Bloog Wirtualna Polska
Są 1 253 892 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Nie tylko listopadowe smuteczki

sobota, 24 listopada 2012 8:55

DEPRESJA
Wpadła do mnie nieproszona
i jak wirus się panoszy
już nadzieję przepędziła
nie zdejmując swych kaloszy.

Brat jej chaos w progu stoi
ona tylko się uśmiecha,
mnie szlak trafia wręcz powoli
ta zaś tylko na to czeka.

Błędy mi wytyka wszystkie
czerń rozsiewa gdzie się da,
życie gdzieś ucieka ze mnie
ona z tego frajdę ma.

Chęci moje odbierając
negatywnie mnie nastawia,
na odpowiedź nie czekając
do poddania mnie namawia.

Chcę z depresją powojować
za nim ta opęta mnie,
jakie środki mam stosować
kto mi powie? kto to wie?

w wódce szelmy nie utopię
za lekami nie przepadam,
szukam więc pomocy w yoge
więcej robię mało gadam.

Całe dzionki w czapce chodzę
po dworzu i w domu ,
to wygląda głupio może
nie szkodzi nikomu.

Gdy odbicie swoje w lustrze
zobaczę czasami
z swej głupoty aż się smieję
wraz z szczerymi łzami.

Wiedzieć trzeba ,że depresja
wesołości wręcz nie znosi,
każdy uśmiech ją osłabia
z czasem w końcu się wynosi.

Raniuteńko przed lusterkiem
uśmiechnięta teraz staję,
mówię głośno ; piękna jestem!
co mi pozostaje.

Sama przecież w to nie wierzę
ale na głos powiedziałam,
teraz znów się śmieję szczerze
depresje przegnałam

Czasem trzeba się oszukiwać
na wesoło brać ten świat
bo jak chcemy smutków szukać
to z depresją przyjdzie spać
Znalezione w Internecie

Ostatnio poczułam dziwny rodzaj samotności, inny niż zazwyczaj, taki bardziej bezradny. Coraz częściej jestem sama z moimi myślami, lękami. Nie potrafię przekazać ich dalej, porozmawiać. Zresztą tak trudno teraz o prawdziwą, szczera rozmowę. Rozmowa wymaga czasu, skupienia na rozmówcy…. Tymczasem wszyscy dookoła spieszą się coraz bardziej, patrzą tylko do przodu i są skupieni przede wszystkim na sobie. Dlatego więzi między ludźmi coraz bardziej się rozluźniły. Rodziny się rozproszyły, nie maja już czasu dla innych  praca, szkoła i święty spokój są najważniejsze. Dlatego izolujemy się od otoczenia.  Rozmawiamy monosylabami, wymieniamy tylko grzecznościowe formułki, z przyzwyczajenia pytamy „co słychać?” i biegniemy dalej nie zwracając uwagi na odpowiedź. A przecież każdemu potrzebna jest rozmowa, która jest łącznikiem z innymi.  Może jednak pokonam wszelkie przeszkody, opory i uda mi się szczerze porozmawiać.

Życie potrafi się zmienić gwałtownie niczym samochód wyścigowy, który uderza w bandę. I tak jest ze mną.

Los na kilka lat wcisnął przycisk pauzy i moje życie toczyło się w miarę normalnym torem. Teraz jednak znowu sobie o mnie przypomniał i wcisnął play uruchamiając taśmę.  Potem odwrócił się tyłem i pobiegł dalej, zostawiając mnie samą, bez maleńkiej szansy, która mogłaby odmienić moje życie.

Znowu wszystko jest skomplikowane i stanowi źródło stresu. Jednego dnia chce się umrzeć, a następnego człowiek zdaje sobie sprawę, że wystarczy zejść kilka stopni aby odnaleźć kontakt z życiem i lepiej wszystko widać. Jednak tych ostatnich dni jest coraz mniej.

Mogłabym machnąć ręka na wszystko i starać się coś zmienić, powalczyć, ale nie jestem silna, aby to zrobić,   znieść. Czy to dlatego, że brakuje mi pewności siebie? Czy to strach, który  niszczy moje życie? Przecież inni boją się bardziej ode mnie. Ale czy to ma być pocieszenie?

Chciałabym pewność siebie nosić niczym pelerynę, otulając się nią, aby pokazać że jestem szczęśliwa, spokojna… Tak jak tego oczekuje otoczenie. Jednak wiadomo, że jeżeli nie dajesz rady, aby być takim jak inni od ciebie oczekują, to cierpisz. Ale ja nie chce cierpieć.  Z drugiej strony chciałaby żyć własnym życiem, nie będącym spełnieniem oczekiwań innych.  Może wystarczy być podobną do Pollyanny i mieć różowe okulary, aby nie dostrzegać prawdy?

Może martwię się na zapas o to, co faktycznie niewiele ode mnie zależy, czego zmienić nie mogę?

Jednak  boję się żyć dalej, boję się płakać, boję się śmiać, bo nie wiem co będzie dalej.

Czasem moje życie jest jak długi tunel,  w którym nie widać wyjścia, ale wiem, że gdzieś ono jest. Nie mogę zawrócić, skręcić. Mogę tylko krok po kroku posuwać się do przodu, aż do końca. Dlatego nadal każdego dnia toczę mój kamień.  Syzyf przy mnie to nic szczególnego. Kiedy nie udaje się ponawiam próbę, zaczynając od nowa. Dzień po dniu, rok po roku. Staram się nie poddawać. Jednak wszystko ma jednak swoje granice.

Może trzeba się wypłakać raz i dobrze. Potem otrzeć łzy, pozbierać się i zamknąć ten rozdział. Trzeba pomyśleć o czymś innym. Zacząć nowy rozdział od początku, stawiając powoli krok po kroku. Ulec temu, co nieuniknione i zostawić za sobą całą masę łzawej nostalgii.

Odys

Niech cię nie niepokoją
Cierpienia twe i błędy.
Wszędy są drogi proste
Lecz i manowce wszędy.

O to chodzi jedynie,
By naprzód wciąż iść śmiało,
Bo zawsze się dochodzi
Gdzie indziej, niż się chciało.

Zostanie kamień z napisem:
Tu leży taki i taki.
Każdy z nas jest Odysem,
Co wraca do swej Itaki.
Leopold Staff


Zaszumiało (12) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 24 czerwca 2017

Przemknęło:  401 215  

Ziarenka myśli

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 401215
Zostawione myśli
  • liczba: 489
  • komentarze: 4599
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4046 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl