Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 229 219 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Jestem jak....

wtorek, 07 lutego 2017 12:28

Zimowy poemat

Gdy ludzie zgonieni po codziennym trudzie,
do snu ułożyli pomęczone głowy,
za oknem czarodziej wziął się do roboty,
by z nową nadzieją - dać im dzień zimowy.

zima.jpg

Mróz przybrał skwapliwie krzewy srebra szronem,
śnieg dał białe czapy nagim drzew koronom.
Wiatr wszystko zamieszał, z nieba dmuchnął puchem

- dzieło zakończono jeszcze w nocy głuchej.

Wstał ranek, pocałunek słońca jasny dzień obudził,
biały tren puchowy rozesłał na dworze,
by wlać trochę szczęścia w serca zwykłych ludzi
z wiarą, że na lepszą - dolę zmienić może.

Śnieg migoce w słońcu tysiącem kryształów,
każdy kryształ blaskiem diamentów się mieni.

Czy w takiej scenerii można mieć nostalgię ?
lub pisać o smutnej życiowej jesieni?

Jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki,
bledną liczne troski codziennego bycia.
Ja także odsuwam me maleńkie smutki,
bo dostrzegłam radość - w sensie życia !
Krystyna Kunigiel-Jabłońska

Śnieg odmienił krajobraz za oknem. Przykrył chodniki, trawniki, wygładził kontury i kąty.

Ja takie zimy, mroźne, z dużą ilością śniegu dobrze pamiętam z czasów mojego dzieciństwa. Teraz jest ona tylko chwilą.

Piękna była ta styczniowa zima. Dawno tyle śniegu nie było. Patrząc na nią uspakajałam się, wyciszałam….

Przyszłam na świat wraz z nadejściem Pani Zimy, czyli powinnam ją lubić. Ale czy tak jest rzeczywiście?

Owszem lubię tą najstarszą córkę króla Słońce, ale tylko do czasu.  Przez chwilę, tylko na moment potrafię się zatrzymać i do Zimy uśmiechnąć. Potem jednak z radością wracam do ciepłego domu,  aby dalej patrzeć przez szybę na utulony białą kołderką świat. Piękna jest ta  bajkowa Pani Zima.

To jedyna pora roku, kiedy nie widać brudu. Królewna Zima przykryła białym kocem  nie tylko smutne, poszarzałe ulice. Otuliła miękką kołderką cały świat. Nie widać więc papierków na ziemi, niedopałków papierosów na chodnikach, szarych domów.

Korony drzew przykryte są białym puchem. Nawet ta, która w moim Domu zagląda do mojego okna jest jakby wyjęta z innego świata.

Lubię patrzeć na ten zaśnieżony świat .Przyjemnie siedzieć przy palącej się świecy. Do tego kubek herbaty, książka…...

Gorąca, mocna, słodka herbata. To zawsze daje mi uczucie ciepła, spokoju, bezpieczeństwa. Lubię siedzieć z gorącym kubkiem w dłoniach. Nawet w upalne dni nie zastępuję jej chłodnym napojem.

W takie dni zawsze wolę zostać w domu. Mniej przyjemnie jest, gdy trzeba było wyjść na mróz, wdychać zanieczyszczone powietrze  i brnąć po śliskich, nieodśnieżonych chodnikach. Szybko marzną mi palce, a i o upadek nie trudno. A i nie ma czym oddychać, bo wiszące nad ziemią zanieczyszczenia utrudniają oddychanie.

Niestety po kilku dniach odwilży znowu w nocy pojawiły się przymrozki.. Na dodatek na trawnikach leżał przeterminowany śnieg. To prawda, śnieg, lód pięknie mienił się w słońcu, ale dla mnie nie był to powód do radości

zimowe-.jpgMRÓZ
Chodził malarz od chaty do chaty,
wszystkie szyby malował nam w kwiaty
- wszystkie szyby malował srebrzyście
w małe gwiazdki i w palmowe liście.
A choć każdy z malarzem się spotkał,
nikt go nie chciał zaprosić do chaty
- nikt za pracę mu nie dał zapłaty ...
Edward Szymański

To co trzyma nas przy życiu wisi na cienkiej niteczce. Czasem życie w każdej chwili może zerwać się i spaść z łoskotem na dół. Nieraz wystarczy lekki powiew wiatru, a radość pryska, a życie traci sens.

Przekonałam się o tym dokładnie. Muszę uważać, bo ostatnio przekonałam się, że jednak nie taka twarda jestem, a wszystko jest ulotne. Tak jak kubek trzeba mieć mocną skorupę. Tylko ten wygrywa, kto nie pęknie przy pierwszym uderzeniu.

A jaka jestem naprawdę? Trudno powiedzieć. wydaję się, taka różna w zależności od sytuacji. Na zewnątrz zorganizowana, samodzielna, twarda  jak solidny kubek, chociaż miejscami popękany i wyszczerbiony po niejednym upadku. Wiele razy podnosiłam się, ale ślady zostały do dzisiaj. Wewnątrz jestem jednak jak krucha filiżanka Rosenthala, stojąca samotnie na półce, która w każdej chwili może się rozpaść na tysiąc kawałków.  Jak więc jest naprawdę? 

filiĹźanka.2.jpg

Filiżanka
Biorę do ręki
z muzealnej półki
filiżankę
rozbitą nie raz
zlepioną jak mozaika
bezcenną
jak nasza przyjaźń
i piję z niej
samo życie
znalezione w Internecie

Wszyscy dookoła mówią  „masz być twarda jak skała” , ale niektórzy za chwilę dodają  „pozwól być sobie czasem sobą”. I tak to już jest, że składam się ze sprzeczności. Jestem delikatna, ale też potrafię uderzyć.

Ponad rok temu kawałki mojego życia rozsypały się jak skorupki.  Musiałam  znowu je pozbierać i posklejać od początku. Niestety efekt daleki jest od ideału. Chociaż trochę się zmieniło na plus. Podobnie jak Meryl Streep mogę powiedzieć „kiedyś, gdy wchodziłam do pokoju, gdzie było dużo ludzi, to zastanawiałam się, czy oni mnie polubią. Teraz wchodzę i myślę - czy ja ich polubię” . Mimo to jednak nie lubię, gdy otacza mnie zbyt wielu ludzi. Zdecydowanie wolę moją półeczkę, a nie szafę pełną różnych kubków.

Może niedługo tak jak filiżanka z wiersza opuszczę moje miejsce, w którym przebywam już zbyt długo. Chociaż….

filiĹźanka.jpgPorcelanowa filiżanka
Latami  ozdobna  filiżanka
zakurzona   w  witrynce  czekała
Czekała   na  wzbudzanie  podziwu
że finezyjna  i  doskonała
Obudził   się   jej  właściciel
i  wziął  ją  czule  do  ręki
Od  dzisiaj  będziemy  już  razem
nie  pozwolę  tobie  na  czekania  udręki
znalezione w Internecie



Zaszumiało (3) | Zostaw myśl

W Nowym Roku

sobota, 14 stycznia 2017 13:52

nadzieja.jpgNowy Rok
Kiedy nadchodzi Nowy Rok
Żegnamy stary Rok
I wspominamy najlepsze chwile
Chwile smutku i rozpaczy
Chwile radości i miłości
Kiedy stary rok przemija
Każdy z nas staje cię starczy o jeden Rok
Każdy się zastanawia jaką nowinę niesie Nowy Rok
Myślą że szczęście
Toast wznoszą życzenia wypowiadają
Wspaniałą radością
Szampanem popijają
Aby szczęściu dobrze się wiodło
Aby szczęście o nas nigdy nie zapomniało
Bawią się do samego ranna
Aby nie przespać całego rocznego ranna

Sobiech Piotr

Nawet się nie obejrzeliśmy, a minął kolejny rok w naszym życiu. Znowu otworzyliśmy drzwi, aby Nowy Rok mógł rozgościć się w naszym domu. Jednak dla mnie ta zmiana w kalendarzu jest prawie niezauważalna. To zapewne dlatego, że mój zegarek zdecydowanie zwolnił i pokazuje inną godzinę niż wszystkie pozostałe. To nie jest czas, w którym powinnam się zatrzymać.Od dawna nie biegnę już za uciekającym światem, a chciałabym Moje liczne starania niestety przynoszą niewielki skutek. Może, jak sądzą inni, powinnam bardziej się postarać? Ale co oni mogą o tym wiedzieć? Nie zdają sobie bowiem dokładnie  sprawy z mojej sytuacji. A przecież często napotykamy przeszkody, które z jakiś powodów nie da pokonać. I tak jest w ze mną.

Każdy może przyznać, że w naszym życiu są sprawy,  na które nie mamy żadnego wpływu, są zupełnie od nas niezależne. Dlatego dni, tygodnie, a nawet miesiące upływają bez mojego udziału. Tak właśnie jest teraz ze mną.

Dla większości z nas moment wyrwania ostatniej kartki z kalendarza wydaje się magiczny. Jakby zmiana daty, roku w cudowny sposób miała przynieść upragnione zmiany w życiu. Potrzebujemy takich symbolicznych, granicznych momentów w życiu. Nowy rok ma nas motywować, abyśmy zaczęli działać jeszcze skuteczniej. A przecież pierwszego stycznia jesteśmy nadal tacy sami. Po sylwestrowej nocy jak co roku wracamy do domu i starych przyzwyczajeń.

Często nadzieje wiążące się z nowym rokiem pryskają dlatego, że zbyt dużo nadziei pokładamy w działaniu losu czy przeznaczenia, a zbyt małą odpowiedzialność bierzemy za swoje własne działania

W Nowym Roku mam zatem tylko jedno życzenie: niech znajdzie się dobry zegarmistrz, który naprawi mój zegarek, abym już nie pozostawała tak bardzo w tyle.

Zegarmistrz Światła

A kiedy przyjdzie także po mnie,
Zegarmistrz Światła purpurowy,nowy rok2.jpg
by mi zabełtać błękit w głowie,
To będę jasny i gotowy.

Spłyną przeze mnie dni na przestrzał,
Zgasną podłogi i powietrza,
Na wszystko jeszcze raz popatrzę,
I pójdę, nie wiem gdzie – na zawsze.

No nie całkiem. Chciałabym, aby zegarmistrz zabrał mnie tam, gdzie zegary nadążają i nie spóźniają się. 

Czy tak właśnie będzie w roku, który w Chinach jeszcze w styczniu, zaczyna się pod panowaniem Koguta?

No nie wiem….

Rok Koguta niesie niezłe perspektywy dla osoby urodzonej pod znakiem Konia (to ja). Jednak wiadomo, że Koń i Kogut, choć w pewnych kwestiach są do siebie bardzo podobne, nie zawsze dobrze się dogadują. Dlatego  człowiek urodzony w roku Konia będzie musiał w 2017 ciężko pracować, aby osiągnąć zamierzony cel, nie może więc liczyć na lekką i łatwą pracę.

Kogut wstaje rano jako pierwszy i budzi domowników swoją energią i entuzjazmem. Czas brać się do pracy – zdaje się mówić. I tak właśnie wszyscy powinniśmy zrobić. Może i ja też?

Koń powinien w tym roku dokładnie przygotować się do każdego zadania i w rezultacie zmienić to i owo, by poprawić swój los.

Zatem Koń nie będzie miał łatwo w tym roku, lecz nie powinien się poddawać. Jego siła i zaangażowanie zostaną w końcu docenione – choć raczej nie w tym roku.
Dlatego postaram się zmobilizować, aby pod koniec roku móc przyznać, że kończący się rok był faktycznie lepszy od poprzedniego. A mój zegarek nie będzie się już spóźniać

nowy rok3.jpgZegary
Tiknął-taknął zegar stary:
„Prześcignęły mnie zegary,
bo ja z winy złej sprężyny
spóźniam się o pół godziny.”

„Tik-tak-tak! – odpowie budzik. –
Niepotrzebnie się pan trudzi,
bo mój dzwonek wieści dzionek
jeszcze wcześniej niż skowronek.”

Władysław Broniewski



Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

Rozmowa z .....

środa, 21 grudnia 2016 11:38

Zamyślenia Adwentowe

Adwent czasem zadumania,
Nad przeżytym rokiem.
Do zastanowienia skłania,
Czy się lepszym jest choć trochę?
Czy spełnione są zadania?

Już listopad, w pierwszym dniu,
Tej zadumie sprzyja.adwent.jpg
Po swych bliskich, zmarłych – znów
Całun smutku nas spowija,
Wspominamy ich bez słów.

Znów dotyka przemijanie.
Upływ czasu, gdy przypomni,
Nam do śmierci przybliżanie,
I przed Bogiem rozliczanie,
Z darowanej, wolnej woli.

W czas adwentu, tęskny wzrok
I myśl tęskna Boga szuka,
Gdy Przyjaciel – Anioł Stróż,
Energicznie w serce puka,
Wzywa – „do pokuty rusz!”.

Lidia Szymanowska

W tym roku to moje zamyślenie jest szczególne. To nie tylko czas zadumy i oczekiwania na Boże Narodzenie. Od dawno wiadomo, że grudzień to mój miesiąc, z moją najdłuższą nocą w roku, w której dobre parę lat temu spojrzałam na świat po raz pierwszy. Lubię ten czas. Staram się go spędzić, o ile to możliwe przed świętami, w ciszy i spokoju, i jak zwykle troszkę w zadumie. Zaczynam spoglądać do tyłu, szukać tych najważniejszych i tych najtrudniejszych momentów. Chyba u każdego, takie refleksje, nasilają się z wiekiem. Kiedy człowiek ma za sobą pewne lata zaczyna o tym myśleć. Jak się jest młodym, to wszystko jest przed nami, nie oglądamy się wstecz.
Teraz moje myśli krążą wokół tego, czy tak jak inni ludzie przez te lata tak bardzo się zmieniłam?

Na pewno nie ma już tej naiwnej, dziecięcej czternastolatki.

" Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce."
1 Kor 13,11

Jednak z drugiej strony, gdy spotykam kogoś po latach, to słyszę: "Ty się wcale nie zmieniłaś". Jak zatem jest naprawdę?
Nadal mieszczę się w spodnie, które kupiłam na studiach. Jednak oprócz dodatkowych lat i kurzych łapek dostałam od życia doświadczenie, którego brakowało tej nastolatce.
Nie miałem z kalendarzem zbyt dobrej komitywy,

 

Młodość mojego życia przypadła na wiek siwy.

Gdy idę przez ulice - dusza pogania ciało;

Pięćdziesiąt lat przeżyłem i ciągle mi za mało!

Poeci piszą słowa, których nikt nie rozumie,

A życie takie proste - w słońcu i liści szumie...

dziewczyna1.jpg

Wiem o kwiatach to tylko, co mi powie ich zapach,

Lecz wiedzy tej nie znajdę w książkach ani na mapach.

Lato, choć nawet siwe, niechby najdłużej trwało -

Pięćdziesiąt lat przeżyłem i ciągle mi za mało.

I chciałoby się znowu za miastem zrywać chabry,

Uśmiechać się do dziewcząt powracających z fabryk,

Patrzeć z mostu na Wisłę mieniącą się tak złudnie,

Tańczyć na Mariensztacie w niedzielne popołudnie,

A potem z konduktorką z "czternastki" iść na lody

I udawać młodego - choć już się nie jest młodym.

Znalezione w Internecie

Kiedy byłam dziec­kiem, zaw­sze marzyłam o dorosłości... A te­raz chciałabym choć na jedną, krótką chwilę prze­nieść się do lat mo­jego dzieciństwa.
Chętnie to moje doświadczenie i wiedzę zamieniłabym na tą beztroską młodość, na złudzenia, a przede wszystkim na poczucie bezpieczeństwa.

Oczywiście podobnie jak wtedy nadal nie wiem wszystkiego, nadal nie rozumiem ludzi i otaczającego mnie świata, jednak w przyszłość spoglądam z lękiem i obawą. Dawniej ufnie patrzyłam przed siebie, miałam marzenia. Wierzyłam, że wszystko jest możliwe. Do tego czułam się bezpiecznie, pomimo, że czasy były niepewne, a dookoła wesoło nie było: stan wojenny, kryzys....

Wygląda na to, że tamtej nastolatki już nie ma. Jednak w pewien sposób pozostałam sobą, mimo, że stale się zmieniam. Wciąż się uczę, poznaję świat wokół mnie....

Jednak tamtej dziewczyny już nie ma.

 Tamta dziewczyna

Tamta dziewczyna mieszka parę myśli stąd
W tej samej głowie czasem przypomina mnie
Ale ma siłę, jaką miewa mało kto
A kiedy trzeba umie głośno mówić "nie".
Czy na pewno?
Czy już znasz ją?

Ref.: Ona nie chce być, taka sama jak ja
Nie zna granic i nie zamierza się bać.
Nie zatrzyma się, kiedy Ty będziesz chciał

dziewczyna.jpg

Ona nie chce być, taka sama jak ja.
Którą z nas chcesz kochać, którą z nas?

Tamta dziewczyna, tak mało o niej wiesz
Ma siłę by marzyć i tak zazdroszczę jej.

Bo właśnie taką byłam nim przyszedłeś tu
I w głowie wciąż jeszcze mam tyle snów.
A razem dawno już nie dotykamy gwiazd
Tamtą dziewczyną mogę stać się jeszcze raz.

Ref.: Ona nie chce być, taka sama jak ja
Nie zna granic i nie zamierza się bać.
Nie zatrzyma się, kiedy Ty będziesz chciał
Ona nie chce być taka sama jak ja.
Którą z nas chcesz kochać, którą z nas?

Tamta dziewczyna, tak mało o niej wiesz
Ma siłę by marzyć i tak zazdroszczę jej.

Ref.: Ona nie chce być, taka sama jak ja
Nie zna granic i nie zamierza się bać
Nie zatrzyma się, kiedy Ty będziesz chciał
Ona nie chce być, taka sama jak ja
Ona nie chce być, taka sama jak ja
Nie zna granic i nie zamierza się bać
Nie zatrzyma się, kiedy Ty będziesz chciał
Ona nie chce być, taka sama jak ja
Którą z nas chcesz kochać, którą z nas?

Tamta dziewczyna, tak mało o niej wiesz
Ma siłę by marzyć i tak zazdroszczę jej.

Marcin Piotrowski

Ciekawe, co dzisiaj powiedziałabym teraz tamtej dziewczynie? Przecież do końca nie rozumiem świata, który mnie otacza. Jak mam jej wytłumaczyć, że ludzie nie mają dla siebie czasu, tylko nieprzerwanie pędza do przodu, aby zdążyć, nie zostać w tyle..... Już słyszę jak mówi: przecież macie tyle przedmiotów ułatwiających życie, o których ja mogłam tylko pomarzyć, albo i nie, bo wówczas jeszcze ich nie było.... I jak to wytłumaczyć?

Jednak przed nią całe życie, a szanse mają dopiero pokazać.

Jest zatem parę wskazówek, które wyczytałam w książkach i które chciałabym jej przekazać:

- Nic nie mija. Świat się niczego nie uczy. Wszystko zaczyna się od nowa. Wszystko co dobre i złe będzie zdarzało się nadal.

- Życie ludzkie nie jest proste. Nie czeka nas nic dobrego dopóki rządzi człowiek, a Bóg, w którego wierzymy często odwraca głowę.

- Przestań się za wszystko winić. Dałaś z siebie mnóstwo dobrego i odrobinę złego.
- Jesteśmy tutaj nie po to, aby wszystko robić jak należy, ale żeby próbować.

- W życiowej loterii nie wszystkie losy okażą się wygrane.

- Im bardziej dokładnie będziesz obserwować świat, tym bardziej stanie się on interesujący, pełen sekretów i niespodzianek. Świat jest piękny, ale zarazem niebezpieczny i pełen agresji.

- Czasami trzeba zrobić coś, co wydaje się lekkomyślne, aby życie mogło pójść do przodu. Trzeba podjąć to ryzyko.

- Życia nie da się zacząć od nowa. Ono zawsze się za nami ciągnie, zostawia ślady.

- Realizuj marzenia. Jednak czasem te marzenia mogą prowadzić tam, gdzie nie chcemy.

- Życie nie jest jednym pasmem szczęścia. Jednak sukces można docenić, gdy poniosło się porażkę.

- Dusza musi czasem popłakać, aby być szczęśliwa.

- Bądź uprzejma, cierpliwa i miła dla wszystkich, a szczególnie bądź dobra i cierpliwa dla siebie.

- Ciesz się życiem, bo dzięki temu żyjesz, możesz obdarzać miłością, pracować i spoglądać w gwiazdy.

- Wszystko, co otrzymujesz od losu jest darem. Nawet to, co teraz uważasz za niedobre dla ciebie, w przyszłości może odmienić twoje życie na lepsze.

- Nie próbuj być mądrzejszy od wszechświata, nawet on się zmienia by istnieć.

- Człowiek przemierza świat w poszukiwaniu szczęścia, a znajduje je po powrocie do domu.

- Poszukując własnej drogi, nie zadeptuj cudzych trawników.
- Żyjemy tak jak śnimy - samotnie

-Przegrać to nie znaczy nie mieć racji.

- Milczenie - przyjaciel, który nigdy nie zdradzi.

- Nadmiar zaufania jest czasami głupotą.

- Trzeba umieć iść słoneczną stroną życia.

- Nie rezygnuj nigdy z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.

- Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić.

- Nadzieja jest ryzykiem, które trzeba podjąć.

- Prawdziwa przyjaźń przychodzi wówczas, gdy milczenie dwóch osób ich nie niepokoi.

-Nawet cień przyjaciela starczy by uczynić człowieka szczęśliwym.

- Przyjaźń jest jak ogród. Trzeba ją pielęgnować.

- Słuchaj koncertu świerszczy, poczuj muśniecie motyla.

Ale Czy posłucha?

przemijanie.jpg

Czego zatem życzę sobie na urodziny?

Zdrowia

Abym nadal pozostała młoda duchem.

Więcej pewności siebie.

Aby czas tak szybko nie uciekał

Prostej drogi

Wiosny dookoła i w myślach.



Zaszumiało (10) | Zostaw myśl

Pożegnanie rudego koloru

środa, 30 listopada 2016 9:40

Rudy wiersz
Już się rudo robi w lesie.
Rudo, bo jest ruda jesień.
Już zrudziały drzewom liście,
rudo jest i uroczyście.liście rude.jpg
Ruda jesień – rudy las.
Rude są liściaste drzewa,
także chmura, gdy się gniewa,
mrówki, igły też są rude
i odlatujący dudek.
Ruda jesień, liść i chmura,
rudy dudek – rudy las.
Liście lecą jak przez sito.
Lis jest rudy z rudą kitą.
Tylko świerki są zielone,
a dąb rudą ma koronę.
Ruda jesień, liście, chmura,
mrówka, lis i dudka pióra,
rudy dąb – i rudy las.

J. Kierst 

 

Złote korony drzew oraz szeleszczące dywany suchych liści to już przeszłość. Niestety rudowłosa Jesień odeszła na dobre. Schowała do szafy swoje barwne sukienki. Nie będzie już nas cieszyła ciepłem i kolorami. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odmieniła się pogoda dookoła. Zrobiło się szaro, ponuro, dżdżysto... . Na niebie coraz częściej napływają gęste chmury. Chłód przenika ciało. Zaczęły się pierwsze nocne przymrozki.Chociaż kolory nie tylko w moim ogrodzie też zgasły, to jednak obrazy malowane listopadową kredką mają w sobie także wiele uroku. I jeszcze więcej tajemniczości. 

lawka.jpg W dal odeszła jesień kolorowa

W dal kolorowa odeszła jesień,
Liście na wietrze walca nie tańczą,
Październik słońca promienie schował
I posługuje się deszczu tarczą.

Krople strugami płyną po szybie,
Kałuże rosną, trzeba je minąć,
Smutno, lecz czerwień mej parasolki,
Nie daje myślom słonecznym zginąć.

Stoi samotna ławeczka w parku,
Chociaż zaprasza, nikt nie przysiądzie,
Pośród gałęzi wiatr zawadiaka
Harce wywija, lecz nie pobłądzi.
znalezione w Internecie

Na szczęście rudowłosa Pani Jesień pojawi się znowu za rok. Nie zniknie na zawsze, w przeciwieństwie do rudowłosych ludzi. Chyba nie tylko ja zaobserwowałam to zjawisko, ale od dawna że na świecie rodzi się coraz mniej rudych dzieci.
Nawet ja pamiętam jeszcze ze szkoły podstawowej, że prawie w każdej klasie można było spotkać rudzielca. Teraz jak w szkole znajdzie się dóch czy trzech to jest dobrze.
Zjawisko to zaobserwowali naukowcy badający tzw. gen rudych włosów.
Obecnie na świecie zaledwie 1,5 proc. ludzi ma rude włosy, ale w Szkocji stosunkowo dużo osób ma taki właśnie kolor owłosienia. Jest to aż 13 proc., a "rudy" gen nosi aż 40 proc. populacji.
Jak odkryli naukowcy, gen, który odpowiada za pojawienie się rudych włosów, ma coraz większy kłopot w ocieplającym się klimacie. To wina mniejszego zachmurzenia, a więc większej ilości słońca - mówią naukowcy i sugerują, że za kilkaset lat na świecie może już nie być naturalnie rudowłosych ludzi.
Jak można wytłumaczyć tę dziwną zależność?
Szkoci żyją w zimnym, nieprzyjaznym klimacie, z małą ilością słońca dzięki grubej warstwy chmur okalających szczelnie niebo przez większość roku. Dzięki takiemu klimatowi przez wieki jej mieszkańcy "zaadaptowali się", przyjmując m.in. ognistoczerwony kolor włosów. Rude włosy i niebieskie oczy nie potrafią się przystosować odpowiednio do ciepłego klimatu. Im będzie cieplej, tym mniej ludzi z tymi cechami będzie się rodzić.
Trochę szkoda.
Ktoś mógłby powiedzieć, że przecież na rynku są farby do włosów, a nawet kredki do malowania piegów. Moim jednak zdaniem nic nie zastąpi oryginalnej, marchewkowo-rudej czupryny i tych kilku uroczych promieni słońca na nosie…
Fakt, że rudy kolor włosów występuje u ludzi najrzadziej, spowodował, że wokół osób obdarzonych tą cechą wyglądu urosło wiele mitów, wierzeń i przesądów. Najpopularniejszy jest stereotyp, że rudy człowiek to człowiek fałszywy, chytry i złośliwy. Równocześnie jednak ludzie rudowłosi uznawani są za osoby z dużym temperamentem, otwarte, a także namiętne!

rudzielec.jpg

Rudzielec
pomieszałeś kolory
oranż rozmazana
miały być blond loczki
buzia roześmiana

a powstało nieuczesane
z nosem zadartym
pogodnie rozbiegane
wesołe, uparte
figlarnie ryża czupryna
z piegami na zatrzaski
z uśmiechów stworzona mina
w oczach gwiazdek blaski
Znalezione w Internecie

W dawnych czasach włosom przypisywano właściwości magiczne.
Według legendy, pierwszym rudowłosym człowiekiem był książę Iddon, późniejszy władca Gwent. Kiedy dokonał odkrycia Atlantydy, padły na niego promienie zachodzącego słońca, w wyniku czego na jego twarzy pojawiły się piegi, a włosy przybrały rudą barwę.W starożytnym Egipcie rude włosy były uznawane za pechowe, zaś starożytni Grecy wierzyli, że rudowłosi po śmierci przeobrażają się w wampiry.W Rzymie ludzie z miedzianym kolorem włosów byli najdroższymi niewolnikami. W XVI i XVII wieku, podczas polowania na czarownice, wiele rudych kobiet zostało spalonych na stosie tylko dlatego, że były rude. Wszystko to spowodowane jest faktem, że o ile dzisiaj wyjątkowość to cecha na wagę złota, kiedyś każda inność była podejrzana i budziła obawy.
Rudy kolor włosów zawsze był wyjątkowy. Ludzie z rudymi włosami zawsze wyróżniają się w tłumie. Kolor ten zawsze budzi żywe emocje. O ile blondynów czy brunetów traktujemy neutralnie, o tyle o rudym kolorze, mamy wyrobione zdanie. Rudy albo lubimy, albo nie.
Od wieków rudowłosi byli narażeni na zderzenie z niesprawiedliwymi stereotypami. Rudzielec, wiewiórka, marchewka to najpopularniejsze określenia, które zazwyczaj słyszą za sobą w szkole osoby o tym kolorze włosów. Od czasów Judasza po Anię z Zielonego Wzgórza rudzielce nigdy nie miały łatwego życia. Dyskryminacja a nawet znęcanie się nad osobami o rudych włosach, to zjawisko obecne od zawsze. W starożytnym Egipcie byli paleni żywcem na stosie, podczas reformacji uznawani za przyjaciół szatana.
Jednak historycy zauważyli, że rudzi, mimo swojej małej liczebności, znacząco wpływali na losy świata. Wśród takich postaci są m.in. Neron, król Dawid, Helena Trojańska, Napoleon Bonaparte, Thomas Jefferson, Vincent Van Gogh, Mark Twain, Galileusz i Winston Churchill. Angielska królowa Elżbieta I wręcz wprowadziła modę na rudy.
Nie można też zapomnieć o rudzielcach z literatury i filmu. Na pierwszym miejscu oczywiście Ania z Zielonego Wzgórza. Potem Pippi Långstrump, Marek Piegus, Pomysłowy Dobromir ....
Ale to już historia lub fikcja. Teraz trudno jak z rękawa sypnąć nazwiskami współcześnie znanych rudych postaci.
Cóż należy mieć tylko nadzieję, że rude lisy i wiewiórki nie zmienią swojego koloru.

wiewiorka_snieg_zima.jpgWiewiórka
Ruda wiewiórka, ruda wiewiórka
skacze wesoło z drzewa na drzewo.
Z chwiejnej gałązki w zieleń da nurka,
machnie ogonkiem w prawo i w lewo.
Zeszła na ziemię, nic się nie boi,
wie, że orzeszki mamy w kieszonkach.
O, z ręki bierze! O, przy mnie stoi
chwiejąc puszystym końcem ogonka.
Nikt jej nie skrzywdzi, nikt jej nie spłoszy
taka jest śliczna, zręczna i żywa!
Zjadła orzeszków za kilka groszy,
na pożegnanie ogonkiem kiwa.

Władysław Broniewski

 



Zaszumiało (6) | Zostaw myśl

Listopadowo

sobota, 19 listopada 2016 14:50

deszcz_jesienny_lisc.jpgŁzy jesiennego deszczu
Łzy jesiennego deszczu
smutno po szybie spływają
za kim tak bardzo tęsknią
po kim tak głośno łkają
Dlaczego ich łez strugi
szukają pocieszenia
gdzie znajdzie upust rozpacz
gdzie cel ich przeznaczenia
Już wiedzą że to ziemia
spragniona ich obecności
nasycić chce swe łono
marząc o ich bliskości
Znalezione w Internecie

Takie ciepłe dni, całe w złocie lejącym się z nieba odchodzą. Czasami chciałabym dogonić króla Słońce i zagościć w jego pałacu. Pewnie teraz spotkałabym tam jego córki Wiosnę i Lato. Nie musiałabym więc marznąć i moknąć. Niestety nie dostałam zaproszenia i teraz musi mi wystarczyć listopadowa Pani Jesień. Zaczynam tęsknić za królewną Lalo i naszą wspólną krzątaniną w ogrodzie w towarzystwie króla Słońce. Tymczasem od dawna panuje już Jesień, która skraca dni,wydłuża noce.
Kto bowiem lubi listopadową królewnę Jesień? 

Przecież ona:
wywołuje tęsknotę, za czyś co nie wróci,
zrzuca ostatnie żółto-brązowe liście,szaruga.jpg
ubiera szaro-bury płaszcz i kalosze,
skraca dzień,
jest humorzasta lub ponura,
bywa szara, chmurna i zim­na,
jest pełna  lęków i niepokoju
płacze, a jej łzy robią duże kałuże na drodze
i plączą się po szybach,
zawodzi, wędrując po polach,
a wiatr przywiewa wspomnienia,
i wywraca parasolki,

Listopadowa królewna Jesień jest smutna, ale z drugiej strony bywa piękna, bo to także:

ksiazka-jablko-jesien.jpgszeleszczące pod nogami liście,
kropie deszczu, rytmicznie stukające w parapet,
nostalgia pukająca do okien,
czas gorącej her­ba­ty,
jabłka, gruszki, orzechy smakujące fantastycznie,

wieczory z książką i płonącą świecą,
wygodny fotel i ciepły koc,
jesienne zamyślenie

Jesienny wiatr przywiewa wspomnienia, które krążą powoli, zbliżają się i wprawiają w nostalgię, kiedy się za nadto zbliżą. Ale także w tych dniach sami z własnej woli wspominamy. Listopad to dobry moment na zamyślenie, także nad własnym życiem, nad przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Jest to jednak przede wszystkim czas wspomnień o tych, co już odeszli, o tym co już nie wróci. Zwłaszcza, że w listopadzie odeszły bliskie mi sercu osoby.

 

odchodzą.jpg

 

Dla tych
którzy odeszli
w nieznany świat,
płomień na wietrze
kołysze wiatr.
Dla nich tyle kwiatów
pod cmentarnym murem
i niebo jesienne
u góry.Dla nich
harcerskie warty
i chorągiewek gromada,
i dla nich ten dzień -
pierwszy dzień
listopada.
D. Gellnerowa


Listopadowy chłód wdziera się do domu i serca.

Za chwilę wiatr znowu dmuchnie i wszystko ze sobą zabierze. Chciałabym te wspomnienia ocalić od zapomnienia.
Wszystko dookoła tak szybko biegnie, czas tak szybko ucieka.

 W powietrzu unosi się wilgoć i zapach liści. Na szczęście królewna Jesień litościwie zostawiła jeszcze niektóre na drzewach, aby nagie gałęzie nie zasmucały swoim widokiem.
Niebo było szaro-matowe. Król Słońce niestety znowu nie miał ochoty wędrówkę po niebie. Za to mgła unosiła się nad ziemią. Im bliżej południa, tym bardziej podnosiła się do góry , zmieniając się w pojedyncze smugi, które oplatały drzewa, latarnie...., aby w końcu dać się porwać wiatrowi i odpłynąć w dal.Tak,
wiatr-włóczęga unosi wszystko na swoich barkach, zmieniając krajobraz dookoła. Ale Jesień, to czas zmian... Zmiana czasu, zmiana pogody, nieustanne przemijanie...

 

Jesienny wiatr
Wiatr jesienią ma robotę

w nocy i za dnia.
Ciągle strąca liście złote wiaterek.jpg
i przed siebie gna.

I nasiona drzew bez liku
nosi tu i tam.

Kiedy spoczniesz już, wietrzyku?
Powiedz, powiedz nam!

Po zielonym wielkim lesie
wiatr piosenki dzieci niesie.
Aż się dziwią stare drzewa
Kto was tak nauczył śpiewać?
Hanna Ożogowska

Przemija ciepła i złota Jesień. Opustoszały już sady, jeszcze niedawno pełne jabłek, śliwek i gruszek. Ale drzewom ulżyło, nie muszą już dźwigać ciężarów. Z utęsknieniem czekają na białą Zimę niosącą sen i odpoczynek, aby potem w pełni sił powitać kolorową Wiosnę i pracowite Lato. Ale do ich przyjścia jeszcze daleko. Na razie jest zapłakana Jesień. Na szczęście wieczorem światła lamp pokonują i ocieplają ten jesienny nastrój.
Ale przecież kapryśna Jesień przeminie…
I to wszystko, czego w niej nie lubimy także minie…

Jak wszystko…



Zaszumiało (5) | Zostaw myśl

Jesiennie o książkach

sobota, 29 października 2016 13:42

Jesień
Jabłka świecą na drzewach jak węgle w popiele,
wiatrak pęka ze śmiechu i powietrze miele.jesień ksiazka__kubek.jpg
Jak na fryzie klasycznym dziewczyny dostojne
z różowymi żądzami mężną wiodą wojnę.
Już kasztan się osypał i ochłodły ranki;
o, młody przyjacielu, poszukaj kochanki
z małym domkiem, ogródkiem, sennym fortepianem,
która by włosy twoje czesała nad ranem,
z którą byś po śniadaniu czytał Mickiewicza -
niech będzie silna w ręku, a piękna z oblicza,
jak jesień zamyślona, jak Jesień śmiertelna
i jako jabłka owe cierpka i weselna.
Konstanty Ildefons Gałczyński

Mickiewicza czytać nie będę, ale jakaś inna książka i to niejedna na pewno zostanie przeze mnie przeczytana tej jesieni.
Rudowłosa królewna Jesień zadomowiła się u nas na dobre. Ochłodziło się, wieczory stają się coraz dłuższe. Wełniane skarpetki na stopach, zapach grzybów unoszący się po całym domu mogą oznaczać tylko jedno – królewna Jesień zamieszkała u nas na dobre. Na szczęście za oknem jest jeszcze kolorowo, król Słońce ma jeszcze siłę świecić, ale już niedługo to się zmieni. Już teraz znikają intensywne kolory, a powoli dochodzi do głosu szarość.
Ta późniejsza, ubrana już w coraz bardziej szarą sukienkę królewna Jesień, nie należy do naszych ulubionych, zwłaszcza, że przestaje się uśmiechać i zaczyna płakać. Trudno nam także od niej uciec. Nie mamy też możliwości by przespać czas jej panowania, albo przeczekać w domu, aż minie. Możemy ją za to oswoić i zrobić wszystko, by polubić ta szarą, często smutną córkę króla Słońce.
Nic wiec dziwnego, że z tą porą bardzo mocno kojarzy mi się gorąca herbata, dres, ciepły koc, wygodny fotel i ciekawa książka. Jesienno-zimowe czytanie sprawia mi najwięcej przyjemności, chociaż praktycznie czytam cały rok. Jednak długie wieczory są idealne do tego, aby dodatkowo założyć dres, ciepłe skarpety, zawinąć się w koc i usiąść w ulubionym fotelu z kubkiem gorącej herbaty i książką w ręku.
Od dawna mam wrażenie, że Jesień, jak żadna z jej sióstr, no może jeszcze Zima, nie zachęca do czytania.Od książek byłam, jestem i zawsze będę uzależniona, bez względu na to co będzie się działo dookoła.
śmiało mogę powtórzyć za Magdaleną Samozwaniec: Dobra książka to rodzaj alkoholu – też idzie do głowy.
Nie wyobrażam sobie mojego życia bez książek. Bez telewizji, bez internetu tak, ale nie bez książek, no i chyba radia....Może jeszcze jesienią będę pisać listy.

 

jesienna ksiazka.jpgDzień jesieni
Panie: już pora. Wielkie było lato,
Cieniom zegarów pozwól - niech się dłużą
i po obszarach pozwól hulać burzom.
Owocom każ dopełnić się, a jeśli
potrzeba, daj im ze dwa dni gorętsze.
Do dojrzałości nakłoń je i ześlij
słodycz ostatnią w ciężkie wina wnętrze.
Kto teraz domu nie ma, już go nie zdobędzie. jesien ksiazki.jpg
Kto jest samotny, ten zostanie sam.
Czuwać i czytać, listy pisać będzie
długie i po alejach - tam i sam -
błąkać się w liści niespokojnym pędzie.
Rainer Maria Rilke


Jednak książki są na pierwszym miejscu.

Ostatnio usłyszałam w radio, że sprzedaż książek ciągle spada, o czytelnika trzeba walczyć. Powodem jest nie tylko zmiana naszych nawyków i odwrót w stronę książek elektronicznych. Książki są drogie. Obecnie dla większości Polaków jest to towar luksusowy, na który mogą sobie pozwolić jedynie nieliczni lub też rodzice, którzy muszą kupić podręczniki. Sprzedaż znacząco spadła odkąd wprowadzony został VAT na książki. Coraz rzadziej zaglądamy do księgarń, które tym samym chcą sobie dorobić i windują ceny.
Dodatkowo 15 proc. wzrostu cen książek w ciągu ostatnich lat to efekt trudności związanych z rosnącymi kosztami dystrybucji. 
Politycy twierdzą, że że "wzrost stawki VAT nie musi automatycznie oznaczać obniżenia sprzedaży książek i spadku czytelnictwa". "Przykładowo w Danii, gdzie VAT na książki wynosi 25 proc., książki czyta proporcjonalnie dwa razy więcej osób niż w Polsce". Jednak nie wzięto pod uwagę, że w Danii średnia stawka za godzinę pracy wynosi kilka razy więcej niż u nas. Natomiast ceny książek, paliw, żywności i wielu innych towarów mamy w Polsce europejskie.
Eksperci twierdzą, że dzisiaj książka powinna szukać czytelnika, tak jak niedawno to jeszcze czytelnik poszukiwał książki i dowiadywał się, czy już nakład przyszedł, czy jeszcze jest jakiś egzemplarz w sprzedaży. . Dokładnie pamiętam czasy, gdy z koleżanką polowałyśmy na nasze ulubione pozycje. Miałyśmy zaprzyjaźnioną księgarnię, gdzie czasem udało się coś dla nas odłożyć. A kupno poszukiwanej książki było dla nas naprawdę dużym sukcesem i powodem do zadowolenia. Tak, to czytelnik szukał książek.
A dzisiaj to książka powinna wychodzić do czytelnika i oferować, prosić, żeby czytelnik się nią zainteresował. Ale przy takiej cenie....?
Co więc robią czytelnicy, których na nie nie stać, a nie chcą korzystać z biblioteki? Po prostu ściągają pirackie utwory.Przyszłością są więc książki elektroniczne – audiobooki oraz e-booki. Nie ma tutaj przede wszystkim kosztów drukarni, papieru.... Ale czy taka książka jest naprawdę rozwiązaniem?

 

jesien ksiÄ…zka.jpg

Przecież już Eliza Orzeszkowa słusznie zauważyła:  
Istnieje KSIĄŻKA – chleb
KSIĄŻKA – wino
KSIĄŻKA – skrzydła
KSIĄŻKA – haszysz



Zaszumiało (6) | Zostaw myśl

Jesienne Anioły

niedziela, 02 października 2016 13:25

 

Anielska jesień
Jesienne anioły są zawsze zdziwione:
że ziemia zasypia zbyt wcześnie wieczorem,anioł jesienny.jpg
że szare podwórko, i droga i pole,

że płoty zaspane, dzieciaki skwaszone...

Jesienne anioły pod starą jabłonią
szukają ostatnich, zmarszczonych jabłuszek,
a potem jak koty na miedzach się gonią,

udając mgły srebrnej stargany kłębuszek.

 

Jesienne anioły w służbowych kaloszach
nie boją się kałuż ni pierwszych przymrozków,
jesienne depresje zbierają do kosza,
by zrzucić je zaraz na nos, prosto z mostu...

Jesienne anioły nieludzkiej urody,
cierpliwi zesłańcy, co czasu nie liczą,
to dowód najlepszy, że Pan Bóg jest młody,
bo jesień osłodził anielską słodyczą.
Magda Anioł

2 października obchodzimy wspomnienie Świętych Aniołów Stróżów. Jest to jedno z moich ulubionych świąt, o którym zawsze wspominam. A ponieważ jak pisałam ostatnio moje natchnienie zrobiło sobie wakacje, nie pozostaje mi nic innego jak zaczerpnąć z innego koszyka myśli.

Dziś mogę tylko prosić mojego Anioła Stróża, aby namówił to moje natchnienie na powrót.

aniolki jesienne.jpgAnioł- posłaniec
Zapatrzony w okno życia
okryty błękitnym skrzydłem
z ufnością spogląda w przyszłość
nowe życie otwiera nowy rozdział
jestem z tobą
dodam ci odwagi
abyś dzielnie kroczyła naprzód
błogosławiona jesteś
wśród matek
skąd ta obawa
w twoich oczach?
Opatrzność czuwa nad nami.
Miłość znowu zwycięży!
Janina Halagarda


Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

Żegnaj Lato na rok

piątek, 23 września 2016 10:34
słoneczna.jpg
Już niedaleko do jesieni

Odeszło lato upalne, gorące
już niedaleko do złotej jesieni
do liści złotych kwiatów malowanych
kolorem brązu żółci i czerwieni

Do jabłek dorodnych i rumianych
do śliwek pękatych i soczystych
ścieżek usłanych dywanem kasztanów
koszy orzechów dojrzałych złocistych

Do pajęczyny babiego lata
co białą nicią po polu się snuje
i prosi lato by jeszcze zostało
bo opuszczone samotnie się czuje

Już niedaleko do polskiej jesieni
do korali jarzębiny czerwonej
kwiatów ubranych w barwne motyle
i ostatnich resztek trawy skoszonej
Znalezione w Internecie
Królewna Jesień przyszła nagle, niespodziewanie. Wszyscy zauważyli jej nadejście. Ubrana była w ciepły żółto-czerwony płaszczyk z zielonym szalikiem otulającym szyję.Ubranej w rudości Jesieni na początku towarzyszył deszcz i przenikliwy wiatr. Teraz jednak, mimo że jest chłodno, Jesień napełnia mnie zachwytem. Marzę tylko, aby ogrzało mnie jej słoneczne ciepło. Aby jeszcze pozostał ślad po jej pracowitej siostrze. Tak królewna Lato dała nam w tym roku dużo ciepła. Żałuję, że nie da się tego ciepła przechować w te jesienne i zimowe dni. Dobrze byłoby je zapasteryzować, jak owoce i warzywa, aby potem dozować sobie w chłodne wieczory wraz z herbatą, kocem i książką.
Tak, Jesień przynosi nam chłodne wieczory i ranki, zimne noce. Coraz wcześniej robi się ciemno....Cóż jednak począć? Pani Lato już nie wróci.

Strofy o późnym lecie
Zobacz, ile jesieni!
Pełno jak w cebrze wina,
A to dopiero początek,
Dopiero się zaczyna.

Nazłociło się liści,słoneczny.jpg
Że koszami wynosić,
A trawa jaka bujna,
Aż się prosi, by kosić.

Lato, w butelki rozlane,
Na półkach słodem się burzy.
Zaraz korki wysadzi,
Już nie wytrzyma dłużej.

A tu uwiądem narasta
Winna jabłeczna pora.
Czerwienna, trawiasta, liściasta,
W szkle pękatego gąsiora.

Na gorącym kamieniu
Jaszczurka jeszcze siedzi.
Ziele, ziele wężowe
Wije się z gibkiej miedzi.

Siano suche i miodne
Wiatrem nad łąką stoi.
Westchnie, wonią powieje
I znowu się uspokoi.

Obłoki leża w stawie,
Jak płatki w szklance wody.
Laską pluskam ostrożnie,
Aby nie zmącić pogody.

Słońce głęboko weszło
W wodę, we mnie i w ziemię,
Wiatr nam oczy przymyka.
Ciepłem przejęty drzemie.
słonecznie.jpg
Z kuchni aromat leśny:
Kipi we wrzątku igliwie.
Ten wywar sam wymyśliłem:
Bór wre w złocistej oliwie.

I wiersze sam wymyśliłem.
Nie wiem, czy co pomogą,
Powoli je pisze, powoli,
Z miłością, żalem, trwogą.

I ty, mój czytelniku,
Powoli, powoli czytaj
Wielkie lato umiera
I wielką jesień wita

Wypiję kwartę jesieni,
Do parku pustego wrócę,
Nad zimną, ciemną ziemię
Pod jasny księżyc się rzucę.
Julian Tuwim, Rzecz czarnoleska

Słońce coraz częściej chowa się za chmurami, a w zamian za to Pani Jesień otula wszystko ciepłymi kolorami otaczającej nas natury. Dookoła jest pięknie. Nie da się ukryć, na początku królewna Jesień potrafi zachwycić. Kolorowe liście powoli spadają z drzew, powietrze pachnie dymem z ognisk, kasztany spadają pod nogi, a i Król Słońce często jest dla nas łaskawy.
Nie da się ukryć, że rudowłosa Pani Jesień zapukała do naszych drzwi, a my chętnie wpuszczamy ją za próg.
Lubię  Jesień z kolorowymi liśćmi, babim latem. Kasztany, żołędzie, orzechy, jabłka , a przede gruszki. Róże, astry wrzosy... Mogłabym tak długo wymieniać. Dary natury przynoszone nam przez Jesień zachwycają.
Jednak podobnie jak latem czas biegnie nieubłaganie. Kolejne dni mijają jeden po drugim, a człowiek ze zdumieniem stwierdza, że za progiem czeka październik.
Jednak czy w tym roku jestem gotowa na Jesień? Dobre pytanie. Moje dobre samopoczucie dawno zniknęło. Nawet nadzieja powoli zaczyna gasnąć. Zmęczenie i zniechęcenie wzięło górę. Nawet natchnienie już nie takie. Słowa z trudem przelewają się na ekran. Najchętniej zniknęłabym na jakiś czas i zawinięta w koc przetrwałabym ten nieciekawy dla mnie czas w alternatywnym świecie. Ale czy taki istnieje?
A tak chciałabym powiedzieć:
Miły, już jesień
 
Czerwienią liści nas otula, babiego lata złotą smugą
I noc się robi coraz dłuższa, miły jesień przyszła już
Wiatry wróciły do nas znowu, ptaki z południa są już w domu
I słychać pierwsze kroki chłodu, miły jesień przyszła już słoneczniki.jpg

A w nas jeszcze tyle wciąż radości jest
Tyle słońca z lata jeszcze w nas
I jesienny smutek nam nie grozi, wiem
Dobry los wciąż sprzyja nam

Już chmury stoją w oknie, bezradny kasztan w deszczu tonie
Jak dobrze z tobą być, przy tobie, miły jesień przyszła już
Zmarznięci i skulemi ludzie do domu biegną byle szybciej
W kieszeniach niosą mokry smutek, miły jesień przyszła już słonecznik.jpg

A w nas jeszcze tyle wciąż radości jest
Tyle słońca z lata jeszcze w nas
I jesienny smutek nam nie grozi, wiem
Dobry los wciąż sprzyja nam
Eleni


Zaszumiało (6) | Zostaw myśl

Sierpniu zatrzymaj się!

środa, 31 sierpnia 2016 10:47

kapelusz1.jpg

usiadł sierpień odpoczywa
po gorącym lecie.
Skosił trawy,
skosił żyta.
Czeka już na jesień

Teresa Ferenc

 

Może trudno w to uwierzyć, ale właśnie zaczynam zachwycać się królewną Lato, opaloną, z piegami na twarzy i rozjaśnionymi od słońca włosami. Od św. Anki, kiedy są już chłodne wieczory i ranki. Pani Lato skraca dni i wydłuża noce. Jednak dla mnie wówczas jest najsympatyczniejsza i jak zaczyna się sierpień, to można po prostu się w niej zakochać. Sierpień nie jest tak obfity w kolory, zapachy i inne cuda jak maj, czy czerwiec.  Uwielbiam jednak ten czas dojrzałych owoców i warzyw.
Sierpniowa Pani Lato obdarza nas aromatem dojrzałych owoców, Ciepłą barwą kwiatów. Niestety zmieniają się kolory otaczającej nas natury. Świeże i soczyste kolory Pani Wiosny znikają. Zieleń drzew i traw z zaczyna płowieć i coraz częściej pojawiają się pierwsze odcienie rdzy na liściach. Zaczynają dominować kolory z palety. Powoli pojawia się nutka jesieni.

Jednak lubię sierpień, bo wówczas zaczyna się czas mgieł. Sierpniowe poranne mgły i chłodne wieczory zapowiadają niewątpliwe przyjście jesieni.Ależ zrobiło się melancholijnie. A to wszystko przez uciekający czas. Chciałabym zawołać: sierpniu nie uciekaj mi, zatrzymaj się na chwilę....

Sierpień
Paprocie płyną jak rozgwiazdy.
Zanurzam stopy w noc sierpniową.sierpeń.jpg
Niebo sypnęło pyłem jasnym,
chcę stąpać po nim razem z tobą.

Możemy się tu ukryć, schować,
okryć ciemnością tak jak kocem,
znam takie światłoczułe słowa
które się szepcze tylko nocą .

Księżyc strumieniem pełnym blasku
wysrebrza w mroku ciała złote,
spłukuje na przybrzeżne piaski
gorący wstyd zmieszany z potem.

Czas się zatrzymał tu i teraz,
znów go dotykam, znów go czuję,
znów własnym kluczem noc otwieram
i znów się sama zatrzaskuje.

Przyszłość z gwiazdami wchodzi w zmowę,
wróżbami karmi nas nieszczerze.sierpniowa.jpg
Sam chcę wytyczać ścieżki nowe,
jeszcze próbuję, jeszcze wierzę.

Jeszcze okruchy marne składam
w siłę, by wracać tu czasami,
bo moją ścieżką własne ślady
i noc sierpniowa pod stopami.

Znalezione w Internecie

Mam ochotę złapać sierpniową Panią Lato za rękę i nie puścić. Bo gdzież ona tak biegnie?
Sierpniowe dni są przecież leniwe, spokojne i stateczne, Dlatego co roku zachwycają mnie. Dlatego co roku mój urlop planuję na koniec sierpnia i początek września. Tylko w tym czasie odpoczywam z największą radością.Sierpień jest dla mnie czasem wakacji, swobody, odpoczynku. To miesiąc dojrzały i aromatyczny. We wrześniu królewna Lato co prawda powoli robi się zmęczona, ale nadal ma jeszcze siłę, energię, aby malować na żółto, pomarańczowo, czerwono... dojrzewające owoce i warzywa. Wszystko dookoła nabiera przedsmaku jesieni. Dlatego kocham te moje wędrówki w towarzystwie dojrzałej Pani Lato. Co roku o tej porze żyję przygotowaniami do podróży.

 

Dojrzałe lato

Pomiędzy kłosami rozgrzane powietrze
dźwięczy w sygnaturach dojrzałego lata; sierpniowe.jpg

ponad kwietną łąką zbłękitniała przestrzeń
utonęła w słodkich, zielnych aromatach.

Lipiec w szwach już pęka od nabrzmiałych wiśni,
malinowym sokiem tryskają ogrody,
cykady w nokturnach postradały zmysły
w srebrzystej poświacie księżycowych drożyn.

Ja po czubek głowy w lecie zakochana,
zanim czerwień maków jesień mgłą rozbieli,
wierszem ci wyśpiewam – choć to może banał
aksamitną miłość, jak skórka moreli.

Ewa Pilipczuk

Niestety w tym roku będzie inaczej. Nie wyjeżdżam. Nadal jestem na zakręcie i nie widzę jeszcze prostej drogi przede mną. A chętnie bym taką drogą powędrowała. Dlatego trochę mi szkoda, że nie będę patrzyć jak wędruje słońce nad czerwonymi dachami mojego ukochanego miasta. Plątająca się miedzy domami i drzewami mgła otulała wszystko dookoła, sprawiając, że świat nabierał pewnej tajemniczości. Jednak sierpniowe mgły przede wszystkim pragną na chwilę schłodzić miasto, które już za chwilę ogrzeje codzienne życie, a potem dodatkowo ogarnie turystyczna gorączka.Zawsze lubiłam zaczynać dzień, kiedy jeszcze trochę zaspany król Słońce rozpoczynał swoją wędrówkę. Jednak poranna mgła unosząca się nad rzeką muskała nas po twarzy i skutecznie budziła nas do końca.
Lubię takie przebudzenia. Król Słońce po przemyciu twarzy ziewał i wzdychał po raz ostatni, a mgły odpływały w dal. Król Słońce przeglądał się z zadowoleniem w lustrze rzeki, po chwili zaplątywał się w gałęziach drzew, aby z potem z pełną energią wbiec na górkę z obietnicą kolejnego słonecznego dnia. Dlatego potem już z pełną uwagą spoglądałam na miasto powoli budzące się do życia.
Także i wieczory, kiedy dzień powoli gaśnie, są godne uwagi. Król Słońce zapewnia jedyne i niepowtarzalne światło i kolor. Taka paleta barw na niebie zapiera dech w piersiach. Czerwień, pomarańcz, żółć, fiolet, błękit.... Każdego dnia inna mieszanka, która w końcu zabarwiała się na szaro i granatowo.

W sierpniowe wieczory, gdy najczęściej spadają gwiazdy, patrzę na to praskie niebo i wymyślam sobie różne życzenia. Może za rok ten wyjazd znowu stanie się rzeczywistością?
Czasem warto czekać na coś pięknego, niezwykłego. Bo to gdzieś jest, czeka. Nie wszystko można dostać od razu. Im później, tym bardziej to doceniamy.

 

kiedyś zamieszkam w pradze
kiedyś zamieszkam w pradze
w życiu trzeba mieć jakiś cel kochanie więc to będzie to
zamieszkam blisko wyszehradu
i blisko przystanku tramwaju linii numer siedemnaście
żebym mógł jeździć tam i z powrotem wzdłuż spokojnej
rzeki przyglądając się spokojnym ludziomsierpniowa Praha.jpg
nauczę się ich języka który śmieszy
moich rodaków ale mnie się podoba
to prosím vás jest łagodne a mnie
potrzeba łagodności kochanie
i będę popełniał czeskie błędy cokolwiek one znaczą
i oglądał czeskie filmy
a w kieszeni nosił kamyki dla františka k.
i będę wypatrywał ciebie kochanie bo w życiu trzeba mieć jakiś cel
grzegorz kozera



Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

Dawna wakacyjna codzienność

piątek, 05 sierpnia 2016 6:33

 

 Lato
Lato w słomkowym kapeluszu
Chodzi po polach,liczy kłosy.
To młodzian pełen animuszu-
Młodości nigdy dosyć.

kapelusz-wiosna.jpg
W szczodrości sypie złote ziarno,
Chabry rozdaje wiejskim pannom

I chce, by zawsze go kochano
Ten chłopak miodowłosy.


Ugryzie w sadzie papierówkę,
W dłoniach ukryje bożą krówkę,
W duszy mu tylko śpiew i granie-
Wesoły przebieraniec.

Nad wschodem słońca zadumany
Liczy skowronki i bociany
I z polnym strachem idzie w tany
Bo w miejscu nie ustanie.

Anna Zajączkowska

Wstał kolejny letni, cichy, orzeźwiający świt. Jak zazwyczaj był złocisty, lecz dziś jakby odrobinę blady. Dodaje mi jednak energii i siły przed kolejnym upalnym dniem, które do wieczora znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ale przecież wiadomo od świętej Anki chłodne wieczory i ranki. I jak dla mnie tylko one mogłoby być. Po co te upalne południa i popołudnia? Przecież sierpniowe wieczory i ranki są najpiękniejsze. A spadające gwiazdy w noc św. Wawrzyńca ponoć spełniają marzenia.
Podziwiam królewnę Lato, że w taki dzień ma silę pracować w polu, ogrodzie.... Od dawna wiadomo, że to najpracowitsza córka króla Słońce.
Jednak znowu odeszłam od tematu, przecież nie o tym chciałam pisać.
Minął kolejny ranek otulony mgiełką nostalgii.
Jak każdego roku o tej porze powracają wspomnienia o moich dziadkach.
Znowu błądzę myślami w poprzednim wieku.
Często teraz mieszkam we wspomnieniach. W świecie, który już nie istnieje.
Trudno się znowu cofnąć do kalendarza sprzed wielu lat. A przecież dobrze go pamiętam. Tuż przy drzwiach w kuchni Dziadków wisiał kalendarz, z którego codziennie Babcia lub Dziadek wyrywali kartkę. To był nawet taki rytuał. W lecie, kiedy tam przebywałam, kalendarz stracił już trochę na swojej wadze, ale z uporem dążył do szczuplejszej figury. Pod koniec roku był już chudziutki, tak że znikał i a jego miejsce zajmował następny, gruby i ciężki, który radośnie odmierzał kolejne dni i dostarczał również ciekawych informacji - kulinarnych, ogrodniczych, astrologicznych... Czasem zdarzało się nawet, że opowiadał dowcip lub pokazywał żart rysunkowy. Bardzo lubiłam ten codzienny rytuał i z niecierpliwością czekałam, co też można przeczytać lub zobaczyć na drugiej stronie kartki.
 
Kartki z kalendarza
Kartkę z kalendarza, wyrywasz codziennie.
kalendarz.jpg
Czynność tę od lat, powtarzasz niezmiennie.
Lecz każda karteczka, powie coś innego,
Kiedy ją przeczytasz, wiesz już coś nowego.


Wiesz o imieninach, jaką mamy datę,
Ale też i o tym, czym nakarmić tatę.
Również o tym kiedy, wiosna nas przywita,
O tym, że agawa, raz w życiu zakwita.

Są tam też rocznice, ważne i mniej ważne
I opisy z życia, też na niepoważnie.
Kartki z kalendarza, choć tak bardzo małe,

Wiedzę nam poszerzać, będą przez rok cały.
znalezione w Internecie
W domu Dziadków były też inne rytuały.
Na wprost łózka w sypialni wisiał zegar. Dziadek o stałej porze ciągnął za łańcuchy, na których zawieszone były obciążniki. Gdy tylko podjeżdżały do góry, zegar oddychał z ulgą, uśmiechał się i potakiwał nam wahadłem. Znów miał siłę liczyć kolejne minuty i godziny. Tik tak, tik tak..... A przy każdej godzinie donośnie wołał bim bam, bim bam.... Dzisiaj, jak go wspominam z rozrzewnieniem, to zastanawiam się, jak to możliwe, że udawało się nam spać w nocy. Teraz pewnie nie zdecydowałabym się na taki eksponat. Jednak gdyby to był ten jeden, jedyny, to kto wie... Ale pewnie wyłączyłabym to bicie.

 

Stary zegar od pradziada
Stary zegar od pradziada
Nic nie robi, tylko gada...
Ledwie skończył – już zaczyna;
Co godzina – to nowina.

zegar.jpg

„Ej, wy dziatki ! Czy wy wiecie,
Jak bywało niegdyś w świecie?
jak bywało na tej ziemi

Przed latami, przed dawnymi?...

Tarcza moja, tak jak słońce,
Biła sercem szczerozłotym,
Sławnych godzin sta, tysiące
Wydzwoniłem swoim młotem.

Miałem w piersi głos ogromny:
Grałem marsze i mazurki,
I polonez wiekopomny

O tym królu, co bił Turki.

Dziś mi nikt już nie poradzi,
Z wiatrem poszło moje zdrowie...
Zapytajcie tylko dziadzi,
To on resztę wam opowie’’.

Stary zegar mruczy w ciszy,
Zgięta skrzypi w nim sprężyna
Ledwo idzie, ledwo dyszy
Przecież znowu bić zaczyna.

znalezione w Internecie

Codziennie Dziadek czytał regionalną gazetę. Wędrówka z Babcią lub Dziadkiem do pobliskiego kiosku zawsze była dla mnie atrakcją. Z czasem sama po nią biegałam i z ciekawością zaczęłam przeglądać. Teraz jak jestem w tamtych stronach, to staram się do niej zajrzeć.Każdego dnia siedziałam na taborecie w kuchni i patrzyłam jak Babcia rozpala ogień w piecu i nastawia wodę na ziemniaki. To nic, że obok stała kuchenka gazowa. Z pieca zawsze wszystko smakowało lepiej, a dla takiej dziewczynki jak ja było też ciekawsze.

Prawie codziennie wędrowaliśmy na drugi koniec miasteczka. Tam znajdowała się działka Dziadków. Zdecydowanie jednak wolałam, jak jechaliśmy z Dziadkiem samochodem. Było wówczas wygodnie i szybko.
Wówczas droga ta wydawała mi się bardzo męcząca. Najpierw długa droga boczną, nieasfaltową drogą, potem marsz tuż przy torach kolejowych, następnie wspinaczka uliczką pod górkę i już było blisko.
Najbardziej fascynował mnie marsz wąską ścieżką tuż przy torach. Najciekawiej było, jak zbliżał się pociąg.
Dobrą minutę przed przyjazdem pociągu słyszeliśmy jak szepczą i mruczą tory. Potem zaczynały śpiewać. Na początku było cichutkie mormorando, potem głośniejsze zawodzenie. Tutut, tutut, tutut.... lubiłam i nadal lubię ten dźwięk. Może dlatego, że zawsze mieszkałam blisko torów kolejowych.
Po chwili stukot i huk narastał. Jak nie udało się nam wcześniej dojść do uliczki, schodziliśmy ze ścieżki i czekaliśmy w bezpiecznej odległości. Nadjeżdżała ogromna lokomotywa spocona, groźna, z trudem ciągnąca wagony. Nagle rozlegał się gwizd, buchała para i pociąg stopniowo zwalniał, przejeżdżał pod mostem, zgrzytał hamulcami i zatrzymywał się na dworcu. To było niesamowite przeżycie, które zdarzało się bardzo rzadko, w porównaniu z marszem na działkę... Teraz niestety śpi na bocznicy lokomotywa....
 
Lokomotywa
Śpi na bocznicy lokomotywa,
Wielka, ogromna, rdza po niej spływa,
A nie oliwa.
Śpi i nie sapie, nawet nie dmucha,
Żar z jej zimnego brzucha nie bucha.
Wagonów nigdy już nie pociągnie,
Już o podróżach musi zapomnieć.

A przecież w czasach swojej młodości,
Woziła bardzo dostojnych gości:
Jaśnie hrabiego z jaśnie hrabiną,
pociąg.jpg
Pana sędziego z żoną sędziną,
Oraz ministra, trzech generałów,
Premiera, a z nim doradców paru,
I jeszcze pomnę, razu pewnego,
Pana prezesa Banku Rolnego.

Warszawa-Wiedeń, Wiedeń-Warszawa,
Wieźć takich gości, to była sprawa!
Na stacjach tłumy, krzyki i kwiaty,
Grały orkiestry, grzmiały wiwaty.
Pociąg witano i odprawiano
Z wielkim przepychem wieczorem, rano.
Ciągle po szynach raźno się toczył,
We dnie
Lub w nocy,
We dnie
Lub w nocy.

Śpi na bocznicy lokomotywa,
Drzew gąszcz zielony szczelnie ją skrywa.
I tylko we śnie wspomina tak:
Tak, to-to, tak,
Tak, to-to, tak…
znalezione w Internecie
Tych naszych rytuałów, codziennych czynności  było więcej... Jednak powoli się one zacierają w pamięci. Powinnam częściej myśleć o Dziadkach. W mojej pamięci jest dużo miejsca dla Dziadków. Powinnam pielęgnować te wspomnienia, aby się nie rozmyły. Kto powiedział, że lepiej koncentrować się na teraźniejszości? Bo cóż ma mi ona do zaofiarowania dzisiaj?


Zaszumiało (8) | Zostaw myśl

Świat o świcie

poniedziałek, 04 lipca 2016 11:29
lato1.jpg
Kto przyniósł lato
Kto nam przyniósł lato???
Kto je przyniósł do nas?
Może dobra wróżka,
pięknie opalona?
A może czarodziej
dał nam lato w darze,
bo na pustej plaży
zimą je wymarzył?
Spytałem motyli
Tańczących nad łąką,
a motyle na to:
- Przyniosło je słonko!!!
znalezione w Internecie
Za oknem wędruje pracowita królewna Lato, którą pamiętam jeszcze z mojego dzieciństwa. Ubrana jest w kolorową sukienkę ozdobioną dzwoneczkami. Tak jak każdego roku swoje panowanie pani Lato rozpoczyna dźwiękiem białych i fioletowych dzwonków.
W przeciwieństwie do swojej najmłodszej siostry nie rozprasza się i nie przerywa swojej wędrówki, aby  odpocząć na posłaniu z mchu.
To także czas najkrótszych nocy, chociaż wraz z przyjściem Lata stają się one coraz dłuższe i tak będzie aż do moich urodzin.
Dlatego staram się wykorzystać to jak najlepiej. Wstaję o świcie, kiedy cały świat trwa jeszcze w bezruchu, niezmącony hałasem dnia codziennego. Cieszę się, że mam możliwość wstawania o brzasku wraz z pierwszymi promieniami słońca. Lubię te moje poranki w moim Ogrodzie za spokój, rześkie powietrze, śpiew ptaków.... Czasem pojawia się skrzecząca sroka, często ze swoją koleżanką i tłukąc się na dachu lub wśród gałęzi świerku wyrażają swoje niezadowolenie. I może mają rację, bo przecież trawnik o tej porze zawsze należał do nich.
Jest mi tak dobrze. Mogłabym zatrzymać wskazówki zegara i sprawić, że na zawsze będzie letni poranek, a ja będę w moim Ogrodzie. Jednak, czy staruszek Czas się na to zgodzi, czy przysiądzie obok na ławeczce? Powinien.... Zapewne jest zmęczony tym nieustannym pędem, ale podobnie jak nie ma czasu na odpoczynek. A przecież warto wstać wcześniej i zachwycić się niepowtarzalnością letniego poranka.
lato2.jpg
Koncert o świcie
Promienne słońce wstaje o świcie,
a chłodna rosa pod stopami.
Patrzymy stojąc w cichym zachwycie
na obraz, co jawi się przed oczami.

Widok tak piękny, że dech zapiera.
Właśnie zaczyna się koncert świata,
reflektor oświetlił scenę, a teraz
śpiewa i tańczy wszystko co lata.

Setki motyli na pięknych kwiatach,
te wszystkie barwy to wprost rozpusta,
zlatują się tutaj aż z końca świata,
a kwiaty z podziwu rozchylają usta.

Nad kończynami brzęczące osy,
muzyka ptaków pod dachem nieba,
fryzjer wiaterek modeluje włosy,
do szczęścia więcej nic mi nie trzeba.
lato-woda-swit.jpg
Z nadmiaru szczęścia aż drży powietrze.
Mogłabym tu zostać, słuchać i marzyć:
Czy taka chwila spotka mnie jeszcze?
Czy taki koncert mi się przydarzy?

Przyjdziemy tu jeszcze raz jutro rano,
w cieniu pod wielkim klonem siądziemy,
gdy świat nam jutro zagra tak samo,
uśmiechem za koncert podziękujemy.

Przyjdziemy tu jeszcze raz o świcie,
by później długo tą chwilą żyć,
złożyć w pamięci co daje życie,
zachować wszystko na szare dni.
Hanna G.
A ja zwolniłam, a nawet przystanęłam. Moje życie na zakręcie uspokoiło się, stało się jednak bardziej monotonne.
Staram się cieszyć całą sobą, całym sercem z tego co mam. Z tego, że panuje nam pracowita królewna Lato, że jej ojciec król Słońce często spogląda z okna pałacu na Ziemię, że czasem pada ciepły deszcz, że trawa przystroiła się w perełki rosy, że ptaki ćwierkają, że kwiaty pachną jak nigdy....
Jak dobrze, że znowu pada. Każda kropla deszczu oznacza zielony, błyszczący liść, kolejny rozkwitający kwiat i kolejne kiełkujące źdźbło trawy.
Ale czy jestem zadowolona z życia? Szczęście docenia się wówczas, gdy zniosło się tyle niespodziewanych darów losu. Pokonałam już kilka zakrętów i również teraz chciałabym wędrować zwykłą, prostą drogę... Ale wciąż jestem na zakręcie i wiem, że jeszcze tu trochę zostanę.
Często, gdy jestem na zakręcie, gdy coś zaczyna się sypać, to myślę o tym, żeby gdzieś uciec, zostawić wszystko i zamieszkać z dala od pędzącej cywilizacji.

Jednak to pozostaje w sferze marzeń. Ich realizacja nie jest taka prosta...

Musiałabym spakować moje życie do walizek, pudełek.... Potem trzeba byłoby udać się na pocztę wysłać to daleko, do celu ucieczki. Problem jednak w tym, że nie mam tak dużych walizek i pudełek, a wybór najpotrzebniejszych rzeczy byłby bardzo trudny. Najważniejsze że:

 lato.jpgJuż się nie spieszę
Nie pędzę
Nie biegnę
Żyję wolniej
Spokojniej
Bez tempa
Nie dlatego
Że nie mam się do czego spieszyć
Po prostu wiem
Że i tak nie zdążę
znalezione w Internecie.

 Jednak końcówkę bym zmieniła:
 
Nie dlatego
Że i tak nie zdążę
Po prostu wiem
Że nie mam się do czego spieszyć


Zaszumiało (8) | Zostaw myśl

W poszukiwaniu ciszy

środa, 15 czerwca 2016 9:25

 

czerwiec.jpgCzerwiec

Czerwiec w wiośnie zakochany
słońcem swą wybrankę pieści

chabry wplata w zboża łany
i kolczyki da z czereśni

rozgniewany fuknie burzą
w skrusze maźnie tęczy skrawkiczerwiec1.jpg
aż dmuchawce głowy puszą

i czerwienią się truskawki

tłusty rzepak kwieciem złoci
on odwdzięczy nam się za to
nocą wabi kwiat paproci
gdy się wiosna zmienia w lato.

 

znalezione w Internecie

Czerwiec.... I już mi żal powoli odchodzącej do pałacu swojego ojca królewny Wiosny. Już tęskno mi bzami, konwaliami, akacjami.... Przeminęły, przekwitły, aby pojawić się ponownie w nowym roku. Wszystko tak krótko trwa i szybko znika!
Także nasze życie biegnie do przodu i nie ogląda się za siebie. Rzadko kiedy mamy czas zatrzymać się i w ciszy spojrzeć na otaczający nas świat.
Niestety na Ziemi nie ma już prawie cichych miejsc.
Wszędzie obecny hałas coraz bardziej nam dokucza. Wiele osób skarży się na szumy, które są słyszane nawet w ciszy. Do tej pory takie dolegliwości przypisywało się osobom starszym. Teraz jednak się to zmieniło. Na takie objawy skarży się coraz więcej młodszych osób.
Hałas jest problemem cywilizacyjnym. Jest go coraz więcej. Częściej robi się głośno dookoła.
Współczesny człowiek nauczył się żyć i spać przy wtórze nieustannego szumu samochodów, nocnych imprez u sąsiadów, tramwajów i pociągów toczących się po torach i wprawiających w drżenie szklanki w pobliskich mieszkaniach. Przystosowując się do otoczenia, przyzwyczaił się ignorować te dźwięki, podobnie jak kiedyś człowiek pierwotny odgłosy deszczu, wiatru, burzy.... Potrafimy teraz spać pomimo hałasu za oknem.
Słyszymy te dźwięki, ale ich nie słuchamy. Często akceptujemy je jako coś naturalnego. Jednak wyróżniamy z tego szumu dźwięki, które ostrzegają i wywołują określoną reakcję: sygnał nadjeżdżającej karetki lub alarmu. Wciąż zatem jesteśmy czujni, chociaż w inny sposób niż nasi przodkowie.

cisza.jpgW ciszy

W ciszy rodzą się myśli,
płyną lekką melodią,
łatwiej marzenia wyśnić,
sprawy ujrzeć na nowo,

znaleźć przystań po burzy,
i ocaleć wśród sztormów,
wstrzymać mrok, który ruszył
niby rydwan stukonny.

W ciszy można usłyszeć
walc jesienny jarzębin
i popatrzeć na życie,
z perspektywy i głębiej.

Można wzlecieć pod błękit,
by być duszy najbliżej,
tylko trudno czasami
znaleźć w sobie tę ciszę.
znalezione w Internecie

Hałas jest wszędzie. Żyjemy w gwarze od rana. Włączone radio, telewizor, rozmowy przez telefon.... Harmider na ulicach.Nawiasem pisząc hałas uliczny został nazwany smogiem akustycznym.

Nawet na spacer wychodzimy we dwoje i wciąż rozmawiamy. Niemal we wszystkich knajpach, sieciach handlowych leci głośna muzyka. Nawet w tramwajach lub autobusach kierowcy słuchają głośnej muzyki, a pasażerowie starają się ją przekrzyczeć rozmawiając przez swoje komórki. Nie wspomnę już o pociągach. Większość pasażerów uruchamia wszystkie sprzęty elektroniczne, jakie ma. A jak nie ma to podejmuje głośne rozmowy na wszystkie możliwe tematy, nie licząc się zupełnie z innymi. Tak jakby podróż była unikalnym czasem, w którym muszą zostać omówione wszystkie służbowe i prywatne sprawy. Nawet w miejscach, gdzie jest wyraźny zakaz rozmawiania przez telefon, nikt tego nie przestrzega.Hałas musi być! Jest nieodłącznym elementem naszego życia.

Na hałas jesteśmy narażeni od dzieciństwa. Dzieci, nawet te najmłodsze mają problemy ze słuchem, słabiej przyswajają informacje, są bardziej agresywne. Dalsze skutki, to tylko kwestia czasu. Przyczyną tego jest słuchanie głośnej muzyki, zbyt głośne oglądanie telewizji....

Czy hałas rzeczywiście musi być zwiastunem i gwarantem dobrej zabawy, rozrywki i beztroski?

Jednak różne badania alarmują o coraz większym zagrożeniu ze strony hałasu. Społeczeństwo głuchnie. Niestety zlikwidowanie hałasu nie jest możliwe, ze względu na rozwój cywilizacji. Jednak można go zmniejszyć, aby był mniej szkodliwy.

Ciszy mamy w codziennym życiu coraz mniej. Może nawet niedługo stanie się ona towarem deficytowym, wartością przeliczalną na pieniądze?

Tęsknię za ciszą
Tęsknię za ciszą, za spokojem błogim,
atłasem nieba rozpostartym sennieciszy.jpg
i za tą chwilą kiedy stanę w progu
bez łez goryczy i bez żalu we mnie.

Tęsknię za sadem wiosennomajowym,
bielą gałęzi ukwieconych krasą,
blaskiem spojrzenia, ciepłym, dobrym słowem
herbatą z miodem wypijaną czasem.

Teraz nade mną niepogody życia,
błyski złowieszcze i gradowe chmury,
lecz ja na przekór, jak pełnia księżyca
przez łzy jaśnieje, głowę wznosząc w górę.

znalezione w Internecie

Przed codziennym hałasem uciekamy w zamkniętą przestrzeń własnych domów. Tam mamy szczelne okna, grube drzwi. A może mieszkamy poza miastem i jego zgiełkiem? Jednak jeśli akceptujemy hałas dużych aglomeracji, jeśli zasypiamy przy szumie, to chętnie wyjeżdżamy na wieś, nad wodę, na działkę... I tam zachwycamy się, że jest tak cicho! i posłuchaj jak ptaki śpiewają... Cieszymy się przez chwilę tym, że nie ma tu klaksonów samochodów, dzwonków tramwajów.....

A przecież ciszy mamy jej tak niewiele. Odgłosy cywilizacji są zawsze z nami.Jestem zmęczona codziennym hałasem. A gdyby uciec od tego tego szumu?

Czy ciszy i spokoju musimy szukać z dala od cywilizacji? Chyba tak.
Cudownie jest uciec na chwilę od hałasu pędzącego i zwariowanego życia. Dobrze byłoby zanurzyć się w ciszy aby odnaleźć spokój i wytchnienie.

Właśnie zatęskniłam za ciszą, za taką zieloną, leśną i subtelną ciszą.

Bez ciszy nie da się żyć.
A może to ciszawołała i upomina się o mnie? Taka ucieczka w ciszę..... Tylko gdzie jest cicho-sza?

 Ucieczka w ciszę

W modrzewiowym lesie
Pogrążam się w myślach
Podążam przed siebie
Trzymając się nieskończonego nieba
Podziwiam światłocienie w drzewach
cisza-jest-najlepsza.jpg
W świeżym wietrze
Głos ptaków rozbrzmiewa
Ziemia umyka pod stopami
Przeszłość przemknęła mi
Przed oczami

Świat nieludzki zaplątany w zarośla
Gdzieś daleko za mną pozostał
Wszystko milknie
Nawet ptaki
Nie dzieje się nic

Cisza wyczerpanej natury
Zieje otchłanią ducha
Przygniata
Słyszę strach w oddechu swoim
Oniemiała już się nie ruszam

znalezione w Internecie

 

 



Zaszumiało (8) | Zostaw myśl

To już 10 lat

piątek, 27 maja 2016 11:25

10 urodziny.jpg

 

Dziś 10 kończę lat
i marzę, aby przede mną był cały świat! 

Dziś są moje urodziny
nie chce mi się wierzyć, że piszę tyle lat.
 

Dziś są moje urodziny
Ktoś napisze, wpadnie ktoś

Za życzliwe każde słowo
stokrotnie dziękuję

a we wtorek zapraszam na imieniny

 

imieniny.jpg

 

 

 



Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

Polacy nie gęsi

piątek, 20 maja 2016 10:44

łąka.jpg

W zieleni łąka majowa
gdzieś w trawie świerszczyk się schował.
Nastroił skrzypce maleńkie
gra dla mamy piosenki.
 

W zieleni łąka majowa,
już od stokrotek różowa.
A od stokrotek błękitna,
wszystkie kwiaty zakwitły.

znalezione w Internecie

Przyszedł maj i rozgościł się u nas na dobre. Świat się zazielenił, zakwitły kasztany, pachną bzy, maturzyści zdają egzaminy dojrzałości. Maj przyniósł nam z wiosennym powiewem swoje niepowtarzalne zapachy.

Choć czasami jeszcze słońce schowane jest za chmurami, to jest ciepło. Nareszcie można podziwiać wiosnę w pełnej krasie i kolorach. Chce się żyć w zgodzie z naturą, jej swoim ojcem rytmem prawami. Chce się podziwiać wszechobecną królewnę Wiosnę. To ona waz z królem Słońce potrafi ogrzać, rozweselić, rozświetlić świat. Nawet majowe powietrze jest inne. Takie świeże, przejrzyste, pachnące, kojące....

Wiosna, maj …i jakoś tak mi cieplej na duszy, ale czy lżej?

Nic nowego. Co roku to samo.

Jednak niezmiennie o tej porze w maju nie mogę wyjść z podziwu, jak niedościgniona w swym uroku jest przyroda.

Właśnie niedawno w Internecie znalazłam wiersz, który mówi o tym, co sama chciałabym napisać.

 

Kocham maj za leżenie w trawie…

Za dmuchawce…za wiatru taniec…

Za zieloną lasu sukienkę,

laka_trawa.jpgZa wieczorną słowika piosenkę…

Kocham maj za słońca promienie,

Za bzy dzikie, jaśminu westchnienie,

Złotem kipiące pola rzepaku

Zakochanie, rozśpiewanie ptaków…

Kocham maj za kwiatów naręcze

Za szum deszczu i burzę i tęczę

Za motyle w głowie i zieleń….

Za co jeszcze? Sama tego nie wiem. …

Piękny wiersz. Czasami żałuję, że nie potrafię tak pięknie przelewać swoich myśli, uczuć na papier, tworząc z nich wiersze. Dlatego zazdroszczę każdemu, kto taki dar posiada.Od zawsze każda wypowiedź, zwłaszcza ta ustna, przysparzała mi wiele kłopotu i stresu. Nie lubiłam i nadal nie lubię odzywać się w większym gronie ludzi.
Jedno jest tylko zastanawiające.... Przez parę lat uczyłam w szkole i naprawdę kochałam ten zawód.
W szkole jednak zawsze miałam problem z językiem polskim.
Teraz ze smutkiem stwierdzam, że prawdziwy język polski, który został ukształtowany na przestrzeni wielu lat i którym z dumą posługiwali się nasi przodkowie, w rzeczywistości zanika. Oczywiście nie zanika samo mówienie nim. Zanika piękno naszego języka.Obecnie jest on poprzetykany angielskimi słówkami, które, na co dzień wtrącamy do zdania. Niektóre z nich już na dobre usadowiły się w naszych słownikach.A zapewne z czasem stopniowo przygarniemy resztę ich angielskich przyjaciół. Słowa "weekend", „sorry”, „please” nie robią już na nas wrażenia. Część polskiej młodzieży jest obecnie praktycznie dwujęzyczna. Oprócz oczywiście polskiego , biegle mówi po angielsku. Trochę się obawiam powolnego, ale jednak, zaniku naszego języka, wyparcia wielu słów przez ich, często krótsze, angielskie odpowiedniki.
Nawet takiego wiersza nikt już chyba nie napisze

 

Wiosna nim miłym dżdżem

ziemię poleje,

Zwyczajna wiatrem tęgim

naprzód wieje.

łąka baĹźant.jpgZ ciepłych ptaszęta

krajów przylatują,

Wnet nam głosami swymi zaśpiewają.

Kaczek, żurawi, gęsi

wnet się jazda

Powietrzem puści,

zwiją sobie gniazda.

Wylęgą jaja

i napłodzą dzieci,

z których ze starymi

i młody poleci.

 Ł.Baranowicz

Młodzież chętnie uczy się nowych słówek, ale niestety zapomina lub wręcz nigdy nie słyszało o pięknych, polskich słowach.
Uświadomiłam to sobie ostatnio, gdy mój Kajtek czytał "Przygody Tomka Sawyera" . Wszyscy z naszego dzieciństwa pamiętamy tą książkę. Należy ona do tych lektur, które zapadają w pamięć na zawsze. Jeszcze dziś przed oczami mam przygody Tomka. Teraz jednak nowe, współczesne tłumaczenie tej książki jest inne.Zdania są proste, opisy krótkie, słownictwo uwspółcześnione. Tomek np. nie podążą, ale idzie, nie maluje już parkanu, tylko płot. Spytałam więc mojego bratanka, czy wie co to znaczy słowo "parkan" . Niestety nie wiedział.
Cóż czasem nawet najlepsza klasyka domaga się od czasu do czasu unowocześnienia. Przecież od pierwszego polskiego tłumaczenia „Przygód Tomka Sawyera” minęło ponad 90lat. Już w tym wieku powstało kilka nowych przekładów. Żałuję tylko, że niedługo nie będzie już śladu po wielu pięknych wyrażeniach: farelka, kanka, szaber, onegdaj, urwipołeć, safanduła, harmider, galimatias, dyrdymałki, podfruwajka, wszelako, przeto, wtrynić, rozbisurmaniony, ścichapęk.... Długo można jeszcze tak wymieniać. Jednak, czy wszystkie na pewno mają swoje korzenie w naszym języku? Nieważne.... Szkoda mi tylko, że zanikają.
Może warto o nich pamiętać, bo inaczej pozwolimy im sczeznąć.
Zastąpią je bowiem nowe. ale czy lepsze?

łączka.jpg

w moim barbarzyńskim języku
kwiaty nazywają się kwiaty
i o powietrzu mówię powietrze
i stąpając po kostkach bruku
obcasami wystukuję
bruk bruk bruk
i mówię kamień tak miękko
jak gdyby kamień był aksamitem
i wtulam twarz w twoją szyję
jak gdyby rosło tam ciepłe futro kota
i kocham
mój barbarzyński język
i mówię: kocham

Halina Poświatowska

 



Zaszumiało (8) | Zostaw myśl

Znowu jestem na zakręcie

piątek, 22 kwietnia 2016 7:02

pani-wiosna.jpgA gdy idzie wiosna
O cichej północy,
To błyszczące gwiazdy
Ma w swojej karocy.

A tak lekko tańczy
Wśród leśnej polanki,
To się dla niej w wieńce
Zwijają sasanki.

A kiedy podąża
Wśród pól oziminy,
Ma suknię zieloną
Z traw i koniczyny.

A kiedy wód fale
Ramieniem otoczy,
To ma czoło z lilii
i błękitne oczy.

Zna ją każdy zagon,
Każdy gaj i miedza,
Jeno próg serc ludzkich
Tak rzadko odwiedza.
Ćwierk Konstanty

Patrzę przez okno na otaczający mnie świat i uśmiecham się. Nareszcie do mojego Ogrodu przyszła ciepła i słoneczna królewna Wiosna. Wierzę, że długo taka będzie, chociaż dobrze wiadomo, że najmłodsza córka króla Słońce potrafi być kapryśna. Nawet w tym roku mogłam się o tym przekonać.
 Wszystkie barwny Wiosny zachwycają. Są takie świeże i pastelowe. Jak tylko się pojawiają cieplej robi się mi na duszy. Nie mogę przejść obok nich nie można obojętnie. Kolory pojawiają się i znikają, aby ustąpić miejsca nowym. Królewna Wiosna przyszła do nas w płaszczyku poprzetykanym białymi przebiśniegami i żółto-fioletowymi krokusami. Miała już też fiołkową pelerynkę. Teraz jest ubrana w słoneczno-żółtą sukienkę z forsycji, żonkili i mleczów. Międzyczasie przymierza już tą zieloną z czerwono-żółtymi  tulipanami. Do czerwca nadworna krawcowa króla Słońce uszyje Wiośnie jeszcze kilka sukienek. Zawsze jednak zwracają moją uwagę, zwłaszcza te dwa dominujące – zielony i żółty. Jednak dla mnie każdego roku Wiosna ma sukienkę utkaną z kolorów nadziei.

Gdy na nią patrzę, to wierzę, że może i dla mnie zaczynie się czas nowego, pięknego i dobrego. Liczę, że spełnią się moje oczekiwania i wszelkie obawy, niepokoje odpłyną wraz z powiewem wiosennego wiatru.

Nadzieja jest teraz dla mnie najważniejsza. Dzięki niej mam poczucie jako takiego bezpieczeństwa,chociaż niepewność nadal mi towarzyszy.

To właśnie nadzieja sprawia, że staram widzieć świat i przyszłość w jaśniejszych barwach.

Bez nadziei każdy następny dzień napełniałby mnie niepewnością. Wierzę, że przyjdzie dzień, kiedy minę wszystkie zakręty, a moje ścieżki się wyprostują. Przecież już niejeden zakręt mam za sobą i dobrze wiem, że kiedyś droga stanie się prosta. Wówczas wszystko wróci na swoje tory.

zakret.jpg

Na zakręcie

moje życie zwolniło na zakręcie
 coś zazgrzytało
 coś się popsuło
 już nie da się przyśpieszyć
 

moje życie zwolniło na zakręcie
jak złapać oddech
by wyjść na prostą
i znów się życiem cieszyć

czas wyjść z zakrętu
czas zebrać siły
by życie ruszyło powoli
coś zoperować
coś nasmarować
nie myśleć, że bardzo boli

czas wyjść z zakrętu
czas dodać gazu
by życie ruszyło z kopyta
śmiać się i bawić
i gnać przed siebie
nie słuchać, że coś tam zgrzyta

Znalezione w Internecie

Zwrot "być na życiowym zakręcie" zazwyczaj oznacza trudny moment w życiu. Ma zdecydowanie znaczenie negatywne. To często konieczność zmiany dotychczasowego życia, chociaż  jeszcze nie do końca wiadomo, w którym kierunku należy ruszyć dalej. Niestety nie ma możliwości powrotu na stare, wydeptane już ścieżki.

To pora, aby ruszyć nową drogą, którą musimy wybrać. Jednak czy tak naprawdę chcę zobaczyć, co kryje się za zakrętem. Teraz co prawda tkwię w jednym punkcie, ale jest spokojnie, bezstresowo... Jest mi dobrze. Cały świat dookoła pędzi na złamanie karku, zmierza do wyznaczonego celu. A ja tak naprawdę nie lubiłam tego wyścigu. Czy tak naprawdę znowu chcę biec? Przecież droga, która mnie czeka za zakrętem nie będzie łatwa. Znowu będą na niej kamienie, koleiny, dziury. Czasem pojawią się rozwidlenia, które zmuszają do wyborów.One mogą zaprowadzić do ślepej uliczki lub nad przepaść.Wówczas trzeba zawrócić i szukać dobrej drogi. Owszem, niektórzy próbują przeskoczyć przeszkodę lub wybudować most, ale czy ja zdecyduję się na coś takiego?

No właśnie. Tak naprawdę nikt do końca nie wie co się kryje za kolejnym zakrętem i czy dojdzie do końca zaplanowanej przez siebie drogi.

 Co z nami będzie

 Kiedy znajdziemy się na zakręcie,
co z nami będzie?
Świat rozpędzi się niebezpiecznie,
co z nami będzie?
nawet jeśli życie dawno zna odpowiedź,
może lepiej gdy nam teraz nic nie powie... /2x

zakręt.jpg

Nasz każdy pełen przygód rok,
każdy miesiąc drogi nasz,

Każdy nowy dzień jak szansa i
każda chwila trwogi nasz,
każdy zachód słońca nasz,

każdy podniesiony ton,
każdy naprawiony błąd,
i czy musimy stracić to?

Kiedy znajdziemy się na zakręcie,
co z nami będzie?
Świat rozpędzi się niebezpiecznie,
co z nami będzie?
nawet jeśli życie dawno zna odpowiedź,
może lepiej gdy nam teraz nic nie powie...

W żywym ogniu, niełatwych pytań, topimy plany i sami nie wiemy,
Po co chcemy przeczytać cały scenariusz,
Szukamy błędów, przewidujemy najgorsze,
że nie dojdziemy do happy endu,
A to dopiero początek, tyle przed nami,
Po co się pytać na starcie,
Co będzie z nami?
I nawet jeśli, to życie zna już odpowiedź,
będzie dużo ciekawiej,
Gdy teraz nic nam nie powie.

Tyle miejsc odkrytych gdzie, inni nie dotarli wciąż
Tyle krętych dróg pod prąd i czy musimy stracić to?

Kiedy znajdziemy się na zakręcie,
co z nami będzie?
Świat rozpędzi się niebezpiecznie,
co z nami będzie?
nawet jeśli życie dawno zna odpowiedź,
może lepiej gdy nam teraz,nic nie powie.

 Sylwia Grzeszczak

Wierzę, że jak moja droga się wyprostuje, to będę mogła ruszyć nią spokojnie i bez pośpiechu. Jednak, czy jest to możliwe? Dookoła przecież wszyscy biegną, za wszelką cenę dążą do zamierzonego celu. Nigdy nie brałam udziału w tym wyścigu i nadal nie chcę. Wiem, nie wszyscy mogą to zrozumieć, niektórzy uważają, że brak mi ambicji.  Ale , czy tak naprawdę ten pęd do sukcesu jest ważniejszy od najbliższego otoczenia?  W ostatnich miesiącach utwierdziłam się w przekonaniu, że nie.
Mam więc tylko nadzieję, że jak znowu ruszę w drogę, to będzie to spokojny marsz równym krokiem. Owszem spodziewam się, że pojawią się przeszkody, ale chcę je pokonywać bez pośpiechu. Nie lubię się spieszyć. Zresztą pośpiech ma na mnie zły wpływ. Nigdy nie wychodzi mi na dobre.

Chciałabym tak jak Wiosna ubrać sukienkę utkaną z kolorów nadziei i ufnie ruszyć w dalszą drogę. Postaram się więc z resztek nadziei uszyć bezpieczny strój. Ale przecież ja nie potrafię szyć..... Co zatem będzie?

Kolory nadziei

bywają chwile szczęśliwe
jednak zbyt szybko mijają
są takie troski zmartwienia
które natrętnie wracająnadzieja_zycie.jpg

chociaż się czasem nie uda
znów zaczynamy od nowa
jeszcze się wszystko ułoży
pomysłów wciąż pełna głowa

będziemy cieszyć się życiem
to wiosna skrzydeł nam doda
rozkwitną drzewa i kwiaty
ożyje śpiąca przyroda

ziemia odmieni swą szatę
świat zamaluje zielenią
kolorem świeżej nadziei
dni szare się rozpromienią

 Znalezione w Internecie



Zaszumiało (11) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 23 lutego 2017

Przemknęło:  395 855  

Ziarenka myśli

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728     

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 395855
Zostawione myśli
  • liczba: 484
  • komentarze: 4559
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 3925 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl