Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 247 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Prawie listopadowo

czwartek, 28 października 2010 14:58

" Znicze"

Kwitną zniczami
ciemne chodniki.

Jesienne kwiaty,
błędne ogniki
palą się znicze.

Dziesiątki, setki,

tysiące zniczy...
Nikt ich nie zliczy...

Przechodzą ludzie,
schylają głowy.

Wśród żółtych liści
listopadowych
palą się znicze...
Danuta Wawiłow

Dzień mija za dniem całkiem niepostrzeżenie. Z dnia na dzień słońca jest coraz mniej. Do tego pomału ogarnia mnie listopadowa nostalgia. Zbliża się pierwszy listopada - czas zadumy, refleksji nad życiem, przemijaniem... Właśnie w tych nadchodzących dniach najgłębiej uzmysławiamy sobie kruchość i ulotność życia. Dlatego zastanawiamy się nad sensem własnego życia i nad tym,. Czy to co pozostawimy po sobie zostanie docenione, uszanowane. Przecież każdy z nas chciałby pozostawić po sobie jakiś ślad, aby pozostać w pamięci tych co zostali. Takie obawy pojawiają się zazwyczaj, gdy przechodzimy obok zaniedbanego, zapomnianego przez wszystkich nagrobka. W takich chwilach czuję jak ogarnia mnie smutek i przygnębienie.

Czy naprawdę, pytam samą siebie, nie ma już kogoś, kto by pamiętał i chociaż w ten jeden dzień w roku zapalił maleńki płomyk? Czy wszyscy bliscy odeszli już z tego świata? A może właśnie jest ktoś, kto pamięta o tym grobie, codziennie modli się za tych co odeszli, tylko nie stać go na podróż z drugiego końca Polski.

Z drugiej jednak strony..... Może tylko raz w roku, w te dwa listopadowe dni pamiętamy o tych, którzy odeszli, bo tak na co dzień nie mamy na to czasu. Ludzie, wystrojeni w najlepsze okrycia tłoczą się na cmentarnych ścieżkach i oceniają, kto i jak „przyozdobił" swoje nagrobki. Zamiast jednak się pomodlić, przekazują sobie najświeższe ploteczki, bo tylko ten jeden raz w roku spotykają się wszyscy razem. Prawdziwy powód przybycia na cmentarz odfruwa wraz z dymem gasnących zniczy.

Mam jednak nadzieję, że większość z nas z nutką nostalgii wspomina tych, którzy odeszli, czci ich pamięć i modli się za ich wędrujące dusze.

Nadchodzące dni skłaniają mnie do refleksji i zadumy nad przemijaniem, przywiewają wspomnienia również o tych, którzy odegrali w moim życiu znaczącą rolę, ale jednak rozjechali się po całym świecie i niestety nie ma ich już w moim życiu. Jednak jeszcze czasem, a zwłaszcza w takie dni, są obok mnie i na zawsze pozostaną częścią mojej historii...

Przemijanie

Dzień kolejny minął,

dzień co nic nie przyniósł.

Jeszcze się nie skończył,

a już nowy wyrósł.

Tyle dni minęło, tyle marzeń,

Tylu ludzi przeszło, tyle zdarzeń,

Tyle marzeń sennych się nie spełniło...

Tyle dobrych gwiazd ubyło...

Tyle słów powiedział,

słów co nic nie znaczą.

Może kogoś uraził,

czyjeś oczy płaczą.

Tyle dni minęło...

Znowu czasu mijanie,

znowu minął dzień.

Komu przyniósł radość,

komu smutek wiem.

Tyle dni minęło...

Moje myśli biegną teraz przede wszystkim do tych, których już nie ma  wśród nas. Nie tylko myśli.... Za chwilę pakuję się, aby rozpocząć kolejną podróż tej jesieni, tym razem w przeszłość. Wszak nie puszczę moich myśli samych na tak długą wędrówkę.

Razem z nimi będę szła prze cmentarz otulona mgiełką wspomnień i melancholii rozsnutą wśród rozświetlających nam drogę płomieni zniczy.



Zaszumiało (8) | Zostaw myśl

A w górach już jesień

środa, 20 października 2010 15:11

Zasnuły się senne góry 

 Zasnuły się senne góry
W mgławą jesienną  oponę -

Słońce nad nimi się pali,
Wyzłaca pola skoszone.

Kurz opadł na jasionach,

Na brzozach liść się czerwieni
O smutna godzino rozłąki,
O smutna, cicha jesieni!

Odchodzę, bo czas mnie woła...

Ślad po mnie czyż tu zostanie?
O góry, o pola skoszone,
O ciche, smutne żegnanie

Jan Kasprowicz

Urlopowe dni minęły szybko. Jednak spotkanie z barokową jesienną królewną dodało mi wiele energii. Odpoczęłam, złe nastroje mnie opuściły, zregenerowana powracam do codzienności.

Takie nawet chwilowe oderwanie się od wszystkich znanych rzeczy i spojrzenie na piękny świat wokół, malowany ręką rudej córki Króla Słońca było mi potrzebne. Miałam trochę czasu na czas na przemyślenia, medytacje wśród połyskującej w słońcu złoto-rudej przyrody.

Tylko Królewna Jesień potrafi tak łączyć kolory, dzięki czemu liście mienią się intensywnie. Szkoda tylko, że jak w końcu całkiem zżółkną to opadają. Najpierw fruną jak motyle, a potem spadają na ścieżki i szeleszczą nam pod stopami. Myślę, że  przyrodzie tylko liście umierają w tak piękny sposób - zachwycając swą barwą do końca...


Październikowa jesień jest niespotykana, zwłaszcza w górach. Ten czas jest właśnie wymarzony na ucieczkę z miasta i wyjazd w jesienne zacisze, na górskie ścieżki...

Wędrowanie górskimi szlakami nie tylko wycisza i odpręża, ale także uczy pokory i szacunku do gór. W końcu góry są bliżej nieba, łatwiej usłyszeć chór anielskich zastępów. Jesteśmy sami prawie ponad chmurami, tylko czasem dociera do nas szum wiatru. Wystarczy tylko wyciągnąć rękę i zapukać do bram raju. Może wówczas cały mój szary świat zostanie pomalowany w ciepłe jesienne barwy

Wędrując jesiennymi szlakami czasem nie mogłam sobie odmówić krótkiego postoju na skraju lasu, aby choć przez chwilkę nacieszyć się rozległymi panoramami u moich stóp. Błogi szum potoku, zapach wilgotnego lasu i wszechogarniająca cisza przerywana odgłosami ptaków i wiatru działały kojąco na moją duszę. To najpiękniejsze jesienne dźwięki. Do tego wierzchołki górskie spowite magiczną, zwiewną sukienką Królewny Jesieni, utkaną z kropelek mgły. Ta srebrna tkanina często rano sunęła powoli, bezgłośnie ku moim stopom. Może ja też powinnam uszyć sobie taką sukienkę?

Potem zanurzałam w leśnym zapachu i znowu zachwycała mnie Królewna Jesień, wierna towarzyszka moich wędrówek.

Obie zachwycałyśmy się migotaniem rudziejących w słońcu liści, subtelnością wrzosów w odcieniach bieli, fioletu i różu.

Jak wiatr szeleścił gałęziami drzew i gdy spojrzałam akurat na nie, to na ciemnym pniu czasem mignęła ruda, puszysta, wiewiórka wspinająca się do swojego mieszkanka.

Dobrze też było przez chwilkę zapatrzeć się w słońce lśniące wśród gałązek drzew, potem zamknąć oczy i pozwolić promyczkom na delikatny ciepły masaż.

Taka wyprawa w góry, w pobliże natury jest dla mnie niczym orzeźwiający napój, który zawsze napełnia mnie spokojem, pozwalając tak jak motylowi choć na chwilę wznieść się nad ziemią.

Przecudna jest październikowa malowniczość krajobrazu. Taką paletą barw nie dysponuje chyba żadna z pozostałych córek Króla Słońce

Nasyciłam się tą niespotykaną grą kolorów rozjaśnioną blaskiem słońca na tle błękitnego nieba. Drzewa malowane są niespotykanymi w mieście ciepłymi kolorami liści. Królewna Jesień każdego ranka robi im nowy makijaż. Do tego wieczorem Król Słońce kąpał gałęzie w ciepłej kąpieli pełnej złota i czerwieni, która zmywała codzienną powłoczkę pudru z kurzu.

Uwielbiam wędrówki wśród drzew, gdzie można dojrzeć szukającą orzechów wiewiórkę lub przez górskie stoki, gdzie tylko czasem przemknie spłoszona sarenka. Z radością  wsłuchiwałam się też w delikatny szelest kolorowego kobierca pod nogami.

Tak bardzo chciałoby się zatrzymać te ulotne chwile na zawsze, słuchając ostatniego koncertu świerszczy w tym roku



Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

Ucieczka do jesieni

niedziela, 10 października 2010 8:08

Uśmiechnij się do swoich smutnych myśli

Gdy pada deszcz i jesień czmycha z sadu,
Gdy pada na me czoło smutku cień,
Gdy pada chleb bez przerwy masłem na dół,
A pełny los nie pada w pusty dzień...

Uśmiecham się, to mogę robić zawsze,
Nim dni łaskawsze przyjdą - uśmiecham się.

Uśmiecham się do moich smutnych myśli,
Uśmiecham sie do szarych, nudnych spraw
I wraca smak - smak ciepłych słońcem wiśni,
Co został hen, za morzem czarnych kaw...

Do marzeń mych, co się na wietrze chwieją
Co dzień, z nadzieją, pierwsza uśmiecham się!

A więc i ty
Uśmiechnij się do swoich smutnych myśli,
Uśmiechnij się do szarych, smutnych dni,
Najlepszy sen na jawie ci się wyśni,
bo wielka moc w uśmiechu szczerym tkwi...
Do ludzi - tych, co nigdy sie nie śmieją
Co dzień, z nadzieją, pierwsza uśmiechnij się...

Wojciech Młynarski

 

Bardzo potrzebuję teraz odpoczynku. Tak wiem, byłam ostatnio na urlopie, ale teraz chciałabym pojechać tam, gdzie cisza i spokój. Tęsknię za powolnym włóczeniem się, spacerowaniem tam, gdzie tylko wzrok i nogi poniosą.

Urlopu potrzebują moje komórki mózgowe, które ostatnio pracują na pełnych obrotach. Mam nadzieje, te obroty troszkę zmniejszyć, bo nie chciałabym, aby zbytnio się przegrzały. Szukam ciszy.

 Najchętniej jak co roku pojechałabym w góry. Tam panująca nam już od pewnego czasu Królewna Jesień jest najpiękniejsza. Chociaż jej ojciec Król Słońce mówi o niej, że potrafi być szalona. Może i jest w tym trochę prawdy, bo w jej barwnej radości często pojawiały się łzy. Rano potrafi być promienna, kąpiąc się w soku z winogron, jedząc soczyste gruszki i jabłka. Tak, w przypadku owoców potrafi być nienasycona i rozrzutna - drzewa i krzewy uginają się pod ciężarem owoców. Jednak wieczorem Królewna Jesień często łka gdzieś w mokrej trawie.

Ruda córka Króla Słońce najchętniej ubiera się zwiewny płaszcz, narzuca na ramiona w szal utkany z babiego lata. Przystrojona jest koralami z czerwonych jarzębin.... Tak rzeczywiście potrafi mnie urzec barokowym przepychem barw złoconych słonecznym muśnięciem. Nikt tak jak ona nie potrafi ubrać świat w purpurę i złoto.

Drzewa, niczym tańczące dziewczyny ubrane w kolorowe sukienki są pełne uroku i barw. Na początku października mieszają się jeszcze style i pory roku. Wśród bogatych, ciepłych, jesiennych sukni, we wszystkich odcieniach żółci, czerwieni i brązów, plączą się jeszcze zielone, delikatne i  zwiewne, zielone stroje Królewny Lato. Soczysta zieleń przechodzi stopniowo w pełną gamę ciepłych barw począwszy od żółtego, poprzez czerwień, a kończąc na brązach. Tylko Królewna Jesień potrafi tak łączyć kolory, dzięki czemu liście mienią się tak intensywnie.

 Jesień jest chyba najbardziej sentymentalną i  nostalgiczną córką Króla Słońce. To prawda, że ogrody o tej porze roku są przepiękne całe skąpane w żółtych, czerwonych i pomarańczowych barwach. Niestety szybko zaczynają szarzeć.

Jesienią Król Słońce także szybko wraca do swojego pałacu. Lubię patrzeć z mojego okna jak popołudniu zatrzymuje się na minutę nad horyzontem, a potem nagle zapada się niczym kolorowy głaz. I z każdym dniem robi to coraz wcześniej.

Pewnie dlatego czasem Królewna Jesień jest smutna i tęskni nie wiadomo za czym.

Staram się jednak zatrzymać urodę Jesieni w kolorowych bukietach i słoikach pełnych owoców i warzyw, które przyniosła nam jesień.

Teraz jednak spróbuję zrobić sobie urlop od codzienności, obowiązków, myślenia i wybrać się na spotkanie z barokową jesienną królewną.



Zaszumiało (7) | Zostaw myśl

Czas Aniołów

piątek, 01 października 2010 8:40

ANIOŁ

moim sąsiadem jest anioł
on strzeże ludzkich snów

dlatego wraca późno do domu
na schodach słyszę dyskretne kroki
i szelest
zwijanych skrzydeł
on rano staje w moich drzwiach

otwartych na oścież
i mówi:
twoje okno znowu

świeciło długo
w noc ,,
Halina Poświatowska

 

Jak co roku nastał Czas Aniołów. 2 października kościół katolicki obchodzi święto Aniołów Stróżów. W tym dniu parę lat temu zmieniło się moje życie. Oczywiście na lepsze. Dlatego ten  

Aniołowie to niebiańscy posłańcy, którzy z lekkością i wdziękiem kursują pomiędzy światem materii a światem ducha. Anioły to duchowe istoty, które tworzą pomost między niebem a ziemią, między naszym wyższym a niższym Ja.

Anioły żyją w równoległym do naszego świecie. Mają, za zadanie opiekować się nami, dawać znaki... A kiedy jesteśmy w rozpaczy, bo zbyt racjonalnie podchodzimy do rzeczywistości, podpowiadać nam, co robić.

Opiekują się nami, i często porozumiewają się z nami poprzez język symboli, kolorów, dźwięków i odczuć. Wiele z anielskich komunikatów otrzymujemy za pośrednictwem snów, zbiegów okoliczności, przebłysków intuicji.

Każdy z nas chciałby jednak wiedzieć jak wyglądają Anioły.

 „Na obrazach wygląda jak nastolatek w powiewnej sukience. A przecież to właśnie anioł dźwignął ogromny kamień zamykający grób Jezusa- i odrzucił jak piórko. Nie taki anioł słaby, jak go malują. W trudnych chwilach trzeba modlić się do niego, bo on odwala kamień, kamień rozpaczy i tragicznej sytuacji w naszym życiu. Tak, jak rodzice opiekują się dzieckiem, tak i niewidzialny Bóg opiekuje się także swoim dzieckiem i posyła mu Anioła Stróża. Niedobrze, jeśli modlimy się do Anioła tylko jako dzieci, kiedy mamy niewielkie ubranka. Przeważnie z dziecięcej modlitwy wyrastamy jak z dziecinnego ubrania. A właśnie na starość, kiedy wszystko może się nam wydawać przepaścią, Anioł Stróż jest potrzebny." (Ks. Twardowski)

Moim zdaniem Aniołowie często wyglądają tak jak my, tylko są bardziej zwiewne, lżejsze. Mają niezwykle wyraziste spojrzenia, z których  można wszystko wyczytać. Ich oczy mówią to, co chcą nam powiedzieć. W ich oczach zazwyczaj jesteśmy zagubionymi dziećmi, które chcą dobrze, a błądzą jedynie z niewiedzy. Nie możemy ich okłamać, oszukać. One doskonale znają nasze myśli, uczucia i to co tak naprawdę nosimy schowane w sercu, myśląc, że nikt poza nami tego nie wie. Anioły oceniają nie nas, lecz nasze postępowanie, i co najważniejsze - nigdy nie przekreślają, a tylko dają kolejne szanse. Kochają nas bezwarunkowo, chociaż czasem o nich zapominamy. Często przeganiają  deszczowe chmury, które gromadzą się na naszym niebie, pomagają odnaleźć drogę, która zaprowadzi nas do celu, osłonią skrzydłem, jeżeli grozi nam niebezpieczeństwo.

Niestety o ich istnieniu przypominamy sobie zazwyczaj, gdy niespodziewanie zatrzymujemy się na drodze wiodącej przez nasze życie. Wówczas w modlitwie prosimy Anioła Stróża o różne rzeczy, które naszym zdaniem pozwolą nam na dalszą wędrówkę. Jednak prośba ta powinna być prosta i poparta wiarą w jej sens i powodzenie.

Aby poczuć jego obecność, porozmawiać z nim najlepiej znaleźć chwilę ciszy dla siebie. Ja najczęściej wychodzę na spacer lub siadam przy moim oknie i zapalam świeczkę. W rozmowie z moim Aniołem zazwyczaj używam prostych słów. Idę przez moje pola i szepczę proszę, proszę , proszę.... W odpowiedzi szumią drzewa, śpiewają ptaki, uśmiech się do mnie słońce... Jeśli Anioł istnieje, to również wędruje ze mną tą polną drogą. Ale skąd mogę wiedzieć, czy mnie słucha? Nigdy nie wiem, czy moje prosta modlitwa została wysłuchana, bo zazwyczaj Anioł nie spełnia jej natychmiast. On lubi trochę doświadczyć mojej cierpliwości.

 Bo niestety, natura ludzka jest słaba i zazwyczaj po spełnieniu naszej prośby, zapominamy o naszym niebiańskim opiekunie. Ja o nich staram się nie zapominać. Nawet z mojej ostatniej podróży wróciły ze mną dwa wesołe aniołki.

Anioły są na ziemi także w postaci ludzi. Żeby je zobaczyć wystarczy tylko dobrze się rozejrzeć.

Dla mnie na pewno takim aniołem jest moja mama. I jej zdania, intuicji słucham przede wszystkim.

Każdy z nas ma przy sobie Anioła Stróża. I nie jest ważne czy w niego wierzy, czy nie. Szkoda tylko, że tak często o nim zapominamy. Może właśnie w tej chwili jest bezrobotny i tylko czeka, by nas musnąć swoim skrzydłem?



Zaszumiało (5) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 25 czerwca 2017

Przemknęło:  401 344  

Ziarenka myśli

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 401344
Zostawione myśli
  • liczba: 489
  • komentarze: 4599
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4047 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl