Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 897 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Magia grudnia

niedziela, 30 listopada 2008 8:54

Ostatnio pisałam o magicznym listopadzie. Ponieważ zrobiłam to za późno, informację o grudniu zamieszczam wcześniej. Może rzeczywiście niektóre wróżby się spełnią.

Grudzień

Pierwszego dnia tego miesiąca przypadał wg kalendarza liturgicznego dzień św. Eligiusza, który wg tradycji chrześcijańskiej był jubilerem-złotnikiem. Mieszkał w Azji Mniejszej i w młodości był poganinem. Odkrył jednak naukę Chrystusa i został jego wyznawcą. Był tak pobożnym i hojnym człowiekiem, że uczyniono go starszym gminy chrześcijańskiej. W średniowieczu i renesansie wierzono, że nabyty l grudnia nawet najskromniejszy klejnot przyniesie szczęście właścicielowi. Przynoszono je później na mszę do poświęcenia. Taki klejnot miał potem na długo pozostać w rękach pierwszego właściciela, nie zostanie skradziony, a jego posiadacz nigdy nie popadnie w takie tarapaty finansowe, że jedynym wyjściem będzie sprzedanie tej drogocennej ozdoby. Panowało również przekonanie, że kupiony w tym dniu nawet najskromniejszy wyrób złotnika przyciągnie następne klejnoty. Dlatego też nawet ludzie ubodzy starali się nabyć w tym dniu bodaj srebrne serduszko z koralem lub krzyżyk z granatów i srebra, wierząc, że dzięki temu sytuacja materialna rodziny ulegnie poprawie.

4 grudnia przypadał dzień św. Barbary, którą własny ojciec, poganin, zamknął w wieży, uważając, że była zbyt piękna. Kiedy próbowała nawrócić go na chrześcijaństwo, wpadł w gniew i ją zabił, za co został porażony piorunem. Barbarę uznano za świętą chroniącą przed wyładowaniami atmosferycznymi, wybuchami. Jest więc patronką artylerzystów, górników. Ponieważ została ścięta mieczem przez ojca, została również patronką dobrej śmierci i katów. Kupcy z miast alzackich wierzyli, że aby mieć przez cały rok dobre utargi, w dzień św. Barbary pierwszy klient musi otrzymać towar za darmo. Zwykle więc wówczas kłębił się przed sklepikami i kramami tłum chętnych do skorzystania z takiej okazji.

 6 grudnia jest datą miłą dla wszystkich. Patronem tego dnia jest św. Mikołaj, biskup, który stworzył zwyczaj obdarowywania się prezentami. Święty opiekował się również cechami rzemieślniczymi, dziećmi, scholarzarni, filantropami, studentami i pasterzami.
W Bari, skąd pochodziła królowa Bona i gdzie znajdowały się relikwie tego świętego biskupa z Azji Mniejszej, uchodził za orędownika w małżeńskich sprawach.

We Włoszech panował zwyczaj, że gospodynie 6 grudnia przynosiły z kościoła poświęcone figurki Mikołaja z ciasta, po czym stawiały je lub wieszały w kuchni, prosząc świętego o domowy dostatek w najbliższym roku i o ochronę przed szkodami w kuchni. Po roku figurkę rzucano w ogień, a na jej miejscu pojawiała się nowa.

12 grudnia przypadał dzień św. Spirydiona. Był on w czasach pierwszych chrześcijan według jednych źródeł bankierem, według innych lichwiarzem. Został jednak wyznawcą nauk Chrystusa, ochrzcił się i poniósł śmierć za wiarę. Uczyniono go więc patronem wszystkiego, co jest związane z pieniędzmi i pomnażaniem materialnych dóbr. W tym dniu święcono więc wszystko, w czym się przechowuje pieniądze - szkatułki, sakiewki, portfele itd. Wierzono, że poświęcony w tym czasie dukat sprawi, że jego właściciel nigdy nie znajdzie się w nędzy. Trzeba było tylko zawsze nosić tę monetę przy sobie. Nie zgubić jej ani nie wydać, chyba że rzeczywiście w ostatecznej potrzebie.

W dniu św. Łucji, 13 grudnia, wznoszono modły w intencji uzdrowienia chorych oczu. Wierzono bowiem, że ta święta ma dar przywracania światła ociemniałym oczom. Uważano również, że kupione w tym dniu eliksiry do przemywania oczu i zioła, które miały pomagać w chorobach narządu wzroku, były wyjątkowo skuteczne.

13 grudnia był także wykorzystywany do magii miłosnej. Dziewczęta ucinały w sadzie gałązki drzew owocowych i wkładały je do wazonu. Jeśli zakwitły lub choćby pokryły się zielonymi listkami, zapowiadały, że panna niedługo zmieni stan cywilny. Jeśli zaś gałązka była zbyt przemrożona, żeby ożyć, oznaczało to złą wróżbę.

Od świętej Łucji co roku staram się sprawdzić pogodę na nadchodzący rok i rzadko zdarza się, że ta wróżba się nie sprawdza.

Dzień przesilenia zimowego - 21 grudnia - uważany był za dzień wyjątkowo złowieszczy, kiedy duchy i czarty włóczyły się po ziemi, wypatrując, co by tu zrobić złego. Dlatego też przez całą noc aż do świtu dbano o to, żeby na zewnątrz nie wychodziły kobiety w ciąży, małe dzieci, szczególnie te nie ochrzczone, osoby chore i słabe. Obawiano się bowiem, że wyjątkowo potężne tej nocy demony będą chciały porwać niewinne dusze. Zamykano się więc w domach, palono wielkie ogniska, żeby przegnać mrok i władające nim złe siły, i do rana podtrzymywano ogień w piecach i kominkach.

Cóż… nic na to nie poradzę, że właśnie w noc przesilenia zimowego ujrzałam po raz pierwszy świat

Na szczęście urodziłam się po północy, więc może złe duchy mnie dostrzegły, a może właśnie dlatego jestem czarownicą?



Zaszumiało (14) | Zostaw myśl

Magiczny listopad

poniedziałek, 24 listopada 2008 16:24

Każdy miesiąc w tradycji ludowej ma swoje znaczenie. Także listopad pełen jest magii.

Nie byłabym czarownicą, gdybym nie wspomniała i o nim.

W wielu krajach do dzisiaj panuje przekonanie, że sny, które przychodzą w nocy z l na 2 listopada, zsyłane są przez zmarłych. Ich treść można uznać za wskazówkę, przestrogę czy radę dla żyjących. A jeśli w nocnych wizjach pojawi się osoba, która odeszła, to znak, że nawet z zaświatów opiekuje się bliskimi lub

czegoś od nich potrzebuje. Wierzono również, że modlitwa za dusze cierpiące w czyśćcu może zapewnić pomoc i opiekę zmarłych, jeśli na osoby wznoszące modły spadną jakieś nieszczęścia.

Zodiakalnym patronem listopada jest Skorpion - znak symbolizujący jednocześnie śmierć i odrodzenie.

Niegdyś uważano, że właśnie w tym czasie najlepiej jest powierzyć komuś tajemnicę, gdyż jest duże prawdopodobieństwo, że zostanie utrzymana w sekrecie. Krótkie dni i długie wieczory sprzyjały życiu towarzyskiemu i różnego rodzaju zabawie we wróżby. Szczególnie ostatnia dekada była czasem przepowiadania przyszłości.
Wieczorem 24 listopada mężczyźni stanu wolnego, jeśli pragnęli dowiedzieć się, jakie imię będzie nosić kobieta im przeznaczona, wypisywali na skrawkach papieru wszelkie imiona żeńskie. Rankiem losowali z nich jedną karteczkę. Imię, które tam widniało, miała nosić ich przyszła wybranka.
Dziewczęta próbowały poznać tajemnice swojej przyszłości w wigilię dnia św. Andrzeja - 29 listopada. Wróżono z kształtu lanego na wodę wosku, pod talerzyki wkładano pierścionek, różaniec lub kwiat, za drzwi wystawiano pantofelki, a nawet puszczano na wodę dwie świeczki osadzone w skorupkach orzechów. Wszystko po to, by dowiedzieć się, czy w najbliższym czasie uczestniczki zabawy będą mieć szczęście w życiu uczuciowym.
W listopadzie odprawiano też poważniejsze magiczne rytuały. W Anglii i Irlandii wierzono np., że ten, kogo trapią dawne smutki lub obawia się, że ktoś ma wobec niego złe zamiary, powinien w listopadowy wieczór udać się samotnie w miejsce, gdzie kłębią się mgły i wyobrazić sobie, że białe obłoki tworzą wokół niego ochronną barierę, która czyni go odpornym na wszelkie złe wydarzenia.

Rzęsiste deszcze, charakterystyczne dla tego smutnego miesiąca, mogły pomóc w uwolnieniu się od złych wspomnień. Wystarczyło na kartce skreślić słowo lub rysunek symbolizujący przykre wydarzenie, które chciałoby się wyrzucić z pamięci, a następnie wystawić ją na deszcz.

Listopad jest miesiącem wyjątkowo melancholijnym. Jego pesymistyczny nastrój szczególnie skutecznie neutralizował zapach goździków, jaśminu i wrzosu - woni, które tworzą harmonię z osobami ze znaku Skorpiona. Natomiast talizmany, które w tym miesiącu mają wyjątkowo silną pozytywną moc, to ozdoby wysadzane czerwonymi granatami, zwanymi klejnotami życzliwości, jasnoniebieskimi akwamarynami i czerwonymi, prawdziwymi koralami.



Zaszumiało (11) | Zostaw myśl

Jesienna zaduma

czwartek, 20 listopada 2008 8:21

Ostatnio przeczytany artykuł dał mi dużo do myślenia

Zgodnie z nim nasz Kościół nie przyjmuje nauki o reinkarnacji głoszącej, że dusze ciągle na nowo się wcielają w nowych ludzi, w rośliny albo w zwierzęta.

Kościół odrzuca naukę o reinkarnacji i naucza, że dusza  zaraz po śmierci przechodzi do nowej, ostatecznej i wiecznej formy istnienia: zostaje zbawiona po ewentualnym oczyszczeniu lub też potępiona na zawsze, nigdy jednak nie wciela się ponownie ani w kogoś, ani w coś.

Zwolennicy reinkarnacji usiłują ją udowodnić, powołując się na seanse hipnotyczne, w czasie których uczestniczący w nich człowiek przedstawia, co działo się z nim np. 400 lat temu, gdzie wtedy przebywał, opisuje bezbłędnie te miejsca itp.

Boimy się śmierci. Czy ten strach spowodowany jest lękiem przed nieznanym, że wbrew temu, w co każą nam wierzyć, może okazać się, że po śmierci nie ma już kompletnie nic?

Jak jednak jest naprawdę? Nie wiem.

Niedawno przydarzyło mi się coś niezwykłego.

Jechałam na mszę za kogoś bliskiego, kto odszedł rok temu. Nagle w samochodzie nie wiadomo skąd pojawiła się żwawa biedronka. Zdziwiła mnie jej obecność o tej porze roku. Gdyby jeszcze spała snem już zimowym, to bym jeszcze rozumiała. Ale jej ruchliwość była nadzwyczajna. Szybko strzepnęłam ją z kurtki i wysiadłam z samochodu. Nie chciałam, aby wychodziła ze mną na to zimno.

Jakież było moje zdziwienie, gdy w czasie kazania zauważyłam biedronkę siedzącą spokojnie w okolicach mojego serca. Gdy zaczęły się wspólne śpiewy, modlitwy znowu zaczęła po mnie wędrować.

Może to dziwnie zabrzmi, ale w jednej chwili pomyślałam JESTES ZNOWU Z NAMI i łza zakręciła mi się w oku, ale nie było mi już tak smutno jak parę minut wcześniej.


Epitafium 

Nie płacz nade mną 

mnie tutaj nie ma

Jestem

kroplą wody w górskim potoku,

promieniem słońca budzącym Cię o poranku,

szumem wiatru między liśćmi drzew,

zapachem polnych kwiatów,

biedronką chodzącą po Twojej ręce,

kroplą deszczu pukającą w Twoje okno,

płatkiem śniegu spadającym na ziemię.....




Zaszumiało (19) | Zostaw myśl

Listopad

wtorek, 18 listopada 2008 9:23

Szron gasi na grobach lampy złotych liści
Nawet pamięć nie zwróci drzewom barwy lata
Uczyni to zegar słońca i księżyca
Tymczasem rządzi światem zimny wiatr i słota
Odloty jesienne w srebrnych kroplach deszczu
Czerwone kobierce giną pod butami

Gdy szukamy swych bliskich za cmentarnym murem
Którzy są i nie są, błądzą między nami

Stoimy tu cisi, pokorni, bezradni
Z utęsknieniem patrząc jak zamiera wszystko
Dłonie nasze zimne, twarze nasze zimne
Choć ogrzewa je jeszcze nadzieja i pamięć
Pierwsze śniegi idą i mamią nas bielą
Księżycowe światło dodaje pieszczoty

Zegar staje na chwilę jakby dla nikogo
Gdy patrzymy milcząco w rozgwieżdżone niebo
Rzeka świec nad ziemią odmawia modlitwy
W tej żółtej poświacie znów jesteśmy razem
Nasza cisza wchodzi w waszą mroczną ciszę
I spełnia się misterium - pamięć o najbliższych
A za nami cienie jakby coraz krótsze
Czerwone łzy jarzębin zalegają ścieżki
Jakby nas żegnały starodawną pieśnią
Że i nas ogarnie taka sama ciemność
Przyspieszamy kroku, żegnamy znajomych
Szukamy w ich twarzach takich samych oczu
A oni patrzą na nas jakby z dna zwierciadła
Znajdując swoje własne odbicie w nas samych
Nie pokonasz światła, nie pokonasz mroku
Między dniem i nocą są tylko szczeliny
Ocal tylko światło które niosą inni


Zaszumiało (12) | Zostaw myśl

Jesienny koszyk

sobota, 15 listopada 2008 17:07

Dni stają się coraz bardziej szare, krótsze. Robi się coraz chłodniej, mniej kolorowo

Chciałabym krzyknąć : Więcej dłuższego dnia!  Niestety przyroda musi zatoczyć swoje magiczne koło.

Dlatego zbieram siły na zbliżającą się powoli zimę.

Staram się nie śpiesząc się wracać z pracy. Jeszcze jest ciepło ale czasem można już odczuć chłodny powiew wiatru. Cieszę się ostatnimi promieniami słońca, które delikatnie ogrzewają  moją twarz. Brodzę w morzu szeleszczących liści. Staram się zatrzymać kolorowe, ciepłe obrazy. Drzewa niedługo stracą swą ozdobę... Ale jeszcze nie teraz... Jeszcze nie dziś... Dziś jeszcze świeci słońce... Tak jesień powoli odchodzi...

Co zrobić, aby ją zatrzymać na dłużej?

W domu stoi pachnący koszyk pełen jesiennych skarbów

Stoi sobie i kusi - zapachem słodkim i upojnym, wyglądem - tyle w nim barw i odcieni...

Co wybrać?

*    dorodne, błyszczące czerwone jabłuszka,

*    słodziutkie fioletowe i zielone kulki winogron,

*    granatowe śliwki, których już prawie nie ma,

*    złociste gruszki, które rozpływają się w ustach,

*    twarde orzechy, czekające tylko na rozłupanie


Tylko proszą, aby je spróbować Tylko ręką sięgnąć i wybrać.



Zaszumiało (14) | Zostaw myśl

Jesienne smuteczki

czwartek, 13 listopada 2008 10:14


Dzień jesienny tak cicho
jak liść zżółkły opada;
złoto ma z pażdziernika
smutek z listopada

 Jesienne smuteczki snują się nad ziemią

Listopad to dla mnie zawsze taki niezwykły czas, inny niż wszystkie. To okazja do spotkań z rodziną, wspomnień, zadumy. Nastrój mój trochę na huśtawce i dużo w nim melancholii. Spowolniałam, wyciszyłam się. Także zesmutniałam. Dziś myślami wracam do mojej babci, która odeszła dawno temu. Nie miałam okazji lepiej jej  poznać.

Tak listopadowy wiatr przywiewa coraz to nowe wspomnienia.

Jednak... Lubię tą  listopadową nostalgiczną jesień - mokrą, szarą, idealną na herbatę w kubku. Idealne preludium do zimy. ...

Jesień - jestem jej wierna, pomimo deszczu i wiatru. Lubię jesień za jej niepowtarzalny klimat, za myśli, które na mnie sprowadza, za szeleszczące liście, kasztany, rude wiewiórki; za deszcz i kałuże...

Mam pytanie: Kiedy ostatnio przeglądaliście się w kałuży? Dzięki moim bratankom, którzy nie ominą żadnej, mam często okazję spojrzeć w takie lustra.

Czasem słońce ogrzewa spadające liście i wówczas mam ochotę iść przed siebie i wsłuchać się w pieśń wiatru wśród drzew i w szelest liści pod stopami.

Trochę magii  można dostrzec można w mglistych porankach, albo przywołać w myślach niesamowitą scenerię wieczorów zatopionych w gęstej, mlecznej mgle.

Lubię listopad za wspomnienia i inspiracje. Za to, że nie jest wesoły, ale jest  dostojny i czasem kapryśny.

Sięgając do wspomnień szukamy siebie z tamtych lat, bo mamy wrażenie, że byliśmy wtedy lepszymi.



Zaszumiało (14) | Zostaw myśl

Listopadowe smuteczki

sobota, 08 listopada 2008 9:09

 

 



Przychodzimy odchodzimy

leciuteńko na paluszkach

żeby śladów nie zostawić
żeby śladu nie zostało

wiatr nas porwie i poniesie

porozrzuca gdzieś w przestrzeni


Wróciłam z sentymentalnej podróży, aby rozpocząć kolejną.

Listopad, zwłaszcza jego pierwsza połowa, to dla mnie szczególny czas. Jest on pełen nostalgii, melancholii, wspomnień...

Ten dzień... Chłodny, ale nie zimny... lekko przymglony, z delikatnymi promykami słońca.

Ze smuteczkami wspomnień i mgiełką melancholii rozsnutą wśród rozświetlonych kolorowymi zniczami cmentarzy... Ten dzień zaraz po Wszystkich Świętych i Zaduszkach, to kolejna pora na zadumę o ulotności chwil i przemijaniu. To taki czas, gdy myśli biegną znowu do tych, których nie ma już wśród nas.

W tym dniu, o wiele bardziej niż kiedy indziej, uświadamiam sobie, jak ulotne są chwile, które spędzamy z najbliższymi, jak kruche jest życie.

Przecież rok temu byliśmy jeszcze razem

„Opłakując zmarłych, kogóż jeśli nie samych siebie opłakujemy"




Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

Zaduszki wedle encyklopedii z roku 1868

sobota, 01 listopada 2008 18:47

 "ZADUSZKI, oprócz religijnych obrzędów poświęconych pamięci umarłych przodków, lub członków rodziny, lud nasz zachowuje wiele zwyczajów poza kościelnych, które zowie Zaduszkami. W wielu okolicach, w pierwszych dniach Listopada, gdy nabożeństwa odbywają się po świątyniach pańskich, lud rozsypuje się po cmentarzach, i znosząc potrawy, stawia je na mogiłach i grobach, dla nasycenia dusz spragnionych. Pod wieczór, zapalają lampki i świece, któremi miejsce wieczystego spoczynku  przystrajają. Największy z cmentarzy warszawskich na Powązkach, najuroczystszy przedstawia obraz wieczorem w dzień Zaduszek, gdy oświetlone zostaną grobowce i mogiły wśród cienia nocy. Te migotliwe światełka lamp różnobarwnych, te migające świec płomyki, rozścielając się w drżących cieniach, wywołują wrażenie, jakby z otwartych mogił podlatywały duchy tych, co tu kośćmi swemi użyźnili tę nieplenną wydmę piasczystą, i dopomogli że zamieniła się w piękny ogród pełen drzew bujnie rosnących. Cisza w około głęboka, zaledwie przerwana skrzypem piasku lub śniegu pod nogami przechodnia, czasem przytłumionym szeptem modlitwy, jękiem z piersi, płaczem i łkaniem, łącząc się razem, obudzają uczucie niewysłowionej rzewności. Na Rusi, lud obchodzi cztery razy do
roku Zaduszki, to jest około Bożego Narodzenia, w czasie Wielkiego Postu, w dzień Narodzenia Boga Rodzicy, i około ś. Piotra. Na Litwie obchodzono do niedawna święto Dziadów, które tak poetycznie opisał Mickiewicz, biorąc za osnowę swego utworu, lądowy obrzęd".




Zaszumiało (5) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 24 czerwca 2017

Przemknęło:  401 288  

Ziarenka myśli

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 401288
Zostawione myśli
  • liczba: 489
  • komentarze: 4599
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4046 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl