Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 248 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Kapryśna córka Króla Słońce

sobota, 28 listopada 2009 16:20

Jesień

Jesień przychodzi za wcześnie.
Jeszcze kwitną piwonie, jeszcze
pszczoły budują idealne państwo,
gdy nagle na polach zabłysną
zimne bagnety jesieni i zerwie się wiatr.

Skąd idzie jesień, czemu niszczy
marzenia, zielone altany i pamięć ?
Obce mocarstwo wchodzi w cichy las,

złość nadciąga, idzie dżuma
i dym pożaru, ochrypłe okrzyki Tatarów

Jesień zrywa liście z drzew i nazwy,
owoce. Jesień zaciera ślady, granice,
gasi lampy, świece, gromnice; młoda
jesień z purpurą na wargach całuje
śmiertelnie żywe istoty i kradnie życie.
Płyną soki i krew płynie ofiarna,
płynie oliwa i wino, i rzeki płoną,
żółte rzeki wzdęte padliną,
przekleństwo płynie, płynie błoto, lawa, lawina

Biegnie jesień zdyszana i noże
błękitne świecą w jej niemym spojrzeniu.
Ona ścina imiona jak zioła sierpem
ostrym i nie ma litości w jej ogniu,
oddechu. Idzie anonim, terror, armia czerwona.

Adam Zagajewski

Ostatnie dni, jak przystało na listopad, są trochę brzydkie, mokre i zimne... Kilka dni temu kapryśna córka Króla Słońce znowu zapłakała z żalu, że już tak niewiele dni jej panowania pozostało. Jak można być radosną i wesołą, skoro się wie, że za chwilę przyjdzie najstarsza z sióstr Zima i przysypie śniegiem złote i purpurowe kobierce, które utkała Jesień. Nie ma więc co się dziwić, że patrząc na nagie, drżące z zima drzewa rozpływa się teraz Jesień we łzach. Dobrze wie, że za chwilę będzie musiała spakować swoje skarby do kosza i wrócić do pałacu Ojca Słońce. Nic dziwnego, że zawodząc błąka się smutna po polach, gdzie wiatr psotnik targa jej kasztanowe włosy.

Dzisiaj zrobiło mi się jej żal i postanowiłam jej w tym spacerze potowarzyszyć. Przez chwilę żałowałam mojej decyzji, jednak nie zawróciłam... Jesień pomimo mojego towarzystwa nadal rzewnie płakała kroplami deszczu, a biegnący za nami wiatr nie tylko targał naszymi włosami, ale zrywał ostatnie liście z drzew i z przekorą wywijał moim czerwonym parasolem. Jednak nie poddałam się i uparcie podążałam za tą rudą dziewczyną, starając się przemykać pomiędzy śladami, które na ścieżce pozostawiały jej nieprzerwanie płynące łzy.

Szybko zaczął zapadać szaro - granatowy wieczór. Czas było więc wracać do domu i rozgrzać się ciepłą herbatą z miodem i pysznym owocowym deserem. Na szczęście wiatr zrozumiał, że pora na zabawę się skończyła i tym razem wiejąc mi plecy tylko pomógł mi w drodze powrotnej.

Po drodze mijałam jasne ulice i migoczące witryny sklepów. Na chwilę udało mi szatrzymać przy kwiaciarni i spojrzeć na przedwczesne jeszcze ozdoby świąteczne. Zamyśliłam się... Tak Zima już niedługo. Ale wiatr nie pozwolił mi na dłuższą zadumę. Znowu mocno dmuchnął i popchnął do przodu. Jesień nadal rzewnie płakała, nad tym co nieuchronne. I pewnie zaśpiewałaby:

,,Światem zaczyna rządzić zima, choć ciągle jesień trwa w purpurach,
A ja tak pragnę, choć na krótko, uciec pociągiem od tej zimy,
Uciec pociągiem od przyjaciół, wrogów, rachunków, telefonów,
Nie trzeba długo się namyślać, wystarczy tylko wybiec z domu."

Jednak taka ucieczka niewiele zmieni. To co nieuchronne i tak przyjdzie. Jesień i tak prędzej, czy później musi odejść, oddając panowanie nad ziemią swej starszej siostrze.

Pora więc przygotować się na tą zmianę. Najstarsza córka Króla Słońce może zawitać niespodziewanie i nas wszystkich zaskoczyć.

Zaszumiało (4) | Zostaw myśl

W masce

czwartek, 19 listopada 2009 7:54

Trzeba chodzić w masce

Poszłam w masce Zawinięta w pelerynę ciemną

 Z oczami zwężonym w migocące sierpy

Szczęście mnie nie poznało i tańczyło ze mną

Nie wiedząc, że to jestem ja, której nie cierpi

Los też mnie nie poznał

I pomyślał sobie:

Czemuż nie mam dogodzić tej obcej osobie?

       Maria Pawlikowska - Jasnorzewska

 

Wczoraj  z samego rana szłam otulona kapturem od kurtki i zasłonięta parasolką. Na szczęście padał deszcz. Jak zawsze modliłam się, aby nikt mnie nie dostrzegł. Z ciężkim sercem weszłam do szarego budynku i wdrapałam się na piętro. Usiadłam pod drzwiami i czekałam. Niestety z dala zobaczyłam koleżankę z pracy i szybko przesiadłam się o kilka krzesełek dalej, bliżej gabinetu okulistycznego. Niestety, chyba nie zrobiłam tego zbyt szybko, a może jednak się mylę. Niestety, nie dowiem się, czy moja znajoma widziała mnie wcześniej. Jak podeszła do mnie to chciałam zapaść się pod ziemię, uciec...
Mam nadzieję, że uwierzyła w moje wyjaśnienie, że czekam do okulisty. Na szczęście nie miała czasu rozmawiać ze mną zbyt długo.
Wreszcie nadeszła moja kolej i weszłam do znanego już gabinetu.
Po standardowych pytaniach „jak się pani czuje" usłyszałam szelest papieru i po chwili trzymałam w dłoni receptę na leki - które miały sprawić że wszystko będzie jasne i kolorowe - pigułki szczęścia.
Tak się zastanawiam po od paru lat co jakiś czas powtarzam te wizyty? Przecież to tylko czysta mistyfikacja. Leków nie brałam i mam nadzieję, że brać nie będę. Kiedyś, gdy chcieli mi zmienić na moją niekorzyść umowę o pracę, potrzebny był mi lekarz, który stwierdziłby chorobę, którą  trudno potwierdzić i przy której mogę chodzić. Muszę przyznać, że nie było z tym trudno.
Po co więc teraz tam nadal chodzę?  Po co to wszystko? Pewnie tak na wszelki wypadek. W naszych zwariowanych czasach nic nie jest pewne. Wszystko może kiedyś się przydać.


Zaszumiało (11) | Zostaw myśl

Listopadowe wspominki

piątek, 13 listopada 2009 16:41

Wspomnienie

Dzień skrył się cały
za łuną zachodu,
noc lampy zapala
na ściemniałym niebie,
zaczajone w kącie
cicho się skrada
wspomnienie
- dalekie wspomnienie.

 Jak kartki zerwane
ze starych kalendarzy
pożółkłe odbitki
w albumie sprzed lat,
czas śpiewa balladę
życia - które przemija
wspomnienie
- przeszłości ślad.
Obrazy się snują
przeplatają wstęgą
jak rzeka wezbrana
rwąca, niespokojna,
myślom natłoczonym
kto da ukojenie ?
wspomnienie
- serdeczne wspomnienie.

Krystyna Jabłońska

Nie lubię sprzątania. Często w moich kątach gromadzi się kurz i pajęczyny. Aby nie mieć wyrzutów sumienia tłumaczę sobie, że to takie schowki z przeszłością. Mam duży sentyment do tych zakamarków między meblami i podłogą. Wystarczy tylko sięgnąć ręką i już trzyma się w dłoni zapomnianą chwilę.

Skąd tyle kurzu u mnie w kątach?

Wspomnienia czasem napływają same. Zwłaszcza w te listopadowe dni pełne smutnych rocznic.

Pamiętam wszystko dobrze, tak dokładnie.

Przeglądam je po kolei, słyszę dźwięki, które już dawno przebrzmiały, czuję zapach, który kojarzy się tylko z dzieciństwem.

Zatrzymuję teraźniejszość, zanurzam się w oceanie wspomnień i nurkuję w przeszłość. Wędruję w dal, która została już dawno za moimi plecami

Może zbyt często poddaję się nostalgii? Jednak po codziennej pogoni za światem takie powroty wyciszają, umożliwiają powrót do czasów, gdy wszystko toczyło się wolniej. Wtedy żyłam chwilą, każdym zapachem czy dźwiękiem.

Wyciągam następne wspomnienia i  znowu odkładam do kącika. Nie mogę ich wiecznie gościć dlatego czasem  muszę znów gdzieś je głęboko ukryć. Wspomnienia są tylko przeszłością, nie można nimi się nakarmić.

Było minęło, ale czy nie wróci?

Żyjemy wśród wspomnień, tak jakby teraźniejszość nie istniała. Chcemy uciec przed trudną codziennością, więc sięgamy do miłych wspomnień, odpływamy w inny świat. Jednak czy cokolwiek może się istnieć poza teraźniejszością? Ta obecna chwila jest teraz, ale czy to wszystko co mamy? Większość z nas opętana jest  teraźniejszością i przyszłością. Przecież nasz dom, życie znajduje się tu i teraz, a nie w przeszłości.

Jednak z drugiej strony spora część nieszczęść ma swoje źródło w niemożności zerwania z przeszłością.

Czy uda się zrzucić łańcuchy przykuwające nas do przeszłości? Nigdy, raczej dodajemy tylko nowe ogniwa.


CZY ABY NA PEWNO TAK JEST?
Ptzyznaje, że czasem jesteśmy więźniami przeszłości, ale też jej strażnikami.

Nic nie jest trudniejsze niż do zatrzymania niż przeszłość 

Życie jest przemianą, nic wiecznie nie trwa. Wszystko toczy, przemija. Nie wiemy co będzie jutro. Ale czy musimy martwić się tym teraz? Jeżeli żyjemy przeszłością to nie ma nas teraz. Nie dostrzegamy piękna mijającej chwili. Przecież to dzisiaj świeci słońce, dzisiaj możemy przeczytać książkę, uśmiechnąć się do kogoś...

KTO KŁOPOCZE SIĘ TYM, CO BYŁO, TRACI TERAŹNIEJSZOŚĆ I RYZYKUJE PRZYSZŁOŚĆ

Ja jednak jestem skazana na rozpamiętywanie przeszłości, a ponieważ mam bujną wyobraźnię, czasem staje się to męczące. 

Wczoraj to inny kraj, ale czy jego granice są już zamknięte? Przecież moje życie utkane jest ze wspomnień.

 



Zaszumiało (10) | Zostaw myśl

Już listopad

czwartek, 05 listopada 2009 8:05

 Jesień po lesie chodzi

Na ucho bukom szepcze coś po cichu

I łza się kręci w oku października

Gdy liść - za pokutę - opada po liściu

Dzień w noc przechodzi nie wiadomo kiedy

Powiązani ze sobą niewidzialnym mostem

I tyle smutku jest w pustych konarach

Gdy jesień daje swój deszczowy koncert

Po okolicy w białych kołnierzykach

Brzozy odchodzą - za las - samotnie

A Matka Boska w dziurawej kapliczce

Przez cały czas z dzieciątkiem moknie

Nie naprawiają daszku miejscowi anieli

Na motorach muszą jechać na dyskotekę

Nie naprawiają - bo już zapomnieli

Więc jeszcze tylko chcą przekrzyczeć jesień

Adam Ziemianin


Zrobiłam małe porządki w moim ogrodzie. Trzeba było uprzątnąć to co pozostawiło po sobie lato. Szkoda mi było tych kolorowych kwiatów , które przekwitły, liści, które spadły z drzew...

Poszeleściłam wśród jabłonkowych liści, potęgując szemraną symfonię i znalazłam kilka spóźnionych owoców, które najlepiej smakują właśnie jesienią. Lubię te późnie prawie zimowe jabłuszka. Z chęcią dorzucę je do mojego koszyka pełnego już innych jesiennych przysmaków. Nie ma nic lepszego na podwieczorek w takie szare, ponure popołudnie. Do tego jeszcze aromat gorącej miodowej herbaty, książka czekająca na przeczytanie. Te spokojne chwile czasem przetykane są muzyką snującą się leniwie po pokoju.

Słońce na chwilę zalało swoimi promieniami budzący się świat, wyzłociło gałęzie za moim oknem, wydobywając ostatnie kolory jesieni brąz, czerwień... Szkoda, że tak szybko dziś opadnie za horyzont.

Kolory jesieni... Niedługo zimowe deszcze zmyją  tą ciepła, barwną paletę w mokrą, ponurą szarość.

Powoli świat się wycisza. Zrobi się szaro,  pusto... Posmutniał mój ogród. Jednak uśmiecham się to tej smutnej, szarej jesieni - przecież szarość także należy do palety jesiennych kolorów.

Na chwilkę dopadły mnie smuteczki. Szkoda mi lata , jego kwiatów i zapachów. Odeszły, ale na szczęście nie  bezpowrotnie... Wrócą już za rok. Przecież czas biegnie bez wytchnienia... Dni, tygodnie, miesiące miną tak prędko, jak szybko opadają liście z drzew.

Ale mnie ta nieuchronna przemijalność zawsze nastraja mnie nostalgicznie.

Czasem posnuję się po mieszkanku niczym poranna mgła, czując na plecach oddech jesiennych melancholii, które lubią za mną podążać krok w krok, prawie nadeptując mi na stopy...

Na szczęście nie na długo wpadam w takie nastroje (???). Staram się przegonić te jesienne nostalgie, ale jak na przystało na niepoprawną pesymistkę lubię je trochę u siebie pogościć.

I właśnie trwa ten czas, kiedy odwiedzają mnie najczęściej. Czasem dla odmiany przynoszą kosze rudości, przywiewają zapach liści i płonących ognisk. Czasem tylko zapominają o mnie, gdy ktoś niespodziewanie włoży mi do ręki gorący pieczony ziemniak.

Często trwam w jesiennej zadumie, a wiatr włóczykij przekornie dowiewa melancholię pełną zapachów.

Nie chce mi się wierzyć, ze tak niedawno tańczył wśród drzew zapraszając do tańca złoto-purpurowe  liście. Pewnie chwytał je za ogonki i w kolorowym korowodzie prowadził je zręcznie na ziemię.

Kiedy czuję to muśnięcie wiatru, a pod stopami szumiący koncert  - uśmiecham się do siebie i świata.

Zaszumiało (12) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 25 czerwca 2017

Przemknęło:  401 386  

Ziarenka myśli

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 401386
Zostawione myśli
  • liczba: 489
  • komentarze: 4599
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4047 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl