Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 888 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Jesień

poniedziałek, 27 października 2014 8:05

 

Zanurzyłam się głęboko w jesieni —

w pustym parku zbudzonym nad ranem,

ułożyłam na żwirowej alei

z martwych liści Twoje imię kochane.

 

Już za chwile

wstanie słońce,

zliże z liści

na śniadanie

krople rosy

jesien.jpg

— brylantami się rozświecą.

Na dzień dobry

zgodnym chórem

zawtórują ptaki, które

nie zdążyły

i już nigdy nie odlecą.

 

Zanurzyłam się głęboko w jesieni,

brzoza płaczem zaniosła się niemym,

gdy radosna wkładałam na głowę

welon mgły, sięgający do ziemi.

 

Już niedługo

przyjdą śniegi,

świat okryją.

Białym pledem zaśnie słońce,

ptaki zaczną coraz ciszej...

Z okna znów

powieje chłodem,

mróz oddechem

pełnym lodu

Twoje imię

gdzieś na szybie wypisze.

W. Jarosz

Kończy się wyjątkowo ciepły październik w tym roku. Ciepło leniwego lata czasem jeszcze wisi w powietrzu, jednak zdecydowanie przegrywa walkę z chłodem poranka, który pojawia się znów wieczorem.
Dni płyną jeden za drugim niczym suche liście opadające z drzew.

Późny październik. Wiatr dyryguje symfonią wirujących liści złotych, czerwonych, pomarańczowych... Jedyna zieleń to potężne, silne drzewa iglaste. Niebo jeszcze zachowuje głęboki czysty błękit, ale niedługo pojawią się szarości.

Zastanawiam się dlaczego niektórzy nie lubią, a wręcz obawiają się nadejścia królewny Jesieni. Ja też mogę bez namysłu wymienić za co jej nie lubię, co mi się w niej nie podoba. Jesień to nie tylko piękna pogoda i ciepłe kolory. Istnieje przecież zupełnie inne jej oblicze.Jesień oznacza koniec lata, zbliżanie się chłodu i zimy. Królewna Jesień jednak powoli usypia przyrodę, powoduje obumieranie roślin, przygotowuje nas do pory zimowej. Potrafi być szara, mglista, mokra, wietrzna i zimna. Zdarzają się kilkudniowe opady siąpiącego deszczu, porywistego i zimnego wiatru. Marzną ręce, nogi przemakają, wiatr szarpie parasolki....Jesienią jak deszcz pada, to nie wiadomo kiedy skończy. A ja tak nie lubię moknąć i marznąć. Moknąć wolę wiosną lub latem gdy deszcz jest ciepły i pachnący....

Królewna Jesień przynosi nam w darze coraz krótsze dni i dłuższe noce, brak światła, nagie drzewa... Czasem zastanawiam się dlaczego zrywa liscie z drzew, odstrasza ptaki....

Jesień silniej przypomina nam też o tych co już odeszli, zaprasza na cmentarze. A my to zaproszenie przyjmujemy. Dzień Wszystkich Świętych i Zaduszki powodują, że chcąc nie chcąc praktycznie pod presją  społeczną idziemy na cmentarz. Przynajmniej raz w roku sprzątamy, zbieramy suche liście, wymieniamy kwiaty, zapalamy nowe znicze... Czy gdyby nie te świąteczne dni, znaleźlibyśmy czas na taką wizytę? Przecież ci co odeszli są z nami cały czas.

Jednak zapominamy o nich.

Cmentarze są jednak martwymi miastami. Nie poczęstują nas tutaj ciepłą herbatą, ale nie hałasują, nie śmiecą, nie kłócą się sąsiadami... Cóż tutaj przestaje być ważne kogo masz za sąsiada. Cmentarze ożywają zwłaszcza jesienią, gdy odwiedzają je tłumy ludzi, a migoczące płomienie świec nie pozwalają im zasnąć nawet w nocy. Można tu spotkać wspomnienia wielu ludzi. A ja lubię wspominać.

W alejach smutku, wśród zieleni

Kwiaty na grobach ktoś położył.

Znicze gdzieniegdzie jeszcze dymią,

Zmarli w pamięci żywych żyją.

 

Ktoś tam przechodzi, a ktoś przystaje,

Czasem w kondukcie ludzie idą.

Ciszę spłoszony ptak zakłóci

Bo dom tu ptaków a nie ludzi.

jesien_991538.jpg

 

Aleją smutku, wspomnienia chodzą

Chodzą, przechodzą, błądzą czasem

Nikt ich nie straszy świata hałasem.

Dobre ze złymi przechodzą czasem.

 

I ciągle ludzie znicze stawiają

Lub siedzą cicho gdzieś na ławeczce

Ciszę im kasztan czasem zakłóci

Gdy wiatr go z drzewa na ziemię zrzuci.

 

W alejach smutku jesień już widać

Kwiaty na grobach więdną powoli

A znicz wygasły na straży stoi

Ciszy cmentarza, co smutek koi.

znalezione w Internecie

Miało być jednak o Jesieni.

To prawda można jej nie lubić. Ale czy zawsze?W długie wieczory lubię zawinąć się w ciepły koc i słuchać deszczu, spadających kropli, które sprawiają, że czas zwalnia. Do tego każdą książkę lepiej lepiej się czyta, słuchając akompaniamentu wiatru i deszczu za oknem.

Lubię zapach perfum Pani Jesieni. Jesienne powietrze jest chłodne i wilgotne, ale przynosi zapach dymu płonących ognisk, który zawsze przenosi mnie zawsze w inne czasy.

Jesienią najpiękniejsze są jednak kolory. Uwielbiam spacery jesienią. Świat pomalowany jest jest ciepłymi barwami. Najlepsze spacery są wtedy kiedy tym kolorom towarzyszy jesienne słońce i błękitne niebo. Słońce nie jest już tak gorące, ale jednak dodaje nam pozytywnej energii. Niestety zimno , wiatr i deszcz wygrywają.

Dlatego cieszę się, jak już włączą ogrzewanie. Wówczas, gdy dopadnie mnie zimna i mokra pogoda, gdy wiatr targa mi włosy to szczęśliwie otwieram drzwi mojego ciepłego i suchego mieszkania. I sobie tylko patrzę przez okno jak paskudnie jest na zewnątrz. Jesienią można docenić ciepło własnego domu, aromat gorącej herbaty i czegoś słodkiego...

Wówczas królewna Jesień może sobie rozpaczać za oknem.
Zanurzać zanurzać się

w ogrody rudej jesieni

i liście zrywać kolejno

kolor-i-mgla-i-jesien.jpg

jakby godziny istnienia

 

Chodzić od drzewa do drzewa

od bólu i znowu do bólu

cichutko krokiem cierpienia

by wiatru nie zbudzić ze snu

 

I liście zrywać bez żalu

z uśmiechem ciepłym i smutnym

a mały listek ostatni

zostawić komuś i umrzeć

Edward Stachura



Zaszumiało (16) | Zostaw myśl

Żal małych kin

poniedziałek, 13 października 2014 7:41

W małym kinie
Mieliśmy pójść do kina
wybacz, nie pójdę dziś.

w_starym_kinie.jpg

W mroku zasiądę do pianina
w przeszłość pobiegnie myśl.

Małe kino
czy pamiętasz małe, nieme kino?
Na ekranie Rudolf

Valentino
a w zacisznej loży ty i ja...

Na ekranie
on ją kocha i umiera dla niej.
My wierzymy, bośmy zakochani
dla nas to jest prawda, a nie gra.

To jakby o nas był film
więc my wpatrzeni
ach, jak wzruszeni miłością swą.

W małym kinie
nikt już nie gra dzisiaj na pianinie.

kino_stare-.jpg

 

Nie ma już seansów w małym kinie.

W małym niemym kinie "Petit Trianon".

Nic tak nie przypomina
dawnych odległych chwil

jak muzyczka z niemego kina
rzewna jak stary film.

Właśnie wróciłam z kolejnej wyprawy. Tym razem była to sentymentalna podróż do mojego dzieciństwa.
Jechałam do mojego miasteczka pełna oczekiwania ujrzenia ukochanych, ale dawno niewidzianych miejsc.
Gdy tylko wysiadłam z pociągu, poczułam, że świat tutaj prawie się zatrzymał. Nikt tutaj nie pędzi, nie stara się gonić uciekającego czasu. Dlaczego w dużym mieście jesteśmy uosobieniem pośpiechu?
Prawie udało mi się zwolnić przez te parę dni.
Jednak pobyt w krainie do której tęskniłam od lat nie mógł trwać wiecznie, chociaż prawdę powiedziawszy zostałabym tam na dłużej, czy na zawsze? Chyba nie…

Na szczęście nazbierałam woreczek wspomnień i będę do niego zaglądać, jak tylko zatęsknię.

To prawda, podróże sentymentalne są piękne, ale czasem robi się mokro na policzkach, gdy zobaczy się miejsca, do których tęskniło się ponad rok.
Wracając jednak pociągiem do domu przeczytałam reportaż o zamykaniu małych kin w Polsce. Poruszył on czuły punkt w mojej duszy.
Podobnie jak ludzie wypowiadający się w reportażu tęsknię do starego kina, w którym czas się zatrzymał. Dlatego żałuję, że nie przeczytałam tego artykułu wcześniej. Pewnie w miasteczku, które odwiedziłam, skierowałabym kroki na małego, starego kina, które na zawsze będzie mi się kojarzyć z Gwiezdnymi Wojnami i moim Dziadkiem. Czy ono jeszcze istnieje?
Teraz dookoła są multikina pachnące tonami chipsów i prażonej kukurydzy. Naturalnie obraz jest doskonałej jakości, podobnie jak dźwięk.
Co się stało ze starymi kinami? Z upływem lat z map miast znikają kolejne małe, kina. Konkurencja z multipleksami zabija większość z nich.
Czasy, w których kupując bilet do kina mieliśmy pewność, że zobaczymy przede wszystkim film, dawno się skończyły. Teraz film jest często dodatkiem do paczki popcornu, nachosów i reklam.
Ponieważ reklamy trwają 20 min, to nikt już nie przychodzi punktualnie. Kiedyś nie wypadało się spóźnić. Jednak Polska na tle innych krajów wypada blado. Na zachodzie Europy reklamy trwają około 30-40 min, a w USA, w niektórych kinach jest nawet przerwa reklamowa w trakcie seansu. Na szczęście na przerywanie filmów reklamami nie zgodzili się polscy dystrybutorzy.
A kiedyś było inaczej, Czy ktoś to jeszcze pamięta?
Stare kino pachniało wzruszeniem, zachwytem, uśmiechem. Dookoła przykurzona czerwień lub zieleń kotar, skrzypienie drewnianych foteli, szum przewijającej się w projektorze taśmy. Pamiętam je już z dzieciństwa, kiedy popularne były poranki. Do kina jechaliśmy autobusem, a sala była pełna.
Marzy mi się, aby znowu pójść do małego starego kina. Gdzie idzie się obejrzeć film, a po nim podyskutować... Bez zapachu popcornu, a za to z charakterystycznym turkotem taśmy i skrzypiącą drewnianą podłogą..... Stare kino ma duszę a opowiadane w nim historie są zaczarowane, magiczne, niebanalne, prawdziwe...
Niestety czas jednak mija, płynie nieustannie. Powstaj ą coraz nowsze technologie. Rosną pokolenia, które znają już tylko multikina. Multikina tworzą własny klimat i atmosferę. Tworzą kulturę na miarę dzisiejszych czasów. Usytuowane są  najczęściej w sąsiedztwie atrakcyjnych galerii handlowych, dlatego chętniej niż małe kina odwiedzane są przez widzów. Ludzie wolą połączyć zakupy i rozrywkę w klimatyzowanej galerii handlowej, zamiast iść do starego kina, które nie zawsze może zaoferować nowe filmy Multikina zadowalają ludzi wygodnych i żyjących w ciągłym pośpiechu. Ludzie jednak teraz przychodzą do multikina, a nie na film.
I tak sobie myślę, czy moi chłopcy będą wiedzieli co to małe, stare kino. I tak mi się jakoś żal zrobiło.... Bo przecież :

Najlepsze to małe kina
w rozterce i w udręce,
z krzesłami wyściełanymi
pluszem czerwonym jak serce.

Na dworze jeszcze widno,
a już się lampa kołysze
i cienie meandrem biegną
nad zwiastującym afiszem.

Chłopcy się drą wniebogłosy
w promieniach sztucznego świata,
sprzedają papierosy,
irysy i sznurowadła.
stare_kino_poznan.jpg


O, już się wieczór zaczyna!
Księżyc wyciąga ręce.
Najlepsze te małe kina
w rozterce i w udręce.

Kasjerka ma loki spadziste,
króluje w budce złocistej,
więc bierzesz bilet i wchodzisz
w ciemność, gdzie śpiewa film:

szeleszczą gaje kinowe,
nareszcie inne, palmowe,
a po chodniku bezkresnym
snuje się srebrny dym.

Jakże tu miło się wtulić,
deszcz, zawieruchę przeczekać
i nic, i nic nie mówić,
i trwać, i nie uciekać.

Srebrzysta struga płynie
przez umęczone serce
Drzemiesz w tym małym kinie
jak list miłosny w kopercie:

"Ty moje śliczne śliczności!
Znów się do łóżka sam kładę.
Na jakimż spotkam cię moście?
Twój
Pluszowy niedźwiadek".

Wychodzisz zatumaniony,
zasnuty, zakiniony,
przez wietrzna peryferie
wędrujesz i myślisz, że

najlepsze te małe kina,
gdzie wszystko się zapomina;
że to gospoda ubogich,
którym dzień spłynął źle.
Konstanty Ildefons Gałczyński



Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 23 września 2017

Przemknęło:  404 064  

Ziarenka myśli

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 404064
Zostawione myśli
  • liczba: 491
  • komentarze: 4610
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4137 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Kobieta