Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 888 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Książka nie tylko z dzieciństwa

niedziela, 28 listopada 2010 8:32
 JAK NIE KOCHAĆ JESIENI...
Jak nie kochać jesieni, jej babiego lata,
Liści niesionych wiatrem, w rytm deszczu tańczących.
Ptaków, co przed podróżą na drzewie usiadły,
Czekając na swych braci, za morze lecących.
Jak nie kochać jesieni, jej barw purpurowych,
Szarych, żółtych, czerwonych, srebrnych, szczerozłotych.
Gdy białą mgłą otuli zachodzący księżyc,
Gdy koi w twoim sercu codzienne tęsknoty.
Jak nie kochać jesieni, smutnej, zatroskanej,
Pełnej tęsknoty za tym, co już nie powróci.
Co chryzmatem bieli, dla tych, co odeszli.
Szronem łąki maluje, ukoi, zasmuci.
Jak nie kochać jesieni, siostry listopada,
Tego co królowanie blaskiem świec rozpocznie.
Co w swoim majestacie uczy nas pokory.
Tego, co na cmentarzu wzywa nas corocznie.
Tadeusz Wywrocki
 

Dzisiejszy dzień jest chłodny, a nawet mroźny. Jak przystało na listopad jest lekko przymglony. Za oknem zimno, szaro i  miejscami już biało. Wiatr wygina gałęzie drzew a królewna Jesień znowu zaczyna się smucić, że jej starsza siostra powoli zaczyna swoje panowanie.  Aby tylko rudowłosa panienka nie rozpłakała się na dobre.

Nie pozostaje mi nic innego jak tylko usiąść w moim fotelu, zawinąć się w ciepły koc…. Do tego gorący kubek pełny aromatycznej herbaty i pyszny deser. Niestety mój jesienny koszyk pustoszeje powoli. Nie ma już śliwek, winogron, gruszek. Na szczęście pozostały jeszcze jabłka i orzechy. Które będą mi towarzyszyć jeszcze długo przez jesienno – zimowe wieczory. Bardzo mnie rozgrzewają i pozytywnie nastrajają takie chwile celebrowane wolniutko i delikatnie

W takie dni lubię też zatapiać się w świecie opisywanym w książkach, czasem jeszcze nieodkrytym, który powoli odsłania przede mną swoje tajemnice. Z każdym słowem, zdaniem, kolejną przewróconą kartką….

Może to dziwne, ale często wracam do książek, które już wcześniej przeczytałam. Dziś znowu dokładnie przeczytałam książkę z mojego dzieciństwa, a do której często nawiązuję na moich stronkach.

Król Słońce i jego cztery córki bo – to moje dzieciństwo. To baśniowa lekcja o zmianach zachodzących w naturze, o tym jak zmienia się świat, co dzieje się z kwiatami, ptakami, drzewami, na polach, w ogrodzie w trakcie roku. Kocham te cztery jakże różne od siebie pory roku.

 Wiosna - złotowłosa, najmłodsza i najpiękniejsza zdaniem ludzi i chyba najbardziej rozpieszczana przez ojca Króla Słońce.

Lato – płowowłosa, ciepła, pracowita, pogodna, krzepka jak młoda wieśniaczka.

Jesień – rudowłosa, najbardziej kolorowa i nienasycona, ale za to kapryśna i trochę szalona. To ona sprawia ojcu najwięcej zmartwień, swoim nieodłącznym lękiem przed nadejściem panowania kolejnej siostry.

Zima – kruczowłosa, najstarsza, najspokojniejsza  i najmądrzejsza. Tylko dlaczego tak mało osób ją lubi? Przecież i ona Koch Ziemię, jednak o tym wie tylko jej ojciec, Król Słońce.

Autorka - . Helena Bobińska stara się przekonać dzieci i nie tylko, do wszystkich pór roku. Każda z sióstr przecież daje Ziemi korzyści, każda ma swoje niepowtarzalne piękno i atmosferę, a także wady. Królewny mają jasno przedstawione charaktery, których cechy wplatają się w naturę i nadają określony wyraz porom roku.

Między siostrami istnieją przyjaźnie, choć czasem zdarza się również rywalizacja, a nawet i wzajemna niechęć.

Najlepiej jednak zna je Król Słońce, który jak prawdziwy ojciec wie o nich wszystko. Zdaje sobie sprawę z tego, którą córkę ludzie najbardziej kochają, a której nie lubią.

Wszystko to zostało przestawione w sposób prosty i jasny. Dzięki niej każde dziecko zrozumie jak Córki Króla Słońce wpływają na zmianę wyglądu krajobrazu za oknem, jakie też korzyści z tego mamy.

Do tego ilustracje Józefa Wilkonia dobrze harmonizują się ze słowem, dopowiadając wiele ciekawych szczegółów.

Dlatego często mam tą książkę pod ręką. Lubię do niej wracać, a przecież mogłabym ten czas poświęcić na odkrywanie innych, nieznanych jeszcze utworów. Tylko które są tego warte?



Zaszumiało (7) | Zostaw myśl

Moje Drzewo

środa, 17 listopada 2010 8:52

Pomyślałam, że ostatnio mój wzrok zawodzi. Ostatnio przecież dużo pracowałam, nie spałam dobrze, więc nie byłoby nic dziwnego, gdyby moje zmęczone oczy wprowadziły mnie w błąd. Ale nie….to co widziałam działo się naprawdę.

W sklepach zaczęły się już święta. Bombki, choinki, aniołki…… Z dnia na dzień bożonarodzeniowych stoisk, rozbrzmiewają kolędy, zaczynają dominować świąteczne reklamy. O nadchodzącym "magicznym czasie" każą nam myśleć wszyscy, ale tylko po to, aby wprowadzić nas w nastrój sprzyjający kupowaniu.

A przecież to dopiero środek listopada.

Dlaczego co roku powoli zabija się tradycję związaną z adwentem, który powinien zaczynać się na 4 tygodnie przed świętami. Przecież nikt tak wcześnie nie sprzeda nam szczęścia, nie stworzy wymarzonej atmosfery. A wręcz przeciwnie, wszystko to sprawia, że tradycyjna przedświąteczna atmosfera zaczyna mam powszednieć.  Gdybym tylko mogła, to zakazałabym wydłużana tego terminu.

Dlatego kończę ten temat. O świętach pomyślę, jak tylko zacznie się prawdziwy adwent.

JESIENNE WIERSZE
jesienne wiersze spłakane deszczem
bębnią o szyby kroplami dżdżu
trącane wiatrem pachnące wrześniem
szeleszczą liśćmi pożółkłych brzóz
nitką babiego lata osnute
w jesiennych swetrach w kolorze blue
pełne tęsknoty pragnień i wzruszeń
na wrzosach kładą głowy do snu

Dziś jeszcze panuje nam miłościwie królewna Jesień, która nie myśli, że jej czas się kończy. Wręcz przeciwnie.

Co prawda Jesień powoli zdejmuje swoją złoto-purpurową sukienkę i zakłada smutny szaro - bury płaszcz, ale nadal można jednak na nim dojrzeć kolorowy ścieg. To nic, że czasem listopadowe smuteczki snują się nad ziemią. To nic, że zaczęły się ponure jesienne dni. Dlatego trzeba szukać też światła wewnątrz i na zewnątrz siebie. W te szare dni zdarzają się przecież chwile skrzące się ciepłem i uśmiechem, gdy spotykamy bliskie nam sercu osoby lub gdy zrobimy coś dobrego dla samego siebie.

Dlatego znowu na parę dni zamknęłam drzwi na klucz i pojechałam do mojego Domu. Nie chce mi się wierzyć, że właśnie minęło …naście lat od kiedy wyprowadziłam się z niego i rozpoczęłam samodzielne życie. A przecież jeszcze tak niedawno miałam swój zielony pokój z widokiem na moje ukochane drzewa.

Od lat listopad jest dla mnie czasem spotkań z rodziną. Ostatnio mój nastrój pełen był smuteczków, melancholii… W Domu natomiast odpędziłam wiatr przywiewający nostalgiczne nastroje. A raczej nie miał on takiej możliwości. Nikt do po prostu nie zaprosił, a gdyby nawet, to i tak nie było dla niego miejsca. To nic, że za oknem drzewa walczyły z nieproszonym wiatrem, z trudem utrzymując swoje gałęzie, chociaż liście umierały i spadały na ziemię.

 

jesienny żart
Klon krwawy i żółta lipa
liście, listeczki sypią.

Zrzuca je ptak lecący,
strąca osa niechcący.
Wiatrowi na płacz się zbiera,
że liście się poniewiera;
chodzi dołem i górą
i zbiera je oburącz,
i płacze nad nimi deszczem,
po gałęziach je mokrych wiesza.
Nic z tego ... Oczywiście.
Potem mówią, że wiatr zrywa liście.
Kazimiera Iłłakowiczówna

Piłam herbatę z mojego kubka i patrzyłam przez okno na moje drzewo, które zachwyca mnie, intryguje od zawsze. Moje drzewo jesienią płonie i ostatnie zrzuca liście, pokrywając cały trawnik i chodnik.

Czasem w takich chwilach staję się także dzieckiem. Lubię zanurzyć się w jesiennych liściach i rozsypać je na wszystkie strony. Każdy z nas potrzebuje przecież takiej chwili wolności.

Potem oczywiście grabimy opadłe liście, zbieramy do worków lub czasem palimy, aby się ogrzać lub sprawić radość moim bratankom. Jesienią w powietrzu wszędzie unosi się zapach dymu palonych liści i suchych gałązek drzew i krzewów. Ten zapach zawsze kojarzy mi się z Domem i dzieciństwem.

Moje drzewo to jest czymś więcej niż zwykłym drzewem. Chociaż rośnie za ogrodzeniem mojego Domu jest wiernym towarzyszem mojego życia. Nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek mógłby go ściąć. Wszyscy szanujemy to drzewo, chociaż czasem narzekamy, że w cieniu jaki rzuca na ogród tak niewiele może urosnąć. Jednak latem traktujemy je jak dobrotliwą starszą damę, która swoim szumem opowiada nam historie ze świata zasłyszane od odpoczywających wśród liści ptaków. Błogosławimy, gdy w upalne dni w jego cieniu odpoczywamy i czasem zapadamy w sen. Liście mojego drzewa prowadzą nas przez wszystkie pory roku, poczynając od bladozielonych pączków na przedwiośniu, przez intensywnie zielone liście wiosną, które latem zaczynają bordowieć, aby jesienią stopniowo brązowieć, aby w końcu pozostawić gołe gałęzie.

 JESIEŃ
Nie ma słońca,
co świeci i grzeje.
Nie ma kwiatu,
Co szerzy swe wonie.
Tylko wicher
Po pustym zagonie
Z przeraźliwą monotonią wieje
Jan Kasprowicz

Kocham ten  widok z okna mojego Domu. Jak wiele zmieniło się przez te wszystkie lata. A drzewa stoją niezmiennie, nieporuszone od tego czasu. Są tylko większe, silniejsze na przekór zmiennym, kapryśnym córkom Króla Słońce. Drzewo nie smagane wichrem  rzadko kiedy wyrasta silne i zdrowe. To one dodają mi energii i siły do życia. Są wiernymi towarzyszkami mojego życia. Od dawna wierzono, że drzewa są związane z magią. Ale o tym już innym razem…



Zaszumiało (6) | Zostaw myśl

Listopadowe nostalgie

środa, 03 listopada 2010 8:20

Czasem Dorośli od nas odchodzą daleko
I odtąd ich już nigdy nie spotkamy więcej.

Ich obraz trwa w lusterku twej łzy pod powieką.
Obejmują powietrze - wyciągnięte ręce.
Z każdym dniem zacierają się twarze w pamięci,
Głosy tych, co odeszli, są coraz to cichsze,
Jak liście, kiedy nagle wiatr nimi zakręci,
Tak oni odlatują od nas w Wielkim Wichrze.

Nagle widzisz, że nie ma tamtej ani w kiosku,
U której kupowałeś komiks z przygód Klossa.
Patrzą na ławki w parku - dochodzisz do wniosku,

Że znikła gdzieś staruszka głowa siwowłosa.
Pytasz o nich...Na czole Dorosłych zaduma:
- Pani z kiosku umarła...
- Staruszek też umarł...
Co znaczy słowo umarł?

Czym jest śmierć?
Podróżą
Z biletem bezpowrotnym, który każdy ma raz...
Dorośli na ten temat nie chcą mówić dużo.
Śmieć to jest nieobecność
W wielu miejscach naraz.
Ryszard Marek Groński„Bardzo trudne pytania"

Minęły już dla wszystkich dni wspomnień, zadumany. Tyle kupiliśmy kwiatów, zapaliliśmy zniczy, tyle modlitw i myśli pofrunęło w stronę nieba.

W tym roku pierwszy listopada był wyjątkowo słoneczny. Tym razem niebo płakało nad unoszącymi się duszami i aniołami. Królewna Jesień specjalnie na ten dzień przystroiła się w czerwono - brązową sukienkę poprzetykaną złotymi promykami słońca. Cały świat płonął, nie tylko od zapalonych zniczy.

Szczególnie wieczorem wszystko migotało w zapadających ciemnościach nieskończonością jasnych płomyków, wyrazów pamięci o zmarłych, które żywi pozostawili po sobie. W czerwonych promieniach zachodzącego słońca, największego płonącego znicza, w stronę nieba unosiła się ognista łuna unosząc ze sobą smugi wspomnień.

Cały świat płonął, nie tylko od barw malowanych przez jesienną królewnę.

O zmierzchu było tutaj już cicho.

Nagrobki, krzyże, pomniki w tym niesamowitym, stale zmieniającym się świetle rzucały na ścieżki długie cienie, po których bezszelestnie przemykali zamyśleni ludzie, aby za chwilę przysiąść obok grobu i zadumać się, pomodlić za tych, których już nie ma.  Zapewne podobnie jak ja, chcieli w ten szczególny dzień w roku z nimi jeszcze ten jeden raz porozmawiać. Czasem cicho szeptali między sobą, przywołując najbliższych, patrząc wyryty w kamieniu napis.  .

W tym roku byłam w rodzinnych stronach mojej mamy.

Odwiedziłam mały, ale jakże zadbany cmentarz. Niektóre, starsze groby były porośnięte cieniutką warstwą mchu, ale to tylko dodawało im uroku. Zachodzące nad jeziorem słońce przywołało jesienny zmrok, który rozświetlony blaskiem palących się zniczy, zacierał granice między światem tych, co odeszli i tych, którzy ciągle tu są i o nich pamiętają. Właśnie te tysiące migoczących płomyczków nie pozwala dotrzeć na czas nocy.

Smutek wypełnił moją duszę na wspomnienie bliskich, którzy odeszli, a przecież tak niedawno jeszcze byli wśród nas.

Przy grobie moich dziadków obudziło się moje sumienie. Zdałam sobie sprawę, że ostatni raz byłam tutaj rok temu i trochę zrobiło mi się przykro. Czy należę do osób, które tylko raz w roku spełniają ten obowiązek, sądząc, że tym sposobem będą miały spokój na cały rok?  Cmentarz zaliczony i teraz z czystym sumieniem usiąść z myślą, że spełniło się swój katolicki obowiązek...

Zdałam sobie sprawę, że nie jestem inna od wszystkich. Jednak dla mnie wyjazd w rodzinne strony mamy, na grób dziadków to długa kilkusetkilometrowa wyprawa.

Czy zmarłym potrzebny jest ten jeden dzień w roku, gdy cmentarz płonie tysiącami zniczy, a groby uginają się pod ciężarem kwiatów?

Czy nie wystarczy po prostu wspominanie i pamięć o bliskich, rozmowa o nich podczas rodzinnych spotkań, codzienna modlitwa....? Co tak naprawdę jest ważne?

Idąc przez cmentarz mamy przecież świadomość, że pod każdym imieniem wypisanym na zimnych nagrobnych tablicach kryje się czyjeś życie. Jednak, czy o wszystkich się pamięta? Dużo jest grobów, na których nikt nie zapali lampki, nikt nie przyklęknie i nikt nie odmówi modlitwy....

 Tu jest pamięć i tutaj świeczka.

Tutaj napis i kwiat pozostanie.

Ale zmarły gdzie indziej mieszka

na wieczne odpoczywanie.

ale dla nich są wysokie, jasne światy.

Zapal świeczkę.

Westchnij.

Pacierz zmów.

Odejdź pełen jasności skrzydlatej.

Joanna Kulmowa "W Zaduszki"



Zaszumiało (6) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 23 września 2017

Przemknęło:  404 070  

Ziarenka myśli

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 404070
Zostawione myśli
  • liczba: 491
  • komentarze: 4610
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4137 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Kobieta