Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 213 309 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Pożegnanie rudego koloru

środa, 30 listopada 2016 9:40

Rudy wiersz
Już się rudo robi w lesie.
Rudo, bo jest ruda jesień.
Już zrudziały drzewom liście,
rudo jest i uroczyście.liście rude.jpg
Ruda jesień – rudy las.
Rude są liściaste drzewa,
także chmura, gdy się gniewa,
mrówki, igły też są rude
i odlatujący dudek.
Ruda jesień, liść i chmura,
rudy dudek – rudy las.
Liście lecą jak przez sito.
Lis jest rudy z rudą kitą.
Tylko świerki są zielone,
a dąb rudą ma koronę.
Ruda jesień, liście, chmura,
mrówka, lis i dudka pióra,
rudy dąb – i rudy las.

J. Kierst 

 

Złote korony drzew oraz szeleszczące dywany suchych liści to już przeszłość. Niestety rudowłosa Jesień odeszła na dobre. Schowała do szafy swoje barwne sukienki. Nie będzie już nas cieszyła ciepłem i kolorami. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odmieniła się pogoda dookoła. Zrobiło się szaro, ponuro, dżdżysto... . Na niebie coraz częściej napływają gęste chmury. Chłód przenika ciało. Zaczęły się pierwsze nocne przymrozki.Chociaż kolory nie tylko w moim ogrodzie też zgasły, to jednak obrazy malowane listopadową kredką mają w sobie także wiele uroku. I jeszcze więcej tajemniczości. 

lawka.jpg W dal odeszła jesień kolorowa

W dal kolorowa odeszła jesień,
Liście na wietrze walca nie tańczą,
Październik słońca promienie schował
I posługuje się deszczu tarczą.

Krople strugami płyną po szybie,
Kałuże rosną, trzeba je minąć,
Smutno, lecz czerwień mej parasolki,
Nie daje myślom słonecznym zginąć.

Stoi samotna ławeczka w parku,
Chociaż zaprasza, nikt nie przysiądzie,
Pośród gałęzi wiatr zawadiaka
Harce wywija, lecz nie pobłądzi.
znalezione w Internecie

Na szczęście rudowłosa Pani Jesień pojawi się znowu za rok. Nie zniknie na zawsze, w przeciwieństwie do rudowłosych ludzi. Chyba nie tylko ja zaobserwowałam to zjawisko, ale od dawna że na świecie rodzi się coraz mniej rudych dzieci.
Nawet ja pamiętam jeszcze ze szkoły podstawowej, że prawie w każdej klasie można było spotkać rudzielca. Teraz jak w szkole znajdzie się dóch czy trzech to jest dobrze.
Zjawisko to zaobserwowali naukowcy badający tzw. gen rudych włosów.
Obecnie na świecie zaledwie 1,5 proc. ludzi ma rude włosy, ale w Szkocji stosunkowo dużo osób ma taki właśnie kolor owłosienia. Jest to aż 13 proc., a "rudy" gen nosi aż 40 proc. populacji.
Jak odkryli naukowcy, gen, który odpowiada za pojawienie się rudych włosów, ma coraz większy kłopot w ocieplającym się klimacie. To wina mniejszego zachmurzenia, a więc większej ilości słońca - mówią naukowcy i sugerują, że za kilkaset lat na świecie może już nie być naturalnie rudowłosych ludzi.
Jak można wytłumaczyć tę dziwną zależność?
Szkoci żyją w zimnym, nieprzyjaznym klimacie, z małą ilością słońca dzięki grubej warstwy chmur okalających szczelnie niebo przez większość roku. Dzięki takiemu klimatowi przez wieki jej mieszkańcy "zaadaptowali się", przyjmując m.in. ognistoczerwony kolor włosów. Rude włosy i niebieskie oczy nie potrafią się przystosować odpowiednio do ciepłego klimatu. Im będzie cieplej, tym mniej ludzi z tymi cechami będzie się rodzić.
Trochę szkoda.
Ktoś mógłby powiedzieć, że przecież na rynku są farby do włosów, a nawet kredki do malowania piegów. Moim jednak zdaniem nic nie zastąpi oryginalnej, marchewkowo-rudej czupryny i tych kilku uroczych promieni słońca na nosie…
Fakt, że rudy kolor włosów występuje u ludzi najrzadziej, spowodował, że wokół osób obdarzonych tą cechą wyglądu urosło wiele mitów, wierzeń i przesądów. Najpopularniejszy jest stereotyp, że rudy człowiek to człowiek fałszywy, chytry i złośliwy. Równocześnie jednak ludzie rudowłosi uznawani są za osoby z dużym temperamentem, otwarte, a także namiętne!

rudzielec.jpg

Rudzielec
pomieszałeś kolory
oranż rozmazana
miały być blond loczki
buzia roześmiana

a powstało nieuczesane
z nosem zadartym
pogodnie rozbiegane
wesołe, uparte
figlarnie ryża czupryna
z piegami na zatrzaski
z uśmiechów stworzona mina
w oczach gwiazdek blaski
Znalezione w Internecie

W dawnych czasach włosom przypisywano właściwości magiczne.
Według legendy, pierwszym rudowłosym człowiekiem był książę Iddon, późniejszy władca Gwent. Kiedy dokonał odkrycia Atlantydy, padły na niego promienie zachodzącego słońca, w wyniku czego na jego twarzy pojawiły się piegi, a włosy przybrały rudą barwę.W starożytnym Egipcie rude włosy były uznawane za pechowe, zaś starożytni Grecy wierzyli, że rudowłosi po śmierci przeobrażają się w wampiry.W Rzymie ludzie z miedzianym kolorem włosów byli najdroższymi niewolnikami. W XVI i XVII wieku, podczas polowania na czarownice, wiele rudych kobiet zostało spalonych na stosie tylko dlatego, że były rude. Wszystko to spowodowane jest faktem, że o ile dzisiaj wyjątkowość to cecha na wagę złota, kiedyś każda inność była podejrzana i budziła obawy.
Rudy kolor włosów zawsze był wyjątkowy. Ludzie z rudymi włosami zawsze wyróżniają się w tłumie. Kolor ten zawsze budzi żywe emocje. O ile blondynów czy brunetów traktujemy neutralnie, o tyle o rudym kolorze, mamy wyrobione zdanie. Rudy albo lubimy, albo nie.
Od wieków rudowłosi byli narażeni na zderzenie z niesprawiedliwymi stereotypami. Rudzielec, wiewiórka, marchewka to najpopularniejsze określenia, które zazwyczaj słyszą za sobą w szkole osoby o tym kolorze włosów. Od czasów Judasza po Anię z Zielonego Wzgórza rudzielce nigdy nie miały łatwego życia. Dyskryminacja a nawet znęcanie się nad osobami o rudych włosach, to zjawisko obecne od zawsze. W starożytnym Egipcie byli paleni żywcem na stosie, podczas reformacji uznawani za przyjaciół szatana.
Jednak historycy zauważyli, że rudzi, mimo swojej małej liczebności, znacząco wpływali na losy świata. Wśród takich postaci są m.in. Neron, król Dawid, Helena Trojańska, Napoleon Bonaparte, Thomas Jefferson, Vincent Van Gogh, Mark Twain, Galileusz i Winston Churchill. Angielska królowa Elżbieta I wręcz wprowadziła modę na rudy.
Nie można też zapomnieć o rudzielcach z literatury i filmu. Na pierwszym miejscu oczywiście Ania z Zielonego Wzgórza. Potem Pippi Långstrump, Marek Piegus, Pomysłowy Dobromir ....
Ale to już historia lub fikcja. Teraz trudno jak z rękawa sypnąć nazwiskami współcześnie znanych rudych postaci.
Cóż należy mieć tylko nadzieję, że rude lisy i wiewiórki nie zmienią swojego koloru.

wiewiorka_snieg_zima.jpgWiewiórka
Ruda wiewiórka, ruda wiewiórka
skacze wesoło z drzewa na drzewo.
Z chwiejnej gałązki w zieleń da nurka,
machnie ogonkiem w prawo i w lewo.
Zeszła na ziemię, nic się nie boi,
wie, że orzeszki mamy w kieszonkach.
O, z ręki bierze! O, przy mnie stoi
chwiejąc puszystym końcem ogonka.
Nikt jej nie skrzywdzi, nikt jej nie spłoszy
taka jest śliczna, zręczna i żywa!
Zjadła orzeszków za kilka groszy,
na pożegnanie ogonkiem kiwa.

Władysław Broniewski

 



Zaszumiało (4) | Zostaw myśl

Listopadowo

sobota, 19 listopada 2016 14:50

deszcz_jesienny_lisc.jpgŁzy jesiennego deszczu
Łzy jesiennego deszczu
smutno po szybie spływają
za kim tak bardzo tęsknią
po kim tak głośno łkają
Dlaczego ich łez strugi
szukają pocieszenia
gdzie znajdzie upust rozpacz
gdzie cel ich przeznaczenia
Już wiedzą że to ziemia
spragniona ich obecności
nasycić chce swe łono
marząc o ich bliskości
Znalezione w Internecie

Takie ciepłe dni, całe w złocie lejącym się z nieba odchodzą. Czasami chciałabym dogonić króla Słońce i zagościć w jego pałacu. Pewnie teraz spotkałabym tam jego córki Wiosnę i Lato. Nie musiałabym więc marznąć i moknąć. Niestety nie dostałam zaproszenia i teraz musi mi wystarczyć listopadowa Pani Jesień. Zaczynam tęsknić za królewną Lalo i naszą wspólną krzątaniną w ogrodzie w towarzystwie króla Słońce. Tymczasem od dawna panuje już Jesień, która skraca dni,wydłuża noce.
Kto bowiem lubi listopadową królewnę Jesień? 

Przecież ona:
wywołuje tęsknotę, za czyś co nie wróci,
zrzuca ostatnie żółto-brązowe liście,szaruga.jpg
ubiera szaro-bury płaszcz i kalosze,
skraca dzień,
jest humorzasta lub ponura,
bywa szara, chmurna i zim­na,
jest pełna  lęków i niepokoju
płacze, a jej łzy robią duże kałuże na drodze
i plączą się po szybach,
zawodzi, wędrując po polach,
a wiatr przywiewa wspomnienia,
i wywraca parasolki,

Listopadowa królewna Jesień jest smutna, ale z drugiej strony bywa piękna, bo to także:

ksiazka-jablko-jesien.jpgszeleszczące pod nogami liście,
kropie deszczu, rytmicznie stukające w parapet,
nostalgia pukająca do okien,
czas gorącej her­ba­ty,
jabłka, gruszki, orzechy smakujące fantastycznie,

wieczory z książką i płonącą świecą,
wygodny fotel i ciepły koc,
jesienne zamyślenie

Jesienny wiatr przywiewa wspomnienia, które krążą powoli, zbliżają się i wprawiają w nostalgię, kiedy się za nadto zbliżą. Ale także w tych dniach sami z własnej woli wspominamy. Listopad to dobry moment na zamyślenie, także nad własnym życiem, nad przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Jest to jednak przede wszystkim czas wspomnień o tych, co już odeszli, o tym co już nie wróci. Zwłaszcza, że w listopadzie odeszły bliskie mi sercu osoby.

 

odchodzą.jpg

 

Dla tych
którzy odeszli
w nieznany świat,
płomień na wietrze
kołysze wiatr.
Dla nich tyle kwiatów
pod cmentarnym murem
i niebo jesienne
u góry.Dla nich
harcerskie warty
i chorągiewek gromada,
i dla nich ten dzień -
pierwszy dzień
listopada.
D. Gellnerowa


Listopadowy chłód wdziera się do domu i serca.

Za chwilę wiatr znowu dmuchnie i wszystko ze sobą zabierze. Chciałabym te wspomnienia ocalić od zapomnienia.
Wszystko dookoła tak szybko biegnie, czas tak szybko ucieka.

 W powietrzu unosi się wilgoć i zapach liści. Na szczęście królewna Jesień litościwie zostawiła jeszcze niektóre na drzewach, aby nagie gałęzie nie zasmucały swoim widokiem.
Niebo było szaro-matowe. Król Słońce niestety znowu nie miał ochoty wędrówkę po niebie. Za to mgła unosiła się nad ziemią. Im bliżej południa, tym bardziej podnosiła się do góry , zmieniając się w pojedyncze smugi, które oplatały drzewa, latarnie...., aby w końcu dać się porwać wiatrowi i odpłynąć w dal.Tak,
wiatr-włóczęga unosi wszystko na swoich barkach, zmieniając krajobraz dookoła. Ale Jesień, to czas zmian... Zmiana czasu, zmiana pogody, nieustanne przemijanie...

 

Jesienny wiatr
Wiatr jesienią ma robotę

w nocy i za dnia.
Ciągle strąca liście złote wiaterek.jpg
i przed siebie gna.

I nasiona drzew bez liku
nosi tu i tam.

Kiedy spoczniesz już, wietrzyku?
Powiedz, powiedz nam!

Po zielonym wielkim lesie
wiatr piosenki dzieci niesie.
Aż się dziwią stare drzewa
Kto was tak nauczył śpiewać?
Hanna Ożogowska

Przemija ciepła i złota Jesień. Opustoszały już sady, jeszcze niedawno pełne jabłek, śliwek i gruszek. Ale drzewom ulżyło, nie muszą już dźwigać ciężarów. Z utęsknieniem czekają na białą Zimę niosącą sen i odpoczynek, aby potem w pełni sił powitać kolorową Wiosnę i pracowite Lato. Ale do ich przyjścia jeszcze daleko. Na razie jest zapłakana Jesień. Na szczęście wieczorem światła lamp pokonują i ocieplają ten jesienny nastrój.
Ale przecież kapryśna Jesień przeminie…
I to wszystko, czego w niej nie lubimy także minie…

Jak wszystko…



Zaszumiało (8) | Zostaw myśl

Jesiennie o książkach

sobota, 29 października 2016 13:42

Jesień
Jabłka świecą na drzewach jak węgle w popiele,
wiatrak pęka ze śmiechu i powietrze miele.jesień ksiazka__kubek.jpg
Jak na fryzie klasycznym dziewczyny dostojne
z różowymi żądzami mężną wiodą wojnę.
Już kasztan się osypał i ochłodły ranki;
o, młody przyjacielu, poszukaj kochanki
z małym domkiem, ogródkiem, sennym fortepianem,
która by włosy twoje czesała nad ranem,
z którą byś po śniadaniu czytał Mickiewicza -
niech będzie silna w ręku, a piękna z oblicza,
jak jesień zamyślona, jak Jesień śmiertelna
i jako jabłka owe cierpka i weselna.
Konstanty Ildefons Gałczyński

Mickiewicza czytać nie będę, ale jakaś inna książka i to niejedna na pewno zostanie przeze mnie przeczytana tej jesieni.
Rudowłosa królewna Jesień zadomowiła się u nas na dobre. Ochłodziło się, wieczory stają się coraz dłuższe. Wełniane skarpetki na stopach, zapach grzybów unoszący się po całym domu mogą oznaczać tylko jedno – królewna Jesień zamieszkała u nas na dobre. Na szczęście za oknem jest jeszcze kolorowo, król Słońce ma jeszcze siłę świecić, ale już niedługo to się zmieni. Już teraz znikają intensywne kolory, a powoli dochodzi do głosu szarość.
Ta późniejsza, ubrana już w coraz bardziej szarą sukienkę królewna Jesień, nie należy do naszych ulubionych, zwłaszcza, że przestaje się uśmiechać i zaczyna płakać. Trudno nam także od niej uciec. Nie mamy też możliwości by przespać czas jej panowania, albo przeczekać w domu, aż minie. Możemy ją za to oswoić i zrobić wszystko, by polubić ta szarą, często smutną córkę króla Słońce.
Nic wiec dziwnego, że z tą porą bardzo mocno kojarzy mi się gorąca herbata, dres, ciepły koc, wygodny fotel i ciekawa książka. Jesienno-zimowe czytanie sprawia mi najwięcej przyjemności, chociaż praktycznie czytam cały rok. Jednak długie wieczory są idealne do tego, aby dodatkowo założyć dres, ciepłe skarpety, zawinąć się w koc i usiąść w ulubionym fotelu z kubkiem gorącej herbaty i książką w ręku.
Od dawna mam wrażenie, że Jesień, jak żadna z jej sióstr, no może jeszcze Zima, nie zachęca do czytania.Od książek byłam, jestem i zawsze będę uzależniona, bez względu na to co będzie się działo dookoła.
śmiało mogę powtórzyć za Magdaleną Samozwaniec: Dobra książka to rodzaj alkoholu – też idzie do głowy.
Nie wyobrażam sobie mojego życia bez książek. Bez telewizji, bez internetu tak, ale nie bez książek, no i chyba radia....Może jeszcze jesienią będę pisać listy.

 

jesienna ksiazka.jpgDzień jesieni
Panie: już pora. Wielkie było lato,
Cieniom zegarów pozwól - niech się dłużą
i po obszarach pozwól hulać burzom.
Owocom każ dopełnić się, a jeśli
potrzeba, daj im ze dwa dni gorętsze.
Do dojrzałości nakłoń je i ześlij
słodycz ostatnią w ciężkie wina wnętrze.
Kto teraz domu nie ma, już go nie zdobędzie. jesien ksiazki.jpg
Kto jest samotny, ten zostanie sam.
Czuwać i czytać, listy pisać będzie
długie i po alejach - tam i sam -
błąkać się w liści niespokojnym pędzie.
Rainer Maria Rilke


Jednak książki są na pierwszym miejscu.

Ostatnio usłyszałam w radio, że sprzedaż książek ciągle spada, o czytelnika trzeba walczyć. Powodem jest nie tylko zmiana naszych nawyków i odwrót w stronę książek elektronicznych. Książki są drogie. Obecnie dla większości Polaków jest to towar luksusowy, na który mogą sobie pozwolić jedynie nieliczni lub też rodzice, którzy muszą kupić podręczniki. Sprzedaż znacząco spadła odkąd wprowadzony został VAT na książki. Coraz rzadziej zaglądamy do księgarń, które tym samym chcą sobie dorobić i windują ceny.
Dodatkowo 15 proc. wzrostu cen książek w ciągu ostatnich lat to efekt trudności związanych z rosnącymi kosztami dystrybucji. 
Politycy twierdzą, że że "wzrost stawki VAT nie musi automatycznie oznaczać obniżenia sprzedaży książek i spadku czytelnictwa". "Przykładowo w Danii, gdzie VAT na książki wynosi 25 proc., książki czyta proporcjonalnie dwa razy więcej osób niż w Polsce". Jednak nie wzięto pod uwagę, że w Danii średnia stawka za godzinę pracy wynosi kilka razy więcej niż u nas. Natomiast ceny książek, paliw, żywności i wielu innych towarów mamy w Polsce europejskie.
Eksperci twierdzą, że dzisiaj książka powinna szukać czytelnika, tak jak niedawno to jeszcze czytelnik poszukiwał książki i dowiadywał się, czy już nakład przyszedł, czy jeszcze jest jakiś egzemplarz w sprzedaży. . Dokładnie pamiętam czasy, gdy z koleżanką polowałyśmy na nasze ulubione pozycje. Miałyśmy zaprzyjaźnioną księgarnię, gdzie czasem udało się coś dla nas odłożyć. A kupno poszukiwanej książki było dla nas naprawdę dużym sukcesem i powodem do zadowolenia. Tak, to czytelnik szukał książek.
A dzisiaj to książka powinna wychodzić do czytelnika i oferować, prosić, żeby czytelnik się nią zainteresował. Ale przy takiej cenie....?
Co więc robią czytelnicy, których na nie nie stać, a nie chcą korzystać z biblioteki? Po prostu ściągają pirackie utwory.Przyszłością są więc książki elektroniczne – audiobooki oraz e-booki. Nie ma tutaj przede wszystkim kosztów drukarni, papieru.... Ale czy taka książka jest naprawdę rozwiązaniem?

 

jesien ksiÄ…zka.jpg

Przecież już Eliza Orzeszkowa słusznie zauważyła:  
Istnieje KSIĄŻKA – chleb
KSIĄŻKA – wino
KSIĄŻKA – skrzydła
KSIĄŻKA – haszysz



Zaszumiało (3) | Zostaw myśl

Jesienne Anioły

niedziela, 02 października 2016 13:25

 

Anielska jesień
Jesienne anioły są zawsze zdziwione:
że ziemia zasypia zbyt wcześnie wieczorem,anioł jesienny.jpg
że szare podwórko, i droga i pole,

że płoty zaspane, dzieciaki skwaszone...

Jesienne anioły pod starą jabłonią
szukają ostatnich, zmarszczonych jabłuszek,
a potem jak koty na miedzach się gonią,

udając mgły srebrnej stargany kłębuszek.

 

Jesienne anioły w służbowych kaloszach
nie boją się kałuż ni pierwszych przymrozków,
jesienne depresje zbierają do kosza,
by zrzucić je zaraz na nos, prosto z mostu...

Jesienne anioły nieludzkiej urody,
cierpliwi zesłańcy, co czasu nie liczą,
to dowód najlepszy, że Pan Bóg jest młody,
bo jesień osłodził anielską słodyczą.
Magda Anioł

2 października obchodzimy wspomnienie Świętych Aniołów Stróżów. Jest to jedno z moich ulubionych świąt, o którym zawsze wspominam. A ponieważ jak pisałam ostatnio moje natchnienie zrobiło sobie wakacje, nie pozostaje mi nic innego jak zaczerpnąć z innego koszyka myśli.

Dziś mogę tylko prosić mojego Anioła Stróża, aby namówił to moje natchnienie na powrót.

aniolki jesienne.jpgAnioł- posłaniec
Zapatrzony w okno życia
okryty błękitnym skrzydłem
z ufnością spogląda w przyszłość
nowe życie otwiera nowy rozdział
jestem z tobą
dodam ci odwagi
abyś dzielnie kroczyła naprzód
błogosławiona jesteś
wśród matek
skąd ta obawa
w twoich oczach?
Opatrzność czuwa nad nami.
Miłość znowu zwycięży!
Janina Halagarda


Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

Żegnaj Lato na rok

piątek, 23 września 2016 10:34
słoneczna.jpg
Już niedaleko do jesieni

Odeszło lato upalne, gorące
już niedaleko do złotej jesieni
do liści złotych kwiatów malowanych
kolorem brązu żółci i czerwieni

Do jabłek dorodnych i rumianych
do śliwek pękatych i soczystych
ścieżek usłanych dywanem kasztanów
koszy orzechów dojrzałych złocistych

Do pajęczyny babiego lata
co białą nicią po polu się snuje
i prosi lato by jeszcze zostało
bo opuszczone samotnie się czuje

Już niedaleko do polskiej jesieni
do korali jarzębiny czerwonej
kwiatów ubranych w barwne motyle
i ostatnich resztek trawy skoszonej
Znalezione w Internecie
Królewna Jesień przyszła nagle, niespodziewanie. Wszyscy zauważyli jej nadejście. Ubrana była w ciepły żółto-czerwony płaszczyk z zielonym szalikiem otulającym szyję.Ubranej w rudości Jesieni na początku towarzyszył deszcz i przenikliwy wiatr. Teraz jednak, mimo że jest chłodno, Jesień napełnia mnie zachwytem. Marzę tylko, aby ogrzało mnie jej słoneczne ciepło. Aby jeszcze pozostał ślad po jej pracowitej siostrze. Tak królewna Lato dała nam w tym roku dużo ciepła. Żałuję, że nie da się tego ciepła przechować w te jesienne i zimowe dni. Dobrze byłoby je zapasteryzować, jak owoce i warzywa, aby potem dozować sobie w chłodne wieczory wraz z herbatą, kocem i książką.
Tak, Jesień przynosi nam chłodne wieczory i ranki, zimne noce. Coraz wcześniej robi się ciemno....Cóż jednak począć? Pani Lato już nie wróci.

Strofy o późnym lecie
Zobacz, ile jesieni!
Pełno jak w cebrze wina,
A to dopiero początek,
Dopiero się zaczyna.

Nazłociło się liści,słoneczny.jpg
Że koszami wynosić,
A trawa jaka bujna,
Aż się prosi, by kosić.

Lato, w butelki rozlane,
Na półkach słodem się burzy.
Zaraz korki wysadzi,
Już nie wytrzyma dłużej.

A tu uwiądem narasta
Winna jabłeczna pora.
Czerwienna, trawiasta, liściasta,
W szkle pękatego gąsiora.

Na gorącym kamieniu
Jaszczurka jeszcze siedzi.
Ziele, ziele wężowe
Wije się z gibkiej miedzi.

Siano suche i miodne
Wiatrem nad łąką stoi.
Westchnie, wonią powieje
I znowu się uspokoi.

Obłoki leża w stawie,
Jak płatki w szklance wody.
Laską pluskam ostrożnie,
Aby nie zmącić pogody.

Słońce głęboko weszło
W wodę, we mnie i w ziemię,
Wiatr nam oczy przymyka.
Ciepłem przejęty drzemie.
słonecznie.jpg
Z kuchni aromat leśny:
Kipi we wrzątku igliwie.
Ten wywar sam wymyśliłem:
Bór wre w złocistej oliwie.

I wiersze sam wymyśliłem.
Nie wiem, czy co pomogą,
Powoli je pisze, powoli,
Z miłością, żalem, trwogą.

I ty, mój czytelniku,
Powoli, powoli czytaj
Wielkie lato umiera
I wielką jesień wita

Wypiję kwartę jesieni,
Do parku pustego wrócę,
Nad zimną, ciemną ziemię
Pod jasny księżyc się rzucę.
Julian Tuwim, Rzecz czarnoleska

Słońce coraz częściej chowa się za chmurami, a w zamian za to Pani Jesień otula wszystko ciepłymi kolorami otaczającej nas natury. Dookoła jest pięknie. Nie da się ukryć, na początku królewna Jesień potrafi zachwycić. Kolorowe liście powoli spadają z drzew, powietrze pachnie dymem z ognisk, kasztany spadają pod nogi, a i Król Słońce często jest dla nas łaskawy.
Nie da się ukryć, że rudowłosa Pani Jesień zapukała do naszych drzwi, a my chętnie wpuszczamy ją za próg.
Lubię  Jesień z kolorowymi liśćmi, babim latem. Kasztany, żołędzie, orzechy, jabłka , a przede gruszki. Róże, astry wrzosy... Mogłabym tak długo wymieniać. Dary natury przynoszone nam przez Jesień zachwycają.
Jednak podobnie jak latem czas biegnie nieubłaganie. Kolejne dni mijają jeden po drugim, a człowiek ze zdumieniem stwierdza, że za progiem czeka październik.
Jednak czy w tym roku jestem gotowa na Jesień? Dobre pytanie. Moje dobre samopoczucie dawno zniknęło. Nawet nadzieja powoli zaczyna gasnąć. Zmęczenie i zniechęcenie wzięło górę. Nawet natchnienie już nie takie. Słowa z trudem przelewają się na ekran. Najchętniej zniknęłabym na jakiś czas i zawinięta w koc przetrwałabym ten nieciekawy dla mnie czas w alternatywnym świecie. Ale czy taki istnieje?
A tak chciałabym powiedzieć:
Miły, już jesień
 
Czerwienią liści nas otula, babiego lata złotą smugą
I noc się robi coraz dłuższa, miły jesień przyszła już
Wiatry wróciły do nas znowu, ptaki z południa są już w domu
I słychać pierwsze kroki chłodu, miły jesień przyszła już słoneczniki.jpg

A w nas jeszcze tyle wciąż radości jest
Tyle słońca z lata jeszcze w nas
I jesienny smutek nam nie grozi, wiem
Dobry los wciąż sprzyja nam

Już chmury stoją w oknie, bezradny kasztan w deszczu tonie
Jak dobrze z tobą być, przy tobie, miły jesień przyszła już
Zmarznięci i skulemi ludzie do domu biegną byle szybciej
W kieszeniach niosą mokry smutek, miły jesień przyszła już słonecznik.jpg

A w nas jeszcze tyle wciąż radości jest
Tyle słońca z lata jeszcze w nas
I jesienny smutek nam nie grozi, wiem
Dobry los wciąż sprzyja nam
Eleni


Zaszumiało (6) | Zostaw myśl

Sierpniu zatrzymaj się!

środa, 31 sierpnia 2016 10:47

kapelusz1.jpg

usiadł sierpień odpoczywa
po gorącym lecie.
Skosił trawy,
skosił żyta.
Czeka już na jesień

Teresa Ferenc

 

Może trudno w to uwierzyć, ale właśnie zaczynam zachwycać się królewną Lato, opaloną, z piegami na twarzy i rozjaśnionymi od słońca włosami. Od św. Anki, kiedy są już chłodne wieczory i ranki. Pani Lato skraca dni i wydłuża noce. Jednak dla mnie wówczas jest najsympatyczniejsza i jak zaczyna się sierpień, to można po prostu się w niej zakochać. Sierpień nie jest tak obfity w kolory, zapachy i inne cuda jak maj, czy czerwiec.  Uwielbiam jednak ten czas dojrzałych owoców i warzyw.
Sierpniowa Pani Lato obdarza nas aromatem dojrzałych owoców, Ciepłą barwą kwiatów. Niestety zmieniają się kolory otaczającej nas natury. Świeże i soczyste kolory Pani Wiosny znikają. Zieleń drzew i traw z zaczyna płowieć i coraz częściej pojawiają się pierwsze odcienie rdzy na liściach. Zaczynają dominować kolory z palety. Powoli pojawia się nutka jesieni.

Jednak lubię sierpień, bo wówczas zaczyna się czas mgieł. Sierpniowe poranne mgły i chłodne wieczory zapowiadają niewątpliwe przyjście jesieni.Ależ zrobiło się melancholijnie. A to wszystko przez uciekający czas. Chciałabym zawołać: sierpniu nie uciekaj mi, zatrzymaj się na chwilę....

Sierpień
Paprocie płyną jak rozgwiazdy.
Zanurzam stopy w noc sierpniową.sierpeń.jpg
Niebo sypnęło pyłem jasnym,
chcę stąpać po nim razem z tobą.

Możemy się tu ukryć, schować,
okryć ciemnością tak jak kocem,
znam takie światłoczułe słowa
które się szepcze tylko nocą .

Księżyc strumieniem pełnym blasku
wysrebrza w mroku ciała złote,
spłukuje na przybrzeżne piaski
gorący wstyd zmieszany z potem.

Czas się zatrzymał tu i teraz,
znów go dotykam, znów go czuję,
znów własnym kluczem noc otwieram
i znów się sama zatrzaskuje.

Przyszłość z gwiazdami wchodzi w zmowę,
wróżbami karmi nas nieszczerze.sierpniowa.jpg
Sam chcę wytyczać ścieżki nowe,
jeszcze próbuję, jeszcze wierzę.

Jeszcze okruchy marne składam
w siłę, by wracać tu czasami,
bo moją ścieżką własne ślady
i noc sierpniowa pod stopami.

Znalezione w Internecie

Mam ochotę złapać sierpniową Panią Lato za rękę i nie puścić. Bo gdzież ona tak biegnie?
Sierpniowe dni są przecież leniwe, spokojne i stateczne, Dlatego co roku zachwycają mnie. Dlatego co roku mój urlop planuję na koniec sierpnia i początek września. Tylko w tym czasie odpoczywam z największą radością.Sierpień jest dla mnie czasem wakacji, swobody, odpoczynku. To miesiąc dojrzały i aromatyczny. We wrześniu królewna Lato co prawda powoli robi się zmęczona, ale nadal ma jeszcze siłę, energię, aby malować na żółto, pomarańczowo, czerwono... dojrzewające owoce i warzywa. Wszystko dookoła nabiera przedsmaku jesieni. Dlatego kocham te moje wędrówki w towarzystwie dojrzałej Pani Lato. Co roku o tej porze żyję przygotowaniami do podróży.

 

Dojrzałe lato

Pomiędzy kłosami rozgrzane powietrze
dźwięczy w sygnaturach dojrzałego lata; sierpniowe.jpg

ponad kwietną łąką zbłękitniała przestrzeń
utonęła w słodkich, zielnych aromatach.

Lipiec w szwach już pęka od nabrzmiałych wiśni,
malinowym sokiem tryskają ogrody,
cykady w nokturnach postradały zmysły
w srebrzystej poświacie księżycowych drożyn.

Ja po czubek głowy w lecie zakochana,
zanim czerwień maków jesień mgłą rozbieli,
wierszem ci wyśpiewam – choć to może banał
aksamitną miłość, jak skórka moreli.

Ewa Pilipczuk

Niestety w tym roku będzie inaczej. Nie wyjeżdżam. Nadal jestem na zakręcie i nie widzę jeszcze prostej drogi przede mną. A chętnie bym taką drogą powędrowała. Dlatego trochę mi szkoda, że nie będę patrzyć jak wędruje słońce nad czerwonymi dachami mojego ukochanego miasta. Plątająca się miedzy domami i drzewami mgła otulała wszystko dookoła, sprawiając, że świat nabierał pewnej tajemniczości. Jednak sierpniowe mgły przede wszystkim pragną na chwilę schłodzić miasto, które już za chwilę ogrzeje codzienne życie, a potem dodatkowo ogarnie turystyczna gorączka.Zawsze lubiłam zaczynać dzień, kiedy jeszcze trochę zaspany król Słońce rozpoczynał swoją wędrówkę. Jednak poranna mgła unosząca się nad rzeką muskała nas po twarzy i skutecznie budziła nas do końca.
Lubię takie przebudzenia. Król Słońce po przemyciu twarzy ziewał i wzdychał po raz ostatni, a mgły odpływały w dal. Król Słońce przeglądał się z zadowoleniem w lustrze rzeki, po chwili zaplątywał się w gałęziach drzew, aby z potem z pełną energią wbiec na górkę z obietnicą kolejnego słonecznego dnia. Dlatego potem już z pełną uwagą spoglądałam na miasto powoli budzące się do życia.
Także i wieczory, kiedy dzień powoli gaśnie, są godne uwagi. Król Słońce zapewnia jedyne i niepowtarzalne światło i kolor. Taka paleta barw na niebie zapiera dech w piersiach. Czerwień, pomarańcz, żółć, fiolet, błękit.... Każdego dnia inna mieszanka, która w końcu zabarwiała się na szaro i granatowo.

W sierpniowe wieczory, gdy najczęściej spadają gwiazdy, patrzę na to praskie niebo i wymyślam sobie różne życzenia. Może za rok ten wyjazd znowu stanie się rzeczywistością?
Czasem warto czekać na coś pięknego, niezwykłego. Bo to gdzieś jest, czeka. Nie wszystko można dostać od razu. Im później, tym bardziej to doceniamy.

 

kiedyś zamieszkam w pradze
kiedyś zamieszkam w pradze
w życiu trzeba mieć jakiś cel kochanie więc to będzie to
zamieszkam blisko wyszehradu
i blisko przystanku tramwaju linii numer siedemnaście
żebym mógł jeździć tam i z powrotem wzdłuż spokojnej
rzeki przyglądając się spokojnym ludziomsierpniowa Praha.jpg
nauczę się ich języka który śmieszy
moich rodaków ale mnie się podoba
to prosím vás jest łagodne a mnie
potrzeba łagodności kochanie
i będę popełniał czeskie błędy cokolwiek one znaczą
i oglądał czeskie filmy
a w kieszeni nosił kamyki dla františka k.
i będę wypatrywał ciebie kochanie bo w życiu trzeba mieć jakiś cel
grzegorz kozera



Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

Dawna wakacyjna codzienność

piątek, 05 sierpnia 2016 6:33

 

 Lato
Lato w słomkowym kapeluszu
Chodzi po polach,liczy kłosy.
To młodzian pełen animuszu-
Młodości nigdy dosyć.

kapelusz-wiosna.jpg
W szczodrości sypie złote ziarno,
Chabry rozdaje wiejskim pannom

I chce, by zawsze go kochano
Ten chłopak miodowłosy.


Ugryzie w sadzie papierówkę,
W dłoniach ukryje bożą krówkę,
W duszy mu tylko śpiew i granie-
Wesoły przebieraniec.

Nad wschodem słońca zadumany
Liczy skowronki i bociany
I z polnym strachem idzie w tany
Bo w miejscu nie ustanie.

Anna Zajączkowska

Wstał kolejny letni, cichy, orzeźwiający świt. Jak zazwyczaj był złocisty, lecz dziś jakby odrobinę blady. Dodaje mi jednak energii i siły przed kolejnym upalnym dniem, które do wieczora znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ale przecież wiadomo od świętej Anki chłodne wieczory i ranki. I jak dla mnie tylko one mogłoby być. Po co te upalne południa i popołudnia? Przecież sierpniowe wieczory i ranki są najpiękniejsze. A spadające gwiazdy w noc św. Wawrzyńca ponoć spełniają marzenia.
Podziwiam królewnę Lato, że w taki dzień ma silę pracować w polu, ogrodzie.... Od dawna wiadomo, że to najpracowitsza córka króla Słońce.
Jednak znowu odeszłam od tematu, przecież nie o tym chciałam pisać.
Minął kolejny ranek otulony mgiełką nostalgii.
Jak każdego roku o tej porze powracają wspomnienia o moich dziadkach.
Znowu błądzę myślami w poprzednim wieku.
Często teraz mieszkam we wspomnieniach. W świecie, który już nie istnieje.
Trudno się znowu cofnąć do kalendarza sprzed wielu lat. A przecież dobrze go pamiętam. Tuż przy drzwiach w kuchni Dziadków wisiał kalendarz, z którego codziennie Babcia lub Dziadek wyrywali kartkę. To był nawet taki rytuał. W lecie, kiedy tam przebywałam, kalendarz stracił już trochę na swojej wadze, ale z uporem dążył do szczuplejszej figury. Pod koniec roku był już chudziutki, tak że znikał i a jego miejsce zajmował następny, gruby i ciężki, który radośnie odmierzał kolejne dni i dostarczał również ciekawych informacji - kulinarnych, ogrodniczych, astrologicznych... Czasem zdarzało się nawet, że opowiadał dowcip lub pokazywał żart rysunkowy. Bardzo lubiłam ten codzienny rytuał i z niecierpliwością czekałam, co też można przeczytać lub zobaczyć na drugiej stronie kartki.
 
Kartki z kalendarza
Kartkę z kalendarza, wyrywasz codziennie.
kalendarz.jpg
Czynność tę od lat, powtarzasz niezmiennie.
Lecz każda karteczka, powie coś innego,
Kiedy ją przeczytasz, wiesz już coś nowego.


Wiesz o imieninach, jaką mamy datę,
Ale też i o tym, czym nakarmić tatę.
Również o tym kiedy, wiosna nas przywita,
O tym, że agawa, raz w życiu zakwita.

Są tam też rocznice, ważne i mniej ważne
I opisy z życia, też na niepoważnie.
Kartki z kalendarza, choć tak bardzo małe,

Wiedzę nam poszerzać, będą przez rok cały.
znalezione w Internecie
W domu Dziadków były też inne rytuały.
Na wprost łózka w sypialni wisiał zegar. Dziadek o stałej porze ciągnął za łańcuchy, na których zawieszone były obciążniki. Gdy tylko podjeżdżały do góry, zegar oddychał z ulgą, uśmiechał się i potakiwał nam wahadłem. Znów miał siłę liczyć kolejne minuty i godziny. Tik tak, tik tak..... A przy każdej godzinie donośnie wołał bim bam, bim bam.... Dzisiaj, jak go wspominam z rozrzewnieniem, to zastanawiam się, jak to możliwe, że udawało się nam spać w nocy. Teraz pewnie nie zdecydowałabym się na taki eksponat. Jednak gdyby to był ten jeden, jedyny, to kto wie... Ale pewnie wyłączyłabym to bicie.

 

Stary zegar od pradziada
Stary zegar od pradziada
Nic nie robi, tylko gada...
Ledwie skończył – już zaczyna;
Co godzina – to nowina.

zegar.jpg

„Ej, wy dziatki ! Czy wy wiecie,
Jak bywało niegdyś w świecie?
jak bywało na tej ziemi

Przed latami, przed dawnymi?...

Tarcza moja, tak jak słońce,
Biła sercem szczerozłotym,
Sławnych godzin sta, tysiące
Wydzwoniłem swoim młotem.

Miałem w piersi głos ogromny:
Grałem marsze i mazurki,
I polonez wiekopomny

O tym królu, co bił Turki.

Dziś mi nikt już nie poradzi,
Z wiatrem poszło moje zdrowie...
Zapytajcie tylko dziadzi,
To on resztę wam opowie’’.

Stary zegar mruczy w ciszy,
Zgięta skrzypi w nim sprężyna
Ledwo idzie, ledwo dyszy
Przecież znowu bić zaczyna.

znalezione w Internecie

Codziennie Dziadek czytał regionalną gazetę. Wędrówka z Babcią lub Dziadkiem do pobliskiego kiosku zawsze była dla mnie atrakcją. Z czasem sama po nią biegałam i z ciekawością zaczęłam przeglądać. Teraz jak jestem w tamtych stronach, to staram się do niej zajrzeć.Każdego dnia siedziałam na taborecie w kuchni i patrzyłam jak Babcia rozpala ogień w piecu i nastawia wodę na ziemniaki. To nic, że obok stała kuchenka gazowa. Z pieca zawsze wszystko smakowało lepiej, a dla takiej dziewczynki jak ja było też ciekawsze.

Prawie codziennie wędrowaliśmy na drugi koniec miasteczka. Tam znajdowała się działka Dziadków. Zdecydowanie jednak wolałam, jak jechaliśmy z Dziadkiem samochodem. Było wówczas wygodnie i szybko.
Wówczas droga ta wydawała mi się bardzo męcząca. Najpierw długa droga boczną, nieasfaltową drogą, potem marsz tuż przy torach kolejowych, następnie wspinaczka uliczką pod górkę i już było blisko.
Najbardziej fascynował mnie marsz wąską ścieżką tuż przy torach. Najciekawiej było, jak zbliżał się pociąg.
Dobrą minutę przed przyjazdem pociągu słyszeliśmy jak szepczą i mruczą tory. Potem zaczynały śpiewać. Na początku było cichutkie mormorando, potem głośniejsze zawodzenie. Tutut, tutut, tutut.... lubiłam i nadal lubię ten dźwięk. Może dlatego, że zawsze mieszkałam blisko torów kolejowych.
Po chwili stukot i huk narastał. Jak nie udało się nam wcześniej dojść do uliczki, schodziliśmy ze ścieżki i czekaliśmy w bezpiecznej odległości. Nadjeżdżała ogromna lokomotywa spocona, groźna, z trudem ciągnąca wagony. Nagle rozlegał się gwizd, buchała para i pociąg stopniowo zwalniał, przejeżdżał pod mostem, zgrzytał hamulcami i zatrzymywał się na dworcu. To było niesamowite przeżycie, które zdarzało się bardzo rzadko, w porównaniu z marszem na działkę... Teraz niestety śpi na bocznicy lokomotywa....
 
Lokomotywa
Śpi na bocznicy lokomotywa,
Wielka, ogromna, rdza po niej spływa,
A nie oliwa.
Śpi i nie sapie, nawet nie dmucha,
Żar z jej zimnego brzucha nie bucha.
Wagonów nigdy już nie pociągnie,
Już o podróżach musi zapomnieć.

A przecież w czasach swojej młodości,
Woziła bardzo dostojnych gości:
Jaśnie hrabiego z jaśnie hrabiną,
pociąg.jpg
Pana sędziego z żoną sędziną,
Oraz ministra, trzech generałów,
Premiera, a z nim doradców paru,
I jeszcze pomnę, razu pewnego,
Pana prezesa Banku Rolnego.

Warszawa-Wiedeń, Wiedeń-Warszawa,
Wieźć takich gości, to była sprawa!
Na stacjach tłumy, krzyki i kwiaty,
Grały orkiestry, grzmiały wiwaty.
Pociąg witano i odprawiano
Z wielkim przepychem wieczorem, rano.
Ciągle po szynach raźno się toczył,
We dnie
Lub w nocy,
We dnie
Lub w nocy.

Śpi na bocznicy lokomotywa,
Drzew gąszcz zielony szczelnie ją skrywa.
I tylko we śnie wspomina tak:
Tak, to-to, tak,
Tak, to-to, tak…
znalezione w Internecie
Tych naszych rytuałów, codziennych czynności  było więcej... Jednak powoli się one zacierają w pamięci. Powinnam częściej myśleć o Dziadkach. W mojej pamięci jest dużo miejsca dla Dziadków. Powinnam pielęgnować te wspomnienia, aby się nie rozmyły. Kto powiedział, że lepiej koncentrować się na teraźniejszości? Bo cóż ma mi ona do zaofiarowania dzisiaj?


Zaszumiało (8) | Zostaw myśl

Świat o świcie

poniedziałek, 04 lipca 2016 11:29
lato1.jpg
Kto przyniósł lato
Kto nam przyniósł lato???
Kto je przyniósł do nas?
Może dobra wróżka,
pięknie opalona?
A może czarodziej
dał nam lato w darze,
bo na pustej plaży
zimą je wymarzył?
Spytałem motyli
Tańczących nad łąką,
a motyle na to:
- Przyniosło je słonko!!!
znalezione w Internecie
Za oknem wędruje pracowita królewna Lato, którą pamiętam jeszcze z mojego dzieciństwa. Ubrana jest w kolorową sukienkę ozdobioną dzwoneczkami. Tak jak każdego roku swoje panowanie pani Lato rozpoczyna dźwiękiem białych i fioletowych dzwonków.
W przeciwieństwie do swojej najmłodszej siostry nie rozprasza się i nie przerywa swojej wędrówki, aby  odpocząć na posłaniu z mchu.
To także czas najkrótszych nocy, chociaż wraz z przyjściem Lata stają się one coraz dłuższe i tak będzie aż do moich urodzin.
Dlatego staram się wykorzystać to jak najlepiej. Wstaję o świcie, kiedy cały świat trwa jeszcze w bezruchu, niezmącony hałasem dnia codziennego. Cieszę się, że mam możliwość wstawania o brzasku wraz z pierwszymi promieniami słońca. Lubię te moje poranki w moim Ogrodzie za spokój, rześkie powietrze, śpiew ptaków.... Czasem pojawia się skrzecząca sroka, często ze swoją koleżanką i tłukąc się na dachu lub wśród gałęzi świerku wyrażają swoje niezadowolenie. I może mają rację, bo przecież trawnik o tej porze zawsze należał do nich.
Jest mi tak dobrze. Mogłabym zatrzymać wskazówki zegara i sprawić, że na zawsze będzie letni poranek, a ja będę w moim Ogrodzie. Jednak, czy staruszek Czas się na to zgodzi, czy przysiądzie obok na ławeczce? Powinien.... Zapewne jest zmęczony tym nieustannym pędem, ale podobnie jak nie ma czasu na odpoczynek. A przecież warto wstać wcześniej i zachwycić się niepowtarzalnością letniego poranka.
lato2.jpg
Koncert o świcie
Promienne słońce wstaje o świcie,
a chłodna rosa pod stopami.
Patrzymy stojąc w cichym zachwycie
na obraz, co jawi się przed oczami.

Widok tak piękny, że dech zapiera.
Właśnie zaczyna się koncert świata,
reflektor oświetlił scenę, a teraz
śpiewa i tańczy wszystko co lata.

Setki motyli na pięknych kwiatach,
te wszystkie barwy to wprost rozpusta,
zlatują się tutaj aż z końca świata,
a kwiaty z podziwu rozchylają usta.

Nad kończynami brzęczące osy,
muzyka ptaków pod dachem nieba,
fryzjer wiaterek modeluje włosy,
do szczęścia więcej nic mi nie trzeba.
lato-woda-swit.jpg
Z nadmiaru szczęścia aż drży powietrze.
Mogłabym tu zostać, słuchać i marzyć:
Czy taka chwila spotka mnie jeszcze?
Czy taki koncert mi się przydarzy?

Przyjdziemy tu jeszcze raz jutro rano,
w cieniu pod wielkim klonem siądziemy,
gdy świat nam jutro zagra tak samo,
uśmiechem za koncert podziękujemy.

Przyjdziemy tu jeszcze raz o świcie,
by później długo tą chwilą żyć,
złożyć w pamięci co daje życie,
zachować wszystko na szare dni.
Hanna G.
A ja zwolniłam, a nawet przystanęłam. Moje życie na zakręcie uspokoiło się, stało się jednak bardziej monotonne.
Staram się cieszyć całą sobą, całym sercem z tego co mam. Z tego, że panuje nam pracowita królewna Lato, że jej ojciec król Słońce często spogląda z okna pałacu na Ziemię, że czasem pada ciepły deszcz, że trawa przystroiła się w perełki rosy, że ptaki ćwierkają, że kwiaty pachną jak nigdy....
Jak dobrze, że znowu pada. Każda kropla deszczu oznacza zielony, błyszczący liść, kolejny rozkwitający kwiat i kolejne kiełkujące źdźbło trawy.
Ale czy jestem zadowolona z życia? Szczęście docenia się wówczas, gdy zniosło się tyle niespodziewanych darów losu. Pokonałam już kilka zakrętów i również teraz chciałabym wędrować zwykłą, prostą drogę... Ale wciąż jestem na zakręcie i wiem, że jeszcze tu trochę zostanę.
Często, gdy jestem na zakręcie, gdy coś zaczyna się sypać, to myślę o tym, żeby gdzieś uciec, zostawić wszystko i zamieszkać z dala od pędzącej cywilizacji.

Jednak to pozostaje w sferze marzeń. Ich realizacja nie jest taka prosta...

Musiałabym spakować moje życie do walizek, pudełek.... Potem trzeba byłoby udać się na pocztę wysłać to daleko, do celu ucieczki. Problem jednak w tym, że nie mam tak dużych walizek i pudełek, a wybór najpotrzebniejszych rzeczy byłby bardzo trudny. Najważniejsze że:

 lato.jpgJuż się nie spieszę
Nie pędzę
Nie biegnę
Żyję wolniej
Spokojniej
Bez tempa
Nie dlatego
Że nie mam się do czego spieszyć
Po prostu wiem
Że i tak nie zdążę
znalezione w Internecie.

 Jednak końcówkę bym zmieniła:
 
Nie dlatego
Że i tak nie zdążę
Po prostu wiem
Że nie mam się do czego spieszyć


Zaszumiało (8) | Zostaw myśl

W poszukiwaniu ciszy

środa, 15 czerwca 2016 9:25

 

czerwiec.jpgCzerwiec

Czerwiec w wiośnie zakochany
słońcem swą wybrankę pieści

chabry wplata w zboża łany
i kolczyki da z czereśni

rozgniewany fuknie burzą
w skrusze maźnie tęczy skrawkiczerwiec1.jpg
aż dmuchawce głowy puszą

i czerwienią się truskawki

tłusty rzepak kwieciem złoci
on odwdzięczy nam się za to
nocą wabi kwiat paproci
gdy się wiosna zmienia w lato.

 

znalezione w Internecie

Czerwiec.... I już mi żal powoli odchodzącej do pałacu swojego ojca królewny Wiosny. Już tęskno mi bzami, konwaliami, akacjami.... Przeminęły, przekwitły, aby pojawić się ponownie w nowym roku. Wszystko tak krótko trwa i szybko znika!
Także nasze życie biegnie do przodu i nie ogląda się za siebie. Rzadko kiedy mamy czas zatrzymać się i w ciszy spojrzeć na otaczający nas świat.
Niestety na Ziemi nie ma już prawie cichych miejsc.
Wszędzie obecny hałas coraz bardziej nam dokucza. Wiele osób skarży się na szumy, które są słyszane nawet w ciszy. Do tej pory takie dolegliwości przypisywało się osobom starszym. Teraz jednak się to zmieniło. Na takie objawy skarży się coraz więcej młodszych osób.
Hałas jest problemem cywilizacyjnym. Jest go coraz więcej. Częściej robi się głośno dookoła.
Współczesny człowiek nauczył się żyć i spać przy wtórze nieustannego szumu samochodów, nocnych imprez u sąsiadów, tramwajów i pociągów toczących się po torach i wprawiających w drżenie szklanki w pobliskich mieszkaniach. Przystosowując się do otoczenia, przyzwyczaił się ignorować te dźwięki, podobnie jak kiedyś człowiek pierwotny odgłosy deszczu, wiatru, burzy.... Potrafimy teraz spać pomimo hałasu za oknem.
Słyszymy te dźwięki, ale ich nie słuchamy. Często akceptujemy je jako coś naturalnego. Jednak wyróżniamy z tego szumu dźwięki, które ostrzegają i wywołują określoną reakcję: sygnał nadjeżdżającej karetki lub alarmu. Wciąż zatem jesteśmy czujni, chociaż w inny sposób niż nasi przodkowie.

cisza.jpgW ciszy

W ciszy rodzą się myśli,
płyną lekką melodią,
łatwiej marzenia wyśnić,
sprawy ujrzeć na nowo,

znaleźć przystań po burzy,
i ocaleć wśród sztormów,
wstrzymać mrok, który ruszył
niby rydwan stukonny.

W ciszy można usłyszeć
walc jesienny jarzębin
i popatrzeć na życie,
z perspektywy i głębiej.

Można wzlecieć pod błękit,
by być duszy najbliżej,
tylko trudno czasami
znaleźć w sobie tę ciszę.
znalezione w Internecie

Hałas jest wszędzie. Żyjemy w gwarze od rana. Włączone radio, telewizor, rozmowy przez telefon.... Harmider na ulicach.Nawiasem pisząc hałas uliczny został nazwany smogiem akustycznym.

Nawet na spacer wychodzimy we dwoje i wciąż rozmawiamy. Niemal we wszystkich knajpach, sieciach handlowych leci głośna muzyka. Nawet w tramwajach lub autobusach kierowcy słuchają głośnej muzyki, a pasażerowie starają się ją przekrzyczeć rozmawiając przez swoje komórki. Nie wspomnę już o pociągach. Większość pasażerów uruchamia wszystkie sprzęty elektroniczne, jakie ma. A jak nie ma to podejmuje głośne rozmowy na wszystkie możliwe tematy, nie licząc się zupełnie z innymi. Tak jakby podróż była unikalnym czasem, w którym muszą zostać omówione wszystkie służbowe i prywatne sprawy. Nawet w miejscach, gdzie jest wyraźny zakaz rozmawiania przez telefon, nikt tego nie przestrzega.Hałas musi być! Jest nieodłącznym elementem naszego życia.

Na hałas jesteśmy narażeni od dzieciństwa. Dzieci, nawet te najmłodsze mają problemy ze słuchem, słabiej przyswajają informacje, są bardziej agresywne. Dalsze skutki, to tylko kwestia czasu. Przyczyną tego jest słuchanie głośnej muzyki, zbyt głośne oglądanie telewizji....

Czy hałas rzeczywiście musi być zwiastunem i gwarantem dobrej zabawy, rozrywki i beztroski?

Jednak różne badania alarmują o coraz większym zagrożeniu ze strony hałasu. Społeczeństwo głuchnie. Niestety zlikwidowanie hałasu nie jest możliwe, ze względu na rozwój cywilizacji. Jednak można go zmniejszyć, aby był mniej szkodliwy.

Ciszy mamy w codziennym życiu coraz mniej. Może nawet niedługo stanie się ona towarem deficytowym, wartością przeliczalną na pieniądze?

Tęsknię za ciszą
Tęsknię za ciszą, za spokojem błogim,
atłasem nieba rozpostartym sennieciszy.jpg
i za tą chwilą kiedy stanę w progu
bez łez goryczy i bez żalu we mnie.

Tęsknię za sadem wiosennomajowym,
bielą gałęzi ukwieconych krasą,
blaskiem spojrzenia, ciepłym, dobrym słowem
herbatą z miodem wypijaną czasem.

Teraz nade mną niepogody życia,
błyski złowieszcze i gradowe chmury,
lecz ja na przekór, jak pełnia księżyca
przez łzy jaśnieje, głowę wznosząc w górę.

znalezione w Internecie

Przed codziennym hałasem uciekamy w zamkniętą przestrzeń własnych domów. Tam mamy szczelne okna, grube drzwi. A może mieszkamy poza miastem i jego zgiełkiem? Jednak jeśli akceptujemy hałas dużych aglomeracji, jeśli zasypiamy przy szumie, to chętnie wyjeżdżamy na wieś, nad wodę, na działkę... I tam zachwycamy się, że jest tak cicho! i posłuchaj jak ptaki śpiewają... Cieszymy się przez chwilę tym, że nie ma tu klaksonów samochodów, dzwonków tramwajów.....

A przecież ciszy mamy jej tak niewiele. Odgłosy cywilizacji są zawsze z nami.Jestem zmęczona codziennym hałasem. A gdyby uciec od tego tego szumu?

Czy ciszy i spokoju musimy szukać z dala od cywilizacji? Chyba tak.
Cudownie jest uciec na chwilę od hałasu pędzącego i zwariowanego życia. Dobrze byłoby zanurzyć się w ciszy aby odnaleźć spokój i wytchnienie.

Właśnie zatęskniłam za ciszą, za taką zieloną, leśną i subtelną ciszą.

Bez ciszy nie da się żyć.
A może to ciszawołała i upomina się o mnie? Taka ucieczka w ciszę..... Tylko gdzie jest cicho-sza?

 Ucieczka w ciszę

W modrzewiowym lesie
Pogrążam się w myślach
Podążam przed siebie
Trzymając się nieskończonego nieba
Podziwiam światłocienie w drzewach
cisza-jest-najlepsza.jpg
W świeżym wietrze
Głos ptaków rozbrzmiewa
Ziemia umyka pod stopami
Przeszłość przemknęła mi
Przed oczami

Świat nieludzki zaplątany w zarośla
Gdzieś daleko za mną pozostał
Wszystko milknie
Nawet ptaki
Nie dzieje się nic

Cisza wyczerpanej natury
Zieje otchłanią ducha
Przygniata
Słyszę strach w oddechu swoim
Oniemiała już się nie ruszam

znalezione w Internecie

 

 



Zaszumiało (8) | Zostaw myśl

To już 10 lat

piątek, 27 maja 2016 11:25

10 urodziny.jpg

 

Dziś 10 kończę lat
i marzę, aby przede mną był cały świat! 

Dziś są moje urodziny
nie chce mi się wierzyć, że piszę tyle lat.
 

Dziś są moje urodziny
Ktoś napisze, wpadnie ktoś

Za życzliwe każde słowo
stokrotnie dziękuję

a we wtorek zapraszam na imieniny

 

imieniny.jpg

 

 

 



Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

Polacy nie gęsi

piątek, 20 maja 2016 10:44

łąka.jpg

W zieleni łąka majowa
gdzieś w trawie świerszczyk się schował.
Nastroił skrzypce maleńkie
gra dla mamy piosenki.
 

W zieleni łąka majowa,
już od stokrotek różowa.
A od stokrotek błękitna,
wszystkie kwiaty zakwitły.

znalezione w Internecie

Przyszedł maj i rozgościł się u nas na dobre. Świat się zazielenił, zakwitły kasztany, pachną bzy, maturzyści zdają egzaminy dojrzałości. Maj przyniósł nam z wiosennym powiewem swoje niepowtarzalne zapachy.

Choć czasami jeszcze słońce schowane jest za chmurami, to jest ciepło. Nareszcie można podziwiać wiosnę w pełnej krasie i kolorach. Chce się żyć w zgodzie z naturą, jej swoim ojcem rytmem prawami. Chce się podziwiać wszechobecną królewnę Wiosnę. To ona waz z królem Słońce potrafi ogrzać, rozweselić, rozświetlić świat. Nawet majowe powietrze jest inne. Takie świeże, przejrzyste, pachnące, kojące....

Wiosna, maj …i jakoś tak mi cieplej na duszy, ale czy lżej?

Nic nowego. Co roku to samo.

Jednak niezmiennie o tej porze w maju nie mogę wyjść z podziwu, jak niedościgniona w swym uroku jest przyroda.

Właśnie niedawno w Internecie znalazłam wiersz, który mówi o tym, co sama chciałabym napisać.

 

Kocham maj za leżenie w trawie…

Za dmuchawce…za wiatru taniec…

Za zieloną lasu sukienkę,

laka_trawa.jpgZa wieczorną słowika piosenkę…

Kocham maj za słońca promienie,

Za bzy dzikie, jaśminu westchnienie,

Złotem kipiące pola rzepaku

Zakochanie, rozśpiewanie ptaków…

Kocham maj za kwiatów naręcze

Za szum deszczu i burzę i tęczę

Za motyle w głowie i zieleń….

Za co jeszcze? Sama tego nie wiem. …

Piękny wiersz. Czasami żałuję, że nie potrafię tak pięknie przelewać swoich myśli, uczuć na papier, tworząc z nich wiersze. Dlatego zazdroszczę każdemu, kto taki dar posiada.Od zawsze każda wypowiedź, zwłaszcza ta ustna, przysparzała mi wiele kłopotu i stresu. Nie lubiłam i nadal nie lubię odzywać się w większym gronie ludzi.
Jedno jest tylko zastanawiające.... Przez parę lat uczyłam w szkole i naprawdę kochałam ten zawód.
W szkole jednak zawsze miałam problem z językiem polskim.
Teraz ze smutkiem stwierdzam, że prawdziwy język polski, który został ukształtowany na przestrzeni wielu lat i którym z dumą posługiwali się nasi przodkowie, w rzeczywistości zanika. Oczywiście nie zanika samo mówienie nim. Zanika piękno naszego języka.Obecnie jest on poprzetykany angielskimi słówkami, które, na co dzień wtrącamy do zdania. Niektóre z nich już na dobre usadowiły się w naszych słownikach.A zapewne z czasem stopniowo przygarniemy resztę ich angielskich przyjaciół. Słowa "weekend", „sorry”, „please” nie robią już na nas wrażenia. Część polskiej młodzieży jest obecnie praktycznie dwujęzyczna. Oprócz oczywiście polskiego , biegle mówi po angielsku. Trochę się obawiam powolnego, ale jednak, zaniku naszego języka, wyparcia wielu słów przez ich, często krótsze, angielskie odpowiedniki.
Nawet takiego wiersza nikt już chyba nie napisze

 

Wiosna nim miłym dżdżem

ziemię poleje,

Zwyczajna wiatrem tęgim

naprzód wieje.

łąka baĹźant.jpgZ ciepłych ptaszęta

krajów przylatują,

Wnet nam głosami swymi zaśpiewają.

Kaczek, żurawi, gęsi

wnet się jazda

Powietrzem puści,

zwiją sobie gniazda.

Wylęgą jaja

i napłodzą dzieci,

z których ze starymi

i młody poleci.

 Ł.Baranowicz

Młodzież chętnie uczy się nowych słówek, ale niestety zapomina lub wręcz nigdy nie słyszało o pięknych, polskich słowach.
Uświadomiłam to sobie ostatnio, gdy mój Kajtek czytał "Przygody Tomka Sawyera" . Wszyscy z naszego dzieciństwa pamiętamy tą książkę. Należy ona do tych lektur, które zapadają w pamięć na zawsze. Jeszcze dziś przed oczami mam przygody Tomka. Teraz jednak nowe, współczesne tłumaczenie tej książki jest inne.Zdania są proste, opisy krótkie, słownictwo uwspółcześnione. Tomek np. nie podążą, ale idzie, nie maluje już parkanu, tylko płot. Spytałam więc mojego bratanka, czy wie co to znaczy słowo "parkan" . Niestety nie wiedział.
Cóż czasem nawet najlepsza klasyka domaga się od czasu do czasu unowocześnienia. Przecież od pierwszego polskiego tłumaczenia „Przygód Tomka Sawyera” minęło ponad 90lat. Już w tym wieku powstało kilka nowych przekładów. Żałuję tylko, że niedługo nie będzie już śladu po wielu pięknych wyrażeniach: farelka, kanka, szaber, onegdaj, urwipołeć, safanduła, harmider, galimatias, dyrdymałki, podfruwajka, wszelako, przeto, wtrynić, rozbisurmaniony, ścichapęk.... Długo można jeszcze tak wymieniać. Jednak, czy wszystkie na pewno mają swoje korzenie w naszym języku? Nieważne.... Szkoda mi tylko, że zanikają.
Może warto o nich pamiętać, bo inaczej pozwolimy im sczeznąć.
Zastąpią je bowiem nowe. ale czy lepsze?

łączka.jpg

w moim barbarzyńskim języku
kwiaty nazywają się kwiaty
i o powietrzu mówię powietrze
i stąpając po kostkach bruku
obcasami wystukuję
bruk bruk bruk
i mówię kamień tak miękko
jak gdyby kamień był aksamitem
i wtulam twarz w twoją szyję
jak gdyby rosło tam ciepłe futro kota
i kocham
mój barbarzyński język
i mówię: kocham

Halina Poświatowska

 



Zaszumiało (7) | Zostaw myśl

Znowu jestem na zakręcie

piątek, 22 kwietnia 2016 7:02

pani-wiosna.jpgA gdy idzie wiosna
O cichej północy,
To błyszczące gwiazdy
Ma w swojej karocy.

A tak lekko tańczy
Wśród leśnej polanki,
To się dla niej w wieńce
Zwijają sasanki.

A kiedy podąża
Wśród pól oziminy,
Ma suknię zieloną
Z traw i koniczyny.

A kiedy wód fale
Ramieniem otoczy,
To ma czoło z lilii
i błękitne oczy.

Zna ją każdy zagon,
Każdy gaj i miedza,
Jeno próg serc ludzkich
Tak rzadko odwiedza.
Ćwierk Konstanty

Patrzę przez okno na otaczający mnie świat i uśmiecham się. Nareszcie do mojego Ogrodu przyszła ciepła i słoneczna królewna Wiosna. Wierzę, że długo taka będzie, chociaż dobrze wiadomo, że najmłodsza córka króla Słońce potrafi być kapryśna. Nawet w tym roku mogłam się o tym przekonać.
 Wszystkie barwny Wiosny zachwycają. Są takie świeże i pastelowe. Jak tylko się pojawiają cieplej robi się mi na duszy. Nie mogę przejść obok nich nie można obojętnie. Kolory pojawiają się i znikają, aby ustąpić miejsca nowym. Królewna Wiosna przyszła do nas w płaszczyku poprzetykanym białymi przebiśniegami i żółto-fioletowymi krokusami. Miała już też fiołkową pelerynkę. Teraz jest ubrana w słoneczno-żółtą sukienkę z forsycji, żonkili i mleczów. Międzyczasie przymierza już tą zieloną z czerwono-żółtymi  tulipanami. Do czerwca nadworna krawcowa króla Słońce uszyje Wiośnie jeszcze kilka sukienek. Zawsze jednak zwracają moją uwagę, zwłaszcza te dwa dominujące – zielony i żółty. Jednak dla mnie każdego roku Wiosna ma sukienkę utkaną z kolorów nadziei.

Gdy na nią patrzę, to wierzę, że może i dla mnie zaczynie się czas nowego, pięknego i dobrego. Liczę, że spełnią się moje oczekiwania i wszelkie obawy, niepokoje odpłyną wraz z powiewem wiosennego wiatru.

Nadzieja jest teraz dla mnie najważniejsza. Dzięki niej mam poczucie jako takiego bezpieczeństwa,chociaż niepewność nadal mi towarzyszy.

To właśnie nadzieja sprawia, że staram widzieć świat i przyszłość w jaśniejszych barwach.

Bez nadziei każdy następny dzień napełniałby mnie niepewnością. Wierzę, że przyjdzie dzień, kiedy minę wszystkie zakręty, a moje ścieżki się wyprostują. Przecież już niejeden zakręt mam za sobą i dobrze wiem, że kiedyś droga stanie się prosta. Wówczas wszystko wróci na swoje tory.

zakret.jpg

Na zakręcie

moje życie zwolniło na zakręcie
 coś zazgrzytało
 coś się popsuło
 już nie da się przyśpieszyć
 

moje życie zwolniło na zakręcie
jak złapać oddech
by wyjść na prostą
i znów się życiem cieszyć

czas wyjść z zakrętu
czas zebrać siły
by życie ruszyło powoli
coś zoperować
coś nasmarować
nie myśleć, że bardzo boli

czas wyjść z zakrętu
czas dodać gazu
by życie ruszyło z kopyta
śmiać się i bawić
i gnać przed siebie
nie słuchać, że coś tam zgrzyta

Znalezione w Internecie

Zwrot "być na życiowym zakręcie" zazwyczaj oznacza trudny moment w życiu. Ma zdecydowanie znaczenie negatywne. To często konieczność zmiany dotychczasowego życia, chociaż  jeszcze nie do końca wiadomo, w którym kierunku należy ruszyć dalej. Niestety nie ma możliwości powrotu na stare, wydeptane już ścieżki.

To pora, aby ruszyć nową drogą, którą musimy wybrać. Jednak czy tak naprawdę chcę zobaczyć, co kryje się za zakrętem. Teraz co prawda tkwię w jednym punkcie, ale jest spokojnie, bezstresowo... Jest mi dobrze. Cały świat dookoła pędzi na złamanie karku, zmierza do wyznaczonego celu. A ja tak naprawdę nie lubiłam tego wyścigu. Czy tak naprawdę znowu chcę biec? Przecież droga, która mnie czeka za zakrętem nie będzie łatwa. Znowu będą na niej kamienie, koleiny, dziury. Czasem pojawią się rozwidlenia, które zmuszają do wyborów.One mogą zaprowadzić do ślepej uliczki lub nad przepaść.Wówczas trzeba zawrócić i szukać dobrej drogi. Owszem, niektórzy próbują przeskoczyć przeszkodę lub wybudować most, ale czy ja zdecyduję się na coś takiego?

No właśnie. Tak naprawdę nikt do końca nie wie co się kryje za kolejnym zakrętem i czy dojdzie do końca zaplanowanej przez siebie drogi.

 Co z nami będzie

 Kiedy znajdziemy się na zakręcie,
co z nami będzie?
Świat rozpędzi się niebezpiecznie,
co z nami będzie?
nawet jeśli życie dawno zna odpowiedź,
może lepiej gdy nam teraz nic nie powie... /2x

zakręt.jpg

Nasz każdy pełen przygód rok,
każdy miesiąc drogi nasz,

Każdy nowy dzień jak szansa i
każda chwila trwogi nasz,
każdy zachód słońca nasz,

każdy podniesiony ton,
każdy naprawiony błąd,
i czy musimy stracić to?

Kiedy znajdziemy się na zakręcie,
co z nami będzie?
Świat rozpędzi się niebezpiecznie,
co z nami będzie?
nawet jeśli życie dawno zna odpowiedź,
może lepiej gdy nam teraz nic nie powie...

W żywym ogniu, niełatwych pytań, topimy plany i sami nie wiemy,
Po co chcemy przeczytać cały scenariusz,
Szukamy błędów, przewidujemy najgorsze,
że nie dojdziemy do happy endu,
A to dopiero początek, tyle przed nami,
Po co się pytać na starcie,
Co będzie z nami?
I nawet jeśli, to życie zna już odpowiedź,
będzie dużo ciekawiej,
Gdy teraz nic nam nie powie.

Tyle miejsc odkrytych gdzie, inni nie dotarli wciąż
Tyle krętych dróg pod prąd i czy musimy stracić to?

Kiedy znajdziemy się na zakręcie,
co z nami będzie?
Świat rozpędzi się niebezpiecznie,
co z nami będzie?
nawet jeśli życie dawno zna odpowiedź,
może lepiej gdy nam teraz,nic nie powie.

 Sylwia Grzeszczak

Wierzę, że jak moja droga się wyprostuje, to będę mogła ruszyć nią spokojnie i bez pośpiechu. Jednak, czy jest to możliwe? Dookoła przecież wszyscy biegną, za wszelką cenę dążą do zamierzonego celu. Nigdy nie brałam udziału w tym wyścigu i nadal nie chcę. Wiem, nie wszyscy mogą to zrozumieć, niektórzy uważają, że brak mi ambicji.  Ale , czy tak naprawdę ten pęd do sukcesu jest ważniejszy od najbliższego otoczenia?  W ostatnich miesiącach utwierdziłam się w przekonaniu, że nie.
Mam więc tylko nadzieję, że jak znowu ruszę w drogę, to będzie to spokojny marsz równym krokiem. Owszem spodziewam się, że pojawią się przeszkody, ale chcę je pokonywać bez pośpiechu. Nie lubię się spieszyć. Zresztą pośpiech ma na mnie zły wpływ. Nigdy nie wychodzi mi na dobre.

Chciałabym tak jak Wiosna ubrać sukienkę utkaną z kolorów nadziei i ufnie ruszyć w dalszą drogę. Postaram się więc z resztek nadziei uszyć bezpieczny strój. Ale przecież ja nie potrafię szyć..... Co zatem będzie?

Kolory nadziei

bywają chwile szczęśliwe
jednak zbyt szybko mijają
są takie troski zmartwienia
które natrętnie wracająnadzieja_zycie.jpg

chociaż się czasem nie uda
znów zaczynamy od nowa
jeszcze się wszystko ułoży
pomysłów wciąż pełna głowa

będziemy cieszyć się życiem
to wiosna skrzydeł nam doda
rozkwitną drzewa i kwiaty
ożyje śpiąca przyroda

ziemia odmieni swą szatę
świat zamaluje zielenią
kolorem świeżej nadziei
dni szare się rozpromienią

 Znalezione w Internecie



Zaszumiało (11) | Zostaw myśl

Nie tylko wiosenne wzruszenia

czwartek, 31 marca 2016 15:02

Przyszła wiosna

Przyszła wiosna na podwórko,

Zagląda do sieni:

-Dalej, grabie i łopaty,

Do roboty w ziemi!

Jak się mamy, pani miotło,

wiiosenka.jpg

Czeka cię robota,

Nie chcę ja mieć na podwórku

Odrobiny błota!

Przyszła wiosna do ogródka,

Patrzy pod opłotki;

-Ruszajcie no z ziemi prędzej,

Mlecze i stokrotki.

Będą teraz ciepłe noce,

Jak i ciepłe dzionki,

Okrywajcie się kwiatami,

Grusze i jabłonki!

Chodzi wiosna po podwórku

I porządki czyni.

Będzie pięknie, bo z tej wiosny

Dobra gospodyni.

Hanna Ożogowska

Kończą się zimowe miesiące.Powoli mija Marzec. A ja z utęsknieniem czekam na to, aby do moich drzwi zapukała królewna Wiosna w żółto-zielonej sukience utkanej z nadziei. Jednak pogoda nie jest do końca wiosenna, ale już widać, że najmłodsza córka króla Słońce coraz częściej otwiera pałacowe drzwi i wybiera się na coraz dłuższe przechadzki. Tam, gdzie spojrzy natura budzi się do życia.
Na drzewach powoli rozwijają się pąki, kwiaty wychylają ciekawie główki, ptaki radośnie śpiewają, słońce coraz cieplej grzeje. Codziennie budzi się coś nowego do życia. Natura rozkwita całym swym bogactwem. Dostrzegamy to wszystko i umiemy się cieszyć tymi chwilami. Wszyscy lubimy Wiosnę i każdego roku o tej porze czekamy na nią niecierpliwie. A im lat nam przybywa, tym bardziej do niej tęsknimy.
Chcemy dać się porwać jej delikatnym jak wiosenny wiatr powiewom
Zawsze rozczula mnie Wiosna, która przywraca światu zapachy i barwy, wita orzeźwiającymi porankami. Cieplej robi mi się na duszy, gdy przychodzi taka świeża, pełna nadziei, optymizmu i niewinności.

WIOSNA
Przyszła wiosna cichuteńko,
Przyszła wiosna na paluszkach
I na wierzbie, wśród gałęzi
Zatańczyła w żółtych puszkach wiosna-krokusy-bialo.jpg
Zdjęła z jezior tafle lodu,
Pościągała z róż chochoły,
Dała drzewom świeżą zieleń,
Obudziła w ulach pszczoły
Wlała w ziemię zapach deszczu,
Pobieliła słońcem ściany
Namówiła do powrotu
Wilgi, czaple i bociany
Dzikie śliwy i czeremchy
Obsypała białym kwiatem
I na łące, w blasku słońca
Czeka na spotkanie z latem
znalezione w Internecie

Nie tylko porusza mnie niosąca nadzieję budząca się do życia natura. Wzruszam się przy czytaniu książek, oglądaniu filmów.... Także niektórzy bohaterowie historii pisanych przez życie wywołują u mnie podobne emocje.
Pamiętam, że bardzo przezywałam zakończenia filmów "Tacy byliśmy", "Skrzypek na dachu" , "Doktor Żywago" , 'Love Story", "„Skazani na Shawshank"..... Mogłabym tak jeszcze wymieniać.
Dziś tylko o moim pierwszym i ostatnim wzruszeniu.
Doskonale pamiętam jednak pierwszy film, który mnie poruszył do łez. Długo nie mogłam otrząsnąć się po obejrzeniu tej historii. Jest to film z 1974 roku "Zapamiętaj imię swoje", który opowiada o losach Zinaidy Worobiowej i jej syna. W 1943 roku Zinaida Worobiowa i jej kilkuletni syn Gieńka trafiają do obozu w koncentracyjnego, gdzie zostają rozdzieleni. Wcześniej jednak matka poucza syna aby zapamiętał swoje imię. Mimo, że są rozdzieleni Zinaida jak tylko może pomaga synowi, podrzucając mu gorące ziemniaki.
Po wyzwoleniu słaby i chory Gieńka trafia do polskiego domu dziecka. Tam jedna z nauczycielek, Halina Truszczyńska, postanawia go adoptować. Dla małego Eugeniusza Truszczyńskiego nastają szczęśliwe dni. Przybrana matka wychowuje go jak własnego syna. Chłopiec kończy szkołę, potem trafia do marynarki handlowej.
W tym czasie pomimo upływu lat Zinaida Worobiowa szuka syna. Po latach starań matka i syn odnajdują się. On jest oficerem polskiej marynarki handlowej, ona mieszka w Mińsku. Od tej pory Eugeniusz będzie miał dwie matki, dwa domy. Bimię.jpgo kogo miałby wybrać?
Scenariusz filmu powstał na podstawie autentycznych wydarzeń. Niezwykła historia inżyniera Eugeniusza Gruszczyńskiego i jego rosyjskiej matki została tylko nieznacznie zmieniona.
Gdy tak dzisiaj myślę o filmie "Zapamiętaj imię swoje", to sądzę, że mimo upływu lat niektóre sceny również i dziś mogą mnie wzruszać do łez.
Łzy
Podaj mi płaszcz - - - deszcz pada...
koniec z pogodą, niestety...
To nie deszcz? Nie, to łzy spadły
z jakiejś dalekiej planety...
Pawlikowska-Jasnorzewska Maria

A co mnie poruszyło ostatnio?
To „Droga do przebaczenia”, która opowiada histortię, która mogła się wydarzyć wszędzie.
W pewien wrześniowy wieczór rodzina Learnerów wraca ze szkolnego koncertu, na którym grał nastoletni Josh.
Po drodze zatrzymują się na chwilę na stacji benzynowej. Ta jedna, przypadkowa decyzja zmieni ich życie na zawsze...
Przejeżdżający tuż obok samochód potrąca śmiertelnie stojącego przy drodze, zamyślonego nastolatka.
Sprawca wypadku ucieka. Pogrążony w rozpaczy ojciec postanawia za wszelką cenę odnaleźć zabójcę syna.Mocne, silne uderzenie na samym początku opowieści do końca trzymało mnie w swoich ramionach. Przed oczami miałam bowiem mojego nastoletniego Kajtka, równie utalentowanego, ale w innej dziedzinie.
Śmierć dziecka to zawsze tragedia dla najbliższych. A szczególnie, gdy ginie ono nagle, bez żadnego ostrzeżenia i bez pożegnania. Jeszcze wczoraj byliśmy dumni z jego osiągnięć, umiejętności.... A już następnego dnia nie możemy się pogodzić z jego odejściem.
Ze śmiercią syna nie może się pogodzić Ethan, który postanawia odszukać zabójcę Josha. Gdy w końcu spotyka sprawcę wypadku podejmuje decyzję, która w pierwszej chwili mnie zaskakuje. Jednak potem zaczynam go rozumieć.

To tylko dwie historie, które mnie poruszyły, pierwsza i ostatnia. A między nimi było ich tak wiele.
Nie wiem jednak, czy teraz, po latach nadal po policzkach płynęłaby mi łza. Tyle już przecież w moim życiu przeżyłam, widziałam.... Jednak chyba tak do końca się nie uodporniłam na nasz często brutalny świat. A chyba najbardziej poruszają mnie łzy dziecka.
A nadal wzruszają mnie zapachy, smaki, widoki.... Ale to już inna opowieść

 

Łzy
Nic to, nic. Dusza zniesie wszystko, co znieść trzeba.
Wiemy to, od dzieciństwa się tego uczymy,
Że nie na to są gwiazdy, aby brać je z nieba.

O smutki ocieramy się, które jak dymy
W krąg się kładą; o boleść, co się chyłkiem czai
Za węgłem - żałobniki my i dróg pielgrzymy.

I już w końcu nie dziwne łzy i nikt nie tai,
Że nawet nie tak ciężkie, by go znieść nie można,
Jest życie. Przyzwyczai się myśl, przyzwyczai.

Jak rodzące się dziecię odbiera położna
Na świat przezorną dłonią, tak każdy dzień nowy
Cichymi dłońmi dusza przyjmuje ostrożna:

Wiedząc, że tu nie wieniec go czeka godowy,
Że rodzi się na boleść, znoje i znużenie,
Że go otoczą inne dnie smutne jak wdowy.

A jednak nie poskąpią mu słońca promienie
Złota swego ni łąka kwiecia, ni las śpiewu
Ptaków, ani tęcz cudnych chmury i marzenie.

Znoje, pot i tęsknota rodzą z swego siewu
Znoje, pot i tęsknotę wieczystą za zmianą,
Ale sen koi serce tchnieniem swego wiewu.

Wiemy to, od dzieciństwa uczym się co rano...

droga do.jpg

Aż w noc jakąś poczujesz, żeś się nagle o wiek
Postarzał i na głowie włosy ci powstaną...

Jeno w tej chwili jednej nie otwieraj powiek,
Nie patrz, nie pytaj: "czemu?", i niech Bóg cię strzeże
Pomyśleć jedno słowo, jedno słowo: Człowiek.

Bo zawrót głowy chwyci cię jak dzikie zwierzę
I zatoczysz się niby wariat-pijanica,
Rozszerzając źrenice w okropnej niewierze!

Bo w słowie tym ci błyśnie, jakby tajemnica
Dostojna i straszliwa, że na moc, wesele
I szczęście urodziła syna ziem-rodzica.

I że straszliwa, ślepa krzywda... - O, za wiele
Słów niebezpiecznych zna język ludzki! Zbyt łatwa
Jest mowa, chociaż iskry w niej śpią jak w popiele.

Uczym się wciąż i nawet drobna wie już dziatwa,
Że nie tak ciężkie życie, a łzy nie dziwota...
Jeno dzień dziś tak cudny i myśl mi się gmatwa...

Dzień ten nazbyt ma w sobie rozkoszy i złota,
Zbyt szczęśliwe się zdają dzisiaj drzewa w sadzie,
Wiatr, ptaki, dal i stare psy śpiące u płota.

I niebiosa, i fale z brzegami w naradzie -
...A może winne temu nocne oczy moje
Lub to, żem się urodził późno; w listopadzie.

Łzy są zbyt częste, aby rodzić niepokoje
W serću. Dusza przywyknie. Nie tak ciężkie życie...
Lecz czemuż na gościńcu tu stoję i stoję?...

Na przydrożnym kamieniu tym zaszedłem skrycie
Człowieka, co ukrytą miał twarz w dłonie obie.
Gdy odjął je, widziałem: łzy ciekły obficie.

W niejednym miejscu-m widział i w niejednej dobie
Płaczących. Dolę ludzką znieść można, choć smutna.
Łzy płyną w dzień narodzin, łzy płyną w żałobie.

Pieluchy niemowlęce i śmiertelne płótna
Z jednego lnu utkali niewiadomi tkacze.
Lecz nigdy mnie, jak dzisiaj, zgroza tak okrutna

Leopold Staff



Zaszumiało (7) | Zostaw myśl

Opowieść o brzozie

niedziela, 13 marca 2016 9:51

 

brzoza.jpg

Drzewo

Byli szczęśliwi

dawniejsi poeci

Świat był jak drzewo

a oni jak dzieci

Cóż ci powieszę

na gałęzi drzewa

na które spadła

żelazna ulewa

Byli szczęśliwi

dawniejsi poeci

dokoła drzewa

tańczyli jak dzieci

Cóż ci powieszę

brzozy.jpg

na gałęzi drzewa

które spłonęło

które nie zaśpiewa

Byli szczęśliwi

dawniejsi poeci

pod liściem dębu

śpiewali jak dzieci

A nasze drzewo

w nocy zaskrzypiało

I zawisło na nim

pogardzone ciało

 znalezione w Internecie

Na temat drzew, ich cechach, zaletach, magii....  napisano już wiele.

Zgodnie w wierzeniami każde drzewo ma duszę oraz wielką moc, którą może się z nami podzielić. Nie bez przyczyny wierzono niegdyś, że ułamanie gałęzi, zadarcie kory, bądź świadome uszkodzenie liści, było równoznaczne z zadaniem mu bolesnej rany. W Irlandii, gdzie leszczyna uchodziła za święte drzewo, za jego samowolne ścięcie groziła kara śmierci. Zgodnie z tradycją, drzewa były także najlepszymi sprzymierzeńcami człowieka: pomagały odzyskać równowagę ciała i umysłu, dodawały sił, wspierały procesy odnowy organizmu.

Drzewa działają na człowieka nie tylko poprzez własne piękno lub zawartość sporządzanych z kory czy liści fitoterapeutycznych naparów. Otaczające je silne pole energetyczne wpływa na duszę i na emocje. Pobudzają nas lub uspokajają, martwią lub cieszą, wywołują myśli i uczucia, łagodzą stresy. Wystarczy pobyć w ich pobliżu, posiedzieć w cieniu, przytulić się do pnia i powierzyć im swoje problemy. Wszak, tak jak każda żywa istota mają one własne pole energetyczne, które może współgrać z naszym i wzmocnić zarówno ciało jak i ducha.

W zależności od rodzaju drzewa, pojawiają się w duszy człowieka różne stany wywołane obecnością charakterystycznej dla rośliny energii.

Zapewne rodzaj energii towarzyszącej danemu gatunkowi harmonizuje z przesłaniem opiekującego się nim ducha natury. Niemniej każdy z nich wzmacnia i wspiera rozwój człowieka i dodaje mu zdrowia. Przez systematyczne zasilanie energią drzew można zwiększyć odporność organizmu, polepszyć samopoczucie, przywrócić optymizm, wpłynąć dodatnio na twórczą aktywność i pracowitość.

O drzewach można pisać w nieskończoność.

Ostatnio snułam opowieść o wierzbie. Dziś bohaterką będzie brzoza.

 

Brzozo nazbyt wieśniacza aby rosnąć w mieście

dyskretny grabie w sam raz na szpalery

brzoza1.jpg

 

jarzębino dla drozdów dzwoniących i szpaków

akacjo z której nie zlote tylko białe miody

olcho co jedna masz przy liściach szyszki

głogu co chronisz gajówkę krewniaczkę słowika

jesionie co pierwszy tracisz liście zbliżając nam jesień

Poproście Matkę Bożą, abyśmy po śmierci

w każdą wolną sobotę chodzili po lesie

bo niebo nie jest niebem jeśli wyjścia nie ma

ksiądz Jan Twardowski

Brzoza znana była już w starożytności.

W wierzeniach plemion germańskich, słowiańskich i nadbałtyckich brzoza uważana była za drzewo święte, symbolizowała czystość.

W starożytnym Rzymie używano jej gałązek w obrzędach związanych z obchodami świąt noworocznych, które rozpoczynały się 1 marca, a sławne rózgi liktorskie, symbol władzy najwyższych urzędników, to po prostu gałązki brzozowe owinięte rzemieniami.
Lecznicze właściwości brzozy znano już w średniowieczu, opisywali je wielcy znawcy zielarstwa tamtych czasów: św. Hildegarda z Bingen, Konrad de Megenburg i Mathiolus.

Brzoza
– drzewo święte

Stoi…
nad całą leśną gromadą wzniesiona
wysmukłością kibici i barwy powabem:
Brzoza biała ...

Tak niezwykłą urodę tego drzewa opisał Adam Mickiewicz w księdze III poematu „Pan Tadeusz”. .

Była też symbolem wiosny i odradzania się życia. Tę symbolikę przejęło chrześcijaństwo, stąd zwyczaj zdobienia jej gałązkami ołtarzy na Boże Ciało i na Zielone Świątki.

Słowianie uważali brzozę za zwiastunkę wiosny i symbol wieczności. Tradycja ludowa przypisywała brzozie magiczną moc. Uważano, że jest ona skutecznym środkiem chroniącym zabudowania i ludzi. Jej gałązkami przystrajano domy, zagrody, zatykano je na polach, by chroniły przed złem. Wierzono, że takie właściwości mają również przedmioty wykonane z brzozy. Miotła wykonana zrobiona z jej gałęzi spełniała nie tylko funkcje użytkową, lecz postawiona przed domem, miął zabezpieczać wejście przed demonami i złodziejami.

LUDOWA LEGENDA O BRZOZIE

Ludowa legenda opowiada, że kiedy Święta Rodzina uciekała do Egiptu przed prześladowaniem Heroda,  brzoza otuliła swoimi gałązkami uciekinierów, chroniąc ich od deszczu.

W nagrodę Stwórca dał jej delikatną, wdzięczną postać i sprawił, że w drzewo to nigdy nie uderza piorun.

Brzozę uważano za roślinę leczniczą, Cenionym napojem wzmacniającym i czyszczącym krew była "oskoła", czyli sok brzozowy, używany też przy chorobach płucnych i na porost włosów. Sok taki nazywano również "brzozownikiem" i uważano za "napój boski", służący do utrzymania siły, piękność i jędrności ciała. Zbierano go z drzew starych, co najmniej dziesięcioletnich, spuszczając go wyłącznie od strony południowej pnia. Zabiegu tego dokonywano tylko na drzewach przeznaczonych do wyrębu, w ściśle ustalony sposób, zabezpieczając jednocześnie drzewo przed uschnięciem. Sok taki zalecany był szczególnie na złą przemianę materii. Z kory brzozowej wycinano wkładki do butów, jako "skutecznie wstrzymujące poty nóg i prędko od wyczerpania uwalniające".

Brzoza znana była i ceniona od najdawniejszych czasów, nie tylko z powodu swego piękna.
Brzoza to typowe drzewo Północy, ale występuje także na południu Europy.
Obecnie w lecznictwie stosowany jest surowiec pozyskiwany z dwóch gatunków: brzozy brodawkowatej i brzozy omszonej – z rodziny brzozowatych. W Polsce rośnie 12 gatunków z tej rodziny, należących do 4 rodzajów. Rodzaj Betula liczy około 120 gatunków, w polskim środowisku naturalnym występuje

 

Brzoza gryżyńska

W bliskości rzeki Obry leży wieś Gryżyna; o kilka staj za nią stoi kościół Św. Marcina zupełnie zrujnowany, a przy nim wznosi się niezmiernej wielkości brzoza.

Przed wielu laty zmarło tu dziecię i pochowano je na cmentarzu pod kościołem, aż pewnego dnia grabarz, co grób kopał, przybiegł do plebana dając mu znać, że to dziecię, co przed tygodniem zmarło, wciąż rączkę białą wysuwa spod mogiłki. Pleban wziął natychmiast krzyż i stulę i pobiegł zażegnać to dziwo, ale co ziemi przyrzucał, co się namodlił, nic nie pomogło, zawsze na wierzch wychodziła rączka. Nie wiedząc innej rady, kazał w dzwony uderzyć, aby się gromada zbiegła; a gdy go otoczyła kołem, odezwał się do matki zmarłego dziecięcia, aby wyjawiła tajemnicę, bo musi być tajemnica, dla której to niebożątko nie ma spokoju w grobie. Na to wezwanie matka zanosząc się od płaczu zeznała, iż jedynego synaczka psuła swymi pieszczotami, za co jej źle odpłacił, bo raz w gniewie odważył się ją uderzyć.

— Bierz więc tę rózgę — rzekł pleban — i bij rękę syna, która domaga się spełnienia ziemskiej kary.

Posłuszna rozkazowi uderzyła różdżką po rączce i oto natychmiast schowała się pod ziemię. Na tę pamiątkę ksiądz pleban zatknął ową różdżkę na grobie i wyrosła z niej ogromna brzoza, którą pokazują na przestrogę niedobrej dziatwie.

 Symbolem Rosji biała brzózka jest od wieków. Nie można wyobrazić sobie rosyjskiego pola bez smukłej samotnej brzozy, albo nawet gęstego gaju. Nie można wyobrazić sobie bez brzozowych witek także rosyjskiej bani. Co więcej - bez niej nie można wyobrazić sobie Rosji.

Według lingwistów słowo brzoza (береза) pochodzi od czasownika беречь, czyli chronić. Wynika to z tego, że Słowianie uważali brzozę za dar Bogów, który chroni człowieka. Według innej wersji nazwa brzozy powstała od słowa "берегиня", czyli od imienia słowiańskiej bogini, uważanej za matkę wszystkich dobrych duchów i sił oraz symbol płodności. Dlatego też sama brzoza stałą się później symbolem dziewiczego piękna oraz kobiecości.

W słowiańskim kalendarzu ludowym brzoza zajmowała najbardziej honorowe miejsce. W owych czasach rok rozpoczynał się nie 1 stycznia, a 1 marca, i ten właśnie wiosenny miesiąc nazywał się berezeń (березень). Zresztą do dziś w języku ukraińskim marzec to właśnie березень. Brzoza pojawia się w także starosłowiańskim określeniu kwietnia - berezozoł (березозол). Słowo to jest połączeniem wyrazów береза i зол, czyli zielenieć. Dosłownie berezozoł oznacza zieleń brzozy, a więc był to miesiąc, w którym brzoza się zieleni.

W dawnych pogańskich obrzędach brzoza była "drzewem majowym" - świąteczną rośliną, ściśle związaną z zielonymi świątkami. Na to wiosenne święto, poświęcone urodzajowi, brzozę dekorowano różnobarwnymi wstążkami i tańczono wokół niej w korowodach. Dziś ten obyczaj zaadaptował się w kulturze prawosławnej jako święto Trójcy, które obchodzone jest 50 dni po Wielkanocy. Na Trójcę do dziś domy dekoruje się gałązkami brzozy. Pęczki brzozowych witek święci się w cerkwi i pozostawia w domu do kolejnego święta. We wschodniosłowiańskiej mitologii brzoza była uznawana za drzewo święte, zwłaszcza podczas wiosennego święta Siemik (Семик), które później, jak już było wspomniane, zlało się z Zielonymi Świątkami, czyli świętem Trójcy. W czasach pogańskich podczas obchodów święta do wsi wnoszono rozkwitające drzewo, a dziewczęta zaplatały wianki z jego gałązek, aby przypodobać się przepowiadającym przyszłość rusałkom, które huśtały się na gałęziach.

Wieczorem wianki wrzucano do rzeki – wianek, który dopływał do drugiego brzegu oznaczał rychłe zamążpójście. Jeśli zatonął, przepowiadał właścicielce śmierć. Po święcie zdejmowano dekoracje z brzóz, przygotowywano kukłę symbolizującą rusałkę i obnoszono ją po całej wsi, a następnie niszczono i palono w lesie.

Według Słowian to właśnie brzoza jest Drzewem Świata. Wśród fal morza-oceanu leży rajska wyspa Bieriezań (Березань), na której rośnie słoneczna brzoza - w dół gałęziami, w górę korzeniami. Brzoza w roli Kosmicznego Drzewa występuje również u szamanów syberyjskich. Jest świętym drzewem górnych bóstw-demiurgów wielu narodów syberyjskich, m. in. u Udmurtów i Mansów.

W azjatyckiej części Rosji kult brzozy jest szeroko rozpowszechniony. Ludzie wierzyli, że w tym świętym drzewie drzemie dobry duch - patron danego terytorium i miejscowej ludności. Jakuci wybierali na miejsce kultu potężną starą brzozę, stojącą samotnie na skraju lasu lub na kurhanie. Zwracali się do niej z prośbami, ozdabiali ją barwnymi wstążeczkami i strzegli świętej brzozy jak oka w głowie. Nikomu nawet do głowy nie przychodziło skrzywdzić drzewo. Każdy wiedział i wierzył, że łamiąc jej gałąź, ściągnie się śmierć na członka rodziny, a ścięcie drzewa miało powodować śmierć całego rodu winowajcy.

Dawni wschodni i zachodni Słowianie wierzyli, że sadząc brzózkę pod oknem odstraszy się złe duchy i ochroni przed uderzeniem pioruna, a także przyniesie szczęście nowo narodzonemu dziecku. Jako ślad kultu brzozy można odczytywać również dawne słowiańskie imię Bierioza (Береза). W II poł. XIX wieku na korze brzozowej pisano prośby do leśnych duchów i przybijano do drzew.

Co ciekawe, według niektórych wierzeń słowiańskich brzoza mogła być nośnikiem i złych mocy. Zabobonów dotyczących brzozy jest wiele. Niegdyś wierzono, że paląc w piecu tylko brzozowym drewnem, ściągnie się do domu pluskwy i złe duchy, a jeśli rodzina posadzi brzozę koło domu, to małżeństwo się rozpadnie. Z kolei Białorusini wierzyli, że w smutnej brzozie, której gałęzie zwisały aż do ziemi, kryje dusza tragicznie zmarłej niewinnej dziewczyny.

Brzoza jest obecnie jednym z ważniejszych Rosji. Trudno wyobrazić sobie szerokie rosyjskie przestrzenie bez białej brzózki. To piękne drzewo ma też swoje miejsce w twórczości wybitnych rosyjskich artystów - malowano je na obrazach, pisano o nim wiersze i śpiewano piosenki. Biała brzózka - to poetycki żeński symbol, liryczny obraz wiosny, światła i dziewiczej czystości u Słowian, Na Rusi zawsze kojarzona była ze skromną piękna dziewczyną, i samą Rosję, pełną brzozowych zagajników, wielki piewca piękna przyrody Siergiej Jesienin nazywał "krainą brzozowych perkali".

 

Opowieść o brzozie

Mała brzózka rosła na podlaskim polu,

gdzie ziemia jałowa i wody niewiele,

brzozy1.jpg

zmagając się z wiatrem, kaprysem przyrody,

mimo przeciwności puściła korzenie.

 

Ludzie się dziwili, jak pieknie wyrosła,

 

zielone listeczki tańczyły na wietrze.

Zatańcz walca z wiatrem - doradziła sosna;

pomyślała wtedy, że zatańczy pięknie.

 

Lecz niesforny wicher szarpał drzewko młode,

powalił na ziemię, połamał gałęzie

nie bacząc na piękno i jego urodę

zostawił na polu obdarte i gołe.

 brzoza.jpg

Ktoś przesadził drzewo na nieznanej ziemi,

daleko od wspomnień o diabelskim wietrze,

gdzie zdawać się mogło, że słońce zaświeci,

ogrzeje listeczki, zagubione w świecie.

 

Trudno jest na nowo wypuścić korzenie

z daleka od ziemi, na ktorej wyrosła.

Ciągle drżała z zimna, choć świeciło slońce,

z żalu za Podlasiem smutno było brzozie.

 

Lecz po wielu latach ciepły wietrzyk przywiał,

zaszeleścił z cicha, pieszcząc liście drzewa.

Już złote - jesienne na nowo ożywił

i hymn o miłości przepięknie zaśpiewał.



Zaszumiało (9) | Zostaw myśl

Rok Ognisyej Małpy

niedziela, 21 lutego 2016 10:11

 

Smuteczku mój

Smuteczku mój, cichutki domowniku
Od dawna już przyjaźnię z tobą się
Kłopotów mych rój i zmartwień bez liku
Wciąż powierzam ci i mniej mi źle
Smuteczku mój, serdeczny powierniku
Ileż to lat ta przyjaźń już trwa
I świadkuje jej często w chwili złejrok-kozy-2015.jpg
Na ustach słona łza

I tak ze mną będzie i zawsze, i wszędzie

 

Że ślicznie się przędzie życie me w tonacji moll
Tak nieustanie się zdarzało
Gdy mnie szczęście - choćby małe -
Choć na chwilę chciało wziąć na hol
Tyś oczywiście hol przecinał osobiście
Smuteczku mój, smuteczku mój, smuteczku mój

Smuteczku mój, z nadzieją i radością
Zmieszałeś się, przeinaczyłeś je
Nie dałeś się mi nacieszyć miłością
Wciąż odmieniasz los i życie me
Smuteczku mój, więc za co ja cię lubię
Choć w oku mym przez ciebie lśni łza?
Może za to, że życie znasz i mnie
Ty jeden znasz, ty mnie znasz do cna

A co jest niezwykłe, że są szanse nikłe
Że całkiem nie zniknę w życiu tym w tonacji moll
Że przerwę kiedyś raz milczenie
Krzyknę: "Szczęście, sfruń na ziemię
Spróbuj me istnienie wziąć na hol"
I uroczyście hol ten chwycisz osobiście
I wręczysz mi na długie dni, smuteczku mój

No jasne, tak będzie...
Smuteczku mój

Wojciech Młynarski

Zgodnie z horoskopem chińskim minął rok Kozy, zwany też rokiem Owcy. Po szalonym roku Konia wszyscy oczekiwali odrobiny wytchnienia. Czy jednak rzeczywiście tak było?
Wyczytałam, że w roku Kozy Koń (czyli ja) powinien zwrócić szczególną uwagę na swoje zdrowie. W tym czasie mogą mu grozić pewne dolegliwości. I rzeczywiście.... „Rozbrykana Koza”, nie dała się kontrolować. Wynikało to z faktu, że dziką kozicę nie jest łatwo okiełznać, zwłaszcza, że kieruje się emocjami i ma czasem nieco bezmyślną naturę. Zresztą ja także jestem na swój sposób Kozą. Przecież Koziorożec, to nic innego jak dzika koza, która również lubi sobie "pobrykać". Właśnie, gdyby kózka nie skakała.... A
I ja także nagle musiałam zwolnić, ba nawet zatrzymać się gwałtownie. „Rozbrykana Koza” niespodziewanie zamieniła się w "spokojną Owieczkę". Widać nie bez przyczyny ubiegły rok w kalendarzu chińskim nazywany jest zamiennie rokiem Kozy lub Owcy.
Ale do Owieczki raczej się nie porównam. Owszem, zwolniłam i zatrzymałam się w biegu. Posmutniałam.... Jednak czy Koń jest w stanie taki stan długo wytrzymać? Dziki Koń potrzebuje przestrzeni i ruchu,. A ja raczej domowym Koniem nie jestem.
Jaki zatem będzie dla mnie, Ognistego Konia, Rok Ognistej Małpy? Mam cichą nadzieję, że dobry, stabilny, bez ostrych zakrętów i gwałtownego hamowania.

 

Nadzieja
Jest nadzieja

rok-malpy.jpg

Co choć zbita z tropu
Wciąż powraca aby nas odmienić
Tak potrzebna do wysokich lotów
I bezcenna gdy chodzisz po ziemi
Choć tak wiele rzeczy ma blask

 

Odróżnimy prawdę od złudzeń
Najważniejszy teraz jest każdy z nas
Przede wszystkim ty przede wszystkim ludzie

Choć tak wiele rzeczy ma blask
Odróżnimy prawdę od złudzeń
Najważniejszy teraz jest każdy z nas
Przede wszystkim ty przede wszystkim ludzie

Ta nadzieja
I pogoda serca ciepły uśmiech
Mądrość słów i myśli
Odszukanie w życiu swego miejsca
Niech się zdarzy tobie i mnie nam wszystkim

Choć tak wiele rzeczy ma blask
Odróżnimy prawdę od złudzeń
Najważniejszy teraz jest każdy z nas
Przede wszystkim ty przede wszystkim ludzie

Choć tak wiele rzeczy ma blask
Odróżnimy prawdę od złudzeń
Najważniejszy teraz jest każdy z nas
Przede wszystkim ty przede wszystkim ludzie

Dorota Czupkiewicz

Od kilkunastu dni mamy chiński Rok Ognistej Małpy.
Małpa w chińskim zodiaku symbolizuje nieokiełznaną ciekawość świata oraz kreatywną energię. Jest znakiem poszukiwaczy,którzy chcą odkrywać nowe drogi rozwoju. Jej umysł jest wyjątkowo rewolucyjny. Małpa jest inteligentna i czasem może uchodzić za geniusza. Jednak często jet to mylone ze zwyczajnym sprytem, przebiegłością, psotliwością...
To oznacza, że naprawdę wszystko może się zdarzyć, ponieważ Małpa jest ze swej natury nieprzewidywalna. Stawia ona wszystko na głowie. Niczego nie można być pewnym.
A ja nie znoszę niepewności, niespodzianek, nieprzewidywalności. Jednak...
Zgodnie z horoskopem chińskim Konia czeka w roku Małpy dużo niespodzianek. Będą one pozytywne i przyniosą wiele korzyści.
Przynajmniej tyle. Negatywnych, niespodziewanych prezentów losu, chyba bym już nie udźwignęła.
To powinien być dobry rok dla Konia. Uda mu się zrealizować część marzeń – tych, które od dawna spędzały mu sen z powiek. Teraz pojawi się okazja na osiągnięcie tego, co do tej pory ciągle wymykało mu się z rąk.
Dobrze by jednak było, aby Koń nieco bardziej na siebie uważał (o tym już wiem, zdążyłam się przekonać, że należy się pilnować, uważać...)
Jednak ten rok będzie dla Konia na tyle szczęśliwy, że troski go nie dosięgną. Dlatego Koń może więc być trochę lekkomyślny (w to nie wierzę, wole nie kusić ponownie losu, ale z drugiej strony szczęście i każdy dobry traf losu przyjmę z otwartymi ramionami).
Zgodnie z horoskopem Koń w tym roku będzie niezwykle silny. Będzie pełen energii, a co za tym idzie, może przenosić góry. Przynajmniej tak mu się wydaje. Dlatego też niech nikt się nie dziwi, jeśli Koń zacznie brać na swoje barki poważne zobowiązania. Jest bowiem przekonany, że podoła każdemu zadaniu (i znowu w to nie wierzę. Zawsze byłam mało energetyczna, a siły potrzepuję bardzo. Nie mam jej zbyt dużo.
Jednak Małpa to specjalista od rozwiązywania problemów. Dlatego wierzę, że dzięki jej energii, sile uda mi się wyprostować ścieżki i znowu pewnie wyruszyć w drogę.
No, byle tylko zbytnio nie wtykała nosa wszędzie, jak to ma w zwyczaju. To może być naprawdę irytujące.

 

Trzeba tylko wierzyć, ze będzie lepiej
Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej!
Już od pierwszych godzin dnia,
Gdy noc pójdzie spać!rok konia.jpg
Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej!

Tak, jak ja do ciebie,

Jutro twój szczęśliwy los o sobie da ci znać.
Już dzisiaj pożegnaj twe smutki,
Niech dyskretnie ulotnią się gdzieś,
Bo żywot twych smutków jest krótki,

Jeśli ty sam tego chcesz!
Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej!
Już od pierwszych godzin dnia,
Na słowo uwierz mi!

Kazimierz Winkler



Zaszumiało (5) | Zostaw myśl

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 10 grudnia 2016

Przemknęło:  385 560  

Ziarenka myśli

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Przeminęło z wiatrem?

Czy to ja??????

Dziewczyna po lepszej (?) stronie życia
Staram się być optymistycznie nastawiona do świata i ludzi, szukać dobrych stron życia choć w moim życiu nie brakuje trudnych chwil.

O moich stronkach

Piszę więc jestem

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Tropiciel myśli

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Gołąbek pocztowy

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Przemknęło

Zajrzało: 385560
Zostawione myśli
  • liczba: 481
  • komentarze: 4591
Galerie
  • liczba zdjęć: 98
  • komentarze: 45
Liczba uśmiechów: 2598
Szumię : 3850 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl