człowieka, czasem, w którym można odrzucić bagaż przeszłości i rozpocząć wszystko na nowo. Wierzymy, że wydarzenia tego dnia mają wpływ na to, co stanie się w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy, Może zaklęcia i rytuały noworoczne okażą się wyjątkowo skuteczne?

O tym, jaki będzie nadchodzący rok, starano się wywnioskować po znakach, jakie pojawiały się tego dnia. Dla astrologów ważne było, w jakim dniu tygodnia przypada Nowy Rok. Najszczęśliwsza była niedziela (dzień Słońca) lub czwartek (dzień Jowisza), których pozytywna energia będzie oddziaływać przez dwanaście miesięcy. Dobrze oceniano również piątek, który pozostawał we władzy Wenus. Nadchodzący rok zapowiadał się wówczas jako czas beztroski i miłości. Źle wróżył natomiast wtorek - dzień Marsa. Zapowiadał czas burzliwy, kapryśną pogodę i częste waśnie między ludźmi.

Na szczęście rok 2009 rozpoczyna w dniu Jowisza.

Uważnie w noc sylwestrową obserwowano pogodę. Jeżeli na niebie widać było gwiazdy, a rano słońce wschodziło na bezchmurnym niebie, nie było dokuczliwego wiatru, a mróz nie był zbyt duży, to przepowiadano, że aura w całym roku będzie sprzyjać ludziom.

Szczęście zapewniało również otrzymanie w Nowy Rok prezentu, wygrana grę oraz niezapowiedziana wizyta gości, lecz nie wszystkich. W wielu krajach uważa się, że szczęście przynoszą odwiedziny mężczyzny lub chłopca. Jeśli pierwsza próg domu przekroczyła kobieta, mogło to przynieść w niedługim czasie wiele niepowodzeń.

W wielu krajach wierzono, że nastrój, w jakim wita się Nowy Rok, pozostanie aż do następnej nocy sylwestrowej. Stąd ludzie starali się spędzać ten czas w miłym towarzystwie, wśród przyjaciół i bliskich, radośnie biesiadując, modląc się i odprawiając wróżby.

We Francji, Włoszech czy Hiszpanii częstym zjawiskiem było odczynianie złego losu poprzez palenie wielkich ognisk w pobliżu kościołów, gdzie modlono się o pomyślną przyszłość. W płomienie wrzucano wszystko, co łączyło się z minionymi troskami i smutkami., Spisywano zmartwienia kończącego się roku, a także wszelkie obawy wobec nowego, i kartki wrzucano w płomienie. Ogniowi oddawano także to, co zepsuło się czy rozpadło poprzedniego roku, żeby tkwiąca w nich aura zniszczenia i rozkładu nie objęła w swe posiadanie w nadchodzących miesiącach domu i jego wyposażenia.

W niektórych krajach w tym dniu jedzono tłusto i obficie. W tradycji skandynawskiej np. powinna znaleźć się na stole pieczona gęś lub inne tłuste mięso z dodatkiem jabłek i wielu przypraw.

W krajach słowiańskich istniała tradycja pieczenia słodkich ciast mających kształt wróżebny, który pomagał zdobyć szczęście w nadchodzącym roku. Wypieki w kształcie monet przywoływały dostatek, w formie kluczy - zapowiadały zdobycie nowych dóbr, gwiazdki - wszelką pomyślność. Figurki koni czy ludzi z ciasta zapewniały dostatek w gospodarstwie oraz powodzenie we wszystkich przedsięwzięciach jego mieszkańców.

W Stanach Zjednoczonych istnieje zwyczaj przynoszenia w przededniu Nowego Roku do domu bukietu czerwonych kwiatów czy rośliny o czerwonych liściach. Podobno obyczaj ten zaczerpnięto z wierzeń Wschodu, gdzie bóstwa obfitości i dostatku czci się, zdobiąc wnętrza takimi właśnie roślinami, aby przez najbliższy rok nie zapomniały o domownikach.

Czas więc teraz zebrać marzenia i nadzieje wejść z nimi w Nowy Rok.



Zaszumiało (10) | Zostaw myśl

Składniki świątecznej magii

wtorek, 23 grudnia 2008 19:11


Najpiękniejsza Wigilia w moim mieszka domu,

przez okno tęsknie patrzy na rzekę szemrzącą,

pozdrawia siostry - gwiazdy światłami lampionów,

zaprasza dobre duszki choinką tańczącą.

Najpiękniejsza Wigilia siedzi przy mym stole,

rękę z białym opłatkiem serdecznie wyciąga

i złotym atramentem pisze dla nas role,

i serca nam rozgrzewa, i w dusze zagląda.

Najpiękniejsza Wigilia w moich świecach płonie,

jasne błyski radości wokoło rozlewa,

ciepłym, dobrym uściskiem łączy nasze dłonie

i Biblię z nami czyta, i kolędę śpiewa.

Najpiękniejszą Wigilię zawsze w sercu noszę;

kiedy duszę mam smutną i zimno mi w domu

srebrnym dzwonkiem Ją wołam,

lecz bardzo was proszę

o mojej tajemnicy nie mówcie nikomu.


Jutro wigilia.. Tyle już tych wigilii było.. niestety moi dziadkowie nie usiądą do niej razem z nami.. Ostatnio zabrakło także mojego wujka.  Często wspominam to co było, chociaż staram się cieszyć tym co mam.

Ile bym dała, aby zjeść teraz kawałek ciasta mojej babci, wysłuchać opowieści dziadka i pośmiać się z historyjek wujka. Dlaczego nie można cofnąć się w czasie, aby przeżyć taką wigilię jeszcze raz.

Oczywiście wiem, że tamta wigilia się nie powtórzy bo nic dwa razy w życiu się nie powtarza. Jednak wiem jedno, że najważniejsze co mi pozostało po tamtych dniach to wspomnienia, które pamiętać będę przez całe swoje życie i na pewno opowiem o tym wyjątkowym dniu moim bratankom.

Chciałabym jednak wierzyć, że żyjemy w równoległych światach, że ten czas gdzieś tam jest i nigdy nie mija. Może tam jestem ciągle małą dziewczynką, która miała marzenia i cieszyła się każdą chwilą. 

Może dzięki tym świętom znowu się taką poczuje?

W tym roku do wigilii usiądą z nami dwie grzeczne dziewczynki i dwóch urwisów.

Wigilia jest dla mnie szczególną chwilą. Wzruszam się bardzo, choc iaż nigdy tego nie pokazuję. Staram się cieszyć tą niepowtarzalną rodzinną atmosferą, która już niedługo

Chociaż jestem przy stole z najbliższą rodziną tą nieparzystą, to w tym dniu mi to nie przeszkadza.

W ten jeden dzień roku, czuję się wyjątkowo. Bo te najbardziej rodzinne ze wszystkich świąt niosą ze sobą  dużo uczuć. Ludzie, nawet dorośli, potrzebują w życiu odrobiny magii. Dostarczają jej właśnie święta i obyczaje z nimi związane.



Zaszumiało (16) | Zostaw myśl

Czas ucieka......

niedziela, 21 grudnia 2008 9:08


Rodzimy się, gdy pada śnieg 
Tacy jesteśmy czyści, tacy śnieżnobiali 
A rzeki mają jeden brzeg 
I życzmy sobie, byśmy na nim pozostali 
 
Pada śnieg, choćby i wieczność z nim 
My dziwnie mali 
Cóż, że w sercu ciepło 
przecież pada śnieg 
 
Choć rozum, co nie zgłębi słów 
Choć matowieje szczerej prawdy szklana kula 
Za szybą śniegiem prószy znów 
Dla serca zdrowo jest się czasem porozczulać 
 
Pada śnieg, białą chusteczką 
Świat w płaczu utula 
Znów jesteś jak dziecko 
Kiedy pada śnieg 
 

Choć lata tracą pamięć już 
I niebo się dopina na ostatni guzik 
I gasi światła Wielki Stróż  

Wczorajsi mali stają się śmiertelnie duzi  
 
Pada śnieg, odwiecznym ściegiem 
Łza na białej róży 
Ktoś stopniał ze śniegiem  
Przecież pada śnieg 
                                 Zbigniew Wodecki

 

Mija kolejny rok w moim życiu. Jutro zmieni się cyferka przy mojej liczbie lat. Gdy myślę o tym ostatnim roku, to mam świadomość szybko umykającego czasu. Nie wiem jak to się dzieje, ale im więcej mam lat, tym czas szybciej ucieka. Dosłownie przepływa mi między palcami niby rwący potok. Nie wiem jak temu zaradzić. Czy czas nie może byś takim spokojnym strumyczkiem? Bardzo chciałabym każdy dzień wykorzystać jak najlepiej. Jednak nie wiadomo jakbym się starała, to i tak mi się to nie uda.

Wierzę, że każdy nowy dzień niesie ze sobą nadzieję na to, że wszystko może się zdarzyć i że wszystko co dobre, jest dopiero przede mną. Lepiej jest patrzeć z optymizmem w przyszłość, niż poddawać się niepotrzebnym, męczącym myślom.

Zdaję sobie sprawę, że zawsze, każdego dnia, codzienność będzie pukała do drzwi. Jednak wierzę, że między tymi chwilami pojawią się piękne chwile, które warto zapamiętać, aby potem je wspominać.

A czasu niestety i tak nie dogonię... nawet jak bardzo zwalnia i tak jest nieubłagany

Nasze życie jest zbyt krótkie, żeby przeczytać wszystkie książki, które chcę poznać, zawsze będą takie, które odłożę, by czekały w kolejce do czytania. Nigdy ich mi nie zabraknie... Czy jedno życie wystarczy, aby zrealizować plany, marzenia?  Czy szczęście będzie tylko delikatnym, chwilowym muśnięciem skrzydła anioła?



Zaszumiało (8) | Zostaw myśl

Zapach domu rodzinnego

piątek, 19 grudnia 2008 9:04


Podróż
A podobno jest gdzieś ulica
(lecz jak tam dojść? którędy?)
ulica zdradzonego dzieciństwa,
ulica Wielkiej Kolędy.
Na ulicy tej taki znajomy,

w kurzu z węgla, nie w rajskim ogrodzie,
stoi dom jak inne domy,
dom, w ktorymżeś się urodził.
Ten sam stróż stoi przy bramie.
Przed bramą ten sam kamień.

Pyta stróż: "gdzieś pan był tyle lat?"
"Wędrowałem przez głupi świat".
Więc na górę szybko po schodach.
Wchodzisz. Matka wciąż taka młoda.
Przy niej ojciec z czarnymi wąsami.
I dziadkowie. Wszyscy ci sami.
I brat, co miał okarynę.
Potem umarł na szkarlatynę.
Właśnie ojciec kiwa na matkę,
że już wzeszła Gwiazdka na niebie,

że czas się dzielić opłatkiem,
więc wszyscy podchodzą do siebie
i serca drżą uroczyście
jak na drzewie przy liściach liście.
Jest cicho. Choinka płonie.

Na szczycie cherubin fruwa.
Na oknach pelargonie

Blask świeczek złotem zasnuwa,
a z kąta, z ust brata, płynie
kolęda na okarynie:


LULAJŻE, JEZUNIU,
MOJA PEREŁKO,
LULAJŻE, JEZUNIU
ME PIESCIDELKO......

Konstanty Ildefons Gałczyński


Pięć wolnych dni przede mną. Będą pachniały makowcem i sernikiem i wanilią. Będzie trochę spokoju i ciszy i trochę zamieszania. Nie będzie czasu na nudę, chętnie wypełnię ją sobie tym, co lubię.

Sprzątanie, kupowanie prezentów - niestety nie należą do moich ulubionych czynności Lubię powroty do domu  rodziców. Jest tam już  czysto i świeżo. Bez wyrzutów sumienia mogę tylko objąć we władanie kuchnię i skupić się wyłącznie na gotowaniu. Pieczenie też pozostawiam innym.

Często tęsknię za rodzinnym domem. Najpierw tęskni się za domem, który będzie przez nas samych na nasze podobieństwo tworzony. Potem tęskni się za tym, w którym kiedyś przeżyło się kawał dawnego życia.

Ja tęsknię za jednym i za drugim.

Po przekroczeniu progu poczuję dawno zapomniany, a jednak od razu rozpoznany zapach. Stanę w przedpokoju z zamkniętymi oczami i po prostu będę go wdychała. Potem z czułością pogłaskam poręcz schodów i zajrzę w każdy kąt. Powroty do domu zawsze mnie wzruszają, ale te przedświąteczne są wyjątkowe

W moim domu stoi choinka pachnąca lasem ubrana tradycyjnie przez mojego brata i jego synków. Pod obrusem jest już siano.

To dom, z którego wyrosłam i któremu ogromnie wiele zawdzięczam. Nie byłabym sobą, gdybym wyszła z innego domu. Żaden dom nie jest doskonały, ale takiego domu, jak mój własny, mogłam życzyć wielu osobom.

Magia świąt, to wspólne oczekiwanie na nową nadzieję. Tutaj w domu rodzinnym nie jestem zupełnie sama. . Zawsze znajdzie się obok ktoś kto powie kilka miłych słów, porozmawia, pogłaszcze, ktoś kto o mnie pamięta, rozumie, czasem uśmiechnie się i w tym przedświątecznym rozgardiaszu, nie zapomni o moim święcie.

Rodzinny dom jest ciepły nie tylko dzięki rozgrzanym kaloryferom, czy kominkom, ale ciepły dzięki bliskim ludziom. To dom ogrzany miłością



Zaszumiało (10) | Zostaw myśl

Deszcz jesienny

czwartek, 18 grudnia 2008 15:39

Wiatr ciągle niespokojny... Deszcz padał coraz mocniej, lecz nawet nie zamierzałam otwierać parasola... Szłam wolno, wsłuchując się w swoje kroki. A w myślach krążyła mi melodia...


O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny

I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,

Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...

Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną

I światła szarego blask sączy się senny...

O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...

Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze

Na próżno czekały na słońca oblicze...

W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą,

W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą...

Odziane w łachmany szat czarnej żałoby

Szukają ustronia na ciche swe groby,

A smutek cień kładzie na licu ich miodem...

Powolnym i długim wśród dżdżu korowodem

W dal idą na smutek i życie tułacze,

A z oczu im lecą łzy... Rozpacz tak płacze...

To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny

I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,

Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...

Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną

I światła szarego blask sączy się senny...

O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...

Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie

I zmienił go w straszną, okropną pustelnię...

Z ponurym, na piersi zwieszonym szedł czołem

I kwiaty kwitnące przysypał popiołem,

Trawniki zarzucił bryłami kamienia

I posiał szał trwogi i śmierć przerażenia...

Aż, strwożon swym dziełem, brzemieniem ołowiu

Położył się na tym kamiennym pustkowiu,

By w piersi łkające przytłumić rozpacze,

I smutków potwornych płomienne łzy płacze...


Jestem już w domu. Znowu spadły krople deszczu. Słucham tych mocnych, zdecydowanych dźwięków. Muzyka jest zmienna z niepokojącymi pauzami wilgotnej ciszy, po której większe wrażenie robi narastający szum.

Pogoda od rana zapukała mi do okna kroplami deszczu.

Jednak ja lubię wieczory, gdy pada. Mogę wówczas słuchać muzyki deszczu za oknem.

Siedzę sobie w półmroku pokoju, który rozprasza jedynie subtelne światło małej lampy. Owinięta szalem, z gorącym kubkiem herbaty w dłoni, wsłuchuję się w jednostajny, wyciszający, usypiający szum za oknem.. To jedna z moich ulubionych kołysanek.



Zaszumiało (6) | Zostaw myśl

Muzyka ciszy

poniedziałek, 15 grudnia 2008 16:44

Dni mijają wypełnione po brzegi, na szybkich obrotach, chociaż podobne do siebie, to nie zmarnowane i w pewien sposób niepowtarzalne.
Późną jesień lubię zapach wilgotnych zeschniętych liści mieszający się dymem palonych ognisk - to przywiewa wspomnienia z dzieciństwa.
Przyroda zamiera, drzewa zrzucają ostatnie liście, słońce ukrywa się za chmurami, a zimne dni nie zachęcają do spacerów. W ciągu dnia słońce czasami wygląda zza chmur.
Dzisiaj właśnie tak rozjaśniło mi poranek, że z uśmiechem szłam przez miasto.
O tej porze roku lubię też wcześnie zapadający mrok, blask świecy tańczący na ścianie i chwilę, gdy z ulubionym kubeczkiem herbaty  zawinięta w ciepły koc, mogę usiąść wygodnie w fotelu, aby poczytać od dawna odkładaną książkę lub zwyczajnie
popatrzeć na za oknem.
Nie widzę gwiazd tylko bożonarodzeniowe lampki. Nie dostrzegam ciepła i bliskości tylko tłum ludzi, którzy potrącają się o siebie w poszukiwaniu prezentów kupowany
ch na ostatnia chwilę. Prezentów, które będą otwierane obojętnie jako preludium przed pasterką, w której nie wszyscy mają ochotę uczestniczyć.
Może jak co roku siądą niec
 hętnie przy stole w towarzystwie tych, których nie widzieli od ubiegłych świąt i najchętniej wcale by ich nie oglądali.
Odrzucam jednak te myśli i wracam do tych bardziej przyjemnych.
Jak dobrze, że mam teraz czas na zamyślenia i przemyślenia.
Bardzo mnie rozgrzewają i pozytywnie nastrajają takie chwile celebrowane wolniutko i delikatnie. Teraz przed świętami właśnie znalazłam c
zas na cieszenie się każdą mijaną minutą.
Mam mnóstwo czasu. To brzmi jak muzyka.... Zasnę dzisiaj ukołysana tą melodią.



Zaszumiało (5) | Zostaw myśl

Późna jesień

środa, 10 grudnia 2008 7:53

 Dygresje jesienne

Gdy ponure jesienne wieczory
Chcą zawładnąć moimi myślami,
To wspominam wiosenne kolory
Przetykane słońca promieniami.

W myślach biegnę lipową aleją,
Z biciem serca podbiegam do Ciebie
A już oczy twe do mnie się śmieją
I w ramionach mnie swoich kolebiesz.

Patrzę w okno na jesień za płotem,
Co mi okno pochlapała deszczem
I do wiosny powracam z powrotem,
Bo się w mdłym krajobrazie nie mieszczę.

W życiu muszę mieć słońce jak wiarę.
Mrok mnie gubi w gąszczu korytarzy.
Odpływajcie chmury buro-szare,
Tu się nie da normalnie pomarzyć.

Jesień nie jest już panną złocistą,
Już się nie chce jej siadać przy krosnach.
Przyjdzie zima, znowu będzie czysto,
A po zimie, wiadomo, jest wiosna !!!

                                                        Anna Zajączkowska


Spadł ostatni liść za moim oknem. Zrobiło się bardziej szaro, ponuro. Jednak wiem, że niedługo będzie cieplej, jaśniej, bardziej ludzko. Musimy tylko trochę poczekać.

Teraz jednak patrzę przez kuchenne okno na:

*   rozłożysty buk, który jako ostatnizgubił swoje listeczki i teraz jest
     oblegany przez krzykliwe wrony,

*   świerki, wśród których igiełek podskakują radośnie wróbelki

*   trawnik, gdzie szaleją niestrudzone sroki,

*   pożółkłe smutne modrzewie bez igiełek, którym radości dodają
     kołyszące się sikorki,

*   płot - ulubione miejsce gołębi.

Wszędzie widać jesień, której panowanie powoli się kończy.  Za chwilę także i słońce pójdzie na zasłużony odpoczynek. Zbieram te ostatnie promienie słońca Jak małe dziecko, które ukrywa słodkie cukierki, chowam je głęboko w sobie Kiedy przyjdą ostatnie szare jesienne dni wyjmę je i ich ciepłem ogrzeję poranek.




Zaszumiało (11) | Zostaw myśl

Adwent

czwartek, 04 grudnia 2008 7:30


Zaczął się adwent. Dla mnie magiczny czas oczekiwania. Czas, który lubię chyba najbardziej w roku.

Adwent przede wszystkim oznacza dla nas wszystkich radosne oczekiwanie na wigilię, Święta Bożego Narodzenia. W naszym oczekiwaniu rośnie nadzieja jak światło rozświetlające ciemności.

Szkoda tylko, że współczesny świat tak komercjalizuje ten czas i wydłuża go do początku listopada. Przez to nie przeżywamy go tak głęboko jak powinniśmy. Przyzwyczajamy się coraz bardziej do tego.

Duch Adwentu jest duchem nadziei i radosnego oczekiwania, ale nie świętowaniem z wyprzedzeniem.

Święty Mikołaj kojarzy się raczej z Laponią, a nie z biskupem chrześcijańskim.

Adwent powinien być czasem nawrócenia, poszukiwania Chrystusa w modlitwie, w naszym życiu codziennym i w drugim człowieku.

Właśnie Adwent, szczególnie polski, jest bogaty w zwyczaje religijne. Od XII wieku znana jest w Polsce adwentowa Msza św. ku czci Matki Bożej, zwana roratami. Podczas tej Mszy zapala się dodatkową świecę, przybraną w białą wstążkę,  symbolizującą Matkę Bożą, która jako gwiazda zaranna, jutrzenka poprzedziła przyjście na świat prawdziwej Światłości -  Chrystusa.  

Wieniec adwentowy - niemiecki zwyczaj -  znany jest w Polsce od ponad 160 lat. Na zielonym wieńcu umieszcza się 4 świece. Cala rodzina gromadząc się w kolejne niedziele adwentu przy wspólnej modlitwie zapala kolejne świece jako znak czuwania i gotowości na przyjście Jezusa.

Dawniej  cały Adwent starano się przeżywać razem. Gromadzono się aby wspólnie odmawiać modlitwę, śpiewać pieśni adwentowe, czytano  Pismo Święte, żywoty świętych…..

Katolicy wiedzą, że trzeba przed Panem stanąć z dobrymi uczynkami, dlatego podczas Adwentu starano się sobie wzajemnie pomagać. Pięknym zwyczajem była na wsi tzw. szara godzina. Pod wieczór, gdy już skończono codzienne zajęcia gospodarskie, gdy robiło się szaro, coraz ciemniej, wszyscy domownicy zbierali się w kuchni. Nie palono jeszcze lampy. Rozważano w ciszy swoje życie, zastanawiano się nad nim, nie brakowało cichej modlitwy. Starsi opowiadali dzieciom jak było dawniej, jakie były tradycje, zwyczaje…

Brakuje mi tego wszystkiego. Teraz wszystko sprowadza się do kupowania prezentów, sprzątania, zastawiania stołów jedzeniem… Gdzie podziały się nasze polskie tradycje? Co stanie się z adwentem za parę lat? Czy jego magia zupełnie uleci?

 



Zaszumiało (8) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 25 września 2017

Przemknęło:  404 931  

Ziarenka myśli

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 404931
Zostawione myśli
  • liczba: 491
  • komentarze: 4610
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4139 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Kobieta