Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 119 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Smok czy smog

piątek, 12 stycznia 2018 13:22
 Piotruś i powietrze

Był pewien chłopiec w różowym swetrze,
którego raz zapytano:
Czym chciałbyś zostać Piotrusiu?
Powietrzem!
Dlaczego powietrzem?
Ano,
dlatego tylko, proszę mamusi,
że ono nic robić nie musi.

Pobladła biedna mama z wrażenia,
ot los mieć syna lenia.
Wieczorem poszedł Piotruś do łóżka,
mamusia światło zgasiła.
I zasnął Piotruś, a dobra wróżkaPowietrze-2-240x215.jpg
w powietrze go zamieniła.
I nagle patrzcie co się dzieje:
Piotruś po świecie wieje.

W miastach uderza o domów mury,
w górze na niebie rozpędza chmury,
na morzy białe spostrzega żagle,
więc mocno dmucha w te żagle nagle,
na szosach siwe podnosi kurze,
organizuje trzy groźne burze,
porusza liście na wszystkich drzewach,
we wszystkich ptasich gardziołkach śpiewa,
jest jednocześnie we wszystkich stronach,
w samochodowych siedzi oponach,
wierci się, kręci, tańczy jak fryga,
aeroplany na sobie dźwiga,
i – to już chyba największa heca –
dmucha jak wariat we wszystkich piecach…

Rano, gdy zbudził się, przetarł oczy
i rzekł:
Zmęczyłem się bardzo w nocy.
Nie przypuszczałem, proszę mamusi,
że tak powietrze pracować musi…

Ludwik Jerzy Kern

Niedawno przeczytałam bajkę.

Nad górami (Tatrami, Beskidami, Pieninami), nad rzekami (Wisłą, Dunajcem, Popradem), nad miastami (nie wystarczy miejsca, by je wymienić) wisiał sobie smog. Co roku Małopolanie składali mu w ofierze kilka tysięcy ludzkich istnień, ale śmiertelny wróg nie tylko nie chciał ustąpić, ale był coraz groźniejszy i coraz bardziej zatruwał życie mieszkańcom. Przez wiele lat większość w niego nie wierzyła, potem uważała, że lepiej żywić potwora, niż z nim walczyć. Tylko nieliczni wskazywali, że to doprowadzi do ich samounicestwienia. Ale powoli przybywało odważnych, którzy skutecznie zaczęli uświadamiać innym, że walka ze smogiem ma sens. I przyszedł czas, że zdecydowali się na zadanie śmiertelnego ciosu wspólnemu wrogowi; postanowili go zagłodzić, nie dawać mu nawet odpadków. Po kilku latach smog zniknął, rozpłynął się w powietrzu.
Nie było go nawet w zimie, choć kiedyś w takim okresie szalał praktycznie po całym województwie, nie tylko pod Wawelem. Śnieg leżący w ogrodzie znowu był biały, trawniki wiosną i jesienią odzyskały zieleń, a krakowianie i Małopolanie żyli długo i szczęśliwie...
Czy taką bajkę będziemy mogli opowiadać dzieciom i wnukom za kilka lat?
A może zacytujemy taką rymowankę?
Z jamy raz wawelski smok wyszedł i się wmieszał w tłok. Nikt się nie zląkł, nie zaperzył, każdy myślał, że smok nie żył. Więc smok raźno dreptał w tłoku, oglądając miasto z boku. Tak z wycieczką spod Wiśnicza wpadł w aleję Mickiewicza. Tam przystanął i wziął wdech, po czym… upadł. Skąd ten pech? Przez wdech w płucach wielki smok miał samochodowy smog. Miał wyziewy, miał spaliny. Biedak nie mógł przełknąć śliny. Zgiął się, kichnął raz i drugi i na chodnik padł jak długi. Leży, słyszy: tupią nóżki. To przybiegły trzy staruszki i mu dały szybko tlen. Tak je zmartwił widok ten, że krzyknęły: „Drogi smoku, badaj płuca choć raz w roku, nie oddychaj zbyt głęboko, bo smog zwykle szkodzi smokom”. No cóż, smogu smok, nie przeczuł. Smog nie istniał w średniowieczu, więc wyjechał zły do Czech. Tam swobodnie bierze wdech i za tłumem gna krok w krok, a w Krakowie został smog.
 
 A może wiersz?
 
Het, przed wiekami grozę wśród ludzi
powietrrze-yun_670.jpgsiał straszny wawelski smok,
dzisiaj od gada bardziej groźniejszy

panoszy się krakowski smog.

Nie ma już smoka i króla Kraka,
nie ma dzielnego szewczyka...
Dziś krakowianin mały i duży
zabójczym smogiem oddycha.

Smok zżerał barany, tych było w bród,
i się lubował w dziewicach,

Smog niewybredny i zbiera żniwo
w pięknych krakowskich dzielnicach.
Gabriela H-F

Europejska Agencja Środowiska uruchomiła mapę, na której mieszkańcy Europy mogą oglądać na bieżąco, jakim powietrzem oddychają. Polska jest na niej czerwoną, zasmogowaną plamą.
Niestety bez powietrza żyć się nie da, chociaż:
 powietrze1.jpg
Nie widziałam cię już od miesiąca.

I nic. Jes­tem może bledsza,

Trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca,
Lecz wi­dać można żyć bez po­wiet­rza.

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Z powodu smogu umiera przedwcześnie 45 tyś. Polaków, a każdy nas żyje około 9 miesięcy krócej.
Niestety walka z zanieczyszczeniem nie będzie łatwa, zwłaszcza, że zarządzający krajem, miastami nie są stanowczy.
W Polsce aż 53 proc. pyłów zawieszonych pochodzi z gospodarstw domowych, a w przypadku najbardziej rakotwórczych substancji, aż 87 proc. tych związków pochodzi z domowych palenisk. Widok czarnego, smolistego dymu wydobywającego się zimą z kominów domów i kamienic jest czymś „naturalnym” do zaobserwowania co roku w okresie grzewczym.

To smutna wiadomość, że ponad połowa smogu w Polsce jest produkowana przez nasze gospodarstwa domowe. Polska polega na węglu jako na materiale do wytwarzania ciepła, a nie mamy na to żadnych regulacji. Obecnie w Polsce palimy byle czym i w byle czym. Jeżeli zaczniemy kupować nowoczesne kotły i spalać w nich wysokiej klasy węgiel , to wtedy te zanieczyszczenia będą około 20 razy mniejsze  niż z takiego „kopciucha”, których mamy w Polsce aż około 3 milionów Nie miejmy złudzeń - szybko czystego powietrza mieć nie będziemy. Wymiana tysięcy kopciuchów w ciągu najbliższych lat to przedsięwzięcie o dużej skali oraz bardzo kosztowne.Aby rzeczywiście Polacy wymieniali stare kotły muszą jednak być wprowadzone czynniki zachęcające, ale i restrykcje.Nie wszyscy teraz chcą się na wymianę zdecydować. I naprawdę trudno uwierzyć, że to może się udać. Ale smoka wawelskiego też nikt nie mógł pokonać! Aż przyszedł niepozorny szewczyk Dratewka. Aby zwalczyć smog, taki szewczyk musi być w każdym z nas. I o to będzie najtrudniej.

Smog

powietrze.jpgObłokiem smogu niebo zasnute -

nie wychodź z domu, jeśli nie musisz!
Wszędzie powietrze mamy zatrute,
bądź więc ostrożny, bo się udusisz!

Finał poczynań ludzkich nieznany,
lecz nic dobrego ja tu nie wieszczę.
Albo ze smogiem walkę przegramy,
albo coś gorsze nas spotka jeszcze.

Trzeba zabiegać o naszą przyszłość,
bezmyślnym czynem losu nie kusić.
Jeśli nie zadbasz o środowisko,
we własnym sosie przyjdzie się dusić.

znalezione w Internecie



Zaszumiało (2) | Zostaw myśl

Grudzień. mój grudzień

środa, 20 grudnia 2017 9:21

Zapłakana Jesień

Jesień zimna zapłakana
wiatrem wieje deszczem szlochaszaruga.jpg
narzeka że odejść musi
i że jej już nikt nie kocha

Samotna i opuszczona
biedna nie ma się gdzie schronić
a za progiem zima czeka
by rywalkę stąd przegonić

Sroki skrzeczą dzięcioł stuka
wróble gdzieś się pochowały
lisy uciekły do nory
jak by zimno przewidziały

Na dębie wiewiórka ruda
wyjście do dziupli maskuje
słonko skryło się za chmury
ziemia do snu się szykuje

Płaszczem liści się okryła
i czeka na puszek biały
który śniegiem jak kołderką
wnet okryje drzewa skały

znalezione w Internecie

Jest grudzień, Adwent, niedługo zawita do nas Pani Zima. To mój czas, mój miesiąc.
Ale czy będzie taki, jak pamiętam z dzieciństwa i czasu dorastania, kiedy to Król słońce i jego córki nas nie zawodzili. Wszystko odbywało się według określonego porządku i również koniec roku był do przewidzenia. Pan listopad zazwyczaj przynosił nam chłód, deszcz, chlapę i błoto. Pan Grudzień obdarzał nas zimnem i drobnym śniegiem. Ale w okolicy moich urodzin i Bożego Narodzenia biała kołderka zawsze otulała nasz świat.
Któż z nas nie kojarzy tych świat z z obrazem pokrytych śniegiem dachów i drzew, brnięciem przez nieodśnieżone ulice, pierwszą migocącą gwiazdką....
Tak było co roku, gdy byłam mała i nosiłam kolorowe czapki, szaliki i rękawiczki z jednym palcem, które udziergała moja Babcia.
Od dawna jednak nic nie jest już typowe, jakby Natura bawiła się z nami i rzadko spełnia nasze oczekiwania. Listopad jest zazwyczaj ciepły i pogodny, natomiast Grudzień typowo jesienny i chlapowaty. Boże Narodzenie bezśnieżne i nijakie. Królewna Zima bierze się do roboty dopiero po Nowym Roku.
Współczesna Pani Zima nie jest dla nas taka zła. Przyznają to zapewne ci, którzy pamiętają zimę stulecia.
"Za moich czasów to dopiero była zima,  jak śnieg napadał w listopadzie, to leżał nieprzerwanie do marca". Zapewne wielu z nas to słyszało. Kilkadziesiąt lat wcześniej o tej porze roku aura była zupełnie inna. Śnieg, trzaskający mróz towarzyszyły nam niemal przez całą zimę.

Nadejdzie znowu w górach zima

I poubiera świerki w czapy

I będą stały otulone

szarugi.jpgDmuchając w przemarznięte łapy

 

Będą się szeptem naradzały

Bo jest to już ich zwyczaj taki

Jak pomóc ptakom i zwierzynie

Gdy śnieg zasypie leśne szlaki

 

Nadejdzie pora śnieżnych czarów

Po drogach będzie chodził mróz

W skrzypiących butach w srebrnym szalu

"Białe szaleństwo" będzie niósł

.Węgrzyn

Ostatnio Pani Zima jest dla nas łaskawa, łagodna. Dziś nasz kraj zamarza przy - 8 i 5 cm śniegu. Prawdę mówiąc, a raczej pisząc, co to za zima. Gdyby królewna Zima okazała moc i siłę z przeszłości, to już dawno ogłoszono by katastrofę.Ja pamiętam tą z przełomu 1978/1979. wówczas opady śniegu, duży mróz spowodowały paraliż komunikacyjny całego kraju oraz kłopoty z zaopatrzeniem i ogrzewaniem. A dla nas uczniów przedłużono ferie świąteczne.
Zastanawiam się jednak, czy tęsknię do tej dawnej Pani Zimy? Chyba nie.... A przecież powinnam, wszak jestem podarunkiem pierwszego dnia panowania królewny Zimy.
Jednak Boże Narodzenie od lat kojarzy nam się przeważnie ze śniegiem, mrozem... I takie powinno być.
Ale nawet jeśli z powodu kaprysów córek Króla Słońce w Wigilię i święta pada deszcz i wieje wiatr, to i tak święta mają swój niezwykły nastrój.
Ciekawe, czy jest szansa, by wróciły normalne pory roku. Prawdziwa ośnieżona zima, odważna wiosna, niekapryśne lato i złota polska jesień. A przecież tak niedawno była to zwyczajność, na którą nie zwracaliśmy uwagi.
Cóż zobaczymy jak będzie. Czy zanucimy: "śniegiem i mrozem zima się zaczyna, biała, puszysta i miła....."

Pani Zima

Idzie, idzie Pani Zima
w śnieżnej sukni za kolana
srebrnym haftem ozdobionej,
dmucha chłodem już od rana.

Idzie, idzie Pani Zima
lodem rzeki ścina w biegu,pani zima.jpg
wiesza sople diamentowe,
rzuca białe płatki śniegu.

Wuj zaprzęga już koniki,
z bicza strzela raz po raz,
sanki już przygotowane,
kulig więc rozpocząć czas.

Pędzą konie, suną sanie,
niosą z sobą biały puch,
w pierwszych siedzi wuj wraz ze mną,
w drugich mych kolegów dwóch.

Jeszcze sanie trzecie, czwarte
do nas szybko dołączyły,
oj – uważać muszą dzieci
by się w trasie nie zgubiły.

Czas zakończyć już zabawę
tuż nad nami wróbel ćwierka,
wiatr „nadciąga” od północy
prosi Zimę do oberka.

Nie zważając na nikogo
śniegiem, mrozem zaczął dmuchać,
choć o spokój proszą dzieci
nie ma ich zamiaru słuchać.

znalezione w Internecie



Zaszumiało (10) | Zostaw myśl

Znowu przyszedł Pan Listopad

sobota, 25 listopada 2017 11:55
mglisty-poranek.jpgWyszedł sobie do ogrodu
stary, siwy pan Listopad.
Grube palto wdział od chłodu
i kalosze ma na stopach.

Deszcz zacina, wiatr dokucza,
pustka, smutek dziś w ogrodzie.
Pan Listopad cicho mruczy
"Nic nie szkodzi, nic nie szkodzi".

Po listowiu kroczy sypkim
na ławeczce sobie siada:
"Chłód i zimno, mam dziś chrypkę.
Trudna rada! Trudna rada!"
Wanda Grodzieńska
Jesień za oknami nie daje już nam o sobie zapomnieć. Słońce świeci coraz krócej i rzadziej. Na dworze chłodno i deszczowo. Drzewa tracą liście, ostatnie kwiaty przekwitają. No może poza chryzantemami, które dzięki swoim ciepłym barwom wyglądają tak, jakby w ogóle nie bały się nadchodzącej zimy.
Nad miastem wisi mgła. Świat dosłownie utonął we mgle. Szarej i przytłaczającej, jak koc narzucony na łóżko.
 Listopadowe mgły otulają świat do zimowego snu
Zima powoli zaczyna się w listopadzie. Królewna Jesień zaczyna zbierać swoje narzędzia, strzepuje liście z drzew, zabiera kolory z drzew, trawników, ogrodów. Świat staje się nijaki. Otacza nas szarość, która niedługo zmieni się w biel.
Czas przywyknąć do prawdziwej listopadowej aury.
Listopadowe smuteczki ponownie snują się po moich zielonych stronach. Znowu myślę o mojej przyszłości. Jaka będę za 10 lat?
Wiadomo, że żaden człowiek nie młodnieje. Powoli jednak zbliżam się do wieku, w którym boleści są oznaką tego, że wciąż należy się do grona żywych. Niestety niekoniecznie już zdrowych, chociaż już jestem na przednówku takich doznań.
Nie będę już wyglądać młodziej, to po prostu niemożliwe. Nie ma przecież co ukrywać, że ciało zaczyna się coraz bardziej psuć. Niestety ludzie od zawsze starzeją się. To smutne, zwłaszcza, że żyjemy w świecie młodzieżowym. Obowiązkowo należy wyglądać młodo.
Z jednej strony wydłuża się nam życie, ale z drugiej strony oczekuje się, że ludzie po raz kolejny będą młodzieżą. Mamy byś szczupli, sprawni, nadążający.... Nie ma miejsca na słabości, starość. Nasza kultura nie myśli o przemijaniu. Nie ma zapotrzebowania na mądrość starca. Kiedyś jak ktoś dożył 70, 80 lat to znaczyło, że oprócz szczęścia miał mądrość, spryt i siłę przetrwania.
W większości kultur całego świata jedną z głównych zasad był szacunek dla osób starszych. Wynikało to z przekonania, że mądrość wypływa z doświadczenia, którego młodzi nie mają. Tak więc starsi, piastowali najwyższe urzędy w swojej społeczności . Szanowano starszych i ich wiedzę, powierzano im ważne decyzje. Tak było na całym świecie: u Indian, w plemionach afrykańskich, w starożytnej Grecji, starożytnym Izraelu, w państwach arabskich, u Słowian, w Japonii. Obecnie w naszej cywilizacji role się odwróciły. Najważniejsze są zachcianki dzieci, opinie nastolmgliscie.JPGatków, potrzeby dorosłych.
 
 
Jesteśmy w pół drogi.
Droga pędzi z nami
bez wytchnienia.

Chciałbym i mój ślad na drogach
ocalić od zapomnienia.
Gałczyński

 

Dlaczego zatem tracimy tyle energii na pogoń za młodszym wcieleniem? Wielu z nas chce być człowiekiem młodszym,ładniejszym niż jest, mądrzejszym, bardziej przebojowym, zdrowszym, radośniejszym itd. Każdy chce stać się osobami bardziej asertywnymi, bardziej zaradnymi i walczącymi ostro o kolejne szczeble w karierze.
Wszyscy chcą być inni niż są dlatego dążą do „idealnego ja” i dręczą się kiedy okazuje się że nie mogą go mieć. Tracą wiele energii i czasu na doścignięcie wymarzonego ideału. Są rozdarci pomiędzy własnymi pragnieniami a oczekiwaniami świata i innych ludzi. 
Współczesny świat wymaga od nas bycia doskonałym. Ciągła pogoń za tym by być takim jakim chce się być lub ma się być, stała się najważniejsza.
Niestety nasza nieustająca potrzeba zmiany siebie stała się pożywką dla mediów. Wszyscy powtarzają: bądź piękna, szczupła, wysportowana. Wszędzie mówi się o operacjach plastycznych, sztuce makijażu i ubioru, które mają zatuszować nasze wady.
Oczywiście należy dbać o siebie, jednak zaakceptowanie siebie ze wszystkimi swoimi wadami i słabościami to sztuka, która wymaga odwagi oraz życiowej mądrości.
Jednak większość ludzi nie docenia siebie, zaniża swoją wartość i nie wierzy w siłę swoich możliwości. Większość jest przekonana, że tylko zmieniając siebie mogą coś w życiu osiągnąć.
A przecież wszyscy byliśmy młodzi i wszyscy będziemy starzy. Młodość ma być raz.
Często mówimy: "ja się czuję młodo". Co to jednak znaczy?
"Mam tyle lat na ile wyglądam". Czy to brzmi lepiej?

Czasem czuję moją młodość. Kiedy słyszę muzykę, czuję zapachy..... z tamtych lat. Wtedy cofam się, ale nie młodnieję.

 
Pod borem
Pod borem, pod borem
Marysia stojała, Marysia stojała
I białą chusteczką gałązki wiązała
I białą chusteczką gałązki wiązała
Mam ci ja, mam ci ja
Trzech koni we stajni, trzech koni we stajni
mglisty-ranek.jpg
Pięknie się ustroje i pojade do niej
 
 
Pięknie się ustroje i pojade do niej
Jeden kary kary, kary karusieńki
Kary karusieńki
Drugi siwy siwy, siwy siwiusieńki
Trzeci biały biały, biały bielusieńki
Łoj Maryś Marysiu Ty kochanie moje
 
Ty kochanie moje
Kiedy ja cie widzę o inne nie stoje
Kiedy ja cie widzę o inne nie stoje
A jak ja już będę siwa siwiusieńka
Siwa siwiusieńka
Czy będziesz pamiętał że byłam panienka
Czy będziesz pamiętał że byłam panienka
Będę ci ja wierni nie roczek nie cztery
Nie roczek nie cztery
Jeno już do śmierci jakem charakterny
Jeno już do śmierci jakem charakterny
 


Zaszumiało (5) | Zostaw myśl

Jesiennie

wtorek, 31 października 2017 9:29
jesien wiatr.jpg
Pani Jesień
Przeszedł sobie dawno
śliczny, złoty wrzesień...
Teraz nam październik
Dała pani jesień...
 
Słono takie śpiące,
Coraz później wstaje,
Ptaszki odlatują,
hen, w dalekie kraje.
 
W cieniu, pod drzewami
Cicho śpią kasztany,
każdy błyszczy pięknie,
niby malowany.
Z. Dąbrowska

Pani Jesień zadomowiła się u nas na dobre. Niestety jak zwykle bywa kapryśna i niestała. Z jednej strony jest wesoła, a świat obdarza ciepłym uśmiechem. Ma sukienkę utkaną ciepłych barw, które błyszczą w promieniach słońca. Na szyi ma nieodłączne korale z jarzębiny. Jest zdolną malarką, która w swojej palecie ma przede wszystkim brąz, czerwień i złoto. Cały świat otulony jest dzięki niej złocistymi kolorami.
Złota Pani Jesień potrafi zachwycić. Kolorowe liście szeleszczą pod stopami, powietrze pachnie deszczem i dymem palonych ognisk, kasztany lśnią w słońcu, które od czasu do czasu wychyla głowę zza chmur.
Czasami chce być trochę tajemnicza i melancholijna, sięga po jasny kolor szary i otula drzewa, krzewy, domy i ogrody poranną mgłą.
Ale w październiku przeważa złoty, pomarańczowy, czerwony...

jarzebina-bukiet.jpg
Jarzębina
Już lato odeszło i kwiaty przekwitły
A jeszcze coś w słońcu się mieni
To w polu i w lesie czerwienia się spójrzcie
Korale, korale jesieni

Idzie lasem pani jesień
Jarzębinę w koszu niesie
Daj korali nam troszeczkę
Nawleczemy na niteczkę

kasztany_jarzebina_orzechy.jpgWłożymy korale, korale czerwone
I biegać będziemy po lesie

Będziemy śpiewali piosenkę jesienną
Niech echo daleko ją niesie

Idzie lasem pani jesień
Jarzębinę w koszu niesie
Daj korali nam troszeczkę
Nawleczemy na niteczkę

A. Chodorowska

 Z drugiej strony Pani Jesieni dobry nastrój szybko mija. Słoneczny dzień nagle potrafi się zmienić w pochmurny i zimny wieczór. Padający deszcz i towarzyszący mu wiatr potrafią zerwać liście z gałęzi, pozostawiając drzew coraz bardziej gołe, słabo odziane na przyjście większego chłodu. Pożółkłe liście opadają wraz ze smutkiem. Dojrzała Pani Jesień potrafi być smutna i kapryśna. Sukienkę w ciepłych złoto-czerwonych kolorach zamienia płaszcz uszyty z szaro-burego koloru. Może chce być niewidoczna we mgle, aby nikt na nią nie nakrzyczał, że jest szara, mglista, wietrzna i zimna. Jednak nasze prośby wciąż ma za nic i znowu wiatrem wieje, deszczem kosi.
Długie jesienne wieczory pukają do drzwi.
Październik to zmiana czasu, nieustanne przemijanie, melancholia, smutek, że coś się kończy.
Królewna Jesień powoli, ale nieubłaganie usypia naturę, przygotowując na przyjście swojej najstarszej siostry Zimy. Wszystko dookoła obumiera.

Zdarzają się kilkudniowe opady siąpiącego deszczu i porywistego zimnego wiatru, mgliste poranki i nocne przymrozki.

jesien to.jpg

SMUTNA JESIEŃ 

Idzie jesień po ulicach
w ciepłej czapce, w rękawicach,
idzie jesień po chodniku
w ciepłej czapce i szaliku.

Wiatr dokoła dmie i huczy,
jesień coś pod nosem mruczy;
– Znowu jestem, jak co roku,
najsmutniejszą porą roku!

Na mój widok milkną ptaki,
uciekają gdzieś robaki,
a do tego, oczywiście,
z drzew spadają wszystkie liście
i chowają się motyle.
Dość mam tego! Dość i tyle!
Czas już z latem się zamienić
i odmienić los jesieni!

M. Strzałkowska

Koniec października. to czas różnych świąt związanych z duchami przodków. Jednym z nich jest Samhain.
Geneza nazwy święta „Samhain” wywodzi się z języka staroceltyckiego od wyrazu Samhainn lub „Samhuinn” i oznaczało koniec lata.
Samhain najważniejszym celtyckim świętem związanym z zakończeniem żniw i roku. Było obchodzone wedle kalendarza celtyckiego w nocy z 31 października na 1 listopada.
Był to czas szczególnych dla Celtów. Kończyły się żniwa, bydło sprowadzano z pastwisk, gór do domostw, a część podlegało ubojowi na zimowe zapasy. Także święto kończyło rok kalendarzowy i zwiastowało nadejście zimy. Dni stawał się coraz krótsze, a noce coraz dłuższe. Ludzie zamykali się w ciepłych domach.
Podczas święta Celtowie czcili duchy przodków.
Celtyccy druidzi wierzyli, iż w dzień Samhain zacierała się granica między zaświatami a światem ludzi żyjących, zaś duchom, zarówno złym, jak i dobrym, łatwiej było się przedostać do świata żywych.
Palono też w tym czasie ogniska i latarnie, które miały wskazywać drogę dobrym duchom, zaś złym – służyć za coś odstraszającego. Paląc chciano dodawać słońcu sił do walki z ciemnością i chłodem.
Celtowie przebierali się wtedy za nieziemskie stworzenia, zakładali dziwaczne maski i ubrania. To właśnie stąd pochodzi dzisiejszy zwyczaj zakładania strasznych ubiorów na Halloween
O Samhain mogłabym jeszcze pisać i pisać... Może kiedyś więcej miejsca poświecę Celtom.



Zaszumiało (5) | Zostaw myśl

Nie tylko książki na jesień

sobota, 14 października 2017 9:00

Październik 

Kropelki deszczu stukają w okno
Kosmosu łzy tajemnicze
Pod oknem smutno, nagie drzewa mokną
Latarnie świecą jak znicze

Chmurny, deszczowy Październik nastał
jesień.jpg
Pożółkły liście zielone
Jesienna liczba drzew bezlistnych wzrasta
I ptaszki w ciepłą mkną stronę

Ja, gdybym nieba przestrzeń znał matową
I słyszał szepty gwiazd odległych sfer
Do nich skierował bym mą łódź życiową
I parł przez burze, mocno dzierżąc ster

Gdybym porannej gwiazdy znał spojrzenie
Planety, słońca, lub księżyca gwary
To tam bym posłał wieczorne marzenie
I na nich spełniał bym mych snów puchary.

Znalezione w Internecie

Liście opadają. Ranki są mgliste, wieczory pukają do drzwi coraz wcześniej

Melancholię potęgują spadające liście, krople deszczu i chłód. Do pełni szczęścia brakuje kilku stopni na termometrze, dodatkowych godzin słońca więcej czy soczystości zieleni za oknami.

Coraz częściej trzymam w rękach kubek gorącej herbaty, a w pogotowiu czeka koc, którym lubię okrywać się przy czytaniu. No właśnie, ostatnio czytam coraz więcej, z zadowoleniem podnoszę ogólnokrajową średnią.

W takie jesienne dni zdarza mi się dłużej zadumać nad czytanymi książkami.

Odkąd pamiętam, nigdy nie wiem, czy najpierw przeczytać książkę, a dopiero potem obejrzeć film. Nieraz przekonałam się, że nie ma reguły. Czasem film jest świetny, a książka rozczarowuje, a kiedy indziej jest odwrotnie. A może powinno być odwrotnie.

Może najlepiej jest poznać najpierw źródło, a dopiero później jego adaptację. Ale przecież pamiętam, że gdy byłam nastolatką zachwycił mnie film na podstawie książki Doktor Żywago, która potem mnie rozczarowała.
Tym razem najpierw usłyszałam w radio o serialu. Audycja zaintrygowała mnie, a poruszony w niej problem naprawdę mnie zainteresował. Film, który powstał na podstawie książki 13 powodów, którą napisał Jay Asher miał dobre recenzje. Postanowiłam go obejrzeć. Jednak los sprawi, że niespodziewanie w moje ręce trafiła książka.

13powodĂłw.jpg

Tym, co mnie w niej zaintrygowało, to oryginalny pomysł na fabułę, która do końca trzyma w napięciu.

Hannah, nastoletnia samobójczyni zostawia nagrane przez siebie taśmy przeznaczone dla kilkunastu wybranych osób, które są tym samym powodami jej śmierci. Każdy z tych powodów jest tylko częścią śnieżnej kuli, która popchnęła ją do samobójstwa. Pozornie nieznaczące zachowanie jednej osoby wywołuje reakcję łańcuchową, która ma bardzo poważne skutki w przyszłości.

Clay, kolega szkolny Hannah, znajduje przed swoimi drzwiami paczkę. W środku odkrywa taśmy magnetofonowe, na których słyszy głos Hannah, która dwa tygodnie wcześniej popełniła samobójstwo. Na taśmach wymienia trzynaście powodów, dla których zdecydowała się odebrać sobie życie.  
Chłopak przeżywa przerażającą noc wędrując po mieście z głosem Hannah w uszach. Odkrywa powody smutku i bólu dziewczyny i dowiaduje się, że sam nieświadomie brał udział w jej drodze na tamten świat. Staje się świadkiem jej osamotnienia. Poznaje prawdę o sobie i otaczających go ludziach. Część osób, która była powodami śmierci Hannah, z pewnością nie miała zamiaru jej zranić. Podobnie jak Clay, mogli nie mieć nawet świadomości, że odgrywają w jej życiu jakąś znaczącą rolę. A jednak zachowanie doprowadziło do śmierci Hannah. Dociera do niego, że nie da się cofnąć przeszłości, podobnie jak nie da się powstrzymać przyszłości.

Powieść Jaya Ashera uświadamia nam, jaki jest nasz wpływ na drugiego człowieka. Nie wiemy, jak ważne może być dla niego to, co zrobimy lub nie, to, co powiemy lub nie. Każde nasze zachowanie, które wydaje nam się nieznaczące, może się liczyć dla tej osoby najbardziej na świecie.
Ostatnio usłyszałam, że w Polsce co roku notuje się ponad sto samobójstw i kilkaset prób samobójczych dokonywanych przez dzieci i młodzież. Najwięcej młodocianych samobójców znajdziemy wśród uczniów szkół ponadpodstawowych, pomiędzy 15 a 19 rokiem życia. Jakie są tego powody?
Nieraz trudno jest nam zrozumieć nastolatka. Zapomnieliśmy już o naszych lekach, gdy mieliśmy kilkanaście lat. Bo to, co dla dorosłego może wydać się nieprzyjemnym doświadczeniem, jak np. krytyka lub złośliwe opinie ze strony najbliższych lub przyjaciół, u dzieci i młodzieży może przybrać katastrofalne skutki!

Najlepszym przykładem może być krytyka wyglądu, stylu ubierania, zachowań towarzyskich, plotki o stylu życia, pochodzeniu społecznym i statusie materialnym, wyśmiewanie chorób i widocznych wad fizycznych, odróżniających młodego człowieka od rówieśników.
I tutaj warto wspomnieć też o kolejnej książce Moniki Jaruzelskiej "Zmiana", którą również mogę polecić.

zmiana.jpg

Autorka porusza wiele interesujących tematów, w tym problem dysmorfofobii.

Dysmorfofobia - termin ma pochodzenie greckie. Słowo dysmorfia oznaczało w języku greckim brzydotę, szczególnie twarzy. Dysmorfofobia jest to zaburzenie psychiczne, charakteryzujące się występowaniem lęku, w wyniku przeświadczenia o istotnym defekcie urody. Czasem problem jest wyolbrzymiony.
Dysmorfofobia jest stosunkowo mało znaną i niebezpieczną chorobą. Trudno ją zdiagnozować.

Większość chorych przez wiele lat nie zgłasza się po jakąkolwiek pomoc, uważając, że ma po prostu problem o charakterze kosmetycznym. Gdy wreszcie dochodzą do wniosku, że pomoc jest konieczna, to ok. 75 proc. szuka jej u chirurgów plastycznych, dermatologów... Operacje plastyczne oczywiście nie przynoszą ulgi, ale zdarza się, że chory poddaje się kilku po kolei. i nadal jest niezadowolony.
Szacunkowo na dysmorfofobię cierpi 2% populacji. Powoduje ona znaczne cierpienie psychiczne, utrudnia, a nawet uniemożliwia normalne życie i może prowadzić do izolacji społecznej. Przy tym niezmiernie łatwo tu o brak zrozumienia istoty problemu i bagatelizowanie przez otoczenie.
Przekonanie o deformacji własnego ciała bywa tak dotkliwe, że może popychać do samobójstwa. W badaniach amerykańskich stwierdzono, że myśli samobójcze występują u 78 procent chorych, a 24-28 procent podejmuje próbę odebrania sobie życia.

Osoby z zaburzeniem dysmorficznym niechętnie podejmują się leczeniu, gdzie stosuje się jednocześnie farmakoterapię i pomoc psychoterapeutyczną. Nie jest jasne, które rodzaje psychoterapii mogą być najskuteczniejsze.

Obie wymienione książki poruszają wiele współczesnych problemów. Nie sposób poruszyć je w jednym i tak już za długim tekście. Zapewne zatem wrócę do nich jeszcze w przyszłości. Dziś mogę tylko zachęcić do ich przeczytania.

książki na jesien.jpg

PRZYJACIEL NA CAŁE ŻYCIE (fragm..)
Nie trzeba molem być książkowym,
grzbietu nad stołem ciągle schylać,
od kartek nie odrywać głowy
i książki w rękę brać co chwila.
Lecz w dzień powszechni czy w niedzielę
sam na sam z książką usiąść sobie,
witać się z nią jak z przyjacielem,
długo się bez niej nie móc obejść.
Nie trzeba bać się, że czasami
zmęczy nas książka albo znuży.
Bo ona chce pogadać z nami,
namówić chce nas do podróży,
pocieszyć chce, rozśmieszyć nieraz,
chce pożartować, bawić, uczyć
i kolorowych świat otwierać
czarną literą – cennym kluczem.
HANNA ŁOCHOCKA



Zaszumiało (14) | Zostaw myśl

Znowu Praga jesienią

czwartek, 28 września 2017 9:16

babie-lato.jpg

Babie lato
W ostatnim oddechu
Gasnącego lata
Cienka nić pajęcza
Leciutko się wplata

Wczesnym rankiem rosa
Gdy słońce już wstaje
Zdobi pajęczynki

babie lato.jpg W przepiękne korale
 
Diamentowe kolie
I diademy srebrne
Istnieją przez chwilkę
Czarując swym pięknem

Znalezione w Internecie

Było lato. Upalne i słoneczne, czasem chłodne i  gwałtowne.

Teraz jest wrzesień.... Z jednej strony szkoda, że lato się kończy, dzień staje się krótszy niż noc, z drzew spadają liście...  Ale z drugiej strony ten czas ma w sobie dużo uroku, nie ma już upałów, słońce jest inne, nie wiem nawet czy nie sympatyczniejsze niż w lecie. Jest po prostu ciepło, nie upalnie. Miło i przyjemnie. Zazwyczaj jesteśmy już wypoczęci po wakacjach. Świat zaczyna się mienić całą ciepła paletą barw od bursztynu, czerwieni po purpurę. Na ścieżkach pojawiły się pierwsze spadające liście i kasztany.
Babie lato to czasem czas leniwy spokojny, dobry na wędrówki. Dlatego postanowiłam z tego skorzystać. Tak dawno nie wyjeżdżałam z domu...

Właśnie wróciłam z moich wysp szczęśliwych. Nie byłam tam w zeszłym roku, więc naprawdę wyjazd ten sprawił mi dużo radości. Niestety te piękne dni minęły zbyt szybko, dosłownie jak jedna chwila. Ale cieszę się, że były.I chociaż byłam tu już więcej niż kilkanaście razy, to zawsze widzę inaczej to miasto. Za każdym razem jest inne, piękniejsze, odkrywające nowe ścieżki i zakamarki. Praga jest miastem o niepowtarzalnej urodzie. Co chwila zaskakuje jakiś niesamowity zakątek. Wędrówka jego uliczkami, to nieustająca radość. Musiałabym zamieszkać tu na dłużej, aby poznać wszystkie urocze zaułki.

Teraz jak prawie co roku pozostaje przytoczyć wiersz, wierząc, że kiedyś to się spełni:

 

kiedyś zamieszkam w Pradze
w życiu trzeba mieć jakiś cel kochanie więc to będzie to
zamieszkam blisko Wyszehradu
i blisko przystanku tramwaju linii numer siedemnaście
żebym mógł jeździć tam i z powrotem wzdłuż spokojnej
rzeki przyglądając się spokojnym ludziom
nauczę się ich języka który śmieszy
moich rodaków ale mnie się podoba
to prosím vás jest łagodne a mnie
potrzeba łagodności kochanie
i będę popełniał czeskie błędy cokolwiek one znaczą
i oglądał czeskie filmy
a w kieszeni nosił kamyki dla františka k.
i będę wypatrywał ciebie kochanie bo w życiu trzeba mieć jakiś cel

Grzegorz Kozera 

Tak, trasa tramwaju siedemnastka jest naprawdę urocza. Podróż wzdłuż Wełtawy jest godny uwagi. Można przede wszystkim podziwiać wzgórze na której wznoszą się Hradčany i Malá Strana. Trzeba jednak wiedzieć, kiedy przesiąść nie na drugą stronę tramwaju i zobaczyć chociaż Tančící dům. Moją jednak ulubioną trasą, jak wcześniej pisałam jest linia dwadzieścia dwa.
Lubię patrzeć na to miasto. Na szare gmaszyska górujące nad Vełtawą. W słońcu zawsze lśnią okna i czerwone dachówki. Na mosty, które stoją tak jak stały. A Praga, nie tylko jesienią, wciąż przyciąga melancholię. Jest ona nieuchwytna, chwilowa. Uczucie, że znów się kończy lato, poranna mgła nad rzeką, tęsknota za wędrówkami tymi uliczkami w dzieciństwie.
Te dni w Pradze jak zawsze były niezapomniane. Dni mijały, a ja tylko chciałam je jak najdłużej zatrzymać. Czas upływał każdego dnia zbyt szybko, ale nadchodził też kolejny dzień. Na szczęście (???) zegarek mi się zepsuł i nie patrzyłam na przesuwające się wskazówki. Sekundy, minuty.... płynęły dla mnie prawie nieświadomie. W niektóre dni czas prawie zupełnie się zatrzymał. Czasem dziwiłam się, że niektórym, biegnącym prawie przez uliczki, czas mijał tak szybko, jakby istnieli w równoległym wymiarze.

Praga w ciągu dnia zazwyczaj  jest wypełniona turystami. Nieraz trudno jest przecisnąć się przez tłum. Dla mnie najpiękniejsza jest o świcie, kiedy wraz ze wschodem słońca nabiera rumieńców. Świt najlepiej widać nad Vełtawą, gdy odbija się jaśniejące słońce.
Ale zanim pojawi się słońce jest mgła otula niczym kołderka wszystko dookoła. Chowa zamek, kościoły, kamieniczki przed ludzkimi oczami, uznając, że są niegodne, aby je oglądać przez cały czas. Poranna mgła przypominała gazę rozciągniętą nad miastem.Idę więc przez szarą mgłę. Niestety biel została zabrudzona przez kurz i smog miasta. Na początku mgła jest nieruchoma. Jednak nie na długo. Pierwsze promienie słońca odkrywają  z porannej szarości kopuły i dachy  górujace nad miastem. Mgła powoli odpływa, a miasto budzi się do życia, a ja mam nadzieję, że za rok znowu tu wrócę

Allegro con spirito

Nie dosłyszałem już ostatnich słów
i otworzyłem oczy.
Następnie znowu mocno zacisnąłem powieki,
żeby sen był nieprzerwany.

Praga-Loreta-we-mgle.jpg Na próżno jednak.
Anioł już nie wrócił.

Wstałem wcześnie rano
i szybkim krokiem poszedłem na Petrzin.

 Wszystkie ptaki były już na nogach,
przejęte szaleństwem śpiewu,
działały pośpiesznie, zanim przyjdą ludzie.

Poranna rosa na ławeczkach
nie utraciła jeszcze dziewiczości.

Grób znalazłem bez trudu.
Poznałem go po fiołkach.
Złote krople należały do ubogich pierwiosnków.

praga-poranek-we-mgle.png

Koniuszkami palców dotykałem trawy.
niepostrzeżenie zrobiłem trzy krzyżyki,
jak to jest u nas nakazem zwyczaju,
kiedy chcemy pozdrowić martwego
i coś mu tam przekazać.

Teraz wiem, dlaczego zakochani
lubią siadywać
na pobliskiej ławeczce.
Pewnie dlatego ptaki w tym miejscu
śpiewają z takim zapamiętaniem.

W dolinie budziła się już Praga.
Mozart ją kochał.
I teraz jak szczęśliwa Lora u stóp Máchy
Praga również leży u stóp,
głęboko pod pomnikiem Amadeusza.

Jaroslav Seifert



Zaszumiało (10) | Zostaw myśl

Sierpniowe myśli

poniedziałek, 21 sierpnia 2017 9:39

Cierpliwe lato
W słonecznikach
gra wciąż jeszcze
pszczela muzykakosz-sloneczniki.jpg
niżej liczne biedronki
wdzięcznie narzekają
zaś samym dołem
łąkę ujeżdżają
koniki polne

Tu kwiat dyni
jakimś cudem
w owoc przechodzi

Tu lato cierpliwie
na jesień się godzi
Adam Ziemianin

Zazwyczaj letnie miesiące kojarzą się nam z wypoczynkiem, z wyjazdami, podróżami i wędrówkami.
W tym roku szczególnie mocno odzywa się w mojej duszy tęsknota za oderwaniem się od codzienności, niekoniecznie na łonie natury.
Przyroda wabi mnie spokojem, zapachem, kolorami....
Minął już kapryśny lipiec. Ciężko było mi funkcjonować w te na przemian upalne i burzowe dni. Na szczęście nastał mój ulubiony sierpień, dojrzały i aromatyczny, którym mogę się jeszcze cieszyć parę dni.
Zdecydowanie, sierpień jest niezwykłym dla mnie miesiącem.
Sierpień jest granicą między upalnym latem a ciepłą jesienią. To jeden z najpiękniejszych miesięcy, jaki znam
Sierpień ma w sobie ciepło lata, ale i przeczucie nadchodzącej jesieni, a więc i trochę melancholii.
Sierpień zazwyczaj, niestety ostatnio to się zmienia, nie ma w sobie nic z nieprzewidywalnej siły lipca. Jest bardziej spokojnym miesiącem.
To Lato dojrzałe zbożem,owocami i warzywami. To Lato lekko już spłowiałe od pracy w promieniach króla Słońce.
Sierpniowa Pani Lato przeciąga się po pracy i z zadowoleniem spogląda na owoce swojej pracy. Jest zmęczona, dlatego coraz częściej potrzebuje dłuższego odpoczynku i skraca dzień.
Dojrzały zboża, trwają żniwa. Owady uwijają się pomiędzy roślinami.
To czas spadających gwiazd i mojej ulubionej Matki Bożej Zielnej, kiedy najchętniej wyruszyłabym w drogę w poszukiwani przydrożnych kapliczek.

Przydrożna kapliczka
Stara kapliczka przydrożna
ściany zmurszałe spękane
malutki witrażyk rozbity
świece się palą czasami

U stóp posągu Maryji
nieco przywiędłe kwiaty
ludzie z wioski są biedni
nie masz bogatej szaty

Ktoś sercem cię wyrzeźbił kapliczka.jpg
pięknym uczynił oblicze
szatę zaś pomalował w
kolorze nieba błękicie

Mała stareńka kapliczka
a tyle w niej miłości ludzi
co z wioski do ciebie
zanoszą modły i troski

Teraz już pójdę Mateńko
niechaj twój syn cię strzeże
białych róż naręcza jutro
przyniosę dla ciebie

Obok kapliczki dąb stary
ptaki do snu kołysze
wielkie konary rozłożył
szumi prastarą ciszą

Gdy noc rozsypie gwiazdy
księżyc w okienko zagląda
od łąk od pól mrok płynie
latem tak kwieciem wonny
znalezione w Internecie
Zazwyczaj na przełomie sierpnia i września wyjeżdżałam na urlop. W zeszłym roku było inaczej, teraz chciałabym wrócić do tej tradycji ponownie. Od miesięcy duszę się w mieści i marzę, aby choć na parę dni zmienić otoczenie. Gdzie jednak mogłabym pojechać? Lubię przecież miejsca, które znam.
Jednak dawno już przestały istnieć miejsca mojego dzieciństwa i młodości. Wsie i miasteczka dokąd jeździłam na wakacje, parki, ulice, domy... To prawda, że często zachowała się ich zewnętrzna postać. Jednak teraz przypomina to tylko skorupę, która zapewne nie zawiera już tego co było kiedyś. Może jednak powinnam tam wrócić i spróbować odnaleźć to, co jeszcze nie zniknęło.
Nie jest to proste, ale.... Muszę w końcu przestać oglądać się wstecz i ruszyć z miejsca. Zacząć od nowa.
Przecież życie biegnie do przodu, a świat tak szybko się zmienia. Już prawie nic nie jest stałe. A ja bym chciała, aby coś było wieczne. Niestety przeszłość wyświetla się w najmniej oczekiwanym momencie. Wiatr przywiewa wspomnienia, które otulają mnie. A życie pędzi, nie ma czasu na spoglądanie wstecz.
Kiedy człowiek już wie, czego chce, jest dobrze. Wystarczy tylko iść przed siebie. Nie należy oglądać się za siebie. Zbędny bagaż porzucić w pobliskim rowie i o nim zapomnieć. W drodze nie wszystko jest potrzebne. Wszystko, co nieodzowne, pojawi się samo.
Ale czy ja tak potrafię? Chyba nie, przecież już tyle razy próbowałam.
Od pewnego czasu spoglądam na moje życie, na tą porwaną i postrzępioną tkaninę. Czy mogę na powrót ją zszyć? Przecież wszyscy wiedzą, że ja i igła to nie jest dobre połączenie. Jak więc mam to zrobić? Poprosić kogoś o pomoc? Na szczęście Bóg czasem okrywa mnie swoim kocem, który chociaż popruty na brzegach i w licznych miejscach jest zacerowany. Z chęcią naciągam ten koc na ramiona, aby choć na chwilę poczuć się bezpieczna.
Jednak wiem, że muszę w końcu ruszyć przed siebie. Ale może najpierw wyjazd tam, gdzie wyrywa się noje serce i dusza?
sierpień.jpgWiersz o sierpniu
Jeszcze lato
a już czuję jesień
opadają pierwsze liście z drzew
jeszcze lato
to nawet nie wrzesień
znalezione w Internecie



Zaszumiało (12) | Zostaw myśl

Już lipiec

piątek, 14 lipca 2017 9:06

 

lipiec.jpg

Czereśnie

Rwałem dziś rano czereśnie,
Ciemno-czerwone czereśnie,
W ogrodzie było ćwierkliwie,
Słonecznie, rośnie i wcześnie.

Gałęzie, jak opryskane
Dojrzałą wiśni jagodą,

Zwieszały się omdlewając,
Nad stawu odniebną wodą.

Zwieszały się, omdlewając
I myślą tonęły w stawie,

 A plamki słońca migały
Na lśniącej, soczystej trawie
Julian Tuwim
 

Słońce wstało wielkie i czyste, jakby umyło się w porannej rosie. Nadchodzi kolejny letni dzień.
Minął czerwiec, zachwycający zapachami i nastał lipiec, przynosząc ze sobą pogodne, jeszcze długie wieczory i ciepłe poranki.Ale i on pozazdrościł czerwcowi i również powitał nas słodkawym zapachem kwitnącej natury. To właśnie teraz lipy obsypują się pięknie kwitnącym i przyjemnie pachnącym, kwieciem. To raj dla pszczół i smakoszy, którzy twierdzą, że nie ma lepszego i zdrowszego miodu, aniżeli lipowy.
Brzozy rozsypują dookoła drobne skrzydlate orzeszki z nadzieją, że rozsieją się tam, gdzie w przyszłości pojawi się las.
To właśnie w lipcu zakwitają najbardziej sielskie kwiaty. Malwy, floksy , lilie, groszki. Lipiec to czas pięknych, kolorowych bukietów. W ogrodzie kwiatów pełno, że czasem nie żal zrywać.
Lipiec jest to zazwyczaj najcieplejszy miesiąc w roku. Niestety mimo, iż lato dopiero się rozpoczęło, dnia już ubywa
Jednak wszyscy spoglądamy na niebo z obawą i pewnym strachem. Co ześlą nam niebiosa? Gwałtowne ulewy czy też z obłoków popłyną palące promienie słońca? Nie chciałabym tylko, aby powtórzył się lipiec sprzed 20 lat. Nie sposób jednak zapomnieć tego, co się wydarzyło.
Podczas upałów świat się wycisza.Milkną nawet ptaki.
 Na razie jednak cieszmy się darami natury. W czerwcu zachwycałam się słodkimi czereśniami, które pojawiają się co roku tylko na chwilę. Teraz nie brakuje kwaskowych wiśni i porzeczek, chociaż w poprzednich latach było ich więcej. Niestety w tym roku prawie nie ma jagód. I im zimna wiosna dała się we znaki. Jednak dzięki temu w przyszłym roku ma ich być ponoć zatrzęsienie. W tym roku nie będzie więc pierogów z jagodami i śmietaną. Nie kupimy jagodzianek. Zresztą pierogi i bułki bez względu na to czy są , czy ich nie ma nie są dla mnie.
Może więc będą chociaż maliny?

 
Co lubi lipiec...?
Uwielbia gorące plaże lipiec1.jpg
iskier snopem złotym sypie
i kąpie się w modrej wodzie
tak jak wczasowicze...

Wpisuje się w życie
zapachem kwitnących lip,
czy pełnych turystów ulic,
gdy promienieje słońce...

Śni się upojnym latem
łapczywy na pogodę lipiec,
którego płonący rumieniec
jest dla relaksu miodem...
Aleksandra Baltissen
 
Coraz rzadziej w ogrodach uśmiecha się do nas agrest na zielonych krzakach. A przecież kiedyś było ich zdecydowanie więcej. Do dziś pamiętam te z działki moich Dziadków. Słodkie, dojrzałe, z meszkiem na skórce. Nie pamiętam jednak, kiedy ostatni raz je jadłam.
Od lat tęsknota za Dziadkami, letnimi wakacjami, działką..... rozrasta się jak kłącze. Wiem, że te uczucia, przeżycia, smaki, zapachy nie wrócą. Co chwila przypomina się mi coś nowego. Czasem zastanawiam się, czy to naprawdę się zdarzyło. Czasem wydaje mi się, że jestem na skraju snu. Jednak każdego roku lipiec przywiewa je wraz ze swoim przybyciem.
Lipiec pozwala cieszyć się prawdziwą paletą nie tylko kwiatów, owoców ale i warzyw. Młode ziemniaki,fasolka, kalarepka, marchewka..... Zatem to czas pyszności w ogródkach i a bazarach. Niestety niektóre z nich z nich dostępne są przez chwilę. Co prawda większość z nich dostępnych jest przez cały rok, ja jednak zdecydowanie wolę poszczególne warzywa i owoce, gdy rozpoczyna się ich pora. Są o wiele zdrowsze i smaczniejsze.
Gdy zaczyna się lato zawsze czekam na pierwsze dary natury. Staram się je jeść i cieszyć nimi wzrok.Podobnie jest kwiatami. Czekam aż zakwitną i zawsze mi żal gdy kwitnąć przestają bo wiem że barwne lato przechodzi w złoto brązową jesień. Ale stop.... Przecież to dopiero początek lata i nie ma co myśleć o jesieni.
Jednak.... Tegoroczny lipiec jest niczym kapryśna panienka. Raz świeci słońce, po chwili wiatr przywiewa ciemne chmury zasłaniają niebo, a deszcz miarowo stuka w parapet. Słońce bawi się z nami w chowanego. Dlatego czasem ta zmienna pogoda nastraja jesiennie, melancholijnie.... Wraz z ze zniknięciem słońca optymistyczny nastrój chowa się do kącika. Zabiera też ze sobą radość i ciepło. Jesień za oknem i jesień w zachmurzonych myślach. Ale za chwilę na pewno znowu pojawi się słońce, a wraz z nim dobry nastrój i ciepło, a nawet upał. I znowu będziemy tęsknić do chłodu wieczora, gdy wreszcie słońce zachodzi. Chwila ulgi i wytchnienia. Już po upale. Znowu zaśpiewają ptaki.
 Lipiec
Chodź ze mną prędko na pola, świat się upałem zalewa, lipiec2.jpg
i my pić będziemy ostrożnie słoneczne wino błyszczące,
usta otworzym szeroko, drżące rozewrzem ramiona,
i wchłoniem słodkie przestrzenie, krwią i zbożami pachnące.

Z skrzydeł schwytanych jaskółek językiem zgarniem pył niebios,
i puścim ptaki niebieskie w nowe błyskawic zygzaki -
życie radością przegięte jak czółno się zakolebie,
padniem na ziemię zmęczeni, potem zroszeni obficie.
Jerzy Liebert


Zaszumiało (5) | Zostaw myśl

Minął maj, zimny maj

niedziela, 11 czerwca 2017 10:01

pszczola.jpgWyjątkowo zimny maj
Dzień za dniem pada deszcz
Słońce śpi, nie ma cię
Jest mi bardzo, bardzo źle
Zimny kraj, zimny maj
Koty śpią, miasto śpi
Czarodziejskie śnią się sny

Refren:
W moim śnie, cudownym śnie
Tylko kocham, kocham, kocham
Bawię się, la-laj, la-laj

W moim śnie, cudnym śnie
Przez zieloność wolno płyniesz
I do brzegu zbliżasz się
Cudny kraj, cudny maj
Słońce mruży twoje oczy
Gdy całujesz, pieścisz mnie

Olga Jackowska

Minął maj, wyjątkowo na początku zimny maj. Zimni Ogrodnicy przyszli wcześniej i przymrozili świat dookoła. Najbardziej dotknęło to sady i ogrody. W tym roku dużo mniej będzie czarnej porzeczki, czereśni, czy brzoskwini. Zagrożone są jabłka i gruszki. Sadownicy mówią o katastrofie, ale tracą nie tylko oni. W sklepach za importowane owoce będziemy musieli zapłacić dwa, a nawet trzy razy więcej. Już teraz truskawki były drogie.

Jednak nie tylko przymrozki powodują niszczenie kwiatów. Jeśli jest zimno i mokro, pszczoły nie są tak aktywne, jak być powinny w czasie kwitnienia i przez to również owoców może być zdecydowanie mniej.

Niestety także populacja pszczół jest zagrożona.

Pszczoły masowo giną, na całym świecie. Zjawisko masowego wymierania pszczół jest obserwowane od ponad dekady, ale tak źle jeszcze nigdy nie było.
Pszczelarze biją na alarm, w niektórych pasiekach starty sięgają nawet 2/3 pszczelich rodzin.

Sytuacja pszczół w Polsce najgorzej wygląda w Karkonoszach.

Tylko w Jeleniogórskim Kole Pszczelarskim straty szacowane są na ponad 10 mln zł. Pszczelarze podejrzewają, że winę za śmierć owadów ponoszą masowe opryski pól

Przyczynę pomoru pszczół mogłyby wyjaśnić specjalistyczne badania, ale ich koszt przekracza możliwości pszczelarzy. Ich zdaniem, nie bez winy są rolnicy, którzy na masową skalę prowadzą chemiczne opryski pól.

pszczoła.jpg
ZMARTWIENIE PSZCZOŁY

Przyleciała pszczoła,
Na kwiatek niebieski,
Lecz on jest skażony,
Lecą pszczole łezki.

Usiadła zmartwiona,
Na kwiatek różowy,
Nektaru tu nie ma,
On jest plastykowy!

Załamana leci dalej.
Jest gdzieś ogród kwiatów żywych?!
Nie zrobi, przecież sztucznego miodu,
Potrafi robić, tylko prawdziwy!

Musi wykonać zadanie,
Znaleźć kwiaty pachnące.
Zmęczyły się jej skrzydełka,
Upadła na łące.
pszczoly.jpg
Kilkanaście minut,
Tak na trawie leży,
Poruszyła się troszeczkę,
Gdy poczuła zapach świeży.

Pszczole, co raz lepiej,
Już oprzytomniała,
Szybko z żywych kwiatów,
Nektar pozbierała.

W domku zwanym ulem,
Gdzie mieszkanko miała,
Nektar na miód przerobiła,
I ludziom go dała.

Miodem serce można wzmocnić,
Będzie zdrowe długie lata,
Gdyby pszczół zabrakło,
Byłby koniec świata!

Chrońmy pola, chrońmy łąki,
Wokół „ chemii” dosyć!
Gdyby pszczoły mówić mogły,
Chciałyby nas o to prosić!
Znalezione w Internecie

 

Pewnie nie każdy wie, że gdyby wyginęły pszczoły, doprowadziłoby to do zniknięcia większości owoców i warzyw! Spowodowałoby to przerwanie łańcucha pokarmowego dla niektórych zwierząt i owadów. Co za tym idzie, dla kolejnych zwierząt zabrakłoby pokarmu, a stąd prostą drogą dla człowieka w pewnym momencie zabraknie pożywienia.
Jak temu zaradzić? Niestety niewielu ludzi przejmuje się losem pszczół. Część rolników, mimo że odnoszą największe korzyści z prac pszczół, nie dbają o nie. Mimo zaleceń producentów środków ochrony roślin odnośnie godzin przeprowadzania zabiegów na roślinach, notorycznie zdarzają się podtrucia.
Gęsta sieć telefonii komórkowej, urządzenia Wi-Fi, nadajniki, maszty i instalacje służące do komunikowania się za pomocą fal, linie przesyłowe wysokiego napięcia, urządzenia elektryczne itd.
To wszystko zaburza naturalne promieniowanie geomagnetyczne, słoneczne i kosmiczne jakiemu poddane jest całe życie na Ziemi, w tym delikatne pszczoły.

Zgubny wpływ na pszczoły ma także coraz mniejsze urozmaicenie kwiatostanu.
Obecnie głównym źródłem pszczelego pokarmu jest nektar z kwiatów rzepaku, co stanowi zbyt mało odżywczą dietę dla pszczół.

Albert Einstein kiedyś powiedział : W dniu, w którym umrze ostatnia pszczoła, ludzkości zostaną cztery lata życia.

Bez pszczół nie będzie plonów. W sadach zabraknie owoców, bez zapylania nie będzie nasion na innych drzewach, które są przecież pożywieniem dla zwierząt

To powoduje, że coraz częściej łupem złodziei padają ule z zawartością, ale również same rodziny pszczele.
 
Warto jednak pamiętać, że pszczoła przez całe swoje życie wyprodukuje jedną łyżkę miodu. To morderczy wysiłek, którego najwyraźniej zupełnie nie doceniamy. A przecież tak bardzo lubimy miód.
Kochajmy i doceniajmy zatem pszczoły bo bez nich i my zginiemy

Pożytku słodki…

Robinio biała, pożytków królowo!

Niechaj pogoda twoim kwiatom sprzyja!

Po tobie wszędzie będzie kolorowo

I żal zostanie, że już wiosna mija

 pszczoly-oobb.jpg

Chabrze bławatku, szafirze zbożowy!

Czerwonym makiem przetkany obficie

Pożytku główny, nasz królu czerwcowy

Gdy kwitniesz, u nas zaczyna się życie

 

Po tobie przyjdzie cudny bursztyn słodki

Z zapachem lata, zdrowia i radości

To lipy kwitną, pszczelarskie stokrotki

I się zaczyna czas letnich miłości

 

Nareszcie gryka kwieciem pola śnieży

I malwy słodki uśmiech świat rozjaśni.

To tylko czerwiec, czy ktoś w to uwierzy?

W zwykłej pasiece, niby w pięknej baśni

Znalezione w Internecie



Zaszumiało (4) | Zostaw myśl

Ponownie książki

sobota, 13 maja 2017 13:20

 

czytanie-ksiazek.jpg

 

Prośba książki

 

Złożona na półce, dla ciebie nieznana,

Leżę wciąż bezczynna, smutna, zapomniana,

A choć jestem niema, to prawie ze łzami

Wołam wciąż na Ciebie swymi tytułami:

Weź mnie tu z tej półki , kup, pożycz, przeczytaj!

Ja Ci wszystko powiem, tylko się mnie pytaj,

Ja wtedy z wdzięcznością w wiedzę Cię uzbroję,

Że będzie wokoło sławne imię Twoje. Dam Ci taką siłę, że wielkie kolosy

Wydrzesz z łona ziemi tam ukryte płody,

 

Wprzęgniesz w pracę słońce i ujarzmisz wody.

 

Ja ziemię jałową zamienię Ci w chlebną

I przypnę Ci skrzydła na jazdę podniebną.

Tajemnic wszechświata ja zdradzę Ci wiele

I jeszcze po pracy ja Cię rozweselę.

Ja wszędzie nad Tobą roztoczę swa pieczę

 

Dając Ci kulturę, ja Cię uczłowieczę,

Ja wskażę Ci drogę do każdego celu,

Tylko mnie z półki zabierz, przyjacielu!

Jan Klich

Niedawno pojawił się kolejny raport o czytelnictwie w Polsce, który dostarczył nam informacji o tym, czy Polacy czytają i po co sięgają najchętniej.

Niestety dane są przygnębiające.

Od 2000 roku spadła liczba zarówno osób sięgających po co najmniej jedną książkę rocznie, jak i osób czytających co najmniej siedem książek rocznie.

W 2016 roku 37% badanych sięgnęło po co najmniej jedną książkę, a 10% po co najmniej siedem.

Po jakikolwiek tekst dłuższy niż 3 strony sięgnęło 46% badanych. Niestety aż 16% oznajmiło, że nie przypomina sobie, by przeczytało jakikolwiek tekst objętości przynajmniej trzech stron - uwzględniając czasopisma i wiadomości w sieci.

Co ciekawe, respondenci coraz rzadziej odpowiadają, że przestali czytać niedawno, a coraz częściej, że to postawa ugruntowana, a czytali jedynie w szkole i na studiach.

Najczęstszym źródłem, z którego czerpiemy książki, pozostaje pożyczenie lub prezent od znajomego, kupno oraz księgozbiór domowy. Marginalnym źródłem pozostaje internet (zarówno pobrania legalne, jak i nielegalne). Od 2012 roku na popularności stopniowo tracą też biblioteki.

Niestety aż w 22% gospodarstw domowych nie ma żadnego księgozbioru. 64% Polaków ma w domu mniej niż 50 książek, zaś jedynie 2% ma ich ponad 500. W niektórych zbiorach znajdują się wyłącznie podręczniki i książki dla dzieci. Aż 66% procent respondentów w roku 2016 przyznała, że nikt w ich gospodarstwie domowym nie kupił ani jednej książki. 12 i więcej książek kupił 1% badanych.

Jednak aż 7% respondentów przynajmniej raz w 2016 roku czytało książkę w postaci elektronicznej, a kolejne 7% - słuchało jej w postaci audiobooka. Około 3% badanych korzysta z książek wyłącznie w postaci cyfrowej lub dźwiękowej - a to oznacza, że uczestnicy w kulturze książki bez pośrednictwa druku.

Najpopularniejszym pisarzem był Henryk Sienkiewicz, drugie miejsce przypadło E.L. James, trzecie Pauli Hawkins, a czwarte Stephenowi Kingowi. Polacy wybierają literaturę popularną: kryminały, romanse. Szczególnie chętnie sięgają po książki będące podstawą do ekranizacji. Masową popularność zdobywają nowe powieści polskich twórców.

A jak ja wypadam na tle tego raportu?

W 2016r przeczytałam dużo więcej książek niż 7. Były to książki pożyczone z biblioteki, bo moje regały z trudem pomieszczą nowe pozycje. Do tego, gdybym chciała kupić każdą książkę, mój budżet by tego nie wytrzymał. I rzeczywiście nie kupiłam ostatnio żadnej książki, ale i tak mój księgozbiór się powiększył. Może jednak na imieniny kupię sobie coś nowego?

Niestety, a może stety, nie przeczytałam żadnej książki w postaci elektronicznej.

Pierwsza dziesiątka najpopularniejszych pisarzy również nie odzwierciedla moich preferencji. Swoją uwagą zaszczyciłam tylko jednego autora.

Nie rozumiem jednak, jak można w roku przeczytać zaledwie jedną książkę? Strach pomyśleć, że są osoby, które nie sięgnęły po żadną.

Jak można nie czytać? Nie rozumiem tego.

Książki, a raczej ich czytanie to duża część mojego życia. Są dla mnie niczym świeże powietrze pośród zaduchu cywilizacji. Książki dają możliwość odcięcia grubą kreską problemów życia codziennego, dają niezapomniane wrażenia.

Książka to nie tylko lekarstwo na problemy dnia codziennego. Potrafią być jak jak towarzysze podróży. Niektóre otwierają nam oczy na świat. Czasem są jak przyjaciel, który okryje ciepłym kocem, gdy za oknem szaruga niosąca melancholię. Niektóre znowu tylko przez chwilę zamącą nam w głowie i pozostawią z niczym.

Ostatnio natchnęłam się na książkę, która mnie zaskoczyła.

Przypadek spowodował, że zdecydowałam się sięgnąć po książkę Moniki Jaruzelskiej "Towarzyszka panienka".

 

jaruzelska_pakiet.jpg

- Mamo, to w końcu wierzysz w życie pozagrobowe?

- Wyłącznie.

- Jak to?

- Bo tu i teraz jest życie pozagrobowe. Kiedy chodzimy, jemy, oddychamy, wszystko to dzieje się poza grobem. Kiedy umieramy, trafiamy do grobu, więc możemy powiedzieć, że teraz cały Czas żyjemy życiem pozagrobowym.

- Fajnie to wymyśliłaś, mamo.

- Nie ja, natura.

 

Na początku podeszłam do niej z pewną rezerwą. Nie sądziłam, aby to była książka dla mnie. Nie wiedziałam czego się spodziewać. W końcu za namową pani z biblioteki postanowiłam po prostu sprawdzić, czy proza Moniki Jaruzelskiej mi się spodoba. Ale zdziwiłam się pozytywnie.

Książka okazała się autentyczna i… zwyczajna. Niespodziewane lekkie pióro i humor nadają jej specyficznego charakteru. Do tego wszytko zawarte w zwięzłej formie. Autorka porusza różne tematy, wiele bliskich każdemu z nas, a na pewno mojemu pokoleniu. Dlatego sięgnęłam po kolejne części. "Rodzina" i "'Oddech" to też zbiór migawek z życia, krótkich scenek, ale z każdym rozdziałem coraz bardziej zmuszają do refleksji. Zwłaszcza ostatni tom jest bardziej poruszający i intymny.

Pewnie nie każdemu spodoba się ta oszczędna forma i poczucie humoru autorki.

Zastanawiam się też, czy czytalibyśmy ją równie chętnie, gdyby na początku usłyszymy nazwisko autorki. Przecież i ja musiałam zostać zachęcona. A teraz polecam ją sama.

 O książkach i książeczkach

Książka to ten

Niewidzialny świat

Pełen barw

Dziecięcy, magiczny

Bez wad.ksiazka_z_roza.jpg

Każda historia

Choć w podtekście niezmiennym

„za górami”

Sens swój odkrywa,

Tak mało słów,

A tak wiele treści, jak często bywa.

Wystarczy ją tworzyć,

Dotknąć kruche stronice,

Poczuć zapach jej drogi przebytej,

By zanurzyć się w falach domysłów

Złudzeń,

Utopii dopiero odkrytej.

Jedna bawi

Druga uczy

Trzecia pyta,

Każda czar swój nieodparty

W wersach zamyka.

W” królestwie literatury”

Prym zgodnie wiodą,

Zapełniając półki,

Wnętrza domów zdobią.

Oczywiście każdej

Marzą się ambitne wyprawy,

Z lekka zniszczona to i żywot bardziej ciekawy…

I każdego dnia wołają do młodych

Głosem pełnym boleści:

„Czy w jednej na tysiąc głowie,

Choć tytuł się zmieści?”

Znalezione w Internecie



Zaszumiało (7) | Zostaw myśl

Wiosna w pełni

czwartek, 13 kwietnia 2017 10:14

w-ogrodzie.jpg

Nagle,
jakby wiosna powróciła z dali,
Odżyły lilie, fiołki,
tulipany i róże.
Radością,
której tysiąc tęcz
cudem się pali.
I zaśpiewały źródła
i ptaki w lazurze.

Leopold Staff

Pani Wiosna zadomowiła się u nas na dobre i pewnie dlatego wszystkim cieplej na duszy. Wraz z rodzącą się dożycia przyrodą przybywa nam sił i chęci do życia. Łatwiej nam funkcjonować i nawet nie trzeba zbytnio motywować się do pracy. I tak to już jest co roku, gdy gdy wszystko dookoła rozkwita, gdy ogrzewają nas coraz cieplejsze promienie słońca. Zaczynamy spoglądać na świat bardziej optymistycznie. Królewna Wiosna nastraja nas pozytywnie, daje siłę, wywołuje uśmiech i sprawia, że dzień jutrzejszy widzimy w jaśniejszych barwach. Budzi się w nas nadzieja, że wszystko musi się ułożyć i że damy sobie radę z tymi kłodami, które czasem znajdujemy pod nogami.

Można powiedzieć, że panowanie Pani Wiosny to czas nadziei. Dla każdego z nas, to właśnie nadzieja jest siłą napędową do podejmowania różnych działań w przeświadczeniu, że osiągniemy cel, że wszystko przebiegnie zgodnie z naszymi planami, że wszytko będzie dobrze.

Często mówimy, że "nadzieja jest matką głupich", ale przecież bez nadziei nie umielibyśmy żyć. Ale przecież towarzyszy nam przez całe życie i dodaje sił. W trudnych, czasem już beznadziejnych sytuacjach powtarzamy, że "nadzieja umiera ostatnia".

Przybycie królewny Wiosny niewątpliwie budzi w nas nadzieje. Nadzieja jest oczekiwaniem na coś, czego bardzo chcemy, pragniemy. To szczególny czas w przyrodzie i naszym życiu.

Dookoła zaczyna się czas rozwoju, czas wzrostu, czas nowego, pięknego i dobrego. Dlatego liczymy na spełnianie się naszych marzeń. Wierzymy, że wystarczy tylko dołożyć odrobinę pracy i wysiłku pracy, a cel zostanie osiągnięty.

Przybycie Pani Wiosny powszechnie jest początkiem nowej nadziei na odmianę. Kiedy przyroda budzi się do życia łatwiej jest możemy rozwijać się razem z nią. Częściej się uśmiechamy, pozytywnie spoglądamy dookoła, jesteśmy bardziej pewni siebie. I jak co roku wierzymy, że ponowne przybycie Wiosny odmieni coś w naszym życiu.

Kiedy wszystko się budzi do życia, nadchodzi Wiosna, my także świętujemy. Z przybyciem Pani Wiosny związane są także najważniejsze święta w religii chrześcijańskiej, święta nadziei, Święta Zmartwychwstania Pańskiego, które tak jak Wiosna związane są z nowym życiem i nadzieją.

 

Wiara, Nadzieja, Miłość

 

Człowiecza dola
płatkami róży
rzadko bywa usłana,
kark zgina ciężar,
tragedii brzemię
wytrwać pomaga

- Wiara. 

Płatki uwiędną,
wiatr je rozrzuci,

wiara.jpgczas nosi czapkę złodzieja,
wtedy, gdy bardzo
mroczno na duszy

ciemność rozjaśnia

- Nadzieja. 

Cierniową drogą
kroczy samotni
codzienna życia zawiłość,
wyciągnij ręce
otwórz ramiona
światu ofiaruj

- Miłość. 

Mroki złej nocy
świt dnia rozjaśni
i życie bardzo uprości
gdy z sercem mądrość
dojdzie do głosu
wiary, nadzieji, miłości.

Krystyna Kunigiel-Jabłońska

Jednak Wiosna to także czas pracy w ogrodzie i na balkonie. Każdy ogród, balkon, podobnie jak wszystko dookoła, po okresie zimowego spoczynku potrzebuje odświeżenia i uporządkowania. I te prace lubię najbardziej. Przyroda jednak nie uznaje spóźnień i wszystko musi być zrobione w swoim czasie, aby później prawie do zimy cieszyć nas swoim widokiem

Nie tylko w ogrodzie i na balkonie, ale i w życiu, nadzieja i praca gwarantują sukces i zadowolenie. Sama nadzieja to za mało.Wiosna to dobry czas, aby odświeżyć, uporządkować swoje życie i poukładać wszystko od nowa w naszym domu, ogrodzie, głowie....Może i mi nareszcie się to uda i znowu ruszę przed siebie?

Nie można jednak zapomnieć o odpoczynku, aby może choć na chwilę zachwycić się światem dookoła.

Dlatego przypomina mi się obraz Williama McTaggarta "Wiosna". Zapamiętałam ten obraz, bo bardzo lubię impresjonistów, a William McTaggart wyraźnie pozostawał pod ich wpływem. Obraz jest pełen spokoju, optymizmu, dziecięcej beztroski. Przypomina pogodną pocztówkę z wakacji mojego dzieciństwa. Patrząc na ten obraz można na chwilę zapomnieć o biegnącej do przodu codzienności, zatrzymać się i odpocząć. Ale czy tylko na chwilę?

 

Wiosna w ogródku

Grabie i łopaty zimą spały w szopie
Wiadomo , że wtedy grządek nikt nie kopie.
Nagle przyszła wiosna na dwór je wygnała,
Kiedy pracowały ,ona planowała .
Tu i tam zieleń dam .Szaro-bure zniknie .Spring_by_William_McTaggart.JPG
Ani się obejrzysz jak wszystko rozkwitnie .

W zielonym ogrodzie będą rosły drzewa ,
Kwiaty będą kwitnąć , ptaki będą śpiewać.
Słońce grzać zaczęło z coraz większą mocą .

Grabie i łopaty męczą się i pocą.
Taczki i konewki także się zwijają
Wszyscy pani wiośnie dzielnie pomagają.
Tu i tam zieleń dam .Szaro-bure zniknie .
Ani się obejrzysz jak wszystko rozkwitnie .
W zielonym ogrodzie będą rosły drzewa ,
Kwiaty będą kwitnąć , ptaki będą śpiewać.

znalezione w Internecie



Zaszumiało (6) | Zostaw myśl

Opowieść o dębie

wtorek, 28 marca 2017 10:25

Idę sobie zamaszyście
i opada ze mnie życie jak jesienne liście.
Jakie liście? - dębu, brzozy, topoli,
ale to boli.
No cóż? było kilka miłości
i trwoga, i noce bezsenne,dab_slowianin.jpg
było dużo tkliwości i złości,
wszystko zmienne.
No i lecą liście, liście,
a każde: imię.
Powiedz je uroczyście,
wymień.
Ach, nie! To już nagie gałęzie
chwytliwe.
Kiedy serce i myśl na uwięzi,
jak być szczęśliwym?
I ostał się pień nagi,
nad nim zamieci kłąb.
Odwagi!
To ja - dąb.
Władysław Broniewski
Od początku roku, w związku z nie przemyślaną do końca zmianą prawa, trwa „narodowa wycinka drzew”. Teraz każdy na własnej działce może wyciąć wszystko, nie pytając o zgodę nikogo. Jak pozwolili to na co czekać? Trzeba ciąć! Niestety ludzie myślą dziś wyłącznie kategoriami ekonomicznymi, a nie ekologicznymi czy estetycznymi.Niestety poziom świadomości ekologicznej polskiego społeczeństwa jest zerowy. Byle tylko wyciąć jak najwięcej, bo drewno można sprzedać i na nim zarobić. Można nim także palić w piecu, aby ogrzać domu. Można też sprzedać pusty plac, aby powstały na nim kolejne inwestycje. Liczy się tylko zysk, korzyść. A smog? A letnie upały? A hamowanie coraz szybciej wiejących wiatrów? A zanikająca podziemna woda? Kto by się tym przejmował! Pozwolili, to tniemy!
Niestety taka postawa naszego społeczeństwa jest efektem zaniedbywania od wielu lat kształcenia przyrodniczego w szkołach. Przedmioty biologia, przyroda, geografia, fizyka, chemia są zaniedbywane metodycznie. Nauczyciele nie prowadzą już lekcji w terenie, przy szkołach zniknęły ogrody....
Sama pamiętam konkurs plastyczny w szkole podstawowej. Jego tematem był plakat o lesie i jego ochronie. Mój plakat przestrzegał "las płonie szybko, a rośnie wolno". Teraz wystarczy to hasło zmienić "las wycina się szybko, a rośnie wolno"
Drzewo, po człowieku jest dla mnie najwspanialszym wytworem Natury. Można też napisać inaczej: drzewo jest najwspanialszym dziełem Pana Boga, porównywalnym z człowiekiem, którego Bóg wprowadził do Edenu wypełnionego drzewami.
Jak pisałam już (rok i dwa lata temu również na wiosnę) drzewa otaczano czcią w wielu kulturach. Często wyobrażano je sobie jak oś, wokół której uporządkowany był świat czy filar podtrzymujący niebo.To właśnie Indianie wierzyli, że drzewa podtrzymują niebo. Należy więc o nie dbać, bo wyginięcie drzew oznacza zagładę całej Ziemi. Gdy drzewa przestaną podtrzymywać niebo, to ono runie i zniszczy naszą planetę
Kult drzew odgrywał też ważną rolę w mitologii celtyckiej. W tej kulturze cała natura była postrzegana jako sfera sacrum. Celtowie na samym początku oddawali cześć drzewom, a dopiero potem zaczęli rzeźbić boskie wizerunki. Z początku były to tylko ledwo ociosane pnie, z czasem podobizny bogów zaczęto wykuwać w kamieniu i metalu. Jednak nawet wtedy bóstwa noszą albo liściaste korony albo maski w kształcie liści.
Drzewa symbolizowały mądrość i długowieczność. Powołując się na ich przykład, druidzi nauczali, że śmierć nie jest końcem życia. W zimie drzewo liściaste obumiera, ale tylko pozornie, gdyż wraz z nadejściem wiosny znów pojawiają się na nim liście, pąki i powraca do życia. Ta właściwość wpłynęła na powiązanie kultu drzew z boginiami matkami. Na ołtarzach im poświęconych pojawiają się bowiem motywy związane z drzewami.
Drzewa czczone przez Celtów to zatem cisy, jesiony, dęby, brzozy, buki, jabłonie, jarzębiny, leszczyny i wiązy. Mimo iż w świadomości potocznej panuje przekonanie, że najświętszym drzewem Celtów był dąb, nie ma na to dostatecznego potwierdzenia, choć oczywiście cieszył się on wielkim szacunkiem. Dąb pozwalał ponadto poznać boskie wyroki, bowiem jedzenie surowych żołędzi wywoływało halucynacje.

 

Śpiący dąb
W szczerym polu ,blisko wsi
w pełnym słońcu dąb się lśni,
ma już blisko tysiąc lat
i olbrzymi z niego chwat.

Rozłożysty wielki dąb
niewiadomo jak i skąd,
pośród starych swych gałęzi
żołędziową armię więzi.

Wojsko w czapki przyodziane
w gąszczu liści jest schowane
i głęboko smacznie śpi,dab duĹźy.jpg
nawet kiedy burza grzmi.

 

Z drugiej strony tejże wioski
wyrósł sobie klon beztroski.
Nie tak duży , nie tak stary,
znacznie mniejsze miał konary.

Dużo młodszy oczywiście,
miał palczaste śliczne liście.
Kwitł pięknymi skrzydlakami
- klonowymi żołnierzami.

Raz skrzydlate wojsko klonu
Nadleciało po kryjomu,
korzystając z wiatru siły
dąb w około usidliły.

I gdy minął jakiś czas
wokół dębu wyrósł las.
Chociaż dąb nad nim góruje
las klonowy nie próżnuje

Rośnie szybko coraz gęściej
śmiejąc się do siebie częściej.
Czuje się zupełnie swojsko,
- bo wciąż śpi dębowe wojsko.
Leszek Sulima Ciundziewicki
Od początku był dąb…
Celtowie znali pojęcie Drzewa Życia, które to drzewo porządkowało cały ład kosmiczny. Dawne przekazy wspominają, iż roślinami sakralnymi, czczonymi przez irlandzkich Celtów, były dąb, cis i jabłoń i jemioła. Jednak największą cześć Celtowie oddawali mocarnemu dębowi, który uważany był za wcielenie najwyższego boga. Zresztą cześć dla dębu bywała znana u wszystkich ludów indoeuropejskich, również na terenach Polski.
To drzewo uważane było za święte i jeśli dobrze przeszukać lamusy historii, okaże się, że dąb towarzyszy człowiekowi od początku istnienia. W mitach wielu kultur to drzewo symbolizuje wytrzymałość, długowieczność, nieśmiertelność, siłę, mądrość. Stoi na straży zasad moralnych. Nieprzypadkowo właśnie pod dębem gromadziły się plemienne rady starszych, wolni wojownicy.
Celtowie twierdzili, że rosło w samym centrum świata, łącząc niebo i ziemię. Pod jego korą mieszkały driady, nimfy-opiekunki, a w gałęziach grały drzewne cykady. Pewnie dlatego Grecy uznali go za drzewo opiekuńcze Zeusa. Celtowie adorowali dąb. Ich kapłani, druidzi, których nazywano ludźmi dębu, zbierali jemiołę – kwiat dębu, pierwszego dnia nowego roku kalendarza celtyckiego, szóstego dnia po nowiu, zaraz po przesileniu zimowym. Ten kwiat symbolizował nowe życie, odnowę, nieśmiertelność duszy. Wtedy jemioła była niezwykle rzadka i jej znalezienie było niezwykłym wydarzeniem. Pliniusz dokładnie opisuje ogromną rewerencje Celtów dla jemioły: "nie ma nic świętszego dla druidów od jemioły i drzewa, na którym ta rośnie, szczególnie o ile jest to dąb"
Żołędzie dębu zawierały niewielkie ziarenka, z których rodziły się dożywające kilkuset lat drzewa. Dlatego dąb to symbol płodności, dobrobytu i długowieczności. Celtowie doceniali walory lecznicze jemioły. Ekstrakt i napar przez całe lata był uznawany za lek przeciwko kaszlowi, nieżytowi żołądka i jelit. Jej gałązki skutecznie chroniły przed upiorami i demonami.
Co ciekawe, słowo "druid" w wolnym tłumaczeniu z celtyckiego – oznacza właśnie maga dębu. Człowiek czerpał swoją siłę i mądrość z natury, utożsamiając się z dębem. Jego potęgą wspierali się Tezeusz i Herkules, których dębowe maczugi siały popłoch wśród wrogów. Majestatyczny dąb uznawany był przez człowieka za najstarsze z drzew, w którego koronie zamieszkują dusze przodków, służące potomkom radą w trudnych wyborach.Według niektórych mitów dąb był ojcem człowieka. Bo człowiek jest twardy i nieugięty, jak dąb wystawiony na szarżę wichury. Wiele jest analogii między ludzkim istnieniem, a trwaniem i potęgą dębu.

O dębie, co żołędzie rozdawał
Przyszła pod dąb wiewiórka:
- Dębie, dębie mocarny,
daj żołędzie do spiżarni. –
I dąb dał.
Dąb-bezszypułkowy.jpg
Przyszedł do dębu borsuk:
- Dębie, dębie mój miły,
już żołędzie mi się śniły.
Daj żołędzi!
I dąb dał.

Przyszła do dębu myszka:
- Dębie, dębie znajomku,
daj żołędzi do domku! –
I dąb dał.

Przyszły do dębu świnki:
- Dębie, dębie bogaczu,
świnki z głodu aż płaczą.
Daj żołędzi! –
I dąb dał.

Przyszła do dębu babcia:
- Dębie, dębie łaskawy,
daj żołędzi na kawę. –
I dąb dał.

Chociaż dawał niemało,
jeszcze pięć mu zostało!
A te w ziemi się skryły,
by z nich nowe dęby były
Lucyna Krzemieniecka"
W Polsce wciąż możemy podziwiać piękne okazy starych dębów, choć z coraz częściej pojawiają się informacje o tym, że ktoś postanawia wyciąć te wspaniałe drzewa. Bolesław, Chrobry, Bartek, Świętopełk, Poganin, Wojsław, Warcisław, Beczka, Car, dąb Bażyńskiego czy też dęby Rogalińskie – to tylko te starsze i bardziej znane pomniki przyrody, a przecież młodsze dęby, otaczające nas niemal na co dzień, też potrafią oczarować swym niewątpliwym urokiem.
A czy my każdego dnia zwracamy uwagę na rosnące w pobliżu drzewa? Czy możemy sobie wyobrazić, że otacza nas świat bez drzew? Pewnie nie, bo drzewa są od zawsze. To przecież ogrody, parki, sady, lasy.... Tutaj spacerujemy, biegamy, wypoczywamy, chowamy przed słońcem lub deszczem.... . Zachwycamy się pięknym krajobrazem.
Wielu z nas wierzy, że drzewa obdarowują nas dobrą energią.
Jednak jak długo będziemy z tego korzystać? Może za chwilę zastąpią je kamienne budowle? Nie ma co się dziwić. Sami podcinamy sobie gałąź, na której siedzimy.

 

Dąb
Zaszumiało, zawrzało, a to właśnie z dąbrowy
Wbiegł na chóry kościelne krzepki upiór dębowy
I poburzył organy rąk swych zmorą nie zmorą,
Jakby naraz go było wespół z gędźbą kilkoro.
Rozwiewała się, trzeszcząc gałęzista czupryna,

dąb.jpg

I szerzyła się w oczach niewiadoma kraina,
A on piersi wszem dudom nastawił po rycersku, A w organy od ściany uderzał po siekiersku!
Grajże, graju, graj

 

Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!

Bił prawicą na lewo, a lewicą za prawo,
Pokrzyżował ryk z jękiem, a lamenty ze wrzawą,
Aż z tej dudy - marudy dobył dłonią sękatą
Pieśń od wnętrza zieloną, a po brzegach kwiaciatą.
Wyszli święci z obrazów, bo już mają we zwyku,
Że się garną śmierciami do śpiewnego okrzyku.
I Bóg przybył skądinąd, niebywały w tej porze,
Niebywały, lecz cały zasłuchany! O, Boże!

Grajże, graju, graj
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!

Grał ci drzewne obłędy, sen umarłej zieleni,
Rozpacz liści, porwanych wirem zimnych strumieni,
I grał marsze żałobne muchomorów, co kroczą
Jedną nogą donikąd, kiedy zgon swój zaoczą.
I grał o tym, jak mszary jeno milczą,
Jak śmierć leśna śpi na wznak pod jagodą, pod wilczą,
I jak rosa beż oczu swymi łzami się nęka,
I jak drzewo pod ziemią w nagły żal się rozklęka!
dąb-szypułkowy.jpg
Grajże, graju, graj
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!

A gdy śpiew mu uderzył durem leśnym do głowy,
Grał wszystkimi jarami wszystkie naraz parowy!
Aż ten ołtarz zlękniony, gdzie wyzłota się święci,
Chciał już runąć na ziemię, lecz potłumił swe chęci.
A on wpodłuż organy, stare miażdżąc im koście,
Porozpędzał swe dłonie, jak te nogi po moście,
I rozwiawszy tłum dźwięków po pieśniowym rozłogu,
Wygrzmiał z miechów to wszystko, co las myśli o Bogu!

Grajże, graju, graj
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!

Między Bogiem a grajem znikła inszość i przedział,
Skoro Bóg się o sobie snów dębowych dowiedział.
"Odkąd żyje na świecie, a wszak jestem wieczysty,
Nigdym dotąd nie słyszał takiego organisty!"
Grajek znawstwu bożemu na pamiątkę i chwałę
Porozbujał pieśń górą w dwa ruczaje niestałe,
Rozmurawił ją dołem, aż się kościół zielenił,
A cienistym przyśpiewem twarz słuchacza ocienił!

Grajże, graju, graj
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!

I Bóg słuchał wzruszony, słuchał duszą bezkreśną,
A w tej duszy mu było ruczajno i leśno,
I coś jeszcze miarkował i coś dumał na stronie
I biegł żywcem do grajka i wyciągał swe dłonie!
Święci, wiedząc, co czynią, w nagłej cudom podzięce
Poklękali radośnie wziąwszy siebie z ręce,
Bo od kiedy świat światem, a śmierć jego obrębem,
Po raz pierwszy Bóg płacząc obejmował się z dębem!

Grajże, graju, graj
Dopomóż ci Maj,
Dopomóż ci miech, duda
I wszelaka ułuda!
Bolesław Leśmian



Zaszumiało (8) | Zostaw myśl

Nasze miasteczka

sobota, 04 marca 2017 10:46

 ANI MIASTO, ANI WIEŚ

Gdy je mijasz to przyciskasz gaz
Bo cóż może dziś obchodzić nas
Miasteczko?
Przez lusterko czasem zerkniesz w tył
Gdy pokrywa je już drogi pył
Jak wieczko
I zostaje w tyle gdzieś
Ni to miasto, ni to wieś
Wyspa wśród morza zbóż
Gdzie wypada oddać cześć
Tym, co padli nucąc pieśń
Mocno sterani już
Wódeczką

Małe sprawy, które jakby znasz
Mały ratusz, a w nim pełni straż
Biureczko
panorama.jpg
By przed światem im nie było wstyd
Ktoś się martwi o miasteczka byt
Ktoś z teczką
Czasem zjawi się wśród snów
Europa - szkoda słów
Ten egzotyczny gość łzę się otrze - bywaj zdrów!
Kiczowato zajdzie znów
Bardziej czerwone coś
Słoneczko

Więc gdy się przez te miasteczka gna
Czasem w głowie się zapali ża. . . . .
róweczka:
Nie lekceważ tych ni wsi, ni miast
Bo w nich jest każdego z nas
Cząsteczka
Jan Wołek
Każdy ma swoje miasteczko. Takie zdanie przeczytałam niedawno.
Wielu z nas wywodzi się z malutkich miasteczek lub wiosek przycupniętych nad spokojnymi wodami jezior i rzek.
Jeżeli o mnie chodzi, to prawda.
Wszystkie wakacje spędzałam kiedyś w świecie, który byłam w stanie sama do końca zobaczyć i przejść. To było dla mnie naturalne. To było miasteczko, gdzie praktycznie nikt nie zamykał drzwi na kilka zamków, a sąsiedzi odwiedzali się bez wcześniejszej zapowiedzi. Zawsze mieli czas na kawę lub herbatkę i nie dawali się zwariować pędzącemu czasowi. Sąsiadki mojej Babci często już z podwórza wołały, że niosą ciasto i proszą o nastawienie wody.
Teraz z perspektywy lat wydaje mi się, że za mało ceniłam to życie w małym miasteczku.
Mieszkaniec dużego miasta, a zwłaszcza metropolii, gdzie rodzi się i wychowuje, nie jest w stanie w całości zobaczyć swojego świata.Nigdy, no chyba, że bardzo się uprze i poświęci na to całe swój czas. A jak człowiek wie, gdzie się świat kończy, to jest on dla niego bezpieczny, nie przeraża.
Miasto jest niesamowicie anonimowe. Można przeżyć całe lata , nie poznając go w całości i nie spotykając swojego sąsiada, znajomego.... To nieraz ma swój plus, ale jednak czasem przeszkadza. Mój dziadek idąc przez swoje miasteczko co chwila słyszał pozdrowienia. Pamiętam, że bardzo fascynowało mnie to,"wszyscy znają mojego Dziadka" myślałam z dumą. W mieście, w którym mieszkam od urodzenia jest to niemożliwe.
Ale miasto też może dawać poczucie bezpieczeństwa, wygody... Od urodzenia mieszkam w dużym mieście. Jestem zadowolona, że wszystko mam na miejscu. Nie muszę udawać się do innego miasta w poszukiwaniu lekarza, urzędu, sklepu..... W małych miasteczkach nie zawsze wszystko jest.
 Smutne miasteczko
Raz państewko mi się przyśniło
otoczone górami w koło,
co od innych tym się różniło,
że w nim strasznie było wesoło.
Żarty brzmiały na każdym kroku,
żartowali duzi i mali,
ludzie całkiem nie mieli boków,
bo ze śmiechu je pozrywali.
Aż szef państwa rzekł do ministrówklasztor.jpg
co tych żartów słuchali bladzi :
"Szkodliwemu temu zjawisku
jakoś wiecie, trzeba zaradzić !"
Do państwa tego stolicy,
co leżała nad krętą rzeką,
sprowadzono więc zza granicy
Objazdowe Smutne Miasteczko.
Karuzela się nie kręciła,
a mechanik na pryczy chory
ludziom wciskał na siłę
swój jedynie słuszny życiorys.
Dostrzec można było tam bubka
w oprychówie i ocieplaczu,
co zachwalał ludziom przeróbkę
beczki śmiechu na beczkę płaczu.
Śmiech istotnie przygasł w narodzie,
a radosna ministrów rada
zakrzyknęła :" Oto nam chodzi !
Ta koncepcja nam odpowiada ! "
A widz pewien pod płaczu beczką
do sąsiada szepnął : "Sąsiedzie,
to jest tylko smutne miasteczko,
ono sobie kiedyś pojedzie... "
Lecz znał widać życie za mało
albo patrzył na świat za prosto,
bo miasteczko nie pojechało,
lecz zostało i się rozrosło
Wojciech Młynarski
To prawda, że życie w mieście to ciągły pośpiech, stres, hałas i zanieczyszczone powietrze.... Jednak ludzie często wybierają życie w dużym mieście ze względów praktycznych. Mieszkanie w mieście to dużo możliwości, wszystko jest na wyciągnięcie ręki Miasto oferuje lepszy dostęp do opieki medycznej, edukacji, kultury.... to wyższa jakość życia. W mieście łatwiej jest znaleźć satysfakcjonującą pracę. Ale czy życie w ciągłym stresie i codzienna gonitwa w miejskiej dżungli nie ma wpływu na nasze zdrowie? Mieszkańcy miast o wiele częściej narażeni są na zmęczenie, różne choroby i zaburzenia psychiczne. Długotrwałe życie w stresie jest szkodliwe. Naukowcy twierdzą, że spowodowane jest to między innymi koniecznością dostosowywania się do dużej ilości reguł społecznych, którymi rządzą się wielkie skupiska ludności. Im więcej ludzi, tym więcej zasad i reguł społecznych, a co za tym idzie jesteśmy bardziej zestresowani. Mieszkańcy miast o wiele silniej reagują na stres, a ich reakcja jest zależna od tego jak dawno mieszkają w mieście. Zaobserwowano, że reakcje lękowe u osób wychowanych lub żyjących w miastach są aktywniejsze, niż u mieszkańców małych miejscowości. Szalone tempo życia, przewlekły stres, wielkomiejski zgiełk i wszechobecne zanieczyszczenia – to wszystko ma destruktywny wpływ mieszkańców miast. Często jednak perspektywa dobrej pracy i wyższych zarobków w wielkim mieście na dalszy plan odsuwają zanieczyszczone powietrze, has, życie w ciągłym biegu i samotność.
Niektórzy uważają, że nie ma nic gorszego niż urodzić się i mieszkać w małym miasteczku. Nie jest to wieś, gdzie życie spokojnie płynie blisko natury, ani miasto, gdzie wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Co bowiem oferuje małe miasteczko?
Życie w małym mieście ma zarówno wiele wad i zalet. O wadach zapewne mogą przede wszystkim wypowiedzieć się mieszkańcy. Ich życie często nie jest usłane różami, mało rzeczy jest na wyciągniecie ręki. Jednak jest to miejsce, w którym na przykład spokojnie wychowuje się dzieci, mieszka na emeryturze...... z dala od miejskiej dżungli. Nie dziwi zatem, iż wiele osób, które kiedyś mieszkały w małym mieście i wyjechały do dużego miast, z sentymentem wspomina swoje rodzinne strony. Małe miasteczko, to przecież często pełna uroku przestrzeń, gdzie można spokojnie oderwać się od zgiełku życia codziennego. Zazwyczaj otoczone jest lasami lub parkami, które umożliwiają długie spacery na świeżym powietrzem lub wycieczki na rowerze. Właśnie, rower to podstawowy środek komunikacji w takim miasteczku.
Jednak życie w małym miasteczku brzmi dla wielu jak wyrok. Wielu uważa, że ludzie mieszkający tam nie są tak "na czasie", jak ci z wielkich miast.Myślę jednak, że bogactwem małych miejscowości są właśnie ludzie którzy w nich mieszkają. Ci nie zapominają skąd pochodzą. I ja nie zapominam o moim miasteczku, w którym spędzałam wakacje i cieszę się, że są małe szanse, aby kiedyś zostało przyłączone do dużego miasta.
jezioro-gac.jpg
Malutkie Miasteczko
Malutkie miasteczka
pachną jak stara komoda babci
Piernikiem i zasuszoną ciszą
Tutaj
gołębie gruchają szeptem
Wypatrując okazji do lotu...
Tutaj
uśpiony codziennym spokojem zegar Wskazuje jedną wskazówką czas przeszły...
w zapomnianych miasteczkach ludzie pamiętają o bliźnich
w zapomnianych miasteczkach czas płynie inaczej...
Tutaj
Uśpiony Codziennym spokojem zegar
wskazuje jedną wskazówką czas przeszły
wskazuje jedną wskazówką czas przeszły ,
Marek Biskup


Zaszumiało (6) | Zostaw myśl

Jestem jak....

wtorek, 07 lutego 2017 12:28

Zimowy poemat

Gdy ludzie zgonieni po codziennym trudzie,
do snu ułożyli pomęczone głowy,
za oknem czarodziej wziął się do roboty,
by z nową nadzieją - dać im dzień zimowy.

zima.jpg

Mróz przybrał skwapliwie krzewy srebra szronem,
śnieg dał białe czapy nagim drzew koronom.
Wiatr wszystko zamieszał, z nieba dmuchnął puchem

- dzieło zakończono jeszcze w nocy głuchej.

Wstał ranek, pocałunek słońca jasny dzień obudził,
biały tren puchowy rozesłał na dworze,
by wlać trochę szczęścia w serca zwykłych ludzi
z wiarą, że na lepszą - dolę zmienić może.

Śnieg migoce w słońcu tysiącem kryształów,
każdy kryształ blaskiem diamentów się mieni.

Czy w takiej scenerii można mieć nostalgię ?
lub pisać o smutnej życiowej jesieni?

Jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki,
bledną liczne troski codziennego bycia.
Ja także odsuwam me maleńkie smutki,
bo dostrzegłam radość - w sensie życia !
Krystyna Kunigiel-Jabłońska

Śnieg odmienił krajobraz za oknem. Przykrył chodniki, trawniki, wygładził kontury i kąty.

Ja takie zimy, mroźne, z dużą ilością śniegu dobrze pamiętam z czasów mojego dzieciństwa. Teraz jest ona tylko chwilą.

Piękna była ta styczniowa zima. Dawno tyle śniegu nie było. Patrząc na nią uspakajałam się, wyciszałam….

Przyszłam na świat wraz z nadejściem Pani Zimy, czyli powinnam ją lubić. Ale czy tak jest rzeczywiście?

Owszem lubię tą najstarszą córkę króla Słońce, ale tylko do czasu.  Przez chwilę, tylko na moment potrafię się zatrzymać i do Zimy uśmiechnąć. Potem jednak z radością wracam do ciepłego domu,  aby dalej patrzeć przez szybę na utulony białą kołderką świat. Piękna jest ta  bajkowa Pani Zima.

To jedyna pora roku, kiedy nie widać brudu. Królewna Zima przykryła białym kocem  nie tylko smutne, poszarzałe ulice. Otuliła miękką kołderką cały świat. Nie widać więc papierków na ziemi, niedopałków papierosów na chodnikach, szarych domów.

Korony drzew przykryte są białym puchem. Nawet ta, która w moim Domu zagląda do mojego okna jest jakby wyjęta z innego świata.

Lubię patrzeć na ten zaśnieżony świat .Przyjemnie siedzieć przy palącej się świecy. Do tego kubek herbaty, książka…...

Gorąca, mocna, słodka herbata. To zawsze daje mi uczucie ciepła, spokoju, bezpieczeństwa. Lubię siedzieć z gorącym kubkiem w dłoniach. Nawet w upalne dni nie zastępuję jej chłodnym napojem.

W takie dni zawsze wolę zostać w domu. Mniej przyjemnie jest, gdy trzeba było wyjść na mróz, wdychać zanieczyszczone powietrze  i brnąć po śliskich, nieodśnieżonych chodnikach. Szybko marzną mi palce, a i o upadek nie trudno. A i nie ma czym oddychać, bo wiszące nad ziemią zanieczyszczenia utrudniają oddychanie.

Niestety po kilku dniach odwilży znowu w nocy pojawiły się przymrozki.. Na dodatek na trawnikach leżał przeterminowany śnieg. To prawda, śnieg, lód pięknie mienił się w słońcu, ale dla mnie nie był to powód do radości

zimowe-.jpgMRÓZ
Chodził malarz od chaty do chaty,
wszystkie szyby malował nam w kwiaty
- wszystkie szyby malował srebrzyście
w małe gwiazdki i w palmowe liście.
A choć każdy z malarzem się spotkał,
nikt go nie chciał zaprosić do chaty
- nikt za pracę mu nie dał zapłaty ...
Edward Szymański

To co trzyma nas przy życiu wisi na cienkiej niteczce. Czasem życie w każdej chwili może zerwać się i spaść z łoskotem na dół. Nieraz wystarczy lekki powiew wiatru, a radość pryska, a życie traci sens.

Przekonałam się o tym dokładnie. Muszę uważać, bo ostatnio przekonałam się, że jednak nie taka twarda jestem, a wszystko jest ulotne. Tak jak kubek trzeba mieć mocną skorupę. Tylko ten wygrywa, kto nie pęknie przy pierwszym uderzeniu.

A jaka jestem naprawdę? Trudno powiedzieć. wydaję się, taka różna w zależności od sytuacji. Na zewnątrz zorganizowana, samodzielna, twarda  jak solidny kubek, chociaż miejscami popękany i wyszczerbiony po niejednym upadku. Wiele razy podnosiłam się, ale ślady zostały do dzisiaj. Wewnątrz jestem jednak jak krucha filiżanka Rosenthala, stojąca samotnie na półce, która w każdej chwili może się rozpaść na tysiąc kawałków.  Jak więc jest naprawdę? 

filiĹźanka.2.jpg

Filiżanka
Biorę do ręki
z muzealnej półki
filiżankę
rozbitą nie raz
zlepioną jak mozaika
bezcenną
jak nasza przyjaźń
i piję z niej
samo życie
znalezione w Internecie

Wszyscy dookoła mówią  „masz być twarda jak skała” , ale niektórzy za chwilę dodają  „pozwól być sobie czasem sobą”. I tak to już jest, że składam się ze sprzeczności. Jestem delikatna, ale też potrafię uderzyć.

Ponad rok temu kawałki mojego życia rozsypały się jak skorupki.  Musiałam  znowu je pozbierać i posklejać od początku. Niestety efekt daleki jest od ideału. Chociaż trochę się zmieniło na plus. Podobnie jak Meryl Streep mogę powiedzieć „kiedyś, gdy wchodziłam do pokoju, gdzie było dużo ludzi, to zastanawiałam się, czy oni mnie polubią. Teraz wchodzę i myślę - czy ja ich polubię” . Mimo to jednak nie lubię, gdy otacza mnie zbyt wielu ludzi. Zdecydowanie wolę moją półeczkę, a nie szafę pełną różnych kubków.

Może niedługo tak jak filiżanka z wiersza opuszczę moje miejsce, w którym przebywam już zbyt długo. Chociaż….

filiĹźanka.jpgPorcelanowa filiżanka
Latami  ozdobna  filiżanka
zakurzona   w  witrynce  czekała
Czekała   na  wzbudzanie  podziwu
że finezyjna  i  doskonała
Obudził   się   jej  właściciel
i  wziął  ją  czule  do  ręki
Od  dzisiaj  będziemy  już  razem
nie  pozwolę  tobie  na  czekania  udręki
znalezione w Internecie



Zaszumiało (7) | Zostaw myśl

W Nowym Roku

sobota, 14 stycznia 2017 13:52

nadzieja.jpgNowy Rok
Kiedy nadchodzi Nowy Rok
Żegnamy stary Rok
I wspominamy najlepsze chwile
Chwile smutku i rozpaczy
Chwile radości i miłości
Kiedy stary rok przemija
Każdy z nas staje cię starczy o jeden Rok
Każdy się zastanawia jaką nowinę niesie Nowy Rok
Myślą że szczęście
Toast wznoszą życzenia wypowiadają
Wspaniałą radością
Szampanem popijają
Aby szczęściu dobrze się wiodło
Aby szczęście o nas nigdy nie zapomniało
Bawią się do samego ranna
Aby nie przespać całego rocznego ranna

Sobiech Piotr

Nawet się nie obejrzeliśmy, a minął kolejny rok w naszym życiu. Znowu otworzyliśmy drzwi, aby Nowy Rok mógł rozgościć się w naszym domu. Jednak dla mnie ta zmiana w kalendarzu jest prawie niezauważalna. To zapewne dlatego, że mój zegarek zdecydowanie zwolnił i pokazuje inną godzinę niż wszystkie pozostałe. To nie jest czas, w którym powinnam się zatrzymać.Od dawna nie biegnę już za uciekającym światem, a chciałabym Moje liczne starania niestety przynoszą niewielki skutek. Może, jak sądzą inni, powinnam bardziej się postarać? Ale co oni mogą o tym wiedzieć? Nie zdają sobie bowiem dokładnie  sprawy z mojej sytuacji. A przecież często napotykamy przeszkody, które z jakiś powodów nie da pokonać. I tak jest w ze mną.

Każdy może przyznać, że w naszym życiu są sprawy,  na które nie mamy żadnego wpływu, są zupełnie od nas niezależne. Dlatego dni, tygodnie, a nawet miesiące upływają bez mojego udziału. Tak właśnie jest teraz ze mną.

Dla większości z nas moment wyrwania ostatniej kartki z kalendarza wydaje się magiczny. Jakby zmiana daty, roku w cudowny sposób miała przynieść upragnione zmiany w życiu. Potrzebujemy takich symbolicznych, granicznych momentów w życiu. Nowy rok ma nas motywować, abyśmy zaczęli działać jeszcze skuteczniej. A przecież pierwszego stycznia jesteśmy nadal tacy sami. Po sylwestrowej nocy jak co roku wracamy do domu i starych przyzwyczajeń.

Często nadzieje wiążące się z nowym rokiem pryskają dlatego, że zbyt dużo nadziei pokładamy w działaniu losu czy przeznaczenia, a zbyt małą odpowiedzialność bierzemy za swoje własne działania

W Nowym Roku mam zatem tylko jedno życzenie: niech znajdzie się dobry zegarmistrz, który naprawi mój zegarek, abym już nie pozostawała tak bardzo w tyle.

Zegarmistrz Światła

A kiedy przyjdzie także po mnie,
Zegarmistrz Światła purpurowy,nowy rok2.jpg
by mi zabełtać błękit w głowie,
To będę jasny i gotowy.

Spłyną przeze mnie dni na przestrzał,
Zgasną podłogi i powietrza,
Na wszystko jeszcze raz popatrzę,
I pójdę, nie wiem gdzie – na zawsze.

No nie całkiem. Chciałabym, aby zegarmistrz zabrał mnie tam, gdzie zegary nadążają i nie spóźniają się. 

Czy tak właśnie będzie w roku, który w Chinach jeszcze w styczniu, zaczyna się pod panowaniem Koguta?

No nie wiem….

Rok Koguta niesie niezłe perspektywy dla osoby urodzonej pod znakiem Konia (to ja). Jednak wiadomo, że Koń i Kogut, choć w pewnych kwestiach są do siebie bardzo podobne, nie zawsze dobrze się dogadują. Dlatego  człowiek urodzony w roku Konia będzie musiał w 2017 ciężko pracować, aby osiągnąć zamierzony cel, nie może więc liczyć na lekką i łatwą pracę.

Kogut wstaje rano jako pierwszy i budzi domowników swoją energią i entuzjazmem. Czas brać się do pracy – zdaje się mówić. I tak właśnie wszyscy powinniśmy zrobić. Może i ja też?

Koń powinien w tym roku dokładnie przygotować się do każdego zadania i w rezultacie zmienić to i owo, by poprawić swój los.

Zatem Koń nie będzie miał łatwo w tym roku, lecz nie powinien się poddawać. Jego siła i zaangażowanie zostaną w końcu docenione – choć raczej nie w tym roku.
Dlatego postaram się zmobilizować, aby pod koniec roku móc przyznać, że kończący się rok był faktycznie lepszy od poprzedniego. A mój zegarek nie będzie się już spóźniać

nowy rok3.jpgZegary
Tiknął-taknął zegar stary:
„Prześcignęły mnie zegary,
bo ja z winy złej sprężyny
spóźniam się o pół godziny.”

„Tik-tak-tak! – odpowie budzik. –
Niepotrzebnie się pan trudzi,
bo mój dzwonek wieści dzionek
jeszcze wcześniej niż skowronek.”

Władysław Broniewski



Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


środa, 17 stycznia 2018

Przemknęło:  410 883  

Ziarenka myśli

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 410883
Zostawione myśli
  • liczba: 497
  • komentarze: 4659
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 4253 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

WP.TV