Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 888 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Przed Wszystkimi Świetymi

piątek, 30 października 2009 7:12

Przysiadł zmęczony na pomnika granicie,
spod przymrużonych powiek oglądał świat skrycie.
Z nad głowy odgonił złowróżbnie kraczące ptaszysko.
Choć niewidoczny dla ludzi, sam widział wszystko:
Poranny ruch na cichych, grobowych alejkach,
sennych ludzi stojących w kolejkach,
po sztuczne kwiaty i martwe znicze,
które położą na lodowatej płycie.
Słyszał szepty nabożne i cichy płacz pod murem,
gdzie staruszek z głową okrytą kapturem
rozmawiał ze Śpiącą, której nikt nie zbudzi.
Uśmiechnął się, tak jakoś bardzo smutno
I ze skrzydłem pod głową zasnął, czekając na jutro.
Lecz gdy tylko zmrok nadejdzie, uchyli powieki,
by chłonąć światełka tych, co odeszli na wieki.

Znalezione w Internecie


Niedługo dzień Wszystkich Świętych. Z mojej szuflady znowu wychylają się wspomnienia, pełne zapachów z przeszłości.

Wiele osób nie lubi tego dnia, uważając go za zbyt smutny, przygnębiający. Ja czuję podobnie, ale nie do końca. Dla mnie to także dzień zadumy, ale takiej ciepłej, pełnej wspomnień o moich najbliższych.

Trochę wstyd mi przyznać, ale na cmentarz nie chodzę zbyt często. Pewnie czyniłabym to częściej, ale nie wyobrażam sobie, abym mogła pójść tam sama, a inni nie zawsze mają na to czas, ochotę...

Kiedyś poszłam tam sama i niestety nie mogłam sobie dać rady z wszechogarniającym mnie uczuciem samotności i przygnębienia.  W towarzystwie innych nie rozklejam się tak łatwo.

Staram się jednak aby w szczególnych dniach pamiętać o tych co odeszli, aby paliła się lampka, aby stały kwiaty. Niestety jedni Dziadkowie pochowani są daleko i praktycznie raz do roku mam możliwość osobiście pomodlić się nad ich grobem.  Tuż po ich śmierci długo nie mogłam się przemóc, aby tam pojechać.

Teraz staram się tam jeździć co roku, w tygodniu poprzedzającym Dzień Wszystkich  Świętych, gdy jeszcze nie ma tłumów, aby spokojnie można było się pomodlić i zadumać...

Zanurzając się we  wspomnieniach próbuję sprowadzić się na twardą ziemię, zaczynając od sięgnięcia po szmateczkę od kurzu, który dość grubą warstwą przykrył półki. Podobnie jak wspomnienia za bardzo  gromadzą się w mojej rzeczywistości.

Nie mogę jednak ot tak zapomnieć o tym co było i całkowicie skupić się na tym, co jest i dopiero będzie. Wiem, że trzeba brnąć do przodu, nawet jeśli wydaje się, że niczego nowego nie ma dalej, że jest tylko wciąż to samo zwykłe codzienne życie. "KTO KŁOPOCZE SIĘ TYM, CO BYŁO, TRACI TERAŹNIEJSZOŚĆ I RYZYKUJE PRZYSZŁOŚĆ". Ja jednak nie potrafię przeciąć tej nitki łączącej mnie z przeszłością.

Z moimi wspomnieniami dziś zasnę... Chciałabym, aby te wspomnienia na zawsze pozostały w mojej szufladzie, aby nikt nigdy nie robił tam porządku, bo a nóż coś by z niej wyrzucił.



Zaszumiało (13) | Zostaw myśl

Jesienne porządki

wtorek, 20 października 2009 16:03

Zamiatająca liście

Czasem na Ogrodową się zapląta
stara kobieta liście zamiatająca

Tu długie jesienne ma utrzymanie

bo właśnie zaczął się liści taniec

Jej kamizelka jest pomarańczowa
odblaskowe światełko - w katalogu Boga


Liście są posłuszne pod jej miotłą
I nawet szumią szczęśliwe - z ochotą

Więc kobieta mruczy na trzy czwarte
a śpiew jej podszyty jest wiatrem:

"Ostatni - powiedziałeś Panie - będą pierwszymi
Daj mi więc - proszę - wytrzymać choćby do zimy"

Ziemianin


Światem ostatnio rządzi jesień i mną właściwie też ...

Jak co piątek uciekłam na moją ulicę. Nie wiem co bym zrobiła, gdybym raz w tygodniu nie mogła wrócić do domu rodzinnego.

Może się to wydać dziwne, ale niektóre wykonywane tam prace mnie uspakajają, pozwalają myślom płynąć leniwie, wyciszyć się, zapomnieć...

Jak nie ma pogody, to zamykam się w kuchni i staram się wyczarować coś dobrego - kolorową sałatkę, pachnącą zupę....

 Jednak, gdy tylko zaświeci słońce, jak przystało na czarownicę, nie wypuszczam miotły z ręki, ale nie odlatuję, jak wielu by sobie życzyło,  a zamiatam ulicę. Nigdy nie mogę zrozumieć, skąd tyle tego wszystkiego się zbiera. Jesienią odpowiedź na to pytanie jest prosta. Trzeba uprzątnąć lato, które przekwita.
Jest zajęcie, którego efekt widać natychmiast, choć jest on tak bardzo krótkotrwały... Co prawda liście jeszcze mocno trzymają się na drzewach, nie ma ich zbyt wiele do uprzątnięcia, ale za to jedyne drzewo u sąsiadów namiętnie i lawinowo gubi igiełki. Niestety przekorny wiatr niesprawiedliwie znosi je na naszą stronę chodnika.

Zapewne już juro wiatr psotnik znowu nawieje na chodnik szpileczek... Taka to już syzyfowa praca.

Jednak mimo to nacieszyłam się jesiennymi impresjami i przemyśleniami. Ten czas spędzony z miotłą w ręku był tylko mój.

Potem, już bez miotły, poszłam na jesienne pola od czasu do czasu podnosząc kasztanowe kamyczki i przy okazji zaplątując się w nitki babiego lata.

Ciepłe, dojrzałe barwy przeplatają się z jesiennym zapachem, który przywiewa wiatr wraz ze wspomnieniami dzieciństwa.  Świat wygląda  pięknie, jak z impresjonistycznych obrazów.

Niektóre liście szeleszczą jeszcze za moim oknem, tworząc barwny kaftanik otulający gałązki drzew.

Zapatrzyłam się w te jesienne drzewa, zasłuchałam w łagodnej muzyce i rozmarzyłam się...



Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

Zaproszenie na jesienny spacer

wtorek, 13 października 2009 7:43


Polska jesień
jesień już po kolana w rzece stoi
malowana patronka ułanów
i kieruje do brzegu wróble - zbereźniki

aby pogodne niosły zapowiedzi

wiatr - kawalerzysta jabłka w sadzie
obija na kwaśno na szańcach płotów
sypią się słoneczniki w żółtych rogatywkach
a strach na wróble drzemie w wojskowym
mundurze pociętym przez historię

w taki dzień na stole
rozcinają dynię

znalezione w Internecie

Jesień znowu nas wszystkich nie rozpieszcza... Dzisiejszego ranka znowu zrzuciła złoto-purpurową sukienkę i i założyła szarą pelerynkę. Jednak nadal uśmiecha się ciepło i słonecznie. Nie poprzestaje jednak na tym. Rozlicza wszystko dookoła z istniejącej zieleni, a promienie słońca nitką babiego lata wplata w zapach października.

Wszyscy narzekają na jesień, a ja lubię tą czasem kapryśną córkę Króla Słońce, z mojej ulubionej książki dzieciństwa. Żadna z pozostałych sióstr nie potrafi tak zachwycać malowniczymi obrazami, kreślonymi ciepłymi kolorami z mistrzowską precyzją.

Lubię zapach jesieni, a przede wszystkim zapach dymu płonącego ogniska, czasem drażniący i  szczypiący w oczy, ale zawsze pełny ciepła, przywiewający wspomnienia dzieciństwa w starym domu.

Za oknem kolorowy październik. Dla mnie taka złota jesień może panować długo. Chociaż wiem, że niestety podobnie jak jej młodsza siostra wiosna, bywa czasem kapryśna. Wówczas ten barwny korowód, dotąd mieniący się w promieniach słońca, nagle zostaje skropiony kroplami deszczu.

Właśnie przez tą zmienność, jesienią dopadają mnie smuteczki i rozmyślania... No ale, przecież jesień nie byłaby sobą, gdyby nie prowokowała takich nostalgii. Ona już to do siebie ma, że nawet jak jest ciepła i pełna barw, to za chwilę płacze chłodnymi łzami. Ta zmienność tylko może nastrajać refleksyjnie.
Ale staram się nie poddawać

W wazonie mam bukiet jesiennych kwiatów, a pod ręką talerz kosz pełen słodkich gruszek, jabłek, śliwek.... Orzechy tylko czekają, aż pozwolę uwolnić się im z twardych łupinek.

W południe otworzyłam szeroko okno i od razu słoneczne plamy roztańczyły się po rudym dywanie, zapraszając mnie na spacer z jesienią. Nie pozostaje mi nic innego jak wraz z nią brnąć przez barwny dywan, szeleszcząc liśćmi przykrywającymi ścieżki.

Może wyrwę się z tej zadumy i przyjmę zaproszenie jesieni? Wystarczy tylko jeszcze wziąć ze sobą  parasol założyć korale z jarzębiny i delikatną, koronkową woalkę utkaną z babiego lata. A może już tą woalkę mam? Ktoś już określił mnie słowem „zawoalowana".



Zaszumiało (10) | Zostaw myśl

A w górach już jesień

poniedziałek, 05 października 2009 16:20
 Gdy gubię się w mieście
już na skrzyżowaniu
kiedy smutny jadę
w gorącym tramwaju
Gdy szarpię się w tłumie
bo brak mi nadziei
kiedy wszystko męczy
i tyle już dzieli
Wtedy rośnie w mych snach
gałązka z Bieszczadów
woła mnie na szlak
Bieszczadzkich Aniołów
Znalazłem ją kiedyś
gdy byliśmy razem
może anioł ją zgubił
gdy leciał Bieszczadem
Gdy świat coraz większej
dostaje zadyszki
gdy od znajomych
nie przychodzą listy
Gdy w kawiarni mroczno
i kawa już zimna
zawsze są Bieszczady
więc rosną mi skrzydła
Znowu kwitnie w mych snach
gałązka z Bieszczadów
woła mnie na szlak
Bieszczadzkich Aniołów
Szukam jej uparcie
w Bieszczadach się skryła
a kiedy ją znajdę
będziesz ze mną miła

Adam Ziemianin

Pięknie i spokojnie było przez ostatnie dni, chociaż nie były to Bieszczady

Tydzień temu zapukałam do furtki prowadzącej do innego świata. Zostawiłam mój szary, stresujący świat i zamieniłam go na krainę ciepłej, kolorowej jesieni. Obudziłam w sobie dziecko, które odnalazło swoją ulubioną zabawkę.

.... ale niestety skończyło się.

Tak to już jest, że wszystko co dobre kończy się za szybko.

Wyjazd w pobliże natury to praktycznie jedyny czas, kiedy mogę bez wyrzutów sumienia odpoczywać, spacerować, leniuchować, oddychać pełną piersią, gdy górski wiatr szumi między drzewami. Wokół tylko leśna cisza, ptasi koncert i szum płynącego potoku.

Czasem, gdy wędrowałam leśną ścieżką wsłuchując się w szelest kolorowego dywanu pod nogami, nagle zadzwonił telefon. Czasami przebiegająca wiewiórka zatrzymywała się i ze zdziwieniem patrzyła z kim rozmawiam, przecież nikogo oprócz mnie tam nie było.

Odpoczęłam, wyciszyłam się całkowicie, zapomniałam o zwykłym szarym dniu. Było tylko tu i teraz.

To nic, że pogoda była zmienna. Czasem zimno, czasem ciepło, a nawet gorąco. Kapryśna, jesienna górska pogoda.

Ciche, spokojne stoki górskie. Bardzo często wędrowałam ścieżkami sama, mając całą górę miałam dla siebie. Często wstawałam zanim jeszcze słońce wyjrzało zza horyzontu i delektowałam się ciszą panującą dookoła. W takich chwilach cieszyłam się, że tak niewielu jest miłośników wschodów słońca. Większość z nas woli podziwiać słońce szykujące się do odpoczynku. I to nad morzem.

Ja nie mam problemu z odpowiedzią na pytanie „morze, czy góry?".

Zawsze wybieram góry. Oczywiście, morze ma swoje uroki i być może znów za nim zatęsknię (ta tęsknota już powoli zaczyna się wykluwać), jednak teraz najlepiej czuję się wędrując po górskich padórkach i dolinach.

Miałam mój spokój i wyciszenie.

Nawet nie tęskniłam za komputerem. Chociaż czasem miałam ochotę na sprawdzenie, co nowego pojawiło się na moich Zielonych Szumiących Stronkach. Teraz jednak tęsknię i marzę o kolejnym wyjeździe. Nie da mi o nim zapomnieć mój śpiący Aniołek, którego znalazłam na górskiej ścieżce.




Zaszumiało (11) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 23 września 2017

Przemknęło:  404 013  

Ziarenka myśli

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 404013
Zostawione myśli
  • liczba: 491
  • komentarze: 4610
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4137 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Kobieta